Otrzymane komantarze

Do wpisu: Słoń jest wężem
Data Autor
Moja podstawowa pretensja do Pani zasadza się na jednym. Dlaczego Pani pisze o tym teraz, a nie 5-6, albo i dziesięć lat temu, gdy to zdarzenie miało miejsce (2004). Bo uogólnienie, czyli całosciowy obraz sytuacji przychodzi z dziesiątek, setek i tysięcy obserwacji indywidualnych. Ponieważ tego głosu zabrakło wczesniej (Pani opowieści), to teraz to jest musztarda po obiedzie.
Do wpisu: Metanormy, czyli tylko lasów żal
Data Autor
Pani Izo, jaki tam ze mnie "Pan". A co do asystenta, to faktycznie, udało się, dziękuję:)
Izabela Brodacka Falzmann
Dziękuję, widzę, że będę mogła liczyć na pomoc w razie awarii. Pozdrawiam serdecznie.
Izabela Brodacka Falzmann
O ile wiem został Pan asystentem na bardzo prestiżowym wydziale PW. Gratuluję.A normy dotyczące krzywizny banana chyba istnieją:)
Pani Izabelo, Tak, w wersji filmowej malo kto zrozumie "ad acta"; w wesji dokumentalnej czasami ten termin sie pojawia. Rozwiazanie tzw "cold cases" czasami wymaga bardzo dlugiego uplywu czasu i lecz nie sa to sprawy zamkniete. Wroce na chwilke do "conscience" i "conscious". Conscience - sumienie (moral/ethical feeling, odczucie wewnetrzne), poczucie dobra i zla. Conscious - swiadomy, przytomny, trzezwo myslacy etc.
Dziękuję.
Izabela Brodacka Falzmann
Czyli "ad acta" - ale w branży filmowej nie wiem czemu tępiona jest łacina.
Najciekawszą normą (chyba na szczęście nie weszła w życie) miała być norma na ogórki (maksymalny łuk wygięcia ogórka nie większy niż 10 mm na 10 cm jego długości). Pozdrawiam Panią Izę, najlepszą nauczycielkę na świecie, która nauczyła mnie nie tylko matematyki i fizyki.
Dodam iż jest to najczesciej sprawa odłożona, nie aktywna ze wzgledu na brak dowodow w chwili obecnej.
Izabela Brodacka Falzmann
Zgadzam się, że normalizowanie wszystkiego działa paraliżująco i demoralizująco. Lekarz zamiast zastanawiać się jak pomóc pacjentowi , zastanawia się czy zostały spełnione wszelkie procedury. Nauczyciel też  jest spętany tysiącami przepisów . Zaniedbanie wypełnienia jakiegoś idiotycznego SIO może być dla niego w skutkach o wiele gorsze niż brak troski o klarowny wykład. Ktoś, kto  dobrze uczy, ale nie  jest formalistą   przegrywa w oczach dyrekcji też spętanej przepisami. Strategią optymalną staje się pilnowanie papierków.
Izabela Brodacka Falzmann
To jest dobre i dowcipne.
Piotr Marzec
Są trzy ciekawe aspekty takiej nadmiernej regulacji wszystkiego. Rozdęta biurokracja uzasadnia swoje nadmierne rozmiary, tworząc dodatkowe regulacje. Te zaś wymagają dodatkowej obsługi administracyjnej, co skutkuje dalszą rozbudową biurokracji. To jest taka samonakręcająca się spirala, którą możemy obserwować, niezależnie od tego, kto aktualnie jest przy władzy. Natłok nieprecyzyjnych, ale także szczegółowych, lecz wzajemnie sprzecznych przepisów i regulacji sprawia, że ich stosowanie jest zależne od arbitralnych decyzji urzędników, a to otwiera na oścież drzwi korupcji. Przeregulowane prawo jest trudne do ogarnięcia przez przeciętnego, zabieganego człowieka, zwłaszcza, że niezawsze jest zgodne z normami obyczajowymi, moralnymi i ze zwykłym, zdrowym rozsądkiem, czyli nie jest intuicyjne. Z tego względu u przeciętnych użytkowników takiego prawa, myślenie w kategoriach "co nie jest zabronione, jest dozwolone", jest zastępowane myśleniem typu "wszystko jest zabronione i wszystko wymaga zgody i akceptacji władzy". Mówiąc inaczej, u obywateli wykształca się mentalność niewolnika, który wszelkie swoje działania i decyzje uzależnia od woli swojego pana. Nie wiem, czy jest to świadomy i celowy zabieg socjotechniczny, czy może wyszło to tak mimochodem, ale jest to z całą pewnością efekt pożądany przez naszych władców.
