„negatywne treści na temat Adama Michnika redaktora naczelnego Gazety Wyborczej oraz wydawcy tej gazety Agory S.A. są sprzeczne z zasadami współżycia społecznego”.ivrozbiorpolski.pl
Orzekł to w pisemnym wyroku 26 września 2005 Wysoki Sąd w imieniu Rzeczpospolitej Polskiej (sygn. III C 1225, sędzia przewodnicząca Agnieszka Matlak)
W 2010 roku cytowana poetka, której to talent, wdzięk, determinację, stanowczość, światłość i moc słowa oraz pióra podziwiam, i przestać nie mogę, i dzięki której to wiemy, że mówić źle o Michniku nie wypada i nie nada, “Agnieszka Matlak
- sędzia Sądu Okręgowego w Warszawie popisała się kolejnym kontrowersyjnym wyrokiem- oczywiście na korzyść Bronisława Komorowskiego i PO.” rak.salon24.pl
PO miała u polskiej Temidy fory, a ówczesna opozycja (tzn. PiS) przechlapane:
komitet wyborczy Kaczyńskiego pozwał kandydata PO za jego niedawną wypowiedź, w której Komorowski mówił m.in., że chciałby "przestrzec przed kłamstwem uprawianym regularnie w ramach kampanii wyborczej, chciał przestrzec kolegów z PiS: nie róbcie tego rodzaju świństwa".polska.newsweek.pl
Ten pozew sąd oddalił.
Pewny wygranej (co nie dziwi) i zadowolony, nie wiedzieć czemu, były już prezydent pan Bronisław Maria Komorowski, oby żył wiecznie, raczył się wyrazić o stanie sędziowskim równie poetycko, a nawet bardziej, zważywszy, że orzekała prześlicznej urody niewiasta, o niemniej pięknym imieniu Agnieszka, a mianowicie powiedział w Środę na Krajowym Zjeździe Leśników w Jabłonnie:
„- Gdyby ktokolwiek słyszał o tym, że mnie się pomawia o chęć prywatyzowania lasów, proszę o telefon. Sędzia jeszcze jest rozgrzany, załatwimy sprawę szybko”polska.newsweek.pl
Sędzia rozgrzany – stąd się przyjęło określenie nowe.
Ale to już było i myślałem, że teraz to Prawo i Sprawiedliwość do Sądów zawitać też raczy, że mądrość sędziowska na nowo zagości, majestat polskiej Temidy odbudowując miast zgody na plucie nam w twarz.
Pogrążony ‘w bulu i nadzieji’ dowiaduję się jednak, że to wcale nie koniec radosnej, a rubasznej kpiny tam, gdzie być jej bynajmniej nie powinno. Bo lubię żarty, ale nie “towarzystwo szyderców” (- Psalm pierwszy).
Oświadczenie red. naczelnego Warszawskiej Gazety w zw. z oświadczeniem Rzecznika Prasowego SO w Warszawie sprowokowało mnie do przyjrzenia się bliżej twórczości literackiej związanej z osobą niejakiego “Sędziego” Wojciecha Łączewskiego, zwanego dalej sędzią i/lub Wojtkiem, żeby było krócej. Z powodu komunikatu o błędzie nie udało mi się umieścić pod wyżej linkowaną publikacją krytycznego co do formy – np. po punktach 2 i 4 brak spacji. Jeszcze coś w tym tekście mnie raziło ale już nie pamiętam co. A czytać po raz trzeci mi się nie chce, bo forma też jest ważna - świadczy o profesjonalizmie lub obniża “rajting” wiarygodności tekstu i zniechęca.
Skoro red. naczelny pozwala sobie na usterki formalne to prawdopodobnie jest nerwowo – pomyślałem sobie. W końcu zadarli “ze znanym sędzią”. Powiedzmy, że to w jakimś sensie usprawiedliwia.
