Przejdź do treści
Strona główna

menu-top1

  • Blogerzy
  • Komentarze
User account menu
  • Moje wpisy
  • Zaloguj

Egoizm i miłość do samego siebie

Zbyszek, 25.06.2025
1. Egoizm to:
- lekceważenie skutków własnego postępowania dla innych
- przekonanie, że inni powinni zachowywać się tak, jak my uważamy, że powinni
2. Miłość do samego siebie to traktowanie siebie jak "dziecka" zasługującego na miłość i potrzebującego miłości.
Egoizm i miłość do samego siebie mylnie były, są utożsamiane ze sobą. Przekonania wartościujące i narracyjne - tzn. opinie i wyjaśnienia rzeczywistości brały się głównie z przestrzeni religijnej, a ta podlegała rozmaitej ewolucji i oddziaływaniom.
Człowiek w swoim istnieniu zależy od innych. Miało to szczególny wymiar w przeszłości gatunku ludzkiego, której to przeszłości nie można pominąć, bo ona się odcisnęła na naszych "mechanizmach mentalnych", sposobach odczuwania, reagowania, postrzegania. Człowiek jest także zależny od innych w pierwszym, najbardziej go kształtującym okresie życia. Stąd zwrócenie uwagi na innych jest naturalne, zaś zwrócenie uwagi na siebie - nie jest.
Równocześnie od zawsze pojawiały się postawy egoistyczne z różnymi dalszymi formami patologii jak narcyzm jawny, niejawny czy złośliwy. Egoizm wbrew pozorom nie jest przede wszystkim zwróceniem się ku sobie, jest zwróceniem się ku innym w sposób uprzedmiatawiający. Inni dla egoisty nie są ludźmi, w tym rozumieniu, że istotami, godnymi współodczuwania dla egoisty, to znaczy, posiadającymi równie ważne - jak jego - odczucia, posiadające równie ważną jak jego - godność.
Ludzie w podstawowym zakresie swojego istnienia żyli i żyją jako społeczności, społeczeństwa. Temu służy wspomniana wyżej postawa odczuwania drugiego jako "człowieka". Temu służy empatia, to jest właśnie "współodczuwanie". Ten stan może mieć nawet podstawy biologiczne w postaci neuronów lustrzanych, które zdają się dawać nam udział w emocjach i odczuciach drugiego. Stąd traktując siebie nawzajem "jako ludzi", razem tworzymy coś więcej, formę organizmu społecznego, który wszystkim służy.
Postawy egoistyczne są toksyczne dla społeczeństwa, degradują je i niszczą. Zazwyczaj jednak związane są z jednostkowymi korzyściami egoistów. Stąd istnieje oczywista "zachęta" do zachowań czy do postawy egoistycznej. Stąd też prawdopodobnie tak silne nastawienie na "altruizm" przez źródła proweniencji religijnej. Księża uczą i uczyli - kochać innych, jako antidotum na egoizm. Inni stawali się w ten sposób "bogiem" człowieka tak wychowanego. To o ich dobro starał się "biały rycerz", "dobry chłopiec", "dobra dziewczyna". Jednocześnie ludzie byli uczeni potępienia samego siebie, rozwijano w nich poczucie winy i tendencje do samooskarżania, jako przejawy cnoty i wręcz świętości.
W tej sytuacji, gdy "dobry chłopiec" albo "dobra dziewczyna" odwrócili swoją postawę i przeszli na pozycje egoistyczne, pozostali, którzy nadal kierowali się empatią - stawali się workiem do bicia, źródłem korzyści, przedmiotem do bezwzględnego wykorzystania, nie rozumiejącym tego, co się dzieje.
Świat współczesny, to świat epidemii patologicznych postaw egoistycznych. Wszystkie one mają jeden fundament i jedno źródło - traktują innych jak rzeczy. Inni nie są "ludźmi", nie mają godności, nie należy im się szacunek. W ten sposób niszczone są relacje między ludźmi, zastępowane albo bezwzględnym egoizmem albo patologicznymi relacjami z partią, religią rozumianą na sposób patologiczny, wodzem, ideą, światopoglądem, grabieniem do siebie. Znika społeczeństwo pojawia się masa żerujących na sobie indywiduów.
