|
|
:))))
To jest to Twoje lekarstwo na emigrację? Sugerujesz że dlatego wyjeżdżają bo nikt im nie chce płacić za pracę?
Odpuść sobie dyskusje na temat oświaty i gospodarki. |
|
|
mjk1 Aniu, skoro nie potrafisz odpowiedzieć na tak proste pytanie - odpowiem.
Aby pracownik zechciał świadczyć pracę, należy go wynagrodzić.
Tyle, tylko tyle i aż tyle.
Pozdrawiam. |
|
|
mjk1 Przepraszam, że dopiero teraz, ale czasami nie ma czasu siąść przed komputerem.
Żeby ktokolwiek zechciał świadczyć pracę niekoniecznie trzeba mu zapłacić. Na pewno jednak trzeba go wynagrodzić a to różnica dość zasadnicza.
Zanim wyjaśnię pozwoli Pani, że odniosę się do wpisu Pani Anny Boryckiej, bo to ważne i wiąże się z tematem. Pani Anna nie ma racji pisząc, że najlepszą motywacją do pracy jest głód. Głód jak i każdy przymus, jest złym doradcą we wszystkim. Państwa w których nie stosuje się przymusu pracy, są na zdecydowanie wyższym poziomie niż pozostałe. W krajach gdzie pracownicy są dobrze wynagradzani ludzie pracują krócej, wolniej a jednocześnie mają wyższą wydajność. Pracownicy też dużo chętniej chodzą do pracy, nawet ci do mieszania cementu. Nawet dzieci nie przymuszane, wobec których nie stosuje się systemu kar a jedynie wynagradza, zachowują i uczą się lepiej od pozostałych. Żeby była jasność, tzw. bezstresowe wychowanie w propagowanej formie z wychowaniem nie ma absolutnie nic wspólnego. Podobnie płacenie dzieciom za stopnie, nie jest wynagradzaniem a patologią.
Wracając do zasadniczego tematu, muszę wyjaśnić na czym samo wynagrodzenie polega. Istotą wynagrodzenia jest tylko i wyłącznie zapewnienie pracownikowi możliwości nabycia dóbr a to wcale nie musi być realizowane za pomocą pieniędzy. Można to zaobserwować nawet teraz i to w naszym kraju. Lepiej jednak byłoby pokazać to na przykładzie krajów, w których to zastosowano i jakie osiągnięto rezultaty. Tu jednak musiałbym zacząć od omówienia teorii profesora Knappa a tego Pani sobie ostatnio nie życzyła, nazywając jego teorie utopią. Jeżeli jednak zmieniła Pani zdanie, chętnie będę kontynuował ten temat.
Pozdrawiam Panią. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Szanowny Panie Michale. Zlituj się Pan i podaj odpowiedź. Żeby człowiek zechciał świadczyć pracę na ogół trzeba mu godziwie zapłacić. Żebym ja zechciała świadczyć pracę- musi mnie ona zainteresować. Własnie podjęłam się uporządkowania księgi stadnej pewnej stadniny. Dodam, że to problem raczej kombinatoryczny, czyli matematyczny niż zootechniczny. Nie mogę się zatrudnić w tej stadninie bo jestem po prostu za stara. Na wszelki wypadek nie rozmawiałam o finansach. Jeżeli podam za niskie honorarium za to zlecenie albo przyznam się, że gotowa jestem pracować za darmo zdyskwalifikuje mnie to całkowicie w oczach zatrudniających. Zostanę uznana za niebezpieczną wariatkę. Jeżeli podam honorarium za wysokie organ nadzorczy zgłosi zastrzeżenia, a mnie w tym przypadku pieniądze nie interesują. Sama nie wiem jak to rozegrać, jak optymalizować. |
|
|
mjk1 Pięknie Aniu.
