Przejdź do treści
Strona główna

menu-top1

  • Blogerzy
  • Komentujący
  • Komentarze
User account menu
  • Moje wpisy
  • Zaloguj

Run na Zondacrypto

Grzegorz GPS Świderski 03.09.2026

Żebyście dobrze zrozumieli aferę Zondacrypto, musicie najpierw zrozumieć to, co poniżej wyjaśniam. To ważne, bo będę tego wywodu używać w dalszych częściach tłumaczących tę aferę. Test napisałem jak dla gimnazjalistów, niemniej, by złapać jego sedno, trzeba rozumieć naprawdę, czym są kryptowaluty.

  Otóż historia pieniądza zatoczyła przedziwne koło. Na początku ludzie wymieniali się wartościowymi rzeczami, a by wyeliminować wady barteru i drastycznie ułatwić handel wymyślono pieniądz w postaci złota i srebra. Jeśli płaciłeś komuś uncją kruszcu, zasada była banalna: ty miałeś o jedną mniej, a odbiorca o jedną więcej. Nikt nie mógł po prostu dopisać sobie dodatkowego złota w notesie.

  Złoto było jednak ciężkie, nieporęczne i jego posiadacz łatwo mógł paść ofiarą rabunku. Zaczęto więc oddawać je na przechowanie do złotnika czy bankiera, zostawiając kruszec w sejfie w zamian za papierowy kwit potwierdzający prawo do jego odbioru. Bardzo szybko ludzie zrozumieli, że zamiast biegać do skarbca przy każdej transakcji, wygodniej jest po prostu wręczyć komuś sam kwit. W ten sposób taki kawałek papieru zaczął pełnić funkcję pieniądza.

  Wkrótce bankier zauważył, że klienci prawie nigdy nie przychodzą po swoje złoto w tym samym czasie. Skoro w skarbcu leżało sto kilogramów, a dziennie wypłacano zaledwie ułamek z tego, mógł zacząć wystawiać kwity opiewające łącznie na więcej złota, niż faktycznie posiadał. To nadmiarowe złoto fizycznie nie istniało — istniała tylko obietnica, że za kwit złoto zostanie wydane.

  Dopóki panowało zaufanie, system działał znakomicie. Kiedy jednak klienci z jakiegoś powodu tracili wiarę w bankiera i wielu naraz zjawiało się pod bramą skarbca, żądając zwrotu depozytów, prawda wychodziła na jaw: kwitów było więcej niż złota dostępnego w sejfie. Tak powstawał mechanizm klasycznego runu na banki.

  Z czasem banknoty całkowicie zerwały więź ze złotem, a pieniądz w ogromnej części stał się cyfrą w komputerze. Kiedy widzisz w aplikacji bankowej sto złotych, bank nie trzyma w sejfie podpisanej twoim imieniem koperty z gotówką. Widzisz tam zobowiązanie banku wobec ciebie. Co więcej, gdy bank udziela kredytu, tworzy odpowiadający mu nowy depozyt jako zapis księgowy — jednocześnie powstają aktywa banku w postaci należności od kredytobiorcy i jego zobowiązanie w postaci depozytu. To jest kreacja waluty fiducjarnej z powietrza.

  Aby system oparty na takich zobowiązaniach był bardziej odporny na runy i bankructwa, przez stulecia obudowano go bankami centralnymi, rezerwą cząstkową, nadzorem, wymogami kapitałowymi i płynnościowymi oraz gwarancjami depozytów. Bank centralny stworzył system, w którym banki funkcjonują z płynnymi rezerwami mniejszymi od swoich zobowiązań, mając jednocześnie cały aparat zabezpieczający przed katastrofalnymi runami. Ludzkość dobrze poznała ryzyko instytucji, która obiecuje wypłatę większej ilości płynnych środków, niż sama posiada w natychmiast dostępnych rezerwach.

  I wtedy wjeżdża na białym koniu Bitcoin. Wrócił on do twardej zasady fizycznego złota: jeśli kontroluję 1 BTC własnym kluczem i przesyłam go na adres kontrolowany przez ciebie, ja tracę możliwość wydania tego BTC, a uzyskujesz ją ty. Pomiędzy nami nie ma żadnego prezesa banku ani rządu, który mógłby wcisnąć klawisz i dowolnie dodrukować kolejne Bitcoiny. Ograniczoną podaż i reguły transakcji egzekwują protokół, kryptografia, mechanizm konsensusu i rozproszona sieć.

  Co zrobili ludzie z tym genialnym wynalazkiem? Oddali swoje wirtualne monety scentralizowanym giełdom kryptowalut i w ten sposób wróciliśmy do średniowiecza, by tę historię zacząć od nowa.

