Otrzymane komantarze

Do wpisu: takie rzeczypospolite będą...
Data Autor
Izabela Brodacka Falzmann
Szanowny Panie! Pokazuje to dowodnie do czego prowadzi myślenie życzeniowe. Pojawiła się możliwość łatwych zarobków w szkołach tańca i różańca. Oczywiste było,że podziała tu selekcja negatywna. Poważny naukowiec, człowiek zajęty ważnymi sprawami ( albo takimi, które uważa za ważne)nie rzuciłby się dla marnego grosza w wir nauczania w lawinowo powstających takich szkołach. Osobną sprawą jest papierkomania. Moja córka znająca bardzo dobrze angielski i posiadająca uprawnienia do nauczania dorosłych aby uczyć angielskiego w szkole podstawowej ( tego własnie chciała) musiała ukończyć osobne studia. Jak się łatwo domyślić niewiele nowego tam się dowiedziała. Permanentne dokształcanie nauczycieli zabiera im czas, który powinni poświęcić dzieciom i tylko napędza oświatę, że tak powiem wtórną. Zmniejsza bezrobocie- bo wszyscy się wzajemnie kształcą. Na zasadzie uczył Marcin Marcina.
Izabela Brodacka Falzmann
Papierkomania, tytułomania oraz różne egzotycznie brzmiące miary i wskaźniki są obecnie częścią systemu na całym świecie. Jak się przekłada na przykład indeks h ( Hirscha) na jakość osiągnięć? Jest to indeks cytowań i zapewniam, że brednie na temat globalnego ocieplenia są bardzo często cytowane a ich głosiciele mają wysokie indeksy h. Często mówię, że Einstein nie miałby dzisiaj żadnych szans. Nikt nie czytałby wypocin jakiegoś urzędasa z urzędu patentowego.A Louis Victor Pierre Raymond de Broglie ? Studiował właściwie historię. Jak twierdzono- arystokrata znudzony fordanserkami postanowił zająć się fizyką i mu to nawet wyszło. A Stefan Banach, góral z Ostrowska, samouk, twórca szkoły matematycznej jakie miałby szanse przy dzisiejszej papierkomanii? A swoją drogą wieś Ostrowsko, koło Waksmundu ma chyba dobrą glebę. Z tych okolic pochodził ksiądz Tischner i słynny Ogień.
Izabela Brodacka Falzmann
Tak zgadzam się, te prestiżowe spadły w rankingach światowych na czterechsetne miejsce albo jeszcze niżej. Jednak spośród tych młodych ludzi, którzy nie studiują za granicą, czyli relatywnie spośród mniej zamożnych, zamożniejsi trafiają na UW czy Jagieloński, a biedniejsi do prywatnej wyższej szkoły gotowania na gazie. I to jest ten paradoks.
Izabela Brodacka Falzmann
Wprowadzenie gimnazjów to jedna z poronionych reform ekipy Buzka. Gimnazja niszczą szkołę i młodzież niezależnie od tego kto je wymyślił i wprowadził.Personalia jako argument bywają zawodne. Hitler budował autostrady- czy to znaczy, że ten kto buduje autostrady jest nazistą? Uczyłam za Gomułki i za Gierka. Przeciętni uczniowie z liceum Żmichowskiej wyjeżdżający za granicę uważani tam byli za geniuszy. W 68 roku w programie matematyki była analiza matematyczna. Uczniowie umieli badać funkcje, umieli całkować, umieli stosować analizę w fizyce. Umieli to nawet przeciętni uczniowie. Badanie funkcji jest dość algorytmiczne i często padały zarzuty, że uczniowie traktują podane etapy badania ( dziedzina, granice na krańcach przedziałów określoności,asymptoty, parzystość, okresowość, miejsca zerowe, pierwsza pochodna, jej miejsca zerowe i znak, ekstrema, druga pochodna, jej miejsca zerowe i znak,punkty przegięcia krzywej, tabela, wykres)jak receptę na piernik. Tak czy owak poziom był dość wysoki nie tylko w klasach matematycznych. Pierwsze problemy zaczęły się przez zainstalowanie w szkołach średnich podręczników niejakiej pani Krygowskiej. To znany na świecie dydaktyk, ale geometria w jej ujęciu była dla uczniów niezrozumiała. Ale to drobiazg wobec tego co zdarzyło się z oświatą w wolnej ( raczej częściowo wolnej ) Polsce. Przyszedł walec i wyrównał. Czasy Gomułki i Gierka były ponure. Historia była zakłamywana. Jednak poziom nauczania był wyższy.
