Otrzymane komantarze

Do wpisu: Dorzynanie przedwojennej watahy
Data Autor
Izabela Brodacka Falzmann
Ależ proszę bardzo, polecam się na przyszłość.
Izabela Brodacka Falzmann
Niech Pan to nazywa jak chce. Byli tacy, którzy budowali zręby państwowości po odzyskaniu niepodległości, byli tacy którzy o tę niepodległość walczyli.  Byli również tacy, którzy chcieli z Polski zrobić kolejną republikę ZSRR. Ja czuję się związana z tymi pierwszymi, istnieją jednak poputczicy tych drugich. Ale ci drudzy mieli już wystarczająco wiele lat nieustającej hagiografii. Niech teraz korzystają z okazji żeby milczeć, żeby przemilczeć swoją zdradę.
mjk1
Prześlicznie dziękuję za wyważoną polemikę i merytoryczny komentarz podsumowujący mój krótki wpis.
wielkopolskizdzichu
Podejście historyków będących obecnie na topie nie ma nic wspólnego z rzetelnością. Czyż nie lepiej napisać wprost, że oczekuje Pani hagiografii.
gorylisko
proponuje zajrzeć do coryllus.pl, nie przepadam za gościem ale ma ciekawe pomysły... jako wydawca próbuje coś zrobić a propos reaktywacji życia ziemiaństwa...
Dla mnie jesteś prymitywnym komuszym agitatorem .
Ochab był prostej konstrukcji jak cep ale z czasem nabrał manier wielkopańskich ale za nim duży cmentarz tych których skazał na smierć odmawaijąc prawa do łaski,kilku osób wydarła z rąl siepaczy siostra Dzierzyńskiego której nie mógł odmówić bo samo nazwisko budziło strach nawet po śmierci. Trzy pałkowy hrabia pochodzacy ze znakomitego rodu uwielbiany przez obie strony gawędziarz,salonowiec całą gębą i to jeszcze sprzed wojny a od 1945 roku zarejestrowany jako TW i całe powojenne życie pisał ,pisał ,pisał donosy dla UB i SB a nazywał się Wojciech Dzieduszycki. Dziwi mnie Pani zdziwienie ,że władze Warszay tak potraktowały zasłużonych dla Najjaśniejszej członków arystokracji,udaje Pani czy nie wie skąd pochodzi ta hołota i kogo reprezentuje od 1944 roku i jakie ich korzenie...!? Taka ciekawostka ,gdy dzielono zabraną ziemię "obszarnikom" nigdzie i nigdy kawałka ziemi nie wziął polski chłop,wszyscy odmawiali chociaż był głod ziemi bo szanowali cudzą własność.Skoro ci nie brali to dawano wiejskiej biedocie a ci nie potrafili i nie chcieli jej uprawiać.
mjk1
Szanowna Pani. Zapewniam, że nikt, absolutnie nikt, nie ma najmniejszego zamiaru dorzynać przedwojennej watahy. Ta wataha, jak słusznie ją Pani nazwała, dorzynała się sama i na własne życzenie, nie po wojnie, drugiej światowej, nie przed tą wojną, ale na przestrzeni kilkuset ostatnich lat. Dlaczego? Już tłumaczę. Odpoczywając tego lata nad jeziorem rożnowskim, wybrałem się pewnego deszczowego dnia do muzeum etnograficznego, mieszczącego się w pobliskim powiatowym, dawniej galicyjskim miasteczku. Przewodnik po skompletowaniu grupy zadał jej uczestnikom tylko jedno pytanie: „ kiedy na ziemiach polskich zniesiono niewolnictwo?”. Nie odpowiedział nikt! Włącznie ze mną. Teraz już znam odpowiedź i wydaje mi się, choć mogę się mylić, że odpowiadając sobie na to pytanie, już nie tak silnie będzie Pani domagała się, rzetelnego historycznego opisu postępowania owych elit. Jeżeli dodatkowo przeanalizuje Pani jak zachowywały się te, pożal się Boże elity, wobec własnego narodu na tle elit państw ościennych, to zrozumie Pani dlaczego dzisiaj żyjemy na poziomie, któremu daleko do średniej europejskiej.