  Kiedy trzymasz środki na giełdzie, nie kontrolujesz Bitcoina w sensie kryptograficznym, bo nie masz do niego klucza prywatnego. Posiadasz jedynie linijkę tekstu w aplikacji: „twoje saldo wynosi 1 BTC”. Dostałeś ekonomiczny odpowiednik takiego samego kwitu, jaki dawniej wypisywał złotnik.

  Jeżeli giełda trzyma sto procent powierzonych monet i ma nad nimi rzeczywistą kontrolę, usuwa przynajmniej problem rezerwy cząstkowej. Nadal oczywiście istnieją inne ryzyka: kradzieży, błędów, utraty kluczy czy oszustwa zarządu. Pokusa jest jednak ta sama co dawniej: operatorzy zaczynają obracać powierzonymi środkami, pożyczać je i inwestować. Na ekranie użytkownika nadal widać stan konta, ale w rzeczywistości giełda może mieć o wiele mniej płynnych Bitcoinów, niż wynoszą jej zobowiązania.

  W ten sposób znowu odtworzyliśmy coś bardzo podobnego do dawnego banku. Gdy na rynku wybucha panika i inwestorzy zaczynają masowo wypłacać kryptowaluty na własne portfele, dochodzi do dobrze znanego runu: pierwsi odzyskują majątek, a dla kolejnych zaczyna brakować natychmiast dostępnych monet. Giełda bankrutuje.

  Giełda kryptowalutowa bywa przy tym o wiele groźniejsza niż zwykły bank. Tradycyjne finanse podlegają twardym regulacjom, kontrolom, wymogom płynnościowym i kapitałowym oraz systemom gwarancyjnym. Giełdy kryptowalut przez lata zasłaniały się hasłami o wolnym rynku i innowacjach, tworząc najgorszą możliwą hybrydę: bankowe ryzyko niedostatecznych płynnych rezerw, połączone z dużo słabszą siecią bezpieczeństwa dla klientów.

  A przecież taka giełda wcale nie musi być bankiem! Powinna być miejscem natychmiastowej wymiany: wpłacasz złotówki, kupujesz Bitcoina i od razu przelewasz go do swojego prywatnego portfela. To jest w praktyce rola zbliżona do kantoru albo rynku wymiany. Jeżeli zaś platforma oferuje depozyty, powinna podlegać żelaznej zasadzie pełnego pokrycia. Blockchain pozwala stosunkowo łatwo udowodnić, jakie aktywa giełda rzeczywiście kontroluje, ale do wykazania stuprocentowego pokrycia potrzebny jest jeszcze wiarygodny dowód wszystkich jej zobowiązań wobec klientów. Samo pokazanie portfeli nie wystarcza.

  Zasada „nie twoje klucze, nie twoje monety” to nie kaprys fanatyków kryptowalut, lecz esencja kilkuset lat historii finansów. Bez klucza prywatnego nie kontrolujesz bezpośrednio Bitcoina — masz przede wszystkim roszczenie wobec kogoś, kto obiecuje, że ci go odda.

  Historia pokazuje nam wyraźny wzorzec: systemy pieniężne zaczynały od dobra materialnego takiego jak złoto, które przez wygodę zastępowano papierowym roszczeniem, a następnie zapisem księgowym. Papier przegrywał z cyfrą, bo zapis elektroniczny nic nie waży, jest szybszy, tańszy i łatwiejszy do przesyłania.

  Teraz podobny proces widzimy przy Bitcoinie. Czemu miałbyś trzymać rzeczywisty BTC we własnym portfelu, skoro możesz mieć saldo BTC na giełdzie? Czemu miałbyś korzystać z giełdy, skoro ekspozycję na kryptowaluty mogą ci zaoferować banki, brokerzy albo fundusze? A obok tego rozwijana jest jeszcze inna koncepcja cyfrowego pieniądza — CBDC emitowane bezpośrednio przez bank centralny.

  Central Bank Digital Currency to cyfrowa forma pieniądza banku centralnego, a więc zobowiązanie banku centralnego, a nie prywatnego banku komercyjnego. Nie jest jednak Bitcoinem państwowym: nie musi wykorzystywać blockchaina, nie ma z definicji ograniczonej podaży i pozostaje częścią państwowego systemu monetarnego. W strefie euro trwają zaawansowane prace nad cyfrowym euro.

  W ten sposób Bitcoin nie przegrywa z tradycyjnym systemem dlatego, że ten po prostu kopiuje Bitcoina. Pieniądz bankowy był cyfrowy jeszcze przed Bitcoinem. System finansowy przejmuje natomiast niektóre rozwiązania odpowiadające oczekiwaniom współczesnych użytkowników — natychmiastowość, mobilność i coraz większą automatyzację — zachowując przy tym centralne instytucje kontrolujące emisję i zasady działania pieniądza.

