
Październik 2020. Polski eksport osiągnął 104,2 mld PLN.
Światowy fenomen w czasie pandemii.
Proszę zapamiętać, bo będzie o tym dalej. Trochę pozytywnej prawdy łagodzi nadmierne wytwarzanie żółci.
Wyciągnąłem z lamusa to fajne słowo, nieużywane już od dobrych kilkudziesięciu lat, ale jakoś mi ono najbardziej pasuje, jak widzę te skwaśniałe gęby. Tak, jakby właśnie ich wątroba powodowała nadprodukcję żółci tak, że nie mieści się ona w woreczku żółciowym, dociera aż do ust, wykrzywia gębę i jest przyczyną brzydkiego oddechu.
Jednakże proszę sobie samemu wybrać najbardziej pasujący synonim ze Słownika Języka Polskiego:
wątrobiarz – borsuk, , defetysta, desperat, fatalista, frustrat, melancholik, czarnowidz, pesymista, ponurak, smutas, zgorzknialec, gastryk.
Dzisiaj młodzi najczęściej mówią na te wieczne marudy – smutas. Oczywiście to osobnicy towarzysko mało atrakcyjni (co niestety pogłębia tylko ich ponuractwo).
Internet pełen jest takich z powodu ciągłej frustracji spowodowanej nienadążaniem procesów myślowych za dramatycznie zmieniającą się sytuacją, tak, że w zębach pozostają tylko nieprzyjemne okruchy, które kulturalny człowiek w odosobnieniu usuwa wykałaczką, lub lepiej – szczoteczką do zębów. Oni to jednak wolą wypluć do sieci.
Zdecydowałem, że mam tego dosyć, więc frustratów i złośliwców będę tępił, bo świat wcale nie jest taki zły, jak usiłują nam wmówić.
Choć nie... Pojęcie świat przerasta ich i przeraża, więc wiercą wszystkim dziury w brzuchu, że najfatalniejszą (stąd słowo fatalista?), co wyraźnie czarno widzą (czarnowidz), jest prawica polska – PiS i najgorsi z najgorszych – Kaczyński i Morawiecki.
Rany... Co rano myć zęby, a tu ciągle gorzko i cuchnie, bo Kaczyński i Morawiecki.
Dobra. Koniec pastwienia się nad życiowymi smutasami, co ciężko pracują nad hodowaniem wrzodu żołądka. Wracam do tematu.
*****
Polski eksport w tym roku, historycznym roku pandemii, przekroczy rekordowo 250 miliardów Euro. Światowe sądażownie drapią się po głowach – jak to możliwe?
Jednym z rozsądnych uzasadnień jest to, że ciągle mamy polską złotówkę. Obniżenie jej kursu spowodowało, że nasze eksportowe artykuły stały się atrakcyjniejsze od chińskich, a nawet koreańskich. A na dodatek, o ile łatwiejsza logistyka.
A już ten tegoroczny październik z wartością towarów eksportowanych z Polski – 194,2 miliarda złotych, to coś niesamowitego, nie tylko dla mnie, lecz i dla ekspertów, w żadnym stopniu nie powiązanych z rządzącymi [1]
Te fakty, jakże optymistyczne w tych ponurych dniach, świadomie się przemilcza, bo jakże by to – rząd Morawieckiego z takim sukcesem?
Przecież lepiej się czepiać, że nie rozdajemy garściami chlorowodorku amantadyny ludowi, który to lek natychmiast zabija paskudnego wirusa. Albo udawać, że wszyscy jesteśmy narciarzami zjazdowymi i zamknięcie stoków, to odebranie nam kawałka życia. A na dodatek, obiecali, że postawią veto, a nie postawili. Tchórze!
I co powinno dla każdego patrioty być powodem do dumy – mamy co eksportować.
Wiadomo! Żywność. Kiełbasa krakowska, wśród koneserów uznawana jest za najlepszą wędlinę na świecie. A w Unii jesteśmy największym dostawcą pieczarek,jabłek, truskawek, wiśni i porzeczek. Jeśli ktoś myśli, że to łatwe uprawy, to niech spróbuje.
O miedzi i srebrze tylko napomknę, bo to produkt naturalny, jednak kiedy KGHM przegonił złodziei i oszustów, to przyzwoicie na tym zarabiamy.
Kpiarze wśród wątrobiarzy od początku dobrej zmiany nabijają się nieustannie z Morawieckiego, że ten obiecał nasz samochód.
Produkt skończony – auto, polska marka – będzie dopiero. Nie przeszkadza to jednak temu, że jesteśmy jednym z największych eksporterów samochodów w Europie. Przyznać się – kto to wie?
A na dodatek, wiadomo, że już wkrótce klasyczne auta zostaną wyparte przez elektryczne (może jeszcze przez te z paliwem wodorowym). A tu, moi mili, jesteśmy w Europie największym producentem i eksporterem ogniw litowo – jonowych, inaczej baterii/akumulatorów Li-Ion, zasilających wszystkie elektryczne pojazdy.
