
Piękny statek i imponujący, nieprawdaż? Ten statek to OOCL Hong Kong. Do niedawna, największy kontenerowiec świata. Tak, z tego Hong Kongu, o którym ostatnio głośno w mediach. Zdjęcie przedstawia, jak dwa lata temu cumował w porcie w Gdańsku. Od tego czasu największe kontenerowce na świecie zawijają do portu w Gdańsku. Oczywiście te statki nie pływają pod polską banderą. Dlaczego?
No właśnie. Przyczyn jest wiele. Jedną z nich jest brak zrozumienia czym jest bandera handlowa statku. Otóż w odbiorze społecznym bandera statku funkcjonuje głównie w wymiarze patriotycznym. Bandera to oznaka przynależności państwowej, bandera to duma narodowa, bandera to prestiż i pozycja międzynarodowa.
Ale bandera statku handlowego ma również wymiar ekonomiczny. Takie wpływy jak: podatek tonażowy, opłaty rejestrowe, w dużej mierze opłaty inspekcyjne, należności z tytułu obsługi formalno-prawnej spółek, zasilają budżet i system finansowy państwa bandery. I tak się dzieje w przypadku polskich statków eksploatowanych pod wygodnymi banderami. Wymienione wpływy zasilają budżet i system finansowy państw wygodnych bander a nie państwa polskiego.
Rozważając problem polskiej bandery rodzi się pytanie. Dlaczego polska bandera zniknęła z polskich statków? Ano stało się tak, ponieważ w wyniku transformacji ustrojowej gospodarka została uwolniona (i działa wg zasad wolnego rynku) natomiast regulacje państwa bandery pozostały niezmienione. A przecież polscy armatorzy funkcjonują na światowym rynku żeglugowym. Pod wygodnymi banderami nie ma ubezpieczeń społecznych i armator może tam zatrudnić marynarza za gołą pensję, bez ‘uzusowienia’. Co oczywiście oznacza niższe koszty. W efekcie armator pod wygodną banderą, aby zdobyć ładunek jest w stanie obniżyć stawki frachtowe.
Z kolei, armator pod polską banderą - aby zdobyć ładunek - musi zejść do poziomu tych niskich stawek frachtowych. Ale koszty ma wysokie, bo pod polską banderą nie można zatrudnić ludzi bez ubezpieczeń społecznych. Toteż jedynym wyjściem, aby utrzymać się na rynku była dotychczas ucieczka pod wygodne bandery.
Problem ‘reflagingu’ czyli odejścia od narodowej bandery i eksploatacji statków pod wygodnymi banderami nie jest problemem tylko polskich armatorów. W latach 90-tych ub.w. problem ten ujawnił się we wszystkich morskich państwach UE. I szybko zauważono, że ucieczka armatorów pod wygodne bandery oznacza utratę korzyści zarówno finansowych jaki gospodarczych. Podjęto więc kroki zaradcze. W 2004r zostały opublikowane Wytyczne Wspólnoty o pomocy publicznej dla transportu morskiego. Praktycznie wszystkie morskie państwa UE wprowadziły te wytyczne w życie. Zrobiły to między innymi Finlandia, Belgia, Holandia, Niemcy, Irlandia, Francja, Hiszpania, Grecja, Włochy, Norwegia. Rozwiązania, zawarte w projekcie ‘Przywrócić polską banderę’, wzorowane na tych które zostały wprowadzone w innych morskich krajach Unii, zostały opracowane również u nas. Intencją tych zmian jest stworzenie warunków do ekonomicznie opłacalnej eksploatacji statków pod polską banderą. Doprowadzenie do takiej sytuacji, że działalność żeglugowa, prowadzona pod polską banderą stanie się znowu opłacalna.
Jak wspomniałem na początku statek OOCL Hong Kong, nie pływa pod polską banderą. Co więc stoi na przeszkodzie, aby pływał? Mamy porty, mamy stocznie, mamy infrastrukturę, mamy szkoły morskie na światowym poziomie. Mamy też ludzi, blisko 40 tys. polskich marynarzy pracujących na morskich statkach w światowej flocie. Jedyne czego nam brakuje to przyjaznych żegludze pod polską banderą regulacji. I takie, przyjazne żegludze regulacje, zawarte w ‘Projekcie przywrócić polską banderę’, są obecnie wprowadzane w życie.
Jest takie powiedzenie – chcesz zajść daleko, mierz wysoko. I o tym jest projekt ‘Przywrócić polską banderę’. Aby takie statki jak OOCL Hong Kong, nie tylko zawijały do polskich portów, ale aby zawijały do nich pod polską banderą.
Jeśli to takie dochodowe, czemu trzeba do tego dopłacać?
O co chodzi, kto ma dopłacać?
Naprawdę tak ciężko zrozumieć? ;) Kiedyś przecież już to 'ćwiczyliśmy'. Ale niech tam, spróbujmy jeszcze raz.