Izabela Brodacka Falzmann
Właśnie o tym mówię, że w tym spontanicznie wytwarzającym się systemie nie ma za grosz naszego ludzkiego sensu ani logiki.Zjawiska społeczne podobnie jak przyrodnicze nie rządzą się poczuciem sensu. Jaki sens ma na przykład śnieg w środku lata? A jednak się zdarza. Wobec zjawisk społecznych, masowych, nadających się wręcz do opisu statystycznego trzeba mieć trochę pokory jak wobec przyrody. Zjawiska te są odporne na nasze hierarchie wartości i ideologie. Cały system oświatowy jest głęboko nieprawidłowy.Poczynając od korepetycji udzielanych skutecznie czasem przez tych samych nauczycieli, którym nie wychodzi jakoś nauczanie w klasie. Poprzez selekcję, która choć zrozumiała w intencjach podważa sens nauczania.Uwzględniając protekcje i łapówki o których nie chciałam pisać, żeby nie sprowadzić problemu wyłącznie do spraw kryminalnych. Przy takim punkcie widzenia najłatwiejsze wydawałoby się ściganie przestępstw.Ale od posadzenia w kryminale łapowników poziom oświaty nie wzrośnie.
Krzysztof Pasierbiewicz
Wielce Szanowna Pani Izabelo! Jak się zaczął okres tak zwanej "transformacji" i można było na oświacie nieźle zarobić nastąpił w Polsce nader obfity wysyp szkół prywatnych. Wiem, kto z mojej uczelni, na której przepracowałem blisko 40 lat wszedł w ten biznes i "nauczał" w tych rzekomo "elitarnych" szkołach. Wie Pani, kto to był. Nie? No to Pani powiem. Najwięksi naukowi szarlatani i nieudacznicy na niwie dydaktycznej. Słowem dupki dzwońce, które o uczeniu bladego pojęcia nie miały. Płakać mi się chciało, jak moi znajomi, którzy ulegli temu snobistycznemu bajerowi oddawali swe dzieci pod skrzydła tych nieodpowiedzialnych i bezkarnych dyletantów z tytułami profesora, których już nikt nie osądzi, bo w międzyczasie wyszedłszy na swoje pozamykali te swoje "elitarne" szkoły. Pozdrawiam Panią serdecznie, Krzysztof Pasierbiewicz
Mikołaj Kwibuzda
Nie chodzi o rankingi. Przeciwnie, rankingi i punkty, tzw. scjentometria, należą do przyczyn obecnego stanu, a nie skutków. Ludzi chcących się uczyć jest mniej więcej taki sam odsetek w każdym pokoleniu, teraz też są. Ale skoro papieru potrzebuje masa ludzi, a wiedzy jakieś 2%, struktura nastawia się na produkcję papieru, a nie wiedzy.
Dark Regis
Przyjacielu, w Polsce nie są potrzebne dobre uczelnie, tylko ludzie chcący się uczciwie uczyć. Jeżeli najlepsi ludzie wyjeżdżają, bo tu nie ma po prostu co robić, a miejsca na uczelniach są zasiedlone przez starą klikę, to z czego zbudujesz ten prestiż? Z wysługi lat? Gdy ludzie będą mieli szansę na normalną przyszłość, to m.in. zasiedlą także te uczelnie i rankingi powinny się z miejsca same poprawić. Wiesz co jest dziś najważniejsze dla człowieka opuszczającego polską uczelnię? Papier. On tam był głownie dla papieru, a na pytanie ze swojej dziedziny albo się oburza, albo obrzuca pytającego laikami, albo wreszcie bez zażenowania stwierdza, że to było dawno i ma to gdzieś w notatkach. Niestety, żeby coś wiedzieć, to nie wystarczy mieć to w notatkach, tylko trzeba chociaż raz uczciwie to zagadnienie zrozumieć, a tego nie da się zrobić bez pokornej pracy i odpowiedniej ilości czasu. Nie wystarczy potem stwierdzić, że ja to rozumiałem 30 lat temu, tylko tak się nauczyć, żeby móc znów to komuś wytłumaczyć po tych 30 latach. Miarą zrozumienia jest umiejętność wyłożenia (od wykład). Gdy papier staje się zamiennikiem przesłuchanej wiedzy (nie przyswojonej, chodzenie na wykłady, zaliczenie za chodzenie), to mamy potem nadmiar absolwentów honoris causa, których jedynym zmartwieniem nie jest dalsza nauka, tylko uwalanie wścibskich, którzy im zadają wścibskie pytania z ich dziedziny. Ot tacy Rzeplińscy.
