Zapiski dyletanta, Cz 1. Tradycyjne niemieckie geszefciki

 

Powodowany wrodzoną próżnością i czymś jeszcze, zdecydowałem się przykładem wielkich mistrzów słowa, prowadzić Dziennik Czasów Wielkiej Zarazy.
To nie ma być prosta chronologia i co tam sie dzieje godzina po godzinie, tylko opis tego, co czai się w mroku i moim mózgu, i tylko od czasu wychyla swą przymilną mordkę, albo pokazuje ostre kły.
 
Tak czy inaczej, Panie i Panowie, oraz wy – 3ciej i 58 płci, to koniec.
I początek. Rozpoczyna się nowe rozdanie w historii świata. Nic już nie będzie tak jak było. A jak będzie? Zobaczymy...
 
......
 
Gescheft – unsere Ehre
 
No dobra... zaczynam. Malutkie niemieckie geszefciki.
Widzicie to słowo w tytule? Geszeft? Czy to jidyszyzm, czy germanizm? Pasuje mi germanizm, choć po prawdzie, zapominając na moment o greckim słowie holokaust, jakie to ma znaczenie? Żydzi, Niemcy jedna rasa, która, jak to w rodzinie, gryzie się ostro czasami.
 
No więc tak – Niemcy uwielbiają Gescheft. Praktycznie w obecnych czasach wszystko co robią to Gescheft. Albo innymi słowy – interes, szwindel. Angielskie business nie za bardzo tu pasuje.
 
Nie tak dawno Amerykanie przyłapali ich na ewidentnym oszustwie, jak w samochodach koncernu Volkswagen fałszowali testy emisji szkodliwych substancji.
Złapani na ewidentnym oszustwie pokornie płacili zasądzone kary.
 
Cofam się dwa dni do 12-tego marca 2020. Na świecie szaleje pandemia całkiem nowego, tajemniczego koronawirusa. Zaczęło się w Chinach, poszło w świat i teraz jest już w 120 państwach. A co dalej będzie, nie wie nikt.
 
Popatrzmy sobie na nasz kontynent. Dzieje się. Wirus już rozwalił kraj lekkoduchów Włochy, zaczyna konsumować Hiszpanię, a reszta państw też bije na trwogę.
Wszyscy uczciwie i solidarnie, bezpośrednio i bilateralnie, starają się działać szczerze i przyzwoicie. Lecz chyba ktoś w tej upadającej europejskiej unii, która już właśnie za chwilę miała być super państwem, kosmicznym imperium, poważnie oszukuje.
 
Spójrzmy na fakty z dnia dzisiejszego - koronawirus szaleje po Europie. Zabija ludzi. Ilu unicestwi? Naszych bliskich i dalszych. Nie wiemy. To ciągle enigma. Nowa plaga. Dzieło walczącej Natury, albo, co mówią inni – dzieło podstępnego człowieka.
 
Skupmy się na geszefcie.
Otóż teraz w Wielkiej Brytanii (12 marca), która mimo swojej perfidii, jest dosyć wiarygodna, mamy około 650 osób chorych, zarażonych koronawirusem i 10 ofiar śmiertelnych. A w Niemczech jest 2000 chorych z powodu wirusa i tylko 3 ofiary śmiertelne. Jaki wspaniały naród! Co za nauka, medycyna i technika.
Tylko dla mnie, skromnego matematyka, coś nie pasuje. Są tendencje, trendy i cała ta statystyka. No nie pasuje do prostych praw. Albo w tej Anglii chorzy idą na odstrzał, albo Niemiaszki kombinują.
Okazuje się, że kombinują jak z tym Audi, Passatem od Volkswagena.
Wymyślili sobie (A co? Nie wolno?), że ten koronawirus najczęściej dopada osoby starsze i głównie zabija wszystkich o obniżonej odporności immunologicznej, więc takich, którzy już chorują na poważne choroby. Cukrzyca, Serce i nadciśnienie, tarczyca, choroba obturacyjna płuc. Alergie paskudne. No i ta starość, gdy obrona życia tak zmalała.
Więc po cholerę wpisywać, że to ofiary jakiegoś koronawirusa, kiedy oni już byli chorzy, więc zasadniczo umarli na te swoje przewlekłe choroby, Umarli na cukrzycę. Umarli na niewydolność serca. Na zaburzenia endokrynologiczne.
A reszta, tylko trzech, to niestety ofiary koronowirusa.
Gescheft. Jakie to typowo niemieckie. Oszustwo? Nie daj Gott!
 
