Otrzymane komantarze

Do wpisu: Złapał Kozak Tatarzyna...
Data Autor
Anonymous
Gorzka prawda, ale bez zgodnej z rzeczywistością oceny nie da się niczego naprawić. Zmian nie wprowadzą uczniowie ani politycy. Te grupy nie są do tego zdolne. Mogą to zrobić rodzice z nauczycielami. Mogą i powinny ale czy zrobią?
Do wpisu: Efekt dużego kwantyfikatora
Data Autor
Powtarzam raz jeszcze: dziecko ma być z założenia traktowane jako ofiara. Nie wyklucza to sytuacji, że i ofiara jest sprawcą przestępstwa. Pani pewność siebie z zdaniu: " Faktycznie nie ma sensu dyskutować jeżeli ocenia Pan tekst nie czytając go" , jest zastanawiająca. Mieni się Pani być wychowawczynią młodzieży. Ciekawe.
Pewien nie znany mi człowiek wyszedł z więzienia po 10 latach i podjął pracę, gdzie mu kazali. Pechowo dla jego byłej żony kadrową była tam jego córka, nosząca inne nazwisko. Ona dowiedziała się, że jest to jej ojciec, on - nie od razu zorientował się, że jest to jego córka. Wcześniej ona, swoimi sposobami, uzyskała informację, że ten człowiek odsiedział 10 lat za rzekome nadużycia seksualne w stosunku do niej. Ponieważ miała 12 lat, gdy on "poszedł siedzieć" więc - kto, jak kto - ale ona doskonale wiedziała, czy jest to prawda, czy nie. Przez 10 lat matka ("samotna matka" z przekonania, oskarżycielka, pozbywająca się w ten sposób problemu niepotrzebnego już męża) utrzymywała ją w niewiedzy w tej sprawie. Debilny sąd nie przesłuchał najważniejszego świadka, żeby "nie powiększać traumy ofiary". Dla tej córki był to tak wielki szok, że w mojej obecności (wynajmowałem pokój u tej matki) skatowała ją drewnianym krucyfiksem ponad półmetrowej długości wiszącym u mojej gospodyni na ścianie, gdyż była to osoba bardzo "pobożna". Moim zdaniem miała rację, ale postąpiła nieładnie z tym krucyfiksem. Mogła poprosić mnie o przyniesienie szpadla z piwnicy lub wyrwanie nogi od stołu - pomógł bym w tym zakresie. Pikantnym szczegółem sprawy jest fakt, że ten "gwałciciel" wykonywał zawód związany z długimi podróżami służbowymi i podobno w czasie procesu usiłował przedstawiać jakieś alibi w związku z zarzutami umiejscowionymi w czasie, ale cóż to za problem dla fachowców. Na jeden obalony zarzut w pojawiało się kilka innych, umiejscowionych w czasie "tak gdzieś na wiosnę". Uczestniczyłem w procesie o pobicie jako świadek, choć debilny sąd próbował przypisać mi współsprawstwo. Utrzymywałem przez jakiś czas kontakty z tą córką w związku z tym. Dostała wyrok w zawieszeniu, ale pracę porzuciła. Z ojcem ma kontakty sporadyczne i bardzo zdawkowe, choć wiem, że chciała by czegoś innego. Ma tak silne poczucie winy (za co?) i wstydu, że do dziś, po latach nie może pozbyć się zahamowań. "Gwałciciel" nie chce rewizji procesu. Nie chce mieć z tą sprawą i z debilnymi sądami nic więcej wspólnego. Straconych lat życia - ja twierdzi - i tak mu nikt nie zwróci.
Do wpisu: O wyższości 11 listopada nad 13 października
Data Autor
Anonymous
Właśnie czytam, że Marcin Wolski proponuje prawybory na prawicy - casting lokalnych liderów. Mogę tylko dodać, że jeśli liczba zdobytych głosów przełoży się na miejsce na liście wyborczej to będzie to krok we właściwym kierunku.
targowisko zostalo uratowane, bo developerzy zorientowali sie ,iz na jego skraju ma byc przedluzenie ul.Rydygiera( tabliczka z nazwa ulicy wisi juz dawno).--nikt nie wybuduje tam willi...