Przecież stoi jak byk, że przepisy dotyczące żeglugi morskiej u nas ciągle jak za komuny, choć w notce ująłem to nieco delikatniej: "Jedyne czego nam brakuje [żeby się opłacało] to przyjaznych żegludze pod polską banderą regulacji"
O tym też, już kiedyś pisałem. Jestem z morza i wiem co trzeba zmienić aby opłacało się pływać pod polską banderą. Pracuję nad tym i piszę o tym. A o całej gospodarce? Pewnie tam też trzeba wiele zmienić. Ale powiem szczerze ... zresztą to też mówiłem, choć chyba w innych słowach. No, cóż nie uważam się za 'napoleona' :)
Wszyscy wiemy, co trzeba zrobić, żeby opłacało się pływać pod polską banderą. Wystarczy stać się wygodną banderą. Jeśli pozostali obywatele nie będą musieli do tego dopłacać, jestem za.
Wolę używać słowa 'ekonmiczna'. Określenie 'wygodna bandera' ma zabarwienie nieco pejoratywne (z czasów gdy problemem były kwestie niskich standardów bezpieczeństwa pod wygodnymi banderami). Więc to zdanie brzmiałoby tak - wystarczy stać się ekonomiczną banderą. A co do dopłacania - system jest samofinansujący. Wyliczenia, które przeprowadziliśmy pokazują, że. wpływy co najmniej dwukrotnie przewyższą wydatki budżetu. Dzisiaj tych wpływów nie ma. Toteż obywatele nic nie będą musieli dopłacać.
Zresztą tu nie o inwestycji mowa, ale o wydatkach kompensowanych iluzorycznymi dochodami.
Ja nic nie gwarantuję, ja proponuję rozwiązania. A co do wydatków, owszem będą ale będą tez przychody, których teraz nie ma!
Ale dalej już nie będę ciągnął bo wraca pan swoje 'ideologiczne' ścieżki. A ja proponuję praktyczne rozwiązania. Ideologia (że zus to wcielone zło) mnie nie interesuje.
Z wydatków nie da się zrezygnować. Przy jakiejkolwiek działalności oprócz przychodów są koszty (wydatki). Nie rozwinie pan żadnej firmy, jeżeli pan w nią nie zainwestuje. Czy libertarianie (zwolennicy wolnej gospodarki przecież), nie przyjmują tego do wiadomości?
Przekręca pan to co piszę. Do ustalenia pozostaje czy robi pan to z powodu trudności w zrozumieniu tematu (polskiej bandery handlowej) czy też świadomie i celowo (aby mnie doprowadzić do kryzysu nerwowego 😉 ). Obstawiam to drugie 🙂🙂🙂
Nie wiem czy wszystkie ale te co wymieniłem w notce korzystają. A w jakiej formie? Ulgi podatkowe, obniżenie składek na ubezpieczenia społeczne a nawet całkowite zwolnienia. Podrzucam linka, tam te wszystkie formy pomocy publicznej są wymienione, film nie jest długi około 17 minut: centrumprasowe.pap.pl
Trochę Pan Kapitan niekonsekwentny, albo nieuważny.
Oto mój wywód. Po traktacie UK - Chiny, Hong Kong jest już częścią Chin, lecz do 2049 zachowuje cząstkową autonomię. Lecz mówiąc po ludzku, nie ma już osobnego państwa Hong Kong.
Pokazany na zdjęciu kontenerowiec klasy G, czyli powyżej 21 000 TEU, OOOCL Hong Kong jest własnością międzynarodowego konsorcjum dla zmydlenia oczu, a po prawdzie wspólnym przedsięwzięciem chińsko - niemieckim. Tak jak nasz CHIPOLBROK. Więc dlaczego ten olbrzym i jego siostry z Orient Overseas Container Line nie są pod banderami narodowymi - chińską, albo niemiecką? Są pod tanią banderą "państwa" które nie istnieje.
Problem utworzenia taniej bandery nie jest łatwy do zrealizowania. Wiem, że mogą sobie na to pozwolić najbogatsi z wielką flotą. Kiedyś tacy byliśmy, lecz ile mamy statków dzisiaj? Znam temat, bo kilkanaście lat pływałem pod norweską tanią banderą NIS.
Dzisiaj sejm zajmuje się podatkami marynarzy. Chce jakoś ugryźć, by te 40 tysięcy pływających po świecie, poza domem i rodziną, płacili jak reszta. Wtedy skończy się tak, jak mój przyjaciel z Malmoe w Szwecji, stary Gdynianin, który tam się przeprowadził, zyskał obywatelstwo i paszport, płaci podatki, ale jakie ma dochody! I jaka będzie emerytura! Dodatkowo - to 50 minut lotu do Gdańska, więc raczej się mieszka na ojczystej ziemi.
Polacy to jeden ze sprytniejszych narodów. Zawsze sobie znajdą optymalne rozwiązanie.
W czym jestem niekonsekwentny albo nieuważny? Czy ja napisałem, że istnieje osobne państwo Hong Kong? Napisałem, że statek jest z Hong Kongu (bez wdawania się zawiłości statusu tego miasta). A Hong Kong istnieje!
