|
|
wielkopolskizdzichu Proszę mi wytłumaczyć jakie dobro ma wynikać z zamiany obecnego systemu na poprzedni. Przecież czynnikiem istotniejszym w procesie nauczania jest jakość kadry i możliwości realizacji sensownego programu. Rezygnacja z gimnazjów nic nie zmieni jeśli zajęcia z geografii, biologi, historii, literatury mają służyć do wyhodowania tępaka.
Jeśli spora część absolwentów szkół wierzy w to że z życiem ludzkim mamy do czynienia od momentu połączenia się plemnika z jajem i wskutek tego do dzieciobójstwa są w stanie zaliczyć zażycie pigułki"dzień po" to w czym ma pomóc powrót ośmiolatki?
Nawet na tym forum są ludzie, którzy chwalą się jakimś wykształceniem, ale dążenia do likwidacji smogu który jest przyczyną wielu alergii i chorób, ciągnących się od dzieciństwa do późnej starości, zaliczają do ruskiego spisku.
Głąbem historycznym można nazwać pseudopatriotę, przywołującego jako program polityczny słowa chorującego na ograniczoną koprolalię Naczelnika, o k..ach i złodziejach. W większości te głąby są po ośmiolatce i licznych spotkaniach edukujących w salkach parafialnych.
Nad zachwytami wykształconych Prawdziwych Polaków nad perspektywą rozpadu UE / wielu z nich tej UE zawdzięcza to, że mają co do gęby wsadzić bo byli zbyt leniwi by stworzyć w RP warsztaty pracy / i objęciu rządów przez Trampków wszelkiej narodowości nie będę się rozwijał.
Wobec tego w czym ma pomóc zmiana systemu kształcenia? |
|
|
stokolesny Szanowna Pani Izabelo
Dziękuję i bardzo proszę o jeszcze
z wyrazami szacunku
Jerzy S. |
|
|
Dark Regis Niby wszystko ładnie, ale jak Pan zamierza wytłumaczyć dziecku pojęcie martyngału, skoro nie potrafi ono jeszcze obliczyć procentów? Ja wiem, że granie na giełdzie wciąga jak diabli, ale dziecko nie jest adresatem takie wiedzy, bo nie można podać mu uzasadnień dla stosowanych twierdzeń i chwytów.
Martyngały są częścią szerszej teorii filtracji, gdzie w niemalejącym ciągu sigma-algebr, próbuje znaleźć się pewną zmienną losową zwaną momentem Markowa lub momentem stopu. Ponieważ martyngał kojarzony jest z grą o sumie zerowej (sprawiedliwą), to taki moment jest po prostu związany z decyzją o przerwaniu gry, gdy albo coś udało się zarobić i istnieje duże prawdopodobieństwo straty, albo straciliśmy na grze i istnieje szansa, że przerżniemy dom. Ta wiedza z całą pewnością nie nadaje się dla dzieci, już nie mówiąc o typowych polskich przedsiębiorcach, których oszuści wrobili w opcje.
Nie wiem czy pan kiedyś grał na symulatorze NASDAQ-a. To jest taki portal z darmowymi kontami na równoległej kopii giełdy, gdzie pewna firma brokerska obserwuje zachowania graczy i szuka pomysłów na realne inwestycje. Jest gdzieś tam przykład, w jaki sposób bezpiecznie stosować opcje, czyli w "choineczkę", a nie tak jak jeleniom doradzali polscy ekonomiści :P |
|
|
"jest z nimi spokój"
No jest spokoj, bo system ksztalcenia sam w sobie gwalci idee ksztalcenia, czyli ksztaltowania umyslu do potrzeb. O sposobach zabezpieczania i zaspokajania potrzeb na gruncie ekonomii, prawa i medycyny od samego poczatku do samego konca ksztalcenia obowiazkowego nie mowi sie nic.
W zamian wtlacza sie do glowy mul informacyjny zbedny do smierci w 99, 99%, jak cykl zyciowy grzybow podstawczakow czy rodzaje kwiatostanow u roslin okrytonasiennych albo ilosc orbitali walencyjnych u aktynowcow albo ilosc naturalnie wystepujacych izotopow transuranowcow. Botanika w formie i tresci moze byc i jest piekna, tak samo jak fizyka czy chemia kwantowa, ale przeciez "PRIMUM EDERE".
