Otrzymane komantarze

Do wpisu: Ryby i ludzie
Data Autor
jazgdyni
Witaj Izo! Akwarium w Monako spowodowało u ciebie ciekawy proces myślowy. Przyznam się, że darwinizm i to nie tylko społeczny nie daje mi spokoju. Dla jasności podam, ze jestem zarówno katolikiem, jak i kreacjonistą i nie widzę w tym żadnej sprzeczności. A jak w pełni pojąłem libertarianizm, to odsunąłem się od niego z niechęcią. Jak jeszcze raz będziesz w tamtych okolicach, konkretnie w Portofino, to zamiast oglądania rybek za szkłem, proponuję ci nurkowanie w pobliskim podwodnym parku narodowym. Wiem, że kochasz wspinać się, więc i zapewne nurkujesz. Choćby tylko po to, by spotkać się z ponad dwu metrową figurą Cristo degli Abissi na głębokości 15 m.. Pan Jezus w ciszy podwodnego świata i jego kontemplacja, oraz modlitwa, pewien jestem, że da Ci wiele do myślenia. A co do owsików, to pójdę dużo dalej i co mnie bardzo niepokoi. To mitochondria. Są w każdej naszej komórce. I co najważniejsze, mają własne DNA. Pełna symbioza - żyć bez nich nie możemy i one też bez nas. Lecz, czy to jest część "nas", czy coś, co dokonało inwazji. I jak to się ma do tzw. ewolucji Darwina? Uściski
Izabela Brodacka Falzmann
Nie wszystko co funkcjonuje naturalnie jest do przyjęcia. Na przykład człowiek pozostawiony sam wśród lwów zostałby naturalnie zjedzony i z punktu widzenia przyrody nic by się nie stało. Zwykły łańcuch pokarmowy. Nie możemy jednak zapominać, ze żyjemy nie tylko w naturze lecz w kulturze to znaczy mamy system wartości wykraczający poza łańcuch pokarmowy.
Izabela Brodacka Falzmann
Ewolucjonizm Darwina jest tylko teorią i to nie koniecznie mocno ugruntowaną. Nie mam na myśli poglądów kreacjonistów, ani jakichkolwiek wpływów światopoglądu fideistycznego lecz dyskusję wśród biologów. Oczywiście każda teoria jest próbą opisu rzeczywistości czyli nagich faktów.  Słuszną lub nieudaną. Przez darwinizm społeczny rozumie się na ogół nie tyle opis rzeczywistości co pewien postulat, czy sposób podejścia do społecznej rzeczywistości. Jego założeniem jest ,że w społecznej rywalizacji wygrywają lepsi a więc należy ludziom pozwolić swobodnie ścigać się do złotonośnych działek. Ale to nie byłby wyścig opisywany przez Londona, wyścig o ściśle wyznaczonych regułach tylko rodzaj wolnej amerykanki gdzie wszystkie chwyty są dozwolone. Otóż moje wątpliwości dotyczą tylko jednej sprawy - z jakiego punktu widzenia najlepsi? Najlepsi w rywalizacji czy w niszczeniu się nawzajem na pewno. Ale czy najlepsi dla społeczności? Przypisuje mi Pan nie moje poglądy. Jestem  wielką zwolenniczką wolności. Pisałam wielokrotnie przeciwko wtrącaniu się państwa w wychowanie i edukację dzieci, przeciwko odbieraniu tych dzieci przez agendy państwowe, przeciwko przymusowi szczepień itd. O moim wychowaniu nie może Pan mieć pojęcia więc proszę zaniechać takiej argumentacji. Jeżeli jestem źle zrozumiana to widać nie wyrażam się jasno więc wina jest po mojej stronie. postaram się to naprawić. To odpowiedź do pana Jabe. Coś szereguje odpowiedzi niezgodnie z moją intencją.
Izabela Brodacka Falzmann
Ostatnia odpowiedź była do Pana ale coś ją przesunęło. Jeszcze raz pozdrawiam.
Izabela Brodacka Falzmann
Dziękuję bardzo. Ataki personalne czyli  używanie argumentum ad personam świadczą najczęściej o braku argumentów z wyższej półki. Ale przede wszystkim świadczą o braku zrozumienia i to już chyba moja wina. Widać nie wyrażam się wystarczająco jasno. Ja też serdecznie  pozdrawiam.
Izabela Brodacka Falzmann
Dziękuję i serdecznie pozdrawiam.
paparazzi
Brawo, pięknie napisane. I przy okazji pozdrawiam autorkę i gratuluje wpisu.
wielkopolskizdzichu
Personalny atak? Zapewne  wskaże komentator, gdzie takowy dostrzega. Może to jednak stadny instynkt nakazuje RobertowiJerzemu wypisywanie bzdur, modnych  zresztą.
