Otrzymane komantarze

Do wpisu: Śpioszki rozmiaru XXXL
Data Autor
Izabela Brodacka Falzmann
Aby śmierdzieć wódą kuniem i tytuniem wystarczy perfumować się specjalnymi drogimi męskimi perfumami odkrytymi przez Anglików. Gdy spotkam wnuczkę zapytam jak się nazywają. Bardzo mi wstyd ale w kilku dziedzinach jestem wyjatkowo ciemna i zawsze uświadamiały mnie najpierw dzieci a teraz wnuczka. Dotyczy to mody, popularnych klubów, komputera.
Mind Service
Może by tak do machania cepem chłopów zagonic? To przypomni im się rola mężczyzny. Tylko trzeba wtedy uważac aby jaki bełkot o cywilizacjach polskich się nie wydobył z gardeł, bo może cytryncowki zabraknąć. Ale z drugiej strony czy nie tego pragną kobiety, aby prawdziwy facet śmierdzial wódą, kuniem i tytuniem? Bo oto problem jest w kobietach: i chciały by, i boją się...
elig
  Piosenka Danuty Rinn z roku 1975 jest  /TUTAJ/.
Cieszę się, że znalazłem moją ulubioną blogerkę z koniem... Bez Seawolfa tak jakoś pusto sie zrobiło... Nie jest tak źle z tymi facetami... mój 9 letni Jasiu - trenuje szermierkę - w bardzo dobrym towarzystwie chłopców i dziewcząt. I rośnie na małego twardziela- Gender nie będzie miało z niego żadnego pożytku... Póki co podobają mu się tylko starsze bardzo ładne koleżanki. Serduszko ze szczerego złota... ale różki też rosną pod blond grzywką. Nie płacze jak stłucze kolano... duch w narodzie nie ginie. Moja babcia mówiła- kto przebiera nad wybór ten dostanie plewny wór... Pozdrawiam serdecznie. XXXL :)
Nie miałem tego urządzenia w ręku, ale przypuszczam, że wibrator też ma dwa końce... Mogę mówić tylko o końcówce lat 70, 80, 90, 100, 110. Już wówczas było trudno znaleźć kobiecą kobietę. Kobiety były zabijane w okresie przed i w trakcie dojrzewania - rosły dalej jako samice gatunku "Człowiek myślący". Spośród wielu koleżanek szkolnych i podwórkowych żadna nie odważała się przyznac, że jest kobietą - wszystkie były komunistki. Czy takie istoty mogły wychować chłopców na mężczyzn? Nie! Wypada mi dla jasności dodać, że generalizuję niesprawiedliwie a z lenistwa, bo kilka kobiet w sprzyjających warunkach udało się uchować. Ale jest ich rozpaczliwie mało, bo spotkałem ich w życiu ledwie kilka i w dodaku żadna mnie nie chciała, albo były już niestety zajęte.
to prawda - ma sie wrazenie, ze Polki (tez) zatracily "instynkt samozachowawczy"... ale z drugiej strony gdzie sa ojcowie, kiedy wlasnie te babcie "sprzataja" ? ma sie wrazenie, ze zniszczenie Polski, polegalo przede wszystkim na zabiciu, doslownie i w przenosni, meskosci, mestwa itd itp... ja mam nadzieje, ze mimo wszystko, to sie odrodzi - moze te agresywne, dominujace dziewczyny to jest wlasnie odpowiedz, w tej sytuacji ?
Milo, ze Pani wrocila. Po tym jak Coryllusa zmuszono do emigracji, jest Pani jedynym dla mnie powodem aby zagladac na NB.