......
 
Północ. Spojrzałem na zewnętrzny świat, Co jest? Biało! Wczoraj było plus 13cie i hulały wichury. A teraz w nocy, jak w wymarzoną gwiazdkę? To ma być ocieplenie klimatu? Zaburzenia klimatyczne, naturalne zmiany prądów powietrznych, prądów oceanicznych i nowe wiry wyżów i niżów. Dajcie spokój – to my niby mieliśmy spowodować jakieś ocieplenie na całej naszej ziemskiej kuli? To pewnie ten wirus to też nasze dzieło.
I na jednym i na drugim dobrze można zarobić. Ja... Gescheft.
 
.....
Falstart paniki w wykonaniu gdyńskiej elyty (albo kandydatów do niej).
 
Czarny czwartek. Przedwczoraj.
Idę do mego ulubionego sklepu po drobiazg. Pierwsze - nie ma gdzie zaparkować. Parking zawalony beemwicami, mercedesami i innymi SUVami. Najtańsze to Subaru. Przy wejściu nie ma już żadnych koszyków i wózków. Wchodzę, Rany! Ile jest ludzi w środku?! Przy samych kasach kolejki po 20 osób. A w sklepie w którym nigdy nie było więcej niż 10 - 20 osób, teraz jest jakieś 200. Cała okoliczna korporacja zjechała - panienki z kaczymi dziobami i goście, albo przylizani w rurkach, albo bycze karki z granatową od tatuaży skórą. Wychodzi i mija mnie pierwszy kark, dumnie ściskając dwa pakunki cukru, razem ze 20 kilo. Będzie to jadł w kwarantannie? Też wychodzę nic nie kupując. Nie zdurniałem nagle.
Ciekawe jest to, że ten mój ulubiony, rodzinny sklepik był dotychczas lekceważony i omijany przez mieszkających wokół w swoich domkach drobnych biznesiarzy, śliskich prezesów i korporacyjnych wyrobników wyższego szczebla. Nagle go dostrzegli, gdy wezbrała w nich panika i strach zajrzał w oczy.
Teraz, jak pozamykano większość instytucji i część zakładów pracy, pewnie rozjadą się do swych rodzinnych wsi i miasteczek i u mamy przetrwają trudny czas.
 
.......
 
Otarłem się o wirusa?
 
Cierpię na wybujała wyobraźnię. A dzisiejsza sytuacja temu sprzyja.
Od paru dni dręczy mnie jedna niespokojna myśl. Wyprodukowana w nocy w czasie snu. Obudziłem się gwałtownie, jakby zabrzmiał dzwonek alarmowy. Z pełną świadomością i pamięcią sennych dywagacji.
 
Więc tak... Świętej pamięci Tomek Hutyra, którego byłem jedynym, ostatnim przyjacielem, bo go rozumiałem, choć często okrutnie się kłóciliśmy, dostał od Pana Boga na koniec zbyt krótkiego życia, szczęśliwy los na loterii. A już ciężko chorował. Choroba rzadka, ale podstępna. I wszystko zależy od tego, w jakim stadium się ją uchwyci. To nie był żaden nowotwór, gdzie jest sporo specjalistów i nawet całe szpitale onkologiczne. W jego chorobie medycyna znajduje się w czarnej dziurze.
I Tomek w chorobie, opuszczony przez kolegów i współpracowników, znalazł w dalekiej Azji opiekuna. Najwidoczniej kierowanego ręką boską. Stanął na nogi. Zaczął się bogacić. Interesy nagle zaczęły iść świetnie.
A pod koniec zeszłego roku, ten dobry Azjata zdecydował, że w tej chorobie Tomkowi należy się wypoczynek i to w jakimś rajskim miejscu na Ziemi. Zorganizował mu luksusowy pobyt na indonezyjskiej wyspie Bali. Wiem, że dobrze odpoczywał, bo byliśmy w kontakcie, a dodatkowo wrzucał na Facebooku swoje spokojne, melancholijne reminiscencje z pobytu w Raju.
Spotkaliśmy się jak tylko wrócił, jak zwykle u mnie przy dobrej kawie, by dyskutować o życiu, świecie i Polsce. To była gdzieś, jak pamiętam, pierwsza połowa lutego. A potem już tylko kłóciliśmy się przez telefon. Jak od wielu lat.
Parę dni po naszym spotkaniu i jego powrocie z Bali, złapałem silną, na szczęście krótkotrwałą grypę – nie grypę. Nietypową. Nie miałem gorączki. Za to kaszlałem jakbym miał płuca wypluć. A reszta typowa – bolało mnie wszystko, byłem połamany, miałem dreszcze i paskudny humor. Wiadomo jak to z grypą jest. Z tym kaszlem jednak dziwne było to, że poraz pierwszy w życiu miałem kaszel mokry. Dużo odkrztuszałem. I katar, jak zwykle, zatkał mi dokumentnie nos. Do dzisiaj zdarzają mi się dzikie napady kaszlu, a także mam długotrwałą chrypkę.
Niedługo po mnie, niemal w identyczny sposób zachorowała moja córka. Też gwałtownie i krótkotrwale.
 