Może na przekór angielskiej wersji: odgrzane sprawy.
Izabela Brodacka Falzmann
Parkinson nazywał instytucje działające same dla siebie bodajże : " swobodnie unoszący się wierzchołek". Komitet normalizacyjny spełnia jego kryteria.
Izabela Brodacka Falzmann
To napisz jak nazwałbyś serial dokumentalny w którym fachowcy rozwiązują autentyczne stare sprawy?. "Przedawniona"-nie,  bo jak przedawniona w sensie prawnym, to dlaczego się tym zajmują. Archiwum X - to bardziej sprawy z dziedziny SF. Mieli z tym kłopot tłumacze słynnego serialu fabularnego "cold case",   który chodzi u nas pod nazwą " dowody zbrodni". Nie podoba mi się to dla serialu dokumentalnego. " Stare sprawy" brzmi nieprzekonująco. Chodzi zresztą o to, że kiedyś je porzucono, ale technika śledcza poszła naprzód, co daje możliwość ich rozwiązania. Naprawdę nie wiem.
Dla osob scisle trzymajacych sie norm zwlaszcza w sluzbie zdrowia najbardziej jednak pasuje "lack of conscience" for they are highly aware and conscious :)
Kłopot w tym, że w III RP i UE kasta urzędników przekroczyła punkt krytyczny i zaczęła działać sama dla siebie. Obywatel jest nawozem. To że darmozjady ciągną z niego składniki odżywcze pełną gębą nie przeszkadza by tym nawozem gardzić. Ma Pani rację, ta szajka to nowotwór złośliwy (jakiś czerniak a raczej czerwieniak), który zabije organizm na którym żeruje. A co będzie dalej? A G ich to obchodzi. Przypomina mi się jak nauczycielka mojej córki oświadczyła uczniom "dla mnie możecie się pozabijać, nie jestem waszą matką". Tak traktuje nas nasze państwo i eurokołchoz.
Izabela Brodacka Falzmann
Najlepsza ilustracją tego o czym Pan pisze jest sprawa naczelnika więzienia, który zapłacił grzywnę za osadzonego w więzieniu. Więzień ukradł czekoladkę warta parę groszy, był opóźniony w rozwoju, nie miał z czego zapłacić grzywny. Naczelnik posłużył się logiką, do której niezdolny był sąd. Sam został osądzony za działanie szkodliwe dla systemu, ale w jego przypadku sąd odstąpił od wymierzenia kary.
Izabela Brodacka Falzmann
Masz rację, że wiele norm zdało egzamin. Przede wszystkim normy techniczne. Ale umieszczanie w normie Call Center zasady, że jego personel musi się identyfikować z celami instytucji jest tak ogólnikowe, że aż zbędne. Personel sklepu warzywnego też powinien identyfikować się z celem jaki jest sprzedaż czy obsługa klienta. Czy trzeba to opisywać na kilkudziesięciu stronach? I czy trzeba takie normy tłumaczyć z angielskiego? I dodatkowo płacić za certyfikaty przeszkolenia personelu? Chyba, że to w ramach walki z bezrobociem. Sprzątanie ulic, które wprowadził dla bezrobotnych Łukaszenko, oskarżany teraz o roboty przymusowe,  wydaje mi się sensowniejsze.  No i tańsze. Sprzątają za zasiłek.