Uczmy mlodych prawdopodobienstwa BY nie wpadali w szpony hazardu. Uczmy ich podstaw gieldy BY nie przegrywali domow, zon, dzieci na FOREXie, uczmy ich ludzkiej fizjologii BY sobie nie szkodzili dragami czy innymi dopalaczami, uczmy ich prawa BY nie dawali sie kiwac manipulantom, uczmych ich filozofii BY nie dawali sie uwiesc kaznodziejom pieniadza, sekt czy slawy. Uczmy ich muzyki i harmonii, BY nie dawali ucha jarmarcznym tonom. Mozna tak jeszcze i jeszcze, i jeszcze.
To BY jest tu NAJWAZNIEJSZE, aw polskim systemie edukacji wlasciwie nieobecne
Pozdrawiam |
|
|
"Rozwinięta teoria jest redukowalna do zbioru jej aksjomatów". ... i funkcji opisujacych ich wzajemne relacje, czyz nie?
"Zmieniając układ aksjomatów otrzymujemy inną teorię". Hmm, czyli niemozliwe jest uzyskanie takiej samej teorii w oparciu o rozne aksjomata i ich odmienne relacje? Wydaje mi sie, ze nie...
"Tak się dziwnie składa, że matematyka opisuje rzeczywistość". Coz, to chyba kardynalny argument za tym, ze NA POCZATKU bylo SLOWO, pewien projekt, ktore dopiero potem cialem sie stalo - czyli przestrzenia z jej fizyka, jaka znamy.
"Pojęcie dogmatu nie ma zastosowania do matematyki" - rozumiem ze jako pierwotnego pojecia na zawsze prawdziwego, niezmiennego i niepodwazalnego?
A mnie najbardziej zafrapowalo pojecie przestrzeni nielokalnej prof. Hellera ["Poczatek jest wszedzie"].
Pozdrawiam i dziekuje za ten maly wypad na glebie. |
|
|
"Czy słuchanie oficjalnie nadającej stacji można nazwać szpiegowaniem"
Szanowna Pani, mozna.
Gdy np. z takiego sluchania wynika raport w ramach bialego wywiadu.
Tak samo jak nie kazdy idiota jest idiota pozytecznym, chocby to samo gadali oba. A to dlatego ze jeden z nich moze propagowane tresci kompromitowac chocby wygladem czy prowincjonalnym stylem, podczas gdy drugi cieszy sie opinia autorytetu i wyglada jak z zurnala mody najnowszej.
Pozdrawiam |
|
|
Szanowna Pani
To jak z przedwojennym proszkiem na szczury. Wystarczy szczura zlapac, nasypac mu proszku na ogonek i puscic, a juz sam kojtnie. Otoz nie, bo PROSCIEJ, latwiej i czasem MORALNIEJ [zbrodnia i kara] jest obwiesia obwiesic ku uciesze gawiedzi i sanacji spolecznej.
Pozdrawiam
Balekim krewnym podobnego myslenia jak Pani jest stanowisko Strzembosza z wczesnych lat 90, ze srodowisko sedziowskie samo sie oczysci. Coz, efekty znamy.
Pozdrawiam |
|
|
wielkopolskizdzichu Dlatego rozsądni ludzie, nawet elektorat Partii, przenoszą swe aktywa jak najdalej od lepkich pisowskich rączek. |
|
|
wielkopolskizdzichu Niech Pani słucha bo za niedługo to zamiast radia oficjalnie nadającego, kołchoźnik będzie Panią informował co ma Pani myśleć, mówić i pisać. |
|
|
Dark Regis Ma Pan rację, gdyż obecnie mamy taki problem, że marnie wykształceni nauczycie z "awansu społecznego 2.0", obsiedli jak muchy etaty w szkołach na długie dziesięciolecia. Są oni masowo wspierani w swej marności, dzięki wpompowaniu tą papierową drogą ich przedstawicieli do wszelkich samorządów lokalnych i gremiów decyzyjnych w gminach i powiatach. Bez jakiejś formy nostryfikacji i potwierdzenia dyplomów, nie damy rady. Albo wyp... głąbów na bruk i odbudujemy zaufanie do dyplomu uczelni wyższej, ale Niemcy dopną swego i dla naszych dzieci otworzą "lepsze szkoły dające gwarancje zatrudnienia" przy granicy. To był normalny zaplanowany zamach na polskie szkolnictwo. Dla mnie niczym to się nie różni od programu Hakaty i przymusowej germanizacji. |
|
|
Dark Regis Zgadzam się całkowicie. Wreszcie padł tu kluczowy argument. Jeżeli na biologii uczniowie mogą uczyć się chemii organicznej, na chemii elementów fizyki i mechaniki kwantowej, to dlaczego na matematyce ma nie być wyprowadzania wzorów w kilku linijkach? Na czym polega ta łaskawość i oszczędzanie uczniów?