A o Cyberpunk 2077 to starsi z czytelników pewnie nie słyszeli. Młodsi muszą wyskrobać ponad 200 PLN by to mieć. To gra komputerowa. W tym też jesteśmy światową potęgą. Niech żyją polscy informatycy! Słusznie dużo zarabiają. A gry? 20% eksportu do Unii Europejskiej to właśnie gry komputerowe. Wiedzieliście?
Generalnie z elektroniką radzimy sobie świetnie. Jako elektronika z wykształcenia rozpiera mnie z dumy. Zdaje się, że w Europie produkujemy najwięcej telewizorów OLED. Gdzie te Philipsy, Grundigi, Thompsony? I także kupę innej elektroniki. Żeby było pełniej, to jesteśmy również w europejskiej czołówce sprzętu AGD.
I to świetnego sprzętu. Właśnie zaryzykowałem i za pół ceny naprawdę przełomowego, bezprzewodowego odkurzacza brytyjskiej firmy Dyson, kupiłem polskie rozwiązanie i jestem zachwycony. Wprawdzie kapitał zagraniczny, ale to produkt polski. Teraz tylko ja odkurzam dom.
A tym to chyba wszystkich zaskoczę, bo jakoś głośno o tym się nie mówi. Jesteśmy poważnym eksporterem materiałów wybuchowych. Kupują je od nas nawet Stany Zjednoczone. To poważny produkt. Nie chińskie ognie sztuczne.
W Japonii jednym z bardziej luksusowych towarów są kołdry robione z pierza polskich gęsi. Pewna gdyńska pani polityk PiSu (obecnie prezes mojego niegdysiejszego armatora) może o tym wiele opowiedzieć. Pierzem za bardzo się nie interesuję, chociaż bardzo dbam o dobre poduszki do spania, ale wspomniana pani Dorota ma także niedaleko dobrą restaurację, gdzie z tych gąsek po oskubaniu, serwuje się wyśmienite dania z drobiu. Tatar z gęsi, czernina z kaszubskiej gęsi, czy szmurowana gęsia pierś w sosie maślanym z modrą kapustą, zadowolą każdego kulinarnego globtrotera.
W całym, niemałym zbiorze polskich słodyczy, gdzie nasza krówka dawno już temu podbiła kraje arabskie, nagle na punkcie naszego wafelka Prince Polo oszalała Islandia. Kurcze, a ja preferuję kokosową Princessę.
Wiecie Państwo, że czołowa rakieta Rafael Nadal był w Trójmieście, o którym zazwyczaj pisuję brzydko, jako Małej Sycylii, lecz tak się składa, jest również europejską stolicą budowy luksusowych jachtów.
Tenisista kupił sobie zgrabny katamaran za 20 milionów złotych i szpanuje nim u siebie na Majorce. [2]
A to zapewne będzie szok dla wszystkich młodych mamuś – myślicie dziewczyny, że wasze wózki dla bobasów, to włoskie, francuskie, czy może szwedzkie? Raczej nie – większość wózków dziecięcych w Europie jest naszej rodzimej produkcji. Podobnie zresztą jak rowery.
Długo jeszcze mógłbym wymieniać nasze eksportowe specjalności, by przytrzeć nosa jęczącym i wyzłośliwiającym się smutasom, którzy jęczą i wypominają PiSowi niezrealizowane obietnice, jak gdyby ten, już na początku 2015 roku wiedział, że zamiast spokojnie budować Rzeczpospolitą, przyjdzie mu non-stop walczyć z koalicją "ulica i zagranica", a w tym roku być jeszcze dobity światową epidemią kompletnie nieznanego wirusa.
Dopowiem tylko, że polskie meble, po znudzeniu się papierowymi meblami IKEI, są rozchwytywane w całej Europie. Na Manhattanie, w centrum światowego luksusu, na 5th Avenue, Polakowi natychmiast rzuca się w oczy market kosmetyczny poważnej polskiej firmy. Tak jest – nasze kosmetyki też na świecie cieszą się uznaniem.
Na koniec – czy Państwo zaprzeczą, że mamy najlepszy produkt eksportowy, co wczoraj zostało oficjalnie potwierdzone – Roberta Lewandowskiego?
Wielu nieprzychylnych komentatorów, wątrobiarzy głównie, zarzuca mi, że jestem panegirystą i propagandową tubą zjednoczonej prawicy.
Jestem pochlebcą? Za dużo zachwytu?
Ależ ja tu cieszę się i wychwalam was, Polaków, którzy, gdy tylko Wam stworzyć warunki, potraficie każdą konkurencję zostawić głęboko w tyle.
Tak długo karmiono nas poczuciem niższości, że teraz cieszenie się z dobrego normalnego rozwoju, uważana jest za coś wstydliwego, niegodnego.
Toteż czarnowidzom, ponurakom, defetystom, frustratom i wszystkim smutasom mówię – O!
