Przejdź do treści
Strona główna

menu-top1

  • Blogerzy
  • Komentarze
User account menu
  • Moje wpisy
  • Zaloguj

Cała rzesza wystraszonych

jazgdyni, 28.03.2020

Starają się jak mogą – wyjaśniają, edukują, uspokajają i zbywają żartem. Tak, bo dobrze wiedzą, co jest najgroźniejsze.
Puste ulice, ruch praktycznie zamarł. W sklepach i marketach na podłogach zaznaczone linie oznaczające odstępy dla tych przed kasą. Klienci posłusznie przestrzegają dystansów. Bo się boją. Krnąbrni zawsze Polacy nagle spokornieli? Bo za kasą siedzi zła hitlerka, która wrzeszczy, jak zrobisz niewłaściwy krok? To nie tak – ona boi się jeszcze bardziej. Chociaż zainstalowali jej szybkę z pleksiglasu, dali niebieskie rękawiczki, płyn na mikroby i szmatkę do przecierania. A jeszcze wczoraj cały handel przedłużał godziny otwarcia. Dzisiaj zamyka wcześniej. O piątej... a nawet o trzeciej. Nie ma sensu trzymać otwarte, bo po południu już większość siedzi w domach. Po ulicach krążą puste autobusy, puste tramwaje i trolejbusy.
Świat wokół zamarł w oczekiwaniu na nieuniknione.
Tak jest na prawdę. To nie wyszukiwanie tych, których wirus dopadł i nie izolowanie ich w kwarantannach jest najważniejsze, lecz panowanie nad wszystkimi, którzy ciągle są na granicy histerii.
Panowanie nad milionami Polaków, którzy po prostu się boją. Którzy od paru tygodniu dzień i noc są w stanie wielkiego, często podświadomego niepokoju, tylko z jednym pytaniem – kiedy mnie dopadnie.
Pech chciał, że gdy jak grom z jasnego nieba spadł koronawirus na wczesnym przedwiośniu, to już szalała grypa i klasyczne o tej porze każdego roku przeziębienia. Parę milionów obywateli kichało, smarkało, kaszlało, źle się czuło i chrypiało. Takie normalne wiosenne, jak i jesienne przypadłości. Lecz już ich tak nie widzimy i tradycyjnie lekceważymy, kiedy za rogiem, a dokładniej metr od ciebie czai się koronawirus.
Na dodatek paru nierozsądnych naukowców i lekarzy już zawyrokowało – ten wirus praktycznie ogarnie 100% populacji. To nie ważne, że zaraz dodali, iż w zdecydowanej większości będzie to albo forma kompletnie bezobjawowa, lub lekka, czyli właśnie kichanie, kaszelek, drapanie w gardle i ogólne rozbicie. Czyli własnie to, co parę milionów rodaków dokładnie przeżywa. Tylko.... że codziennie przychodzi informacja o kolejnych zmarłych. I nie ma już pocieszenia, że to tylko nieszczęśni osiemdziesięciolatkowie, ale już młodzi i bardzo młodzi umierają.
Więc co ze mną? Kiedy ja?
Stan permanentnego niepokoju, tym większego, że zagrożenie jest niewidzialne – to nie wysypka na całym ciele, nieustanna biegunka i wymioty, albo czarne plamy na twarzy – to napastnik dobrze zamaskowany i podstępny: coroczny kaszel i katar, wiosenne łamanie w kościach, czyli odwieczne, towarzyszące nam przez całe życie przeziębienie.
Aż jest już za późno.
Na dodatek wielu ma przeróżne inne choroby; ciężkie i mniej ciężkie; przewlekłe, takie z którymi można długo i szczęśliwie żyć, albo takie, że trzeba każdego dnia bardzo uważać. Jak cukrzyca typu 2, nadciśnienie, alergie. Z pytaniem do pana doktora w TV dzwoni pani z uszkodzeniem wątroby. Dzwoni młody człowiek z łuszczycą. I inni z reumatyzmem. Pytają, bo się boją, czy przez te trywialne schorzenia są teraz bardziej narażeni na atak koronawirusa.
Nasze polskie, pomysłowe tęgie głowy kombinują – jedyne skuteczne zabezpieczenie przed tym paskudztwem, to unikanie ludzi. Całkowita pustelnia... samotnia. Tylko kto tak może? 99,9% z nas ma rodziny, albo jest członkiem jakiejś rodziny. Poza tym trzeba kupować jedzenie, trochę się ruszać, a na drodze znienacka może pojawić się pieprzony nosiciel.
No dobrze, mamy więc te rodziny: mama, tata są w porządku – snują się po chacie, zero zagrożenia. Żona to inna bajka... pracuje. Ale to akurat profesjonalistka. Wie jak się zabezpieczać. Tak? A jeśli nagle staje przed nią pacjent, duży facet i z uśmiechem na gębie opowiada, że właśnie wrócił ze Szwecji. Godzinna akcja ratowania przed zawałem, bo oto przyszedł gość z kwarantanny, prowadzi do informacji, że to kierowca TIRa, a ci kwarantannie nie podlegają. Co za ulga! Bo ci dzielni drajwerzy, władza to zapewnia, nigdy, przenigdy wirusów nie łapią.
A do tego wiadomo, że wnuczka potajemnie spotyka się z koleżankami. Jak zresztą większość dzieciaków, które nie są przykute łańcuchem do haka, którego właśnie zabetonowałem w ścianie nośnej. Te dzieciaki to podobno najwięksi roznosiciele zarazy, bo nic po nich nie widać.
No i co? Bezpieczna rodzinka?
A na dodatek takie, jakże typowe w naszym kraju kwiatki. Facet w Giżycku też powrócił ze Szwecji. Ale nie kierowca, więc dostał dwa tygodnie obowiązkowej kwarantanny. Forsa mu się skończyła, dalej już nie mógł zamawiać pizzy, więc wskoczył w buty i udał się do kantoru, by te szwedzkie korony wymienić na przyzwoite pieniądze. Niedaleko miał – trzy przystanki autobusowe. W kantorze na szczęście dopadła go policja.
Biedak bronił się dając przykład jeszcze większego i znacznie bardziej niebezpiecznego idioty, bo ważnego, który sobie wrócił z Włoch, jądra zarazy i jak gdyby nigdy nic udał się na obrady, gdzie w niedużym pomieszczeniu miał setkę kolegów i koleżanek. Aha, gość był na tyle przyzwoity, że najpierw w świetle kamer umył sobie ręce.
Wniosek z tego jeden – praktycznie nie ma szans, by skutecznie obronić się przed zarazą. Wszyscy mniej lub bardziej jesteśmy na wirusa narażeni.
Czyli jak to w życiu – o wszystkim decyduje przypadek – orzeł, czy reszka – szczęście, czy pech.
Czy to nie wystarczy, by wiele milionów Polaków było w solidnym stresie, w nieustannym niepokoju, na granicy histerii i paniki.
Atak jest niewidzialny i niezrozumiały. Podstępny i losowy. Może nadejść w każdej chwili i w każdym miejscu. I jesteśmy tacy bezradni...
To właśnie z tym musi najbardziej teraz zmagać się władza, chociaż otwarcie o tym nie mówi. Stosuje psychologiczne przykrywki. Patrzcie jak inni mają znacznie gorzej. Jak ich niefrasobliwość zabija. A my jesteśmy przezorni i mamy lepiej! Mamy lepiej!
Do tego jeszcze budujemy dla gospodarki, ba, dla całego państwa tarczę gospodarczej pomocy. Fakt, tylko na tyle, na ile nas stać. Więc się nie bójcie, nie zginiecie z głodu, bezrobocia, długów aż do śmierci.
Symptomatyczne, że w tym temacie najgłośniej protestują właściciele, przedsiębiorcy i ci najlepiej zarabiający. Wrzeszczą, że to ich najbardziej trzeba chronić. To oni nie chcą nic stracić... a może nawet chcą nieco zarobić, windując ceny gdzie się da i ile się da. Klasyczne faryzeuszostwo bogaczy. A to oni nie chcą mówić o tym, że to właśnie ich pieniądze:
"Na koniec 2018 roku stan oszczędności Polaków na rachunkach bankowych osiągnął rekordową kwotę 828 mld zł."
( najlepszelokaty.pl )
A te pieniądze ulokowane w bankach to tylko ułamek majątku: gruntów, nieruchomości, dóbr trwałych i dóbr ruchomych. I co tam jeszcze mają.
Państwo deklaruje pomoc w wysokości 212 miliardów, ale oni swojej kasy nie ruszą. Ciężko na nią pracowali. Albo kradli.
Tylko w tym wszystkim, w tym globalnym kryzysie to nie o to chodzi. Przynajmniej dla przeciętnego człowieka.
Polacy nie są szczególnie bojaźliwi, lecz dzisiaj wielu z nich to kłębek nerwów.
Bo tak na prawdę, dla każdego, nawet jeśli sam przed sobą tego nie precyzuje, chodzi przecież o najważniejsze, o ludzkie życie.

.
  • Zaloguj lub zarejestruj się aby dodawać komentarze
  • Odsłony: 20534
NASZ_HENRY

NASZ_HENRY

28.03.2020 09:19

To jest pandemia. Nie można jej zatrzymać. Możemy ją tylko ograniczyć.
Jedynym sposobem zatrzymania epidemii korona wirusa okazała się kwarantanna.  Tak jak w średniowieczu ☺
jazgdyni

jazgdyni

28.03.2020 10:12

Dodane przez NASZ_HENRY w odpowiedzi na To jest pandemia. Nie można

Dokładnie.
Tylko, że w dzisiejszych czasach, utrzymanie ścisłej kwarantanny jest niesłychanie trudne. Przecież całe pokolenia były wychowywane w filozofii Rubta co chceta.
A do tego cały ten neo-liberalizm, który właściwie jest libertynizmem.
A i tak jestem pełen podziwu dla dyscypliny Polaków.
Roz Sądek

Roz Sądek

28.03.2020 11:43

Dodane przez NASZ_HENRY w odpowiedzi na To jest pandemia. Nie można

"Jedynym sposobem zatrzymania epidemii korona wirusa okazała się kwarantanna."
Tak, jest Pan jednym z wielu podchodzących do tego co się dzieje od strony materialistycznej. IMO, raczej prędzej niż później doczekamy uklęknięcia, i to na obydwa kolana, nie tylko jednostek ale całych narodów.
Niejako przy okazji: wczoraj TVP Info transmitowało o 18:00 modlitwę Papieża o ustanie pandemii. Jak wyczytałem w necie, transmitowana była do 130 krajów. Nie wiem, czy jeszcze któraś z tych 100 telewizji zrobiła (włoska, niemiecka, francuska czeska, słowacka, austriacka - nie zrobiła) taki numer jak ta (heh) nasza (???). Podczas całej godziny trwania, podczas wystawienia Najświętszego Sakramentu, podczas Błogosławieństwa Światu - w czasie najwyższego modlitewnego skupienia, na 1/3 ekranu, na wysokości połowy Monstrancji, na połowie ołtarza, wyświetlono 4 piętra wyświetlających absolutne BZDETY ruchomych pasków. Pod tłumaczką języka migowego pokaz slajdów z reklamą programów TVP, z "W tyle wizji na czele". Absolutny brak wyczucia, albo sabotaż. Kto tą telewizją kręci?
Kryspin

Kryspin

28.03.2020 17:18

Dodane przez Roz Sądek w odpowiedzi na "Jedynym sposobem zatrzymania

My,Polacy już żeśmy przeca z kolan powstali, to nimamy poco znowu klękać - co,nie?
tricolour

tricolour

28.03.2020 10:55

"Symptomatyczne, że w tym temacie najgłośniej protestują właściciele, przedsiębiorcy i ci najlepiej zarabiający" - owszem, tak ma właśnie być.
 
1. Emeryci nie protestują, bo swoje marne grosze dostaną.
2. Pracownicy najemni tak długo protestować nie będą, jak długo swoje będą dostawać. Im dłużej nie będą pracować i swoje dostawać, tym bardziej nie będą protestować.
3. Protestują ci, którym może zabraknąć na wypłaty dla swoich pracowników. Protestują, zanim im zabraknie na wypłaty dla swoich ludzi i na tym polega odpowiedzialność. Wcale się przy tym nie dziwię, że przy okazji są oni najlepiej zarabiającymi, bo na tym polega przedsiębiorczość, że ma się i pieniądze i zdolność przewidywania najbliższej przyszłości. Oczywiście mogli by NIE protestować i 31.03 wywalić ludzi na bruk, bo sami - co oczywiste - nie umrą z głodu. Tak sobie myślę, że oni myślą, że lepiej protestować i nie wywalać ludzi niż nie protestować i wywalać. Złodzieje.
Kolega z pracy mówi, że gdy z żoną lekko przyoszczędzą, to mogą miesięcznie odłożyć 25 tysięcy złotych. Nie protestuje.
Marek1taki

Anonymous

28.03.2020 11:02

"już młodzi i bardzo młodzi umierają."
Zawsze umierali. Na koronawirusa też, tylko zapomniał Pan dodać, że to pod względem wieku jest wyjątkiem, a pod względem chorób potwierdzeniem reguły.
Np.27-lat z Włoch umarł "młody i zdrowy" tylko, że na sekcji okazało się, że miał białaczkę limfoblastyczną, czyli miał wyrok a egzekucję w krótkim czasie, prawdopodobnie w czasie infekcji innej niż propagowana w TV.
jazgdyni

jazgdyni

28.03.2020 16:17

Dodane przez Marek1taki w odpowiedzi na "już młodzi i bardzo młodzi

Panie Marku,
a co to ma do strachu, niepokoju i stresu. Myśli pan, że młodzi się mniej boją. A we Włoszech, jak właśnie widziałem, emocje osiągnęły zenit, cierpliwość się kończy i tylko czekać, jak zaczną się zamieszki. Tyle co do młodych nietykalnych.
Marek1taki