Ale oto czytam na poważnym, niezależnym i ambitnym wydawałoby się portalu prawniczym też coś na kształt przedruku z “komiczno-rozrywkowego pisma”: “Prawica zastawia sieci na Łączewskiego. Na razie złapała awatara”
prawnik.pl
I że pani rzecznik Ewa dodała, ale nie bardzo wiem do czego, bo wcześniej w tekście nie zaistniała i chyba nie Pereirę do Pietruchy:
“Rzecznik Sądu Okręgowego w Warszawie sędzia Ewa Leszczyńska-Furtak dodała, że 10 lutego sędzia został w tej sprawie przesłuchany przez prokuraturę.”Zapewne dodała info do opisywanego kolejnego zgłoszenia na prokuraturę zawiadomienia kolegi - sędziego Łączewskiego o domniemanym popełnieniu przestępstwa – myślę sobie, ale pewności nie mam.
I dalej perełka taka:
“Teraz chodzi także o podejrzenie włamania do prywatnego laptopa Łączewskiego i wykonania mu zdjęcia kamerą internetową. Sam sędzia twierdzi, że na prowadzi na Twitterze konta pod własnym imieniem i nazwiskiem właśnie z powodu podszywania się pod niego niezidentyfikowanych internautów.”.Zapewne literówka – zamiast “na prowadzi” powinno być: nie prowadzi. Niemniej jednak wydaje się to być kolejnym błędem w tekście, a do tego nie skorygowanym.
Co do wykonania sędziemu zdjęcia w wyniku włamania – to mogę potwierdzić, że też słyszałem o takich przypadkach, tzn. o podejrzeniach. A dokładnie to od synka, który zna się na tych i innych sprawach, a do tego jest niesamowicie inteligentny – zapewne po tatusiu (nie chwaląc się). Tak że jakby ktoś potrzebował bystrego chłopaka do pracy to mogę dać namiary.
A powiedział mi ten synek (Jakub ma na imię) o tym, w odpowiedzi na moje gópje pytanie: po co zakleił kamerkę na laptopie. Okazuje się, że ze względów bezpieczeństwa właśnie, żeby ktoś się nie włamał i nie zrobił [mu] zdjęcia. Wszyscy wiedzą przecież – chyba dodał. Albo coś w tym stylu. W każdym razie wyszło, że ja staruch, wapniak żem niedouczony i nie wiem. Ale, że też sędzia Łączewski o tym by nie wiedział – to dziwne. Nawet zna taki program Signal i proponował Lisu przecież na telefon – aj zaraz, zaraz, z zastrzeżeniem, że to faktycznie sędzia Wojtek a nie ktoś inny – ten kto się [niby?] włamał, jak sugerować chyba raczy sędzia, ale rozumiem, że prokuratura jeszcze nie potwierdziła. Obawiam się, że nawet nie zarekwirowała laptopa Łączewskiego. Ale to już tylko moje prywatne obawy takie i raczej bym nimi nikogo nie zaprzątał zbytnio. Zresztą na czym by Sędzia pracował, jak pracy tyle mają i pisać te no – uzasadnienia musi. Bezkarnie. Tzn. miesiącami – chciałem powiedzieć. A wiem bo czytałem żale pani rzecznik Ewy, że specjalnie biorą urlop, żeby pisać. Wiem coś o tym, bo sam pisałem, i mogę potwierdzić, że to czasochłonne bywa. Ale tu nie o mnie chodzi a o “Sędziego” Łączewskiego & Co. – czyli po polsku: i o koleżeństwo jego. Kolegów i koleżanki po fachu dokładnie.
I to jest właśnie czysta poezja. Ale, żeby nie przynudzać – twórczość pani rzecznik Ewy literacką można znaleźć pod adresem internetowym Sądu Okręgowego w Warszawie. Internetowym, oczywiście warszawa.so.gov.pl i tu od razu wkleję pierwszy wiersz od góry (i kilka następnych, coby całość stanowiły).
“Dla mediów WYJAŚNIENIEZ wyjaśnienia tego dowiadujemy się, że chodzi o dziennikarza. Niestety nie wiem którego, bo nazwiska pani rzecznik nie podała w omawianym wyjaśnieniu. I “o tytuł innej gazety”. Niestety nie wiem jakiej, bo też zapewne nie zapomniała ale z innych przyczyn, ale jednak trzeba przyznać, że wprost nie mogę się doczytać o jaką konkretnie gazetę chodzi. Niemniej jednak i zapewne też nie przypadkiem na linkowanej stronie Sądu jest coś takiego jak: Wyszukiwarka czasopism/partii. A skoro jest to se kliknąłem a co. I działa. Nie wiedziałem po co ta wyszukiwarka, ale jak wpisałem “Prawo” oczekując, że się wyświetli PiS to 3 partie wyskoczyły i chyba kilkadziesiąt tytułów prasowych. Niesamowite. Taka wyszukiwarka to jednak fajna jest. Ale po co to tak naprawdę nie wiem.
