|
|
Mikołaj Kwibuzda Oczywiście, że brak dojrzałości. Może za mało znam życie, ale wedle moich spostrzeżeń oprócz drastycznych przypadków, np. choroby psychicznej, rozwody są z zasady rezultatem niedojrzałości. W jej przezwyciężeniu pomagała niegdyś rodzina czy szersza społeczność i prawo. Małżeństwo, nawet najlepsze, jest wyzwaniem, wymaga trudu. Nie każdemu jest dane dożyć do czasu, gdy ten trud daje już na wyciągnięcie ręki błogosławione owoce spokoju i spełnienia, ale taki stan przecież istnieje. Im łatwiej osiągnąć rozwód, tym więcej osób będzie unikać tego trudu i zamiast doskonalić się wewnętrznie, utrwalą się w niedojrzałości. Relacje z rozwodów z reguły zdumiewają niedojrzałością obu stron. Dzieci są pierwszą jej ofiarą. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Nie chodzi o to żeby pozbawiać dziecko kontaktów z ojcem, szczególnie kiedy dziecko tego chce. Chodzi o to, żeby tak ułożyć te kontakty, aby dziecko nie musiało układać się z kolejnymi partnerkami ojca czy matki, aby nie było w roli buforowej, aby miało poczucie przynależności i wyłączności uczuć opiekującego się nim rodzica. To bardzo trudne ale możliwe- nie angażować dziecka w swoje nowe związki, nie wymagać akceptowania partnerów rodziców, nie przekupywać prezentami i tolerancją dla wybryków dziecka.To wymaga jednak dojrzałości, a jej często brak. Sądy i wszyscy, którzy zajmują się zawodowo rodziną, a przede wszystkim tak zwaną "pieczą zastępczą" hołdują niestety typowym współczesnym zabobonom. Należy do nich przeświadczenie,że zawodowa rodzina zastępcza jest lepsza od niezaradnej rodziny biologicznej( mówi się elegancko "dysfunkcyjnej"),bo przeszła szkolenia i ma certyfikaty, że coś może pomóc takiej rodzinie tak zwany " asystent rodziny" czyli ktoś, kto z wtrącania się w cudze życie uczynił sobie źródło dochodu, że "rodzina patchworkowa" jest czymś cennym, nad czym warto pracować. To są bzdury. Nikogo nie namawiam do celibatu lecz do zachowania zdrowego rozsądku i dyskrecji. Nie wciągajmy dzieci w nasze słabości. dajmy im poczucie bezpieczeństwa. |
|
|
,, |
|
|
,, |
|
|
Wypadki lotnicze to nie te "hard cases". Kiedyś bylem świadkiem, jak grupa inteligentnych doktorantów nie mogła wykombinować dlaczego u Arystotelesa charakterystyka cnoty, jako złotego środka nie odnosi się do zdrad małżeńskich. Pani przykład jest podobny.
Proponuje Pani wyalienować jednego z rodziców po rozstaniu (oczywiście, matkę można wyalienować tylko w "skrajnych przypadkach"), a tę alienację uzasadnić jakąś winą ("zdrada"). W "prawdziwym, statystycznym świecie" nie ma tak łatwo. Zajmując się niestety zawodowo takimi sprawami, nauczyłem się, ze bardzo rzadko powodem rozstania jest jednostronna wina, a dzieci, praktycznie zawsze chcą znać tatusia. Pani natomiast chciałaby je od tatusia oddzielić, bo to ułatwi dalsze życie mamusi, i podobno o tatusiu zapomną, co uczyni je szczęśliwszymi.
Chce Pani, żeby dzieci były szczęśliwsze; to proszę protestować przeciwko rozwodom, zamiast nawoływać do pozbawiania dzieci kontaktu z jednym z rodziców (zwykle z ojcem), bo to szczęścia nie dodaje. Można również nawoływać rozwiedzione matki do życia w celibacie, żeby dzieci nie miały problemow z "dwoma tatusiami", ale wtedy nikt by Pani nie potraktował poważnie. |
|
|
Anonymous Koń dostałby bzika, a dzieci cierpią na narowy. I wyrastają na narowistych dorosłych. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Przepisy lotnicze jak wiadomo pisane są krwią.Powstają po katastrofach lotniczych aby zapobiec następnym. Precedens sądowy odgrywa podobną rolę. A w sprawach rodzinnych wszystkie przypadki są trudne choć na pozór są banalne. Zdrada, rozwód, to obecnie sprawy banalne. Ale dla dzieci są tragedią. Szczególnie gdy ulega się poprawnościowym bredniom. Przykładem takiej bredni jest opieka naprzemienna. Pozbawione poczucia bezpieczeństwa dziecko jest nieszczęśliwe ze swymi podwójnymi rodzicami, dwoma łóżeczkami i dwoma biureczkami. Niechby ktoś spróbował co trzy dni zmieniać koniowi boks. Koń dostałby bzika. |
|
|
Jabe Zwróciłem uwagę, bo to trochę tak zabrzmiało. |
|
|
"Hard cases make bad law". A uogólnianie z "trudnych" przypadków nie doprowadzi do dobrego rozwiązania. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Nie wdawajmy się w wojnę płci. Bywa inaczej, istnieją ojcowie skrzywdzeni odsunięciem od dzieci.Znam przypadek górala pomówionego o ojcostwo, którego zidiociały sąd wrobił w alimenty "dla dobra dziecka" rujnując mu życie rodzinne. Wnioski? |
|
|
Jabe Ach ci ojcowie... |