Anonymous

28.03.2020 16:34

Dodane przez jazgdyni w odpowiedzi na Panie Marku,

Młodzi nie powinni się bać, jeśli się boją to znaczy, że histeryczna propaganda skutkuje. Media polują na jeszcze jeden zgon, na jakiekolwiek doniesienie, że jednak młodzi też. I głupota w tym i sabotaż. Jeśli podają dane co chwila, że znowu zarażeni, po kilka razy na dobę inną cyfrę  to są efekty. A można zamiast: było wczoraj tyle a tyle, od rana łącznie tyle a tyle.
Marek1taki

Anonymous

28.03.2020 11:11

"Bo ci dzielni drajwerzy, władza to zapewnia, nigdy, przenigdy wirusów nie łapią."
Celem nie jest zerowa ilość nosicieli wirusa. Celem jest taka populacja uodpornionych by nie byli nosicielami. Dlatego dobra jest decyzja, że nie paraliżujemy transportu. Zła, że paraliżujemy resztę kraju. Co innego izolowanie grupy ryzyka i rozsądne ograniczanie tempa zakażenia, co ludzie sami z siebie robią, a co innego dezorganizacja kraju.
To już teraz tylko teoretyzowanie, bo wiadomo, że dezorganizacja była niezbędna by był pretekst do walki o pieniądz.
Roz Sądek

Roz Sądek

28.03.2020 12:34

Dodane przez Marek1taki w odpowiedzi na "Bo ci dzielni drajwerzy,

Czytając Pana wpisy, nie sposób nie odnieść wrażenia, że świat zwariował, a Pan i jeszcze paru piszących tu wesołków znacie prawdę, która jest diametralnie różna od tej w którą każą swoim obywatelom wierzyć zmówione z sobą rządy, a jak nie rządy to ci, którzy tymi rządami manipulują. Nie chce mi się więcej pisać, bo nie jest Pan oryginalny; podobne do pańskich przenikliwe teksty czytam w kilku językach. Wielu uznało, że samo pisanie o niecnej grze światowej finansjery to za mało i na dowód nieistnienia zagrożenia zaczęło lizać deski klozetowe? A i to zostało ostatnio przebite lizaniem poręczy na schodach metra! A Pan i ww. wesołkowie tylko piszecie, piszecie, piszecie.
Marek1taki

Anonymous

28.03.2020 13:45

Dodane przez Roz Sądek w odpowiedzi na Czytając Pana wpisy, nie

Dziwi/nie dziwi mnie, że Pan tego nie wie. To nie kwestia rozsądku, ani intelektu tylko "pozytywnego myślenia", czyli zdolności do płynięcia z prądem również intelektualnym. To forma adaptacji społecznej. Myśląc stadnie, nie wychylając się żyje większość ludzi od pokoleń. Taki się już urodziłem - poza drugim-trzecim odchyleniem standardowym, do której to większości przypadło Panu należeć. Nie narzekam, jestem przyzwyczajony, że jak ja się mylę jest dobrze, a jak mam rację to źle. Piszę więc, że król jest nagi. Mam nawet zrozumienie do potrzeb łagodzenia dysonansu poznawczego poprawianiem sobie samopoczucia - im dalej się zajdzie w kłamstwa propagandy tym trudniej przyznać, że zostało się wyjelenionym. Poza tym koronawirus rzeczywiście istnieje, może spowodować grypę, zapalenie płuc, a słabych zabić. Więc trochę was rozumiemy, a trochę z was lejemy.
Imć Waszeć

Dark Regis

28.03.2020 16:03

Dodane przez Marek1taki w odpowiedzi na Dziwi/nie dziwi mnie, że Pan

Panowie, sprawa jest dziecinnie prosta. Jeżeli z tym wirusem to wszystko najprawdziwsza prawda - tu każdy wpisuje co ma na myśli, mówiąc o prawdzie - i wiadomo, że wirus przeniósł się z łuskowca na człowieka, to wystarczy wykonać eksperyment odwrotny i przenieść go jeszcze raz z człowieka na łuskowca. Jeśli to zatrybi, to wirus jest prawdopodobnie naturalny. Jeśli nie to nadal wisi pytanie skąd się wziął. W pierwszym przypadku użyłem słowa "prawdopodobnie", bo wciąż to nie dowodzi, że ktoś nie próbował był jakiejś dziwnej szczepionki na ssakach różnych od laboratoryjnej myszy. Dlatego nie ma co łapać się wszystkich medialnych i naukowych wyjaśnień robionych ad hoc, jak pijany płota. Mogą nie być miarodajne w tej zadymie.
Marek1taki

Anonymous

28.03.2020 16:28

Dodane przez Imć Waszeć w odpowiedzi na Panowie, sprawa jest

Naturalny wirus może zmutować i się nie chycić łuskowca a zrobiony z SARS1 i łuskowcowego ogonka może się chycić. Liczba zmiennych jest olbrzymia.
Ad hoc wszystkich wrzutek się nie zweryfikuje ale pojawiają się informacje od ekspertów nieakredytowanych przy mediach za to z pierwszej linii frontu. Dlatego przytoczyłem wypowiedź zakaźnika, co leczy ludzi i "nie przejmuje się", że koronawirusa się nie leczy antybiotykami. Włosi mogą mieć wredniejszą odmianę (tak podają niektórzy) ale znając tryndy może być jednocześnie tak, że w panice nikt już nie myśli żeby osłuchać, o rtg klatki piersiowej nie wypada dzisiaj mówić bo jesteśmy nowocześni, od razu tomograf komputerowy i/lub OIOM i żarna procedury mielą. Wiemy, że nie wiemy co wiemy. Patrzę na zdjęcia w TV i widzę chwyty te same co z nachodźcami, z klimatyzmem i innymi zarazami.
Imć Waszeć

Dark Regis

28.03.2020 17:11

Dodane przez Marek1taki w odpowiedzi na Naturalny wirus może zmutować

No tak, ale jeszcze pozostaje problem specjalnie homogenizowanego łuskowca (to ssak) do celów laboratoryjnych. PS: Są ponoć badania porównawcze i Włosi mają to samo co reszta.
Marek1taki

Anonymous

28.03.2020 17:34

Dodane przez Imć Waszeć w odpowiedzi na No tak, ale jeszcze pozostaje

Zainteresowaliśmy się łuskowcami teraz, a specjaliści akurat w styczniu i to będąc w miejscach i czasie o krok od epidemii, jak w szpiegowskim thrillerze.
wiadomosci.onet.pl
Puszczają do nas oko.
Imć Waszeć

Dark Regis

28.03.2020 19:54

Dodane przez Marek1taki w odpowiedzi na Zainteresowaliśmy się

Nie dokładnie. O tych łuskowcach słyszałem nie tak dawno w TV z ust rządowego eksperta od wirusów i epidemii. To znaczy, że eksperymentu na wsteczna trasmisję nigdy nie wykonano, zaś od 3 miesięcy potwierdza się tylko zatwierdzoną propagandę. Ciekawe przez kogo zatwierdzoną? Przez WHO? Najwyraźniej nikomu nie zależy na oddaleniu różnych spiskowych oskarżeń. Nawet Chińczykom ;)
Imć Waszeć

Dark Regis

28.03.2020 20:26

Dodane przez Marek1taki w odpowiedzi na Naturalny wirus może zmutować

Wracając do tego łuskowcowego ogonka, to widać jak na dłoni, że wirus jest wyposażony na początku swojego genomu w aparaturę pozwalającą na rozpoczęcie replikacji kodu i w grubym przybliżeniu w jeden gen na końcu, który koduje jego S-łynne białko. Z mojego matematycznego punktu widzenia wirus, to po prostu efekt nieudanego procesu powielania łańcucha DNA lub RNA, który przerwał się samorzutnie w jakimś miejscu, ale zachował zdolności powielania i stosowną aparaturę. Wirus nie żyje swobodnie w środowisku poza ustrojem, zresztą on w ogóle nie żyje, a więc jest po prostu ruchomą częścią nas. Częścią mechanizmu replikacji, który uległ awarii. Taki jitter, który wywołuje problemy, a jednocześnie wskazuje, że "dzieło stworzenia" ma niedoróbki. Z drugiej jednak strony patrząc, można pomyśleć o mechanizmie, który jest zdolny w szybkim czasie dokonać stosownych choć losowych zmian w genomie, pozwalając przyspieszyć o kilka rzędów wielkości naturalną probabilistyczną mutację. Czasem w cel, a czasem w płot. Z tego punktu widzenia "dzieło stworzenia" nie jest już ślepe, ale jest bardzo zmyślnym planem, choć my się przed tą wiedzą wzbraniamy. W pierwszym przypadku bowiem możemy nadal postrzegać siebie jako ukoronowanie świata przyrody, zaś w drugim jesteśmy tylko tymczasowym lokatorem niszy z napisem "naczelne, myślące". Kiedyś wspominałem o takim francuskim zespole badawczym, który odwiedzał kominy hydrotermalne na dnie Atlantyku i badał istniejącą tam florę i faunę. Stwierdził wtedy, że organizmy tamtejsze na drodze jakiejś ewolucji zyskały zdolność pożywiania się związkami siarki z gorących źródeł. Okazało się, że różne krewetki, ostrygi i takie tam, weszły w kohabitacje z bakteriami żywiącymi się m.in. siarkowodorem. To znaczy trudno to opisać jakimś znanym dotąd terminem biologicznym, bowiem w części tych organizmów bakterie żyły w oskrzelach, układzie pokarmowym tak jak u innych zwierząt, zaś u niektórych gatunków wniknęły do wnętrza komórek. Stały się dodatkowymi bardzo zaawansowanymi organellami. Stąd, to teza badawcza Francuzów, zróżnicowanie organizmów na Ziemi i przystosowanie do różnych sposobów zdobywania pożywienia było możliwe dzięki temu, że jedne prakomórki przypadkowo zaliczyły mezalians z mikrobami pozwalającymi na fotosyntezę i tak powstały rośliny, zaś inne złapały coś żywiącego się tlenem i na końcu tego łańcuszka powstaliśmy my. Ile mamy w naszych komórkach (eukariota) znanych organelli, które kiedyś były osobnymi samodzielnymi organizmami? Przecież z tego jak byk wynika, że podział na chromosomy jest dokładnie tym samym zjawiskiem, co utrwalanie błędów replikacji w formie wirusa. Jedna modyfikacja służy usprawnieniu procesu dziedziczenia, zaś druga wygląda na mechanizm szybkiej ścieżki przystosowania do "nagłych", czyli takich kilkusetletnich, zmian środowiska.
jazgdyni

jazgdyni

28.03.2020 20:52

Dodane przez Imć Waszeć w odpowiedzi na Wracając do tego łuskowcowego

Widzę, że szanowny Pan Imci zapuszcza się w interesujące problemy biologiczne. To dorzucę jeszcze, wg. mnie niezmiernie interesujący i tajemniczy temat. Uczą to już w szkole podstawowej, bodajże w kolejnej klasie nauki biologii, gdy tematem jest budowa komórki, że w każdej komórce jest taki dzynks, jak motorek, który napędza i produkuje niezbędną energię i nazywa się mitochondrium. Co więcej - w pewnych komórkach może być ich nawet kilkaset. Lecz co jest ciekawe, ta otoczona podwójną błoną organella, ma swoje własne DNA, zazwyczaj opisywane jako mDNA, całkowicie różne od DNA organizmu w jakim się znajduje. Czyżbyśmy więc, w każdej naszej komórce byli zasiedleni przez jakieś obce organizmy? Na całe nasze szczęście symbiotyczne. Może własnie o to chodzi - my dajemy tobie lokal, a ty odpowiednio, w ramach zapłaty, to odpracujesz lokatorze.
Można sobie trochę pospekulować.
Imć Waszeć

Dark Regis

28.03.2020 21:35

Dodane przez jazgdyni w odpowiedzi na Widzę, że szanowny Pan Imci

Kiedyś mój znajomy zadał mi bardzo ważne pytanie. Ponieważ rozstawaliśmy się na dłużej, on zostawał w pracy, a ja wyjeżdżałem gdzieś indziej, to takie ostatnie pytania się zdarzają. Czekałem z niecierpliwością o co on mnie spyta. Ten wziął głęboki oddech i wypalił "Jak wyglądają kosmici?" Zbaraniałem. Serio, dech mi odjęło. Lecz po chwili namysłu odrzekłem "W zasadzie tak samo, o ile zwrot tak samo można rozumieć jako własności możliwe do zapisania w DNA, które jest w pewnym sensie uniwersalnym nośnikiem informacji biologicznej". Miałem na myśli, że wszystko, co można wydłubać z chemicznych własności DNA tudzież wspomaganego przez RNA, co dodatkowo może mieć stale myślący nad czymś mózg i może od tego wyłysieć, to w przybliżeniu jesteśmy my. "Serio? Eeee..." - odparł trochę rozczarowany. Miał nadzieję, że wreszcie spotkał w życiu prawdziwego fachowca w temacie Stworzenia, a tu takie kocopały. Wtedy zapytałem go "Czy twoja żona uczy chemii e liceum? Córka też zdaje się to studiuje? Czy więc spotkały się z jakimś zespołem związków chemicznych, które byłyby w stanie wyprawiać rzeczy choć trochę podobne do DNA?" Pomyślał ale nie odpowiedział. "A czy wiesz czym zajmuje się kod? Kodowaniem. Kod coś koduje. A więc gdybyśmy spotkali taką rodzinę związków w przyszłości i stwierdzili, że różni się od DNA jakimś selenem, arsenem, albo innym molibdenem, to z zasady będzie zajmowała się tym samym, czym zajmuje się rodzina DNA. Będzie kodowała. Będzie zawierała algorytmy mówiące o tym jak długo produkować związek A, jak długo B, co włączyć/wyłączyć przy dużym natężeniu związku C i jakie proporcje ma mieć stopa do języka. Zgadza się?" Przytaknął bez wiary. "A więc w tym sensie kosmici będą tacy jak my, czyli będą tak samo uwięzieni w polu tylko tych możliwości, które opisuje chemia". Lubię takie głębokie filozoficzne pytania. Wręcz uwielbiam. Potem ja wyjechałem, a on dalej stał z tym swoim rozdziawionym grymasem niedowierzania ;)))
jazgdyni

jazgdyni

29.03.2020 06:12

Dodane przez Imć Waszeć w odpowiedzi na Kiedyś mój znajomy zadał mi

Ha, ha, ha.
A jak by Szanowny odpowiedział, oczywiście hipotetycznie tylko, na również hipotetyczne pytanie, bo zdaje się, ta anegdota tego również dotyczy, czy Wszechświat jest deterministyczny?
I co do cholery z moją wolną wolą? Tu dodaję, że jestem zatwardziałym neo-tomistą. A tu nagle w opowieści pojawia się fatum?? OK, rozumiem, że każdy matematyk MUSI być wyznawcą determinizmu. A jak mają kłopot z odpowiedzią, to podeprą się zasadą nieoznaczoności lub twierdzeniem o niezupełności i już wszystko gra.
Imć Waszeć

Dark Regis

29.03.2020 15:10

Dodane przez jazgdyni w odpowiedzi na Ha, ha, ha.