*****
Żeby jednak nie było tak różowo:
Adam Smith, ojciec ekonomii jako nauki, w opublikowanym w 1776 roku traktacie "Badania nad naturą i przyczynami bogactwa narodów" przedstawił fundamentalny aksjomat:
"Państwo jest bogate bogactwem swoich obywateli."
My, Polacy, po latach destrukcji i upodlenia, ciągle jesteśmy biedni.
Cieszymy się więc, że w przyszłym roku dostaniemy 13 i po raz pierwszy 14 emeryturę. Niziutką, ale zawsze...
1] money.pl
[2] sport.pl
Jest super a bedzie jeszcze bardziej super.Ten tekst powinien być czytany w wiafomosciach u Kurskiego, zeby mogl trafic pod strzechy.
To nie jest polski export. To export zagranicznych firm w Pl. Nawet te prince polo nalezy do amerykanskiego koncernu.
Jako marynarz nie musisz się znać na ekonomii.
Czy ty naprawdę nie widzisx co sie dzieje?
Niedlugo ci zabronia palic w kominku.pzdr
Bździcie rolniku. Kapitał jest faktycznie niepolski, z tej prostej przyczyny: 1. mało mamy własnego kapitału; 2. Te Balcerowicze i Lewandowskie posprzedawały polskie diamenty zagranicy.
Lecz w większości, za wyjątkiem prostych montowni, produkcja w dużej mierze jest od a do z dziełem polskiej myśli technicznej i naszych zdolności wytwórczej. I nawet obcy decydują się znaną na świecie polską markę zachować, jak było z Zelmerem.
Ale marudźcie sobie Kolego z Mazur, jak ten borsuk. O to mi tym wpisem chodziło.
I smieszno i straszno Wyobraź sobie, że byłem szefem ekonomicznym takiej montowni zagranicznej w Pl. Wiem po prostu jak to się odbywa.
A kto tych Lewandowskich i Balcerowiczow no i Morawieckich - on nie kepszy, po tych samych pieniadzach wybiera? Ciagle tych samych ?
Wyjdz z domu, przewietrz się bez kaganca na pysku, poroznawiaj z ludzmi i otwirz oczy, vo widze, ze nic nie pojmujesz z rzeczywistosci.
No chyba, ze ci placa - a to sorry. Pzdr
Coś nie trafiasz w klawisze = otwirz oczy, vo widze...=. Co jest?! Obcy kapitalista popsuł Mazura?
Tak obcy kapitalisci nauczyli mnie liczyc. To prawda.
Rece mi się trzesa jak czytam to co piszesz.
Poza tym jestem w gorach na nartach bez lapatopa i na smartfonie trufno gramatycznie pisac.
W Schwarzwaldzie stoki czynne i kwatery tez dzialaja. No ale tutejsi gorale nie mecza koni. Pzdr
Ciebie może i ktoś uczył , ale albo mu słabo wyszło , albo uczeń odporny . Trzecia opcja to admin nie puści . I potem się dziwimy że "się wszystko rozsypało " Nic się nie rozsypało to Waldek tam był . Teraz jest tu , nie znacie dnia ni godziny jak się znowu sypać zacznie . I Laptopa i smartfona se w Lidlu za radą tricoloura kupił . To mu polskie litery nie wychodzą .
Odwrotnie. To nasz Wielki Elektronik pisze z jakiegoś Della wielkosci znaczka pocztowego, dowodzac tym samym swoich inżynierskich standardów: jaki komputer (laptop to śmieć jest bardziej) taki inżynier.
A Lidl dobry jest: w zębach kasę niemcowi przynoszą.
Dobry frustrat musi być czujny jak borsuk.
Pajac.
Potęga w produkcji elektroniki - gdzie i co? Pewnie licę energetyczną robicie...
Niestety:"Raz na dwa lata GUS publikuje szczegółowe dane o wynagrodzeniach w Polsce. Z najnowszego raportu wynika, że mediana płac wynosi już ponad 4000 zł brutto. To blisko 3000 zł netto". 3kPln to 650 euro po 4.6. Nie inaczej..
Sądząc po tobie, ze tylko w weekend masz czas na pisanie, że przez cały tydzień tyrasz nie mając sił na net wychodzi, że liżesz ile wlezie, a w sobotę i niedzielę odreagowujesz coś połknął.
Wracaj do Polski.
polska spolka pracuje po kosztach, placac pracownikom najnizsza krajowa.
Jak grozi , ze na koniec roku wykaze zysk to dostaje fakture od matki na uslugi consultingowe.
Export idzie do centrali gdzie paru sprzedawcow robi odpowiednia cene i realizuje sprzedaz. Ot i cala prawda o tym wielkim eksporcie.
Amazon, Pejsbuk, czy inni giganci placa podatki w Pl ?
Jak placa to musza zmiebic ksiegowych .
Jedyne co ma wartosc w Pl to niewolnicza praca zwyklych ludzi, ktorzy za te grosze moga sobie popic, por... i disco polo posluchac.
I co z tego ze export bije rekordy?pzdr
Byc moze nie wysunelas nosa spoza swojego hutoru - i moja chata z kraju ja niszto nie znaju pane.