Mój wniosek: program jest dostosowany do umiejętności wyłożenia tematu przez przeciętnego nauczyciela, a nie do możliwości ucznia.
Co do geometrii analitycznej, to widać, że twórcy programu kompletnie nie wiedzą, co chcą osiągnąć. Mówię to jako weteran setek zadań z kursów na wyższe uczelnie i z olimpiad, gdzie aż roi się od stożków, graniastosłupów, dwusiecznych, przekrojów, kątów nachylenia ścian itp. Jeżeli nauczyciel nie widzi analogii pomiędzy nimi, a "typową" geometrią analityczną w LO, to pomylił się z zawodem.
Czym jest prosta? W układzie współrzędnych płaszczyzny wybieramy punkt (u,v). Określi nam on "coś", co utożsamiamy ze strzałką (kierunkiem) od (0,0) do niego. Następnie pokazujemy, że taką strzałkę można przesunąć do dowolnego innego punktu (xo,yo) bez zmiany kierunku. To jest wektor - abstrakcja, klasa równoważności wszystkich takich strzałek. Zaczepienie wszystkich takich strzałek w punkcie (xo,yo), zamiast w (0,0), to przesunięcie ich o wektor [xo,yo]. Wybierzmy sobie teraz wektor [a,b] zaczepiony w (xo,yo). Zmiany jego długości następują, gdy mnożymy go przez różne liczby t. Końce tych nowych wektorów rysują nam nic innego, tylko prostą w kierunku wektora [a,b]. Zwrot przeciwny wektor dostaje przy pomnożeniu przez liczbę ujemną. Zatem prosta jest zbiorem punktów wskazanych przez wektory, będące sumami [xo,yo]+t[a,b]=[xo+ta,yo+tb]:
[x,y]=[xo+ta,yo+tb], czyli x=xo+ta, y=yo+tb, skąd t=(x-xo)/a i t=(y-yo)/b, dlatego bx-bxo=ay-ayo, więc y=(b/a)x -(bxo/a-yo). Inaczej Ax+By+C=0, gdzie A=b, B=-a, C=ayo-bxo.
Geometria afiniczna mówi wprost o zaczepianiu wektorów w punkcie (xo,yo). Wtedy prosta w kierunku [a,b] jest zbiorem tych punktów (x,y), które mają postać: (x,y) = (xo,yo) + t[a,b] (!dodawanie wektora do punktu daje punkt).
Jest też równanie odcinkowe prostej, ale ono wynika z zasad geometrii. Jeżeli prosta przecina osie Ox i Oy w punktach (c,0) i (0,d) [nie (0,0)], a y/d=(c-x)/c z tw. Talesa! Czyli x/c+y/d=1.
Na koniec w y=Cx+D, C jest tangensem kąta nachylenia prostej do Ox, ale też pochodną, co przyda się na pewno. |
|
|
szara_komórka Powiem:"święte słowa".
Zdając maturę, będąc na studiach i do chwili obecnej nie wiem i nie muszę znać wartości funkcji trygonometrycznych kąta 30 czy 60 stopni, czy też innych podobnych rzeczy.
Wystarczy mi kilka/kilkanaście sekund aby to sobie wyprowadzić.
Podam przykład "PODEJŚCIA" nauczycieli w mojej szkole:
Nie byłem dobrym uczniem, ważniejsze dla mnie było boisko z piłką i zespół muzyczny.
Przechodziłem z klasy do klasy, ale to były 3-4.
Na maturze z fizyki otrzymałem pytania: równanie soczewki, prawa Faraday'a i jeszcze coś trzeciego.
Potrafiłem to wyprowadzić w taki sposób, że cała komisja była zapatrzona i mimo słabych ocen z innych przedmiotów(oprócz matematyki) komisja postanowiła wystawić mi na świadectwie maturalnym 5 (jedną z dwu ze wszystkich 4 klas maturalnych szkoły).
Nie jestem pewien czy obecne grono nauczycielskie stać jest na przestawienie się z filozofii oceniania poprzez testy na rzeczywistą ocenę przygotowania mentalnego ucznia do rozwiązywania problemów.