Mikołaj Kwibuzda
Bardzo dziękuję za "mimochcąc". Mimochcąc kradnę do pisanego właśnie tekstu.
Tak, "abominacja do ziemiaństwa i przedwojennej inteligencji" - jak Pani pisze - wciąż przeważa w głównym przekazie. Propagandowe hasła z lat 40. jak się zakorzeniły, tak nie chcą odejść w niebyt. Jednak przez ostatnie lata powstało wiele stron internetowych zapisujących dzieje rodzin ziemiańskich, wydano bardzo wiele wspomnień. To wciąż za mało ale jednak coś -  być może jesteśmy o krok przed powszechną zmianą postrzegania tych warstw społecznych. Tutaj jeden z wielu przyczynków: blog.wirtualnemedia.pl
Izabela Brodacka Falzmann
Ja też się cieszę, że istnieje medium gdzie już nie obowiązuje kurs przyjęty przez genseków.
Izabela Brodacka Falzmann
Oczekuję rzetelnego podejścia historyków do II Rzeczpospolitej. Żołnierze wyklęci i ich rodziny doczekali się rehabilitacji. Czas na inne środowiska niepodległościowe.
Anonymous
W TVP nie widać podobnych - "reakcjonistycznych" jak powyższy - poglądów. Jacyś synowie marnotrawni tam siedzą, robią za najlepszych z nas i pilnują słuszności kursu. Dobrze, że na Gazetę Warszawską można przynajmniej "zagłosować".
Valdi
No i ..... mądralo ... Co chcesz powiedzieć ?
Do wpisu: Szkoła tańca
Data Autor
Jabe
Na przykład?
lala
pewnie, pewnie, toteż współczesna KC PIS "wyłuskuje" sobie slogany prosto od tow. Gomułki
Jabe
Świat jest wielki, a i Polska nie mała. Jak się chce wyłuska się, co się żywnie komu podoba. Dobre kłamstwo nie polega na mówieniu nieprawdy, tylko na tendencyjnym doborze faktów.
lala
opowiadajcie sobie państwo dalej bajki o tym, że to nie polski żołnierze zatsrzelił rabina Kahane, że nie polscy robotnicy z fabryki zabijali innych, opowiadajcie sobie i wierzcie w nie - nikt inny, ktokolwiek rzetelnie patrzy na tę i inne historie ujawniające polski antysemityzm wam nie uwierzy...
Do wpisu: Materiał ludzki
Data Autor
Szanowna Pani, Z płotem jak z płotem. nawet uniwersyteckim. Jeśli na nim napisano d... to go to miano nie definiuje. Płot zostanie płotem , a człowiek człowiekiem. Chyba, że wykształcony w duraczówce, to i zduraczły do szczętu. Co widać, słychać i czuć w wyrokach- durnych zazwyczaj. Rzeczywistość przytłacza ilością lemingów ogłupionych przez szkoły, media, głupie "świeckie tradycje". Brakiem podstawowej logiki w myśleniu i działaniu. Cała ta pseudo demokracja , to kolejna rewolucja pałacowa, która wyniosła na trony jakieś miernoty, bynajmniej nie demokratycznie . A reszta to jak onegdaj niewolnicy- w większości materiał ludzki. I to jest niestety przykry fakt.
Czesław2
Cała ta łączność tzw profesjonalna jest w prywatnych , obcych łapach. Niby czemu mają stosować jakieś zasilania awaryjne w swoich systemach? Co kogo obchodzi w niemczech czy we francji jakiś obóz harcerski w Polsce i jedna, czy druga stacja przekaźnikowa. Dopiero teraz się obudzono, że dranie sprzedali wszystko, tak, że nawet gdyby chcieć to nie ma bazy na stworzenie ogólnopolskiej sieci łączności o podwyższonej niezawodności Ciekawe, czy wojsko też bazuje na łączach niemieckich czy innych. Bo jeśli tak, to tylko krótkofalowcy z akumulatorem. Pod warunkiem, że jest akurat propagacja...