Politykom trzeba patrzec na rece i w zadnym wypadku chwalic.
Tricolour napisal i to potwierdzam w tym raju przecietny Kowalski zap...za miske ryzu.
I tak ma być, bo jak przyjdzie z roboty ujeb... to uwali się przed tv napije się piwa i nie w głowie mu bedzie jakies kontestoeanie najlepszych politukow we wszechswiecie. Zrozumiano, ruki pa szwam i do roboty. Pzdr
oczywiscie, ze mam.
Niejednokrotnie o tym pisałem.
Ale jesli ci to poprawi humor to powiem, ze nasi umilowani przywodcy kochają swoj narod i chca tylko jego dobra Miłego dnia i pzdr.
Co za smutas.
Pzdr
Trzeźwy jesteś? Po co ci to?
A gdy podpisujesz umowę o pracę lub inną forme zatrudnienia, to obowiązkowo klauzule, że wszystkie twoje osiągnięcia sa własnością pracodawcy: cokolwiek wymyślisz, usprawnisz, każdy dodany bajt są cudzą włąsnością. Nie ma żadnych polskich patentów, pomysłów racjonalizatorskich, są tylko obce.
Nie ma Polskich Norm, jest American Standards Association, jest Deutsche Industrie Norm, które znasz na pamięć...
Oczywiście dobrze ci za to zapłaca, bo im sie to najzwyczajniej opłaca gdy za twoje wykształcenie płaci polskie państwo, a owoce jego zbiera zagraniczna firma - to jest ten eksport według kajakarza. Chwała mu za właściwy ogląd zagadnienia - na miarę kajaka.
no niestety tak jest.
Tak to działa. Pzdr
Ten eksport według Janusza eksportu, to dać pracę taniej sile roboczej, zapłacić jedną czwartą uczciwej ceny, a potem postawić mu pod nosem Lidla, by biedak zwrócił, co zarobił.
I tak 90% unijnej kasy wraca do Niemiec. Ze stu czterdziestu miliardów eksportu 130 miliardów pojechało Golfami, Passatami w tedeiku oraz innymi Lidlami i Castoramami gerade nach Berlin.
I kupuje potem pajac polski odkurzacz z udziałem zagranicznym...
Proszę zauważyć, ze w obecnych warunkach "pandemicznych" pojecie domu i rozłącznego z nim miejsca pracy straciło rację bytu. Wielkie, globalne firmy z radością zauważyly, że wynajmowane wieżowce można zamienić na większe jachty kadry oraz co najwyżej lepsze komputery (o ile w ogóle coś) szeregowego personelu pracującego w oddelegowaniu, a to oznacza, że mowy nie ma, że coś się zrobi w domu. Domu nie ma. Po prostu jesz i śpisz w pracy...
pisalem kiedys prace na uczelni o tzw remote work ( praca z domu albo zdalna ) bylo to ze 30 lat temu.
Wtedy do glowy ni nie przyszlo, ze będzie to z powodu plandemii wymuszone.
Ale prosze już wtedy ktos myslal. Pzdr
Jeszcze w maju dostalem maile, w ktorych z nieukrywanym zdziwieniem pisano, ze powierzchnia biurowa w najlepszych miejscach stolic jest zbędna. W Wawie mamy pół wieżowca przy Alejach i tak jest w każdym liczącym się kraju, na całym świecie. I te miliony na wynajem nagle się uwolniły - hurra, będą nowe jachty!
Zauważ sake, że ci nasi stali wątrobiarze - frustraci dostają wyjątkowego wzmożenia w weekendy. Chlać już zaczynają w piątek pod wieczór, a w sobotę klinują. W niedzielę już ich nie widać. Leczą się.
Cały ich ten wredny, paskudny charakter, karmiony nienawiścią do wszystkiego co dla Polski dobre i uczulony na najdrobniejszy sukces, który natychmiast trzeba wyśmiać i sponiewierać, jest jeszcze uzupełniany tym nieustannym przechwalaniem, czym to oni nie są. Jeden dyrechtorem od bauera, drugi regularnie tatusiowi pompuje opony w garażu i tym podobne kocopały, świadczące o fatalnej samoocenie, nieudacznictwie życiowym i generalnie - tandeciarstwie. Pewnie nawet żałują, że nie urodzili się murzynami w Burkina Faso - tak Polski nienawidzą.
Taka ciężka patologia internetowa ze zmanipulowanymi i popsutymi mózgami. No, klasyczne smutasy. Jeśli jakaś kobita ich chciała, to jej serdecznie współczuję.
Szału dostali, że Polska ma fenomenalne wyniki. Powinniśmy zdychać i emigrować do szwarcwaldu.