mjk1
„Dzieci z zamożnych rodzin, które stać na kursy językowe, kursy przygotowawcze i korepetycje trafiają do prestiżowych szkół średnich a potem na prestiżowe uczelnie”. „Przygotowania do dobrego liceum młodzież zaczyna już w pierwszej klasie gimnazjum, uczestnicząc w kursach i korepetycjach”. „Dobre wielkomiejskie szkoły średnie zapewniają sobie wysoki poziom nauczania nie tylko dzięki pracowitości nauczycieli”. Ciekawe, na czym ta pracowitość nauczycieli polega, jeżeli całą czarną robotę odwalają za nich korepetytorzy. „Przede wszystkim do szkół tych prowadzi się bardzo ostrą selekcję wstępną. Niektóre licea mają klasy złożone prawie wyłącznie z olimpijczyków”. Z całym szacunkiem, ale utrzymać wysoki poziom w szkole składającej się z samych prymusów, to każdy nauczyciel potrafi, o ile oczywiście traktuje swój zawód poważnie. O przywróceniu logiki w jakiejkolwiek z tych szkół oczywiście „ani widu, ani słychu”.
Jabe
Wniosek taki, że szkolnictwo podstawowe i średnie jest w Polsce całkowicie prywatne. Kiedyś była afera. Uczniowie ciemiężyli nauczyciela. Przez to nie było prawdziwej nauki. Kuratorium jednak zdecydowało, że rok zostanie zaliczony uczniom nie biorącym w tym udziału. I słusznie, przecież byli niewinni. Bo Polak rodzi się z przestępstwem pierworodnym, które musi odsiedzieć. A oni grzecznie odsiedzieli. Przecież szkoły (przynajmniej te państwowe) nie są od nauki. Bon oświatowy się w Polsce nie sprawdził, zupełnie tak, jak wolny rynek w Sowietach. I niech zgadnę, gimnazjów nie było za Gierka?
Mikołaj Kwibuzda
Tylko drobna aktualizacja: w Polsce nie ma już "prestiżowych wyższych uczelni", a dzieci osób zamożnych studiują za granicą. Poza tym wszystko się zgadza.
Do wpisu: Natura i kultura
Data Autor
gorylisko
Witam Szanowną Panią a propos tego hmmm...zakazu noszenia skarpet w sandałach...wiele lat nie byłem tego świadomu, dopiero na jakiejś stronie plotkarskiej w necie o tym przeczytałem...oczywiście cała tyrada była opatrzona fotkami... dla mnie to jakiś idiotyzm... a w ogóle takie nowinki mody maja dla mnie wymiar głupoty piramidalnej... dla czyjejś głupoty nie będę narażał stóp na otarcia... czasem zastanawiam się jak trzeba być pustym żeby traktować serio gadki o modzie... moim zdaniem ubiór to nie kwestia mody... tylko osobistego szyku, wyrazu, szacunku do siebie i do innych...a moda... to dla mnie pierwotna odmiana politycznej poprawności dla zupaków którzy nie potrafią docenić elegancji i szyku bez odwoływania się do tzw. opinii publicznej czy innej g***w mam w domu sweter, bardzo stary i taki sobie...ale trudno mi go wyrzucić ( raczej oddaję stare rzeczy do charity shops)... ten sweter bywał ze mną i na mnie w górach za czasów studenckich, bywał ze mną we świecie...najdalej w Japonii... to tak jakby wyrzucić starego przyjaciela... może to głupie ale to to odczuwam... jedna z moich eks...dostawała jakiegoś szału z powodu tego swetra... ale go nie wyrzuciła...buty jakie wtedy miałem, skrzypiały...wyrzuciła... ;-) dla mnie sprawa jasna i prosta, czysto i schludnie... pieprzyć modę (przepraszam ale cisnęło mi się zupełnie inne słowo bardziej dosadne)
.."Natura i Kultura"... Slowo "kultura" jest niczym innym jak 'Lisciem Figowym",ktorym probuje sie przykryc wlasna,ludzka niedoskonalosc i limity oraz nasze indywidualne potrzeby dominacji nad otaczajaca nas Natura i Zyciem w jakiejkolwiek formie (w tym naszego blizniego). Jest wymyslem za ktorym ukrywamy nasze indywidualne ulomnosci i slabosci. Jak slusznie pani zauwazyla jest ona niepotrzebna tym ,ktorzy posiadaja Swiadomosc tego faktu i rozumia skale wlasnych ulomnosci i ograniczen.Niepotrzebna jest tym , ktorzy podazaja w kierunku Prawdy o Wszechswiecie i kazdego z Nas w nim miejsce.. Tak refleksja mnie naszla...Hej ....