I nagle, na samym początku marca, jak grom z jasnego nieba, dociera do mnie wiadomość, przekazana w pokrętny sposób via Warszawa, że Tomasz Hutyra nie żyje. Szok.
Faktycznie w tej chorobie śmierć była zawsze blisko niego. Lecz, jak się dowiedziałem od rodziny Tomka jak on zmarł, to z moją całą wiedzą o jego chorobie, wiedziałem, że nie powinien tak umrzeć. No dobrze... lekarzem nie jestem, więc pewności nie mam.
Powiedziano mi, że Tomasz był w szpitalu, gdzie z powodu niewydolności oddechowej, podłączono go do respiratora. Wieczorem oddychanie poprawiło się mu do tego stopnia, że zdecydowano się go odłączyć od maszyny. Zmarł w nocy. Przyczyna – niewydolność oddechowa. A metr od łóżka stał wyłączony respirator.
Jego choroba raczej nie predestynował do niewydolności oddechowej. Ona mogła go zabić po prostu wstrzymując mu oddech. Podobnie jak niesławny kiedyś Pavulon. Klatka piersiowa stop, przestaje się ruszać i dusisz się.
Oczywiście nie wiem wszystkiego, rodzina Tomka też. A od szpitala teraz nic się nie dowiesz. Może rzeczywiście, bo organizm miał bardzo osłabiony, złapał zapalenie płuc, płyn wysiękowy zalał mu pęcherzyki i człowiek miał duszności i się dusił z braku tlenu.
A może on z tej Azji przywlókł ze sobą jakiegoś wirusa? I za nim go ten wirus wykończył, on rozsiewał w koło, więc ja też złapałem tę niby-grypę.
Oto co w czasie snu może dokonać wybujała wyobraźnia. Szczególnie teraz, uwrażliwiona pandemią koronowirusa.
 
Chociaż... szlag by to trafił! No nie wiem. Może faktycznie złapałem coś z Azji?
 
.....
 
Pandemiczna ironia.
 
Tysiące błędów spowodowało, że epidemia koronawirusa wymknęła się we Włoszech spod kontroli. Choroba rozwija się gwałtownie i błyskawicznie. Wczoraj, przez jedną dobę, zmarło tam 250 osób.
W lecznictwie i walce z wirusem zaczyna brakować wszystkiego. Włochy zwróciły się do swoich sąsiadów – Niemiec i Francji o pilną pomoc. Prozaiczną i podstawową – gumowe rękawice, maseczki, środki dezynfekujące, itp. Niemcy i Francja odmówiły pomocy. A następnego dnia zablokowały eksport tych produktów gdziekolwiek.
Oto wspaniała, solidarna Unia Europejska!
Upokorzyli Unię Chińczycy. Z odległej Azji przysłali samolot transportowy wypełniony tonami produktów medycznych, tak Włochom dzisiaj potrzebnych.
 
Cała ta Unia to potworny szwindel. Jeszcze gorszy niż niemiecki Gescheft.
 
CDN...
 
 
.

Forum jest miejscem wymiany opinii użytkowników, myśli, informacji, komentarzy, nawiązywania kontaktów i rodzenia się inicjatyw. Dlatego eliminowane będą wszelkie wpisy wielokrotne, zawierające wulgarne słowa i wyrażenia, groźby karalne, obrzucanie się obelgami, obrażanie forumowiczów, członków redakcji i innych osób. Bezwzględnie będziemy zwalczali trollowanie, wszczynanie awantur i prowokowanie. Jeśli czyjaś opinia nie została dopuszczona, to znaczy, że zaliczona została do jednej z wymienionych kategorii. Jednocześnie podkreślamy, iż rozumiemy, że nasze środowisko chce mieć miejsce odreagowywania wielu lat poniżania i ciągłej nagonki na nas przez obóz "miłości", ale nie upoważnia to do stosowania wulgarnego języka. Dopuszczalna jest natomiast nawet najostrzejsza krytyka, ale bez wycieczek osobistych.