Przecież te złamasy żyją tylko z tego że plują na zadany temat . Mitomani i szmaty sprzedajne . Taki sobie zawód wybrali . To kwestia domu i środowiska . Nawet na porządny telefon z edytorem jednego z drugim nie stać a wypisuje , jaki to zarobiony . W Szwarcwaldzie na stoku , z łopatą . Wyniki są tu sprawą nie tak fenomenalną , jak to że coraz częściej i w dużo większym stopniu są udziałem obywateli . Tak tak , bo gówno to kogo by obchodziło , że Oplowi wzrosło czy Fiatowi , jak to do niedawna było . Polska to ludzie a nie jakiś k...wa Volkswagen .
hahahahahaha
Polega to na wmawianiu sobie i innym, że w miejscu z którego się wyemigrowało jest coraz gorzej, bo w przeciwnym wypadku po co było emigrować.
Znam to na przykładzie mojej siostry, a obecnie, na przykładzie siostry mojej żony.
W dawnych czasach, studenckich, wszystkie DTRki, które wyszly spod naszych piór musialy być zgodne z Polską Normą. Teraz nic w przemyśle nie musi być zgodne z PN - to jest miarą naszej zależności.
Z koprofagią dzieci kończą w przedszkolu, a tobie tylko ona w głowie.
Napisałem i to nie jedną. Na twoją niewykształconą niczym konkretnym zazdrość pozostaje tylko jedno: wykształć dzieci, bo na ciebie za późno. Wiem, że to bolesne, ale trzeba było chodzić do szkoły...
To wibrator był analny ? Wyprzedziłeś swoje czasy . Chyba w Wikipedii trzeba to zapisać . Coś ci mentor w profilu spieprzył i wyłażą takie kwiatki . Kupy się to nie trzyma , oczywiście kupy w sensie górki , żebyś myśli kosmatych nie dostał . Moich szkół mi wystarczy , a jeżeli chodzi o dzieci to nigdy do poziomu ich szkół ani ty ani twoje trollęta nie dorosną . Herrn Muenhausen .
Gdybyś chodził do tych mnogich szkół, co to je tak buńczucznie chcesz przywołać, to byś nie popełnił błędu w słowach, których nie rozumiesz. Bo to niegramatycznie wyszło i nieortograficznie, czego nawet nie zauważyłeś.
Otóż te przygody to były barona Münchhausena. A jeśli chcesz się do mnie zwracać w ten sposób, to bez "n" czyli - Herr Münchhausen.
Więc na drugi raz, drogi przyjacielu, zastanów się zanim zrobisz z siebie publiczną zabawę obcym językiem, a nawet wibratorem, skoro masz takie potrzeby - to jest teraz bardzo modne, ale trzeba z wyczuciem. Przyznam też, że pewien rodzaj podziwu (ale też i bólu) budzi we mnie twoja zdolność do samoupokarzania się na oczach innych.
Pozdrawiam cię świątecznie.
P.S.
I rzecz najważniejsza być może . Ja się wywodzę ze środowiska , gdzie znajomość niemieckiego traktowana jest praktycznie . Zamówić piwo hotel i coś do żarcia , policzyć pieniądze . To nie nobilituje , ot po prostu się przydaje i tyle . A ty możesz strofami z Goethego im dupy lizać , najwyżej będziesz bardziej poetycką szmatą kupioną .
Zdrówka życzę i rozumu chociaż z tym drugim to nielekko będzie ale spróbuję , a może ? Do świąt jeszcze się zetniemy , to na razie .
Fajne jest to pojecie "choroby emigracyjnej". Jakże prawdziwe i smutne. Może też dlatego zostałem w kraju?
Pozdrawiam
Emigrant spod Żywca, mimo iż wie, że jestem z Gdyni, pyta co rusz, czy znam Iksińskiego z Podhala, czy Igreka z Krakowa. Oni nagle zaczynają pamiętać Polskę, jako małe podwórko.
Taaaa... Słyszałem o tej wpadce z Cyberpunkiem. Spieszyli się z promocją przed świętami. To przecież normalne.
A o Microsofcie nic nie słyszałem. Tak, czy inaczej, dobrze im tak.
I wyszedl polski fiat.
No i w końcu załapałem się na aferę MS. Fakt, świat cały trąbi a u nas pierwsze doniesienie złapałem po 18:00-tej. Kurski niestety jakoś nie ma dostępu do topsów.
Ruskie mąciły i będą mącić. Taka ich gra. Nie chodzi o Trumpa, czy o dziadka, tylko o stabilizację. Jak u nas.