wielkopolskizdzichu
""nawet najlepszy start życiowy nie uczyni z przeciętnego Kowalskiego Mozarta" I pomyśleć, że są tacy, którzy adopcję przekładają nad in vitro. Kto by przypuszcxzał, że Pani Izabela jest tak blisko oświeceniowych koncepcji Fryderyka II zwanego Wielkim
Izabela Brodacka Falzmann
Podobną schadenfreude powinnam odczuwać widząc jak obecne władze dobierają się do skóry złodziejom kamienic. Pisałam o tym tutaj bodajże w 2012 roku.( Historia pewnej kamienicy)Jak często miałam rację. Szkoda, że wtedy nic się nie ruszyło w tej sprawie. Nie było widać woli politycznej.Wiele tysięcy lokatorów znalazło się na bruku, oszukani zostali spadkobiercy,prawowitym właścicielom należą się odszkodowania z budżetu państwa. To samo dotyczy sprawy uporządkowania ksiąg wieczystych na ziemiach zachodnich. Decydenci powinni słuchać czasem vox populi.
Jabe
Zwierzaki nie biegają z metką „Jestem brakującym ogniwem” przywiązaną do ogona. Być może dlatego Pan przeoczył. Generalnie gatunki nie zmieniają się znacząco, zanim powstanie taka potrzeba. Jeśli warunki są stabilne, gatunek może trwać praktycznie niezmieniony. Wtedy znajdujemy jego skamieniałości, bo one się zachowują bardzo rzadko, ale jest na to czas. Z drugiej strony, gdy pojawia się presja środowiskowa, nabywanie przystosowawczych cech następuje szybko, bo to kwestia przetrwania. To trwa krótko i zapewne osobników jest mało, więc trudno się spodziewać, że się zachowają. Ja o tym nie bardzo czytałem. Siła teorii ewolucji polega na tym, że znając ogólną ideę, łatwo resztę odtworzyć. W sumie nie ma czego bronić – tak musi być. Dlatego to nie jest pasjonujące, jak już się wie. Z pewnością Darwin nie musiał prowadzić drobiazgowych badań, wystarczył pouczający przykład, który mu dał do myślenia. Nie ma się czego doszukiwać. Ssaki ewoluowały spokojnie przez całe panowanie dinozaurów. Są skamieniałości. Natomiast nawet współczesne wielkie koty są trudne do odróżnienia po szkielecie – fatalny przykład. W globalne ocieplenie za to musimy uwierzyć. Kapłani nauczają, że świat się zawali, jeśli się nie poświęcimy. Może mają rację, może nie. Oni też pewnie nie wiedzą. Dostają granty, za to że straszą. Teoria Einsteina jest nieprawdziwa, bo nie ma żadnego praktycznego zastosowania? Też mi rozumowanie. Ma zastosowanie – GPS ją stosuje. Jak Panu działa nawigacja w samochodzie, to znaczy że Teoria Względności też działa. No i nie można sobie manipulować czasem i przestrzenią dowolnie, do smaku.
