|
|
wielkopolskizdzichu "a już wyjątkową perfidią jest wyłączanie spod tej ochrony bezbronnych płodów własnego gatunku."
Jeden z przedstawicieli Pani Kasty, purpurat zresztą, zabłysnął logiką jakże spójną z Pani przekazem.
Otóż stwierdział on publicznie, że zgwałcona kobieta zażywając tabletkę "dzień po" popełnia większy grzech niż gwałciciel.
Na ile lat odsiadki skazała by Pani zgwałconą kobietę, która postanowiłaby zażyć tabletkę, biorąc pod uwagę, że za gwalt można trafić na 25 lat za kraty?
Co mówi na ten temat Pani logika? |
|
|
Dyplom to świadectwo o uzyskaniu pewnych kwalifikacji. Jak prawo jazdy czy prawo operowania sprzętem ciężkim lub manewrowania lokomotywą/statkiem/samolotem.
Albo zaświadczenie o zdobyciu Czomolungmy.
Natomiast obecne kryteria ich wydawania to szybka piłka:
Umie Pan chodzić pod górkę?
Tak
No to Czomolungmę zdobywa się tak samo. Brawo, piątka.
albo
Widziała Pani jak instruktor jeździ?
Tak
No, to Pani będzie tak samo jeździć. Brawo, ma Pani prawko.
|
|
|
Juz tak jest, więc to żadna nowina.
Dla pacjentów "ciężkich" byłby inny pion - jak w stomatologii - rutyna na wolnym rynku, a chirurgia szczękowo-twarzowa w szpitalu klinicznym, na warunkach z polisy ubezpieczeniowej. Skromne minimum lub ful-serwis za dopłatą.
Jak w pociągu - albo kuszetka, albo sypialny.
Ale WYLECZENIE ma być celem, a nie LECZENIE.
Przykład z teraźniejszości - jak wygląda antybiotykoterapia w POZ?
A "po symptomach ich poznacie je"...
Tyle że konia z rzędem temu łapiduchowi, który na podstawie objawów zdiagnozuje NIE schorzenie, ale NA CO wywołujące ją drobnoustroje są OPORNE...
Popytajcie u siebie w przychodni, ile zleca się dziennie/miesięcznie antybiogramów...
Zwykle 0
Za to przepisuje sie cefalosporyny sprzed 20 i więcej lat, jak nie zadziałają to z kolejnej grupy, nieco młodsze po pełnoletnie, jak nie "idzie" to kolejne... I tak w kółko.
Takie są wytyczne. |
|
|
szary4all Dzień Dobry.
Aby rozpatrywać coś w kategoriach Logiki, niezbędne jest kryterium czasu albo jako zmienna albo jako stała wartość wyznaczająca obszar próbkowania.
Dyplomy nie są obarczone kryterium czasu. Nie ma sekwencji ich weryfikacji. Jest tylko towarzysko uznaniowy artefakt o ich trwaniu.
Są dożywotnie niczym świeckie/religijne dogmaty co stawia je w zupełnie kontrze do Logiki. Tak jak dogmatyczne traktowanie praw wszelakich naukowych/świeckich/religijnych z punktu widzenia poszukiwania i zrozumienia lub ogólnikowo Nauki, nie ma nic wspólnego z Logiką.
Pozdrawiam i życzę udanego dnia
|
|
|
Lech "Losek" Mucha Wprowadzenie, czy też narzucenia na lekarzy obowiązku wyleczenia, miałoby złe skutki. Musiałoby bowiem wiązać się z możliwości odmowy leczenia, co spowodowałoby po prostu to, że ciężej chorych nie chciano by leczyć.... |
|
|
Zapomina się, że medycyna to nic innego jak fizjologia stosowana. A fizjologia nie jest bynajmniej nauką ścisłą, choć jest n. przyrodniczą [eksperymentalną].
Należy przypomnieć, że medycyna jest - na życzenie - środkiem oddziaływania społecznego i politycznego. W CCCP tzw psychuszki. W USA - MK ULTRA, w PRL - Czarnobyl - przyczyny i skutki.
Kociokwik w ogólnej świadomości był taki, że sam na własne oczy widziałem krowę - a jakże! - zabezpieczoną przed radioaktywnym opadem workami po nawozach, dokładnie obwiązaną, tyle że dzielnie pasącą się na trawie świeżo zroszonej OPADEM deszczu...
Nawet obecnie medycyny używa się instrumentalnie w kwestiach GMO, nowych szczepionek czy pandemii, na które obraca się oko szeroko zamknięte - BSE/ch. Kreutzfelda - Jakoba czy borelioza.
