Gwizdana kampania Bronisława Marii

Pełny tytuł notki brzmi: "Tylko polityczne glizdy spotykają gwizdy czyli gwizdana kampania Bronisława Marii"

Gwizdana kampania PBK... Tak można podsumować kampanię wyborczą’2015 kandydata do reelekcji.  Ostanie miesiące obfitowały w doniesienia prasowe o wygwizdaniu B.Komorowskiego podczas jego kampanijnego tournee bronkobusami po Polsce. I zaiste - łatwiej by było wyliczyć gdzie kandydat na reelekcję NIE był wygwizdany. A gdzie ? W przedszkolach i na szarlotkowych „herbatkach” z kwiatem weteranów PRL-u. I w kościele, choć tam niejednemu pięści zaciskały się w kieszeniach na widok przystępującego do komunii patrona genderu, in vitro, świętokłamcę* i  fałszywego strażnika Konstytucji.  Potężną „kocią muzykę” zaliczył Bronisław Maria również w internecie – lawiny śmiechu i kpin na portalach społecznościowych, forach, twitterze itd. z jego kolejnych „bronków” są również swego rodzaju wygwizdaniem. Gdyby porównać kampanię prezydencką do zawodów sportowych to Bronisław Maria na tle pozostałych kandydatów na urząd Prezydenta RP  jest  pod względem zainkasowanych gwizdów prawdziwym mistrzem olimpijskim. Na nic poszła cała jego nagła namiętność do sportów, do sportowców, którymi otaczał się w trakcie swej kampanii wyborczej i przed nią bo żałośnie wypada dziś  i Bronisław Maria, i sami sportowcy, którzy jego reelekcję żyrują swymi karierami.  

Żałosny jest sam kandydat, żałośni są uczestnicy jego „maratonu poparcia”. Tym bardziej żałośni bo popierają kandydata, który ma za sobą gwizdaną kadencję prezydencką! Bronisław Maria jest jedynym prezydentem RP w ciągu 25-lecia tak wychwalanej przez siebie polskiej wolności, który w trakcie swego 5-letniego żyrandolowania zaliczył więcej wygwizdów niż jego poprzednicy razem wzięci.

Krul Bul, Krul Lul- to dotychczasowe „tytuły”  Bronisława Obciach-Komorowskiego, do którego dziś pasuje jedynie tytuł „Krul Fszystkich Gwistkuf”.

...Aż strach się bać - jeśli dojdzie do reelekcji B.Komorowskiego, Polska przez kolejne pięć lat będzie miała prezydęta-fantoma. To już nie będzie nawet strażnik żyrandola - to będzie tylko strażnik szafy! Tej szafy, w której chował się podczas pierwszej kadencji  by uniknąć gwizdów, krytyk, niewygodnych pytań. Tej szafy, w której schowa się natychmiast po reelekcji. Przez ostatnie 2-3 lata, gdy Polska już zaczęła przeglądać na oczy kogo ma za prezydenta, B.Komorowski wychodził z niej tylko od wielkiego dzwonu.  Na czas kampanii prezydenckiej, którą zaczął prowadzić już przed wyborami samorządowymi jesienią 2014 r. wyszedł z niej bo po prostu musiał! I  też niezupełnie wyszedł bo uciekanie od konferencji prasowych, od debat z konkurentami jest również chowaniem się w szafie.

...Nawet sam prezydęt Komorowski wielokrotnie powtarzał, że nie ma nic danego raz na zawsze. Majestatu Bronisława Marii również to dotyczy. Bronisław  nie dość, że swego majestatu prezydenta RP nie bronił, to sam własnoręcznie odzierał się z dostojeństwa, odzierając przy okazji majestat Urzędu Prezydenta RP! 

Jak to było w tytule? "Tylko polityczne glizdy spotykają gwizdy"....

To by było na tyle!

 

* http://pl.wikisource.org/wiki/...

PS. Matoły ze sztabu wyborczego Bronisława Marii nie wpadły na pomysł zorganizowania serii  tv spotkań Bronisława Debatowstrzemięźliwego  z  pozostałymi kandydatami  w wersji light czyli 1:1, nawet niekoniecznie ze wszystkimi. Przecież B.Komorowski miał taką „moc sprawczą”, ustawiając ramówki czersko-wiertniczego ścieku informacyjnego. A on co? Nawet swego towarzysza łowów w moskiewskich kniejach  Palikota zlekceważył, z którym ma tyle tematów wspólnych  – czyżby obawiał się, że wyprawiacz skórek z Biłgoraja również  kumplowi „po lufie” skórkę wyprawi albo, że przerasta on kandydata reelekta intelektualnie?  Wielki demokrata, opozycjonista i patriota Komorowski mógłby na takiej debacie 1:1 zjeść czerwoną panią Ogórek jak miskę mizerii, koalicjanta Jarubasa dyplomatycznie wypromować na I Trubadura Pałacu i biedna pani premiera Kopacz nie musiałaby lamać rączek w zdenerwowaniu, że jej faworytowi  lecą słupki i  byt koalicji PO-PSL w obliczu jesiennych wyborów parlamentarnych jest zagrożony.  Przecież światowiec Bronisław Komorowski mógł staropolskim zwyczajem wyzwać np.kandydata Mariana Kowalskiego na pojedynek, armwrestlingiem zwany tu i ówdzie, a tu i tam walką kanadyjską. Dżentelmen Marian po przywitaniu się w studio z rywalem dyplomatycznie zrezygnowałby z takiej formy  „debaty” i już Bronisław Maria miałby prestiżowe 3:0 zamiast remisu 10:10 pozostałych kandydatów po wczorajszej debacie.  No, ale...  Jeśli sztab Bronisława Marii opierał się na takim tytanie jego Komitetu Wyborczego  jak np.min.Grabarczyk bo ma spluwę, no to nie ma co oczekiwać od sztabu  „atomowej kampanii” jaką zapowiadał.