Czy, powiedzmy, jak powstanie tania polska bandera, to kto zagwarantuje, że tam będą pływali Polacy, a nie ci jeszcze tańsi?
Pozdrawiam
To nie nasza 'broszka'. Nasz problem polega na tym jak zrobić (będąc tu i teraz, czyli w UE) że być również konkurencyjnym (czyli tanim).
Wolę używać określenia 'ekonomiczna bandera', bo nie ma w nim tego zabarwienia pejoratywnego jaki jest w słowie 'tania'. Natomiast w sprawie pracy innych nacji na statkach pod polską banderą. Oczywiście, że będą. I nie widzę w tym nic złego. Dotychczas to my Polacy pracowaliśmy u innych. Teraz najwyższy czas, żeby inni pracowali u nas. Dla dobra naszej gospodarki i naszego państwa. Tak jak Polacy pracują dla dobra np. Wlk. Brytanii. Oczywiście sami też mając z tego korzyść. Tak samo inni będą mieli korzyść pracując u nas. Ale my na tym nie stracimy tylko zyskamy. Tak jak Wlk. Brytania nie traci ale korzysta na pracy Polaków.
Wydawałoby się zresztą, że tym wypadku nie byłoby to takie trudne. Wystarczyłoby obniżyć inne podatki i opłaty, rekompensując uciążliwości socjalu. Dlaczego tego się nie proponuje? Ano wygląda na to, że branża chce się prężnie rozwijać na koszt podatnika.
Wiedziałem, znowu jesteśmy w starych dobrze znanych koleinach ... koszt podatnika!!! Ale to, że budżet (a więc również podatnik) w wyniku tego kosztu otrzyma w trójnasób to co budżet wyłoży, to nie ma żadnego znaczenia!!! Absolutnie żadnego!!! Naprawdę, rozumowanie godne przysłowia - na złość babci odmrożę sobie uszy.
Przecież w propozycji "Przywrócić polską banderę' jest obniżenie socjalu. A w części przypadającej na armatora (czyli pracodawcę) nawet zwolnienie ze składki.
Dlaczego pan w kółko Macieju o tym socjalu. Przecież powiedziałem, nie czuję się 'napoleonem' aby robić rewolucję i likwidować ZUS. Zresztą osobiście jestem przekonany, że ZUS jest potrzebny. A na wysokość składek (w innych sektorach gospodarki) nie mam wpływu. Natomiast racjonalne działanie polega na tym, ze człowiek zajmuje się tym na co ma wpływ.
Nie ma Pan wpływu na wysokość składek w innych sektorach, a w swoim ma?
Proszę je zmniejszyć - ma pan pełne pole do popisu.
A co do składek w 'swoim' sektorze.O tym już pisałem, ale powtórzę. Wiem co trzeba zrobić, żeby eksploatacja statków pod polska banderą była ekonomicznie opłacalna. Nie znam się natomiast na górnictwie, hutnictwie czy włókiennictwie. Toteż zajmuję się tym na czym się znam.
Jakie inne obciążenia. Co pan się czepił jakichś obciążeń? Pan tak serio czy jaja sobie robi? Powtórzę to co napisałem w komentarzu (u góry) o godz. [12:52]. Do ustalenia pozostaje czy robi pan to z powodu trudności w zrozumieniu tematu (polskiej bandery handlowej) czy też świadomie i celowo (aby mnie doprowadzić do kryzysu nerwowego 😉 ). Obstawiam to drugie 🙂🙂🙂
I proszę nie mydlić oczu wyliczeniami. Bo dopłaty mają być faktyczne, a wpływy – wydumane. No i nie jest to żadna inwestycja.
Łał - jak pan do tego doszedł?
A teraz poważnie. Nie ma żadnych dopłat. Jest zwolnienie armatora z tej części składki, która przypada na pracodawcę. Dopóki nie będzie zwolnienia nie będzie wpływów (nie ma ich teraz bo nie ma marynarzy pracujących na statkach pod polską banderą), dopóki nie będzie wpływów nie będzie zwolnienia (bo kogo można zwolnic jak nie ma armatorów czyli pracodawców). Poza tym wpływy będą nie tylko ze składek marynarzy (powtarzam teraz tych wpływów nie ma bo nie ma statków pod polską banderą) ale również z podatku tonażowego (teraz ten podatek idzie do państwa wygodnej bandery), opłat rejestrowych (teraz te opłaty idą do państwa wygodnej bandery), opłat inspekcyjnych (teraz idą one w dużej mierze do państwa bandery), opłat formalno-prawnych (teraz idą do państwa bandery). Panie, to są pieniądze, które z naszej krwawicy idą do panamskich, bahamskich i innych pasibrzuchów, tylko z tego powodu że u nas od czasów komuny nie zmieniono przepisów w sprawie ubezpieczeń społecznych dla marynarzy. Marynarze to całkiem inny 'naród' niż wszyscy inni pracownicy. A ponieważ inny to i inne przepisy są potrzebne. I marynarze nie chcą aby ktoś im cokolwiek dopłacał (sami sobie będą dopłacać jak będą chcieli emeryturę adekwatną do swoich zarobków). Zwolniony ze składki będzie tylko armator czyli pracodawca, aby nie płacił ZUS-u tak jak nie płaci pod wygodną banderą. Po to aby miał 'play field levelling' (wyrównanie pola gry) z armatorami pod wygodną banderą gdzie też nie płaci. I nikt nic z pańskich podatków nie będzie dopłacał, wpływy do budżetu będą 3-krotnie wyższe niż to co budżet straci na skutek zwolnienia armatora ze składki. Jak 'interes' wypali (to zanczy armatorzy zaczną się rejestrować pod polską banderą), to może panu nawet obniżą podatki. W Norwegii dochód z żeglugi wynosi 16.5 mld Euro rocznie, w Niemczech wkład żeglugi morskiej do PKB Niemiec wynosi ponad 30 mld Euro, a w Polsce wpływy z podatku tonażowego w 2017 r. wyniosły 300 zł !!! Załapał Pan w końcu o co chodzi?