Wybrałaś już odpowiednią ofertę, spisałaś umowę, lub uzgodniłaś warunki ustnie, pracownik wysprzątał mieszkanie tak, jak chciałaś, co więc musisz teraz zrobić? |
|
|
Wystawiam ofertę pracy i wybieram najtańszą propozycję, oczywiście po sprawdzeniu referencji. No i myślę że w końcu zrozumiałeś? Zapotrzebowanie na rynku jest czynnikiem decydującym, i naprawdę, mało mnie interesuje czy wysprząta mi mieszkanie inżynier czy pani z doktoratem, albo ktoś kto w ogóle nie ma wykształcenia. W tym przypadku jedno musi umieć, musi dokładnie, szybko i tanio posprzątać. |
|
|
mjk1 Jeszcze krócej, może tym razem się uda.
Co musisz zrobić Ty osobiście, aby najedzony człowiek zechciał wysprzątać Twoje mieszkanie? |
|
|
mjk1 Najpierw wyjaśnienie. Nazywam się Michał Kaczmarczyk. To że figuruję tutaj pod nazwą mjk1, wiąże się prawdopodobnie z procesem rejestracji, gdzie zapewne kazano wpisać identyfikator i tak już zostało (j od drugiego imienia Jacek a 1 dlatego, że mjk już było w systemie).
Co do samego wpisu, to niestety znowu potwierdza Pani, jak i Pani Anna, słuszność przytoczonej przeze mnie zwrotki wspomnianego poety. Nie można rozpatrywać samego szkolnictwa w oderwaniu nie tylko od gospodarki, ale całego szeroko pojętego systemu społeczno gospodarczego Państwa. Zadałem proste pytanie, co należy zrobić, aby człowiek zechciał świadczyć pracę. Nie w PRL-u, nie w ZSRR, ale tu i teraz w obecnie panujących realiach. To jest podstawa i jednocześnie założenie. Błędna odpowiedź to błędne założenia a na podstawie błędnych założeń nie można dojść do prawidłowych wniosków. Nie pytam, żeby kogokolwiek egzaminować, tylko na podstawie odpowiedzi przejść do dalszych wyjaśnień.
Potraficie Panie odpowiedzieć na tak proste pytanie? |
|
|
Zachęcać do pracy? Ktoś robi łaskę że zarabia na swoje utrzymanie i płaci swoje rachunki? No dobrze, więc najlepszą zachętą do pracy jest głód - rozumiesz? No jest jeszcze podaż, popyt i takie tam różne prawa wolnego rynku, no ale w sowieckiej mentalności to rzeczy nieistotne: BO PAŃSTWO MUSI,BO PAŃSTWO MA OBOWIĄZEK. To już przerabialiśmy i ten system 30 lat temu upadł z wielkim hukiem. |
|
|
mjk1 Aniu. Jeszcze raz spróbuj się skupić. Proszę!
Ja nie pytam o sposób finansowania szkolnictwa!
Jesteś tylko Ty i jakiś człowiek (osoba).
Chcesz, żeby ten człowiek wysprzątał Twoje mieszkanie.
Co musisz zrobić, aby ten człowiek chciał wysprzątać Twoje mieszkanie?
Szerzej, co trzeba zrobić, aby zachęcić kogokolwiek do pracy?
Inaczej co należy zrobić, aby ktoś zechciał pracować?
Rozumiesz pytanie i potrafisz odpowiedzieć, czy nie? |
|
|
Pani Izabelo
Dziękuję za rozwinięcie mojej myśli. Jak pogodzić Kowalskiego, Nowaka i interesy państwa/społeczeństwa? Według mnie, niezbędna jest pełna odpłatność za naukę. Poniżej w postach podałam szczegółowe rozwiązanie. Równych szans to Polak z bogatymi społeczeństwami jeszcze długo mieć nie będzie, więc na drenaż naszych mózgów tym bardziej nie powinniśmy pozwolić. Jeśli jednak ktoś bardzo chce szybko wyrównać te szanse, niech to robi za własna kasę. Tak jest uczciwie. |
|
|
wielkopolskizdzichu "Założenie, że społeczeństwo opłaca komuś studia medyczne czy prawnicze po to żeby był dobrym lekarzem czy adwokatem i mógł bardzo drogo sprzedawać swoje usługi jest trochę niesprawiedliwe. Kowalskiego nie stać żeby kształcić dzieci a musi się składać na kształcenie dzieci Nowaka, żeby potem bulić im za usługi podczas gdy jego dzieci będą kopać rowy?Poza tym jak w przypadku medycyny spora liczba absolwentów natychmiast wyjeżdża za granicę gdzie zarobki są wyższe"
1. Efekty łatwo przewidzieć, lekarze tylko i wyłącznie z rodzin lekarskich, podobnie jak prawnicy z rodzin prawniczych. Czyli nie zdolności tylko koneksje i pochodzenie decydować będą o tym kto kim jest w społeczeństwie.
