vod.gazetapolska.pl
Otóż jeśli chodzi o lata 90-te, to właściwie można powiedzieć, że ukształtowało się coś na kształt quasi doktryny państwowej i poparły ją w końcu wszystkie siły polityczne.
Została sformułowana za rządów Olszewskiego, a poparcie pozostałych graczy politycznych (zwłaszcza SLD) z czasem stało się pełne.
Najkrócej można ją streścić tak > trzeba wiać spod wpływów Rosji i rozwalić płot dzielący nas od normalnego świata. Czyli trzeba się wepchnąć do EWG i NATO.
Tu przypominam uprzejmie, iż twór zwany UE istnieje formalnie dopiero od 2009 roku, wcześniej w latach 1992-2009 była to Wspólnota Europejska, a jeszcze wcześniej Europejska Wspólnota Gospodarcza.
Mając taki plan mieliśmy dwa cele – znaleźć się pod parasolem NATO i skorzystać ze współpracy gospodarczej z bogatymi krajami Europy.
Wydaje się, że jedynym genialnym politykiem popierającym ten plan i mającym jakąś całościową wizję przyszłości był Jan Paweł II - mówiący o konieczności stworzenia „drugiego płuca” Europy. Chyba tylko nasz Ojciec Święty zdawał sobie w pełni sprawę z kierunku, w jakim ta WE zmierza i liczył, że wejście tam Polaków może ten kierunek skorygować.
A zmierzała ona (WE) już wówczas do globalizacji zarządzania i utworzenia czegoś na kształt zadbanej masy niewolników miejskich. Ten kierunek nie był przypadkowy – musimy wziąć pod uwagę procesy, które zachodziły na świecie w II połowie XX wieku. Otóż jest to czas gwałtownej zmiany cywilizacyjnej, skutkującej powstawaniem wielkich, miejskich metropolii, stwarzających masę problemów z lawinowo rosnącą ilością ludności. Uznano gdzieś tam w ośrodkach władzy, że metodą na utrzymanie w ryzach tej ludności jest dostarczanie jej nieustających bodźców na poziomie konsumpcji i zabawy, czyli pozbawienie takiego „miejskiego” człowieka podstawowych atrybutów dojrzałości, jakimi niewątpliwie są samodzielność, zaradność i odpowiedzialność. Skutkiem było to, co dziś nazywamy „cywilizacją śmierci”.
To jest bardzo ważne! Cywilizacja śmierci to nie przyczyna, to skutek !!!
Jan Paweł II liczył (jak domniemywam), że Polacy, wsparci o tradycję chrześcijańską i policentryczną strukturę osadniczą (zupełnie inną niż na Zachodzie), wyposażeni w doświadczenie „radzenia sobie” w ciężkich warunkach – po pierwsze będą lokomotywą dla pozostałych państw po-sowieckich, po drugie zbudują przeciwwagę dla pomysłów ideologów postmodernizmu i dekonstrukcji.
Niestety – okazało się, że każda z grup i partii w Polsce miała zupełnie inny interes w popieraniu tej quasi doktryny, a ta, która mogła unieść ciężar oczekiwań/marzeń Ojca Świętego, czyli AWS – okazała się po prostu za głupia.
A jak to się działo dalej, opowiem w następnym odcinku :)
Tu linki do notek, o których wspomina się w dyskusji w Klubie Ronina >
naszeblogi.pl
eska.salon24.pl
naszeblogi.pl
naszeblogi.pl
eska.salon24.pl
naszeblogi.pl