Komentarze

Obrazek użytkownika nonparel

14-03-2020 [20:31] - nonparel | Link:

Witam

Odnośnie Niemiec - także zwróciłem uwagę na te statystyki.
Wytłumaczenia są dwa:
1. W Niemczech robi się więcej testów, niż w innych krajach, stąd też wykrywa się dużo zakażeń bezobjawowych.
2. Jest tak, jak Pan mówi - jak ktoś starszy jest zakażony, to przyczyną zgonu jest niewydolność krążenia spowodowana przewlekłą choroba serca (kiedyś kolega pracujący na R-ce tłumaczył mi, że jak tramwaj obetnie komuś głowę, to w gruncie rzeczy też umiera on z powodu niewydolności krążenia, więc wystarczy pamiętać tylko jeden numer ICD).
Być może w grę wchodzi jedno i drugie.
Ale generalnie - statystyki CONVID-19 są niedoszacowane i niespójne w różnych krajach, należy je traktować z dużym przybliżeniem. Już tłumaczę dlaczego: załóżmy, że w czasie akcji "ZNICZ" policja zatrzymała dwa tysiące nietrzeźwych kierowców. I jak Pan myśli - czy w dniu 11 listopada na drogi wyjechało dwa tysiące nietrzeźwych kierowców, czy więcej?

nonparel

Obrazek użytkownika jazgdyni

15-03-2020 [08:21] - jazgdyni | Link:

Witam

Wiem, że w Niemczech robi się wszystko inaczej. Po swojemu. Nawet ich schematy techniczne - elektryczne i elektroniczne, są inne niż na całym świecie (jeszce japońskie i niektóre azjatyckie też są inne). Więc bardzo możliwe, że działają wg. swoich procedur i swoich swoistych algorytmów statystycznych. Lecz taj, czy inaczej, na końcu trzeba standaryzować, tak, jak mili nie da się mieszać z kilometrami.

Co do informacji i danych o COVID-19. Potrzeba dużo roboty, żeby wszystko zweryfikować i ujednolicić do wspólnego schematu. Nauka tego wymaga. Ale polityka i propaganda wprost przeciwnie..

Pozdrawiam

Obrazek użytkownika Imć Waszeć

14-03-2020 [23:42] - Imć Waszeć | Link:

Tak. Znam ten rodzaj grypy i przechodziłem ją już dwa razy: w poprzednim roku jesienią i pod koniec stycznia. Charakterystyczne dla niej jest to, że nagle nie wiadomo z czego coś zaczyna drapać w gardle, a oczy łzawią jak przy zapaleniu spojówek. Dzień dwa i sama mija. W styczniu postanowiłem jej dopomóc minąć, bo miałem trochę roboty i brak czasu na leżakowanie, więc zakupiłem w sklepie jakieś cudo pod nazwą Grypostop. W efekcie późnym wieczorem dostałem takiego globusa (chyba takie ciśnienie rozrywa oponę w aucie), że nie wiedziałem gdzie w nocy głowę położyć. Brak gorączki to pikuś przy tym, że w ogóle przestałem odczuwać temperaturę, którą odbierałem tylko jako natężenie globusa, a najlepiej mi się siedziało ;). Zero gorączki, ale uczucie jakby było ze 40 stopni, lewitacja, bóle stawów, mięśni i siusianie co godzina. Następnego dnia nie mogłem nawet wstać z łóżka. Odstawiłem więc wszystkie specyfiki i medyczne ulepki, przeleżałem dzień z nocą i kolejnego dnia wziąłem się jakby nigdy nic się nie stało do roboty. Dziwne. Pewnie Pan już kojarzy co jest w składzie takich cudownych olejów z węża jak ten Grypostop :). Oczywiście paracetamol, ale nie tylko. Dlatego mam takie niemiłe przypuszczenie, że pewne rodzaje leków lub ich kombinacji (typowo branych na "grypę") mogą zaogniać efekty wywoływane przez obecnego wirusa. Oczywiście gdyby nawet tak było, to lekarze nigdy przenigdy się do tego nie przyznają, że z niewiedzy po prostu mogli zamordować dziesiątki ludzi. To tylko hipoteza, ale przyzna Pan, że choroby dziś są niezwykle dziwne, prawda?

