|
|
Izabela Brodacka Falzmann Profesorowie prawa to "insza inszość".Prawo studiowało się na rożnych dziwnych uczelniach, a nawet na dwutygodniowych kursach dla UB. Nigdy nie wiemy jakie były losy naukowe danego profesora. Wydziały przyrodnicze były od tej zarazy wolne. Istniało coś w rodzaju selekcji naturalnej. Dobrzy -byli naprawdę dobrzy. Być może przez wysługiwanie się SB nie można było łatwiej dostać paszport, ale na stypendium trzeba było sobie zasłużyć głową. Znam zresztą tylko kilka takich przypadków. Reszta to uczciwi zdolni ludzie, często z małych środowisk, którzy wybili się własnym talentem i pracą. A teraz milczą? Boją się o emeryturę czy "są ponad" tak przyziemnych spraw? |
|
|
no wlasnie, dlaczego? czy sa w polsce matematycy? profesorowie? ja swego czasu pytalem o profesorow prawa....ale bylem glupi! smiac mi sie chce jak "polacy" na nowo "odkrywaja ameryke! zreszta ..nawet pisac mi sie juz nie chce...! |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Dziękuję. Przeczytałam z prawdziwym zainteresowaniem. Pozdrawiam. |
|
|
Krzysztof Ligęza "stupor osiągnął pożądany poziom."
To są efekty wieloletniej tresury i wychowywania do posłuszeństwa. Inaczej: przerabiania ludzi na durniów. O czym nieco szerzej w tym miejscu.. Polecam i pozdrawiam. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Jeżeli bierzemy udział oznacza to, że legitymizujemy oszustwo. Jeżeli nie bierzemy- decydują za nas ci co wzięli udział. Teoretycznie. Faktycznie decyzje podjęto gdzie indziej i nasz udział nie ma najmniejszego znaczenia. Ludzie to wyczuwają i dlatego nawet na poziomie komisji urządzają sobie " darcie pierza" za 300 złotych na łeb. Płacone do ręki. Taka dniówka dla osób kiepsko wykwalifikowanych jest całkiem niezła. Za taką dniówkę ma im się wszystko zgadzać na papierze. Jak jest w rzeczywistości nikogo (w tym ich przede wszystkim) nie obchodzi. Nasuwa mi się jeszcze jedno pytanie. Co się stało z profesorami matematyki w tym statystyki, którą dręczy się studentów na socjologii, psychologii czy SGH. Są metody pozwalające takie oszustwa wypunktować. Kilka lat temu pewni studenci informatyki tak wyspecjalizowali się w grach związanych z zarządzaniem ryzykiem, że żaden bukmacher nie chciał dopuścić ich do zakładów dotyczących piłki nożnej i wyścigów konnych. Grali za nich, na ich typy, koledzy. Nie ma tu miejsca na wykład dotyczący tych metod. Są skuteczne tam gdzie zdarzenia losowe mają swe realne tło. Jakość drużyn , klasa koni czy poparcie polityków to taka wiedza rzeczowa, która umożliwia niezwykle skuteczne prognozowanie. Dlaczego w sprawie hucpy wyborczej wypowiadały się (p)osły z sejmu i leśne dziadki z komisji natomiast nie powiedział ani słowa żaden matematyk? |
|
|
Anonymous Pani Izo!
W tej tragifarsie nie należało brać udziału. Metodyka i wyniki były przewidywalne. Ale okazuje się po wystąpieniu Prezesa Kaczyńskiego, że nic się nie stało i w ogóle PKP. Tu widać konsekwentne marnowanie poparcia społecznego poprzez kierowanie go na ślepe tory. Kolejne wybory, do których PiS nie przygotował się ani lokalnie, ani centralnie, ani programowo, ani organizacyjnie. Na koniec - po kompromitacji władz w I turze wyborów - zmarnowana została szansa objęcia przywództwa rzeczywistej większości demokratycznej, która bojkotuje farsę niepodległości. Przywództwa na tymi, którzy pozostaliby w domach. Wystarczyłoby powtórzyć manewr z głosowania nad odwołaniem Gronkiewicz-Walc. Ona miała mniejsze szanse. PiS miał tylko liczyć wchodzących do lokali wyborczych. Też nie dał rady. Postrzegam to już nie jako rozbijanie prawicy, bo dotyczy całej Polski. To nie jest ostrożność to oportunizm. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann To prawda, nikt nie reaguje na deptanie po kartach wyborczych w urzędzie Gminy Śródmieście. Wszelkie nieprawidłowości w rodzaju dodatkowe karty do głosowania przewożone w bagażniku pewnego policjanta (w poprzednich wyborach) zostały całkowicie zlekceważone. Ktoś kto upiera się przy sprawdzaniu liczenia traktowany jest jak paranoik nawet we własnej komisji wyborczej. Przecież wszyscy chcą iść jak najwcześniej do domu i po wypłatę. Trudno się zresztą upierać przy ważności kilku głosów gdy zawiódł system. |
|
|
Teresa Bochwic Czas drugiego krzyżyka minął. Teraz jest czas przywożenia urny już z głosami, a potem sterowanego starannie bałaganu wszędzie. Biedroń - przeciez podali - mial 3 miejsce w Słupsku. A teraz wygral w II turze. Nikt już nic nie pamięta, nic nie zapisuje się, nie fotografuje. Pełny postmodernizm z wierzchu, żelazna dyscyplina wewnątrz.
Ma Pani rację, nikogo to już właściwie nie obchodzi, wygrac mają ci, co powinni. |
|
|
NASZ_HENRY Poprawię ten link bo ciekawy
jow.pl
stąd już działa ;-) |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Ja myślę, że gdyby kamera pokazała nawet członków komisji palących karty wyborcze sąd odpowiedziałby, że to incydent lokalny nie mający wpływu na wynik wyborów. Jeżeli przy tak ewidentnej liczbie nieprawidłowości wmawia się nam że " panowie nic się nie stało" oznacza to , że stupor osiągnął pożądany poziom. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Proszę zajrzeć pod link. Świeci na niebiesko więc zapewne działa. Pozdrawiam. |
|
|
NASZ_HENRY To trzeba propagować:
"Liczenie głosów odbywa się w miejscu publicznym, w świetle jupiterów w obecności dużej liczby kamer."
Od dziś ;-) |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Tekst drukowany w numerze 48 ( 389) Gazety Warszawskiej |