Dopóki nie będzie zwolnienia nie będzie wpływów – Pytanie, czy domniemane wpływy zrównoważą domniemanie nieistniejące, ale faktyczne dopłaty.
Poza tym wpływy będą [...] również z podatku tonażowego [...], opłat rejestrowych [...], opłat inspekcyjnych [...], opłat formalno-prawnych – To może te opłaty po prostu pomniejszyć o proponowaną sumę składek? Nie byłoby sensowniej?
Marynarze to całkiem inny 'naród' niż wszyscy inni pracownicy. – Gdy procedowano idiotyczną ustawę o monopolach aptekarskich, też się dowiedziałem, że to specyficzna branża. W socjalizmie są tylko takie, jak choćby relikt komuny w postaci karty nauczyciela.
I marynarze nie chcą aby ktoś im cokolwiek dopłacał – Super, wprowadźmy to dla wszystkich.
Zwolniony ze składki będzie tylko armator czyli pracodawca, aby nie płacił ZUS-u – Jestem za, pod warunkiem wszakże, że właściciel warzywniaka też będzie mógł być „wygodny”.
Dlaczego lądowi tubylcy nie mogliby mieć play field levelling? Bądźmy potęgą w każdej dziedzinie!
I nikt nic z pańskich podatków nie będzie dopłacał, wpływy do budżetu będą 3-krotnie wyższe niż to co budżet straci na skutek zwolnienia armatora ze składki. – Czyli jednak mają być dopłaty!
Jak 'interes' wypali [...], to może panu nawet obniżą podatki. – Doświadczenie uczy, że z państwowych interesów są tylko straty.
W Norwegii dochód z żeglugi wynosi... – Niech zgadnę, dochód jest, gdy się zignoruje koszty, prawda?
Załapał Pan w końcu o co chodzi? – Chodzi o kolejną łatę na socjalizmie.
Zwolnienie ze składki oznacza, że za marynarzy inni mają płacić, prawda? - NIEPRAWDA! Składki płacone przez marynarzy (pracowników) z nadwyżka pokryją to, co budżet wyłoży z tytułu zwolnienia armatora (pracodawcy) ze składki na ZUS.
To może te opłaty po prostu pomniejszyć o proponowaną sumę składek? Nie byłoby sensowniej? - Sensownie, ale trudniejsze w wykonaniu (składki idą do ZUS-u, pozostałe opłaty do innych adresatów). Niemniej w drugim etapie reformy będzie zawarta propozycja obniżenia opłat rejestrowych do poziomu tych, jakie są pod wygodnymi banderami.
W socjalizmie są tylko takie ... specyfika zawodu marynarza nie wynika z socjalizmu tylko z warunków w jakich swój zawód wykonuje. Powtórzę to co napisałem @Marek1taki: "Marynarze dostają gołą pensję (bez zus-u i nfz-etu), marynarze dostają pieniądze tylko wtedy gdy są na statku, marynarze gdy są na statku pracują praktycznie 24 godziny na dobę i tak dalej ... Po prostu marynarze pracują inaczej i są wynagradzani inaczej niż wszyscy inni ludzie, którzy pracują na lądzie"
Super, wprowadźmy to dla wszystkich - pracuje pan na lądzie (czyli tam gdzie wszyscy) więc ma pan pełne pole do popisu.
Jestem za, pod warunkiem wszakże, że właściciel warzywniaka też będzie mógł być „wygodny” - jak wyżej, proszę im to załatwić.
Dlaczego lądowi tubylcy nie mogliby mieć play field levelling? - MAJĄ! Przedsiębiorcy w Polsce konkurują między sobą w Polsce czyli wg tych samych zasad, więc ich ploe gry jest wyrównane.
Czyli jednak mają być dopłaty! - będzie zwolnienie, armatorowi nikt nic nie będzie dopłacał.
Doświadczenie uczy, że z państwowych interesów są tylko straty - słowo interes było w cudzysłowie, chodziło mi o system, czyli o to, że jak system zadziała.
dochód jest, gdy się zignoruje koszty, prawda - błąd, jak się zignoruje koszty to jest przychód. Dochód to przychody pomniejszone o koszty uzyskania przychodu.