W oświadczeniu z dnia 11 lutego 2016 r. zawarto informację: „W zawiadomieniu Pan sędzia wskazał, iż aktualnie prowadzi proces, w którym zarzuty bezpośrednio wiążą się z tym tytułem prasowym, a jego redaktor naczelny żądał wszczęcia postępowania dyscyplinarnego wobec sędziego”. Wyjaśniam zatem, że nie chodziło tu o tytuł „Warszawska Gazeta”, ale o tytuł innej gazety, z którą związany miał być dziennikarz.
Z poważaniem
SSO Ewa Leszczyńska- Furtak
Rzecznik prasowy do spraw karnych
Sądu Okręgowego w Warszawie”
No dobra, kto chce to poczyta poezję. A ja jeszcze poprzynudzam, ale moment tylko. Chciałem mianowicie zwrócić uwagę na pewną dość charakterystyczną niespójność:
– liczna pojedyncza “Informuję nadto…”
- liczba mnoga “Wyrażamy zaniepokojenie…”
warszawa.so.gov.pl
Ponadto muszę się przyznać, że nos mnie też czasami zawodzi – mianowicie 05 października 2015 był poniedziałek, a nie piątek, jak przypuszczałem. Oświadczenie dotyczy sprawy byłego kierownictwa CBA, a konkretnie odwleczonego w czasie uzasadnienia wyroku sporządzanego przez Sędziego Łączewskiego. Okazuje się, że o zgodę na udostępnienie akt sprawy ubiegali się jedynie:
- dziennikarz (jeden – liczba pojedyncza) “W sieci” – nazwa niezgodna z wyszukiwarką (“W Sieci”)
i to już 10 kwietnia 2015
- i “Gazeta Wyborcza”, ale tu dziennikarze (liczba mnoga - nie wiem ilu) i pierwszy raz dopiero 07 października 2015, czyli po 2 (dwóch) dniach od wysłania i dniu doręczenia niektórym stronom postępowania. I tu właśnie mnie zawiódł ów nos, bo myślałem, że to jakoś inaczej, że w piątek wysłali, albo co, ale to zapewne przypadkiem tak wyszło, że Gazeta W najpierw opisała uzasadnienie nim oskarżony Kamiński miał okazję się z nim zapoznać. I przypadkiem też się dowiedzieli, że już uzasadnienie po wielu miesiącach ciężkiej pracy Sędziego Wojtka zostało sporządzone? Nie wnikam.
Sędzia Ewa okazuje się nie ustępować Agnieszce w modnej ostatnio “obronie demokracji”:
"Natomiast na serię pozamerytorycznych ataków na skład sądu orzekającego w tej konkretnej sprawie odpowiadamy, że stanowią one równocześnie ataki na niezawisłość sądów, która jako fundament demokracji stanowi też podstawę wewnętrznej stabilności państwa"Cały tekst: wyborcza.pl
warszawa.so.gov.pl
PS
Panie Sędzio #Łączewski
Może i się nie znam, ale ta fotka to mi wygląda na zrobioną od dołu i komórką lub tabletem raczej niż na pochodzącą z włamu do laptopa. I do tego pozowaną – na coś w rodzaju uśmieszku lub dziubka.I żeby nie było, że to fotomontaż jakiś podaję źródło, nawet dwa:
twitter.com
twitter.com
Dodam jeszcze, że również talent literacki samego sędziego doceniać można i fantazji mu nie brakuje nie od dzisiaj. Oto próbka:
Sędzia Wojciech Łączewski – szeryf, czy karierowicz? prawonadrodze.org.pl
Szkoda by było zmarnować. Ale orzekać nie musi. Orzeł może np. bajki pisać.