Otrzymane komantarze

Do wpisu: Kolumbowie
Data Autor
Dark Regis
John Fiske mógł te słowa powiedzieć, ponieważ dokładnie tym tematem się zajmował i w podobnym tonie mówił o odkryciu Kolumba. Jednak nawet gdy to powiedział, to część z jego cytatów funkcjonuje w formie dykteryjek o nim przekazywanych przez jego znajomych. Można to znaleźć w Internecie. Osoba Wańkowicza chyba nie ma tu wiele do rzeczy. Stanisław Lem zmyślał do tego stopnia, że okrzyknięto go polskim królem fantastyki naukowej, a mimo to nadal był zapraszany do rozmaitych programów, żeby skomentować najnowsze osiągnięcia nauki. Mówił m.in. o przyszłości komputerów i sztucznej inteligencji. Gdyby dopuszczać, tak wtedy jak i dziś, w tych dziedzinach tylko głosy ludzi, którzy się na tym znają i mają z tego tematu minimum habilitacje, to dziś nadal byśmy chodzili do szkoły z liczydłami, a geometria kojarzyłaby się ludziom z kurpiowskimi wycinankami. Zawsze kiedyś musi pojawić się ktoś taki, który mówi coś pierwszy raz, nikogo nie cytuje, a to z reguły bardzo bulwersuje pozostałych.
Izabela Brodacka Falzmann
Miałam nieprzyjemność widzieć te wdowy po PRL w akcji i prawdę mówiąc było mi po prostu przykro. Nie rozumiały jak dalece są nieadekwatne. W naszej dzielnicy pojawia się czasami na ulicy starsza, ostro wymalowana pani, która emabluje przypadkowych przechodniów. Wiem, że jest ona zdiagnozowana, jednak obserwuję ją z prawdziwą przykrością. Wdowy po PRL są czasami nieświadomymi sojuszniczkami złodziei i aferzystów, czyścicieli kamienic i wyłudzających VAT. Czasami są jednak w pełni świadome, że walcząc o prawo do aborcji walczą o swoje przywileje rodem z poprzedniego systemu. 
Izabela Brodacka Falzmann
Ja też serdecznie pozdrawiam, oczywiście przeczytam, nie znałam dotąd.
smieciu
Nie bardzo mogę się zgodzić. Rzecz leży w tym że choć wielu lubi kreować różne mity to robi właśnie po to by ukryć brutalniejszą czy też może prostszą rzeczywistość do której nie chce się przyznać. Z czasem zjawisko to nabiera rozpędu, swojego życia i tak powstaje mityczna wersja dziejów jakoby nikt wie jak i dlaczego. Wersja ta staje się na tyle pociągająca że właśnie pani napisała taki romantyczny tekst zgodny z tą mitologią. Czy jednak możemy podejrzewać Michnika o to że nie wie co się dzieje i co ma się stać. Ani że za jego działaniem nie stoją konkretne idee, brutalne i proste pragnienie realizacji tych idei? Tak samo z Kolumbem. Naprawdę nie trzeba nawet szukać w sieci, wystarczy może poszperać w pamięci by sobie skojarzyć że kontakty z Ameryką były z pewnością za Wikingów i generalnie zdarzały się regularnie na przestrzeni dziejów. Kolumb raczej był świetnie przygotowany do zadania i nawet trasa jaką obrał sugeruje znajomość wiatrów i prądów morskich na drodze do Ameryki. Kto wie czy nie wiedział świetnie czego oczekiwać, ale wolał stworzyć swój mit po to by zdobyć kasę na wyprawę itd. Dzisiaj jest nie inaczej. Niemcy z Merkel na czele tworzą swoje mity. Fałszywa opozycja tworzy swoje. Ale prawda i brutalna rzeczywistość kreowana przez decydentów, trzeźwa realizacja pragnień i idei wciąż ma miejsce. Tak jak zawsze.
