Otrzymane komantarze

Do wpisu: Białoruś - zmyślenie i prawda.
Data Autor
Zatem Pani celem było przeciwstawienie złej sytuacji w Polsce, dobrej na Białorusi. Tak się nie da. Gdyby tak było, Polacy tam jechaliby po pracę. Na Białorusi jest zdecydowanie gorzej. Bez porównania. I nie ma mowy o żadnej niezależności. Kilka lat temu Łukaszenka próbował uniezależnić się gospodarczo, ale zamiast tego jest już zupełnie zależny od Rosji. Ale nigdy nie zaprzestał ścisłej podległości militarnej wobec Moskwy. Nie podoba mi się sytuacja w Polsce, ale wolę uzależnienie od upadającego Zachodu niż od stale agresywnej i niezmiennie antypolskiej Rosji. My mamy stale wzrastającą inwigilację, ale tam kontrola jest zdecydowanie bardziej szczelna. Z Internetem na czele. Rozmawiałem na Białorusi z dziesiątkami młodych ludzi. Wielu z nich ma poglądy kuriozalne. Ukształtowane przez rosyjską i miejscową propagandę. Warto pamiętać, że większość z nich nie była za granicą, a wielu z tych, którzy byli, widziała bardzo niewiele. Przeciętna wiedza na temat Polski jest też ogromnie wypaczona. Ich propaganda opiera się na rozwijaniu dotychczasowych stereotypów i jest zdumiewająco skuteczna (choć oczywiście nie całkowicie). Jednak, żeby to poznać, trzeba mieć stosunki jako "swój". Tego nie przekażą nawet dobrzy znajomi, bo nie chcą nikogo urazić. Trochę może dać dostęp do tamtejszych forów dyskusyjnych. Naprawdę nie warto brać za dobrą monetę pozorów, zewnętrznej powłoki i serdecznych kontaktów z cudzoziemcami. Bo wtedy powstają takie powierzchowne teksty, które bardziej mylą niż dają rzetelną wiedzę.
Izabela Brodacka Falzmann
Czy w Polsce nie ma cichego spełniania poleceń władz? Nieśwież mnie nie zachwycił, bo wiem co to jest atrapa. Taką samą atrapą jest zamek warszawski na rzecz którego Lorentz rabował nie tylko dwory i pałace lecz muzea. Nie słyszał Pan o słynnej liście depozytów na rzecz komunistycznych bonzów, depozytów  zaginionych w akcji? Nie wie Pan ile ze zgromadzonych, zrabowanych  serwisów wytłukło się w podziemiach Muzeum Narodowego? A ja wiem i powiem. Znani mi duchowni w tym kardynał Światek jakoś utrzymali się na Białorusi. O kardynale zrobili długi film Białorusini. Bardzo ciekawy - polecam. Dlaczego nie znalazło pieniędzy na taki film Ministerstwo Kultury? Dlaczego nie znalazła jakaś tam pani Odorowicz czy jak tam się ona nazywa? A w czyich rekach w Polsce są najważniejsze przedsiębiorstwa, banki i media? W polskich? Ostatnio zrabowano nam oszczędności w OFE. Oscylator i afera FOZZ sprowadzała się do manipulacji kursem walut, umożliwiającym uprzedzonym wydrenowanie finansów kraju. A kto może w Polsce mieć prywatny biznes? Kluska jakoś nie mógł. Czy Polska nie handluje nielegalnie bronią? Nasz  budżet jest taką kpiną, że oszczędźmy sobie komentarzy. I tak można bardzo długo. Wniosek- nie widzisz belki w swoim oku bracie. Łukaszenko ma w nosie zarówno moje opinie jak i Pana krytykę. On ma poważniejsze problemy. My też mamy poważne problemy. Nasz kraj bankrutuje. Zajmijmy się wreszcie swoimi sprawami.