Dotychczas myślałem, że tylko Wołodia Ilicz jest wiecznie żywy, ale widzę, że Maciuś się też załapał. Szczepański Maciuś. W trakcie czytania tych wypocin, to tak jakbym „jedynkę” włączył i usłyszał: „… a w Ameryce to Murzynów biją, to ch… tak ich biją”. Za czasów panowania w mediach tegoż Maciusia, „tenkraj” był na ósmym miejscu na świecie w produkcji sprzedanej. Podkreślam w produkcji sprzedanej i to po cenach światowych! Dzisiaj, tej wolnej, niepodległej i wreszcie podobno naszej Rzeczpospolitej, do takiej pozycji w światowej gospodarce, ciut jednak brakuje, ze szczególnym naciskiem na „ciut”. Wtedy też prawie wszyscy byli wiecznie niezadowolonymi frustratami, określanymi mianem warchołów o którym to epitecie Szanowny Pan, jak o Słownik Języka Polskiego zapomniał. Też nie mogli zrozumieć w jakim dobrobycie żyją, zarabiając dwadzieścia dolarów na miesiąc. Uczciwie muszę jednak napisać, że siła nabywcza, tych nominalnie dwudziestu dolarów, na rynku krajowym była nieporównywalnie wyższa. Daleko jej jednak było, nie tylko do siły nabywczej krajów zachodnich, ale i większości tzw. „demoludów”. Nie mogę wiec zrozumieć, dlaczego tak zaciekle walczył Pan z tamtym „dobrobytem” o czym zapewnia nas wszystkich w co czwartym tutaj wpisie? O dzisiejszej, faktycznej sytuacji gospodarczej i perspektywach przeciętnego rodaka pisał nie będę, bo zrobili to już wcześniej inni komentatorzy. Nie wiem też, czy zostanę przez Szanownego Autora zaliczony do wątrobiarzy, ale warchołem, podobnie jak w tamtych czasach, jestem na pewno. Już tłumaczę, dlaczego? Gdyby nie daj Boże z jakichś powodów obniżono mi emeryturę o połowę, to jeszcze dużo będzie brakowało, abym załapał się na czternastkę. Trzynastą emeryturę dostają wszyscy. W przeciwieństwie jednak do Szanownego Pana potrafię zrozumieć frustrację tych wszystkich wątrobiarzy, którzy „tymi rencami” wypracowują zyski dla zagranicznych koncernów i moją emeryturę też. Zapewniam Pana, że przeciętny Niemiec, też byłby niezadowolonym wątrobiarzem, gdyby nie stać go było na nabycie produktów Volkswagena – rodzimego koncernu z osiągnieć którego dzisiaj jest dumny.
Żegnajcie sensie i logiko. Czyste pustosłowie.
Cóż ja mogę. Wychowani w perlu już rozumu nie odzyskają. Ot warchoł jeden jestem.
"Śląskie miasto Jaworzno zostało uznane za optymalne miejsce na produkcję Izery – realizowanego przez ElectroMobility Poland polskiego debiutu w dziedzinie elektrycznych samochodów osobowych. Już jesienią 2021 roku ma nastąpić symboliczne „wbicie łopaty” pod nową inwestycję, a na 2024 rok planowane jest rozpoczęcie produkcji aut w nowej fabryce".
Aaaaa za pięć lat pierwsza sztuka, na razie przez rok trawka będzie rosła. Jak elektrownia jądrowa - też ma być, ale trawa rośnie bo wiadomo, ze z dobrej trawy dobry prąd. Planowany.
Po pięciu latach udało sie wskazać lokalizację, gdzie za rok zaczną budować, a za pięć lat zaczną robić pierwszy samochód.
W Los Angeles w dwadzieścia cztery godziny wyremontowano w całości 50 kilometrowy odcinek autostrady szesciopasmowej w każdą stronę. Chińczycy w 48 godzin budują 20 piętrowy wieżowiec. A my fabrykę w jedenaście lat.
To nie wiara jest potrzebna tylko chęci zamiast gadania.
Samochody elektryczne to slepa uliczka i totalna bzdura i ekologiczna i ekonomiczna, tak jak np wiatraki.
Za kilka lat nikt o nich nie będzie mowil. Pzdr
Samochody elektryczne to slepa uliczka i totalna bzdura ...
Czyli co pan proponuje? Może z powrotem konie, osły i wielbłądy?
Wiatraki tak - to totalna bzdura i chwilowy, szybki biznes. Nic więcej.
Lecz auta elektryczne, gdy rozwój baterii, którego już nie da się zatrzymać, gdzie już lit zastępuje się tanim sodem, a w matematyce wprowadzono całkiem nowe pojęcie krętości, będzie taki, że w kilogramie akumulatora będzie można zmieścić tyle energii, że cała bateria pozwoli pojechać ponad 1000 km, a czas ładowania nie przekroczy 20 minut, nie będą miały konkurencji, bo produkcja wodoru i bezpieczeństwo z nim związane są za drogie.
Tylko, że wkrótce czeka nas inna komunikacyjna rewolucja. O tym piszę osobny felieton. Na razie powiem tylko, że cały proces przemieszczania się zostanie podzielony na dwa rózne systemy: dalekobieżny z prędkościami od 300 km/h w górę, oraz bliski, który będzie zupełnie inny od tego jaki teraz mamy.
otoz to. Samochód jako taki czy spalinowy, czy elektryczny czy nawet napedzany wodorem to przezytek.
Nie ma sensu w to inwestowac. Trend idzie w kierunku stay at home i zamawiaj w powiedzmy amazonie. Pracuj zdalnie a jak musisz się przemieszczać to skorzystaj z szybkiej komunikacji albo wez sobie mala hulajnoge, ktora stoi na kazdym rogu ulicy.