Obrazek użytkownika jazgdyni

15-03-2020 [08:14] - jazgdyni | Link:

@Imci

Witam

Najpierw, by Ciebie dobrze nastroić:

https://youtu.be/SJUhlRoBL8M

Wszystko co piszesz, zgadza się. Tylko już w moim wieku muszę i innym też zalecam, podchodzić do swego zdrowia holistycznie. Bo nigdy już nie mamy i nie będziemy mieć wyłącznie jeden problem zdrowotny. Zazwyczaj jest już kompleks. I te małe starcze choróbki wzajemnie się przenikają, wchodzą w interakcję i mogą dawać interesujące objawy. A jeszcze, co najważniejsze, siada układ immunologiczny, telomery się skracają, itd.
Można się więc spodziewać nowości w swoim zdrowiu. Nigdy w życiu nie byłem alergikiem. A 2 lata temu stałem się. Wylazło to po zjedzeniu porcji niemieckich szparagów. Bąble na głowie po dziesięciu minutach. Duże jak srebrny dolar. Przewertowałem literaturę - szparagi nigdy nie powodują alergii, ale szkopy używają jakiejś chemii na wzrost, więc już więcej ich szparagów nie tykam. Sporo włoskich win też wywołuje natychmiastową reakcję alergiczną. Te ich siarczyny muszą być jakieś kiepskie. Nie tykam też już piwa, które kiedyś lubiłem. Przestało smakować, a potem są jelitowe sensacje.
Te wszystkie nowe antgrypowe wynalazki zawierają wiele substancji, które kiedyś były nawet zabronione. Najczęściej można spotkać pseudoefedrynę, którą w większych ilosciach ćpuny się narkotyzują (najpopularniejsze to krople Acatar). Więc się nie dziw, że może Cię otumanić, jakbyś wypalił jeden po drugim dwa skręty z wysokiej jakości marychą.

A w kontrze do koronawirusa, poważne medyczne eksperymenty testują połączenie leku na malarię (Malaron - 250 zł na receptę - obowiązkowy, jak jedziesz do Afryki Zachodniej), z lekiem na HIV (nie wiem nic o nazwie i cenie, ale wiem, że drogie bardzo).
A co do ostaniej wątpliwości - lekarze zabijają, szpitale zabijają. Jeżeli tylko Ciebie stać i chce się Tobie poszukać z wiarygodnego źródła - znajdź jednego, zaufanego i mądrego lekarza opiekuna (co ciekawe - najlepsi teraz są ci młodsi 35 - 40 lat), który będzie dbał o Ciebie i Twoją rodzinę.
Z tą dosyć słuszną hipotezą o dziwnym działaniu pewnych leków jest jeszcze gorzej. Po pierwsze działają bardziej osobniczo, tzn. na każdego inaczej. Jednego lek wprowadzi w euforię, a drugiego ten sam lek wpędzi w depresję. A po drugie, ten sam lek od różnych producentów może mieć nieco inne działanie. To zapewne kwestia tajemnic technologii. Tak, jak Coca coli jeszce nie udało się dobrze podrobić.

Sorry Panie Imci. Rozpisałem się zwracając na ty, a już nie mam cierpliwości poprawiać.

Pozdrawiam

Obrazek użytkownika paparazzi

15-03-2020 [23:33] - paparazzi | Link:

Przepraszam ze się wcinam ale jak bym czytał siebie. Tak na przykładzie, bo jesteśmy w podobnym wieku. Wszystko związane ze zdrowiem wiążę się ze stresem i objawami somatycznymi. Doświadczyłem tu w USA podobnego efektu. Ale co do win piwa a nawet przypraw objawy było natychmiastowe. O dziwo jakieś dziesięć lat temu nie było problemu.  Sypia prawdopodobnie chemikalia jakie nam się nawet nie śni i efekt jest. A może starość. Ale zaraz, zaraz Co do wieku to nawet mój zięć młody chłopak doświadczył tego samego. Kie licho, jakby spytał malkontent maxilampus.