Szanowna Pani Izo, jak zwykle jestem pod wrażeniem. Od paru lat z przyjemnością czytam Pani świetne teksty, obrazujące naszą skomplikowaną rzeczywistość. Osobiście doświadczyłem tego, że mimo wszystko akademickie środowisko, które kształtuje przyszłych tzw.inteligentów nie ma tak wielkiego wpływu, jaki mają rodzice, a może przede wszystkim dziadkowie. Tak było i w moim przypadku, miałem to szczęście. Pokolenie, które przeżyło wojnę, głód, nie przyłączyło nie poddało się propagandzie moskiewskiej zawsze miało właściwe spojrzenie na otaczającą rzeczywistość. Pamiętam, kolegę z podwórka, którego "ociec" oczywiście pełna gębą dyrektor i wysko postawiony członek PZPR,był nietykalny i wyprawiał co chciał. Schyłek Gierka. Dyrektorski syn perorował: "że jeszcze nigdy tak dobrze w Polsce nie było, jak teraz...", ja mu na to, że takiego bagna w jakie nas wpuściła PZPR jeszcze nie było. A był to okres po "wydarzeniach" w Radomiu. Ja dalej, że nie było wojny a tu racje żywnościowe na kartki. Że na budowę moskiewskiej infrastruktury pod igrzyska, składają się wszystkie demoludy i ledwo zipią... On oczywiście tekstem zapożyczonym z tatusia, że to... no takie tam... kłopoty przejściowe, a ja na koniec wnioskuję, że musi to wszystko "dupnąć". A byłem wówczas w szczenięcym wieku, na jakieś 2-3 lata przed studiami. Dziś, kiedy spieram się o obecną rzeczywistość,to jakoś po latach wychodzi (za przeproszeniem) na moje (a mówię to z ciężkim sercem). Siedem lat temu, w zażartej dyskusji z kolegami z pracy, wypaliłem o gigantycznym złodziejstwie PO i PSL-u rozwałce polskiej gospodarki, mina szefa bezcenna, choć to platformers pierwszej wody. A tak wracając do tego kolegi z podwórka, jakieś 8 lat temu po nieudanym biznesie, kiedy wierzyciel przyszedł po swoje..., świat się mu zwalił na głowę i palnął sobie w łeb.
smieciu
Nauka sama w sobie jest niby w porządku. To samo można powiedzieć właśnie o ekologii czy np. demokracji. Teoria ok. Ale praktyka już nie. Ekologia jest celowo ośmieszana, dawno już zawłaszczona przez te same ludki co uczą nas demokracji i równości. Uczą po swojemu. Swoistego rodzaju parodii ekologii, równości itp. Oficjalna nauka idzie dokładnie tą samą drogą, którą obserwujemy w każdej innej dziedzinie życia. Czemu nauka miałaby być wyjątkiem? Darwin. Człowiek, który napisał swoje dzieło wiele lat po swojej podróży, dzięki której niby doszedł do swojej teorii. Nie wiem czy on to napisał bezpośrednio na zamówienie czy też ktoś mu podsunął ten pomysł. To jest drugorzędne. Ważniejsze jest uparte forsowanie tej teorii, która ma kupę luk. Nie mówiąc o tym że nikt póki co ewolucji (w sensie stworzenia nowego gatunku) nie zaobserwował. Wykopaliska sugerują coś innego: całe kompletne światy (np. dinozaurów) z już ugruntownymi gatunkami po których następują rewolucyjne, gwałtowne zmiany tworzące nowe światy (np. ssaków). Z ze swoimi ugruntowanymi gatunkami. Zgdonie z terorią ewolucji przez te miliony lat powinny być wytworzone całe masy pośrednich gatunków. Ale tak nie jest. Jest np. tygrys, lew, czy gepard. Ale gdzie są te tysiące szkieletów pokazujących jak powstały te gatunki? Te drobne różnice w budowie? Ci co fosrowali teorię Darwina posuwali się do jawnych oszustw np. stworzyli fałszywy szkielet brakujące ogniwo w ewolucji człowieka, by pchnąć sprawy do przodu. Szkielet ten jeszcze bodajże w latach 70 wystawiano dumnie gdzieś w Londynie. Gdy sprawa wyszła na jaw szkielet usunięto. Brakujacego ogniwa brak ele teoria Darwina jest ok. I tak to działa. Życie na Ziemi skądś się wzięło. Ale oficjalna nauka ma zakaz szukania prawdy w tej działce. Einstein. Bardzo podobna historia. Stworzył teorie, które nie mają żadnego praktycznego zastosowania natomiast są kpiną z logiki i zwykłego rozsądku. Teorie te wymagają na człowieku takiego samego gwałtu na mózgu jak teorie dotyczące gender. Ale z drugiej strony są to piękne teorie, gdyż możliwe jest w nich wszystko. Np. u Einsteina można sobie manipulować czasem (!) i przestrzenią (!). Dzięki tej wygodnej względności :) można wyjaśnić wszystko... Po prostu parodia. Teoria, która nie polega na przewidywaniu tylko dopasowywaniu zmiennych do obserwacji.
