Po wielkich dramatycznych światowych wydarzeniach pytamy zdumieni „jak to się stało?”. Prawie nigdy nie zadajemy sobie w odpowiednim momencie pytania „jak to się dzieje?”. Zastanawiamy się na przykład jak to możliwe że w Niemczech, kraju który wydał Kanta, Bacha I Beethovena doszedł do władzy Hitler, zakompleksiony kurdupel który w trakcie przemówień łapał się w kroku jak zsikany przedszkolak. Jak to możliwe, że niemieckie putzfrau doznawały w trakcie tych przemówień ekstatycznych uniesień zamiast pokładać się ze śmiechu. Dowodzą tego filmy Leni Riefenstahl świetnej reżyserki i fotografki, która mając powyżej siedemdziesiątki ukończyła kurs nurkowania i zajęła się fotografią podwodną. Zmarła w wieku 101 lat co nie jest wprawdzie jej zasługą ale świadczy o silnej woli życia. Jak taka osoba mogła z przekonaniem popierać Hitlera i hitleryzm? Jak to możliwe, że skazywani kolejno na śmierć akolici Stalina składali w ostatnim słowie samokrytykę i domagali się surowego wyroku?. Komu chcieli się w ostatnich chwilach życia przypodobać, towarzyszom partyjnym, zbrodniarzowi który bawił się ich przerażeniem? W stosunku do kogo czy czego chcieli być lojalni?
Obecnie pokutuje przeświadczenie, że jeżeli ktoś popierał hitleryzm czy stalinizm musiał być idiotą albo świnią. Tertium non datur. (trzeciej możliwości nie ma). Widzę to inaczej. Nie potrafimy jako społeczeństwo rozpoznawać wczesnych stadiów niebezpiecznych chorób ludzkości. Takich choćby jak totalitaryzm. Nie dostrzegamy nielogiczności i sprzeczności propagandy. Usuwamy niewygodne fakty ze świadomości. Zaczynamy bronić naszych prześladowców. Czy jest to coś w rodzaju syndromu sztokholmskiego w skali całego społeczeństwa? Podobnie jak trudno zrozumieć dlaczego (zanim stało się za późno) zwykli ludzie nie dostrzegli w Hitlerze groźnego popaprańca, psychopaty i socjopaty trudno również zrozumieć jak zwykli rozsądni na pozór ludzie mogli uwierzyć, że noszenie na twarzy wilgotnej szmaty zwanej maseczką może uchronić ich przed zarażeniem. Dlaczego nie widzą idiotyzmu w fakcie odwołania pandemii po wpuszczeniu do kraju kilku milionów uciekinierów z kraju dotkniętego wojną, których nikt nie testował ani nie badał, podczas gdy kilka dni wcześniej nie można było dostać się bez testu do szpitala ani podróżować za granicę? Dlaczego po doświadczeniu skutków terapii szokowej Balcerowicza nadal istnieją ludzie którzy twierdzą, że Balcerowicz uratował nas przed losem Białorusi. Dodajmy, że nigdy na Białorusi nie byli? Dlaczego wierzą w globalne ocieplenie gdy w maju pada śnieg i zamarzają im kwiatki w ogródku?
Zauważmy, że ideologiczne zaślepienie w oczach większości traktowane jest jako zaleta, a nie wada osobowości. Powszechnie uważa się, że usprawiedliwione są czyny popełniane z pobudek ideowych natomiast człowieka kompromituje zwykły oportunizm. Przyznam, że wręcz przeciwnie, najbardziej boję się ideologów. Nie ma moim zdaniem nic gorszego niż ideowy komunista. Pamiętam pewnego komunistycznego prominenta, który przechwalał się, że otrzymane w czasie podróży zagranicznych reklamowe długopisy odnosi do KC bo jest uczciwym komunistą. Wprawdzie w tamtych czasach długopis zwany „piórem kulkowym” był w Polsce cenną nowością, ale odnoszenie reklamówek do KC nawet wtedy było idiotyzmem. Temu samemu uczciwemu komuniście, przewodniczącemu PKPG ( Państwowa Komisja Planowania Gospodarczego) nie przeszkadzała rabunkowa komunistyczna gospodarka, nie przeszkadzały transporty wszelkich dóbr jadące przez całą dobę pociągami do ZSRR, nie przeszkadzała nędza społeczeństwa, cenzura i morderstwa bezpieki. Ideologia usprawiedliwiała to wszystko jako przewidziane przez Lenina zaostrzenie walki klasowej. Lenin zapomniał jednak napisać w swych dziełach o długopisach więc nasz uczciwy komunista sam musiał podjąć w tej kwestii tak ważną i odpowiedzialną decyzję.