Tak to jest, gdy ktoś jeździ na Białoruś raz na kilka lat na kilka dni i informacje czerpie jedynie z przypadkowych rozmów. Powstaje wówczas taka użyteczna dla Łukaszenki propaganda. Oczywiście, że przez ostatnich kilkanaście lat sporo się zmieniło. Jest bardziej kolorowo, czysto, są drogi lepsze niż w Polsce, buduje się nowe ładne bloki. Szkoły i przedszkola są nieporównanie lepiej wyposażone niż polskie. Przychodnie i szpitale, choć nie zawsze wystarczająco higieniczne i z gorszym wyposażeniem, ale zapewniają dostęp do zabiegów bez kolejek. Są też gabinety prywatne, ale za o wiele niższe ceny. Jednak to jest nadal reżim. Z Wydziałami Propagandy na każdym szczeblu administracji, z ideologizacją szkolnictwa. Z cichym i potulnym spełnianiem poleceń władz, jak np. jawnym głosowaniem w zakładowych grupach. Represje są teraz mniej okrutne, celniejsze (głównie materialne) i cichsze. Ta kolorowość też ma swoją cenę. Szczególnie gorzko jest czytać o pieczołowitości w restauracji zabytków. Ileż beznadziejnej walki stoczyli historycy, architekci i miłośnicy zabytków o obronę pomników przeszłości! Szczególnie często niszczone były budowle z "polskich czasów". A Nieśwież? Jak można nie wiedzieć o sprzecznej z podstawowymi zasadami ochrony zabytków samowolnej przebudowie zamku? Sytuacja Kościoła i organizacji jest bardzo trudna. Muszą oddawać haracz państwu. Czy autorka nigdy nie słyszała o problemach z pozwoleniami na pobyt dla duchownych z Polski?! A stosunek do przeszłości? Dwa lata temu za państwowe pieniądze kręcony był serial o bohaterskich enkawudzistach walczących ze zdradzieckimi polskimi bandytami. A prywatyzacja? Osoba przeciętnie interesująca się Białorusią nie może nie wiedzieć, że najważniejsze strategiczne przedsiębiorstwa od kilku lat są w rękach rosyjskich. A manipulacja kursem waluty doprowadzająca do straty oszczędności przez obywateli (nie licząc uprzedzonych)? A kto może mieć prywatny biznes i jakim kosztem? A rola "biznesmenów" powiązanych z Łukaszenką? A Białoruś jako międzynarodowe centrum nielegalnego handlu bronią? A drugi - niejawny budżet? I tak można jeszcze bardzo długo.
Ja dopiszę jeszcze coś, pewnie z racji mojego wieku (22)zwróciłem uwagę na coś, co w Polsce bardzo mnie razi. Nie znoszę widoku dziewczyn z browarem w reku. Aż mnie otrząsa. Na Białej Rusi nie widziałem ani jednej dziewczyny (w Mińsku nie wiem, bo nie byłem), która by stała z innymi i żłopała piwo. Przyznaję- życzliwość jest duża, aż się zdziwiłem- zwłaszcza po tym co serwuje nasz MSZ i media. W rozmowie przyznawali szczerze, że wolą żyć biedniej ale w pewności jutra. Z zazdrością skonstatowałem- że żyją w kraju, w którym tacy jak Palikot nie mieliby możliwości zaistnienia w przestrzeni publicznej. Społeczeństwo jest tam na to za zdrowe.
Izabela Brodacka Falzmann
Sama nie wiem jak to funkcjonuje. Muszę poczytać i to przemyśleć. Ta dyktatura też jest chyba pozorna, operetkowa. Proszę zauważyć, że wsadzają kogoś na dwa dni i wypuszczają. Inaczej funkcjonowały dyktatury XX wieku. Ksiądz w Pińsku powiedział, że "prześladowania" dotyczą księży, którzy czynnie walczą o rozchwianie reżimu. Wiedzą w co się wdają i nagłaśniają swe cierpienia dla korzyści politycznej. Reszta działaczy tak zwanej opozycji przypomina nasza opozycję kontraktową, która jeździła za granicę opowiadać jak strasznie cierpi w imieniu narodu.
Izabela Brodacka Falzmann
Ja na Białorusi czuję się naprawdę jak u siebie w domu. Nie boję się usiąść w zupełnie nieznanym mieście w nocy na placu czy nad rzeką, nie boję się zaczepić obcych ludzi ani wziąć ich do samochodu. Ujmująca jest ich przyjacielskość i chęć pomocy. Kiedyś tak bywało w górach w Polsce, do dziś dnia tak jest w Ochotnicy dlatego ją kocham.
