
- Czemu atakowany jest rząd i prezydent?
- O jaką stawkę walczymy? Ryzyko jest ogromne!
- Tę walkę można wygrać - musimy się tylko zaangażować
- Czekamy i obserwujemy. Bądźmy gotowi!
Czemu atakowany jest rząd i prezydent
Wygrana Andrzeja Dudy, a jeszcze bardziej PiS, narusza wszelkie możliwe „układy”. Jest to niewygodne zarówno dla lokalnych grup interesów, jak też zagranicznych. Nowa sytuacja martwi dotychczasowych beneficjentów systemu 3 RP – w tym nieuczciwych polityków, uprzywilejowanych dziennikarzy, sędziów, szemranych biznesmenów czy zwyczajnie gangi okradające budżet.
Nowa władza martwi też „Europę”- zupełnie nieprzypadkowo jedynie tę „zachodnią”. Dzieje się tak, ponieważ cokolwiek byśmy nie mówili o PiS, to jest to jednak władza pro-państwowa. Jej ambicją jest nadać Polsce status dużego, w miarę niezależnego państwa, którego interesy trzeba będzie brać pod uwagę w politycznych i biznesowych grach Europy. Przeszkadza to najbardziej oczywiście Niemcom, gdyż dotychczas miały Polskę, poprzez przyjaznych polityków i media, pod kontrolą. Nie stanowiła żadnego problemu. Nowa władza nie przeszkadza natomiast ani krajom Europy Wschodniej(Węgry, Czechy, Słowacja, Bułgaria) czy nawet Wielkiej Brytanii czy Francji. Czemu? Ponieważ żadne z tych państw nie sprawuje kontroli nad Polską i nie korzysta z ekonomicznie z tej uprzywilejowanej pozycji.
Krytycznie o Polsce wypowiadają się albo Niemcy, albo przedstawiciele marionetkowych państw od nich zależnych(Luksemburg, czy nawet Belgia/Bruksela itd.). Zaprzyjaźnionych z byłym ministrem Sikorskim(lub jego żoną) dziennikarzy pomijam. Głosy te nawołują wręcz do „zmuszenia” Polski do przestrzegania „zasad”. Jakich? Nie precyzują. Należy się domyślać, że chodzi o zasady uległości wobec dyktatu Berlina.
Stawka o jaką walczymy - uświadommy to sobie
Czy należy się tym przejmować? Zdecydowanie TAK! Choć wielokrotnie bagatelizuję znaczenie i siłę Unii, to jednak przezornie powinniśmy potraktować wyzwanie poważnie. Nasz przeciwnik(zarówno wewnętrzny jak i zewnętrzny.. łączą ich teraz interesy) walczy o życie. Musimy sobie uświadomić, iż obecne „starcie” jest prawdopodobnie ostatnią szansą na uzyskanie względnej niezależności i wolności.
>> Jeśli obecne ataki powiodłyby się i doprowadziły (w jakikolwiek sposób) do odsunięcia PiS od władzy, to następnej szansy dla Polski NIE BĘDZIE PRZEZ 20 LAT! <<
Zapomnicie o Kukiz’15, Ruchu Narodowym czy jakiejkolwiek innej formacji. Zapraszam na ziemię- FAKTY są następujące. Jeśli największej partii, posiadającej ogromne struktury, finanse i wieloletnie doświadczenie nie uda się przetrwać tego ataku, nie uda się to już nikomu! Zapomnijmy o tym. Wszystko inne to będzie dla przeciwnika pestka. Przeciwnik wprowadzi takie zmiany, aby jakakolwiek forma „buntu” nie powiodła się. Przetrwanie PiS jest na rękę każdemu, kto sprzeciwia się rozkradaniu i niszczeniu Polski. Narodowcom, wolnorynkowcom, niezależnym itd.
Obecną sytuację można przyrównać do walki na śmierć i życie. O ile w 2005-2007 PiS złamał przeciwnikowi rękę, o tyle teraz zaczyna go dusić. Tego nie można przerwać w połowie! To nie jest łatwe ani miłe…ale to trzeba doprowadzić do samego końca. Odpuszczenie rozjuszonemu przeciwnikowi oznaczałoby jego zemstę i nasz koniec. Albo zrobimy to teraz, albo czeka nas minimum 20 lat tego, za co nie lubimy 3RP. Tyle że na jeszcze krótszym łańcuchu.
Jak obronić Polskę? Atak i obrona przed nim
Aby odpowiedzieć na to pytanie musimy zrozumieć do jakich celów dąży przeciwnik i jakich metod używa. W dużym uproszczeniu:
Cel:
- Odsunięcie PiS od władzy
- Trwałe zabarykadowanie systemu
- Zbudowanie wrażenia, jakoby PiS rządził niedemokratycznie i wbrew ludziom. Chodzi o pokazanie nowej władzy jako ludzi łamiących standardy demokracji, praw człowieka itd.
- Odseparowanie PIS od społeczeństwa. Ofiara wyizolowana ze swojego stada jest bezbronna
To dlatego wmawia się nam, że „wyborca PiS” został oszukany itd. Chodzi o to, aby lud stał z boku i pozwolił na linczowanie władzy. Dlatego, wmawia im się szaleństwo i nakręca histerię. Aby zniechęcić ludzi do PiS. Znamy te metody – kreowanie zobojętnienia i znieczulicy za pomocą propagandy.