Szanowna Pani Izabelo, Pozwolę sobie skomentować kolejne ataki na Panią i Jej publicystykę następującym cytatem :"Nie dawajcie psom tego, co święte, i nie rzucajcie pereł swoich przed wieprze, by ich snadź nie podeptały nogami swymi i obróciwszy się, nie rozszarpały was. (Ew. Mateusza 7:6, Biblia Warszawska)". Serdecznie pozdrawiam i oczekuję na kolejne felietony. Jakoś tak się "porobiło", że ostatnimi czasy coraz rzadziej zaglądam na NB. Nie te klimaty, co onegdaj a na walkę z prostactwem i  marksistami nie mam już ochoty. "Odi profanum vulgus et arceo..".либо... "Я ненавижу непосвященную чернь и держу себя вдали от неё". Swoją drogą, nieźle im Pani zachodzi za skórę. Męczą się biedactwa, jakby tu Pani poglądy oprotestować, wyśmiać etc. I -  jak to zwykle u prostaków bywa - niedostatek argumentów wspierają atakami ad personam. I znów pudło, bo Pani po takie "rękawice" się nie schyla:-) Jeszcze raz bardzo serdecznie pozdrawiam i czekam na kolejny felieton.  .
wielkopolskizdzichu
Rozumiem że od Pani pisowskich stokrotek wara takim jak ja. BTW. Nie życzę sobie odczuwać na własnej skórze dobrodziejstwa komunizmu z Nowogrodzkiej. 
Jabe
Ewolucjonizm Darwina jest opisem rzeczywistości, podobnie jak stwierdzenie faktu, że ludzie ze sobą rywalizują. To ma się nijak do zasad moralnych. To co to ma wspólnego z libertarianizmem? Libertarianizm wysoko stawia wolność osobistą, nie bezwzględną walkę wszystkich ze wszystkimi, która pojawia się za to nader często w strukturach sztucznych, jak hierarchiczne partie czy korporacje, a więc w tworach o charakterze – nazwijmy to – urzędniczym. Nie po raz pierwszy dyskutuje Pani ze swoimi wyobrażeniami na ten temat. I jest Pani zupełnie głucha na uwagi. Wobec tego warto się zastanowić, skąd to się wzięło. Oczywiście w grę wchodzi wychowanie. Nie dziwiłby lęk przed swobodą u osoby wyrosłej pod panowaniem apodyktycznej władzy. Do tego dochodzi brak pozytywnych przykładów. Co za ironia, że im mniej jest gdzieś wolności, tym więcej znajduje Pani tam dowodów, że wolność prowadzi do niszczenia się nawzajem, nie do współpracy. Jesteśmy gatunkiem stadnym, który kooperacji zawdzięcza sukces ewolucyjny. Im bardziej żyjemy w klatce, tym mniejsze to ma znaczenie – wtedy wychodzą na jaw inne zdolności.
Izabela Brodacka Falzmann
To że ludzie ze sobą rywalizują  to jest fakt społeczny a nie darwinizm.  Darwinizm to koncepcja społeczna akceptująca ten fakt, lub podnosząca go do rangi zasady moralnej.  Podobnie jak fakt, że zwierzęta walczą ze sobą albo się pożerają czyli walczą o byt Darwin uczynił mechanizmem ewolucyjnym.
Izabela Brodacka Falzmann
Niech Pan się lepiej zajmie śledzeniem proweniencji różnych stokrotek. Ja osobiście nie jestem z żadnego stada, a powodzenie w mojej pracy zależy tylko od jej wyników.  Mam jednak nadzieję, że dobra zmiana wyjdzie na dobre wszystkim w tym i Panu czego szczerze Panu życzę.