Izabela Brodacka Falzmann
Ja myślę, że Łukaszenko czuje się jak król, jak suweren, który troszczy się o swoich poddanych. Królowie bywali rozpustni i okrutni, ale w ostatecznym rachunku poddani wolą władzę ktora o nich myśli niż namiestników obcych mocarstw, którzy myślą tylko o sobie i rujnują zarówno kraj jak i poddanych.
Fascynujące. Będę rozpowszechniać.
To co my dziś nazywamy dyktatura , kiedyś nazywano monarchią. Był król zły lub dobry, dyktator też. Kwestią jest poziom odpowiedzialności za to co się robi, dla kogo się to robi i po co- jaki cel przyświeca działalności przywódcy. Ostatnio rodzinnie odwiedziliśmy Jasną Gorę. Wstrząsnęły mną ( może w związku z tym, że żyjemy Tu i Teraz) przeczytane tam ponownie śluby Jana Kazimierza z 1656 r. Uświadomiło mi to m.in jak wielka odpowiedzialność i ciężar czuł król i złożoność problemu który ogarniał. My mamy ponoć demokrację, ale taką w której tajniak kopie bezbronnych nie stawiających oporu ludzi, tajne służby wkraczają o 6 rano wybijając zęby nie tym co trzeba, prawo nie chroni zwykłego obywatela, naczelny polityk kraju mówi, że referenda są be, a inny żeby nie wychodzić z domu albo pogardliwie odnosi się do obywateli o innych poglądach ( koalicja moherowych beretów), publicysta każe babci odebrać dowód, bo co będzie starowinka glosować na moherów, polityk gada z pustymi krzesłami aby ukręcić łeb korupcyjnej aferze za co dostaje stołek marszałka województwa,nikogo ze świecznika władzy nie obchodzi jak zginął prezydent kraju ( kłamią , kręcą, mataczą bez żenady i poczucia winy oraz odpowiedzialności wobec Boga i historii), majątek narodowy trafił do rąk byłej nomenklatury, a obecna wyciąga łapy po resztki, wszystko co istotne z punktu widzenia państwa, bezpieczeństwa obywateli zostało zaprzepaszczone, armią dowodził psychiatra ( bo dowództwo wyższej rangi jakoś dziwnie wyginęło), a ludzie pasjonują się reality show rodem z Nikaragui. Może warto pomyśleć poważnie o emigracji na Białoruś? Pozdrawiam serdecznie D. PS. dla nieznających - tekst ślubów króla można przeczytać TU jest wstrząsający, warto: duchprawdy.com
do zobaczenia tego kraju. I spotkania ludzi.
Dziękuję bardzo za tekst, który potwierdza moje wrażenia. Byłem także zaszokowany skonfrontowaniem tego, co głoszą nasze media o Białorusi ze stanem faktycznym. Nie wiem jak to nazwać, to nie chodzi o megalomanię- ale były chwile, że bardziej tam czułem się u siebie niż w Polsce. Jakoś tak bardziej ludzko? Hm, nie potrafię tego dookreslić.
Izabela Brodacka Falzmann
Umieszczę fotoreportaż. Musimy jednak uporządkować zdjęcia. jest ich za dużo.
Izabela Brodacka Falzmann
Zwiedzając muzeum w Mankiewiczach koło Stolina, gdzie z pałacu Radziwiłłów został tylko park, a w muzeum nieliczne eksponaty odkupione od szabrowników nie sposób nie pomyśleć sobie-  "sic transit gloria mundi". Białorusini reagowali  zażenowaniem na nasze pytania. Dla mnie zdumiewające było, że tak mało z tych rzeczy się przechowało. Znaczy, że były dla szabrowników zupełnie zbędne. Krzepiące jest, że mówią o tym z całą otwartością, bez minoderii. " Człowiek głupi, nie wiedzieliśmy, że to będzie kiedyś ważne, przecież przechowalibyśmy" - mówią. Ważną rolę odegrali sowieci, ktorzy surowo tępili wszelkie sentymenty ludu białoruskiego. Za petycje o uwolnienie mego dziadka z więzienia w Pińsku mieszkańcy Widybora byli wywożeni ulicami. (Niska świadomość klasowa.)  Na miejscu spalonego dworu kazali zrobić gnojownik. Żeby nikomu nie przyszło do głowy go odbudować.