Bo prawdą zapewne jest wymieniona kwota 300 tysięcy zł. stanowiąca przeciętny koszt wychowania dziecka. Wydaje się wszakże iż są istotniejsze przyczyny istniejącej sytuacji i nie przypuszczam aby to mogło się w obecnych warunkach zmienić. Bo dziecko obecnie to żaden interes. Dziecko jest własnością państwa, a rodzice tylko łożą na jego utrzymanie. Dziecko to obecnie hodowany przyszły dawca wszystkiego. Zarobione bowiem przez to dziecko pieniądze, w 83%, idą do wspólnego wora na podatki, akcyzy, opłaty, daniny, ZUSy, emerytury itd itp. Owszem 1 dziecko można mieć boć to jest jakaś tam polisa ubezpieczeniowa, dekoracja, oznaka pełnej niby rodziny, ale więcej?, a w życiu. Sytuacja może się zmienić tylko wówczas jeżeli dzieci przestaną być własnością państawa, a staną się własnością rodziny, bo wówczas to dla rodziny będzie opłacalnym mieć więcej dzieci. Dziś żona nie jest zależna od męża a mąż od żony i dzieci od rodziców. Dziś wszyscy zależymy od państwa i silniejsze od więzi rodzinnych są więzi łączące każdego członka rodziny z państwem. Wiadomo że trudno o miłość (nawet rodzinną) gdy nie ma pieniędzy. A jak za powyższe 17% kultywować te pozytywne uczucia. Dziś "wszystko w państwie, nic poza państwem, nic przeciw państwu". Więzy społeczne dziś są pionowe, a nie poziome (wewnątrz rodzinne). A zniewieścienie mężczyzn? Był w przeszłości ktoś kto przedstawiał sie jako "Mąż wszystkich żon". Dziś sytuacja jest podobna, z tym tylko, że tym mężem jest państwo. A jeżeli tak, to po co tu jakiś mężczyzna. Zresztą dobrze demonstrowana, rzeczywista lub pozorna, słabość jest obecnie bardzo korzystna, a więc i zniewieścienie (słabsza płeć) może być bardzo korzystne. Można by i więcej, bo temat obszerny, ale czasu brak.
Autentyczna historyjka zasłyszana w środowisku kobiet: Do babci dzwoni wnusio: Przyjdź babciu to posprzątasz, bo miałem balangę. I co? Poszłaś? Tak, wnusio musiał iść na wykłady. Hmm ??? Poszłam z Czesią (matka balangowicza) - młodzi muszą się wyszumieć. Nadopiekuńczość nieświadomej babci tworzy lenia, pasożyta, samolubnego drania, który wykorzystuje sytuację. I nie dziwmy się zatem ogromną ilością rozwodów w Polsce, oraz małą zawieranych małżeństw. Egoizm triumfuje już na etapie wychowania. Szanowne mamusie i babcie - oto co robią Wasze dobre serduszka.
komuchy jakoś lepiej regulowały ... Zapomniał był Zdzisław czego onegdaj uczono ...? :)
I to tylko w przypadku "zamawiania" dziecka płci żeńskiej .... :) Zwykła inseminacja odpada ... Wie Pani, mam dokładnie te same spostrzeżenia po rozmowach nie tylko z nastolatkami 15-18 ale co gorsza ze studentkami rozmaitych egzotycznych studiów podyplomowych w rodzaju arabistyki. Narzekają one na przymus kariery połączony z totalnym brakiem materiału męskiego, takiego no, rozwojowego. Kilku poradziłam wypad do miast przemysłowych UK, albowiem tam moje koleżanki zapoznały energicznych polskich techników bez wstrętu do obrączki i dzieci :)
NASZ_HENRY
zdrowia i XXXL notek w Nowym Roku ;-)
Po co jej jakaś pi..., która nie spełnia algorytmu, oczekiwań, żadań? Jeśli kobietka zechce, może sobie zapuścić domacicznie mrożoną mieszankę genów swoich + dawcy spełniającego algorytm. Ale i tak nie ma pewności, że szczeniak (synalek wychowany bez kawałka nawet ojca) będzie spełniał algorytm. To po co się męczyć? Można takiego ewentualnie chodować na części zamienne (serduszko, szpik, krew), ale czy warto ryzykować utratę smukłej kibici i narażać się na potencjalne kłopoty zdrowotne po ciąży (kręgosłup, itp.) jeśli dziewcze obecnie jest zdrowe jak koń? Wykształcone, zamożne kobiety mają rację! Lepiej jest przechowywać zamrożone embriony, a w razie kłopotów zdrowotnych wynająć surogatkę, która da zdrowe, zgodne genetycznie części zamienne. To jest postęp, to sobie kobiety wywalczyły. Ich zadaniem jest bawić się życiem i gromadzić zasoby materialne (Kasiorę!!!). W Polsce jest coraz więcej mądrych, zaradnych, inteligentnych młodych kobiet przez duże "K".