Każdy nawet słuszny pogląd staje się moim zdaniem niebezpieczny gdy staje się ideologią. Większość z nas lubi zwierzęta i przyrodę, a w każdym razie wolałaby żyć w czystym środowisku, chodzić na wycieczki po niezaśmieconych górach i zbierać grzyby w lasach gdzie nie poniewierają się butelki i zużyte pampersy. Wolelibyśmy nie zatruwać się pestycydami i antybiotykami zawartymi w żywności i fekaliami trafiającymi do sieci wodociągowej z rzek. Do ekologii rozumianej jako troska o środowisko człowieka opartej o rzetelne badania naukowe można było społeczeństwo przekonać ,a wielu z nas podejmowało proekologiczne działania bez przymusu i zachęcania przez specjalne organizacje. W Tatrach do dziś dnia funkcjonuje instytucja wolontariuszy, którzy w zamian za lokum w jednej z tatrzańskich leśniczówek sprzątają góry, malują szlaki i naprawiają drogowskazy. Wśród nich jest wielu emerytów. Proponuję wpisać hasło: „Tatrzański Park Narodowy, wolontariat” żeby się wszystkiego dowiedzieć i z tej możliwości skorzystać.
W Tatrach Słowackich, gdy mieszkaliśmy po kolebach (całkowicie nielegalnie ale nie było nas stać na schronisko), schodząc po zakupy na przykład do Smokowca braliśmy od tolerującego naszą obecność chatara ogromne plastikowe wory i wypełnialiśmy je zebranymi na szlaku papierkami i butelkami. Obecnie gdy zbieram śmiecie w podwarszawskich lasach czuję się niekomfortowo gdyż ludzie patrzą na mnie jak na ormowca. Jak na kogoś kto zupełnie dobrowolnie i dla czystej satysfakcji dołączył do grona ich prześladowców. Trosce o środowisko początkowo najbardziej zaszkodzili ekolodzy głębocy, którzy propagowali ochronę „wszystkich istot żywych”, w tym zapewne pasożytów i bakterii. W następnej kolejności do wrogości wobec ekologii przyczynili się cwaniacy, którzy z ekologii uczynili sobie sposób na życie. Beneficjenci wszelkich grantów, konsumenci darmowych cateringów podczas konferencji i spotkań. Wreszcie terroryści ekologiczni szantażujący przedsiębiorców wstrzymaniem ich inwestycji. Kamieniem do trumny ochrony środowiska stała się lewacka ekologiczna ideologia UE równie dla nas groźna jak socjalizm.
- Zaloguj lub zarejestruj się aby dodawać komentarze
- Odsłony: 12339
Najpierw link:youtu.be...to się zaczęłą "cywilizacja" i tak się skonczy...
Wszyscy ludzie (?) en mass to idioci,pisalem tu już wykłady socjologiczne,dawałem wzór Reesego....tam Reesemu wychodzi,że IQ masy ludzkiej dąży do zera,ja twierdzę,że dąży
do minus nieskończoności...matematycy mnie poprawiają,że ułamek nie może miec w mianowniku 0 tym bardziej minus nieskończoności...widać MOŻE!
Czy ciemny lud noszący Hitlera na rękach...to faktycznie ciemnota? Wtedy nie było TV,internetu...ale juz była PROPAGANDA Gebels i jego bóg Nietzsche.
Czym oni sie różnią od propagandy Dudy,Morawieckiego,Tuska i nawet Kuźmiuka...tu na NB?
Jak mogli premier i prezydent przyjąć Urszulę von cośtam...z honorami niczym królową Anglii? A ona splunęła im w oczy...i Polsce oraz Polakom....
Polacy....hmmm...są coraz głupsi...nękani przez imbecyli z mediów...ale i tak media milczą,co nas czeka...
I proszę mi nie mówić o Narodzie/narodzie....bo tego już nie ma na całym świecie...społeczeństw też nie ma...patrz link!
Nie do podważenia.
1. Beethoven, syn Holendrów, wykształcony muzycznie w Bawarii, realizujący się w Wiedniu, przedstawiany przez Panią Izabelę jako produkt niemiecki.
2. Maseczka mająca zapobiegać przekazywaniu wirusa od potencjalnego zakażonego noszącego maseczkę, opisana jako zapobiegająca zakażeniu. Toż to żaden lekarz ani minister nie przedstawiał tak działania maseczki.
3. Globalne ocieplenie oceniane poprzez ilość śniegu na zimną zośkę.
Uwaga!!!