Wszechświat nie jest deterministyczny i nigdy nie był. Determinizm, to jak ta mrówka Langtona, której trajektoria się wyprostowuje i ucieka z pola widzenia. Z drugiej strony tak właśnie dzieła wirus. Guzik go obchodzi co się stanie z resztą, byle się samemu powielać. Genom to przecież też taki bardzo skomplikowany ale jednak automat komórkowy. To czego nie widzimy, to drobne niestabilności w mechanice działania takiego automatu, które w najmniej spodziewanym momencie powodują jakiś skok w bok. Biorą się one z tego, że równania matematyczne opisujące dynamikę bardzo rzadko są deterministyczne, czyli jakieś takie jak równanie na liczby Fibonacciego F(n+2)=F(n+1)+F(n) (to da się zapisać też w formie zwykłych pochodnych). Matematyka najczęściej przechodzi nad problemem do porządku dziennego, czyli do nieskończoności. Dlatego matematyka nie ma nic wspólnego z tego rodzaju determinizmem układów dynamicznych. Jeśli można zaryzykować określenie języka matematyki i logiki jako determinizm opisu, to wszystko, dosłownie wszystko jest deterministyczne włącznie z "badaniami" Pisma Świętego. W przeciwnym razie jest bowiem głupie i nielogiczne i nie istnieje żaden sposób na dowiedzenie prawdziwości tego czegoś. Np. 2*2=5. Wie Pan co to jest atraktor Lorenza? Nie będę tu skrabał wzorów bo nie mam jak, ale proszę sobie odszukać układ równań z którego on wynika. Skomplikowany? Chyba nie. To jest właśnie indeterminizm w całej krasie. Zasada nieoznaczoności jest nadużywana przez różnych ludzi do wyjaśniania tego, czego ona ewidentnie nie dotyczy i z czym nie ma nic wspólnego. Zasada nieoznaczoności tkwi w najprostszej, by nie powiedzieć zajebiście prostej obserwacji, że jak opisuję wielomian sinusami, albo sinusy wielomianami, to guzik mi z tego wychodzi, bo większość informacji ciągnie się w ogonie rozwinięcia w szereg. Jeśli więc zawężę horyzont obserwacji (utnę ogon rozwinięcia), to tę informację bezpowrotnie stracę. Istnieje analogia dla zasady nieoznaczoności w fizyce w przypadku analizy wielorozdzielczej, gdzie za pomocą rodziny falek próbuje się opisywać różne zagadnienia, które dotąd gryźliśmy szeregami Fouriera (te z sinusami i kosinusami). Co to jest falka, czyli taka cząstka lub atom opisu sygnału, to proszę sobie wygooglować. A co ma wolna wola do matematyki? Guzik ma. Po prostu jak ktoś chce to się interteresuje i to bada. A jak nie chce to mówi coś losowego, co i tak można matematycznie w 5 minut obalić, a potem delikwent zasłania się wolną wolą przed porażką ;)))
jazgdyni

jazgdyni

29.03.2020 17:30

Dodane przez Imć Waszeć w odpowiedzi na Wszechświat nie jest

To miała być ukryta obelga z tym dziwnym atraktorem. pytając kogoś. kto zwariował na punkcie roli chaosu?
Co ma wolna wola do matematyki ??? Niesamowite pytanie...
The gist of it is this: They say they have proved that if humans have free will, then elementary particles -- like atoms and electrons -- possess free will as well.
princeton.edu

I tu można również nieco sobie podumać:
philosophy.stackexchange.com
DLATEGO WŁAŚNIE ZAWSZE STAWIAM FILOZOFIĘ WYŻEJ NIŻ MATEMATYKA. BOGATSZA WYOBRAŹNIA (M.IN.)
Ps. A fin, spin i twin zostawimy na później?
Imć Waszeć

Dark Regis

29.03.2020 18:04

Dodane przez jazgdyni w odpowiedzi na To miała być ukryta obelga z

Nie, to nie miała być obelga, tylko ręczne wyjaśnienie, że ten chaos deterministyczny nie ma kompletnie nic wspólnego z chaosem filozoficznym. To są kompletnie różne pojęcia. Chaos deterministyczny w matematyce dotyczy niemożności przewidywania zachowania się w przyszłości układu dynamicznego opisywanego np. równaniami różniczkowymi i to nawet nie aż tak skomplikowanymi jak równania Lorenza dotyczące pogody. Ten chaos mówi m.in. że nie da się skonstruować funkcji, która będzie z dowolną dokładnością przybliżała te przewidywania. Ale to banał i masło maślane, bo przecież rozwiązanie równania lub układu równań różniczkowych zwyczajnych jest jak najbardziej pewną funkcją czasu i wartości początkowych. Tam oczywiście wprowadza się twierdzenia o istnieniu i jednoznaczności, warunki na to, m.in. warunek Holdera (różniczkowalność w sposób ciągły > warunek Lipschitza > warunek Holdera > jednostajna ciągłość > ciągłość), co trochę zawęża możliwości wyrażania różnych związków za pomocą równań, ale nie stanowi w sumie problemu ze względu na szereg twierdzeń o gęstościach jednych zbiorów funkcji w innych zbiorach funkcji. Taki najbardziej zwalający z nóg warunek, to gęstość funkcji schodkowych, czyli takich, których wykresy są kawałkami stałe, a w dyskretnej liczbie punktów następują skoki (nieusuwalne nieciągłości), w zbiorze wszystkich funkcji całkowalnych albo całkowalnych z kwadratem (kwadrat to wprowadza się po to, żeby można było zdefiniować i liczyć normy jak dla wektorów). W ten sposób można cofnąć się do tyłu i zapytać, jakie są "pochodne" dla funkcji schodkowych? Fizyk i inżynier najczęściej kompletnie tego po studiach nie kapuje, ale to są owe słynne delty Diraca poprzesuwane wzdłuż osi Ox w miejsca skoków i jakkolwiek przeskalowane. Ponieważ to kompletnie nie są żadne funkcje, bo nie mają wartości dla granic definiujących różniczkę, jak i wartości w tych punktach skoków, to wprowadza się nową klasę obiektów zwanych funkcjami uogólnionymi lub dystrybucjami. Przestrzeń dystrybucji definiuje się na inne przestrzeni funkcji próbnych, czyli gładkich (klasy C-infinity) z ograniczonym nośnikiem, czyli poza jakim zbiorem zwartym (domkniętym ograniczonym w R^n) mają wartości 0. W geometrii różniczkowej też jest coś takiego używanego do twierdzeń o rozkładzie jedności i nazywa się je funkcjami kapelusikowymi. Teraz można traktować wszystkie operacje na funkcjach uogólnionych, jako operacje na całkach dla przestrzeni funkcji próbnych. Warunek na gładkość i na nośnik ograniczony zapewniają, że wszystko da się policzyć. A więc w szczególności da się policzyć pochodne za pomocą wzoru na całki. Konkretnie z twierdzenia o całkowaniu przez części. Ponieważ jednak całki są operatorami liniowymi na przestrzeniach funkcji ciągłych, różniczkowalnych, itp., to utożsamiamy te operatory z funkcjami uogólnionymi, czyli dystrybucjami. Teraz już każde równanie ma rozwiązanie w przestrzeni odpowiednio dobranych dystrybucji,ale nie każde można przedstawić za pomocą funkcji.
Imć Waszeć

Dark Regis

29.03.2020 18:31

Dodane przez Imć Waszeć w odpowiedzi na Nie, to nie miała być obelga,

Dalej idzie tak samo jak już kiedyś pisałem. Zamiast funkcji ciągłych/różniczkowanych na przestrzeniach o skończonym wymiarze, można wziąć przestrzenie jakichś tam obiektów, które zachowują się jak funkcje i można dla nich zdefiniować arytmetykę oraz rachunek różniczkowy i całkowy. Na przykład przestrzeń ciągów zbieżnych do zera, szeregów sumowalnych, albo kombinacji liniowych potęg sinusów i cosinusów. Ciąg to taka funkcja ze zbioru {0,1,2,...} w R lub R^n lub w inną przestrzeń ze zdefiniowanym dodawaniem i mnożeniem. Szereg to dla ciągów jest rodzajem całki, czyli inaczej operatorem liniowym na przestrzeni ciągów i tak ad libitum. Możliwości jest przerażająco wiele. Dopiero teraz możemy zacząć dyskusję o Szkole Matematycznej Lwowsko-Warszawskiej i dokonaniach Stefana Banacha. To jest ta mistyczna kraina analizy funkcjonalnej. Z drugiej strony każdy taki twór, taka przestrzeń, gdzie obowiązują podobne jak dla liczb zasady dodawania i mnożenia jest algebraicznym pierścieniem. Gdy spojrzymy na sam pierścień, to najczęściej jest on kombinacją liniową ze względu na jakiś swój dobrze zdefiniowany podzbiór, na przykład podzbiór elementów całkowitych. Pi razy oko, bo tu są potrzebne pewne warunki, można więc przedstawiać go w formie takiej koślawej "przestrzeni liniowej" nad tym podzbiorem. jak to chodzi widać wyraźnie, kiedy zapisujemy wielomiany ze współczynnikami całkowitymi. Wielomiany stałe zostają utożsamione z pierścieniem współczynników Z, wielomiany liniowe (st. 1) stanowią taką warstwę abstrakcyjnego elementu "X", kwadratowe (st. 2) analogicznie itd. Widać, że przestrzeń wszystkich wielomianów o wsp. całkowitych rozpada się na coś w rodzaju przestrzeni wektorowej z bazą {1,x,x^2,...}. Gdy zamiast Z weźmiemy Q liczby wymierne albo R rzeczywiste albo C zespolone (czyli ciała - doskonałe pierścienie), to będziemy mieć już normalną przestrzeń liniową (vel wektorową). Dla Z była to przestrzeń niezbyt doskonała zwana modułem (nad pierścieniem). Dalej można wyróżnione tą drogą wektory wyposażyć w dodatkowe działanie: iloczyn wektorowy, jakieś dziwne mnożenie, nawias Liego, a wtedy dostajemy tzw. algebrę. To trochę redundantny termin, ale dopiero z tego poziomu można ruszać na podbój mechaniki kwantowej. Można tą drogą pójść znacznie dalej i zdefiniować mnożenie dopiero dla iloczynów tensorowych takich pierścieni, modułów albo algebr. Tam bawiąc się różnymi symetriami można jeszcze przejść do iloczynów zewnętrznych i wewnętrznych, form, algebr Cartana, Clifforda, Jordana i Bóg wie jeszcze czego. Warto jednak mieć świadomość tego jak to warstwami chodzi i od czego zależy. Pierścień np. to zwykła grupa abelowa z dodatkowym działaniem binarnym (np. mnożeniem rozdzielnym względem dodawania), dlatego rozkład grup abelowych na sumy proste przenosi się na rozkłady pierścieni na sumy proste, na rozkłady algebr i iloczynów algebr. Ale aparat podstawowy pojęciowy tylko tu się powiela. Ideał pierścienia/modułu to tylko jedna z podgrup. Kupa gadania...
jazgdyni

jazgdyni

29.03.2020 19:49

Dodane przez Imć Waszeć w odpowiedzi na Dalej idzie tak samo jak już

Dzięki za przypominanie. Na elektronice mieliśmy dosyć specyficzną matematykę i jak łatwo można się domyślić, nacisk był na algebrę Boola i inne systemy liczbowe (z 16-tkowym w tamtych czasach na czele). Oczywiście przy prądzie elektrycznym i falach radiowych nie można było się obejść bez liczb zespolonych, a dalej w elektromagnetyce bez równań Maxwella. Trzeba więc przyznać, że całkiem nieźle było u nas z matematyką. A dodam, że wtedy sporo obliczeń wykonywaliśmy na suwaku logarytmicznym ( miałem impomujący z NRD, chyba pół metrowy).
Z funkcją schodkową spotkałem się dopiero jak już pracowałem na polibudzie, jak budowałem generator sygnału schodkowego do charakterografu ( na którym potem dobierałem sobie pary tranzystorów do końcówek mocy w systemie push-pull).
Przyznam, że dręczyły mnie punkty nieciągłości funkcji. Natomiast zwinięte wymiary wyobrażałem sobie z dużą łatwością.
To, że przestałem się w końcu wgłębiać, by zrozumieć, czy pojąć całą matematykę do końca, mimo, że z topologią nie miałem najmniejszych problemów, był wówczas brak możliwości dobrego zrozumienia algebry abstrakcyjnej.
A potem zainteresowania przerzuciłem na fizykę wg. Feynmana. Mam jeszcze z tamtych lat trzy tomy jego wykładów.
To były czasy...
Marek1taki

