Cerebrity Slash, część 4

W czwartym odcinku show siostrę Łukaszka czekało o wiele poważniejsze wyzwanie. Wyzwanie pojawiło się tuż po rozpoczęciu programu w formie rytmicznego, energicznego stukania. Uczestnicy show, publiczność, wszyscy odwrócili głowy w jedną stronę - wtedy do studia weszła ona. Stukając obcasami po posadzce. Znana dziennikarka telewizyjna i radiowa.
- Ooo... - zaszumieli wszyscy.
Pani redaktor zasiadła przy stoliku bokiem do kamery tak, aby wyeksponować swój największy atut, czyli obuwie. Następnie poprosiła na rozmowę...
- Może pani? - dziennikarka zwróciła się niespodziewanie do siostry Łukaszka. Siostra zaskoczona podniosła się ze swojego miejsca i zasiadła na eksponowanym krzesełku, bokiem do kamery, a naprzeciw pani redaktor. Pani redaktor popełniła tym samym pierwszy błąd, bowiem profil siostry prezentował się o wiele korzystniej. Tym bardziej, że siostra uparcie przychodziła do studia odziana w kostium kąpielowy twierdząc, że to jej znak firmowy.
- Witam - zagaiła pani redaktor. - Moim i państwa gościem jest...
I tu przedstawiła siostrę Łukaszka, po czym spytała jak się siostra czuje.
- Dobrze, dziękuję - odparła siostra. - Tak mnie straszyli, a to wcale nieprawda.
- Co nieprawda?
- Że pani jest ikoną.
- Ja nie jestem ikoną? - spytała podejrzliwie dziennikarka nie wiedząc czy się obrazić czy nie.
- Ależ skąd.
Publiczność zamarła w oczekiwaniu.
- Widziałam kiedyś ikonę. To taki łuszczący się obraz na desce - poinformowała siostra. - A przecież pani cera nie jest taka zła, naprawdę!
Zapadła straszna cisza, jedynie w powietrzu unosił się morderczy zapach stokrotek.
- Ach tak - powiedziała ostro pani dziennikarka, poprawiła słuchawkę w uchu i zaczęła ostro pytać.
- A czy...? Kiedy...? Co siostra na to...? A czy słyszała, że...?
Siostra Łukaszka z początku usiłowała jeszcze wtrącać jakieś pojedyncze samogłoski pomiędzy pytania pani dziennikarki, ale szybko się poddała i siedziała biernie na stołku patrząc na panią dziennikarkę. Pani dziennikarka zaczęła się zapalać, trzaskać pytanie za pytaniem, obróciła się w stronę kamery, aż w którymś momencie spojrzała w bok i osłupiała. Kamera podążyła za jej spojrzeniem. Stołek naprzeciwko pani dziennikarki był pusty.
- Gdzie pani jest?! - zirytowała się pani dziennikarka.
Siostra wstała ze swego miejsca między uczestnika mi i zawołała:
- Tutaj!
- Dlaczego pani poszła?! - zawołała gniewnie pani dziennikarka i przywołała siostrę do siebie.
- Myślałam, że rozmawia pani przez telefon i nie chciałam przeszkadzać... - tłumaczyła siostra wdrapując się na stołek.
- Ja z panią prowadziłam wywiad!
- Nie zauważyłam.
- Jak to nie?! Zadawałam pani pytania!
- A no faktycznie, po sto trzecim przestałam liczyć.
- Zamiast liczyć powinna pani odpowiedzieć.
- Niestety, nie.
- Co: "niestety nie"?
- To jest odpowiedź na pani pierwsze pytanie.
- A jakie było pierwsze pytanie? - stropiła się pani redaktor.
- To chyba pani powinna wiedzieć, to pani pytała...
Pani dziennikarka zacisnęła szczęki, po czym zmrużyła oczy, pochyliła się w stronę siostry i zaatakowała wprost:
- I co fajnie, jest w telewizji? Fajnie, prawda? No, niech pani przyzna. Chciałaby pani pracować tutaj, co? Każdy by chciał. Dlatego każdy tu przychodzi. No niech pani nie zaprzecza...
- No ale żeby być dziennikarką trzeba mieć wykształcenie...
- Nie trzeba - machnęła ręką pani dziennikarka lecz na szczęście szybko się zreflektowała. - To znaczy: nie trzeba być od razu dziennikarką. Można przecież pokazywać się w telewizji i robić różne takie tam...
- Prowadzić show - podpowiedziała siostra. Na widowni ktoś zachichotał. Pani dziennikarka spojrzała koso w tamtym kierunku.
- Ale nie, ja się nie nadaję do telewizji - oznajmiła nagle smutno siostra.
Przez widownię przeleciał grzmot zawodu.
- Dlaczego nie? - zdziwiła się dziennikarka. - Warunki pani przecież nia ma.
- Ale nie, bo dziadek mi mówił, że żeby być w telewizji, to trzeba mieć buty...
Zaskoczona dziennikarka spojrzała na swoje imponujące długością obuwie po czym odparła:
- No tak, buty ważna rzecz, ale nie najważniejsza...
- ...dużo...
- Oj ta, dużo, jakieś osiemdziesiąt par wystarczy...
- ...w sobie - dokończyła siostra i na wszelki wypadek powtórzyła:
- Tak mi dziadek mówił.
Była taka cisza, że było słychać jak rośnie zadłużenie kraju.
- Jest pani niegrzeczna - powiedziała wreszcie pani dziennikarka schodząc powoli ze swego stołka. - Nie będę dalej prowadzić tego programu.
Ktoś z obsługi technicznej zaproponował, że wezwie taksówkę.
- Nie trzeba! Jerzy mnie podwiezie!

--------------
https://twitter.com/MarcinBrixen
https://pl-pl.facebook.com/mar...

Forum jest miejscem wymiany opinii użytkowników, myśli, informacji, komentarzy, nawiązywania kontaktów i rodzenia się inicjatyw. Dlatego eliminowane będą wszelkie wpisy wielokrotne, zawierające wulgarne słowa i wyrażenia, groźby karalne, obrzucanie się obelgami, obrażanie forumowiczów, członków redakcji i innych osób. Bezwzględnie będziemy zwalczali trollowanie, wszczynanie awantur i prowokowanie. Jeśli czyjaś opinia nie została dopuszczona, to znaczy, że zaliczona została do jednej z wymienionych kategorii. Jednocześnie podkreślamy, iż rozumiemy, że nasze środowisko chce mieć miejsce odreagowywania wielu lat poniżania i ciągłej nagonki na nas przez obóz "miłości", ale nie upoważnia to do stosowania wulgarnego języka. Dopuszczalna jest natomiast nawet najostrzejsza krytyka, ale bez wycieczek osobistych.

Komentarze

Obrazek użytkownika NASZ_HENRY

25-04-2015 [10:02] - NASZ_HENRY | Link:

POdwiezie - Urzy Jerban ;-)

Obrazek użytkownika Marcin B. Brixen

13-05-2015 [23:18] - Marcin B. Brixen | Link:

O właśnie