Pani Izabela ma tzw. wyższe wykształcenie, tak się to chyba nazywa w Stolycy, podobnie jak Balcerowicz.
BTW
Pal licho maseczki i ocieplenie, ale nazwanie Beethovena niemieckim kompozytorem jest dowodem na to, że Pani Izabela słucha muzyki zwanej poważną li tylko dlatego, że wypada.
pl.wikipedia.org
Pochodzenie
Jego przodkowie byli katolickimi rolnikami z terenów dzisiejszej Belgii („van” przed nazwiskiem nie oznacza, jak niemieckie von, rodowodu szlacheckiego, lecz jest typowym członem pospolitych nazwisk niderlandzkich[7]). Istnieją dwie główne hipotezy[8] o pochodzeniu nazwiska van Beethoven, które figuruje już w kronikach z XIII wieku. Według pierwszej oznacza ono „z buraczanych ogrodów, pól, gospodarstw” (beet – burak, hoven – „ogrody”, także w znaczeniu ziemi razem z budynkami). Druga hipoteza wskazuje na inne rdzenie: bet- (lepszy, -a, -e) oraz ouwe (gleba); jest faktem, że istniała we Flandrii miejscowość Betouwe, w późniejszych wiekach pisana „Bethove” i „Bethoven” – nazwisko van Beethoven mogło zatem należeć do osadników, którzy znaleźli gdzieś lepszą ziemię.
Wracając do tez Pani Izabeli.
Zadać należy pytanie. Czy ma Ona na ogródku stację meteorologiczną i czy prowadzi skrupulatnie zapisy wskazań.
Jeśli nie, to jej wywody na temat globalnego ocieplenia dotyczące choćby mikroskali ogródkowej można o kant d... roztrzaskać.
Generalna teza, jak ją czytam jest taka: Ludzie są ogłupieni, abstrahują od rozsądku i myślenia, poddają się takim czy innym ideologicznym uproszczonym schematom na swoją szkodę.
Liczba komentarzy pod tekstem, zdawałaby się tę tezę potwierdzać. Drugą tezą jest, że przesada jest niebezpieczna. Piszę o tym, w swoim dzisiejszym tekście o przyjemności.
Myślenie i wyrażanie opinii różnej od obowiązującej, w stylu dziecka wołającego na widok króla, że "Król jest nagi", staje się niedopuszczalne, nietolerowane, niemożliwe. Wartości wyznawania, że to, albo tamto, są tak wyjątkowe, że każde kwestionowanie nowych dogmatów, codziennie sączonych przez media, jest atakiem, zagrożeniem, niebezpieczeństwem, na które każdy "obywatel" musi reagować z najwyższym zapałem i... reaguje.
To prowadzi do jeszcze większej monokultury myślenia i ogłupienia populacji. Pytanie na ile te procesy dzieją się "same", a na ile, jak to drzewniej bywało, jakaś widzialna lub niewidzialna ręka, pomaga w ich tworzeniu i rozwoju. I cui prodest?
Na pewno istnieją rączki które realizują swoją agendę. Na przykład depopulację, albo inny Nowy Wspaniały Świat. Ale do pewnego momentu godzimy się się na terror obowiązującego paradygmatu dobrowolnie. Dlatego należy .choćby dla treningu kwestionować wszelkie świeckie dogmaty.
Znowu ta antyszczepionkowa i antykowidowa propaganda. Zrozumiałe, że autorka nie wierzy w kowida, ani jakiekolwiek środki zaradcze. Ma do tego prawo.
PS. Co do Hitlera to nieprawdą jest, że ludzie, w tym Niemcy, nie rozpoznali w nim bestii. Rozpoznali, dlatego poddali sie jego woli, tak jak teraz poddają się zbrodniczej woli Putlera.
tutaj mamy przykład idioty w stanie czystym. "Wiara w kowida" I wszystko w temacie. Z wiarą się nie dyskutuje. Brudna i wilgotna szmata na pysku to emblemat wyznawców.
Wczoraj oglądałem podwodne cięcie stali na przekopie Mierzei Wiślanej. Według paniusi spawacz powinien to robić nago, bez kombinezonu, a na budowie nie powinno się nosić ubrań ochronnych, a broń Boże, kasków :-) :-) :-)
Idioto w stanie czystym. Odzież ochronną przystosowaną do warunków pracy i zgodną z normami bhp zawsze. Brudną i wilgotną szmate na pysku podczas zakupów czy spaceru NIGDY. No chyba, że z własnej woli (głupoty) - wtedy nic mi do tego.