Chodzi o kolejną łatę na socjalizmie - NIE!, chodzi o to aby zrobić to co możliwe tu i teraz, aby korzyści z eksploatacji polskich statków czerpali Polacy a nie Bahamczycy, Panamczycy czy też Maltańczycy albo Cypryjczycy czy też inni.
Mają być korzyści z eksploatacji polskich statków, ale najwyraźniej tak nikłe, że nie można ich nieco zredukować, by przy obecnych składkach opłacało się pływać pod polską banderą.
Nie podoba mi się Pańskie nastawienie – „weź i też se załatw”. To jest wyszarpywanie sukna, jakim jest Polska.
Wstydu pan nie ma. Utracone korzyści dla systemu finansów publicznych z powodu braku polskiej floty pod polską banderą, kształtują się na poziomie 7 mld zł. rocznie. Jeżeli pomnożyć tę sumę przez 30 lat, który to czas minął od rozpoczęcia transformacji ustrojowej, otrzymamy lukę 'banderową' wynoszącą 210 mld złotych. Projekt 'Przywrócić polską banderę' ma to zmienić. Te pieniądze, które uciekają bo polskie statki zostały zarejestrowane za granicą, będą z powrotem zasilać polskie finanse. A Pan, z uporem (nie powiem jakim) mówi, że nie można tego projektu wprowadzić bo nie obejmuje 'warzywniaka'. A teraz z kolei wyjeżdża pan z oskarżeniem, że to jest wyszarpywanie sukna jakim jest Polska. Tak, zgoda na utratę rocznie 7 mlrd zł, - pan się na to godzi, bo projekt nie obejmuje 'warzywniaka' - to jest 'dodawanie' sukna! Nie obejmuje bo nie może obejmować!!! Jesteśmy w Unii! I Unia, takie rozwiązania jakie są zaproponowane w projekcie, dopuszcza tylko w żegludze morskiej. Dopuszcza, dlatego że dawno już zdała sobie sprawę z tego, że ucieczka armatorów pod wygodne bandery odbywa się ze szkodą dla gospodarki państw unijnych!!!
Panie, pan wszystko przekręca albo rżnie głupa (przepraszam za to dosadne określenie, ale inaczej tego co pan pisze nie da się określić). W związku z czym ja już kończę, bo nie mam zamiaru dłużej strzępić sobie języka. Tyle czasu tłumaczę jak dziecku a pan dalej swoje blubry. "Inaczej sięgnięto by po to rozwiązanie", no, no ... spiera się pan ze mną a zapomniał pan o czym rozmawiamy? Przecież sięgnęli, w notce wymieniłem wszystkie państwa UE/EOG (Finlandia, Belgia, Holandia, Niemcy, Irlandia, Francja, Hiszpania, Grecja, Włochy, Norwegia), w których wprowadzono podobne rozwiązania. I przyniosły efekty! Norwegia ma flotę ponad 1.9 tys. statków i dochód z żeglugi 16.5 mlrd Euro. Jakich dowodów pan jeszcze chce, na to że taki system działa?
Pozdrawiam
Jeżeli chodzi o emeryturę, obowiązkowa jest tylko składka na minimalnym poziomie (liczona od minimalnego wynagrodzenia w gospodarce narodowej). Jeżeli marynarz chce mieć emeryturę adekwatną do swojego wynagrodzenia, może się do-ubezpieczyć - dobrowolnie. Takie rozwiązanie (po wielu dyskusjach i uzgodnieniach m.in. z właściwymi ministerstwami) zawarte jest w opracowanym pod patronatem NRR i przy współpracy z Polskim Związkiem Przedsiębiorców Żeglugowych, projekcie 'Przywrócić polską banderę'
Bardzo jestem ciekaw, jak zachowują się największe darmozjady i pijawki, bo pobierają bezprawnie daninę, czyli nasze związki zawodowe. Pracować oni nie lubią, ale oprócz robienia kasy, gadać też lubią.
Pozdrawiam
Szczęśliwie, związki zawodowe akceptują proponowane rozwiązania.
Kto podnosi (w przypadku projektu 'Przywrócić polską banderę) opodatkowanie pracy?
Rozumiem Pańskie stanowisko. Zadziwia mnie Pan natomiast, że to co dobre dla marynarzy uważa za niewskazane dla innych grup zawodowych. Zapewniam, że wielu Polaków wróci i wielu kolejnych nie wyjedzie do rajów podatkowych z perspektywy raju PITuZUSu. A inwestycje wzrosną. Tyle, że robienie biznesu drogą tzw.lobbowania by ucierpiało.
Ludzie, trzymajcie mnie, bo nie wytrzymię.... :))). Panie, gdzie pan wyczytał u mnie, że uważam, że to co dobre dla marynarzy jest niewskazane dla innych grup zawodowych!!! Napisałem, że marynarze to inny 'naród' niż pozostałe grupy zawodowe i że dlatego potrzebuje innych przepisów! Przecież to zupełnie co innego niż to o co mnie pan posądza.