Izabela Brodacka Falzmann
Zmiana wzorców kulturowych zawsze jest wynikiem działań symetrycznych. Mamuśki wychowują sobie synków na wieczne niemowlęta. Panie zaczęły od traktora- teraz pchają się do wojska i policji. Kiedyś energiczne niewiasty walczyły o prawo na przykład do uprawiania ekstremalnych sportów, ale znały swoje miejsce w szeregu. Nigdy nie przyszłoby mi do głowy udowadniać, że lepiej radzę sobie z końmi wyścigowymi od chłopców.  Zdrowe relacje powodowały, że zawsze byli skorzy do pomocy. Gdy znarowiony koń nie dawał nałożyć sobie ogłowia zawsze znalazł się rycerz, który za mnie to zrobił nie wywyższając się przy tym. Teraz chłopiec chowa się za dziewczynę przy spotkaniu z bandytami. Można zadać retoryczne pytanie: " Gdzie są chłopcy z tamtych lat"? Wielu z nich - jak się dowiaduję- nie żyje, bo życie mieli zdecydowanie cięższe od pań. Ci współcześni metroseksualni pewnie złamią statystykę mówiacą o nadumieralności mężczyzn wobec kobiet.
Droga Pani Izo, życzę zatem dużo zdrowia, aby "wkurzanie się" nie niosło za sobą złych skutków dla organizmu. Bez wazeliny, ale jeśli tylko widzę u Pani nowy wpis, to właśnie od niego zaczynam czytanie czegokolwiek na niezależnej. Chylę czoła przed do bólu trzeźwą oceną sytuacji, a przy okazji lekkim piórem. Co do tematu: na własnym przykładzie widzę, że facet to takie zwierzę, które nie może mieć za dobrze, bo się przyzwyczaja i potem trudno mu wrócić do kieratu. Łatwo jest uciekać w "nocne Polaków rozmowy" i snuć w głowie wizje zbawiania świata, z których nic nie wynika. Trudniej jest sprzątnąć piwnicę, wynieść choinkę czy naprawić drzwiczki w szafce. Diabeł jak zwykle tkwi w szczegółach.
Kilka pytań: Dlaczego mężczyzna po ślubie nie musi korzystać z encyklopedii? Kto, po pojawieniu się potomka, spycha mężczyznę na koniec "łańcucha pokarmowego"? Kto nieustannie (choć oczywiście nigdy wprost) daje mężczyźnie do zrozumienia, że jest do niczego i, że taki np. G. Cloney albo choćby ten Ziutek od Jadźki z I piętra, to jest dopiero prawdziwy chłop? Kto, kiedy zabraknie argumentów, włącza histerię, wobec której nawet najtwardszy facet jest bezradny jak dziecko? Kto potrafi wyjeść wątrobę małą łyżeczką, jeżeli mężczyzna próbuje być twardy i walczyć o swoją pozycję w rodzinie? Możnaby tak bez końca, ale wystarczy, żeby zobrazować, że obecna niewesoła sytuacja nie jest wyłącznie zasługą mężczyzn. Z wyrazami szacunku i życzeniami zdrowia, Poltrix Cieszę się, że nie zrezygnowała Pani z "wkurzania" się i inspirowania innych.
spostrzeżeń dodam wieloletnią obserwację. W medialnych reklamach ojciec rodziny jest niemiłosiernie wyśmiewany i "robi za ofiarę". Poważna i wyrozumiała matka patrzy na ojca tarzającego się wraz z dziećmi, które niejednokrotnie gestami w okolicach czoła wskazują, że z ojcem coś nie tak. Męski bohater nie potrafi wręczyć kwiatów przez wagonowe okno wybrance, i musi zdemolować po drodze pół peronu. Da się zamknąć żonie w łazience z proszkiem czyszczącym, który (proszek) "oszukał" czas czyszczenia, a sam...gra ze sobą w szachy (sic!!!)-zamiast być na piwie (to mu nawet na myśl nie przyjdzie).No cóż- zanik męskiego wzorca i takie skutki- a zaczęło się od traktorzystek w wypadniętą macicą.