Auto jest i bylo symbolem wolnosci i czasem statusu.
To juz mija bezpowrotnie.
Swiat , ktory znamy, ludzi wolnych mija bezpowrotnie i do tego byla/jest potrzebna plandemia.
Bez urazy. Niezle piszesz i dobrze się to czyta ale bez wkladnia kija w szprychy nie byloby zadnej dyskusji. Pzdr
Kombinuje pan. Ale to tak nie będzie. Powiem tylko, że minie era samochodów prywatnych. Przyczyna: to się nie będzie opłacało.
A resztę przeczyta pan w felietonie.
nigdy się nie oplacalo Z ekonomicznego punktu widzenia prywatne auto to bzdura.
Taniej wynajac taksowke.
Samochód to symbol wolnosci i prestiżu.
Skoro wolnosc nam zabieraja to i prestiz traci na wartości.
Czekam ba felieton. Pzdr
I teraz pan dobrze kombinuje.
mamy ze sobą więcej wspolnego niz ci sięl wydaje pzdr
Macie wiele wspólnego, ale masz być drugi i nie krytykować. A już nie daj boże doprowadzić do sprzeczności, bo wtedy heterodyna murowana. To jest taka nowa jednostka chorobowa polegająca na organicznym wstręcie do zmiany zdania.
Ale nie jest źle bo można ją leczyć reakcją, a w trudniejszych przypadkach - syntezą.
A co na przykładzie komputerów? Ze kiedyś były spalinowe, a teraz elektryczne?
Najpierw podstawy. Samochód jaki znamy, to z technicznego punktu widzenia, taka mała elektrownia na kołach. Poprawniej, mały „zakład energetyczny” przetwarzający energię powstałą ze spalania benzyny na energię mechaniczną napędzającą samochód. Samochód elektryczny zasilany akumulatorami skutkuje tym, że te wszystkie małe „zakłady energetyczne” na kołach zastępujemy jednym dużym stacjonarnym. Z tego zakładu stacjonarnego energia musi być przesłana do stacji ładowania rozsianych po kraju. Inaczej się nie da. Każda taka stacja w przypadku zaledwie kilku stanowisk ładowania po 50 kW jedno wymaga kolejno: linii zasilającej 15 kV, rozdzielni SN 15kV, transformatora 1000 kVA, rozdzielni NN 0,4 kV i stacji prostownikowej. Nie pytam w tym momencie o koszty, ale o jakikolwiek sens tej zamiany? Drugi problem to ilość energii potrzebnej do zasilania tychże samochodów. W tym momencie, być może kilku komentatorów parsknie śmiechem, ale coś założyć muszę. Zakładam na początek 1 000 000 (jeden milion) samochodów elektrycznych. Wyliczając 1 000 000 x 50 kW= 50 000 MW. Tyle potrzeba energii, gdyby wszyscy chcieli naładować samochody jednocześnie a taka sytuację założyć musimy. Przy dziennej generacji energii na poziomie 18 000 MW szczegóły tu: pse.pl z pobieżnych wyliczeń wychodzi, że musielibyśmy wybudować ok. 10 elektrowni wielkości Bełchatowa. Znów nie pytam o koszty, tylko o sens tych inwestycji.
Czyżby wiec samochody elektryczne nigdy nie zastąpiły samochodów spalinowych i nie wyparły ich z rynku? Tego nie wiem. Wiem natomiast, że na dzień dzisiejszy nie ma lepszego napędu dla samochodu, jak silnik elektryczny. Czym zasilany? Bateriami, nie jednak ładowanymi na stacjach ładowania a wymienianymi na stacjach wymiany baterii. Tesla też stawia na stacje wymiany a nie ładowania przy tradycyjnych akumulatorach i masowej elektromobilności. Dodam, co bardzo ważne bateriami niewymagającymi ładowania. Nie jednak ogniwami laclanchego a znanymi od dawna i dużo bardziej wydajnymi ogniwami metalowo powietrznymi. Konkretnie magnezowo powietrznymi, aluminiowo powietrznymi lub cynkowo powietrznymi, które są trzykrotnie wydajniejsze od litowo jonowych i dużo tańsze i prostsze w produkcji.
nie widze. Co ma piernik do wiatraka. Pzdr
Ich rozumiem, nawet pocieszam, bo boję się, że zrobią coś gorszego od plucia i sikania i kary nie poniosą ponieważ są niepoczytalni.
Ale tu - taka krzepiąca krytyka?
Pocieszę i Was.
Pis kiedyś przegra.
Witam
Jasne, że PiS, taki jaki jest dzisiaj, zakończy swój byt. Ale uprzednie lewactwo już nie wróci. Choćby Chułownia codziennie ryczał jak bóbr w tefałenach.
PiS przetarł szlak, by narodziła się nowa patriotyczna partia, młoda, prężna i nowoczesna. Młoda nie znaczy, że nie będzie w niej miejsca dla najlepszych po 60-tce.