Marynarze dostają gołą pensję (bez zus-u i nfz-etu), marynarze dostają pieniądze tylko wtedy gdy są na statku, marynarze gdy są na statku pracują praktycznie 24 godziny na dobę i tak dalej ... Po prostu marynarze pracują inaczej i są wynagradzani inaczej niż wszyscy inni ludzie, którzy pracują na lądzie. I dlatego w ich przypadku są potrzebne inne przepisy!!! Jeżeli te inne przepisy są dobre również dla ludzi pracujących na lądzie to ces't la vie ... !!! Proszę bardzo, wykorzystujcie i stosujcie je!!!
Można dyskutować w dobrej wierze (nawet z sarkazmem) a można dyskutować w złej wierze (ale wtedy dyskusja nie ma sensu). Pan widzę wybrał tę drugą opcję. Więc dajmy sobie spokój z dalszą dyskusją w tej konwencji. Niemniej jeszcze raz powiem, poważnie i bez złośliwości. Marynarze to specyficzna grupa zawodowa toteż wymaga specyficznych rozwiązań. Takie specyficzne rozwiązania (zgodne z wytycznym Unii, która zdaje sobie sprawę, że praca na morzu różni się od pracy na lądzie) zawarte są w przygotowanym projekcie. Natomiast jakie zasady ubezpieczeń mają obowiązywać dla wszystkich pracowników w Polsce? Inaczej niż bloger Jabe uważam, że obowiązkowe ubezpieczenia społeczne są potrzebne. Ale, jeżeli chodzi o szczegóły, to w tej sprawie niech się wypowiadają ludzie, którzy pracują na lądzie.
Zła wola to równe obowiązki i przywileje dla wolnych ludzi.
Ponieważ pracuję na lądzie to się wypowiadam. Sprawiedliwe i skuteczne byłoby pozostawienie możliwości wypowiedzenia się w tej sprawie wolnym ludziom we własnej sprawie, czy chcą płacić ubezpieczenie społeczne do ZUS czy chcą być jak marynarze uwolnieni od tego przymusu.
Wypowiada się pan w taki sposób, że neguje wszystko co ja napiszę (i co jest zawarte w projekcie 'Przywrócić polską banderę'). Proszę zaproponować rozwiązania (wg pana dobre) dla ludzi pracujących na lądzie. I doprowadzić je do takiego stanu jak to jest w przypadku ludzi pracujących na morzu. Wtedy będziemy rozmawiać dalej ...
Za komuny była prosta sprawa - dla marynarzy w żegludze międzynarodowej były w jednej ustawie takie same reguły, jak dla członków placówek dyplomatycznych. Bo to jest bardzo podobna sytuacja. Teraz biorą się z tych marynarzy, cwaniaków i przemytników, a służby dyplomatycznej nie tykają.
Jak pisałem, marynarze w większości to ludzie oblatani na świecie. Jeżeli tylko istnieje możliwość unikania opodatkowania i idiotycznych danin, to z tego skorzystają. Ja drogi panie, przez ostatnie lata byłem zatrudniany przez Norwegów poprzez Cypr i Singapur, z którą Polska nie ma umów bilateralnych dotyczących podatków i ubezpieczeń obowiązkowych.
Jak kretyni zawarli idiotyczną umowę ws. marynarzy między Polską i Danią i ludzie dostali milionowe domiary za 5 lat wstecz, to zdaje się 10 zmarło na zawał, albo popełniło samobójstwo. Potem urzędy skarbowe w zębach zwracały zapłaty i przepraszały.
Tak to jest z prawem i umowami w sytuacjach międzynarodowych panie Marku.
Osobiście doceniam pracę marynarzy i górników, ze względu na skrajne warunki pracy. Jednak ludzkiej natury się nie obejdzie. Ona rządzi się swoimi prawami i łatanie dziur w ZUSie musiało spowodować takie konsekwencje. Kolejne łaty na łatach spowodują stagnację w gospodarce. Ludzie zachowają się tak jak marynarze i wywędrują pod tanią banderę. Lekarze też wywędrowują. To pozornie mogłoby cieszyć, że wzrasta popyt na moją pracę, ale nie żyjemy w próżni tylko w systemie naczyń połączonych prawami ekonomii i przestrzenią wspólnego rynku. Zatem w zawodach, które zaspokajają mój popyt na ich pracę też działa ten mechanizm. To prowadzi do błędnego koła, które kończy się zapaścią gospodarczą. Nie jest jednak tak, że błędne koło nie nakręca czyiś interesów. Nakręca nie nasze. Naszym interesem jest błędne koło wyhamować usuwając przyczyny nim kręcące.
Na tym polega wspólnota, żeby współpracować dla dobra wspólnego, a nie dawać się rozgrywać pod równymi pozornymi korzyściami. Zarówno na poziomie państwa jak i międzynarodowym jesteśmy robieni na szaro w mechanizmie kreowania wydatków i ściągania podatków oraz kreowania ograniczeń i robienia dla nich wyjątków. Efektem - obok napędzania lichwiarskich interesów - jest wzajemne konfliktowanie się.
