– 98% głosujących za odwołaniem prezydenta i rady.*
Kiedy pisałem o olanych przez PIS referendach w Starachowicach i Słupsku**, gdzie też ogromna większość głosujących była za odwołaniem tamtejszych, skompromitowanych prezydentów, o nieważności glosowań zadecydowały minimalnie zbyt niskie frekwencje, a decydujący o porażce był brak mobilizacji elektoratu poprzez wsparcie z centrali.
Podobnie skończyło się w podobno prawicowym, podobno pisowskim Zakopanem, gdzie platformerski burmistrz sprawdzoną w Słupsku i Starachowicach metodą, skutecznie nawoływał do bojkotu referendum, czyli unieważnienia go poprzez niską frekwencję.
W Elblągu próg frekwencji został przekroczony i od razu jego wynikiem była katastrofa PO.
W przypadku odwołania prezydenta próg frekwencyjny przekroczony został o 5,5 tys. głosów, w przypadku rady miasta – o ponad 2,5 tys. głosów i to wystarczyło.
I to wszystko na platformerskim Pomorzu! (no dobrze – w wyniku chorej decyzji Elbląg został włączony do woj. warmińsko-mazurskiego, ale to Pomorze, a przynajmniej Powiśle jest).
Bo tak naprawdę, takie referenda są najłatwiejsze do wygrania ze wszystkich możliwych głosowań:
wyborcy głosują „przeciw” – co jest i proste i przewidywalne jeśli chodzi o wynik.
Jak pisałem, taka seria usuwania skompromitowanych, platformerskich władz samorządowych byłaby dla PISu i prosta w wykonaniu i nie do przecenienia z wizerunkowego punktu widzenia.
Ale PIS wybrał sobie na test coś nieporównanie, ale to nieporównanie trudniejszego (i skomplikowanego) niż odwołanie jakiegokolwiek prezydenta w jakiejkolwiek miejscowości:
Przyszedł czas próby. Zaczynamy w Rybniku oznajmił Jarosław Kaczyński i dodał że wybory uzupełniające do Senatu w Rybniku będą próbą dla jego partii. - Chcemy wygrać w Rybniku, chcemy wygrać w Polsce - podkreślił. Kandydatem PiS na senatora w okręgu rybnickim będzie Bolesław Piecha.***
No nic – jak napisał klasyk - „tak hartowała się stal”.
Ten klasyk to zły klasyk, bo bolszewik, ale greps mu się udał ponadczasowy, a nawet i jak widać - „ponad podziałami”.
Dziś w Rybniku Prezes był osobiście, rada PIS miała wyjazdowe posiedzenie w weekend, a niektórzy posłowie – pofatygowali się do Rybnika nawet w piątek!
Problem w tym, że jak powyżej napisałem, w porównaniu z jakimkolwiek referendum, takie wybory są dużo, dużo trudniejsze do wygrania.
Dlaczego?
Bo… nie obowiązuje próg frekwencyjny i wyborcy nie głosują „przeciw” a „na kogoś”, co jest mniej przewidywalne, bo taki RAŚ może wystawić lokalnego kandydata, który przy uzyskaniu (przy minimalnej frekwencji) 25-30 % poparcia jest w stanie bez najmniejszego problemu z Bolesławem Piechą wygrać.
Dlaczego taki scenariusz uważam za prawdopodobny?
Bo to w Rybniku z listy PO do Sejmu wszedł ktoś taki, jak Joanna Kluzik Rostkowska.
Bo to Rybnik ma to do siebie, że „psuje się od głowy!”****
A dla PIS, Rybnik to jest pole minowe, ale Adam Hofman najwyraźniej doradził Prezesowi sprawdzenie się w roli sapera.
Ups.....
----------------------------------------------------------------------------
*olsztyn.gazeta.pl
**naszeblogi.pl
naszeblogi.pl
***wyborcza.pl
**** naszeblogi.pl
ŁATWIEJ jest wywalać w referendum dowolnego samorządowca w dowolnym mieście – trzeba tylko zmobilizować 2-3 tysiące ludzi do pójścia do urn.
Piecha nie ma tu nic do rzeczy.
Na przyszłość proponuję czytać ze zrozumieniem, albo wcale.