Czesław2
To jest przyzwyczajanie ludzi do bycia numerem. W przyszłości, oczywiście światłej, będą przecież zachipowani. Pamiętam moje zdziwienie i niesmak, gdy wraz ze światłym kapitalizmem zaczęto stosować powiedzenie o produkcji zwierząt. Kogoś to jeszcze rusza?
Anonymous
Zaoponuję w kwestii, że bezosobowo znaczy przedmiotowo. Może mi się tylko wydawać, że generał wysyłający w bój mięso armatnie nie kalkuluje potencjału bojowego ludzkiej indywidualności - przedmiot nie może zachować się heroicznie, ani nawet wykazać się inicjatywą czy wolą przetrwania. Tym się różni walka na szachownicy od pola walki militarnej. Relacja lekarza z pacjentem rzeczywiście jest bezosobowa. To dzięki niej lekarz nie traci sił i czasu na emocje, tylko robi co do niego należy. Nie oznacza to, że ma traktować pacjenta przedmiotowo. Pani nie zrównała bezosobowego podejścia z uprzedmiotowieniem bezpośrednio, ale wyciągnęła wniosek,że "Indywidualizacja traktowania pacjenta to tylko pozory." Właśnie brak indywidualizacji to uprzedmiotowienie, z którym za chwilę słusznie Pani walczy pisząc o taśmociągu przewalającym ludzkie mięso. Tak więc nie "Bezosobowe traktowanie ludzi przejawia się w fetyszyzowaniu wszechobecnych procedur, które zastępują zdrowy rozsadek i sumienie.", lecz uprzedmiotowienie ludzi do tego prowadzi. Na marginesie dodam, że część pacjentów fetyszyzuje standardy i procedury dla poczucia indywidualnego spełnienia. Konkretnie: badania przesiewowe mają sens, ale czasami pacjent "chce sobie zrobić badania". Szybka ścieżka onkologiczna nie jest żadnym odkryciem tam gdzie się stosuje indywidualne podejście do pacjenta. Odbywa się to mimo tempa i procedur systemowego taśmociągu. W przeszłości ograniczeniem był dostęp do diagnostyki i leczenia wynikający z niskiej sprawności systemu i niskich nakładów.. Obecnie im większe możliwości finansowe, tym bardziej są kanalizowane przez system pod pozorem standardów, procedur, profesjonalizmu. To po prostu są za duże pieniądze aby zostawić je w rękach lekarzy (zwłaszcza "przypadkowych") i pacjentów (zwłaszcza "z ulicy").
Dark Regis
Jeżeli systemy robią ludzie po prostu głupi, którzy robią aby robić, tak jak większość wykształciuchów, która poszła w posły w ostatnim ćwierćwieczu, to czemu się dziwić, że system jest GWniany? Nawet kobiecina pracująca od świtu do zmierzchu na jakiejś niemieckiej taśmie wie, że system musi wyglądać tak: Na taśmie jadą "świadczeniobiorcy" przez punkty, w których są zamontowani "świadczeniodawcy"; na końcu jest stanowisko kontroli, która ocenia, czy "świadczeniobiorcy" są założonej przez technologa jakości; jeżeli nie, to operator taśmy znajduje się "świadczeniodawcę", który puszcza braki i go odpowiednio reguluje. Różnica z rzeczywistą taśmą jest taka, że bubla się nie wyrzuca, tylko naprawia. Natomiast światłe postkomunistyczne wykształciuchty z POlski uparły się robić to kompletnie inaczej, niczym budować dom od dachu w dół: Początek jest ten sam. Na taśmie jadą ... do założonej jakości; jeżeli nie, to operator taśmy wywala całą paletę "świadczeniobiorców", którzy się widocznie nie nadają dla "precyzyjnie wyregulowanych w PRL-u" "świadczeniodawców". "Świadczeniodawca" jest nietykalny i nienaprawialny, co usiłuje nawet wpisać do konstytucji, i działa tak długo, dopóki nie spaskudzi całego zasobu części oraz materiałów, którym dysponuje fabryka. Wtedy pada fabryka, a nie on. Tymczasem świadomi niemocy "świadczeniobiorcy" opuszczają fabrykę przytulną tylko dla dobrze zarabiających "świadczeniodawców" i zasiedlają choćby śmietnik byle dalej od fabryki. Wreszcie do ryżego technologa dzwoni księgowość i mówi, że nie ma nic do sprzedawania, na co on odpowiada "nic nie szkodzi, to ci świadczeniobiorcy są źli i się wszędzie pętają". Do rozmowy włącza się dyrektor, który proponuje, żeby przyspieszyć procedury i wprowadzić ostrzejsze normy, bo mu brakuje tylko 2 lata do emerytury i ktoś musi zaiwaniać na ten jego chol... ZUS.