Jabe
Autorka zarzuca „darwinizmowi społecznemu”, że w patologicznych warunkach promuje patologiczne jednostki. No i ta banalna obserwacja, że oportuniści bez kręgosłupa są najlepiej przystosowani do systemu, który nie toleruje indywidualności, okazuje się być nie tyle argumentem przeciw temu systemowi, a przeciw temu zjawisku. To tak, jakby za utonięcie pływaka z kowadłem u szyi winić siłę ciążenia, nie kowadło i kogokolwiek, kto je przywiązał. Skoro w czasach komunizmu, który jest przeciwieństwiem libertarianizmu, „darwinizm społeczny” funkcjonował, to jest on czymś zupełnie innym od libertarianizmu. A jednak jest to argument przeciw libertarianizmowi, nie przeciw bezwzględnej walce o byt w kolektywistycznym bagnie. Bardzo to przewrotne, Autorko. W systemie, w którym urzędy organizują życie obywateli, naturalne są interakcje człowiek – urząd. Zastępują one relacje człowiek – człowiek, jak choćby dobroczynność, która staje się domeną państwa – należy złożyć odpowiednie podanie. To prowadzi do atomizacji, którą można obserwować w krajach zarażonych lewicowym myśleniem, w której co podlejszy płaz czuje się jak ryba w wodzie. Indywidualista może być prospołeczny i może innych za to cenić, tylko gdy działanie na rzecz społeczności nie jest wymuszone. A jednak za to jest winiony kapitalizm, nie biurokracja wytworzona przez lewicę. W kolejnych wyborach lewica głosi potrzebę coraz większej ingerencji państwa, bo kapitalizm się coraz bardziej degeneruje. Dochodząc do władzy, wprowadza jeszcze więcej kolektywizmu, przez co jest więcej powodów, by w następnych wyborach jeszcze bardziej na kapitalizm nastawać. To stara metoda lewicowych propagandzistów przenoszenia atrybucji. Nie Pani – Izabelo Brodacka-Falzmannowo – tę metodę wynalazła pierwsza.
wielkopolskizdzichu
"Syn wybitnego malarza  nie musi być wybitnym malarzem, a syn wybitnego pisarza" Ale za to pucułowata niezdara może zostać specjalistą od komunikacji społecznej w MON i w PGZ. Podobnie jak syn pisowskiego europosła nie mając odpowiednich kwalifikacji członkiem rady nadzorczej spółki państwowej. No cóż, wszak przynależący do Pani stada mają większe prawa w otaczającym nas behawiorze. Taki pisowski darwinizm, z którym Pani do twarzy.
Anonymous
Ryby atlantyckie nie mają się za dobrze w warunkach śródziemnomorskich, skoro w nich nie występują. I odwrotnie. Dlatego ten rybi apartheid funkcjonuje naturalnie. Problem jest gdy się nagle łączy osobniki z dwóch nisz w jednym sztucznie ograniczonym ekosystemie. Potem można walczyć bohatersko o utrzymanie tej sztucznej hodowli jakimś kosztem. Np. kosztem osobników średnich. Wniosek: w gospodarce nie inwestować w stolec by pod pretekstem walki z owsikami hodować tasiemce. Człowiek bez pasożytów wyżyje.
Anonymous
"Wobec człowieka nie wolno po prostu stosować kryteriów czysto biologicznych" Tak, ponieważ człowiek nie jest tworem wyłącznie biologicznym. Wynika z tego, że innych działań czysto biologicznych - odwrotnych do darwinizmu społecznego - też nie wolno. Rafalska OUT! Morawiecki OUT!
Do wpisu: Kolumbowie
Data Autor
wielkopolskizdzichu
"Kolejne komisje śledcze wiosłują co sił, ale czy wiedzą dokąd zmierzają? Czy wiedzą gdzie dzisiaj są? A gdy zakończą swoje prace czy będą wiedzieć gdzie byli, co odkryli?" Wiedzą doskonale. Członów komisji nie dobiera się przecież dla ustalenia prawdy tylko dla osiągnięcia założonego efektu.
Wańkowicz dobrze przemyślał swój transfer. Pozostając na emigracji nie wydałby tylu tytułów co w PRL-u. Był na tyle narcystyczny, że przedłożył nakłady nad zasady. Miał świetne, tzw lekkie pióro, więc nawet jego najgorsze bzdety czyta się, jeżeli chodzi o formę, przyjemnie i bez bólu. Proszę jednak znaleźć w "Monte Cassino" zdjęcie gen. Andersa. Pozdrawiam
Dark Regis
Nie był tylko szeregowym wymyślaczem wiedzy fantastycznej, ale w latach 80-90 był etatowym ekspertem od wszystkiego związanego z nauka prezentowaną np. przez takie programy jak Sonda. Pamiętam jeszcze jak często brał udział w różnych dyskusjach panelowych, gdzie jego zdanie ważyło prawie tyle samo jak Turskiego w sprawach komputerów i SI. Oczywiście większość z tych prognoz już dawno nie potwierdziła się, albo zostały ośmieszone przez konkretne wyniki badań. Tak właśnie bywa, kiedy duraczeniem ludzi zajmują się popularyzatorzy nauki. Oczywiście w naukach ścisłych i technicznych jest dużo trudniej duraczyć niż w humanistycznych, ale to się także zdarza. Przypomnę tylko ostatnio modne pojęcia typu teleportacji kwantowej, sztucznego mózgu będącego algorytmem komputerowym opartym na sieciach neuronowych, który miał uzyskać świadomość (mój kontrprzykład, to wzorki i robaczki na kartkach papieru, liczone ręcznie dla sieci neuronowej, które o niebo wolniej, ale w końcu też musiałyby uzyskiwać samoświadomość tak samo, jak algorytm komputerowy), albo efekt cieplarniany. Ten ostatni przykład pokazuje, że duraczyć można niezwykle skutecznie, a duractwa potem nie można się pozbyć klasycznymi metodami stosowanymi w nauce. Dodam, że istnieją badania, które pokazują, że zwiększanie się ilości dwutlenku węgla w atmosferze następuje w sposób skorelowany ze wzrostem temperatury, ale z przesunięciem o około 800 lat (bezwładność procesów oceanicznych), zaś inna korelacja temperatura-aktywność Słońca jest odwrócona, ale następuje niemal natychmiast.