  Cała ta przygoda z kryptowalutami, afery na giełdach i runy pokazują przede wszystkim, jak łatwo na nowej technologii odbudować stare mechanizmy finansowe. Można sobie wyobrazić przyszłość pieniądza coraz bardziej cyfrowego i coraz łatwiejszego do kontrolowania oraz monitorowania, ale nie jest to żaden z góry przesądzony końcowy cel historii pieniądza. Bitcoin miał być alternatywą dla systemu opartego na zaufanych pośrednikach. Tymczasem wielu użytkowników dobrowolnie ponownie takich pośredników stworzyło. Ludzka głupota wygrywa z mądrą technologią.

  Afera Zondacrypto to bardzo pouczające wydarzenie dotyczące ryzyka depozytów w scentralizowanych instytucjach. Niemniej jest też symbolem absurdu: odbyliśmy całą tę przedziwną wędrówkę tylko po to, żeby ponownie stworzyć instytucje prowadzące cyfrowe rachunki i obiecujące klientom dostęp do aktywów, których sami klienci kryptograficznie nie kontrolują.

  Czego Zondacrypto uczy nas naprawdę? Że powtarzamy historię, bo zapomnieliśmy lekcji, którą nam ta historia dała. Z głupoty wchodzimy drugi raz do tej samej rzeki.

Grzegorz GPS Świderski
Twitter.com/gps65
t.me/KanalBlogeraGPS

PS. Źródła tego plagiatu:

  • Pieniądz z powietrza i handel czasem
  • Kreacja waluty z powietrza, z niczego, ex nihilo
  • Tajemnica półtora biliona złotych, których nie ma w żadnym sejfie
  • Dlaczego rozsądni ludzie nie rozumieją pieniądza bankowego?
  • Kreacja waluty fiducjarnej z powietrza przez kredyt!
  • Waluty dobre, waluty złe...
  • 20 pozawalutowych zastosowań kryptowalut, które czynią państwo zbędnym
  • gielda-nie-krypto
  • pieniadz-panstwo-i-mit-wspolnej-miary
  • matematyka-zamiast-banku-centralnego
  • rezerwa-strategiczna-w-kryptowalutach
  • zlikwidowac-walute-panstwowa
  • kryptowaluty-uratuja-swiat
  • centralnie-sterowana-bankowosc
  • dlaczego-kryptowaluty-sa-lepsze-od-gotowki
  • czy-moze-zabraknac-pieniedzy
  • bitcoin-argumenty-za-i-przeciw
  • Zaloguj lub zarejestruj się aby dodawać komentarze
  • Odsłony: 246
NASZ_HENRY

NASZ_HENRY

03.09.2026 19:29

Dzięki staraniom Tuska kolorowa torebka z "Biedronki" przejdzie do historii wraz z aferą zondacrypto 😉😡⚫️
Grzegorz GPS Świderski

Grzegorz GPS Świderski

03.09.2026 19:59

W odpowiedzi do: NASZ_HENRY

Tusk zwariował używając tej afery do druzgotania PiSu i Konfederacji, bo jego to jeszcze bardziej zdruzgocze.

sake3

sake2020

03.09.2026 20:18

Nie trzeba tematu dyskusji rozciagać na pół roku ,prezydent świetnie to opisał wPolityce.pl. Przypomniał,że jego ustawa ,,ugrzęzła'' wskutek złośliwości Czarzastego w zamrażarce sejmowej który nie czytając nazwał je bublami.W takiej konferencji w lipcu 2024 roku brali udział paniusia Leyenowa,Domański ,Tusk i Bodnar i nie jest to tajemnicą. 

Grzegorz GPS Świderski

Grzegorz GPS Świderski

03.09.2026 21:39

W odpowiedzi do: sake2020

Jednakże, by zrozumieć sens i cel obu ustaw, i tej zawetowanej przez prezydenta, i tej przez niego wniesionej, trzeba zrozumieć, czym jest giełda kryptowalut i czy to należy regulować czy nie, a jak regulować, to jak. Dlatego powstała ta notka.

Grzegorz GPS Świderski
Nazwa bloga:
Pupilla Libertatis
Zawód:
Informatyk
Miasto:
Warszawa

Statystyka blogera

Liczba wpisów: 484
Liczba wyświetleń: 742 216
Liczba komentarzy: 6 528

Ostatnie wpisy blogera

  • Trzy obce wywiady czytają polskie faktury jak otwartą książkę
  • JustDone to serwis dla debili
  • Polityk, który dokładnie wyliczył przyszłość, albo kłamie, albo nie rozumie ekonomii

Wszystkie prawa zastrzeżone © 2008 - 2026, naszeblogi.pl

Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | tvrepublika.pl | albicla.com

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Do czego są one potrzebne może Pan/i dowiedzieć się tu. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek. | Polityka Prywatności

Footer

  • Kontakt
  • Nasze zasady
  • Ciasteczka "cookies"
  • Polityka prywatności