2. Obecnie lekarz bez pleców może wyjechać za granicę, w pewnych dających się opisać warunkach może być co najwyżej parobkiem - zastąpić tych przedwojennych białoruskich.
Ot chytry plan Szanownej Pani Izabeli. |
|
|
:)
Trzeba zrobić dokładnie to, co pisałam w poprzednich postach. Społeczeństwo nie powinno łożyć na naukę ludzi którzy później chcą dyktować nam własne warunki. Jeśli chcą te warunki dyktować, to niech wyuczą się za własne pieniądze. Ilu takich będzie? Garstka - i wtedy niech jadą za pracą gdzie chcą. Większość jednak przyjmie prawa rynku i współzależności między nauką a gospodarką. Płacę więc wymagam! Socjalizm to już historia, więc za darmo to nawet w pysk już nie dają. Zdaję sobie sprawę że wykorzenienie sowieckiej mentalności to praca na dwa pokolenia, ale innej drogi nie ma.
Prezentujesz typową postawę roszczeniową: Skończyłem studia i to państwo powinno mieć zmartwienie czy mam odpowiednie warunki itd. A ja Ci mówię tak: Skoro nie pomyślałeś wcześniej jak sobie zapewnić wsparcie i szansę na pracę za odpowiednie pieniądze, zanim rozpocząłeś studia, TO JEST TO WYŁĄCZNIE TWÓJ PROBLEM, i za to powinieneś wcześniej zapłacić. Chcesz być wolny i niezależny? To nie wyciągaj rączek po kasę podatnika, zapłać za swoją wolność w nauce i wtedy spróbuj na wolnym rynku cokolwiek dyktować. Powodzenia. |
|
|
mjk1 Aniu, nie gniewaj się, ale ja nie pytałem o sposób finansowania nauki.
Zadałem zupełnie inne pytanie, które powtórzę jeszcze raz:
Co należy zrobić aby absolwent chciał pracować dla kraju (krajowej firmy) a nie dla obcej?
Absolwent nie tylko polskiej uczelni, ale także niemieckiej, czeskiej, angielskiej czy jakiejkolwiek. Jak zachęcić go do pracy dla naszego kraju? Sposób finansowania nie ma tu nic do rzeczy. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Przepraszam, że się wtrącam w dyskusję pomiędzy Panią Anią i Panem Markiem. Aby wykształcona osoba musiała pracować w kraju który ją wykształcił można jak za komuny zamknąć granice. Ale nie o to chyba chodzi. Żeby chciała pracować w kraju, powinna móc zarabiać tyle co poza krajem i mieć takie same szanse rozwoju. Jak na razie mało realne. Myślimy cały czas z punktu widzenia tej osoby. W tym rozumowaniu kryje się jednak założenie, że wystarczy duża liczba wykształconych osób aby kraj rozkwitał ekonomicznie i społecznie. To nie koniecznie jest prawda. W ZSRR nie brakowało jak wiadomo ludzi wykształconych i bardzo wybitnych naukowców a jednak kraj podupadał gospodarczo i ludzie żyli w nędzy. Na pytanie co jest ważniejsze struktura czy ludzie odpowiem- i struktura i ludzie. Najlepiej byłoby gdyby ludzie chcieli inwestować w siebie w kierunku pożądanym społecznie. Łatwo sobie wyobrazić kierunek niepożądany. Ktoś uczy się strzelać, bo chce zostać drogim killerem. Wyższe studia to tak czy owak inwestycja indywidualna. Założenie, że społeczeństwo opłaca komuś studia medyczne czy prawnicze po to żeby był dobrym lekarzem czy adwokatem i mógł bardzo drogo sprzedawać swoje usługi jest trochę niesprawiedliwe. Kowalskiego nie stać żeby kształcić dzieci a musi się składać na kształcenie dzieci Nowaka, żeby potem bulić im za usługi podczas gdy jego dzieci będą kopać rowy?Poza tym jak w przypadku medycyny spora liczba absolwentów natychmiast wyjeżdża za granicę gdzie zarobki są wyższe i Nowak nic nie otrzyma za swoje pieniądze. Nawet lepszych choć drogo opłacanych usług świadczonych przez dzieci Kowalskiego. |
|
|
Myślałam że to rozumiesz. Stypendia czy kredyty zwykle w takim systemie będą umową docelową - czyli w skrócie: ja finansuję Twoją naukę a Ty mi to w przyszłości odpracujesz. To ja będę poszukiwała tych co w przyszłości zagwarantują rozwój mojej firmy, zabezpieczając odpowiednią kadrę na planowane nowe stanowiska lub zwalniane przez emerytów. Jeśli nie chcesz żadnych zobowiązań, to płać za naukę z własnej kieszeni. Tak powinien działać zdrowy system na linii nauka - gospodarka. Wytłumaczyłam Ci najprościej jak to możliwe. |
|
|
mjk1 Aniu, skup się proszę.