Anonymous

29.03.2020 15:25

Dodane przez Imć Waszeć w odpowiedzi na Wracając do tego łuskowcowego

@Imć Waszeć 28.03.2020. 18:26 "Z mojego matematycznego punktu widzenia wirus, to po prostu efekt nieudanego procesu powielania łańcucha DNA lub RNA, który przerwał się samorzutnie w jakimś miejscu, ale zachował zdolności powielania i stosowną aparaturę. Wirus nie żyje swobodnie w środowisku poza ustrojem, zresztą on w ogóle nie żyje, a więc jest po prostu ruchomą częścią nas. Częścią mechanizmu replikacji, który uległ awarii."
Samo sedno. Z biologicznego punktu widzenia też. Gęś z oberżniętą głową może latać po podwórku, ale nikt jej nie zreplikuje. "Oberżniętym" kawałkom RNA się to udało. Losowo, nie deterministycznie i bez wolnej woli. Wolna wola w miejsce przypadku mogła zadziałać dopiero w laboratorium - nie ma się co pokrzywiać na liberałów :-)
Imć Waszeć

Dark Regis

28.03.2020 16:24

Dodane przez Marek1taki w odpowiedzi na Dziwi/nie dziwi mnie, że Pan

Panie Marku, argument dla Pana. Podaję daty, bo to się dzieje na obrzeżach w ramach testu i to na długo przed pandemią: "Stop Scott Morrison from banning cash to trap Australians in banks!" (Scott Morrison’s Currency (Restrictions on the Use of Cash) Bill 2019 is a fraudulent assault on the freedoms of Australians): change.org "Plan to ban cash purchases over $10,000 set to become law as Senate inquiry gives thumbs up" (February 28, 2020) abc.net.au "India's cash crisis explained" (17 November 2016): bbc.com Banksterzy poczuli świeżą krew. "Dirty money: The case against using cash during the coronavirus outbreak" (March 7, 2020): edition.cnn.com
Marek1taki

Anonymous

28.03.2020 17:26

Dodane przez Imć Waszeć w odpowiedzi na Panie Marku, argument dla

Z faktu, że na monetach i banknotach są drobnoustroje starają się wyciągnąć wniosek, że trzeba się pozbyć gotówki.
Mycie rąk nie stało się wymogiem higieny od wczoraj, a koronawirus nie jest jedynym drobnoustrojem na świecie.
Będą to jednak kompilować do znudzenia mimo sprzeczności z ideą szczepień. Nie jest bowiem tak, że szczepimy się tylko drogą zastrzyków w sposób zorganizowany i "najlepiej" przymusowo i na wszystko. Szczepimy się (zdobywamy odporność) żyjąc w zmieniającym się środowisku, w tym poprzez banknoty - jeśli już pogrywać w absurdy. W tej grze wygrywa ten jednak kto za absurdami stawia argument siły - CO2 przykładem i chamskiego "kup pan cegłę" i kreacji waluty.
Przewałów wzajemnie zazębiających się w tej grze jest mnóstwo i nie sposób odmówić przebiegłości. Mamy systematycznie obniżane pokrycie pieniądza kredytowego, zmieniający się układ sił globalnych, kumulację kapitału przez maluczkich. Coś z tym musieli zrobić. Wirus jest dobry na reset.
Domyślny avatar

megalampus

28.03.2020 17:35

Dodane przez Marek1taki w odpowiedzi na Dziwi/nie dziwi mnie, że Pan

Marco..Nie wato..To zwykly Konformista..On naprawde nie potrafi myslec samodzielnie..bowiem PRL  wmontowal mu receptor Strachu.,ktory kontroluje cala jego swiadomosc oraz  wyznacza i ogranicza obszary myslenia..Wystarczy wcisna ten guzik Strachu i voilla..
Kazdy z nas posiada mozliwosc Wyboru..Byc lub nie byc Konformista..On dokonal swojego wyboru..Zniewolony Umysl ktory nie jest wstanie zrozumiec argumentacji Wolnego czlowieka....Pzdr.
jazgdyni

jazgdyni

29.03.2020 06:13

Dodane przez Marek1taki w odpowiedzi na "Bo ci dzielni drajwerzy,

Gdybyśmy tylko my oparli się na kwarantannie i izolacji, to pewnie bym się też zastanawiał. A ponieważ robią to wszyscy, to zaraz usłyszę - zmowa światowa.
Imć Waszeć

Dark Regis

28.03.2020 16:27

Dodane przez jazgdyni w odpowiedzi na Gdybyśmy tylko my oparli się

Nie zmowa, tylko coś jak sezon na wtykanie kraników w pnie klonowe, żeby zbierać słodki soczek. Przecież w runie na markety po papier toaletowy tez się ludzie nie komunikują dzień wcześniej, prawda? Jest okazja, jest geszeft i tyle.
Marek1taki

Anonymous

28.03.2020 11:18

"Polacy nie są szczególnie bojaźliwi, lecz dzisiaj wielu z nich to kłębek nerwów."
Są rozdrażnieni, bo doświadczają zamierzonego dysonansu poznawczego.
Z jednaj strony fakt istnienia epidemii, walka z epidemią, walka z efektami walki.
Widzą jednak, że to nieadekwatne, nieproporcjonalne, że są robieni w konia i bezsilni, ale czy jednak nie zachoruje ktoś z bliskich, wszyscy się boją, wszyscy się podporządkowują, w telewizji powiedzieli. Majstersztyk.
jazgdyni

jazgdyni

28.03.2020 16:21

Dodane przez Marek1taki w odpowiedzi na "Polacy nie są szczególnie

Proszę pozdrowić panią Kidawę i marszałka Grodzkiego.
I pochwalić - dobrze wychowują "niezależnie myślących".
Marek1taki

Anonymous

29.03.2020 10:52

Dodane przez jazgdyni w odpowiedzi na Proszę pozdrowić panią Kidawę

Wiem, że taki przekaz propagandowy, ale cóż poradzę, że marny nawet jakbyśmy nie znali sychchronizujących wpływów na mentalność polityków:
sejm.gov.pl
rolnik z mazur

rolnik z mazur Waldek Bargłowski

28.03.2020 12:21

"Żona to inna bajka... pracuje. Ale to akurat profesjonalistka. Wie jak się zabezpieczać." Bardzo mnie to ubawiło. Super. Nie przesadzajmy z tą paniką i histerią. Pzdr
jazgdyni

jazgdyni

28.03.2020 16:22

Dodane przez rolnik z mazur w odpowiedzi na "Żona to inna bajka...

Kurcze rolniku! Tylko ten seks w głowie.
Wiem dlaczego - idzie wiosna. Znam nawet erotyczny wierszyk o tym.
rolnik z mazur

rolnik z mazur Waldek Bargłowski

28.03.2020 16:29

Dodane przez jazgdyni w odpowiedzi na Kurcze rolniku! Tylko ten

Jazgdyni - a co innego pozostaje w tym czasie zarazy.? Pzdr
sake3

sake2020

28.03.2020 13:47

A może by tak na przekór ponurym myślom wziąć Decamerona w łapki obie i poczytać jak reagowali na zarazę w Średniowieczu.Też się modlili,też się biczowali,ale niektórzy zwłaszcza bogaci odgradzali się murami swoich zamków i posiadłości.Tam się bawili hucznie,milość kwitła nie patrząc kiedy ,,nieuchronne'' po nich się upomni.A na NB płaczi zgrzytanie zębow.Jedni psiocza,bo im ,,reżimowa''władza odebrala ,,prawa człowieka'' każąc czasowo i jak najczesciej przebywac w domu,inni łypią okiem gdy za plecami ustawi sie ktos w nieprzepisowej odległości.Mimo wszystko uszy do góry panie i panowie.
Pani Anna

Pani Anna

28.03.2020 14:15

Dodane przez sake3 w odpowiedzi na A może by tak na przekór

@sake3
Proszę tego, co się dzieje na NB nie przekładać na rzeczywistość. U mnie np. sąsiedzi w ogórdku imprezują już drugi tydzień, a że mają 8 dorosłych dzieci, które z kolei mają już swoje dzieci i wszystkie czują się w obowiązku odwiedzać  rodziców, plus sąsiedzi, to robi się z tego niezła impreza. Przed chwila naliczyłam 15 dorosłych plus dzieciaki, których nawet nie usiłuję policzyć. Obawiam się jednak, że "Dekameronu" raczej z tego nie będzie...
Kryspin

Kryspin

28.03.2020 17:46

Dodane przez Pani Anna w odpowiedzi na @sake3

To u Was nie lata policyjny helikopter, żeby wyłapywać takie imprezki? Ciekawostka...
Pani Anna

Pani Anna

29.03.2020 15:02

Dodane przez Kryspin w odpowiedzi na To u Was nie lata policyjny

@Kryspin
nie, nie lata.
jazgdyni

jazgdyni

28.03.2020 16:24

Dodane przez sake3 w odpowiedzi na A może by tak na przekór

W Decameronie opisana jest mentalność straceńcza. Orgie przed zagładą.
tricolour

tricolour

28.03.2020 16:39

Dodane przez sake3 w odpowiedzi na A może by tak na przekór

@Sake
Dekameron to nie komedyjka tylko dramat ludzi zmierzających ku zagładzie. To, że się śmieją nie zmienia celu ich podróży. Można by rzecz, przekładając na czasy współczesne: zmieścisz się, śmiało...
sake3

sake2020

28.03.2020 18:20

Dodane przez tricolour w odpowiedzi na @Sake

A czy ja napisałam,że to komedyjka? Wcale zresztą nie sugeruję byśmy w tak miły sposób spędzali dany nam czas,choć jak wydaje mi się to lepsze niż biadolenie.Tyle że przy nakazanych odległosciach  raczej nierealne.
tricolour

tricolour

28.03.2020 18:50

Dodane przez sake3 w odpowiedzi na A czy ja napisałam,że to

@Sake
Gdyby wirus miał zginąć, to bysmy spędzali czas i czekali. On nie ginie tylko się instaluje na zawsze, jak zwyklej grypy. To my mamy sie dostosować do nowych warunków...
Roz Sądek

Roz Sądek

28.03.2020 22:29

Dodane przez tricolour w odpowiedzi na @Sake

@tricolout
On nie ginie tylko się instaluje na zawsze, jak zwyklej grypy.
Piszecie - Wy, wesołki, takie rzeczy ze strachu. Próbujecie zaklinać rzeczywistość. Realiści wiedzą - od słowa wiedza, że to nie zwykła grypa. Nie wiem kiedy Wasze żarty i udawane dobre samopoczucie się skończy, może poklask tu na NB działa na ten Wasz strach terapeutycznie? Może jednak należałoby się zastanowić, czy choćby wobec tysięcy narażających się przez niesienie pomocy chorym, i innym tysiącom dbającym by nasze codzienne życie było jako tako znośne, Wasze pisane w ciepłych, bezpiecznych pokoikach dyrdymały są absolutnie nie na miejscu? Trywializujecie niewyobrażalny wysiłek ludzi, którzy w tej chwili dbają o Wasze tyłki. Noo, ale Wy macie Dekamerona (przez "c") w małym paluszku.
jazgdyni

jazgdyni

29.03.2020 08:02

Dodane przez Roz Sądek w odpowiedzi na @tricoloutOn nie ginie tylko

@Roz Sądek
No i wreszcie ktoś pojmuje i mówi do rzeczy. A nie ucieka ze strachu w krainy absurdu lub zastępczych trywializmów.
Ta dyskusja pokazuje jak internauci reagują stresem na atak nieznanego. Atak, który nie jest zwyczajowym pitoleniem, tylko czymś od czego zależy życie.
Za cholerę się nie przyznają, że oni także się boją, bo jako komputerowi maczo, olewają wroga. Taka reakcja na sytuację kryzysową, to po prostu schowanie się do mysiej dziury.
Zamiast złapać byka za rogi, zacząć myśleć konstruktywnie i chociaż raz poważnie się zastanowić, to ani na krok nie zejdą ze swojej brukowanej kocimi łbami ścieżki sarkazmu, podśmiechujek i kpiny. To nasi herosi przecież. O większego trudno zucha, Jak był Stefek Burczymucha… — Ja nikogo się nie boję! Choćby niedźwiedź… to dostoję!
sake3

sake2020

29.03.2020 11:18

Dodane przez jazgdyni w odpowiedzi na @Roz Sądek

A gdzie Pan czy komentator Roz sądek widzicie ścieżkę sarkazmu i kpiny z mojej strony? Nie udaję żadnego herosa czy wesołka czy komputerowego maczo a sama ze swoimi notorycznymi zapaleniami płuc,oskrzeli i krtani jestem w grupie ryzyka.Zdaję sobie sprawę z olbrzymiego trudu lekarzy pielęgniarek i wszelkich służb utrzymujacych porządek,dostarczajacych towary do sklepów,sprzedawców.Ale też uważam że moim  obowiązkiem jest podporzadkowanie się decyzji władz o kwarantannie,czy przepisom które sa wprawdzie uciążliwe ale dla naszego dobra.Ci wszyscy którzy teraz mnie obsobaczają za wzmiankę o Dekameronie myśleli konstruktywnie jak kilka dni temu oburzali się że przepisy uderzają w ich prawa człowieka? Gdzie żescie byli w dyskusjach i wypowiedziach,że reżimowy rząd dokonuje niemalże zamachu stanu bo muszą być zachowane odstepy w sklepach,by raczej bez potrzeby nie wychodzić,zachowywac kwarantannę?
jazgdyni