Izabela Brodacka Falzmann
Pamiętam reakcję na Pani wypowiedź. Zgadzałam się z nią ( z wypowiedzią) , ale nie chciałam dolewać oliwy do ognia. Ja też serdecznie pozdrawiam.
Izabela Brodacka Falzmann
Kilka lat temu znajoma podjęła akcję w obronie targowiska Wolumen. Wszyscy mówili jej , że nie ma szans i że mityczni ONI już tam budują wille itp. Okazało się, że wygrali. Targowisko jest i nawet jest remontowane. To jedyne źródło taniej i naturalnej żywności w tej części Warszawy. Nie wolno z góry przesądzać o klęsce. Albo się lenić i usprawiedliwiać układem, onymi , agentami. Tu nie są potrzebni żadni agenci. Sami sobie szkodzimy.
Izabela Brodacka Falzmann
Bywałam , bywałam . Ale już nie będę bywać. Jestem pragmatyczna. jeżeli warszawiacy chcą HGW niech mają. Jeżeli Polacy chcą PO - nich mają. A jeżeli nie chcą - nich coś zrobią, coś konkretnego.
eska
Już jakiś czas temu napisałam, że te "wzmożenia prawdziwych Polaków" do niczego nie prowadzą i właściwie coraz częściej służą jako miłe i podnoszące na duchu spotkania towarzyskie, bez żadnej refleksji na potem. Och, jak mi się wówczas oberwało :)) Pozdrawiam serdecznie
" ... legalnie i formalnie załatwić pewną ważną dla nich i dla całej Polski sprawę. " - okazało się jednak, że dla nich nie była ważna. Udało się ludziom wmówić, że postępując zgodnie z wytycznymi "salonu" człowiek staje się inteligentem, staje się członkiem lepszej kasty. Tylko, kim są ludzie, którzy w to wierzą.
Pani Izabelo - chyba nie była Pani Szanowna nigdy na żadnym marszu organizowanych 11 listopada (i nie tylko). 10 kwietnia jak i 11 listopada zdarzyło mi się kilka razy być w Warszawie,a tym samym zaobserwować pewną prawidłowość: - ludzi spoza Warszawy w tych dniach jest na tych wiecach, marszach więcej niż samych "warszawiaków". - wielokrotnie podchodzili do mnie ludzie starsi,mieszkający w Warszawie, którzy narzekali właśnie, że w stolicy jest niewiele osób takich jak tych co się podczas tych uroczystości gromadzą. - nieraz podczas Marszu Niepodległości idący ulicami demonstranci wznosili gorzkie hasła: "Gdzie są flagi! Gdzie są flagi!" reagując w ten sposób na widok kamienic i budynków mieszkalnych, w których nikt w dniu 11 listopada nie raczył wystawić w oknie czy na balkonie polskich symboli narodowych. Tak więc Pani Izabelo - myślę, że Pani przemyślenia są niestety błędne, gdyż w przedstawionych przeze mnie dniach do Warszawy ściąga "cała" patriotyczna Polska i akurat warszawiaków wśród nich jest mniejszość. Pozdrawiam
Izabela Brodacka Falzmann
Bo jestem zła na Warszawiaków. Tyle wysiłku w czarną dziurę. I tak prosta sprawa przegrana. Dlaczego nie potrafimy zacząć od spraw prostych i w zasięgu ręki?  Dlaczego chcemy przezbrajać się moralnie, stworzyć nowego człowieka, przebudowywać mentalność ? Przypomina mi się "Indyk" Mrożka. "A może byśmy coś zasiali? - I tam, a może byśmy zaorali? - I tam. " ( cytuję z pamięci)
Anonymous
Jest Pani dzisiaj surowa. Ale sprawiedliwa.
Izabela Brodacka Falzmann
Tym razem głupota bardzo boli. Jeżeli Elbląg potrafił dlaczego Warszawa zawiodła? Przede wszystkim przez głupotę. Gdyby Ci wszyscy,którzy tak ładnie śpiewają patriotyczne pieśni przyszli na referendum mielibyśmy wygraną. I to symboliczną wygraną. A przecież Polacy lubują się w symbolach.
to rzeczywiście przykre, ale co wyborów, to procedura nie kończy się niestety w Komisjach Wyborczych. Przy okazji tych wyborów dowiedzieliśmy się przecież o rosyjskich serwerach, a instruktor od Putina to taka kropa nad "i".