Kler utożsamił egoizm z miłością do samego siebie. Miłość do samego siebie stała się wadą, którą należało wyplenić, potrzebującą ukarania. Najlepiej przez samego człowieka, który siebie biczując, krzywdząc w jakiś sposób, potępiając, obwiniając siebie, dostępuje wyższej wartości. Błąd tego podejścia łatwo sprawdzić pytając: Ile osób wyznaje na spowiedzi: "Nie kochałem samego siebie". Przecież takie stwierdzenie wskutek rachunku sumienia, padające na spowiedzi to absurd. Gorzej - to niemal bluźnierstwo. Inni! Liczą się tylko inni! Co zrobiłeś względem innych? Nie co zrobiłeś względem siebie. A już najgorzej, jak nie znalazłeś w sobie winy. Szukaj! Obwiniaj się! Tak wyglądało kształtowanie wierzących.
A przecież miłość do samego siebie jest drugim po miłości do Boga najważniejszym przykazaniem. Jest nawet pierwsza przed miłością do innych, bo "Będziesz kochał bliźniego swego jak siebie samego". Stąd najpierw jest miłość do siebie samego, a w jej następstwie i na jej wzór, miłość do bliźniego. "Nie wyobrażam sobie, żeby ktoś mógł nie kochać samego siebie" - wypalił ksiądz proboszcz, głosząc wiernym "słowo Boże". Trudno o lepszą ilustrację uderzającej niewiedzy psychologicznej i skrzywionego obrazu rzeczywistości. Pytanie czy dlatego kler sobie nie wyobraża, bo tę miłość oceniał jako zagrożenie i zwalczał, czy kolejność była odwrotna pozostanie otwarte.
Psychologia od dawna stawia tezę o różnych warstwach, poziomach, instancjach osobowości funkcjonujących w ramach każdego człowieka. Najczęściej opisuje to schematem: Rodzic, Dorosły, Dziecko. Każdy z tych terminów, opisuje spójną w zakresie emocjonalnym, poznawczym i decyzyjno-sprawczym pod-osobowość. Tak jakby było w nas: "dziecko", wraz z jego światem wrażeń, odczuć i reakcji. Jakby był też "dorosły", myślący, rozumujący, dokonujący wyborów racjonalnych. I jakby był też "rodzic", opiekuńczy, wspierający, troskliwy.
Może rzeczywiście istnieją w nas i w jakiś sposób "żyją" te pod-osobowości i dopiero ich złożeniem jesteśmy my sami? Może w jakiś dziwny sposób dodaje się to z religijnej natury intuicjami o Bogu w trzech osobach, o stworzeniu człowieka na wzór i podobieństwo? Może - gdyby ten model w jakimś wymiarze - był prawdziwy, to umożliwiałby zrozumienie postulatu miłości do samego siebie? Bo wówczas nie byłaby ona zapętleniem bez sensu, bo jednak podmiot miłości nie może być jej przedmiotem, to znaczy miłość jako relacja wymaga istnienia dwóch różnych od siebie elementów tej relacji. Więc miłość byłaby miłością Rodzica do Dorosłego i Dziecka oraz miłością Dorosłego do Rodzica i Dziecka, oraz ostatecznie tego ostatniego do dwóch pierwszych.
Tak rozumiana miłość do samego siebie stała się podstawą dość prężnego prądu w obszarze psychologii zwanego "reparenting", co można przetłumaczyć jako bycie rodzicem dla samego siebie. Takie postaci jak Tim Fletcher czy Margaret Paul są przykładami postawy sugerującej, rodzicielskiej natury miłość do samego siebie.
Może potrzeba nam tej, wygnanej, mającej "złą prasę", mylnie identyfikowanej miłości. Mistycznie rzecz ujmując, z miłości do Boga rodzi się miłość do samego siebie, a ta z kolei rodzi miłość do bliźnich. Wtedy być może jest jakaś harmonia i równowaga. Wyjmując z tej triady, drugą z miłości, otrzymujemy kaleką osobowość, łatwą do sterowania i kontroli, zależną od innych, co może było jedną z intencji takiego właśnie jej kształtowania.
Może warto "pokochać siebie"? Może na to zasługujemy? Może tego potrzebujemy jak powiadają Tim Fletcher i Margaret Paul?
  • Zaloguj lub zarejestruj się aby dodawać komentarze
  • Odsłony: 1035
Mrówka