Teraz paniusia twierdzi, że jednak przestrzega BHP, ale nie zmienia maseczki, tylko nosi jakąś brudną i wilgotną szmatę, czyli jednak nie przestrzega higieny osobistej, a więc BHP :-)
Idiota w stanie czystym, esencja jakby się ktoś pytał. W ogóle nie zmieniam, gdyż nie noszę ani nie nosiłam, idioto.
Dlatego to jest brudna wilgotna szmata i wyglądasz tak jak wygladasz.
A już Sztaudynger pisał : Myjcie się dziewczyny, nie znacie dnia, ani godziny :-)
U chirurga też? Nosi dla tajemniczości Zorro i podrywa intrumentariuszki?
Pytanie: po kiego wężowego wyspa nosi chirurg maseczkę podczas operacji specjalnej? Przecież smrodu nie zatrzyma...
Tak jak "paniusia" A. nosi ciągle brudną wilgotną szmatę, bo nie wie że to jednorazówka. Ja używam z filtrem wymiennym co trzy miesiące. MFW wyjaśnił dlaczego warto ją nosić, ale ja nikogo nie przymuszam. Każdy ma swój rozum i swoje życie.
No też nie. Oprócz pokazowego procesu w Norymberdze Niemcy zaciekle chronili swoich nazistów i ukrywali przed karzącą ręką sprawiedliwości.
pl.wikipedia.org
Rezultaty ścigania i karania zbrodniarzy niemieckich, mimo wysiłków społeczności międzynarodowej, pozostały niewielkie. Większość z nich (np. ok. 90% wyższych dowódców policji i SS), całkowicie uniknęło konsekwencji karnych[1]. W Republice Federalnej Niemiec byli oni niejednokrotnie uniewinniani lub w ogóle nie dochodziło do ich ukarania, dzięki uniknięciu odpowiedzialności wielu z byłych zbrodniarzy zajmowało stanowiska we władzach miast, przemyśle i innych odpowiedzialnych stanowiskach, bądź zostawało szanowanymi obywatelami niemieckich miast, m.in. Heinz Reinefarth, odpowiedzialny za mordy na kilkudziesięciu tysiącach obywateli polskich w czasie pacyfikacji powstania warszawskiego, mimo wielokrotnych żądań Polski o ekstradycję nie został wydany przez władze RFN i zmarł w 1979 w swojej rezydencji na wyspie Sylt. Również masowe rozstrzeliwanie przez wojska niemieckie przypadkowych osób cywilnych w ramach zbiorczego odwetu za śmierć niemieckich żołnierzy było i jest traktowane przez niemiecki wymiar sprawiedliwości jako uprawomocniony i zasadny[75].
Z inicjatywy Polski Organizacja Narodów Zjednoczonych uchwaliła 26 listopada 1968 konwencję o nieprzedawnianiu zbrodni wojennych i zbrodni przeciwko ludzkości[76].
Oczywiście w sferze deklaratywnej nadal udają, że niszczą nazizm. Tyle że niszczą nazizm nie u siebie, tylko u innych, rzekomych nazistów, vide np. wypowiedzi Guya Verhofstadta o marszu 60 tysięcy faszystów w Warszawie, tak jak Putler niszczy rzekomy nazizm na Ukrainie, a nie u siebie, gdzie jest typowym firerkiem-despotą :-)
"Niemcy zaciekle chronili swoich nazistów". To tak jak ty kowidowej ściemy. Przekręt szprycowania już wielokrotnie został skompromitowany, a do ciebie i tak nic nie trafia. Jesteś najwyraźniej na tym samym etapie jak tamci niemcy
Widzisz, gdy się postawi durnowatą (czytaj: fałszywą) tezę, to można wyśmiewać jej durnowatych wyznawców pozornie bezkarnie.
Mnie dziwi, że osoba tak starsza, tak bardzo pozbawiona jest zwyklej spostrzegawczości, że przecież chirurg też nosi maseczkę, o zgrozo, identyczną. Z pewnością nie chce się zarazić, debil jeden, owiązując mokrą szmatą. Co za pajac.
Pytanie zatem, może trudne: po kiego chirurg nosi maseczkę?
Czy Szanowna Autorka potrzebuje wsparcia w pozyskaniu odpowiedzi? A potem w ogarnięciu analogii?
Tak, po to właśnie nosi, by nie napluć - brzydko mówiąc - na rozciętego na dwoje nieszczęśnika. Bo go zasyfi.
