|
|
Izabela Brodacka Falzmann Chodzi o transakcje potocznie mówiąc "wiązane".Jeżeli lubię kuchnię chińską nie oznacza to , że muszę zaprosić do Warszawy 100 milionów Chińczyków, jeżeli lubię drzeworyty ukiyo-e ( bardzo lubię) nie oznacza to, że .w armii polskiej należy wprowadzić rytuał seppuku. Jeżeli zapraszam kogoś do swego kraju to na swoich zasadach i osoby nam przydatne, a nie każdego kto chce. Tak jak Pani zaprasza na przykład gości na Sylwestra.Nie wyobrażam sobie, że Pani choć jest Pani osobą światłą, tolerancyjną i życzliwą ludziom wpuszcza na Sylwestra każdego w tym niedopitego sąsiada, który awanturuje się na schodach. |
|
|
lala "sarmacka Rzeczpospolita była wyjątkowo otwarta na wpływy innych kultur, z których czerpała pełnymi garściami. Brała z tych kultur jednak tylko to co uważała za stosowne." - jednak była ówczesna Polska tym, czego wyraźnie unika obecnie polskie społeczeństwo, jeśli Pani wskaże gdzie jesteśmy w obecnej chwili "otwarci na wpływy innych kultur" - będę wdzięczna.. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Nie konsultuję swych wypowiedzi z nikim a w szczególności z panem Petru:) |
|
|
xena2012 potrzeba sarmackiego oddechu ? A co na to pan Petru? Przecież to obecnie alfa i omega i bez jego zdania się nie obejdzie. |
|
|
Jabe To jest kwestia norm, które, jeśli są, stanowią trwały punkt odniesienia, pomimo że są rzadko przestrzegane. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Jeżeli działamy w dziedzinie słowa obowiązuje nas troska o precyzję. Tak jak śpiewaka obowiązuje troska o czystość dźwięku, a rolnika troska o plony.I trzymajmy się tego. Panie Boże zapłać. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Może wyraziłam się niezbyt precyzyjnie. Chodziło mi raczej o zdobycze rewolucji seksualnej i traktowanie ich jako część niezbywalnych praw współczesnego człowieka,który jednocześnie nie ma prawa decydować jak ma kształcić dzieci i nie ma prawa mieć kruszek na podłodze w domu (Za to ciężkie "przestępstwo" zabiera się przecież dzieci przez sąd) Rozpasanie w dawnych wiekach było po prostu rozpasaniem i tyle. Wszyscy byli tego świadomi. Traktowanie aborcji jako święte prawo kobiety, a nie jako morderstwo na własnym dziecku, a przynajmniej coś brzydkiego i wstydliwego, eutanazji jako dobrodziejstwo, a nie jako pozbycie się niewygodnego członka rodziny to jednak wynalazek lewactwa. Wynalazkiem lewactwa jest w ogóle formuła " dla ich własnego dobra".Trucicielstwo, morderstwa też są przecież stare jak świat. Podnoszenie ich jednak do rangi cnoty jest wynalazkiem nowym. Powiem więcej i przepraszam za niestosowny temat.Onanizm też jest zjawiskiem znanym, może wręcz przyrodniczym. Nikomu w starożytności czy w wiekach średnich nie przyszłoby do głowy żeby tego uczyć w szkole czy w przedszkolu. To tak jakby uczyć dłubania w nosie czy innych przejawów nie panowania nad fizjologią.Nie wiem czy można nazwać to rozpasaniem. To jakaś porażająco głupia perfidia. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Ja też serdecznie pozdrawiam. Izabela |
|
|
Krzysztof Pasierbiewicz @Autor
Szanowna Pani Izabelo!
Gratulując notki pozdrawiam Panią świątecznie,
Krzysztof Pasierbiewicz |
|
|
Marcin Gugulski Z opinią (bo chyba nie z faktem), że "to właśnie z Zachodu przyszły do Polski wszelkie przejawy (nazwijmy to delikatnie) dekadencji, to znaczy rozpasanie obyczajowe połączone z totalitarnym wtrącaniem się w osobiste życie jednostki" można i warto podyskutować, choć są to tematy świetnie Pani znane.
Czy "rozpasanie obyczajowe połączone z totalitarnym wtrącaniem się w osobiste życie jednostki" występowało na ziemiach polskich (lub gdziekolwiek indziej) przed 1789 rokiem tego nie wiem, ale co do samego tylko rozpasania, to może warto sięgnąć nieco wcześniej w nasze dzieje?
Niektóre z praktykowanych na ziemiach polskich form rozpasania obyczajowego (np. siedem żon Mieszka I) były rodzime, a nadciągające z zachodu/południa chrześcijaństwo je tępiło.
Źródeł innej formy rozpasania (np. ponoć szczególnie częstego wśród wczesnych Piastów oślepiania przeciwników) prof. Jerzy Łojek szukał na wschodzie/południu, bo w Bizancjum.
W sarmackim XVII wieku niektóre wzory rozpasania szły z zachodu, ale inne ze wschodu/południa, bo z muzułmańskiego Orientu.
W XVIII i XIX wieku (bo na początku XX wieku już rzadziej) niektóre z - faktycznie szerzonych na zachodzie - form rozpasania docierały do Polski także ze wschodu, bo za pośrednictwem zafascynowanych nimi naszych wschodnich zaborców.
itd. |
|
|
"ale jeżeli zgodnie z obowiązująca schyłkową ideologią nawet płeć człowieka jest kwestią wyboru ... kolor skóry" - tym bardziej - kwestia nazwy - czarne - na białe i odwrotnie! I tak już nikt nie będzie wiedział o czym mówi, bo słowa stracą znaczenie, a więc i słowo Boże. Szatański POmysł! Ale, jak to w mickiewiczowskiej bajce, "przybite kopytem" słowo (ziarno) wzejdzie i wyda owoce. Szczęść Boże! |