Pytanie brzmiało dokładnie: co należy zrobić, aby wykształcona osoba chciała pracować dla kraju?
Odpowiedziałaś: „System stypendialny i kredytowy spowoduje to, że sponsor lub grupa sponsorów będzie finansowała te kierunki nauki które będą potrzebne gospodarce”.
To jest odpowiedź na pytanie o sposób finansowania nauki!!!
Ja pytam, co należy zrobić, aby wykształcona już osoba chciała pracować dla naszego kraju a nie dla obcego?
Potrafisz udzielić odpowiedzi czy nie? |
|
|
Odpowiedź wynika z dwóch moich postów. System stypendialny i kredytowy spowoduje to, że sponsor lub grupa sponsorów będzie finansowała te kierunki nauki które będą potrzebne gospodarce.
Jeśli ktoś chce studiować w Akademii Sztuk Pięknych, a na co dzień jego głównym zajęciem jest przysłowiowe wyprowadzanie pieska, to niech to robi na własny koszt. |
|
|
mjk1 „Widzisz Aniu, jak Ty nic nie rozumiesz”. To z „Seksmisji” a teraz poważnie.
Finansowanie nauki jest inwestycją. Większość twierdzi, że najtańszą. Każda inwestycja powinna przynieść korzyści – niekoniecznie materialne. Żeby tę korzyść przyniosła, należy wykształconemu człowiekowi stworzyć warunki do wykorzystania nabytej wiedzy w praktyce, lub dalszego jej pogłębiania. Od tego właśnie trzeba zacząć. Jeżeli tego nie zapewnimy (Państwo nie zapewni) zawsze znajdzie się ktoś, kto zapłaci i za studenta i za jego naukę, jeżeli zwietrzy w tym interes.
Dalej więc pozostaje aktualne pytanie, co należy zrobić, aby wykształcona osoba chciała pracować dla kraju, lub dalej się kształcić.
Potrafisz odpowiedzieć Aniu? |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann To miało być ironicznie a wyszło jak zwykle. Ja też nie lubię amerykanizmów. Znam taką osobę, która breduje psy. Zapomniała po polsku, a nie nauczyła się po angielsku. |
|
|
Marku (?)
Obowiązki państwa we wszystkich dziedzinach widzę trochę inaczej niż Ty, ale to nie tutaj dyskusja na ten temat.
Dyskusja i notka są o szkolnictwie. Nie lubię słowa urynkowienie, wolę racjonalizację systemu szkolnictwa. Nic tak nie motywuje do tej racjonalizacji jak zaangażowanie właśnie własnych pieniędzy przez obywateli. Państwo nie może odpowiadać za błędne decyzje np. tzw. wiecznych studentów czy finansować uzawodowienie przyszłych emigrantów - wielu Polaków to deklaruje podczas studiów. Proszę bardzo, chcesz to szukaj pracy po studiach gdzie chcesz, ale za naukę płać tu i teraz. Jedyny obowiązek jaki powinno mieć państwo w szkolnictwie, to zapewnić dostęp do wszelkich szkół i wykształcenie za darmo na poziomie podstawowym. Dorzucę do wcześniejszej propozycji, możliwość odpisania od podatku kwot przeznaczonych na naukę i kredyty z tym związane. |
|
|
Anonymous W Amber Gold nie chodziło o odkładanie oszczędności w złocie. Nie chodziło w ogóle o odkładanie oszczędności, bo Amber Gold jest piramidą finansową na kształt ZUS. Łatwo włożyć , trudniej wyjąć. Wyjąć można tylko to co wpłacą kolejne ofiary.