Obrazek użytkownika jazgdyni

16-03-2020 [10:33] - jazgdyni | Link:

Witam

To jest zagadnienie z którym zmagam się od paru lat, konkretnie, gdy zakończyłem z pracą na morzu. Proces odejścia z pracy na zawsze jest dużym stresem, przełomem życiowym, przykrym, bo coś ważnego już się skończyło, więc wielu jest początkowo w silnym stresie, a potem popada w depresję. Wówczas odporność immunologiczna człowieka spada drastycznie i różne schorzenia zaczynają hulać. Proces jest dosyć złożony i potrzeba tu dobrego profesora, by dojść do konkretnych wniosków. Kupiłem sobie nawet amerykański podręcznik geriatrii, lecz on raczej zajmuje się każdą chorobą z osobna. Nie ma całościowego spojrzenia. Jednakże staram się śledzić doniesienia medyczne i naukowe, a dodatkowo, jako, że mam dostęp do medycyny, eksperymentować nad osiągnięciem i utrzymaniem dobrostanu. Jedynym niepodważalnym wnioskiem jest konieczność uzyskania stanu wewnętrznego spokoju i porządku, nawet jeżeli trzeba do tego poszukać farmakologicznego wsparcia. Pomaga też temu wypracowanie codziennej rutyny, schematów i przyzwyczajeń. Chyba się zgodzimy, że nic tak nie potrafi wkurzyć, jak poszukiwanie kluczy, które gdzieś położyliśmy.

Pozdrawiam
 

Obrazek użytkownika sake3

15-03-2020 [14:05] - sake3 | Link:

Kilka lat temu moja przygoda z reklamowanym i bez recepty Teraflu zażytym podczas grypy skończyła się  szpitalu.Zawarta tam efedryna spowodowała migotanie przedsionków serca i duszności .

Obrazek użytkownika jazgdyni

15-03-2020 [17:54] - jazgdyni | Link:

Od 50 lat, od słynnego Biseptolu, nie powstał w Polsce żaden lek.

Te pseudofarmaceutyczne firemki, które popowstawały jak grzyby po deszczu i doprowadzają do wściekłości reklamami TV, zajmują się wyłącznie mieszaniem starych wypróbowanych składników, chyba nawet nie sprawdzając, jaki będzie efekt. Trzeba rzeczywiście być uważnym przyjmując lekich tych podwórkowych producentów.

Obrazek użytkownika Imć Waszeć

15-03-2020 [22:04] - Imć Waszeć | Link:

No tak, ale wróćmy do Adama i Ewy. Ten środek kupiłem na czyjeś życzenie w domu, a potem walało się to na półce z lekami. Wreszcie poczułem objawy grypowe i matka dała mi to obtaczane cudo "bo ktoś to stale bierze". Nie sprawdzałem składu, ale to nieistotne. Ja wiem jak to działa, bo okazało się, że widzę to od co najmniej 2 lat. Są to stany od radosnego koziołka matołka do deprechy powodującej awantury, prawda? Od nadaktywności czynnościowej do totalnego zmulenia, że się tylko siedzi w kącie i gapi w ścianę. Świetnie "współpracuje" to z alkoholem, właśnie "uspokaja", mylę się? Myślę, że nie. Mój brat to GWno zażywa na "chorobę wrzodową". Jak krótkie są te dystanse pomiędzy gotowaniem w kuchni, a wiedzą aptekarską, nieprawdaż? ;)

Obrazek użytkownika jazgdyni

16-03-2020 [10:58] - jazgdyni | Link:

"...stany od radosnego koziołka matołka do deprechy powodującej awantury,"

Klasyka Imci. Pobrany lek, a konkretnie jego komponent wywołał stan dwubiegunowy, z angielska popularnie zwany bipolar. W  psychiatrii to jest poważna choroba, lecz w tym wypadku to był tylko zaindukowany epizod dwubiegunowy.

"Zaburzenia afektywne dwubiegunowe, choroba afektywna dwubiegunowa (ChAD), psychoza maniakalno-depresyjna, cyklofrenia – grupa nawracających zaburzeń psychicznych, w przebiegu których występują zespoły depresyjne i maniakalne lub hipomaniakalne, rozdzielone (lub nie) okresami bez objawów."

Epizody maniakalne
Epizody maniakalne charakteryzują się występowaniem następujących objawów:
często brak wglądu
gonitwa myśli
halucynacje lub urojenia (w przypadku zaburzenia z objawami psychotycznymi)
odhamowanie seksualne
podniecenie psychoruchowe
wielomówność
trudności w koncentracji
zawyżona samoocena
zmniejszenie krytycyzmu (podejmowanie lekkomyślnych działań)
zmniejszona potrzeba snu
zwiększenie energii

Epizody depresyjne
Podczas epizodów depresyjnych mogą występować następujące objawy:
problemy z koncentracją uwagi
wyraźny spadek tempa wykonywanych czynności
trudność w podejmowaniu nawet błahych codziennych decyzji
anhedonia
obniżenie nastroju
obniżenie samooceny
zaburzenia łaknienia (znaczące zwiększenie lub brak apetytu)
zmniejszenie energii życiowej: rezygnacja z dotychczasowych aktywności, wycofywanie się z kontaktów społecznych
problemy ze snem (na przykład wybudzanie się wczesnym rankiem lub hipersomnia)
myśli samobójcze
halucynacje lub urojenia (w przypadku zaburzenia z objawami psychotycznymi).