I w tym samym celu nosiliśmy maseczki, by będąc zakażonym, o czym mogliśmy nie wiedzieć, nie prątkować na pięć metrów. Wie to każdy, komu się zdarzyło kichnąć do tej maski, bo za kilka godzin śmierdziała od środka rozkładającą się śliną czyli zatrzymała na sobie to, co bez niej poleciałoby w eter.
Zaprawdę dziwne jest tlumaczenie róznicy miedzy dać, a wziąć.
Łał, kolejna kochanica Putlera na NB :-)
Idzie bieda
Polski nie ominie
Sława Ukrainie!
Tak, nabywamy odporności na różne świństwa. Ci, którzy nie nabędą idą w piach. Czasem pojawi się nowy patogen i oczywiście można przytulić się do piersi chorego, by nabrać odporności - polecam metodę wszystkim fetniakom.
Nie ma o czym rozprawiać.
Pisałam już wielokrotnie, ale napiszę to jeszcze raz. Moja Mama przez 40 lat leczyła ludzi na oddziale chorób ZAKAŹNYCH. Tak, były takie przed nastaniem covida i światłego kierownictwa obecnego i poprzedniego ministra zdrowia. Trzeba by zapytać z jakim świństwem i patogenem towarzyszącym człowiekowi i przez niego przenoszonym NIE miała do czynienia. I to wszystko bez kosmicznych skafandrów, testów, masek, przy igłach i strzykawkach wielokrotnego użytku. Gruźlica, wszelkie żółtaczki, gronkowce, zakażenia, sepsy, ba wyprowadziła pacjenta z krwawiącego duru brzusznego, prawie w stanie agonalnym! I to wszystko przy zachowaniu zwykłych środków ostrożności, higieny i zmiany odzieży. Że środków nadzwyczajnych, to oddział miał jedynie osobną pralnię. Proszę zgadnąć ile razy czymś się zaraziła albo przyniosła coś do domu? Pozostały personel również. Mądremu nie trzeba tłumaczyć, a głupim elaboratu nie starczy.
Moja Mama jest już na emeryturze, więc nie mam wiedzy aktualnej. W czasie, kiedy pracowała wszyscy byliśmy szczepieni normalnie, szczepieniami powszechnie obowiązującymi, nic mi nie wiadomo, aby ona była szczepiona czymś ekstra. Wszystko polegało na calkiem zwykłych środkach ostrożności z tym, że skrupulatnie przestrzeganych. Osobne szatnie - odzież robocza nie mogła mieć kontaktu z odzieżą prywatną. Strzykawki i igły wielokrotnego użytku sterylizowane 30 min w 300 stp C. Oddział żółtaczek oddzielny i tam faktycznie nikt nie mogł wchodzić prócz personelu, ale okna były otoczone balkonem i rodzina mogła tam wejść i przez to okno rozmawiać z bliskimi. To samo dotyczyło chorych leżących w izolatkach np. z tym wzmiankowanym przeze mnie tyfusem/durem brzusznym. Rodzina podchodziła do okna. Dodam, że niedziela i środa to były standardowe dni odwiedzin, odwiedzający dostawali jedynie fartuchy, takie zwykłe, bo o jednorazowych nikt nie słyszał. Ja też jako dzieciak często bywałam u mamy na dyżurze, także dostawałam fartuch. No i cały ten szpitalik z daleka czuć było lizolem, którego faktycznie nie żałowano. I tak leczono z powodzeniem ludzi z bardzo ciężkich, wysokozarazliwych i śmiertelnych chorób. Personel to były pielęgniarki, salowe i lekarze, którym nikt nie bil braw, ani nie zamawiał pizzy. I nikt nigdy nikomu nie odmówił pomocy. Zwłaszcza salowe i pielęgniarki były narażone, ktoś musiał umyć ludzi, którym niejednokrotnie z wszystkich otworów leciała krew i Bóg wie co jeszcze, zmieniać im pościel... Tak, jak mówię, NIKT ale to NIKT z personelu NIGDY niczym się nie zaraził, ani niczego nie wyniósł za zewnątrz. Dodam tylko, że moja Mama widziała jak wyglądały "szczepienia" ta nieszczęsną maścią na szczury... Wróciła do domu zbulwersowana już nawet samym faktem, że fiolki nie miały żadnych numerów seryjnych... trzymane zwyczajnie, na półce, choć przecież na początku była mowa o specjalnym przechowywaniu w -70 stopniach. Większość jej znajomych, którzy jeszcze pracują zaszczepiła się maścią na szczury dla świętego spokoju - DO ZLEWU. Tajemnica poliszynela.