Podany przez Panią przykład wskazuje, że na czarną godzinę warto mieć coś odłożone. Złoto ma nad diamentami pewną przewagę w zakresie wyceny, trwałości, dostępności, podzielności, wymienialności. Warto je być może odkładać na koszty leczenia, pod warunkiem, że nie w Amber Gold, ale tez nie w systemach, gdzie nie ma powiązania składek ze składki płacącym.
Oszczędzanie jest alternarnatywą ubezpieczeń opartych zarówno o instytucje państwowe (ZUS), jak i prywatnych ubezpieczycieli. W obu wypadkach beneficjentem są instytucje finansowe a nie chory w potrzebie.
Można mieć odmienne zdanie, ale czy wolno zmuszać do współuczestniczenia. |
|
|
mjk1 Niestety nie, kochana Aniu.
Państwo ma obowiązek kształcić młodych ludzi przede wszystkim na potrzeby rodzimej gospodarki. Żeby jednak to robić, musi przede wszystkim mieć i rozwijać własną gospodarkę. Przykład? Proszę bardzo. W Polsce wg PO, PiSu i wszystkich pozostałych brakuje 3 000 000 mieszkań. Znając stan, a raczej ruinę pozostałych lokali mieszkalnych, prawdopodobnie trzy razy więcej. Państwo ma więc obowiązek zrobić wszystko, aby te mieszkania zapewnić. Jeżeli Państwo nie wie, co należy zrobić, aby firmy, czy ludzie zechcieli owe mieszkania budować, to niech szanowne Państwo zapyta tych, co wiedzą. Może Ty, wszystkowiedząca i wolnorynkowa Aniu, podpowiesz naszemu Państwu, co należy zrobić, aby ludzie czy firmy zechciały budować owe domy i mieszkania? Możesz przy okazji podpowiedzieć, co zrobić, aby nauczyciele zechcieli dobrze i uczciwie kształcić naszą młodzież?
Śmiało Aniu, masz okazję wykazać się wiedzą. |
|
|
Jabe Miejsca w których ludzie są gotowi pracować za takie pieniądze to eldorado dla pracodawców. Nic dziwnego, że chętnie z tego korzystają, organizując swoje przedsięwzięcia w takich miejscach. Z tego powodu, tam nie ma problemu ze znalezieniem pracy, a jak ktoś się dobrze rozglądnie to i więcej zarobi. Prawda to?
Pytanie powinno brzmieć: Czy ktoś z Państwa gotów był tam rozpocząć działalność gospodarczą?
Jeśli nie, można dodać: Czy ktoś z Państwa będzie gotów rozpocząć tam działalność gospodarczą, gdy pensje wzrosną?
Zanim się zabierze za leczenie, trzeba wiedzieć skąd wzięła się choroba. |
|
|
Wykształcenie jest indywidualną inwestycją na całe życie, pora więc aby Polacy wzięli za to pełną odpowiedzialność. Bo w obecnym systemie nauczania, kształcimy często na potrzeby obcych gospodarek za darmo. Polska często nic z tego nie ma, a ponosi ogromne koszta.
Dlatego jestem zwolenniczką systemu 100% odpłatności za naukę powyżej 7 klas szkoły podstawowej. W ramach pomocy biedniejszym, państwo powinno dać rodzicom możliwość wzięcia nisko oprocentowanego kredytu na naukę dzieci, ze spłatą rozłożoną na wiele lat. Można to także zorganizować w jakiś system stypendialny z wekslem do spłaty w momencie ukończenia nauki i podjęcia prtacy. |