|
|
Izabela Brodacka Falzmann Szanowny Panie!
Pokazuje to dowodnie do czego prowadzi myślenie życzeniowe. Pojawiła się możliwość łatwych zarobków w szkołach tańca i różańca. Oczywiste było,że podziała tu selekcja negatywna. Poważny naukowiec, człowiek zajęty ważnymi sprawami ( albo takimi, które uważa za ważne)nie rzuciłby się dla marnego grosza w wir nauczania w lawinowo powstających takich szkołach.
Osobną sprawą jest papierkomania. Moja córka znająca bardzo dobrze angielski i posiadająca uprawnienia do nauczania dorosłych aby uczyć angielskiego w szkole podstawowej ( tego własnie chciała) musiała ukończyć osobne studia. Jak się łatwo domyślić niewiele nowego tam się dowiedziała. Permanentne dokształcanie nauczycieli zabiera im czas, który powinni poświęcić dzieciom i tylko napędza oświatę, że tak powiem wtórną. Zmniejsza bezrobocie- bo wszyscy się wzajemnie kształcą. Na zasadzie uczył Marcin Marcina. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Papierkomania, tytułomania oraz różne egzotycznie brzmiące miary i wskaźniki są obecnie częścią systemu na całym świecie. Jak się przekłada na przykład indeks h ( Hirscha) na jakość osiągnięć? Jest to indeks cytowań i zapewniam, że brednie na temat globalnego ocieplenia są bardzo często cytowane a ich głosiciele mają wysokie indeksy h. Często mówię, że Einstein nie miałby dzisiaj żadnych szans. Nikt nie czytałby wypocin jakiegoś urzędasa z urzędu patentowego.A Louis Victor Pierre Raymond de Broglie ? Studiował właściwie historię. Jak twierdzono- arystokrata znudzony fordanserkami postanowił zająć się fizyką i mu to nawet wyszło. A Stefan Banach, góral z Ostrowska, samouk, twórca szkoły matematycznej jakie miałby szanse przy dzisiejszej papierkomanii?
A swoją drogą wieś Ostrowsko, koło Waksmundu ma chyba dobrą glebę. Z tych okolic pochodził ksiądz Tischner i słynny Ogień. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Tak zgadzam się, te prestiżowe spadły w rankingach światowych na czterechsetne miejsce albo jeszcze niżej. Jednak spośród tych młodych ludzi, którzy nie studiują za granicą, czyli relatywnie spośród mniej zamożnych, zamożniejsi trafiają na UW czy Jagieloński, a biedniejsi do prywatnej wyższej szkoły gotowania na gazie. I to jest ten paradoks. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Wprowadzenie gimnazjów to jedna z poronionych reform ekipy Buzka. Gimnazja niszczą szkołę i młodzież niezależnie od tego kto je wymyślił i wprowadził.Personalia jako argument bywają zawodne. Hitler budował autostrady- czy to znaczy, że ten kto buduje autostrady jest nazistą?
Uczyłam za Gomułki i za Gierka. Przeciętni uczniowie z liceum Żmichowskiej wyjeżdżający za granicę uważani tam byli za geniuszy. W 68 roku w programie matematyki była analiza matematyczna. Uczniowie umieli badać funkcje, umieli całkować, umieli stosować analizę w fizyce. Umieli to nawet przeciętni uczniowie. Badanie funkcji jest dość algorytmiczne i często padały zarzuty, że uczniowie traktują podane etapy badania ( dziedzina, granice na krańcach przedziałów określoności,asymptoty, parzystość, okresowość, miejsca zerowe, pierwsza pochodna, jej miejsca zerowe i znak, ekstrema, druga pochodna, jej miejsca zerowe i znak,punkty przegięcia krzywej, tabela, wykres)jak receptę na piernik. Tak czy owak poziom był dość wysoki nie tylko w klasach matematycznych. Pierwsze problemy zaczęły się przez zainstalowanie w szkołach średnich podręczników niejakiej pani Krygowskiej. To znany na świecie dydaktyk, ale geometria w jej ujęciu była dla uczniów niezrozumiała. Ale to drobiazg wobec tego co zdarzyło się z oświatą w wolnej ( raczej częściowo wolnej ) Polsce. Przyszedł walec i wyrównał.
Czasy Gomułki i Gierka były ponure. Historia była zakłamywana. Jednak poziom nauczania był wyższy. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Właśnie o tym mówię, że w tym spontanicznie wytwarzającym się systemie nie ma za grosz naszego ludzkiego sensu ani logiki.Zjawiska społeczne podobnie jak przyrodnicze nie rządzą się poczuciem sensu. Jaki sens ma na przykład śnieg w środku lata? A jednak się zdarza. Wobec zjawisk społecznych, masowych, nadających się wręcz do opisu statystycznego trzeba mieć trochę pokory jak wobec przyrody. Zjawiska te są odporne na nasze hierarchie wartości i ideologie.
Cały system oświatowy jest głęboko nieprawidłowy.Poczynając od korepetycji udzielanych skutecznie czasem przez tych samych nauczycieli, którym nie wychodzi jakoś nauczanie w klasie. Poprzez selekcję, która choć zrozumiała w intencjach podważa sens nauczania.Uwzględniając protekcje i łapówki o których nie chciałam pisać, żeby nie sprowadzić problemu wyłącznie do spraw kryminalnych. Przy takim punkcie widzenia najłatwiejsze wydawałoby się ściganie przestępstw.Ale od posadzenia w kryminale łapowników poziom oświaty nie wzrośnie. |
|
|
Krzysztof Pasierbiewicz Wielce Szanowna Pani Izabelo!