jazgdyni

29.03.2020 11:33

Dodane przez sake3 w odpowiedzi na A gdzie Pan czy komentator

Proszę wybaczyć, mój komentarz nie odnosił się do wszystkich dyskutantów. Jest tutaj tradycyjna grupa mająca zawsze zdanie odrębne do tego co robi władza i jak się stara. Koledzy ci nigdy nie wyrazili jakiegokolwiek twórczego zdania. Zawsze opiniujące i oskarżające, co opisałem w tekście o krytykanctwie. Dla mnie jest interesujące, dlaczego oni nawet w sytuacjach krytycznych tak się zachowują.
tricolour

tricolour

29.03.2020 12:43

Dodane przez jazgdyni w odpowiedzi na Proszę wybaczyć, mój

@Jazgdyni
Bo to nie jest krytykanctwo tylko realizm.
Dlaczego Kolega zaprzestał pisać swój wesołkowaty dziennik? Dlaczego Kolega nagle nabrał poważnego tonu, gdy się okazuje, że może już nigdy za płot nie wylezie, a gdy wylezie, to może ostatni raz? A może dostrzegł Kolega, że te pojedyncze przypadki, takie nic nie znaczące zaczynają mnożyć się może do milionów? To nie było krytykanctwo gdy zwracałem uwagę na konieczność noszenia masek, co Kolega kwitował, że wirusy przez pory przechodzą, a ja nie mam racji - proszę to powiedzieć zarażonym lekarzom z zamkniętych całych szpitali i zarażonym tych pacjentom, co weszli zdrowi, a wyszli zarażeni. Po co oni chcą tych masek wszak wirusy przez pory przechodzą.
Gdy napisałem, że wirus instaluje się na zawsze, to mnie przegania kol. Surmacz, bo wyraźnie sam sobie nie radzi z myślą, że zakazimy się wszyscy (tylko kwestia czasu, a po domach do końca życia siedzieć nie będziemy) i albo przeżyje, albo umrze. A gdy stary (bo nie wiem) to większe szanse, że umrze. Może ja też?
"Jest tutaj tradycyjna grupa mająca zawsze zdanie odrębne do tego co robi władza" - i jest grupa, co włazi władzy bez wazeliny. Osobiście wolę świeże powietrze. A Pan pewnie kocha władzę dalej, mimo że knebluje usta lekarzom... ale po co? Jak Pan myśli? Jeżeli w ogóle Pan myśli, gdy chodzi o władzę...
jazgdyni

jazgdyni

29.03.2020 14:32

Dodane przez tricolour w odpowiedzi na @Jazgdyni

Proszę wybaczyć, to nie jest portal edukacyjny.
Jest pan prostym człowiekiem, może nawet przyzwoitym (tego na pewno nie wiem) i ma pan duże braki wiedzy i w myśleniu analitycznym.
Każdy specjalista otwarcie mówi, że maseczka na twarzy zdrowych, którzy zawodowo nie muszą się kontaktować osobiście z zakażonym to bzdura. A pan swoje.
Skąd pan wie, że wirus instaluje się na zawsze? Co to w ogóle znaczy - "instalować się na zawsze"? Czy tak jak HSV1? Czy może inaczej, jak H1N1 i pokrewne szczepy?
Co pan wie o wirusach, że wydaje stanowcze opinie?
Dlatego nie mogę pana traktować poważnie. Pan nawet nie chce się uczyć tylko wyłącznie wykłócać. A ja na to nie mam chęci. Strata czasu.
tricolour

tricolour

29.03.2020 15:32

Dodane przez jazgdyni w odpowiedzi na Proszę wybaczyć, to nie jest

@Jazgdyni
Bardzo dobrze jest być prostym człowiekiem. Prosty czlowiek na zadane mu pytania odpowiada prosto i węzłowato, a czlowiek nieprosty czesto milczy z braku prostoty. Człowiek nieprosty, pogięty przekonaniem o własnej przewadze  kluczy, gdy nie zna odpowiedzi na proste pytania ponieważ prostota wyznania "nie wiem" budzi w nim wstyd. Jak na przykład pytanie o dziennik... 3 odcinkowy, a taki miał być wspaniały, amerykański... a tu kicha.
Więc niech Kolega chodzi odważnie bez maski, która nie chroni, po ulicach, co przyjdzie Koledze o tyle bardziej bohatersko, ze Kolega nigdzie - ze strachu - nie wychodzi, o czym Kolega pisał. Tym sie różni prostota od pogięcia: prosty chodzi w masce i tyle. A ten drugi, bez maski, nie chodzi wcale i nie chodząc wcale bez maski podważa jak można chodzić w masce.
I Pańska żałosna próba obrażenia mnie w ostatnim akapicie wyłącznie dowodzi mojej racji, której nie potrafi Pan podważyć. Analityk...
Ps. Się nie wykłócam tylko polemizuję.
jazgdyni

jazgdyni

29.03.2020 16:37

Dodane przez tricolour w odpowiedzi na @Jazgdyni

Gdy pan tylko wiedział, co to plemika...
Co do tych pana ukochanych maseczek, to podobnie myślał tutejszy główny boss, redaktor Sakiewicz. Więc proszę sobie wyguglać dzisiejszą Polityczną Kawę na TV Republika i posłuchać, co mu wytłumaczył profesor Hryniewiecki, autorytet niekwestionowany.
nawet panu link podam:
telewizjarepublika.pl
Nawet jeśli pan w końcu zrozumie, to nie znaczy, że uznam pana za godnego polemistę.
tricolour

tricolour

29.03.2020 17:49

Dodane przez jazgdyni w odpowiedzi na Gdy pan tylko wiedział, co to

@Jazgdyni
Tłumaczenie Hryniewieckiego jest dobre dla Hryniewieckiego, mnie przekonuje co innego.
Od lat, o tej właśnie porze szykuję swego riba na sezon. Sam go zaprojektowałem, sam wykonałem dla uciechy rodziny i rozwoju syna, sam zdobyłem wymagane certyfikaty do pływania, uprawnienia itp. Ciąłem sklejkę, laminowałem wiadrami epoksydu, malowałem litrami poliuretanu. Pospawałem do niego przyczepę, bo szkoda było drogo kupić coś, co wymagałoby cięcia, przeróbek od nowości. Pracowałem raz w masce, a raz bez maski, bo nie było, bo się zawieruszyła, bo żona do oprysku róż wzięła i nie wiadomo gdzie leży. I zawsze, gdy pracowałem bez maski, to to "odchorowałem" wywlekając z nosa kilogramy śmieci, pyłu i innych smarków. Szczególnie aerozole były uciążliwe, bo niewidoczne gołym okiem zaklejały śluzówkę na kilka dni, która broniła się jak mogła. Im więcej styrenu, to objawy gorsze (aż w końcu zacząłem pracować na niemieckich chemikaliach bezstyrenowych)...
Więc mnie żaden profesor nie przekona, bo mam osobiste doświadczenia, że w nosie kilogramami leży to, czego oko nie widzi. A jeśli nawet noszenie węglowej maski teraz, w czasie epidemii, jest wybrykiem natury, bo zmniejsza prawdopodobieństwo zakażenia o jeden skromny procent, to mnie ten jeden procencik bardzo interesuje. Ja bardzo lubię się zaliczać do jednego procenta idiotów, maniaków, outsiderów tudzież durniów... co pływają po morzu tym, co sami zbudowali zawartością łba i chęcią rąk. A inni siedzą na brzegu...
jazgdyni

jazgdyni

29.03.2020 20:18

Dodane przez tricolour w odpowiedzi na @Jazgdyni

A pan sobie wyobraża, że jako inżynier na morzu nie miałem okazji, by znienawidzić zarówno maseczki jak i gogle? Dopiero gdzieś w 2003 jak już byłem kimś i dysponowałem budżetem, zakupiłem świetne letnie kaski z ruchomą chowaną przyłbicą i pozbyłem się paskudztwa na twarzy. Widzi pan, pyły z obróbki mechanicznej, czy areozole farb i innej chemii to wielkości mikro. Natomiast wirusy to już klasa nano. Tylko bakteriofagi podchodzą pod ułamki mikro. Z wirusami z powietrza nie dają sobie rady nawet typowe maseczki chirurgiczne. 
Nie będę się rozwlekał - klasa N95 to za mało by ochronić przed koronawirusem. Generalnie wszystkie maseczki tu odpadają i muszą być respiratory co najmniej FFP3.
A to już wydatek kilkuset złotych. Słyszałem, że niektórzy biorą sobie filtr HEPA z odkurzaczy i robią sobie maseczki. Ja bym im życia nie powierzył.
Ale jak pan majsterklepka, który nigdy sobie epoksydem nosa nie zatkał, jest bardziej doświadczony od profesora medycyny, to ja wymiękam.
tricolour

tricolour

29.03.2020 20:41

Dodane przez jazgdyni w odpowiedzi na A pan sobie wyobraża, że jako

@Jazgdyni
I prawidłowo, ma Pan wymiękać jeśli uważa Pan, że jest jakikolwiek filtr cedzący obiekty klasy nano. Ma Pan wymiękać, gdy wyobraża sobie Pan, że wirusy unoszą się w powietrzu samotnie jak gołębie. Może Pan sobie wziąć do towarzystwa tego profesora, to Wam może będzie przyjemniej wymiękać razem. Nawiasem mówiąc to ten profesor wygląda, jakby było go stać co najwyżej na mieszkanie w czteropiętrowym bloku i jakoś mnie nie przekonuje.
A ja sobie będę filtrował wdychane powietrze. Wolno mi? Wolno? Nie podoba się? Nie musi... 
PS. Dla Pana jestem majsterklepką i niech tak zostanie. Ale czasem trafi się ktoś przy kei, czasem zacznie się rozmowa i czasem zejdzie ona na mój drobnoustrój. I gdy z rozmowy można wywnioskować, że to mój projekt i wykonanie, to rozmówca - tak kilka razy bywało - przygląda się dłuższą chwilę i mówi, że gdybym nie powiedział, to by nie zauważył, że to amatorska konstrukcja. Tak więc Szanowny Kolego, Wilku Morski i Wasza Wspaniałości - może się okazać, żeś przy mnie cienki konstruktor jak rosół za pół roku.
jazgdyni

jazgdyni

29.03.2020 22:05

Dodane przez tricolour w odpowiedzi na @Jazgdyni

Daj pan już sobie spokój. Bądź pan szczęśliwy i ostrożny. I mimo maseczek z odkurzacza ( a propos, zdaje sobie pan sprawę, że te najbardziej popularne i przez naród w panice pożądane maseczki są zaprojektowane i wykonane w celu filtrowania wydechu tego, które je nosi.  Nie wiedział pan? Bidulek. Bo to chirurg ma nie zakażać pola operacyjnego, a nie odwrotnie), serdecznie proszę pana, by utrzymywał dystans w stosunku do obcej osoby 1,5 metra. A jak będzie ten ktoś miał gwałtowny atak kaszlu, czy kichania, to już po panu. Nawet w maseczce. I wtedy właśnie "wirusy unoszą się w powietrzu samotnie jak gołębie", jak pan to poetycko wyraził. I co gorsza, są w kropelkach aerozolu w przeciętnie wielomilionowej ilości.
Ja to tutaj piszę. głównie dla czytelników, którzy na szczęście potrafią prawidłowo ocenić zgrożenie.
tricolour

tricolour

29.03.2020 22:53

Dodane przez jazgdyni w odpowiedzi na Daj pan już sobie spokój.

@Jazgdyni
W takim razie dziękuję za miłą rozmowę. Życzę Koledze udanej oceny zagrożenia, a sam - obok śmiałych ekstrapolacji - oddam się również prostej profilaktyce. Bo ja prosty jestem...
sake3

sake2020

29.03.2020 12:23

Dodane przez Roz Sądek w odpowiedzi na @tricoloutOn nie ginie tylko

Tak Pana/Panią zniesmaczyła moja krótka wzmianka o zachowaniu ludzi w czasie zarazy opisana w Dekameronie?Zarzucone mam trywializowanie  i niedocenianie wysiłku ludzi by utrzymać normalne funkcjonowanie kraju.Może zamiast wyżywac się na mnie lepiej skupic się na wypowiedziach tych którym obliczone na okres pandemiii tymczasowe przepisy wydają się oburzające i godne potępienia.Co rusz słyszymy o o łamaniu praw czlowieka, praw obywatela,terrorze sianym przez rząd a polegającym na stosowaniu się do zaleceń ministra zdrowia-unikania wiekszych skupisk ludzi,odstępy w sklepach ,kwarantanna,czy czestsze przebywanie w domu.Swoimi wypowiedziami uruchomiono już RPO Bodnara który ,,będzie bronił''poszkodowanych reżimem władzy,bo pan Bodnar uznał,że te przepisy sa niedopuszczalne i godzace w prawa człowieka.Czyli prawa człowieka w tym konkretnym przypadku są az tak naruszone? Czy pan Bodnar wsparty grupą równie oburzonych ,,drakońskimi przepisami''obrońców praw człowieka nie spowoduje wzrostu pandemii? I jak sie to ma do heroicznych wysiłków ludzi którzy muszą pracować? Tego Pan/i nie widzi?Nad tym się proszę zastanowić zanim Pan/i zaczną zarzucac mi wesolkowatość i trywializowanie.
jazgdyni

jazgdyni

29.03.2020 14:35

Dodane przez sake3 w odpowiedzi na Tak Pana/Panią zniesmaczyła

Bardzo proszę o umieszczenie w nagłówku prostego @.... < tu do kogo się zwracamy, bo ja teraz nie wiem, czy ten komentarz jest do mnie.
Wyprzedzająco stwierdzam, że Dekameron i wzmianka mnie nie zniesmaczyły.
Pozdrawiam
sake3

sake2020

29.03.2020 14:46

Dodane przez jazgdyni w odpowiedzi na Bardzo proszę o umieszczenie

Do pana jazgdyni godz 14:35......Nie do Pana tylko do komentatora Rozsądka.Myślę,że warto dyskusje przenieśc na inny poziom,chociazby oceny hipotez dotyczących koronawirusa i źródła jego powstawania.
Pani Anna