Chodzi o stworzenie takiego złego wizerunku PiS aby ułatwić jego usunięcie :
- czy to administracyjnie(naciski z Unii) czy to
- doprowadzając do przedwczesnych wyborów czy też
- doprowadzając do zamieszek w kraju
Obrona przed atakiem
Obronić się przed tym można tylko w jeden sposób: Wytrącając przeciwnikowi z ręki argument demokracji. Tylko wtedy, wszelkie działania przeciwnika będą nieskuteczne. Na dłuższą metę nie można powiem oskarżać o deptanie demokracji kogoś, kogo „demos”(lud) popiera.
Demonstracja i wiec poparcia. Tylko widok potężnej masy ludzkiej na ulicach, której chce się wychodzić i bronić swojego, może osłabić, a może i złamać całkowicie, atak przeciwnika – i zaraz wyjaśnię dlaczego. Nie czekajcie na PiS…nie czekajcie na rząd. Bez poparcia oddolnego, sami nie dadzą rady.
Marsze, protesty – czy mają znaczenie? Nieuzasadniona niechęć
Ilekroć mowa o marszach lub pochodach część obywateli wzdryga się i grymasi. Być może jest to kwestia złych skojarzeń z okresem PRL, kiedy to organizowano sztuczne wiece poparcia władz. Być może jest to kwestia niedobrych skojarzeń z zamieszkami z wieców prawicowych.
Tak czy owak „ludzie demonstrujący na ulicy” to esencja demokracji. Jeśli prześledzić losy świata to zauważymy, iż wszystkie kluczowe i trwałe zmiany społeczno-cywilizacyjne odbywały się przy pomocy(udziale) demonstracji. Czy to były rewolucje w sensie dosłownym, czy też rewolucje obyczajowe. Zawsze elementem decydującym był naród na ulicy.
Nie można o Polsce myśleć tylko jeden dzień w roku, podczas wyborów. Dziś to nie wystarczy. Albo czujemy się gospodarzami własnego kraju, albo już tylko gośćmi. Albo wychodzimy i walczymy o swoje, albo grzecznie siedzimy i godzimy się, aby dokonywano za nas wyboru…za nas i nasze przyszłe pokolenia.
Rozumie to dokładnie nasz przeciwnik. Marsze organizowane przez KOD mają właśnie tak oddziaływać na społeczeństwo. Wielu ludzi pyta, „po co marsze”, „co to daje”. Wyjaśniam – marsze/pochody spełniają szereg funkcji, jak choćby:
- nośnik informacji (przekaz informacji na marszu i dystrybucja po marszu, w lokalnych społecznościach)
- funkcję integracyjną (ludzie się poznają, rośnie motywacja i pewność siebie/własnych racji)
- funkcję socjotechniczną

Im większa ilość protestujących, tym większe wrażenie robi to na społeczeństwie. To natomiast – czy nam się to podoba czy nie – znajduje później przełożenie na poparcie społeczne. Czyż nie dlatego, sondaże pokazujące rzekomy wzrost notowań Petru pokazały się zaraz po marszu z 12 grudnia, a potem już nie? Myślicie że to przypadek?
A o samym zjawisku poczytać można choćby w internecie. Odsyłam np. do eksperymentu Ascha, o którym pisała ostatnio na Twitterze p. Romaszewska: https://pl.m.wikipedia.org/wiki/Eksperyment_Ascha
Co dalej?
Sytuacja jest rozwojowa. O jakimkolwiek wiecu poparcia można myśleć dopiero w okolicach Marca-Kwietnia. Chodzi o względy logistyczne. Zimna pogoda nie sprzyja frekwencji. Nie bez powodu największy dotychczasowy marsz( w obronie Trwam) miał miejsce w kwietniu 2012.
Być może marsz nie będzie potrzebny – to zobaczymy w styczniu i w lutym. Jeśli ataki przeciwnika wewnętrznego oraz zewnętrznego będą się nasilać, wyjście na wielką demonstrację będzie nieuniknione. Uważam, że mamy jedynie 40% szans na uniknięcie demonstracji. Bądźmy zatem gotowi. Niech myśl o wiecu poparcia kiełkuje w naszych głowach i dojrzewa do odpowiedniego momentu. Musi nas być minimum 300 000. Skoro mniej liczny naród Węgier wyszedł na ulicę bronić Orbana w ilości 100 000, to w naszych warunkach musi to być 300 000. To będzie wymagało wspólnej akcji wszystkich niezależnych mediów, wSieci, DoRzeczy, GazetaPolska, Solidarni2010, RuchNarodowy, łącznie z RM i Trwam. Bądźmy na to gotowi. Tylko taka demonstracja głosu społecznego zamknie usta przeciwnikowi, wytrącając mu argument „niedemokratyczności nowych rządów”. Z PiSem mogą chcieć walczyć, ale nikt z ludem walczyć nie będzie.
Szykujmy się na wiosnę! 300 000 ludzi. Może uda się tego uniknąć, ale na wszelki wypadek szykujmy się.
Ksawery Meta-Kowalski
PS. Kadr z wiecu poparcia Orbana na Węgrzech..100 tyś. ludzi