Mrówka

25.06.2025 14:24

Ad. 1 - Wypisz, wymaluj mój szwagier.
Znajoma obrazowo opisała odczucia jakich doznaje, gdy tylko pojawia się w pobliżu. Oto, na jago widok zaczyna jej brakować tlenu w powietrzu a z jej ciała jakby życie wysysano.
Ja tam w odpowiednim czasie zbudowałem solidny mur emocjonalny i trzymam szwagra w bezpiecznej odległości :)
Zbyszek_S

Zbyszek

25.06.2025 20:11

Dodane przez Mrówka w odpowiedzi na Ad. 1 - Wypisz, wymaluj mój

Opowieści o wampirach dotyczą takich osobowości, które wysysają życie z człowieka?
Mrówka

Mrówka

26.06.2025 10:42

Ad. 2 - Przesadna miłość do siebie samego może przekształcić się w nieakceptowalny narcyzm. Jeśli do tego dojdzie egoizm (pkt. 1) to jesteśmy na styku toksycznej osobowości. Najważniejsza jest akceptacja i szacunek do samego siebie. Nie jest grzechem samokrytyka daleka od biczowania siebie czy upodlenia. Krytyczna ocena własnych poczynań jest niezbędnym elementem doskonalenia ducha i wiary.
Kler w dużej większości przekroczył już wieki temu magiczną linię samouwielbienia głównie dzięki owieczkom, dla których miał być pasterzem. Dla wielu katolików ksiądz i figurka stały się ważniejsze od wyznania wiary w Boga. Wypaczona została idea chrześcijańska.
Zbyszek_S

Zbyszek

26.06.2025 17:23

Dodane przez Mrówka w odpowiedzi na Ad. 2 - Przesadna miłość do

Narcyzm to następny etap egoizmu, a nie miłości do samego siebie. Jedynie ten otwarty może nosić pozory miłości własnej. Ale to głównie przejaw przekonania o własnej dominacji, a nie wynik troski o siebie.
Mrówka

Mrówka

26.06.2025 19:07

Dodane przez Zbyszek_S w odpowiedzi na Narcyzm to następny etap

Niech i tak będzie :)
Zbyszek
Nazwa bloga:
W drodze
Zawód:
wolny
Miasto:
Lublin

Statystyka blogera

Liczba wpisów: 625
Liczba wyświetleń: 931,101
Liczba komentarzy: 4,728

Ostatnie wpisy blogera

  • Spór co do miłości do samego siebie
  • Atrofia salonu24 czyli jak wydobyć z człowieka to, co najlepsze
  • Akta Einsteina i kształt rzeczywistości

Moje ostatnie komentarze

  • "Trump niepokoi się otwartą morską przestrzenią tzw. GIUK gap, między Grenlandią, Islandią i Anglią, która jest krytyczna w planach obrony Ameryki Północnej. Ameryka musi zamknąć ten przesmyk…
  • Tak. A mity, to nie są bajki, tylko wartościowe historie opisujące rzeczywiste sprawy za pomocą bajek. Dlatego uosobienie chciwości na zysk i pieniądz - król Midas otrzymał to, co chciał - zysk i…
  • Dobry tekst. Uwagi:Różnicą pomiędzy starożytnymi przykładami hejtu a tym zjawiskiem w teraźniejszości jest - skala. Słusznie wskazał pan na anonimowość jako wzmacniacz czy warunek wyrażania treści…

Najpopularniejsze wpisy blogera

  • Czy da się żyć bez Boga?
  • Prawda o nas - głupi, nieodpowiedzialni i źli
  • Pożegnanie roku 2021 i powitanie 2022 w 6 punktach

Ostatnio komentowane

  • u2, "czy człowiek zawsze kocha samego siebie" The lessness counting of You is lessness of GOD, czy jakoś tak, twierdzi totalnie oświecony Bóg Ramtha, o którym pisałem kilka razy na NB :) Psia krew…
  • u2, @sake2020Mi lewackość nie przeszkadza, nawet moderacja przybierająca czasami formę cenzury mi nie przeszkadza. Ale nie lubię sztucznej armii botów. Bo z botami nie za bardzo jest o czym podyskutować…
  • sake2020, @u2......Salon jeśli się wali to przez cenzurę która bardzo łaskawie traktuje lewackie wpisy i komentarze  piszących je trolli wycinając te merytoryczne ale nie kadzące rządzącym .Niemniej…

Wszystkie prawa zastrzeżone © 2008 - 2026, naszeblogi.pl

Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | tvrepublika.pl | albicla.com

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Do czego są one potrzebne może Pan/i dowiedzieć się tu. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek. | Polityka Prywatności

Footer

  • Kontakt
  • Nasze zasady
  • Ciasteczka "cookies"
  • Polityka prywatności