Pani Anna

29.03.2020 15:08

Dodane przez sake3 w odpowiedzi na Tak Pana/Panią zniesmaczyła

@Sake3
Droga Pani, predzej ja nauczę się rowiązywać te zadanka matematyczne, którymi niektórzy panowie tu na NB tak się fascynują, niż oni zrozumieja to, co Pani mieła na myśli podając przykład Dekamerona... Niestety, gdybyśmy mieli wszyscy jutro nagle poumierać, to oprócz naszych kości bielejących na słońcu zostaną po nas tylko te stosy zachomikowanego papieru toaletowego... Tyle.
sake3

sake2020

29.03.2020 16:15

Dodane przez Pani Anna w odpowiedzi na @Sake3

@Pani Anna.....Chciałam tylko powiedzieć,że przed wiekami ludzie widzieli ratunek w kwarantannie i izolacji.Te wieki minęły a ludzkość nadal ma tylko kwarantannę i odosobnienie jako remedium na epidemię.Różnica w tym,że jeszcze na to odwieczne zabezpieczenie narzeka i krytykuje.
Pani Anna

Pani Anna

29.03.2020 17:05

Dodane przez sake3 w odpowiedzi na @Pani Anna.....Chciałam tylko

@sake3
rzecz w tym, że ja wcale nie jestem pewna, czy to nasze obecne odosobnienie jest faktycznie "lekarstwem" na epidemię, której jak dotąd jedynym objawem jest to, że w Polsce 1,5tys ludzi zaczęło kaszleć i kichać, przy czym pierwsi pacjenci już samoistnie, no może z pomoca polopiryny wracają do zdrowia. Sama przez to przeszłam a co mi tak naprawdę było tego nie wie nikt, bo zachorowałam zanim te tzw. "testy" weszły w modę... Co do tzw. "innych krajów", to niech mi ktoś pokaże rzetelne dane dotyczące sumarycznej śmiertelności w okresie "epidemii", bo z tego, co można znaleźć w internecie wynika, że np. we Włoszech śmiertelność w ostatnich 2miesiacach nie przekroczyła średniej dotyczhczasowej, czyli ok. 1800 zgonów dziennie. Natomiast jestem pewna jednego - jeszcze ze 2-3 tygodnie siedzenia w mieszkaniach, bez świeżego powietrza i kontaktu z innymi ludźmi, kapiąc się w detergentach i nie wychodząc bez maski śmiertelny dla większości będzie byle katar, że o jelitówce nie wspomnę.
Jabe

Jabe

29.03.2020 19:14

Dodane przez Pani Anna w odpowiedzi na @sake3

No właśnie, epidemia gorsza od wirusa.
jazgdyni

jazgdyni

29.03.2020 20:26

Dodane przez Pani Anna w odpowiedzi na @sake3

@Pani Anna
Niech Pani porozmawia z mądrym człowiekiem, któremu pani ufa. Bo jest Pani potężnie zakręcona stresem i niepokojem. Zapomniała Pani, że jesteśmy również, jeszcze od momentu przed koronawirusem w fazie epidemii grypy H1N1. Pani sama nie rozróżni objawów. Są zbyt podobne. A na dodatek pogoda powoduje sezonowe paragrypy (grypy rzekome) i przeziębienia.
Więc proszę się nie wykańczać podejrzeniami o najgorsze.
Pani Anna

Pani Anna

29.03.2020 20:54

Dodane przez jazgdyni w odpowiedzi na @Pani Anna

@jazgdyni
Ja dziękuję za empatię, ale chyba się nie rozumiemy. Ja napisałam, że BYŁAM chora, a nie że jestem chora. Po 3tygodniach pobytu w domu i picia naparu z imbiru samo przeszło, a byłoby szybciej, gdyby poprzedni lekarz, który jedynie przejechał mi po czole jakimś fikuśnym urzadzeniem nie zapisał mi antybiotyków, które nie wyleczyły mi nawet kataru, za to dodatkowo osłabiły i wyjałowiły organizm. Po tygodniu nastepna pani doktór stwierdziła wirusowa infekcję i nakazała to, co powyżej. Czyli to, czym w zasadzie leczy się tego całego corona. Nikt nie robił mi żadnych testów, więc niestety nie zostałam gwiazdą filmową jako "pacjentka zero" 😂 (Bogu dzieki i za to...).
jazgdyni

jazgdyni

29.03.2020 22:34

Dodane przez Pani Anna w odpowiedzi na @jazgdyni

@Pani Anna
Świetnie Panią rozumiem, bo miałem dokładnie to samo, a pewne efekty trwają do dzisiaj. Co gorsza, pod koniec stycznia powrócił z Indonezji, z wyspy Bali mój przyjaciel, który już tam pojechał z bardzo ciężką chorobą. Spotkaliśmy się u mnie na zwyczajowej kawie i polityce, a 3 dni po wizycie zachorowałem jakby na grypę z wszelkimi objawami, tylko bez temperatury. Sam się odpowiednio wyleczyłem (na uporczywy kaszel ssę prastare pastylki Soli Emskiej. Pomagają). Po dwóch tygodniach otrzymałem nagłą wiadomość, że ten mój przyjaciel zmarł w szpitalu na niewydolność oddechową. A ponieważ już był ciężko chory, a koronawirus był daleko w Chinach, to go spokojnie pochowano. A ja po paru dniach zacząłem się zastanawiać - czy on przypadkiem w czasie naszego spotkania nie zaraził mnie czymś azjatyckim.
Dlatego studiuję i uważnie śledzę wszelkie miarodajne krajowe i międzynarodowe źródła dotyczące koronawirusa i choroby COVID-19. A ponieważ wywodzę się ze środowiska lekarskiego, to takie tematy nie są mi obce.
Imbir faktycznie jest bardzo dobry tutaj. Chociaż tam preferują kurkumę, a w Chinach mi polecono na kaszel cukierki z zielonej herbaty. Z kolei, bardziej na południe - od Indonezji po Indie i Sri Lankę uważają, że mają wzmocnioną odporność poprzez zjadanie sporych ilości bardzo ostrych papryczek i dań z takimi przyprawami.
Pozdrawiam i nie dajmy się!
jazgdyni

jazgdyni

29.03.2020 16:42

Dodane przez Pani Anna w odpowiedzi na @Sake3

Pani Aniu,
ja rozumiem, co pani Sake3 chciała powiedzieć tym Dekameronem. To bardziej literacko wyrafinowana metafora w stosunku do powszechnej o grającej do końca orkiestrze na Titanicu.
Tylko w Dekameronie rozpasanie w czasie zagłady było dużo wieksze.
Domyślny avatar

jawsiowy

29.03.2020 21:56

...koronawirus, koronawirusem, z koronawirusem, o koronawirusie, O! Koronawirusie....koronawirusowi, z powodu koronawirusa, koronawi.. kronawi... - proszę wybaczyć, ale jak tego wszystkiego słucham - to mi dr Goebbelsem śmierdzi i tym jego:  "kłamstwo powtórzone 1000 razy staje się prawdą", czy jakoś tak...
Zastrzeżenia mam takie jak Pani Anna w swoim komentarzu z godz 17:05. A najlepsze jest ostatnie zdanie z P. Anny  komentarza - masowe obniżenie odporności - jaki dobry sposób na depopulację, prawda?
jazgdyni

jazgdyni

29.03.2020 22:39

Dodane przez jawsiowy w odpowiedzi na ...koronawirus, koronawirusem

@jawsiowy
Ma pan wyobraźnię? To proszę sobie wyobrazić, że jest pan mieszkańcem Madrytu, trzęsie pan portkami, a pańską ukochaną nawet nie można pochować, bo nie ma gdzie, więc trzymają Ją na sztucznym lodowisku wraz z tysiącem innych zmarłych.
I teraz niech pan sobie jeszcze raz poodmienia tego satyrycznego wirusa do spowodowania depopulacji świata metodą Wuhan.
nonparel

nonparel

30.03.2020 00:33

Witam
Prof. Hryniewiecki pisze:
"Maseczki – zalecane są wyłącznie dla osób chorych. To powinien być sygnał dla otoczenia, że ta osoba jest chora, nie zaleca się ich dla wszystkich". Gdyby maseczka miała być tylko sygnałem dla innych, wystarczyła by np. czerwona opaska na ramię. Wygodniejsza i nie trzeba jej wymieniać.
"Eksperci WHO zalecają noszenie maseczek wszystkim osobom mającym gorączkę, trudności z oddychaniem, kichającym i kaszlącym"... "Takie działanie profilaktyczne praktykowane jest od wielu lat." (a więc zalecenia dotyczą stanu sprzed pandemii CONVID-19). Czyli jednak maseczka chroni osoby zdrowe przed kaszlącymi. I choćby dlatego każdy powinien mieć parę najtańszych maseczek fizelinowych w domu. Żeby, jak zacznie kaszleć nie biegać od apteki do apteki. A tak na marginesie: wie Pan, że to samo WHO zaleca dla personelu medycznego mającego kontakt z zakażonymi CONVID-19 (z wyjątkiem intubacji i bronchoskopii) właśnie te najmniej skuteczne maseczki bez filtra i fartuchy fizelinowe?
"klasa N95 to za mało by ochronić przed koronawirusem. Generalnie wszystkie maseczki tu odpadają i muszą być respiratory co najmniej FFP3" Ffp3 to nie respiratory, tylko filtry stosowane w maseczkach (lepsze niż N95) - proszę tu nie wypisywać kocopałów.
Generalnie: Jeżeli maski  w ogóle nie chronią przed zakażeniem, dlaczego zaleca się noszenie masek z filtrem N95 czy przynajmniej maseczek z fizeliny lekarzom i pielęgniarkom trakcie opieki nad chorym zakażonym? Dlatego, żeby chorych przed kaszlącymi lekarzami chronić, tak?
Przecież są bezużyteczne, bo wirus jest za mały.
Otóż nie: każda maseczka, właściwie stosowana w pewnym stopniu przed zakażeniem chroni  - jedna mniej, inna bardziej.
Nie należy popadać w szaleństwo i wychodzić na spacer z psem w maseczce. Ale gdy liczba zakażonych w Polsce wzrośnie, nie od rzeczy będzie używać najprostszych maseczek chirurgicznych w autobusie i w supermarkecie.
Dlaczego się tego nie zaleca? Bo ich nie wystarczy. I zabrakłoby nawet tak podstawowego sprzętu jak maseczka chirurgiczna dla osób opiekujących się zakażonymi.
nonparel
Marek1taki

Anonymous

30.03.2020 09:08

Dodane przez nonparel w odpowiedzi na Witam

Nic dodać nic ująć. Jestem okularnikiem, więc niezależnie od koronawirusa, od lat myjąc okulary po pracy mogłem zobaczyć drobiny, które trafiły w szkło zamiast do oka. Pytanie skąd taka konsekwencja u ekspertów medycznych. Niezalecanie to jedno, a konsekwentna dezinformacja to co innego. W innych sprawach też mogą być zadaniowani, o czym właściwie wiemy.
jazgdyni

jazgdyni

30.03.2020 12:08

Dodane przez Marek1taki w odpowiedzi na Nic dodać nic ująć. Jestem

Lubi kolega strzelać kulą w płot.
Ps. od najmłodszych lat jestem okularnikiem i także tutaj mogę dostarczyć wielu cennych rad. Ale się nie pcham.
Marek1taki

Anonymous

30.03.2020 15:10

Dodane przez jazgdyni w odpowiedzi na Lubi kolega strzelać kulą w

O rady nie pytam ale o te kule i o płot.
Marek1taki

Anonymous

30.03.2020 17:06

Dodane przez jazgdyni w odpowiedzi na Lubi kolega strzelać kulą w

A jednak poniżej się Pan pcha. Co chce Pan udowodnić? Nieomylność ekspertów? Czy obronić ich przed zarzutem dezinformacji? Każdy może się pomylić, może zweryfikować swoje stanowisko po poznaniu nieznanych wcześniej argumentów. Najpierw musi być określony przedmiot sporu. W linkowanym wywiadzie ekspert nie powiedział niczego strasznego, a jedynie miał opór z odniesieniem się do noszenia masek. Widać, że był na szkoleniu bo powtarza zwrot "nie zaleca się stosowania maseczek przez wszystkich".  Nie ma tyle maseczek, bo państwo nie potrafi wyprodukować w dwa tygodnie prostej fabryki maseczek. Prościej jest poprosić prezydenta, żeby w charakterze zaopatrzeniowca zadzwonił do prezydenta Chin, a potem przywieść samolotem. Dywagacje o wyższości porów w maskach nad innymi porami są zasadne ale w kontekście do czego te maski mają służyć, czy planujemy szczelnie zafoliować całe społeczeństwo na 2 lata, czy sukcesywnie zwiększać ilość ludzi zdrowych, młodych i odpornych poddanych ekspozycji na małe dawki wirusa. Na konkretnie sformułowane przez red.Sakiewicza pytanie ekspert odpowiedział wyraźnie, że tak, że dążymy do odporności stadnej chociaż nie było to tak sformułowane.
Skoro w 2 tyg. nie potrafimy wyprodukować linii technologicznej do produkcji masek, to analogicznie czy mamy zdolności do wyprodukowania fabryki makaronu albo broni wg planu A, B czy C?
jazgdyni