pełna zgoda! układ immunologiczny trzeba poddawać nieustannej presji otoczenia w przeciwnym razie jak każdy nieużywany organ zacznie niedomagać albo walczyć z wrogiem którego niezamierzenie mu sprokurowaliśmy. podobnie jest z tzw. ochroną przed wdychaniem patogenów, które w małej ilości nie są w stanie zainfekować ale to nie znaczy że układ odpornościowy ich nie wyłapie. kiedyś medycy mówili to samo otwartym tekstem ale teraz edukatorzy z telewizji śniadaniowej przynoszą pod strzechy nowoczesny kaganek oświaty a inteligenci inaczej łykają każdy kit na który media społecznościowe nie założyły blokady.
jestem certyfikowanym ozdrowieńcem c19. najprawdopodobniej zaraziłem się kowidem od bliskiej osoby trzykrotnie wyszczepionej, która została przetestowana w tym samym czasie z wynikiem pozytywnym. ponieważ nigdy nie dałem się ani wyszczepić ani zakagańcować wierzę że miało to kapitalny wpływ na banalny przebieg mojej infekcji c19, o wiele łagodniejszy niż typowej grypy którą parę razy przychodziłem. po 3 dniach wylegiwania się z niewielką gorączką i zażyciu łącznie 4 tabletek aspiryny ku zdziwieniu otoczenia i lekarza wróciłem to normalnej aktywności a badania kontrolne nie wykazały jakichkolwiek powikłań.
//A wie Pan dlaczego noworodka kładzie się na piersi matki?//
Oni są z probówki, nie zrozumieją.
łał :-) :-) :-)
Który to już orgazm dzisiaj kretynie? I to dzięki mnie. W tualecie byłeś?
Za młoda jesteś "paniusiu" A. aby wiedzieć, że to już wszyscy przerabialiśmy w Polsce :-) :-) :-)
youtube.com
Kabaret Tey - Bieda
Dwa tysiące cena węgla?
Ukraina to potęga!!!
Dzwoni górnik z zalanego szybu do sztygara : tonę ! tonę !
Sztygar do górnika : jaką tonę ? Mówiłem dzisiaj dwie tony !
Kraj nas leży rozjebany
Vivat! Vivat wszystkie stany
Sława, Sława Ukrainie
Z telewizji gówno płynie
To wezwij hydraulika :-)
Będziecie zbierać chrusty,
a schabowe jeść z kapusty
Od lat można zbierać chrust w lesie za zgodą gajowego Maruchy.
donald.pl
a schabowe jeść z kapusty
To są akurat najsmaczniejsze kochanico Rasputina i Oparina :-)
doradcasmaku.pl
Niech ktoś mądry mi podpowie
- Co (u2) kapuście siedzi w głowie?
Może rozum? Ależ skąd!
Biały, kapuściany głąb."
Ano, lepiej z mądrym stracić, niż z kochanicą Rasputina i Oparina zyskać :-)
Chwała Ukrainie! Ukraina to potęga!
Idzie bieda, ale minie. Sława Ukrainie!
najpierw propaganda przekonała was że banalny ból gardła, nadwrażliwość skóry, pobolewające stawy i uczucie zmęczenia są absolutnie nie do zaakceptowania. równocześnie ta sama propaganda podała wam prawdy do wierzenia które gotowi byliście bronić z pogwałceniem elementarnych zasad przyzwoitości że zator naczyń krwionośnych, atak serca, i nagła śmierć są zdarzeniami zupełnie okey dla dobra ludzkości
A kto Szanownej Pani włożył do głowy przekonanie, że maseczka uchroni w 100% noszącą ją osobę od zarażenia wirusem?
Zacznijmy od wyjaśnienia czym jest popularna maseczka, którą zalecano nosić?
Z technicznego punktu widzenia jest rodzajem filtra, ale z oczywistych przyczyn, filtra o stosunkowo małej skuteczności(np. maseczki chirurgiczne Maseczki medyczne typu IIR, 3-warstwowe z gumką, które są wykonane z wysokiej jakości włókniny filtrującej o zwiększonej grubości, odporne na przesiąkanie płynów, posiadają współczynnik filtracji bakteryjnej BFE ≥98%).
Ponieważ te maseczki mają chronić ludzi nawzajem, to dlatego oprócz noszenia maseczek zalecano zachowanie dystansu, gdyż wirusy i bakterie rozprzestrzeniają się głównie drogą kropelkową(nośnikiem dla bakterii i wirusów są kropelki śliny/wody w wydychanym powietrzu a odległość na jaką mogą się przemieszczać jest zależna od prędkości wydychanego powietrza(np. przy kaszlu jest znacznie większa niż podczas normalnego oddychania) i wielkości kropel (im większe, to lecą dalej, nawet na odległość 5 m).