jazgdyni
Witaj Izo! Dobre. A nawet bardzo dobre. Kierując się w życiu kanonami filozofii nauki kładę duży nacisk na wątpliwości. Nie, żeby od razu sceptycyzm, ale wątpliwości nad poglądy. Więc, co niby Ten Fiske powiedział o Kolumbie jest piękne. Wańkowicza kochałem, choć zdawałem sobie sprawę, że często wodę leje. Lecz za komuny był ożywczy. A Kapuściński nigdy mnie nie przekonał. Czułem ten fałsz, jak u Kosińskiego. Co do wątpliwości w myśleniu, chciałbym ci polecić prace prof. Dariana Meachama. Powołują się na niego tutaj [ books.google.pl "... mądrość oznacza wiedzieć i wątpić, nabywać nową wiedzę, a zarazem mieć świadomość jej ograniczeń i tego, co jeszcze zostaje do poznania..." Serdeczności
Do wpisu: Punkt Potrójny
Data Autor
Rozjaśnia sie ludziom w głowach ale po powrocie do domu gdy zorientuja sie co im opchnął z rzeczy materialnych i fantazji [jego] a to niematerialne cuś jak ciało astralne. Takie same cus jak warszawska Syrenka bo ani to wyrypać ani usmażyć. Dobrej nocy
Izabela Brodacka Falzmann
Odnoszę wrażenie, że raczej rozjaśnia ludziom w głowach. Młody burmistrz jakiś tchórzliwy.  Lepiej jednak żeby się po lasach nie włóczył. Licho nie śpi. Gdy Lepper mówił o Klewkach też go mieli za idiotę.
Izabela Brodacka Falzmann
Wręcz przeciwnie- zlikwidować wreszcie rady.
Gadowski jak zwykle tylko o sobie i swoim interesie a inni to myśla i o swoich dzieciach ,wnukach i prawnukach bo o nich tu w tym wszystkim chodzi a jego pokolenie i starsi są im to po prostu winni skoro swoje przerąbaliśmy bo innej okazji już nie będzie. Gadowski włóczy sie po Klubach GP i mąci ludziom w głowach a przy okazji reklamując swoją książke o zamachu na Śp Jana Pawła II a jest  to5749 książka i twierdzi ,że on wszystko rozgryzł. Jest takie miasteczko pomiędzy Kaliszem a Sieradzem i nazywa sie Błaszki gdzie PIS wygrał wybory i do rady i na burmistrza i to pierwszy raz tam prawica wygrała,pojechał i tam i tak nastraszył młodego burmistrza teoriami spiskowymi ,że ten biedaczysko boi sie pojechać nawet w sprawach urzędowych na wieś a gmina miejsko gminna bo uwierzyl ,że go myśliwi zastrzelą
wielkopolskizdzichu
Tyle zbędnych słów. Wystarczyło napisać - cała władza w ręce rad.
Izabela Brodacka Falzmann
Dziękuję bardzo i serdecznie pozdrawiam.
Krzysztof Pasierbiewicz
@Autorka Serdecznie Pani gratuluję świetnej i potrzebnej notki, Krzysztof Pasierbiewicz
Do wpisu: Hubkę na śrubkę
Data Autor
Jan1797
Jeśli mi wolno, Dzisiaj dowiedziałem się na ten przykład od „spółdzielcy”Neumanna, że wzrost nakładów na IPN to kasa wyrzucona na chłopców fałszujących historię. Szarpnęło mi duszą, znaczy się, byłem okłamywany przez rodzinę i autorytety mej młodości, gdyż ich relacje pokrywały się z IPNoskimi?  Dlaczego właściwą definicję, zwrot właścicielom i ich spadkobiercom tylko w; sjp.pwn.pl znadziemy a rzeczywistość to rombanka w majestacie prawa?  Pozdrawiam serdecznie.  P.S. Czy może być coś bardziej bolesnego dla partyzantów wyciętego lasu od słów żeglarzy wyprostowanych cieków, wolno rynkowej, liberalnej "spółdzielczości"?