Wiele narkotyków tak działa, więc i pewne związki chemiczne w lekach też. Wrażliwość osobnicza oczywiście jest różna

Coś z tego pasuje?

Obrazek użytkownika Imć Waszeć

16-03-2020 [11:14] - Imć Waszeć | Link:

Z pierwszej grupy maniakalnej tylko spraw seksualnych nie jestem w stanie zweryfikować, zaś reszta się zgadza. Dokładnie takie jest zachowanie pacjenta. Zresztą gdy taką regularność napadów zauważyłem, to mu to powiedziałem wprost, że nie życzę sobie żadnych urozmaicaczy życia w domu, ale on wtedy nie przyznawał się jeszcze do jakichś chorób typu wrzód lub jak twierdził rak. W każdym razie było to widać, że coś bierze. Z drugiej grupy depresyjnej nie mogę potwierdzić jedynie anhedonii i myśli samobójczych. Reszta się zgadza. Czyli jest to po prostu nadużywanie środków przeciwbólowych z grupy paracetamolu zawierających pseudoefedrynę, zgadza się?

Pseudoefedryna, czyli czym odurzają się polskie nastolatki? - https://zdrowie.radiozet.pl/Ps...

Obrazek użytkownika Trotelreiner

15-03-2020 [11:08] - Trotelreiner | Link:

Były dwa pomysły a'propos Niemców:
1.Churchilla--Niemcy musi się przynajmniej raz na 10 lat bombardować...inaczej zapominają,że przegrywają wojny.
2.Stalin---Wezmę wszystkich Niemców,którzy przezyli wojnę...i przewiozę na nowe tereny...Syberia,Koło Podbiegunowe....ewentualnie Arktyka...dam im wybór...

To był dobry pomysł...ale cóż...Alianci nie posłuchali...:-)))

Obrazek użytkownika jazgdyni

15-03-2020 [12:10] - jazgdyni | Link:

Pisałem tutaj z cała faktografią o radykalniejszym pomyśle głównych aliantów po II WŚ - powszechnej sterylizacji Niemców. To już nawet nie był projekt, bo były nawet przygotowane zespoły medyczne do zabiegów.
Tylko wtedy nie byłoby Beaty Uhse i Terese Orlowski (nasza Tereska!)

Obrazek użytkownika sake3

15-03-2020 [15:32] - sake3 | Link:

Dał Pan podtytuł-pandemiczna ironia.Ale czy bardziej niz w przypadku lekkomyślnosci Włochów ironią jest lekceważący stosunek do działań i badań naukowych w Polsce chocby przy temacie koronawirusa w Polsce?O sukcesie naukowców  prof.Drągiem na czele z Politechniki Wrocławskiej i naukowców z Universytety Lubeck w Niemczech który rozpracował kluczowy problem walki z wirusem poprzez zahamowanie enzymu proteazy SARS-COV2 cicho w mediach choc już zaczęto produkcję leku.Teraz widać jak ważne sa badania naukowe,jak wazna jest myśl techniczna.TYlko czy to jest docenione?I czym sie zajmują,jakie badania promują dzisiejsze uczelnie?Przecież tylko słyszymy o grantach idących na badanie antysemityzmu.Czym się zajmują nasi naukowcy ,profesorowie,kadra naukowa uniwersytetów czy politechnik? Co wnoszą do nauki tacy profesorowie jak Środa,Senyszyn ,Hartman czy Sadurski czy rektor Uniwersytetu  Toruniu? Czym sie zajmuję kadra naukowa jak docent z Katedry Fizyki UW Kochanowski? Jatrzeniem politycznym wyzwiskami,promocją homoseksualizmu? Jedynym pomysłem niejakiego dr Jabłońskiego z UW jest propagowanie siusiania na Pomnik Smoleński a gdzie jakieś inne ,,osiagniecia''?Dlatego warto się zastanowić nad pracami profesora Drąga bo rozwiazywanie palących problemów to wyścig z czasem.  .