jazgdyni

30.03.2020 11:40

Dodane przez nonparel w odpowiedzi na Witam

@nonparel
Coś kolega tu strasznie pokręcił przy okazji zarzucając mi kocopały.
Pozwolę więc sobie wyjaśnić. Z polskim szpitalnictwem Bogu dzięki od dziesięcioleci niewiele mam do czynienia. Więc bardzo możliwe, że w ochronie używa się wyłącznie jednego pojęcia - maseczki, albo maseczki lekarskie czy chirurgiczne.
Reszta świata wyraźnie rozróżnia stosowane w medycynie (i nie tylko) zdejmowane osłony twarzy - maseczki chirurgiczne i respiratory. Nie mam pojęcia, czy w Polsce używa się takiego określenia dla takiej osłony, chyba nie, bo w powszechnym obiegu jest respirator - maszyna lecznicza wtłaczająca do płuc chorego dobieraną kompozycję powietrza + O2 pod ciśnieniem. Stąd te pochopne i niesprawiedliwe kocopały.
Jednakże nawet jeśli się jest wytrwałym i mimo tego, że jak na Wikipedię wrzuci się hasło <<respiator>> to otrzymujemy długi opis tego medycznego urządzenia, to na końcu mamy dopis - respirator, inne znaczenia.
Więc mamy taką definicję: - "Respirator – maska z filtrem, służąca do ochrony układu oddechowego przed szkodliwymi gazami, parami lub pyłem, stosowana m.in. przez górników i pracowników przemysłu ciężkiego, chemicznego oraz przy pracy z farbami, lakierami i rozpuszczalnikami organicznymi, jak również podczas stosowania pestycydów."
Oczywiście, jak to w polskiej wiki bywa, nie uwzględniono zastosowań medycznych, choć w laboratoriach bio to są bardzo poważne maski.
Ministerstwo zdrowia Kanady tak to wyjaśnia:
Respirators are designed to help reduce the wearer’s respiratory exposure to airborne contaminants such as particles, gases, or vapours. Respirators and filters must be selected based on the hazards present. They come in various sizes and styles, and should be individually selected to fit the wearer's face and to provide a tight seal. A proper seal between the user's face and the respirator forces inhaled air to be pulled through the respirator's filter material, thereby providing protection.
Surgical masks, also known as procedural or medical masks, are designed to help prevent contamination of the work environment or a sterile field from large particles generated by the wearer/worker (e.g., to prevent the spread of the wearer’s spit or mucous). Surgical masks may also be used to help reduce the risk of splashes or sprays of blood, body fluids, secretions, and excretions from reaching the wearer’s mouth and nose. Surgical masks may also be worn by patients to help limit the spread of infections.

Źródło: ccohs.ca  (Artykuł - Respirators - Respirators Versus Surgical Masks)
CDN
jazgdyni

jazgdyni

30.03.2020 12:06

Dodane przez jazgdyni w odpowiedzi na @nonparel

@nonparel
Dodam jeszcze z podanego źródła:
 [...] A respirator will be marked with its approval rating (e.g., N95, N100, etc.). Surgical masks do not have this rating. (Note there are also “surgical masks” that have been rated as respirators (i.e., N95 surgical masks).)
Zrekapitulujmy:
- maseczki chirurgiczne są przeciwko kontaminacji pola operacyjnego przez oddechy personelu medycznego (są testowane i certyfikowane na wydech użytkownika)
- respiratory natomiast chronią użytkownika przed jakimikolwiek elementami mogącymi dostać się do płuc z otoczenia. Oczywiście są to filtry i same maski zazwyczaj są wielokrotnego użytku, lecz te w obszarze najwyższego ryzyka mają oznaczenie N100 (stuprocentowa filtracja obcych cząstek z powietrza).
I co jest bardzo ważne:
Respiratory szczelnie przylegają do twarzy, całkowicie pokrywając usta i nos.

Drogi kolego, ja zawsze dokładnie przygotowuję materiał, szczególnie w tak ważnych sprawach. Nie byłem i nie jestem wciskaczem kitu. Niestety w kraju trzeba mozolnie przekonywać ludzi do przyjęcia faktów, albo wiedzy. Lecz ja nie ustaję, bo tutaj mi na tym zależy. Ludzie gadają potworne głupstwa. nawet lekarze to robią. Gostek powyżej twierdzi, że prof. Hryniewiecki pieprzy androny, bo on, majsterklepka tysiące razy używał maseczki malarskie, więc się zna jak nikt.
Jeszce jedno wyjaśnię - FFP3 to nie filtry stosowane w maseczkach, choć tak może się wydawać. FFP1>FFP2>FFP3 to europejskie klasy bezpieczeństwa ochrony dróg oddechowych.
FFP3:
- Ochrona przed stałymi i płynnymi pyłami, które są szkodliwe dla zdrowia, dymem i cząsteczkami aerozolu
- Ta klasa ochrony filtruje cząsteczki substancji rakotwórczych i radioaktywnych oraz chorobotwórcze, takie jak wirusy, bakterie i zarodniki grzybów
- Całkowity przeciek wewnętrzny nie może przekroczyć 5%
- Wartość graniczna narażenia w miejscu pracy nie może być przekroczona więcej niż 30-krotnie.
Maski ochrony dróg oddechowych FFP3 zapewniają najwyższy stopień ochrony dróg oddechowych przed zanieczyszczeniami. Przy całkowitym przecieku wewnętrznym wynoszącym najwyżej 5% i wymaganej ochronie przed cząsteczkami o wielkości do 0,6 μm na poziomie co najmniej 99% są one w stanie filtrować cząsteczki toksyczne, rakotwórcze i radioaktywne.
[...]
Pozdrawiam i przy okazji proszę też pozdrowić kolegę @Marek1taki, który też od czasu do czasu ma złudzenie, że wie.
wielkopolskizdzichu

wielkopolskizdzichu

30.03.2020 12:49

Dodane przez jazgdyni w odpowiedzi na @nonparel

"Nie byłem i nie jestem wciskaczem kitu."
Przykład pierwszy z brzegu w dodatku z zakresu zawodowego Pana Marynarza. 
Otóż próbował Pan wmówić na NB czytelnikom, że potrafiłby Pan wpłynąć jeziorowcem do "budowanej" śluzy na mierzei.
Oznacza to, ni mniej ni więcej, że wypowiadał się Pan, nie mając pojęcia, ani o wymiarach jeziorowców, ani o wymiarach planowanej śluzy.
Poszukać więcej takich przykładów "nie wciskania kitów"w Pańskim wykonaniu?
jazgdyni

jazgdyni

30.03.2020 15:54

Dodane przez wielkopolskizdzichu w odpowiedzi na "Nie byłem i nie jestem

No i dlaczego pan tutaj głupio kłamie? Klasyka Kidawy i Biedronia (proszę sobie tu pozdrowić tych przyjaciół
Gdy pisałem onegdaj o celowości przekopu Mierzei Wiślanej, w dyskusji pod artykułem, jak zazwyczaj, dyżurni krytykanci zaczęli dawać argumenty mające udowodnić, że cały projekt jest bzdurą i Elbląg już nigdy, tak jak kiedyś był, nie będzie portem morskim. Jednym zasadniczym argumentem klasy kompletnego laika, była założona głębokość śluz i toru wodnego - 5 metrów. Takie jest założenie wstępne (pierwszy krok), a w przyszłości jest planowane poszerzenie i pogłębienie do 7 metrów.
Na takie dictum odpowiedziałem, że w latach osiemdziesiątych pływałem na popularnie nazywanym jeziorowcem - m/s Zabrze. (pozostałe to Zakopane, Zamość, Zambrów, Zawiercie i Zawichost = wszystkie również nazywane Zetami)). Te statki na amerykańskie Wielkie Jeziora miały wymiary: 135,2 m długości, 17,8 szerokości, 6,8 zanurzenia. To pełne zanurzenie było wtedy, gdy statek był w pełni załadowany ładunkiem 5 500 ton towarów. Jako ciekawostkę podam, że klasyczny 20 - stopowy kontener waży w pełni załadowany, 30 ton. Czyli takie Zabrze miało teoretycznie nośność 183 kontenery, lub około setki 40 stopowych. Jak na fiderowca, bałtyckiego szuwarowca, to całkiem nieźle. No ale towarzystwo "znawców morskich bez praktyki" czepiało się zanurzenia 6,8 metra. Ha, ha - wołał wielkopolskizdzichu - zaryje się w piachu. Biedny człowiek nie wie, że rzadko drobnicowiec wozi towar "full-up", czyli załadowany po komin. Ja na Zabrzu pływałem na Zatokę Meksykańską, a więc również na Missisipi aż do Baton Rouge, z zanurzeniem dokładnie 4 i pół metra. Ile wtedy mieliśmy na burcie ładunku z Antwerpii i Bilbao nie pamiętam. Uczciwie przyznam, że pływanie takim statkiem o zanurzeniu 4,5 m przez Atlantyk, przy złej pogodzie, nie należy do przyjemności.
No dobrze - z głębokością toru wodnego się uporaliśmy, szerokość też jest w porządku - pozostaje tylko długość.
Bo według projektu - "Według proponowanych rozwiązań, kanał żeglugowy przez Mierzeję Wiślaną będzie miał 1,3 km długości i 5 metrów głębokości. Ma umożliwić wpływanie do portu w Elblągu jednostek o parametrach morskich, tj. zanurzeniu do 4 m, długości 100 m, szerokości 20 m."
[portalmorski.pl].
To już prawie, prawie. Oczywiście m/s Zabrze, jak i reszta Zetek już nie istnieje. Ostatnią podróż ten statek zakończyłw 2001 roku wbijając się "całą naprzód" na indyjską plażę Alang - cmentarzysko morskich weteranów.
CDN
jazgdyni

jazgdyni

30.03.2020 17:54

Dodane przez jazgdyni w odpowiedzi na No i dlaczego pan tutaj

>>>
Lecz jest od Hamburga po Bergen i dalej już na Bałtyku mnóstwo statków, wcale nie oceanicznych, chociaż potrafiących popłynąć i do Casablanki i do Szkocji, które rozwożą nieduże partie ładunków z wielkich hubów (Gdańsk) do małych portów na Bałtyku. To są statki feederowce - dowozowce. A w polskiej flocie, jak jeszcze istniała, nazywane szuwarowce.
M/s Zabrze szuwarowcem nie był. To była w pełni oceaniczna jednostka o dużej dzielności morskiej. Podałem ją jako przykład zanurzenia 4,5 m. a nie jako wzór statku dla Elbląga.
Szuwarowcami natomiast była w PLO seria Zdrojów, niesławne dzieło majsterklepek z Rumunii. Tragedię tych co zatonęły, jak Busko, czy Kudowa już dawno opisałem. One właśnie świetnie zarabiały nie tylko na stałych liniach, ale także zaliczając małe porty wokół Europy. I każdy z nich dopłynąłby z ładunkiem do Elbląga. Proszę bardzo - jeden z nich m/s Ciechocinek - Długość całkowita: 85.9 m, Szerokość: 12.4 m, Zanurzenie: 5 m. Takie "duże" znużenie było post-produkcją z powodu błędu projektowego i trzeba było obniżyć środek ciężkości. A i tak trzy z tej serii utonęły, zabierając na wieczną wachtę moich kolegów. One mogły załadować 2 tysiące ton. A dobrze, na maksa zaprojektowany fiderowiec dla Elbląga może załadować nawet dwa razy tyle
Wkurza mnie strasznie, jak tacy paskudni dywersanci jak Grodzki, czy Misio Kamiński, robią wszystko, by się tylko nie udało. Wkurza mnie tak samo wielkopolskizdzichu, czy tricolor, którzy też bez zainteresowania tematem, przyjdą i nas**ją na dywan, byle tylko wszystko poszło w pizdu.
wielkopolskizdzichu

wielkopolskizdzichu

30.03.2020 16:32

Dodane przez jazgdyni w odpowiedzi na @nonparel

Czyli po to by Elbląg zamienić w port morski o ilości przeładunków ledwo uzasadniających istnienie całej infrastruktury Pan Marynarz zakłada iż armator statku zbliżonego wymiarowo do ieziorowca dopuści do niepełnego załadowania, lub specjalnie będzie go lightować i palnikiem go skróci.
Kity wciskasz Pan aż miło, tylko nawet przed samym sobą do tego się nie przyznasz.
Proponowałbym zainteresować się jakie normy głębokościowe uwzględniające dynamiczne nurzanie muszą być spełnione by statek przy np. fali rzędu 1- 1,5 metra mógł podejść torem do awanportu od strony Zatoki zakładając, iż głębokość toru oscyluje pomiędzy 5 a 4,5 metra.
Domyślny avatar

kaliszanin

30.03.2020 17:03

Dodane przez wielkopolskizdzichu w odpowiedzi na Czyli po to by Elbląg

@WlkpZdzichu
mój drogi krajanie Zdzisławie
wkrótce dojdziesz do wniosku jedynie słusznego
że Kubuś Puchatek musiał być marynarzem
lub przynajmniej nim było jego alter ego
jazgdyni

jazgdyni

30.03.2020 18:01

Dodane przez wielkopolskizdzichu w odpowiedzi na Czyli po to by Elbląg

Idź kolego na drzewo. Gówno wiesz o gospodarce morskiej - o frachcie shippingu, feederowcach 7 klas, poratch satelitach, odlichtowywaniu.
I durnie się mądrzysz, że trzeba uwzgledniać przysysanie do dna w czasie jazdy po torze wodnym. Weź sobie kalkulator zanurzenia i oblicz, jak zwiekszy się znurzenie przy prędkości 7 Nm.
Jesteś kolego złośliwym i przemądrzałym durniem. Chyba już nawet tutaj tobie to mówiono. Nie uda ci się trollu sprowadzić dyskusji na manowce.
sake3

sake2020

30.03.2020 18:19

Dodane przez jazgdyni w odpowiedzi na Idź kolego na drzewo. Gówno

@jazgdyni....To budujace widzieć w Polsce takich ekspertów od wszystkiego jak pan Zdzichuzwielkopolski. Szkoda że o tym nie wiedział pan Sienkiewicz wypowiadając podczas przegryzania ośmiorniczek swoje słynne slowa o Polsce jako kupie kamieni.Mając takich fachowców jak nasz omnibus PO-PSL nigdy by przecież władzy nie straciła.
wielkopolskizdzichu