NASZ_HENRY
tez dobrze przyjmowali na Białorusi i oni też podobnie pisali ;-)
Czytam z przyjemnością. Udostępniam!
Oczywiście obraz Białorusi a nie Moskwy. Za błąd przepraszam. Co do godności zachowania Białorusinów potwierdzam. Co ciekawe Polaków na Białorusi (chodzi mi o przyjezdnych) bardzo się lubi, tak to wielokrotnie odzułem. Przyznam że ja postrzegam Białorusinów (jako ogół) za silnie zrusyfikowanych (a rusyfikowanych przez wieki) Polaków czy raczej Litwinów (za których często oni sami się uważają; oczywiście to mocne uproszczenie gdyż dzieli nas religia - jeśli chodzi o wyznawców prawosławia, w każdym razie bardzo nam blisko do siebie, głównie mentalnie, bliżej nam do Białorusinów niż do np. Słowaków czy Czechów). Obraz Białorusi - naszego potencjalnego sojusznika i naprawdę wspaniałego sąsiada silnie wypaczyła propaganda wybijająca nam z głowy idee wspólnej Rzeczpospolitej (może tak naprawdę o to chodzi?). W każdym razie dziękuję za rzeczowy felieton.
Izabela Brodacka Falzmann
Bardzo się cieszę, że potwierdza moje obserwacje biznesmen czyli człowiek rzeczowy. Kobietę, szczególnie starszą zawsze podejrzewa się o sentymentalizm. Co do milicjantów. W Baranowiczach łaziliśmy po jezdni jak krowy po pastwisku , nie na przejściu, dokładnie naprzeciw komendy. Nikt nas nie zatrzymał. Dwóch milicjantów śmiało się tylko z naszych wyczynów. Jeszcze jedna obserwacja. Nikt z naszych uprzejmych przewodników ( a jeździliśmy po bezdrożach i lasach w poszukiwaniu grobów)   nie wyciągał ręki po napiwek. Białorusini zachowują się bardzo godnie i uprzejmie. W najmniejszych, zapadłych wioseczkach nikt nie przyglądał się samochodowi terenowemu, który - zdarza się- budzi zaciekawienie w Polsce. Starsze osoby wzbraniały się przed zabraniem do samochodu. " To wy sobie jedźcie, a ja podejdę pieszo" - mówiły na ogół. Białorusini wcale nie są prorosyjscy. Mówili nam często: " my Polacy, a sowieci zrobili z nas Białorusinów" . Natomiast kontakty z nimi nie mogą być oparte na pogardzie i poczuciu misji cywilizacyjnej. Oni - lepiej ubrani czy gorzej- nie życzą sobie być przez nas pouczani. Śmiali się z tromtadrackich wypowiedzi Sikorskiego na temat wpuszczania Łukaszenki do Polski. "On ma swój samolot" - mówili, a Sikorski nic go nie obchodzi.
Izabela Brodacka Falzmann
Nie mogę wypowiadać się na temat mechanizmów reżimu, których nie znam. Interesują mnie skutki działania tego reżimu dla zwykłego człowieka. To co opisuję widziałam na własne oczy. W poprzednim komentarzu podałam link do tekstów autora, który patrzy na sprawy Białorusi może bardziej profesjonalnie i mniej emocjonalnie. Co do młodych Białorusinów. Są bardzo grzeczni, dobrze ubrani, mówią po angielsku. Starsi rażą złotymi zębami i strojem dość niedbałym. Kobiety w chustkach na głowie i plastikowych fartuszkach jak z baru mlecznego za PRL, mężczyźni w nieśmiertelnych wędkarskich kamizelkach. Mi to nie przeszkadza. Nie mierzę jakości życia kolorem papieru toaletowego. Na marginesie. Na Białorusi można kupić papier w kolorze lila, pachnący fiołkami. Nie kupiłam.