Przypomnę, że w sprawie bankructwa ZUS konflikt jest między młodymi i starymi, co ja określam mianem sojuszu wnuków AKowców z wnukami UBeków przeciw dziadkom. To konflikt nieuświadomiony z powodu politycznej poprawności. Takich podziałów jest masa. Można powiedzieć, że są istotą a cała reszta państwa funkcjonuje w celu balansowania napięć sztucznie wytworzonych. Taka idea jest gwarancją ułomności - rzecz dość pospolita. Res vulgaris Poloniae chyba wychodzi.
Wtrącę się jedynie w kwestii marynarzy: "Ludzie zachowają się tak jak marynarze i wywędrują pod tanią banderę"
TO NIE TAK! Pod wygodną banderę wywędrowali armatorzy (czyli pracodawcy żeglugowi) a nie marynarze. Marynarze pracują pod wygodnymi banderami (większość) bo tam akurat jest praca!!! W całej tej sprawie (o której tutaj jest dyskusja) chodzi o to aby armatorom (czyli pracodawcom żeglugowym) stworzyć u nas, w Polsce warunki do ekonomicznie opłacalnej eksploatacji statków. I żeby korzyści, z eksploatacji polskich statków czerpali Polacy a nie Bahamczycy, Panamczycy, Cypryjczycy czy też Maltańczycy. Tak jak to jest w Norwegii, gdzie cała flota, czyli ponad 1.9 tys statków pływa pod norweską banderą (w norweskim rejestrze narodowym i międzynarodowym) i gdzie korzyści ze swojej żeglugi morskiej czerpią Norwegowie. A nie państwa wygodnych bander!
Wie Pan co? Są rzeczy na prawdę przykre i ludzie mówią o nich otwarcie. Pracowanie tam gdzie jest praca - u armatorów tanich bander - nie zmienia rzeczywistości pod względem pływania po morzach i oceanach. Oznacza tylko, to o czym piszę powyżej, że ludzie dokonują racjonalnych ze swojego punktu widzenia wyborów ekonomicznych.
Norwegia pieniądze z ropy inwestuje. Również w żeglugę, na którą jest skazana. To w sytuacji nadmiaru petrodolarów dobra inwestycja. Lepsza niż w fundusze norweskie, bo to nie potomkowie Wikingów zyskują na obróbce ideologicznej polskich sędziów na ten przykład. Komu Norwegia się w ten bezbożny sposób wysługuje, że zapytam poza tematem?
Co ma piernik do wiatraka? No i co z tego, że jest wygodna? Ja nie zaprzeczyłem, ze jest wygodna. Wygodna jest po to aby przyciągnąć armatorów i aby ci armatorzy zostawiali tam kasę. A my obchodzimy się smakiem. A o Norwegi, że inwestują? Oczywiście, że inwestują. Ale i odpowiednio (do tego co inwestują) zarabiają!
Jakie argumenty przedstawi Pan przeciw rozszerzeniu taniej-wygodnej bandery ZUS na wszystkich Polaków.
Ja znam tylko przesłanki za. O nieuniknionym - i od dawna wiadomym - pisze Robert Gwiazdowski wei.org.pl
Co do Norwegów zarabiają i określa Pan ile zarabiają. To przychody czy dochód i czy zna Pan koszty?
Oczywiście, że nie zaprzeczam. Natomiast zwracałem uwagę na naiwne rozumienie określenia 'wygodna bandera'. Otóż oferta państw trzeciego świata takich jak Liberia, Panama czy też Malty lub Cypru (te dwa ostatnie są dzisiaj w UE), w postaci ‘wygodnej bandery’ nie ma pobudek altruistycznych. Podstawowym celem tej oferty wcale nie jest to, aby armatorom ułatwić życie. Państwa te oferują takie a nie inne warunki eksploatacji wyłącznie po to, aby na tym zarabiać pieniądze. Natomiast niskie koszty eksploatacji i dogodne regulacje prawne pod wygodnymi banderami są jedynie środkiem do osiągnięcia tego celu. W efekcie ‘wynajęcie’ swojej bandery armatorom, głównie europejskim, przez państwa wygodnych bander, przynosi państwom wygodnych bander wymierne, finansowe korzyści. I właśnie to, czyli czerpanie korzyści finansowych, jest przyczyną powstania fenomenu, znanego dzisiaj w światowym shippingu pod nazwą 'wygodne bandery'.
A przesłanki? Play field levelling czyli zrównoważone pole gry - to jest przesłanka. Pole gry dla wszystkich przedsiębiorstw na lądzie jest takie same (abstrahuję od tego czy jest dobre czy złe i od tego co pisze Gwiazdowski). ZUS obejmuje wszystkie przedsiębiorstwa na lądzie. W żegludze jest inaczej. Pole gry jest inne dla armatorów pod wygodnymi banderami a inne pod polską banderą. Proponowane zmiany są po to aby armatorom pod polską banderą stworzyć zrównoważone pole gry w stosunku do tych pod wygodnymi banderami. Bo z nimi konkurują a nie z przedsiębiorstwami na lądzie. Przedsiębiorstwa na lądzie konkurują między sobą. Natomiast w dyskusję czy ZUS jest potrzebny czy też nie, nie będę się wdawał. Uważam, że jest potrzebny i już. Jedyne o czym można dyskutować to wysokość składek. Ale wysokość składek zależy od wielu czynników. Również od tego czy daną grupę zawodową stać na finansowanie (na własny koszt) ubezpieczeń dobrowolnych czy też nie.