Izabela Brodacka Falzmann
Nie wykorzystano czasu właściwego na dekonspirację. Mafie okrzepły. Powstały pozłacane  pomniki  z laurem na głowie. Prawda jest ubogą sierotą. Przebija się z trudem.
Izabela Brodacka Falzmann
Moi znajomi zaliczający się sami do oszołomów uważają, że wreszcie nadszedł ich czas. Uważają,że jeszcze zdążą zrobić coś pożytecznego dla kraju, że wyjaśnią się różne tajemnice. Nie jestem aż taką optymistką. Jak pamiętasz o rabunku zwanym niesłusznie reprywatyzacją pisałam od lat.Wreszcie temat ruszył.Obawiam się jednak że przy najlepszej woli komisja będzie gonić króliczka i nigdy gonie złapie. Został odtajniony zbiór zastrzeżony IPN. I co? Nie wychodzą na jaw różne znane nawet mi fakty. Czyżby żaden dziennikarz śledczy nie interesował się najnowszą historią? Tak jak żaden nie podejmował tematu rabunku nieruchomości pomimo,że dawałam im dokumenty.  Pozdrawiam serdecznie.
jazgdyni
Witaj Izo! Widzę, że nadchodzą czasy (trzeba było aż dwóch lat), że wreszcie zaczynamy mówić. Powinniśmy porozmawiać. A wspomnianego "Świetlika" i Twojego tragicznie zmarłego śp. Michała, łączy jedna postać - generał Władysław Pożoga. Czyżby powraca czas oszołomów? Serdeczności
Kazimierz Koziorowski
"Ubek" B.Rymanowskiego, wydana w 2012, obrazuje jak bylo penetrowane srodowisko pozornie hermetyczne. Swietlik, KW Trojmiasto, czy chocby kolko rozancowe - sluzby PRL potrafily znalezc wejscie, mniemam ze wszedzie gdzie byla potrzeba i czesciej robily to profesjonalnie niz nieudolnie bo dekonspiracje byly sporadyczne, a nierzadko "hermetyczne" srodowiska czuly ze hermetycznosc jest watpliwa. Ogolnodstepny zasob archiwalny IPN potwierdza dzis ze ten, czy ow, kolega o ktorym cos sie slyszalo, rzeczywiscie byl funcjonariuszem, ale zapewne wiekszosc "ofiar systemu" nie zostanie nigdy zdekonspirowana. 
Do wpisu: Partyzanci z wyrąbanego lasu
Data Autor
Anonymous
Nie idźmy już w dyskusję o bliźniętach jednojajowych o różnej płci i tym samym genomie, ani o równiejszych połowach. Moim celem była odwrotność rozdzielania włosa na czworo, a mianowicie znalezienie minimum zgodności i zrozumienia na podstawie wypowiedzi stron dyskusji. Mamy właśnie pretensje o to na poziomie  większości parlamentarnej i prezydenta, ale problem jest na wielu poziomach.
Dark Regis
A słyszał Pan, że gdzieś koło 2014 wynaleziono metodę na rozróżnianie materiału genetycznego pochodzącego od bliźniąt jednojajowych? Są jednak jakieś problemy z jej wdrożeniem. Trafiłem na to przy przeglądaniu innych materiałów: theconversation.com Jak już mówiłem, ja raczej specjalizuję się w wyszukiwaniu, klasyfikacji i analizie informacji. Daleko mi do specjalisty w danej dziedzinie. Czytam jednak ze zrozumieniem. Najzabawniejsza rzecz jaką przeczytałem ostatnio, to twierdzenie, że bliźnięta jednojajowe różnej płci (są takie, szczegóły można znaleźć w sieci) mają ten sam genom :P .... bo.... bo są jednojajowe! :) To jest właśnie "precyzja" "matematyków". Inaczej mówiąc sofizmat.