Dodam, że chodziłem do liceum w małym mieście, ale kto z nas chciał się dalej kształcić ze zdaniem egzaminów na studia i dostaniem się na nie nie miał problemów.
Były to czasy gdy na jedno miejsce na studiach był od kilku do kilkunastu a nawet ponad 20 kandydatów.
Teraz "uczelnie" przyjmują jak leci, a niektóre byle dostać "kasę".
Wyczyszczenie tego bagna nie będzie łatwe.
Serdecznie pozdrawiam. |
|
|
Dark Regis A wie Pan co mnie śmieszy? To, że 90% tych liberałów gospodarczych z cudownymi przepisami na Polskę, którzy przez ostatnie 25 lat urabiali grunt pod prywatyzacje za zeta, kompletnie nie ma pojęcia o matematyce.
Nie uwierzę w to, że historyk Tusk, a nawet prawnik Szejnfeld, potrafiliby rozwiązać jakieś poważniejsze zadanie z ogólniaka. Przeczy temu całe moje doświadczenie życiowe, jakie zgromadziłem w kontaktach z polonistami, historykami, prawnikami, lekarzami czy technikami żywienia. Doskonale orientuję się też jaki poziom matematyki prezentowali studenci politechniki czy słynnego SGPiS (krata wódy za zaliczenie u tych poprzednich, a szlak wydeptany był przez Pola Mokotowskie). Przecież w ekonomii, a zwłaszcza w mikro- i makroekonomii wykładanej na każdej chyba uczelni, też są wzory, modele i twierdzenia. Od tego się nie ucieknie.
Poza tym cała dyskusja o poziomie nauczania sprowadza się głównie do epatowania hasłami. Na przykład wzory skróconego mnożenia. Proszę sobie wziąć karteczkę i przeliczyć (n to jakaś liczba naturalna np. 7, albo 24):
x^n-1 = (x-1)(x^(n-1) + x^(n-2) + ... + x + 1)
To nawet nie są rachunki, tylko test na inteligencję. Jak Pan zauważy, to mnożenie przez x podniesie o 1 stopień tego węża w drugim nawiasie, a przez -1 da to samo ale z minusami. Trzeba to zapisać w dwóch wierszach z przesunięciem dolnego o jedną pozycję w prawo. Wszystko się skróci oprócz wyrazu x^n i końcowego -1.
Podobnie możemy liczyć:
x^n + 1 = (x+1)(x^(n-1) - x^(n-2) + ... # 1)
Znaczek # oznacza + dla n parzystego i - w pp. Teraz robimy j.w. ale mnożymy przez 1, czyli przepisujemy. Znów skróci się wszystko prócz x*n i 1, o ile przed jedynką był +, bo wtedy redukuje się przedostatni -x. Wniosek: wzór zachodzi tylko dla n nieparzystych.
Analogicznie mamy wzory dla x^n#y^n, gdzie # to - lub +. Ta sama zasada:
x^n # y^n = (x#y)(x^(n-1)#x^(n-2)y ... Ax^(n-k)y^k ... By^(n-1)), gdzie A i B to odpowiednie znaki.
A do rowerów (x#y)^n trzeba znać trójkąt Pascala. |
|
|
Przecież to oczywiste,że nie każdemu potrzebna jest matematyka ale powinien wiedzieć wychodząc w świat kończąc szkołę średnią ,że cos takiego istnieje a od tego ile tej wiedzy ma to jest skala ocen.
Nawet nieuk a któremu się powiodło finansowo powinien wyliczyć sam sobie procent składany czy naliczanie odsetek od odsetek.
PS.Wierzy Pani w bajki ,że ponad połowa uczniów nie powinna uczęszczać na wf z powodów zdrowotnych i tyle samo cierpi na dysleksję ...!?