Po drugie nie chce Pan uznać, że gospodarka jest układem naczyń połączonych. Nie tylko Pan zresztą. Problem żeglugi istnieje tak samo na lądzie, a w żegludze jest tylko łatwiejszy do zobaczenia gołym okiem.
Po trzecie nadal dziwię się, że przykłada Pan rękę do rozwiązywania spraw własnej grupy zawodowej nie widząc, że potrzebne jest rozwiązanie systemowe. To zresztą problem powszechny zapatrzenie na koniec własnego nosa kończy się potknięciem. Właśnie obniżono podatek PIT dla jakiegoś przedziału wiekowego. Za chwilę wprowadzą ulgę dla tych co mają niebieskie oczy i dotację dla tych co mają pod górkę. To jest niepoważne, albo poważnie mają nas za durni.
Po czwarte skoro tania bandera ma zalety, o których Pan pisze, a ma, to dlaczego jeszcze nie mamy taniej bandery z polskim kapitałem. To z dnia na dzień można założyć, a skoro nie założono, to chodzi o dalsze mącenie aby potęgując obciążenia fiskalne robić furtki dla cudzych interesów pod polską flagą. Prosty mechanizm jak wszyscy mogą coś robić to trzeba się narobić żeby zarobić, a jak jednych objuczymy to ci nieobjuczeni mają fory.
Proszę bardzo niech pan zakłada, życzę powodzenia ... A ja już kończę, nie ma sensu dalej ciągnąć tej rozmowy, pan i tak wie swoje, niezależnie od tego co ja powiem i jakie są fakty.
Naprawdę? Mimo zaklinania?
W Niemczech kompanie żeglugowe, posiadające nie więcej niż jeden statek (czyli typowe pływanie na swoim) stanowią 39 proc wszystkich kompanii. Z czego wynika, że Niemcy odrzucają magiczne podejście do gospodarki. Proszę zgadnąć w jaki sposób, nie wie pan? No to pomogę: "Niemcy - armatorzy otrzymują bezpośrednie subsydia związane z obniżeniem kosztów pracy"
Angeli M. proszę to zaproponować ... u nas subsydiów nie ma.
Subsydia, dotacje, ulgi, plusy, gwiazdki z nieba - jeden pies. To zaburzenie równowagi rynkowej. Proszę posterować źle załadowanym statkiem albo wózkiem w Macro z krzywym kółkiem. Tak właśnie wygląda sterowanie gospodarką przeregulowaną. Droga na mieliznę.
Wojny gospodarcze się toczyły. W międzywojniu mieliśmy wojnę celną z Niemcami. Teraz mamy unię nie dla wspólnego tylko dla regulowanego rynku. Trump rozniecił wojnę celną. I my możemy prowadzić wojny na dotacje tylko trzeba mieć świadomość, że to nie dzieje się bezkosztowo. Koszt sterowania gospodarką przesterowaną jest oczywiście wyższy a ryzyko większe. Jeżeli zatem z powodu wojny trzeba ponieść koszt to róbmy to świadomie. Chińczycy np. świadomie dotują marynarkę handlową z budżetu marynarki wojennej w zamian za dostosowanie konstrukcji do potrzeb wojska. Nie jesteśmy ani Niemcami ani Chińczykami i w konfrontacji na to kto przepłaci więcej nie wygramy. Możemy natomiast wygrać wojnę na gospodarność o ile porzucimy kulę u nogi - socjalizm.
Oto w porcie amerykańskim od paru miesięcy stoi jednostka która miała być flagowym przedsięwzięciem Polskiego Funduszu Narodowego - I Love Poland.
Od maja szacowna instytucja, PFN nie jest w stanie zorganizować prawidłowego remontu pozwalającego na realizację dalekosiężnych planów, związanych z promocją Polski poprzez starty w regatach.
W związku z tym nie pisz Panie Hatalski o realizacji planów związanych z funkcjonowaniem tak skomplikowanych mechanizmów jak flota w obecnym systemie zarządzania, który polega głównie na ściemie tj wydawaniu nieswoich pieniędzy w celu usadowienia się po wieczne czasy na dochodowych stanowiskach.
W/w przykład wyraźnie pokazuje że tam gdzie trzeba wydawane pieniądze nie tylko mieć, ale również zorganizować sensowny mechanizm ich wydawania, obecnie zarządzająca ekipa kładzie sprawę na łopatki.
Jedyne w czym obecna władza jest dobra to w wydawaniu nie swoich dudków i w oszukiwaniu.
A pan, Panie Wielkopolskizdzichu nie pisz o tym co Pan znasz jedynie ze słyszenia ...