Anonymous
Źle to napisałem. Wyszło zamieszanie. Słynny był wynik sekcji, że nie służby zabiły, tylko uraz w wyniku stoczenia się ze schodów, ale badanie DNA nie miało miejsca w tym wypadku. Wykład był z medycyny sądowej o DNA w kontekście ustalania ojcostwa - byłem studentem w latach osiemdziesiątych a wydarzenia nieodległe w czasie i przestrzeni. Dokładnie natomiast o to chodzi, że: 1.Metody diagnostyczne są z natury obarczone błędem metody, niezależnie czy chodzi o badanie DNA czy odczyn Biernackiego (OB). W badaniu DNA "wzorek" na bibule albo filmie ("Film utrwala lokalizację radioaktywnego rozpadu. Dostaje się w ten sposób „genetyczne odciski palców” – obraz fragmentu DNA przypominający swoim wyglądem kod paskowy.") może być nie do odróżnienia dla 2 różnych genotypów. Raz na 100tys. czy milion. (Nie ma co już tu mieszać z błędami przedlaboratoryjnymi - np. zanieczyszczenie próbek przez DNA osoby pobierającej materiał - znacznie częstsze.) 2. Jednocześnie genotyp jest czymś konkretnym, niezależnym od nieudolności badania. Jabe słusznie pisze o "identycznym genotypie" bliźniąt jednojajowych. 3. Dyskusja zaczęła się od wypowiedzi zbieracza śmieci, że "Kolejnym kłamstwem z dziedziny genetyki jest twierdzenie ,ze nie ma ludzi o takim samym genotypie ,owszem są i wystepuja w zamknietych kregach i dowod jest w USA w potokach niewolników przywiezionych z Afryki gdzie i ci co tam pozostali i ci w USA maja identyczny genotyp ale to kłamstow ma swoje uzasadnienie bo jest wygodne w kryminalistyce.", w którym jest zawarty fakt pokrewieństwa murzynów amerykańskich i afrykańskich mierzalny gołym okiem, ale też np. w oparciu o markery genetyczne (odcinki DNA) charakterystyczne dla populacji. Czasem się w naszych dyskusjach rozmijamy z powodu nieporozumień, a czasem z braku chęci porozumienia. Taki spostrzegawczy jestem z dystansu.
Dark Regis
Słusznie. Takie badania dają zazwyczaj pozytywne wyniki, bo prawdopodobieństwo istnienia dwóch Pyjasów w Polsce jest mikroskopijnie małe. Jednak taka możliwość jest i Jabe nie jest w stanie tego zrozumieć. Ja odniosę się jeszcze do kwestii, czym w ogóle jest DNA. Jest to mianowicie bardzo skomplikowany język programowania z bardzo zawikłaną gramatyką, rządzące którą zasady starają się odkryć właśnie naukowcy. Mam tu taki wykład z jajem na analogiczny temat: irisa.fr Chodzi o immanentny brak precyzji w świecie, który tak potępia Jabe, ale takie są realia, że jak chcemy coś konkretnego powiedzieć o czymś strasznie zawikłanym, to mówi się o algorytmach praktycznych, optymalnych, aproksymacyjnych lub hybrydowych. Inaczej robi się jakąś matematykę XIX wieczną. No to zna Pan odpowiedź na pytanie: How much wood would a woodchuck chuck if a woodchuck could chuck wood? :D PS: Podpowiedź: "As much wood as a woodchuck could chuck, If a woodchuck could chuck wood." O.O
Dark Regis
Hahahahahahahaha no to mnie Pan ubawił. :/ Wie Pan coś o metodach numerycznych? Jest cały dział matematyki, który tylko tym się zajmuje. Tylko szacowania z epsilonami i tylko nieprecyzyjne określenia. Jest to tzw. matematyka stosowana, która w przeciwieństwie do matematyki teoretycznej (właściwie to nie wiem czy w ogóle istnieje jakieś przeciwieństwo, bo to tylko osąd co poniektórych) zajmuje się aksjomatami i teoriami. Cała analiza funkcjonalna, to jest jeden wielki poligon, gdzie właśnie stosuje się nagminnie metody numeryczne, bo inaczej guzik o czymkolwiek da się powiedzieć. Teoria złożoności obliczeniowej to już ma precyzje rzędu średnicy galaktyki. Tam mówi się o czasie wielomianowym , wielomianowych translacjach jednych problemów na inne, np. przy opisie klas takich jak problemy NP-zupełne, a pomimo tego każde twierdzenie ma coś takiego "o ile P nie jest NP" albo o ile "NP-complete różne od P-SPACE". Cóż za precyzja LOL. Już nie wspominam o logikach nieklasycznych, bo by się Pan zupełnie załamał tym brakiem precyzji. Trzeba w coś w życiu wierzyć, prawda? :)))
Jabe
Pan nie jest matematykiem, bo matematyka wymaga precyzji.