Onegdaj było tak, że z misiem, rysiem, mamutem szedł walczyć silniejszy i on zabiegał o to żeby jego stado/ grupa/ rodzina miały co jeść oraz był chętny żeby w mordę przywalić nachalnemu sąsiadowi. Do tego był wychowywany od szczenięctwa. Teraz się tak porobiło, że wózek w supermarkecie może popchnąś średnio rozgarnięta kobieta to i szanowny małżonek udaje ( a jak kobieta pociągnie to i nawet niekoniecznie silna) , że meżczyzna domowy w " temacie" wyżywiania rodziny być nie musi/ nie chce silnym facetem( dowolne skreslić). A to się dalej przenosi na spotkanie z psem/ złym sasiadem/dresiarzem/itd. Telewizor epatuje gościami, którzy może i dają w tzw. mordę ale im się loczek na czole nawet przy tym niezachwieje,w każdym filmie pokazuje się gościa, kochającego inaczej z yorkiem na rękach, jako fajnego kolesia, więc panowie sobie rekompensują waleczne wejścia siejąc mord w grach komputerowych i kładą krem produkcji znanej firmy na twarz i nie tylko. A kiedyś mamusie uczyły synów, że się nie płacze i wszystkiego pod noski nie podtykały, uczono odpowiedzialności nie tylko za siebie oraz tego że samo nie grzmi i się nie błyska. O wszystko trzeba walczyć. No i tatusie brali odpowiedzialność za męską edukacje synków tak żeby ich przysposobić do życia w tym życia w rodzinie. Role się pomieszały i ja chciałbym wiedzieć, czy kobiety przejmują męskie role bo lubią, czy dlatego że muszą . Kto produkuje te wszystkie wulgarne baby, ktore twierdzą ,że sobie chodzenie w spodniach wywalczyły? Kto o to zabiegał , po co i czy je tym uszczęśliwił? jakie są pozytywy tego stanu rzeczydla domu. rodziny/swiata wokół? Kto przyczynia się do tego, że nawet w czasach kiedy nie trzeba taszczyć do domu upolowanego mamuta to statystyczny chłop nie wydoli na utrzymanie rodziny i jego żona musi brać udział w dzisiejszym polowaniu. I komu i dlaczego z tym wygodnie? Może warto kochać i wychowywac swoje dzieci mądrze zamiast modnie. Pozdrawiam serdecznie- dawno Pani nie pisała, a to wielka szkoda - D
Izabela Brodacka Falzmann
Miło mi, że Pan się zgadza. O internecie słusznie Pan przypomina. Znajome dziewczyny skarżą się , ze ich chłopcy zapominają o bożym świecie przed ekranem. Z tym, że chyba rzadziej wieszają wirtualnie ministrów, a częściej toczą wirtualne walki, albo prowadzą wirtualne interesy. Być może reprodukcją zajmują się też wirtualnie.
Izabela Brodacka Falzmann
Też witam serdecznie. Zastanawiam się nad podobnymi zjawiskami w czasach upadku wielkich cywilizacji. Rzymianom podobno szkodziły na glowę naczynia z ołowiu,  w których pili wino. Większość znajomych panów powołuje się na hormony  zawarte w wodzie pitnej i przedostające się do rzek z moczem stosujących antykoncepcję kobiet. Te hormony mają panów rozbrajać.
Izabela Brodacka Falzmann
Nie pisałam o internecie i grach ale to racja. Problem w tym, ze większość kobiet nie musi "lubić tego co ma", bo potrafią sobie poradzić same. Między innymi nie chcą w domu samca realizującego się przy ekranie w wirtualnych walkach z zielonymi ludzikami, którego trzeba utrzymywać, obsługiwać i pocieszać gdy komputer się zawiesi.  Zaczynają liczyć wyłącznie na siebie. Pozostaje im  in vitro.
Izabela Brodacka Falzmann
Najpierw byłam w szpitalu. Potem nie zajmowałam się polityką zgodnie z zaleceniem lekarza. Wydał formalny  zakaz "wkurzania się" formułując to bardziej dosadnie. Potem byłam na ślubie syna w innym mieście. Teraz już  jestem w Warszawie i mam zamiar trochę się " powkurzać".
Droga Pani Izo, gdzie Pani byla przez tak dlugi czas? Brakowalo mi Pani wpisow. Czekam na kolejne.
Zygmunt Korus
Pani Izo, witam, dzień/wieczór dobry... Dobry, b.dobry tekst! Szacun. A co z tymi babami z Etrurii? Może by jakaś analiza porównawcza... Żartem i ze swadą napisana... Serdeczności i pozdrowienia.  
Jan z Glasgow
Mezczyzni przebywaja teraz czesciej w swiecie wirtualnym, czyli te wszystkie cechy "meskie", ktorych Pani oczekuje, sa jak najbardziej zachowane ale w grach przy komputerze. Dlatego pozniej troche nie maja juz sily na podobne zachowanie w "realu". Trzeba polubic to co sie ma i nie narzekac...