smieciu
Dobry tekst pokazujący przykład jakich wiele w naszej rzeczywistości. W każdym razie także jeden z wielu powodów by promować anarchizm :-) System (prawa) musi bowiem dokonywać nieustannej ekspansji kodyfikując każdy przejaw działalności człowieka. Bo jeśliby tego nie robił to oznaczałoby że niektóre aspekty pozostawionoby  takim rzeczom jak logika, zdrowy rozsądek, poczucie przyzwoitości itp. Gdzie decydowałby zwykły człowiek, ze swoją możliwością interpretacji i samodzielnej decyzji. Szybko okazałoby się że skoro praca telefonistki podlega subiektywnej indywidualnej ocenie to dlaczego zwykły tłum nie miałby oceniać urzędnika? Dlaczego nie oceniać indywidualnie czy złe jest przejechanie rowerem po pasach czy nie? Czy wywalenie zboża przez Leppera było przestępstwem czy zwróceniem uwagi na problem? A zabójstwo męża pijaka, sadysty, gwałcącego swoje małoletnie córki wobec bierności systemu nie byłoby usprawiedliwione? Nagle okazałoby się że ten indywidualizm i prawo do oceny, osądzania możnaby w sumie przenieść na wszystkie sprawy... Sądy, te dzisiejsze z całym ogromnym aparatem prawniczym, kodeksami, adwokatami, prokuratorami i sędziami stałyby się zbędne. Okazałoby się w sumie że samo prawo jest zbędne również! Bo skoro idiotyczna jest normalizacja pracy telefonistki to czy nie równie idiotyczna jest kodyfikacja kar jaka np. należy się za kradzież jabłka a jaka za napad z bronią w ręku? Skoro telefonistka olewa swoją robotę a ktoś kogoś napadł to chyba sprawa jest jasna? Tylko powstałby wtedy wielki problem... Nie dałoby się wtedy utrzymać Systemu w którym miliony zapieprzałyby na garstkę nierobów w imię prawa i porządku.
jazgdyni
Jeszcze ci jedno dorzucę z dyskusji na NE. Cold case - to sprawa przedawniona, sprawa zamknięta, albo sprawa porzucona. W zależności od kontekstu. Może też być czasami - ślepy trop.
jazgdyni
Dałaś bardzo ładny przykład do tego co ja wyczuwam, a wcale to nie jest łatwe. Wiesz, że jak zwykle dyletancko, interesuję się mózgiem, umysłem i ogólnie kognitywistyką. Problemem centralnym jest pojęcie świadomości, własnie, co do której używa się określenia conciousness. Councios znaczy także przytomny, czyli świadomy. Natomiast awareness raczej dotyczy uwagi, czyli świadomego odbioru bodźców sensorycznych, czyli jest zwrócona na zewnątrz. To są moje powierzchowne przemyślenia, bo jeszcze nie miałem okazji wymienić opinii na ten temat z angielskimi przyjaciółmi. Serdeczności
Izabela Brodacka Falzmann
Przeczytałam w podręczniku socjologicznym syna : "For persons low in public self-consciousness, there is little awareness of how others regard them". Ten kontekst sugeruje różnicę. Ale napisz mi proszę co o tym myślisz. Pozdrawiam.
Izabela Brodacka Falzmann
Inni chcą czerpać kasę nie tylko z  certyfikacji lecz certyfikacji certyfikacji. Nie neguję potrzeby norm tecnicznych. Kiedy kupuję śrubkę cieszy mnie pewność , że będzie pasowała. Kiedy używam klucza - ma pasować do moich śrubek. Ale normalizowanie centrów obsługi klienta i certyfikaty jakości, na których ci cwaniacy zarabiają to już obłęd. Za te dwie normy i to tylko po angielsku  trzeba zapłacić przy Świętokrzyskiej w Warszawie 700 złotych. Oczywiście to nie ja płaciłam, prędzej zjadłabym własne kapcie. Ale ktoś,  kto będzie miał w firmie punkt informacji telefonicznej zapłaci , bo musi.
Izabela Brodacka Falzmann
Posługując się terminologią psychiatrów - jest to psychoza indukcyjna, bo się udziela. Lekarz też nigdy nie powie, że pacjent zmarł bo przyszedł jego czas, albo zmarł bo nie wpuściliśmy pacjenta  do szpitala ( jak ostatnio) lecz, że " zachowane zostały właściwe procedury". A my się na to godzimy. Obecny dziennikarz nie zapytał:" jakie procedury?, jak wygląda europejska norma odmawiania pomocy choremu?"