Nawet przy tej niewielkiej ich skuteczności w zatrzymywaniu kropelek śliny i znajdujących się na nich wirusów, zmniejszają one ich ilość i zasięg w otoczeniu chorej osoby a tym samym zmniejszają zagrożenie dla osoby, która przy takiej chorej osobie się znajdzie.
Przez bardzo wiele lat uważałem Panią za osobę stąpającą twardo po ziemi i z realistycznym widzeniem świata, popartym szeroką wiedzą, nie tylko ogólną i taki pogląd Pani w tej sprawie, zaskoczył mnie wielce(nie sadzę by Pani, zakładając hipotetycznie, że znajdując się na stole operacyjnym, uważała by za zbędną maseczkę na twarzy chirurga, wykonującego czynności na otwartej ranie Pani ciała).
To dlaczego kwestionuje Pani zasadność stosowania podczas pandemii/epidemii maseczek, które w jakimś procencie podnoszą bezpieczeństwo ludzi, szczególnie w miejscach, gdzie na te bliskie kontakty ludzie są szczególnie narażeni?
Czy uchronienie kilku osób na sto, od zakażenia a nawet śmierci, nie jest wartością wartą uszanowania?
A czy władze i służby sanitarne nakładające te obowiązki, są godne drwin od sporej części społeczeństwa?
Trzeba umieć rozróżnić to, czego antyszczepionkowcy, przeciwnicy obostrzeń pandemicznych nie rozróżniają, czyli skutków od przyczyn pandemii.
Skoro wirus pojawił się w ludzkiej populacji, to niezależnie od tego, czy miał on czysto naturalne pochodzenie, czy został uwolniony z laboratorium(a wiele na to wskazuje), to walka ze skutkami jego szerzenia się była i będzie konieczna a zwłaszcza gdy jakiś patogen będzie użyty w tych obecnych czasach, prób tworzenia nowego światowego porządku(czego nie kryją globalne elity obradujące w Davos czy na szczytach ONZ/WHO z projektem Agendy 2030).
Rok 2030, jako rok do którego ludzkość ma żyć w "nowej normalności", pojawił się w Raporcie Fundacji Rockefellera z 2010 roku, czyli roku poprzedniej pandemii świńskiej grypy(wirus A/H1N1) i też obecnie o zagrożeniu pandemią spowodowaną innym patogenem i życiu w tej "nowej normalności", mówi często Bill Gates.
Nie należy tych słów Billa Gatesa traktować jako czczych słów, bo globaliści tacy jak Bill Gates chcą zrealizować swoją wizję świata rządzonego przez Rząd Światowy, czemu sprzeciwiał się prezydent USA D.Trump, nazywając to utopią a na sesji ZO ONZ w 2018 roku powiedział:
- stop globalizacji
- stop NWO
- przyszłość należy do wolnych ludzi i narodów oraz niezależnych państw
/1
cdn
Wracając do pandemii, to należy stwierdzić, że zarówno naturalne zarazy i pandemie jak i ich sztuczne zaistnienie i szerzenie się wśród ludzkich populacji, szczególnie na dużą skalę, nie jest możliwe w dowolnym czasie.
Analizując pod względem historycznym czasy występowania zaraz i pandemii groźnych i o dużej skali, stwierdzamy równoczesne ich występowanie w czasie specyficznej pogody kosmicznej, sprzyjającej szerzeniu się zaraz i pandemii, pogody mającej negatywny wpływ na odporność immunologiczną ludzkich populacji(obniżających tę odporność) a z drugiej strony wielce sprzyjającą intensywnym procesom mutacji bakterii i wirusów, kiedy z patogenów istniejących w naturze od zawsze, powstawać mogą i powstają ich mutacje groźne dla ludzi.
W takiej pogodzie kosmicznej właśnie przyszło nam żyć od około 2000 roku a której trwanie zostało prognozowane już w 1989 roku, przez niemieckiego uczonego Theodora Landscheidta, z czasem trwania do ~2060 roku(tzw. Minimum Landscheidta), z apogeum przypadającym właśnie na ten 2030 rok, do którego mamy żyć w tej "nowej normalności" a gdy wtedy spadną na nas wszystkie plagi(pandemia, wojna i wszelkie kryzysy z energetycznym i głodem) niczym plagi egipskie, wtedy zaproponowane przez globalistów rozwiązanie w postaci NWO (Wielki Reset kapitalizmu, Rząd Światowy z testowanym od lat projektem Bezwarunkowego Dochodu Podstawowego i WHO jako globalnym ministerstwem sanitarnym) stać ma się jedynym wyjściem, akceptowalnym przez ludzką populację jako jedyny ratunek.
cd
/2
Człowieku,
Maseczka chirurgiczna służy do tego, ażeby operujący lekarz przypadkiem nie napluł pacjentowi w ranę. Nie służy do ochrony przed wirusami. Jeżeli lekarz przechodziłby infekcję wirusową, nie mógłby operować.