Czy takim zjawiskom winien jest system ,szkoła czy durni rodzice podporządkowani swoim dzieciom ? |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Jeżeli ktoś ma zamiar tańczyć w balecie matematyka nie będzie mu zbyt potrzebna. Mówię poważnie, nie ironizuję. Nigdy nie tępiłam uczniów i nigdy nie zostawiłam nikogo na drugi rok. Nie żałuję tego bo jak się okazuje słabi uczniowie doskonale poradzili sobie w życiu. Spotykam uczennicę, która była tak słaba, że bałam się na nią spojrzeć w klasie, bo zaczynała płakać. Jest tłumaczem kabinowym, zarabia 1500 złotych za sesję, takich sesji może mieć w miesiącu kilkanaście bo zna rzadkie języki, ma w Warszawie kilka mieszkań. Co osiągnęłabym usiłując zmusić ją do nauczenia się czegoś co ją nic nie obchodziło i do czego nie miała talentu? Nic dobrego. Natomiast wprowadzenie gimnazjum i obniżenie poziomu matur robi krzywdę tym którzy chcą studiować na politechnikach czy na wydziałach przyrodniczych. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Przede wszystkim zrezygnowano z pewnego kanonu nauczania, który nakazywał dowodzenia twierdzeń i wyprowadzania wzorów. Teraz bardzo często pan czy pani rozpoczyna lekcję od wypisania wzorów z których się będzie korzystać i przystępuje do rozwiązywania zadań. W ten sposób można kształcić księgowych, albo urzędniczki w magistracie, które nie muszą i nie chcą wiedzieć skąd się wzięły wzory narzucone im do korzystania.
Zamiast na przykład wprowadzić w geometrii analitycznej iloczyn skalarny, udowodnić, że wektor prostopadły do prostej w postaci ogólnej czyli: Ax+By +C=0 ma współrzędne [A, B] i korzystać z zerowania się iloczynu skalarnego jako warunku prostopadłości wektorów podaje się warunek prostopadłości prostych Ax + By +C=0 oraz Dx +Ey +F=0 jako AD+ BE=0 bez uzasadnienia, jako wiedzę objawioną. Uczniowie podczas matury grzebią w tablicach i usiłują " rozkminić" ( jak to nazywają) podane tam wzory. Nagminnie źle rozpoznają strukturę wzoru. Na przykład jak wiadomo sin2a= 2sinacosa. Zatem sin10a=2sin5acos5a. Otóż uczniowie piszą sin10a= 10 sinacosa. Dlaczego? Bo nie wyprowadzali tego wzoru i odgadują go przez analogię tym razem błędnie.
Oczywiście istnieją uczniowie samodzielni, którzy poradzą sobie w każdym systemie, ale jest to moim zdaniem 3% populacji. |
|
|
Szanowna Pani, i Wy - obecni.
Właśnie na FocusTV obejrzałem program Radosława Kotarskiego z 2014r traktujący o niemieckiej polityce całkowitego zniszczenia Narodu Polskiego. To co Pani opisała doskonale wpisuje się w scenariusz napisany jeszcze przez Himmlera a realizowany niezłomnie przez Franka:
Dla Polaków 4 klasy szkoły powszechnej, której program docelowy to liczenie do pięciuset, umiejętnośc podpisania się oraz, uwaga, religijne przekonanie, że boskim przykazaniem jest posłuszeństwo Niemcom, a prócz tego pracowitość, uczciwość i szczerość.
Cóż, jak widać nie można powiedzieć, iżby taki profil kształtował ludzi złych. Wręcz przeciwnie, pracowity, uczciwy, szczery i posłuszny to przecież benedyktyński, a tym samym kościelny, ideał.
Warto o tym pamiętać, zwłaszcza gdy nadchodzi czas zapomnienia dla zdrad i zysków ciągnionych ze zdrad popełnionych, zapomniane zostaną potoki kłamstw służących obezwładnieniu Polski i Polaków.
Przypomnę tylko prosty fakt, że w Polsce mieliśmy w latach `80 XXw. 10tys parafii katolickich, żywych i funkcjonujących a nie tytularnych. Przy tych parafiach były religijne organizacje patriotyczne dla młodzieży.
Średnio 100 os. na parafię było zaangażowanych w taki ruch, co daje w skali kraju MILION młodych patriotów, w wieku 14-20 lat. Dla porównania podam, że AK w szczytowym okresie miało zaprzysiężonych 300tys członków.
Mówię o tym, żeby było wiadomo iż istniała SIŁA gotowa przeciwstawić się komunie zbrojnie. Tyle że rząd naszych dusz spoczywał wtedy w rękach niegodnych pasterzy, którzy wybrali spokój w imię pokoju.
Był nas milion, ubecję mogliśmy nakryć czapkami. Niestety, złoty róg znów przepadł, tym razem za sprawą przebierańców w ornatach i ich mocodawców.. Nie wolno nam o tym zapomnieć.