Izabela Brodacka Falzmann
Głosząc szacunek dla wszelkich kultur sprowadzają je do roli folkloru czyli nie szanują żadnej. Pisał o tym Leszek Kołakowski. Z jakiej kultury wywodzą się postępacy? Oto jest pytanie!
Izabela Brodacka Falzmann
Poprawność polityczna jest rodzajem kodeksu bon tonu. Wszelkie tego rodzaju kodeksy w założeniu mają ułatwiać ludziom życie chroniąc ich przed niezamierzonym obrażeniem kogoś albo zrobieniem mu przykrości.Na przykład zakaz telefonowania do kogoś po 22 ( liczba jest umowna, bo kodeksy się zmieniają) czy zakaz jedzenia palcami. Trudniej zrozumieć czemu służą równie bezwzględne kanony mody, na przykład zakaz noszenia skarpetek do męskich sandałów,który utrzymał się bardzo długo i podobno dopiero ostatnio został złamany.( Szczerze- nic mnie to nie obchodzi). Polityczna poprawność ma swą analogię w zasadzie; " nie mówimy garbatemu, że jest garbaty". Ale jeżeli garbaty zgłosi się na kasting do baletu?. Polityczna poprawność stała się dla naukowców i publicystów kneblem. Nie tylko nie można powiedzieć garbatemu że jest garbaty ale Eskimosowi, ze jest Eskimosem tak jakby fakt bycia Eskimosem był hańbiący. Nie wiedzieć czemu Afroamerykanin ma brzmieć lepiej niż Murzyn, a Rom lepiej niż Cygan. Jest w tym naiwna wiara w magię słów i lekceważenie dla faktów.
Izabela Brodacka Falzmann
Bardzo dziękuję i pozdrawiam.
Izabela Brodacka Falzmann
Podzielam Pana pesymizm poznawczy.Ludzie w moim wieku, po marksistowskich bredniach dręczących ich przez całe lata mają alergię na ideologię w nauce i na wszelkie inne brednie, których nie szczędzi im współczesny świat i współczesna nauka czy pseudonauka.
Izabela Brodacka Falzmann
"Tabula Rasa" czytałam sobie dwa tygodnie temu w Jerzwałdzie w przerwach pomiędzy taśtaniem się ( bo trudno to nazwać żeglowaniem) na moim zdezelowanym Zefirze po jeziorze Płaskim, które jak sama nazwa wskazuje jest płaskie i płytkie, a w Zefirze lubi zacinać się miecz. Jerzwałd to wioseczka turystyczna na półwyspie wsławiona tym, że mieszkał tu Nienacki.Dla dzieci słynny autor powieści " Pan samochodzik" dla dorosłych- powieści " Raz w roku w Skiroławkach". Ponieważ goszczę czasem w Jerzwałdzie u znajomego z Warszawy, który tu kupił piękną poniemiecką rybaczówkę ograniczę się do stwierdzenia, że powieść dla dorosłych Nienackiego jest bardziej antropologicznym opisem pewnej zamkniętej społeczności niż literacką fantazją. Gdyby ktoś dziś zechciał opisać w reportażu dni codzienne mieszkańców Jerzwałdu, walki rybaków z kłusownikami, romanse i wielkie miłości nikt by mu chyba nie uwierzył.Jak się okazało Nienacki był utrwalaczem władzy ludowej, a nawet kontaktem operacyjnym o pseudonimie Eremita. W Jerzwałdzie można zobaczyć jego dom, poniemiecki cmentarz, przyrodniczą ścieżkę dydaktyczną i stary wóz strażacki z ręczną pompą nazywający się nie wiedzieć czemu Zośka. Ale okolice są niezwykłej urody. Pozdrawiam serdecznie.
Anonymous
Zawsze z uwagą czytam słowa Pani.
Jabe
Nie ma sensu wierzyć w naukę, wcale nie z powodu Pańskich przekonań. Nauka nie jest od tego by wierzyć, tylko by wątpić – także w nią samą. Pan powiada, że Darwin dostał kasę od spiskowców za wymyślenie ewolucji, a Einstein za E = mc²? Czekam uzasadnienia. Ekologia jest dziedziną nauki. To słowo zawłaszczono dla nazwania czegoś na kształt sekty, która czerpie zysk z ratowania świata. Niezależnie od znaczenia, nie jest wymysłem oszołomów. Skoro są z tego przedsięwzięcia pieniądze, rozsądnie jest założyć, że w przeciwieństwie do teorii Darwina czy Einsteina, akurat ona powstała na zamówienie.