Ano, niech sobie pluje w brodę, a nie pacjentom :-)
Taki jesteś ograniczony, że do pustej makówki ci nie przychodzi, ze ten chirurg może być bezobjawowym nosicielem patogenu?
W twoim tępym łbie wiedza się nie mieści, więc skąd masz wiedzieć, że można być nosicielem wirusa i nie mieć objawów choroby jaką ten wirus wywołuje?
sam drzesz mordę debilu. Zawiń się w folie, to cie zabezbieczy przed bezobjawowymi patogenami. I jednego objawowego kretyna będzie mniej na tym padole.
Słuszne wnioski wyciągasz trollu. Omijaj mnie z daleka, to nie będę musiała tracić na ciebie prądu.
Torturujesz prądem wrogów ludu, kochanico Putlerka ? :-)
W sumie, i piszę to zupełnie serio, nie widzę przeszkód, by nie leczyć osób, z żadnych chorób, po ich przejściu na emeryturę. Sens leczenia starych, a przez to społecznie niepotrzebnych, jest statystycznie zerowy i generuje tylko koszty - zupełnie jak noszenie maseczek Pani zdaniem.
NIkt nie udowodnił, że maseczka chroni przed kowidem i nikt nie udowodnił, że dygocący Kowalski wnosi coś do cywilizacji.
Popuścmy wodze fantazji: może chwiejącemu się na wietrze Kowalskiemu zależy na życiu? Czy może tak być Pani zdaniem? I wbrew statystykom nie chce zdychać stary łachudra?
Ta dyskusja na tym blogu pokazuje jak zapiekłość w nienawiści, zamula antyszczepionkowcom racjonalny ogląd rzeczywistości (brak podstawowej wiedzy bije po oczach).
Ano tak... Nic się nie zmienia. Ty o sprawach ważnych, a gawiedź widzi tylko maseczki. Albo brudne i wilgotne szmaty, jakich używa ta nieszczęsna babcia z nerwicą.
Tak napisałaś:
Nie potrafimy jako społeczeństwo rozpoznawać wczesnych stadiów niebezpiecznych chorób ludzkości.
Po dosyć żmudnych poszukiwaniach postaram się udowodnić, że to nie niebezpieczne choroby. Będzie w nadchodzącym tygodniu tekst o tym. Może Cię zainteresuje.
Uściski
Janusz
Jasne. Widzę, że też już lekko jesteś zdegustowana. Niestety, takie ciężkie czasy i z człowieka wyłazi prawdziwa natura.
Ciesz się chwilą. Słońce świeci, a już ogródek podlałem.
Jeszce raz najlepszego.
J
".... w tak zwanych plastikowych przyłbicach które zostały oficjalnie zdelegalizowane. "
Pokazuje Pani dyletanctwo w tych sprawach.
Przyłbica jako zasłona z materiału nieprzepuszczalnego powietrza a tym bardziej kropelek śliny/wody, też jest jakąś barierą w ograniczeniu zasięgu wydychanego powietrza i kropelek śliny/wody z ewentualnymi patogenami, przez co chroni osoby znajdujące się w odległości większej niż zasięg tego wytłumionego przyłbicą powietrza wydychanego przez człowieka a zwłaszcza podczas kichania.
Osoba z takim wiekowym doświadczeniem nie potrafiła zrozumieć, skąd ludzie wiedzieli i wiedzą oraz stosowali i stosują gest osłaniania nosa i ust podczas kaszlu i kichania zgiętym łokciem lub chusteczką(uczono tego gestu i uczy się uczniów w szkołach podstawowych a ten gest spełnia przecież podobną funkcję co przyłbica).
Proponuję przeczytać propagandowy tekst z strony spółki Orlen.
orlen.pl;
Po czym zainteresować się kto jest współodpowiedzialny za kiczowatą agitkę w Orlenie i kasuje siano za to
Przypominam jak by ktoś zapomniał:
publicrelations.pl
Trzeba być naprawdę bardzo naiwnym by dać się nabierać na wywody Pani Izabeli, która doskonale wyczuwa mądrość etapu.