Pozdrawiam |
|
|
Proszę: Tu ma Pani bluzgających i wygrażających tych, których Pani chce tylko symbolicznie:
gosc.pl |
|
|
Doczekasz się i ty tych pińset,tylko ,że nie dostaniesz a zapłacisz bykowe,tyż pińset. |
|
|
Naprawdę do szkoły chodziłeś...!? |
|
|
Litosci! Przysnia mi się teraz demony z czasów szkoły, czyli lekcje matematyki :(
#############################
Moim demonem z czasów szkoły była fizyka, a konkretnie Zillinger. Z matematyką jakoś sobie radziłem. Z fizyką natomiast nie miałem żadnego kłopotu na studiach. Jednak uważam że najbardziej w życiu przydaje się fizyka, a szczególnie zadania. Z matematyki zaś rachunek prawdopodobieństwa bo te dwie dziedziny uczą oryginalnego i uporzędkowanego myślenia a to mi pozwoliło zawsze rozumieć sytuację w jakiej byłem, co chyba jest niebagatelnym zyskiem zważywszy warunki w jakich przyszło nam żyć, chociaż nie mogę się pochwalić jakimiś biznesowymi czy menadżerskimi sukcesami w życiu.
Poza tym z całym przekonaniem muszą stwierdzić że sposób myślenia wzięty z fizyki bardzo przydaje się na przykład w historii. |
|
|
Cieszy mnie powrót do kształcenia młodzieży sprzed nieszczęsnej dziesięciolatki .Co prawda teraz w podstawówce kałamarze uczyć sie będą * lat a nie siedem ale trzeba pamiętać ,ze ci z siedmioletniej uczyli się sześć dni w tygodniu i nie było tylu dni wolnych z okazji najrozmaitszych świat ,więc ośmiolatka jakby wyrównuje ilość godzin na naukę.
Co do matematyki ,że to co Pani pisze to zgroza a bez znajomości matematyki nie ma co absolwent szukać w nowoczesnym świecie nawet zero jedynkowym.
Co do nauczania matematyki w szkołach średnich według tego najstarszego systemu to w technikach zakres nauczania był znacznie szerszy niż w ogólniakach bo w tych drugich nie uczono rachunku różniczkowego ,całek czy trygonometrii też poszerzonej.
Technikom czy przyszłym inżynierom to było potrzebne absolwentom ogólniaka niekoniecznie bo oni z założenia mieli iść na inne studia lub pozostać bez zawodu .
Problemem pozostaną jak zawsze nauczyciele jesli nie odejdzie się od negatywnego naboru. |
|
|
Proszę Pani! Pani też zapomniała o czymś takim jak odpowiedzialność? Żadnych symboli, tylko pełna odpowiedzialność! Inaczej ciągniemy dalej niesprawiedliwość i ludziom pokrzywdzonym przez ruskich okupantów nikt krzywd nie wynagrodził! Polska nigdy nie wyjdzie z tego bagna, jeżeli prosty człowiek za ścięcie swojego drzewa jest karany milionami PLN, a złodziej, który ukradł ponad dwadzieścia milionów nie ponosi żadnej odpowiedzialności.
Polacy obecnie ponoszą konsekwencje przyjęcia po wojnie ruskiej okupacji pod przykrywką władzy ludu i masowo wzięli udział w kolaboracji z ruskim okupantem, dlatego w latach zawalenia się ruskiego bandytyzmu, nie potrafili zrzucić z siebie ruskiego panowania i funkcjonariusze ruskiego okupanta dalej plądrują Polskę i bezczelnie jeszcze nam wygrażają. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Dokładnie dwie reszki oznacza dwie i już. Nie więcej i nie mniej. Temu zdarzeniu sprzyjają RRO, ROR, ORR, czyli 3 zdarzenia na 8 zdarzeń elementarnych. Zatem prawdopodobieństwo tego zdarzenia zgodnie z klasyczną definicją prawdopodobieństwa wynosi 3/8. Zdarzenie przynajmniej jeden orzeł to 7 zdarzeń na 8. Odpada tylko zdarzenie RRR czyli wypadły same reszki. Zatem prawdopodobieństwo tego zdarzenia wynosi 7/8.
Sformułowanie " dokładnie dwie reszki" jest jednoznaczne. Jego zaprzeczeniem jest " nieprawda, że wypadły dokładnie dwie reszki" czyli 0 reszek lub 1 reszka lub 3 reszki. Nikt nie nazywa tego niedokładnie, bo nie chodzi tu o jakkolwiek rozumianą dokładność na przykład pomiaru. Kazda dziedzina ma swój język i musimy się nim posługiwać żeby się porozumiewać. |