Pani Izabelo, potwierdzam Pani spostrzeżenia. Byłem na Białorusi kilkunastokrotnie, głównie w podróżach służbowych (biznes). Głównie w latach 2006-2007 oraz w 2012 roku. Korupcji tam nie ma. Pomiędzy 2006 a 2012 rokiem widać znaczny postęp. Bezrobocie w zasadzie nie występuje (jest ono odczuwalne jedynie w małych ośrodkach skąd zresztą ludzie i tak uciekają do większych miast, generalnie jest to realny poziom 2%-5%!). Poziom dochodów ludności na podobny co w Polsce z tym że tam jest o niebo lepsze bezpieczeństwo socjalne. Korupcja praktycznie nie występuje. Milicjanci biorą co najwyżej 5 USD za mandat i to z pewnymi oporami w zupełnym przeciwieństwie do Ukrainy. Sam Łukaszenka wydaje się być dobrym i sensownym gospodarzem (i odpowiedzialnym politykiem!)a ludzie (może poza mińską inteligencją) go cenią. Myślę że błędem było nienawiązanie lepszych i ściślejszych kontaktów w czasach PISu. Poza tym Białoruś wcale nie jest taka prorosyjska jak u nas piszą, wspólne manewry wojskowe to raczej cena za niezależność wewnętrzną od Moskwy. Obraz Moskwy mocno przekrzywia propaganda w którą zdają się wierzyć także obecne kręgi opozycyjne w Polsce, a to moim zdaniem spory błąd gdyż własnie w Białorusi winniśmy widzieć sojusznika.
Izabela Brodacka Falzmann
Ja  nie jestem wielbicielką Batiuszki. Nie w moim typie. Kieruję się tym co widzę i wierzę opinii naszych tutejszych z Widybora, którzy zawsze mówili mi prawdę. A czy rządzi nimi Batiuszka czy diabeł macha ogonem nic mnie to nie obchodzi. Wiem, że Łukaszenko musiał się zapożyczać. A Tusk się nie zapożycza? Polecam link do tekstów gdzie moje obserwacje na gorąco poparte są statystykami. prawica.net. Nie wiem czy Łukaszenko pojawia się publicznie, bo tym razem ( lato) nie miałam czasu na oglądanie białoruskiej telewizji. Wiem, że bardzo ciepło o nim mówiły siostry z Nowogródka i Baranowicz oraz księża z seminarium w Pińsku. Oni tam żyją- chyba wiedzą lepiej.
A to Panią uwiódł Baćka! Tak a’propos, nie tylko Baćka uczył się reform na przykładzie Polski, ale również współcześni chińscy mandaryni, na zasadzie – co zrobili Polacy, a czego nie należy robić. O ile jednak nikt już nie kwestionuje dorobku Chin, o tyle z Białorusią jest inaczej. Dopieszczanie kołchozów sporo kosztowało Białoruś. Olbrzymiego (jak na warunku Białorusi) deficytu rachunku obrotów bieżących (nie mówimy o deficycie budżetowym, bo to inny system gospodarczy) nie dało się sfinansować w dłuższym czasie rosyjską ropą i gazem (Miedwiediev zarzucał podkradanie), i Baćka szukał pomocy u Chińczyków. W końcu nie wiem, udało mu się? Bo jak czytałem, musiał jednak spełnić życzenie rosyjskich czekistów i wnieść aport w postaci majątku narodowego, który tak bardzo nie chciał prywatyzować. Swoją drogą od dwudziestu lat jestem posiadaczem białoruskiego zestawu mebli do sypialni, i chwalę sobie ten zakup. Po ostatnich wyborach, kiedy to бацька zapudłował wszystkich opozycjonistów, odniosłem takie dziwne wrażenie jakby zniknięto samego Łukaszenkę. Pojawia się teraz publicznie?
Zawsze podziwiam Pani teksty za ich madrosc, prostote i piekny jezyk. Jak kiedys Seawolfa. Ten tekst byl niezwykle odkrywczy i taki "pod prad" informacji o "rezimie Lukaszenki". Spotkalem we Wloszech pare z Bialorusi i wydali mi sie bardziej europejscy, lepiej ubrani i kulturalni niz Wlosi. Wiec jak to w koncu jest? Gdzie jest ten rezim? A gdzie Europa? Z wyrazami szacunku z chlodnej znowu Szkocji.
Do wpisu: Wzorcowa prywatyzacja
Data Autor
Anonymous
Zmiana pojęć również - zmienia sposób myślenia.
Izabela Brodacka Falzmann
Tak jest!
Izabela Brodacka Falzmann
To miało działać jako reductio ad absurdum, ale u nas wszystko jest możliwe:)