Od końca,wielgucki byc może jest po Pani stronie ale na pewno nie po mojej chociaz tak mi sie wydaje ,że Pani i ja jestesmy razem.Wielugcki jest sam dla siebie i sprawy z owsiakiem  nie zakończył ,wystarczaja mu pyskówki i to drobne bo dobre i dla niego i owsiaka bowiem krzywdy nikomu z nich nie robią. W szpitalu widziałem na oddziale ratunkowym napis "selekcja i segregacja" i nikt z presonelu nie potrafił mi odpowiedziec czy wiedza z czym to się łączy .Bardak na oddziałach ratunkowych wynika z powodu braku procedur albo ich nieprzestrzegania procedury w fabryce materiałów wwybuchowych musza być opisane i zachowane inaczej pracownicy będa się ścigać w powietrzu. Dwoje dzieci zginęło i to jest samo w sobie nieszczęście co nie znaczy ,ze gdy robi sie obóz na zadupiu to nie powinny byc ustalone procedury jak postepować w wypadku zagrozenia ,tu nic nie mozna było zrobić bo huragan zmienił kierunek i ruszył tam gdzie sie go nie spodziewano ,ale gdyby wybuchł po zar lasu co nie jest niczym niezwykłym to jednak procedury co robić w takim wypadku ,drogi odwrotu powinny byc tak jak niezależna od sieci łączność. Przeciez tylko cudem dotarła wiadomośc o tym co sie wydarzyło na obozie harcerskim a nic nie wiedziano o rozmiarach katastrofy nie wiedziano bo zawiodły i okazały sie nowoczesne środki łączności ,telefony komórkowe ,policyjne i strazackie radiotelefony jak i stacjonarna łącznośc telefoniczna bo one potrzebuja pradu do zasilania wież przkażnikowych jak i łączności stacjonarnej.Wyrzucono na złom stare radiostacje krótkofalowe zasilane z akumulatorów i było jak było ,czyli nic nie wiedziano. Robią lewacy wszystko aby zabić w nas uczuciowość wyższa a nawet zwykla empatię ale ci co ruszyli na ratunek przez jezioro jak i gdziekolwiek w Europie tez ruszają innym na pomoc to wygląda na to ,że zabic w nas uczuc sie nie da ,bo nawet ten co ju z sie poddał moze powrócic do człowieczeństwa gdy spojrzy jak zwierzęta stadne pomagaja potrzebującym towarzyszom a porzucają gdy czują ,że pomoc nic nie daje.
Dlatego służbę zdrowia omijam szerokim łukiem . A propos ,norwescy harcerze wybrali się na wycieczkę,zmęczyli się więc wezwali pomoc, helikoptery.Zimny norweski chów i trzymanie dzieci od małego w przedszkolu na mrozie,dzieci bawią siedząc w kałużach ,nie przekłada się na radzenie sobie w trudnych warunkach, niestety! Pozdrawiam serdecznie!