Izabela Brodacka Falzmann
Czego świadomość miał Kolumb już się nie dowiemy. Zgadzam się z Panem, że za większością mitów stoi brutalna rzeczywistość i że są one kreowane w złej woli. Michnik raczej jednak nie chciał utracić poważania ze strony zwykłych ludzi przejętych jego wyrokami i męczeństwem,( faktycznym czy kreowanym). Nie doceniał mentalności porozbiorowej.Wiele razy słyszałam: " ale to świnia, jak można donosić na kontrahenta w interesach?"
Izabela Brodacka Falzmann
Bardzo trafnie to Pan przypomniał. Ja z kolei pamiętam, że w latach 60 Wańkowicz bardzo chciał sprowokować komunistów do uwięzienia go. Biegał po całej Warszawie opisując swoje prześladowania i naiwni się na to nabierali. Komuniści nie zamierzali jednak robić  niego męczennika.Pamiętali dobrze , że przed powrotem do Polski Mel twardo negocjował z Dominikiem Horodyńskim warunki swego transferu, wiedzieli również, że jest " łasy na kasę" i pozwolił się przecież wykorzystać propagandowo. Potem stosunki się pogorszyły, za dużo i zbyt otwarcie gadał. 
Art
Orientacja,cholera jasna.....
Art
Kim był Wańkowicz,widzimy dokładnie na przykładzie sprawy Sergiusza Piaseckiego.Pomógł wyciągnąć utalentowanego pisarza z więzienia,wydał w swoim wydawnictwie(chyba o nazwie Kruk) jego "Kochanek Wielkej Niedźwiedzicy",a potem zwyczajnie go okradł.Nie pamiętam,czy chodziło o źle sformułowany kontrakt,ale Piasecki gdy zorientował się w sprawie,nie chciał go więcej widzieć.Dodam,że Piasecki był biedny jak przysłowiowa mysz kościelna,po latach spędzonych w więzieniu na Św Krzyżu,a Wańkowicz wręcz odwrotnie.Najbardziej widoczna jest różnica tych dwóch postaci:Piasecki -złodziej,bandyta wręcz,przemytnik i agent Dwójki,ale człowiek honoru dotrzymujący słowa i Wańkowicz-ziemianin......Różnie to w życiu bywa.
Izabela Brodacka Falzmann
Mam świadomość, że mógł to powiedzieć, ale nie znalazłam tego w tekstach J.F, które znam. Dlatego podałam jako źródło M.W. Co do zmyślania. Lem był pisarzem s.f. W tym gatunku literackim wszystko jest zmyśleniem i na tym polega zabawa. Nikt nikomu nie każe wierzyć w silniki fotonowe ani w ufoludki, każdy czyta Lema na własną odpowiedzialność. Wańkowicz zmyślał w reportażach. To zupełnie co innego.  Można lekceważyć etykę dziennikarską, która tego zabrania,ale trudno nie przyznać, że fakty prasowe (według Geremka) albo bardziej młodzieżowo  fake news  są częścią  wojny hybrydowej, której celem jest "duraczenie" społeczeństw. Nie chcemy chyba czytać opisu zmyślonych tragedii, zmyślonych wypowiedzi polityków, czy oglądać rzekomych reportaży z nieistniejących krajów. Wańkowicz I Kapuściński pomylili swoje powołanie. Gdyby nie utrzymywali, że opisują faktyczne wydarzenia wszystko byłoby w porządku.