Izabela Brodacka Falzmann
W czasie ostatnich wyborów byłam przewodniczącą komisji wyborczej w Instytucie Hematologii. W mojej komisji wszystko zgadzało się co do jednego głosu i na pewno nie było żadnych oszustw. PO miało dwukrotną przewagę nad PIS, a menażeria - niczym nie wyjęte 10%. Oczywiście można tłumaczyć, że Śródmieście - a w każdym razie ten rejon,  to ubecka dzielnica . Jednak moi uczniowie też zeznawali, że głosowali na menażerię. Trochę z przekory, a trochę z miłości do Marychy.
Sęk w tym że głupota nie boli, nawet referendalna. Oczywiście do czasu. Dlatego dość skutecznie rozwija się podskórnie. Może więc ci z przedsionka głupoty mają zgłupieć do reszty, by wreszcie można było się policzyć i by było wiadomo, na kogo można liczyć? Chociaż, gdyby dało się wynaleźć stosowny munsztuk, liczenie byłoby szybsze i mniej bolesne. Jak zawsze, Pani trafia celnie. Pozdrawiam.
nieco naszą optykę i w końcu pogodzić się z tym, że Polska nie jest żadną demokracją. A co do wyborów, to nie myślę, żeby menażeria Palikota, z Biedroniem i Grodzk.., dostała miejsca w Sejmie przy urnach wyborczych, że Klich wygrał z panią Kurtyką, a Borowski tak miażdżąco z Romaszewskim. Moskwa rules!
ja natomiast pragmatycznie, omal satyrycznie jak by rzekl jeden z blogierow.Jednak to ja mam racje--my nie musimy walczyc w wyborach o jak najwieksza frekwencje, mamy wystarczajaca liczbe NIEPODLEGLOSCIOWCOW.Niech sie inni martwia.Referenda to inna inszosc i tyle, musi byc wskazane min wyborcow.
Izabela Brodacka Falzmann
Przyznam, że gdy ludzie śpiewają, ze łzami w oczach: " Ojczyznę wolną..." a potem idą usiąść w kapciach przed telewizorem zaczyna mnie to drażnić. Nie nawołuję do burd i czynu zbrojnego, ale jeżeli się chce wygrać na loterii trzeba kupić los. A jeżeli się nie kupuje - trzeba przestać lamentować.
Izabela Brodacka Falzmann
Czy zna Pan dowcip o - powiedzmy Jasiu, który skarży się Panu Bogu, że kolejny raz nie wygrał na loterii, a jego dzieci głodują. Zniecierpliwiony Pan Bóg wychyla się z nieba i mówi: " Jasiu , daj mi szansę, kup los" .
Izabela Brodacka Falzmann
To może słuszne, ale mało pocieszajace.
Eugeniusz Brzezicki scharakteryzował tzw. osobowość skirtotymiczną, charakteryzującą się z jednej strony lekkomyślnością, brawurą, teatralnością, „słomianym ogniem”, samowolą, a z drugiej w sytuacjach krytycznych wytrwałością i hartem ducha, dopatrując się w tym typie osobowości przewodnich cech Polaków.
o jak najmniejszy udzial ludzi w glosowaniach wyborczych.Wyniki referendum,nawet przy zbyt malej liczbie wyborcow daja jednoznaczne rezultaty--wladza przegrywa w nich na calego.Wiec mam nowe -stare haslo--'-NIE ROBMY POLITYKI--WYKASZAJMY POlszewiki!'
Paweł Chojecki
Pani jak zwykle celnie, ale coraz smutniej. Ktoś niedawno opisał zwyczaje religijne Polaków - że są nastawione na doznania sensualne, a nie duchowe. Widać w walce o Polskę jest podobnie. W tym zmierzaniu do katastrofy jest jednak cień optymizmu - katastrofa otwiera oczy... Pozdrawiam, Paweł Chojecki