Mylą się jednak ci historycy, którzy twierdzą, że stworzenie przez UB przy wydatnej pomocy sowietów fałszywego V Zarządu WiN i późniejsza likwidacja tej organizacji to największa zakończona wielkim sukcesem kombinacja operacyjna komunistycznych służb specjalnych.
Ta największa operacja do dziś jeszcze nie została szczegółowo opisana, choć część jej organizatorów i beneficjentów oglądać możemy na co dzień w mediach. Chodzi o spacyfikowanie wielkiego solidarnościowego zrywu z 1980 roku i podobnie jak było to w przypadku WiN obsadzenie agenturą wierchuszki ruchu co również pozwoliło na przejmowanie sprzętu oraz finansowej pomocy płynącej dla podziemia z USA, Europy Zachodniej i Watykanu. Zwieńczeniem tej operacji, której kryptonimu do dzisiaj nie znamy była Magdalenka i okrągły stół gdzie zdrajcom i funkcjonariuszom zbrodniczego bankrutującego systemu zagwarantowano nie tylko bezkarność, ale i obsadzono nimi stanowiska przy korycie, przy którym trwają do chwili obecnej. Dzisiaj możemy tylko się domyślać gdzie powędrowały nierozliczone miliony dolarów i co stało się z watykańskim złotem, które miało trafić do podziemnej „Solidarności”.
Warto przypomnieć, że ten strumień pieniędzy płynął między innymi przez Biuro Koordynacyjne NSZZ „S” w Brukseli, którym kierował Jerzy Milewski, „działacz opozycyjny”, a tak naprawdę agent SB o pseudonimie „Franciszek”. Trzeba też pamiętać, że Milewski już po tak zwanej transformacji był zatrudniany jako szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego zarówno w kancelarii Lecha Wałęsy, jak i Aleksandra Kwaśniewskiego. Ta wyglądała i wygląda ta słynna „zgoda ponad podziałami”. Ci, którym wydaje się, że żyją w demokratyczny państwie prawa muszą w końcu pojąć, że otaczająca ich polityczno-gospodarcza rzeczywistość jest wynikiem wielkiej zorganizowanej przez komunistyczne służby specjalne kombinacji operacyjnej. Może wtedy łatwiej będzie nam zrozumieć to, że zdrajców i zbrodniarzy chowa się dzisiaj z honorami, a za ujawnianie agentury sądy szykanują uczciwych obywateli jak na przykład Grzegorza Brauna. Może łatwiej będzie nam pojąć, dlaczego szarzy działacze solidarnościowego podziemia klepią biedę podobną do tej, na którą skazano żołnierzy wyklętych, którym udało się jakoś ujść z życiem. I w końcu może łatwiej będzie nam zrozumieć, dlaczego w dniu Święta Niepodległości obok Komorowskiego stał towarzysz z PZPR, Longin Pastusiak, zięć starego komunisty Edwarda Ochaba, współpracownika NKWD i zajadłego likwidatora „karłów reakcji” po 1945 roku. Tu nie ma miejsca na przypadki pomyłki i zbiegi okoliczności.
Artykuł ukazał się w tygodniku Polska Niepodległa
Nowy numer już w kioskach


To jest ważna cegiełka "porozumienia ponad podziałami".
A na Apelu Jasnogórkim Abp Depo powiada : " jedności nie da się zbudować poza prawdą ".
Żeby była jasność, Abp Depo jest akurat jednym z jaśniejszych punktów w gwiazdozbiorze Episkopatu.
Lecz słowa są o tyle ważne, gdy równolegle pojawiają się czyny.
Bez tego to pustosłowie.
A nasza patriotyczna strona zadowala się okazjonalnymi homiliami.
A może by tak zacząć wymagać ?