wielkopolskizdzichu

30.03.2020 18:52

Dodane przez jazgdyni w odpowiedzi na Idź kolego na drzewo. Gówno

"prędkości 7 Nm"  Panie Marynarzu. nie ma takiej jednostki prędkości. W żegludze morskiej używa się węzłów, knotów etc. Czyli co najwyżej 7 mil morskich na godzinę = 7 w, lub
7 NM per hour = 7 kn.
Widać było przy wymianie zdań na temat czynników meteo, na wpływ zanieczyszczenia środowiska Polski, że ma Pan ewidentne braki w podstawach rzemiosła morskiego.
jazgdyni

jazgdyni

30.03.2020 19:29

Dodane przez wielkopolskizdzichu w odpowiedzi na "prędkości 7 Nm"  Panie

Jeszcze człowieku nie siedzisz na drzewie?
I w swojej upierdliwości nie policzyłeś źle postawionych przecinków?
od morskich knotów dla ciebie powinny być bardziej istotne te w twojej łepetynie.
wielkopolskizdzichu

wielkopolskizdzichu

30.03.2020 19:40

Dodane przez jazgdyni w odpowiedzi na Jeszcze człowieku nie

Panie Marynarzu, nie muszę liczyć przecinków w Pańskich wypowiedziach skoro sam żeś dał dowód, iż nie odróżniasz człeku powołujący się na swą rozległą praktykę marynarską zjawiska przyssawania od nurzania. Panie Marynarzu, miej litość nad sobą samym.
jazgdyni

jazgdyni

30.03.2020 21:48

Dodane przez wielkopolskizdzichu w odpowiedzi na Panie Marynarzu, nie muszę

Panie! Pojmij pan jak możesz.
Ja o zupie, pan o dupie. Ja piszę o niepokoju, a pan wyskakujesz ze statkami i jak typowy małostkowy gnój łapiesz za słówka. Gdy ja panu uwagę poświęcam tylko kilkoma neuronami.
Miał pan spadać na drzewo. I co? Nawet tego pan nie potrafisz?
wielkopolskizdzichu

wielkopolskizdzichu

30.03.2020 22:00

Dodane przez jazgdyni w odpowiedzi na Panie! Pojmij pan jak możesz.

Panie Marynarzu. Chodzi o konsekwencje wynikające z Pańskiej pisaniny. Gdyby Pan napisał, że stara się nie wsadzać kitów, nie było by żadnego pola do udowadniania, że zdarza się to Panu. Jak każdemu.
Więcej skromności niech Pan wykazuje.
jazgdyni

jazgdyni

31.03.2020 09:35

Dodane przez wielkopolskizdzichu w odpowiedzi na Panie Marynarzu. Chodzi tylko

No dobrze, o co my się kłócimy?
Widzi pan, ja poprzez wstawianie kitu rozumiem świadome mówienie kłamstw, wymyślonych faktów i nieudowodnionych teorii. Natomiast kitem dla mnie nie będzie czyjś osobisty pogląd (w odróżnieniu od tego wdrukowanego przez media i propagandę), nawet jeżeli jest on fantastyczny, logicznie niespójny, lub oparty na niedostatecznej wiedzy.
Przeciwieństwem tego kitu do uszu jest rzetelny i uczciwy przekaz.
Pan lubi  natomiast wyszukiwać, a potem czepiać się nieistotnych błędów i pomyłek. Nic by nie było w tym złego, gdyby pan tego nie robił wyraźnie złośliwie, no i właśnie - określając to wciskaniem kitu, co jest bardzo obraźliwe, bo oznacza, że autor zmyśla i publikuje nieprawdę. Generalnie dużo pan używa określeń pejoratywnych i deprecjonujących. Praktycznie każdy pański komentarz jest prześmiewczy. Nawet ten ostatni, niby koncyliacyjny zawiera "miły" zwrot - "Pańska pisanina". Ma pan jeszcze do użycia synonimy - chałtura, bohomazy, makulatura, bazgroły.
Pewnie pan dobrze wie, że każda redakcja zatrudnia specjalnych redaktorów, reserczerów i adiustatorów do pracy nad surowym tekstem autora i usuwaniu błędów, nieścisłości i pomyłek. Tak też jest w redakcji dla której pracuję (pro publico bono). Tam by mi od razu zamienili mile morskie na węzły i nie miałby pan się z czego cieszyć.
Tak, czy inaczej - każdorazowo przyjmuje pan wrogą postawę. Sprawdziłem - nie tylko wobec mnie. Widocznie taki pan już jest.
wielkopolskizdzichu

wielkopolskizdzichu

01.04.2020 11:37

Dodane przez jazgdyni w odpowiedzi na No dobrze, o co my się

To bez tonu pejoratywnego. Prawdopodobnie nie zdaje sobie Pan sprawy z tego co wyprawia PiS, projekt mający znaczenie strategiczne dla gospodarki morskiej czyli pogłębienie toru Szczecin Świnoujście wyceniony jest na 1,350 miliarda, nie ma tam żadnej śluzy trzeba natomiast wykonać prace na długości około 25 Mm / W tej chwili kończy się spawanie rury do transportu urobku refulacyjnego/ .
Pytanie jaki awanport i jaką śluzę można wybudować za pieniądze przeznaczone na Mierzeję i Elbląg gdy infrastruktura tam musi być zbudowana od zera.
To jest jedna wielka ściema, to się będzie  ślimaczyć, będą trwać procesy odszkodowania etc, ale statek nie przepłynie tam przez długie lata, albo nigdy. Bo nie o statki chodzi, tylko o transfer pieniędzy budżetowych.
Na koniec, niech się Pan sam zastanowi co może wiedzieć o gospodarce morskiej rząd, który wywalił język polski z prognoz na VHF i na 2714 kHz i zamiast nagranego przyzwoitego lektora, wypuszcza w świat prognozy po angielsku tłumaczone i czytane przez zacinający się program komputerowy.
tricolour

tricolour

30.03.2020 20:32

Dodane przez jazgdyni w odpowiedzi na Jeszcze człowieku nie

@Jazgdyni
A to kolega nie wie, ze gdy się udaje najnajnajmadrzejszego to trzeba sie pilnować, by nie popuścić, bo wyśmieją każde potknięcie?
To musi być strasznie męczące być aż takim ideałem. I to bez żadnej maski...
jazgdyni

jazgdyni

31.03.2020 09:36

Dodane przez tricolour w odpowiedzi na @Jazgdyni

Pana już skreśliłem.
EOT
tricolour

tricolour

31.03.2020 09:51

Dodane przez jazgdyni w odpowiedzi na Pana już skreśliłem. EOT

@Jazdyni
To oczywiste, że unika Kolega prawdy. Kłamstwo zawsze musi się zawinąć i podkulić ogon. Skreślać to może Pan literki na kartce trzymanej przed nosem i to wszystko, a jeżeli chodzi o mnie, to wybrał Kolega milczenie w moim towarzystwie. Choć nie musiał.
Zaczęliśmy od heterodyny, o ktorej Kolega elektronik mial takie pojęcie jak humanista. A kończymy fochem jak sztubak. 
Gratuluję dojrzałości.
tricolour

tricolour

31.03.2020 11:04

Dodane przez jazgdyni w odpowiedzi na Pana już skreśliłem. EOT

@Jazgdyni
I powiem Koledze jeszcze, że ta dyskusja o heterodynie, którą podpierał Pan jako przykład podając lampy wielosiatkowe, to był wyrazisty dowód na lichą wiedzę. I na smieszny upór i kompromitację wynikającą z poczucia własnej nieomylności. Pan - inżynier elektronik - nie wie, jakie funkcje mają siatki w lampie, jak można na jednej lampie zbudować kilka różnych funkcjonalnie rzeczy - w tym przypadku separatora, heterodyny, mieszacza i jednego stopnia wzmacniacza częstotliwości pośredniej. Dla Pana to jest mętlik i jedna lampa, a dla inżyniera z krwi i kości kilka różnych funkcjonalnie obwodów, które odróżnia, rozumie ich odrębność i współdziałanie. Pan - jak pisał - cieszył się jak dziecko gdy udało mu się coś naprawić, co jest zrozumiałe w piaskownicy pełnej tajemnic, gdzie sukces jest nieoczekiwany, a nie wynika z wiedzy, doświadczenia i cierpliwości, czyli jest wynikiem chłodnego działania, które kończą słowa "no przecież..."
To stąd Pański foch. W piaskownicy pojawił się dorosły.
nonparel

nonparel

30.03.2020 18:32

Witam
Nie przyszło by mi do głowy, żeby w wikipedii sprawdzać co to znaczy respirator czy np. pulsoksymetr. W polskim języku medycznym, którego używam na co dzień respirator to jest urządzenie służące do mechanicznego wspomagania oddechu lub do prowadzenia oddechu kontrolowanego. Rzeczywiście spotyka się czasem określenia w rodzaju "respirator spawalniczy" na określenie masek zabezpieczających przed zanieczyszczeniami przemysłowymi. Taka niechlujna anglojęzyczna nowomowa. Maseczek ochronnych z filtrem typu ffp2 oraz ffp3 używam od wielu lat - dość ciężko się przez nie oddycha. I jako żywo nie miałem pojęcia, że wchodząc poza śluzę na oddział zakaźny oddycham przy użyciu respiratora. Dziękuję za oświecenie mnie w tej materii - bez pana byłbym nadal ciemny jak tabaka w rogu.
nonparel
jazgdyni

jazgdyni

30.03.2020 19:46

Dodane przez nonparel w odpowiedzi na Witam

Panie doktorze, przepraszam, że wszedłem w dziedzinę, która jest panu kompletnie niepotrzebna. I również nienawidzę zaśmiecania naszego języka.
Także dla każdego medyka powinno być nieistotne czy ma FFP2, czy FFP3. To jest rola nadzoru, by dać panu adekwatne zabezpieczenia.
Mnie w tej żmudnej walce z maseczkami chodzi o to, że każda maseczka a'la chirurgiczna noszona na ulicy to więcej szkody niż pożytku. I tyle. Lecz ludzie się tyle napatrzyli w TV na daleki wschód, gdzie są zupełnie inne zasady zwyczajowe i kulturowe, więc też chcą to samo. Bóg z nimi.
Ostatnio z ciekawostek w temacie maseczek i to jak najbardziej skutecznych, widziałem firmę przerabiającą maski do swobodnego nurkowania (snorkelingu), te nowoczesne osłaniające praktycznie całą twarz i na końcu "fajki" zamocowany dobry, wymienny filtr. To ma sens.
Ps. Z drugiej strony starałem się jeszcze wyjaśnić na blogu najważniejsze urządzenie w krytycznej niewydolności oddechowej, zwane u nas popularnie "płuco - serce". lecz tak głęboka wiedza, kontrowersji nie wywołuje.
A ja z wielką niecierpliwością, wyłącznie z przyczyn psychologicznych, czyli uspokojenia nastrojów i zduszenia histerii,, czekam na szerokie pojawienie się na rynku testów 5 minutowych.
Pozdrawiam
Imć Waszeć

Dark Regis

30.03.2020 20:34

Dodane przez nonparel w odpowiedzi na Witam

Bo u nich respiratorem nazywa się tylko ta maska na twarz. Zaś resztę sprzętu nazywają "ventilator": hamilton-medical.com
jazgdyni

jazgdyni

30.03.2020 20:52

Dodane przez Imć Waszeć w odpowiedzi na Bo u nich respiratorem nazywa

Tak jest.
Zazwyczaj podążamy za nowym nazewnictwem międzynarodowym i z powszechnymi standardami.
To raczej Niemcy mają inklinacje, by tworzyć własny opis.
jazgdyni
Nazwa bloga:
Żadnej bieżączki i propagandy
Zawód:
inżynier elektronik, oficer ETO (statki offshore), obecnie zasłużenie odpoczywa
Miasto:
Gdynia

Statystyka blogera

Liczba wpisów: 1, 157
Liczba wyświetleń: 8,954,990
Liczba komentarzy: 32,585

Ostatnie wpisy blogera

  • Czyżby wreszcie? Budowa IV RP start!
  • Boski nekar – eliksir życia
  • Wreszcie to się stało

Moje ostatnie komentarze

  •  Ciekawe.
  • @paparazziPapaFakt, niestety swoje lata mam. Mimo tego, jak się przekonał o tym jeden naćpany gangus, całkiem niedawno, gdy złapałem go w precyzyjnym miejscu, że aż uklęknął i błagał o łaskę. I mam…
  •       @Ula UjejskaCześć Ulu. Jakże miło cię ponownie widać. Mam nadzieję, że ze zdrowiem wszystko w porządku?Widzisz, moi przodkowie to kresy. Czyli Rzeczpospolita ON.…

Najpopularniejsze wpisy blogera

  • PROWOKATOR
  • Czego my nie wiemy, choć powinniśmy wiedzieć.
  • Mafia powstała w Trójmieście. Tak, jak obecny rząd.

Ostatnio komentowane

  • EsaurGappa, Właśnie widziałem nagranie z Belfastu gdzie morderca z Sudanu na oczach Irlandczyków mordował ich rodaka,z tego filmiku wynika że miejscowi byli bezbronni,a najstarszy z nich jakiś gość 60 + jako…
  • Tomaszek, Punkt widzenia z miejsca siedzenia .
  • jazgdyni,  Ciekawe.

Wszystkie prawa zastrzeżone © 2008 - 2026, naszeblogi.pl

Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | tvrepublika.pl | albicla.com

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Do czego są one potrzebne może Pan/i dowiedzieć się tu. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek. | Polityka Prywatności

Footer

  • Kontakt
  • Nasze zasady
  • Ciasteczka "cookies"
  • Polityka prywatności