Dark Regis
Ciąg znaków nazywa się w informatyce i matematyce łańcuchem: w C++ jest taki typ String. Nie ma znaczenia z jakich znaków się one składają. Inaczej mówi się o nich jako o słowach, ale wtedy w kontekście mamy zazwyczaj jakiś język, albo algebrę (np. słowa w grupach albo w półgrupach). Dlatego matematycy i informatycy używają bardzo często zamiennie słów: ciąg, słowo, łańcuch. W innych kontekstach np. w logice używa się też słów takich jak zdanie albo formuła, a w teorii złożoności przy omawianiu maszyn Turinga będzie nawet certyfikat. Wszystko zależy od tego jaka jest ogólna reguła tworzenia danych ciągów znaków i jaka dziedzina. Nie proszę szanownego rozmówcy. Jeśli nie określiliśmy żadną deterministyczna regułą owej liczby M, a nie określiliśmy i guzik o niej dotąd wiemy, to raczej należy posługiwać się prawdopodobieństwem. Pewność będziemy mieli dopiero wtedy, kiedy zdefiniujemy M, a na razie możemy roboczo przyjmować, że M=1000 albo M=N/2 itd. Wyniki będą różne, ale zasada ta sama - jakiś ciąg powtórzy się. Nie mamy takiej liczby różnych ciągów zasad w DNA (nie par, bo bierzemy jeden łańcuch, komplementarny do niego nic już nie wnosi). Na przykład ciągi "AAAAA.....", "ACACCACCCACCCC...", "ADA GADA ACA GACA ADA..." nic nie kodują. Jest ich znacznie więcej niż ciągów sensownych. To Pan bełkocze bez sensu, bo nie rozumie Pan rzeczywistości. A rzeczywistość jest taka, że nie może zachodzić interakcja wszystkiego ze wszystkim, tak samo w ewolucji gatunków, bo nie istnieje żaden kanał zdolny przepuścić taki ruch informacji (podręcznik do teorii systemów). Dlatego właśnie wszystko jest w rzeczywistości znacznie prostsze ( w sensie liczby istotnie różnych przypadków) niż te liniowe wynurzenia materialistów i liberałów (vide ekonomia). PS. To te przypadki są niezwykle skomplikowane do opisania regułami, a to już inna bajka.
Jabe
Raz pisze Pan o zasadach i ich ciągach, później o jakichś łańcuchach. Tak na prawdę nie wiadomo, które części genomu są senowne, ale pomińmy to. Jeśli liczba osobników przekracza liczbę kombinacji (M), to nie mówimy o prawdopodobieństwie 1, lecz mamy pewność. Powiedzmy, że mamy 6 milionów „sensownych” (par) zasad. Liczba kombinacji wynosi 4⁶⁰⁰⁰⁰⁰⁰. Tak liczone prawdopodobieństwo może sobie rosnąć i jest wciąż znikome. Nie rozumiem, po co te bajania i co Pan chciał tym bełkotem wykazać.