Lemingi - smutasy rzeczywiście są już chore. Chyba nieodwracalnie. Wpisany, klasyczny odruch Pawłowa, tak zwany prajming, czyli mentalne zaprogramowanie. Tylko ci moskiewsko - berlińscy spece, robiąc to po raz pierwszy, nie przewidzieli, że doprowadzi to do stanów paranoidalnych, a nawet pełnej schizofrenii. Dla nich pożegnanie się ze zdrowym rozsądkiem jest bezbolesne. Tak jak zawsze - wariat nigdy nawet przez chwilę nie pomyśli, że jest wariatem.
Tutaj na portalu mamy smarkacza z manią prześladowczą (czyli paranoja) i zaburzeniami kompulsyjno - obsesyjnymi. Mamy gościa, który w opilstwie topi swoją dwubiegunowość. Mamy cały podręcznik psychiatrii. Biedaków jest najwyżej kilkanaście procent, ale wrzeszczą tak okropnie, jakby ich było z tysiąc.
Dziewczynki z marszów z błyskawicą nieco podrosną i się obudzą. Z zażenowaniem będą wspominać jak się dały omamić starej krowie. Lecz ci tutaj, te smutasy, są już dla świata rozumu straceni.
Mniam.
Ja nabzdyczony?
Zadowolony i roześmiany. Bo gdy pisowski rząd będzie dobry, to dobrze i dla mnie. Gdy go nie będzie, to też dobrze.
Wie Pani jak to fajnie gdy czy tak, czy siak, to jest ok? To jest prawdziwy komfort.
zerknęłam na komenarze i nie moge się powstrzymać - droga Sake, jak tu nie byc "smutasem". Czy wiesz, że fabryka Volkswagena w Hannowerze została wybudowana w ciągu niespełna roku od zapadnięcia decyzji w 1955 (!)?
"Zaledwie po 12 tygodniach mury wznoszą się na wysokość ponad czterech metrów. Prawie przez okrągłą dobę na budowie pracuje 28 dźwigów, a 22 potężne betoniarki wyrabiają każdego dnia 5000 metrów sześciennych betonu. Przerzucono 1.750.000 metrów sześciennych ziemi – w tamtym czasie był to ładunek dla 256.000 samochodów ciężarowych.
Od maja na terenie fabryki uwija się 2000 pracowników. Do budowy szalunków zużywają oni 600.000 metrów kwadratowych drewna. „Można by z niego zbudować metrowej szerokości chodnik z Wolfsburga do Bazylei”, pisze jeden z dziennikarzy.
Równolegle trwają szkolenia nowych pracowników, którzy zostaną zatrudnieni przy produkcji Transportera. Uruchomiony zostaje specjalny pociąg, którym codziennie o 4.10 wyruszają oni z dworca w Hanowerze do Wolfsburga, gdzie zgłębiają tajemnice montażu aut. Sprawne rozpoczęcie produkcji w nowym zakładzie ma zapewnić kadra 3000 pracowników. W ciągu kilku tygodni powstaje hala budowy karoserii, w lutym 1956 roku jest też gotowa wielotorowa linia kolejowa do zakładu, mająca długość 10 km."
8. marca 1956 roku w Hanowerze rozpoczyna się seryjna produkcja na hali, która była wówczas najwieksza w Europie. A Sake cieszy się jak dziecko, że za 4 lata ruszy produkcja samochodzików na baterie... O ile ruszy.
Bo nic nie robi w kierunku motoryzacji. Po pieciu latach wskazuje miasto - to jest doslownie nic.
nikt nie mówi, że od razu Rzym zbudowano. Próbowałam ci jedynie pokazać, w jaki sposób budowano prawdziwa potęgę i jak zabierają się za biznes poważni ludzie w poważnym kraju. Molocha Volkswagena wybudowano w 11 miesięcy od zatwierdzenia, łącznie z infrastruktura i wyszkoleniem kadr, a działo się to ponad 60lat temu. Dlatego dla mnie perspektywa takiej "inwestycji" teoretycznie mającej działać w 4 lata od zatwierdzenia jest i śmieszna i straszna. Ale nikt nikomu nie zabrania się cieszyć, choćby i z tego. Aha, żeby nie było - właścicielem pakietu kontrolnego w tej fabryce był od początku i jest nadal Land Dolnej Saksonii, czyli państwo. Mogli przecież dać zarobić wszystkim szwagrom i pociotkom, a budowa mogła się ciągnąć i 20 lat, dwa pokolenia by się wyżywiły. Ciekawe dlaczego tak się nie stało?
W PRL-u też mieliśmy mass produkcję i duży export i w zasadzie nic z tego nie mieliśmy oprócz zamordyzmu. Do tego sprzedawaliśmy szajs ....
Teraz mamy mass produkcję dobrej jakości, dyscyplinę w pracy i zarobki zdecydowanie większe niż w PRL-u - chociaż niesatysfakcjonujące.
Idziemy drogą którą przeszła Japonia i Korea.
I to jest dobre !