Jak się zaczął okres tak zwanej "transformacji" i można było na oświacie nieźle zarobić nastąpił w Polsce nader obfity wysyp szkół prywatnych. Wiem, kto z mojej uczelni, na której przepracowałem blisko 40 lat wszedł w ten biznes i "nauczał" w tych rzekomo "elitarnych" szkołach.
Wie Pani, kto to był. Nie? No to Pani powiem. Najwięksi naukowi szarlatani i nieudacznicy na niwie dydaktycznej. Słowem dupki dzwońce, które o uczeniu bladego pojęcia nie miały.
Płakać mi się chciało, jak moi znajomi, którzy ulegli temu snobistycznemu bajerowi oddawali swe dzieci pod skrzydła tych nieodpowiedzialnych i bezkarnych dyletantów z tytułami profesora, których już nikt nie osądzi, bo w międzyczasie wyszedłszy na swoje pozamykali te swoje "elitarne" szkoły.
Pozdrawiam Panią serdecznie,
Krzysztof Pasierbiewicz |
|
|
Mikołaj Kwibuzda Nie chodzi o rankingi. Przeciwnie, rankingi i punkty, tzw. scjentometria, należą do przyczyn obecnego stanu, a nie skutków. Ludzi chcących się uczyć jest mniej więcej taki sam odsetek w każdym pokoleniu, teraz też są. Ale skoro papieru potrzebuje masa ludzi, a wiedzy jakieś 2%, struktura nastawia się na produkcję papieru, a nie wiedzy. |
|
|
Dark Regis Przyjacielu, w Polsce nie są potrzebne dobre uczelnie, tylko ludzie chcący się uczciwie uczyć. Jeżeli najlepsi ludzie wyjeżdżają, bo tu nie ma po prostu co robić, a miejsca na uczelniach są zasiedlone przez starą klikę, to z czego zbudujesz ten prestiż? Z wysługi lat?
Gdy ludzie będą mieli szansę na normalną przyszłość, to m.in. zasiedlą także te uczelnie i rankingi powinny się z miejsca same poprawić.
Wiesz co jest dziś najważniejsze dla człowieka opuszczającego polską uczelnię? Papier. On tam był głownie dla papieru, a na pytanie ze swojej dziedziny albo się oburza, albo obrzuca pytającego laikami, albo wreszcie bez zażenowania stwierdza, że to było dawno i ma to gdzieś w notatkach.
Niestety, żeby coś wiedzieć, to nie wystarczy mieć to w notatkach, tylko trzeba chociaż raz uczciwie to zagadnienie zrozumieć, a tego nie da się zrobić bez pokornej pracy i odpowiedniej ilości czasu. Nie wystarczy potem stwierdzić, że ja to rozumiałem 30 lat temu, tylko tak się nauczyć, żeby móc znów to komuś wytłumaczyć po tych 30 latach. Miarą zrozumienia jest umiejętność wyłożenia (od wykład).
Gdy papier staje się zamiennikiem przesłuchanej wiedzy (nie przyswojonej, chodzenie na wykłady, zaliczenie za chodzenie), to mamy potem nadmiar absolwentów honoris causa, których jedynym zmartwieniem nie jest dalsza nauka, tylko uwalanie wścibskich, którzy im zadają wścibskie pytania z ich dziedziny. Ot tacy Rzeplińscy. |
|
|
mjk1 „Dzieci z zamożnych rodzin, które stać na kursy językowe, kursy przygotowawcze i korepetycje trafiają do prestiżowych szkół średnich a potem na prestiżowe uczelnie”.
„Przygotowania do dobrego liceum młodzież zaczyna już w pierwszej klasie gimnazjum, uczestnicząc w kursach i korepetycjach”.
„Dobre wielkomiejskie szkoły średnie zapewniają sobie wysoki poziom nauczania nie tylko dzięki pracowitości nauczycieli”.
Ciekawe, na czym ta pracowitość nauczycieli polega, jeżeli całą czarną robotę odwalają za nich korepetytorzy.
„Przede wszystkim do szkół tych prowadzi się bardzo ostrą selekcję wstępną. Niektóre licea mają klasy złożone prawie wyłącznie z olimpijczyków”.
Z całym szacunkiem, ale utrzymać wysoki poziom w szkole składającej się z samych prymusów, to każdy nauczyciel potrafi, o ile oczywiście traktuje swój zawód poważnie.
O przywróceniu logiki w jakiejkolwiek z tych szkół oczywiście „ani widu, ani słychu”. |
|
|
Jabe Wniosek taki, że szkolnictwo podstawowe i średnie jest w Polsce całkowicie prywatne.
Kiedyś była afera. Uczniowie ciemiężyli nauczyciela. Przez to nie było prawdziwej nauki. Kuratorium jednak zdecydowało, że rok zostanie zaliczony uczniom nie biorącym w tym udziału. I słusznie, przecież byli niewinni. Bo Polak rodzi się z przestępstwem pierworodnym, które musi odsiedzieć. A oni grzecznie odsiedzieli. Przecież szkoły (przynajmniej te państwowe) nie są od nauki.
Bon oświatowy się w Polsce nie sprawdził, zupełnie tak, jak wolny rynek w Sowietach.
I niech zgadnę, gimnazjów nie było za Gierka? |
|
|
Mikołaj Kwibuzda Tylko drobna aktualizacja: w Polsce nie ma już "prestiżowych wyższych uczelni", a dzieci osób zamożnych studiują za granicą. Poza tym wszystko się zgadza. |