Obrazek użytkownika jazgdyni

15-03-2020 [18:01] - jazgdyni | Link:

Dopowiem tak, nawet jak coś genialnego powstaje w naszych laboratoriach, przypomnę choćby Blue-Ray - błękitny laser, czy grafen, to w momencie wprowadzania do przemysłu, już mamy to sprzedane.
Chciałem teraz coś opatentować. Sprawdziłem, podzwoniłem - cała procedura około 5 lat i 5 tyś TYLKO dla urzędu, za uzyskanie praw własności. Prywatny nie ma szans.

A kadra naukowa z tytułami? Groszoroby, przekręciarze i lewusy. Jedynym obiektywnym miernikiem jest światowy rejestr cytowań. A tam Polaków nie widać.

Obrazek użytkownika tricolour

16-03-2020 [09:56] - tricolour | Link:

@Jazgdyni

Może sprzedane, ale moim zdaniem - kupione.

Kiedyś byl wywiad z młodym naukowcem, ktory siedzial za biurkuem nikomu niepotrzebny. Cos tam pisał, nikogo to interesowało. Teoretyk, prawie zaraza.
Aż pewnego dnia zapukało dwóch angielskojęzycznych gości w garniturach i zaproponowali pracę za oceanem... i już byl nasz młody polski naukowiec i potrzebny, i dobrze opłacany.

Identycznie jak z rosyjskimi pracami nad dyfrakcją fal na specyficznych krawędziach i powierzchniach, ktore w Rosji przeszły bez echa, a dzięki którym mamy samoloty stealth. Amerykańskie.

Obrazek użytkownika jazgdyni

16-03-2020 [11:05] - jazgdyni | Link:

Proszę nie zapominać, że ja również zostałem już w 1986 "kupiony" początkowo jako operacyjny inżynier, a potem już jako specjalista. Dodam, że jeśli chodzi o gospodarkę morską, to pod Paryżem jest baza danych, m.in. gromadząca informację o wszystkich oficerach. I jeszcze dopowiem - po każdym okresie pracy, zwierzchnicy dokonują poufnych ocen, gdzie najwyższą, ważną jeżeli chce się wspinać jest excellent.

Obrazek użytkownika Teresa Bochwic

15-03-2020 [21:30] - Teresa Bochwic | Link:

Ciekawe Pana refleksje. My z rodziną też przeszliśmy jakąś dziwną infekcję w Berlinie podczas Świat, jedna osoba zapalenie płuc. Czy to nie było TO?
Ale czy TO wytwarza odporność? Ktoś tu przechodził dwa razy w ciągu dwóch miesięcy

Obrazek użytkownika paparazzi

15-03-2020 [23:39] - paparazzi | Link:

Potwierdzam, nigdy nie miałem problemu z grypa. Teraz od więcej niż miesiąca czuje cegłe w płucach. I nie mogę z tego wyjść! Po 70 !Aby zakończyć optymistycznie, nie daje się, na ten czas kuruje się whisky.

Obrazek użytkownika Imć Waszeć

16-03-2020 [10:50] - Imć Waszeć | Link:

Oj proszę się jeszcze nie poddawać. Mama jeździ regularnie co kilka miesięcy do trzech szpitali klinicznych w Warszawie, a ja mam następnego dnia pełen przegląd sytuacji w polskiej wirusologii ;) Najczęściej zaczyna się właśnie jakaś "grypa", po dniu lub po kilku przechodzi, a moment zdrowienia koronuje swędząca wysypka na plecach wzdłuż kręgosłupa z jakimiś resztkami toksyn w formie grudek do wyciskania. :))) Naprawdę można się przyzwyczaić :D

Obrazek użytkownika jazgdyni

16-03-2020 [11:06] - jazgdyni | Link:

Witam

Zamierzam się dzisiaj publicznie zapytać o to profesorów w TVP. Coś wiele tych dziwnych infekcji ostatnio.

Serdecznosci

Obrazek użytkownika Imć Waszeć

16-03-2020 [11:27] - Imć Waszeć | Link:

W kwestii formalnej. Wikipedia stale uzupełnia bazę wiedzy o wirusie i jeśli ktoś dogmatycznie nie wierzy w prezentowane treści, to warto przynajmniej pochodzić po linkach na dole. Jak zwykle polska wersja jest dużo gorsza od angielskiej. Potwierdza się też stosowanie chlorochininy:

1) https://pl.wikipedia.org/wiki/...
2) https://en.wikipedia.org/wiki/...

Przykład ciekawej informacji. Uwaga! Zaczyna się tworzenie aplikacji sztucznej inteligencji do kamer monitoringu w miejscach publicznych, które będą zbierały dane wrażliwe i medyczne: https://www.technologyreview.c...