Powszechnie obserwuje się w Europie przesunięcie obszaru występowania kleszczy-nosicieli chorobotwórczych drobnoustrojów [borelioza, babeschioza], ale brak jest opracowań [opublikowanych] pochodzących z państwowych instytucji monitorujących zagrożenia epidemiologiczne, w jaki sposób przekłada się to na wzrost zachorowalności.
A dane nieoficjalne są alarmujące!
We Francji NIE diagnozuje się rocznie ok. 30tys zachorowań. Danych z Polski nie znam, prawdopodobnie rząd wielkości będzie ten sam.
Jak widać, w kręgach władzy panuje opinia, że medycyna jest zbyt poważną dziedziną, by pozostawić ją w rekach lekarzy. |
|
|
az Sympatyczny, miły, uprzejmy lekarz, z dobrze zorganizowaną "obsługą" może nigdy nie spotkać się z rzadką chorobą która dotyczy tego konkretnego pacjenta. Co będzie, jeśli się w porę nie zorientuje- można łatwo się domyśleć. Większość naszych opinii o lekarzach nie dotyczy spraw merytorycznych (czyli jakości leczenia), bo się na nich na ogol nie znamy, ale właśnie tej otoczki plus opinia innych pacjentów którzy mogą chorować na stosunkowo łatwe do wyleczenia dolegliwości. Sprawa wbrew pozorom wcale nie jest prosta, tak jak przysłowiowa walka masła z margaryną. |
|
|
Szanowna Pani!
"Jak jednak wyznawcy niewidzialnej ręki rynku wyobrażają sobie wyeliminowanie z rynku kiepskiego lekarza"
Ja na przykład wyobrażam sobie zastąpienie obowiązku "leczenia" obowiązkiem "wyleczenia". Rodzi to POTRZEBĘ ewidencji, co jest o krok od oceny skuteczności [kwestia doboru kryteriów i ich wagi to całkiem odrębne zagadnienie].
Eliminuje "zamienność" lekarzy i wyłania w sposób naturalny ich ranking, prestiż zawodowy, stawki etc.
Wyobrażam sobie że każdy z najlepszych, w sposób naturalny, tworzyłby wokół siebie "szkoły" - zespoły lekarskie naśladowców - uczniów mistrza, by sprostać np. nawale chętnych do leczenia.
I tak - dalej w sposób naturalny - mogłyby powstawać "szkoły" i "kliniki" rywalizujące bądź współpracujące.
Wystarczy na początku zadbać o dwie rzeczy:
Właściwą motywację i odpowiedni system doboru i kontroli [eliminacji].
"Wprawdzie dyplom dyplomowi nie równy..."
To zjawisko najzupełniej podobne jest do wypierania dobrej monety z obiegu przez złą. Należy powiedzieć sobie otwarcie, że komercjalizacja nauczania w stylu polskim jest jednoznaczna z licencją na fałszowanie dyplomów, rozumianych jako zaświadczenie o uformowaniu [wykształceniu] umysłu posiadacza w sposób wystarczający do wykonywania kolejnych, jeszcze bardziej skomplikowanych zadań, często autonomicznie.
To jest to samo myślenie magiczne, które chronicznie niewydolnym finansowo NINJa [no income, no job] pozwoliło udzielić kredyt na zakup domu, następnie powiązać ich W PĘCZKI i jako PRODUKT BANKOWY, nazwawszy chwytliwie sub-prime [niezbyt-super], sprzedawać ICH ZOBOWIĄZANIA inwestorom ładującym kasę jak leci wg. wskazań doradców/maklerów. No ale żaba słonia nie urodzi, więc żadne czary-mary słowne nie uchroniło niezbyt superanckich produktów od wykopyrtnięcia się na pysk, wszystko przy akompaniamencie szlochów i achów "nieświadomych" doradców.
Niestety, ten rodzaj myślenia zakorzeniony jest od wieków, tzn. od kiedy fałszywa nota bankowa w sposób legalny zastąpiła złoty desygnat w obiegu. Magia certyfikatu. Hipnotyczne posłuszeństwo autorytetowi.
Można sięgnąć jeszcze głębiej , do czasów średniowiecza, gdy odpusty sprzedawane były jako wejściówki do raju, nie tylko w naszym kręgu religijnym. U Teutonów wystarczyło polec na polu walki by wejść do Walhalli, podobnie u Rzymian, u Mahometan hurysy stanowią trzon obietnic o raju, a sekta Assasynów nawet niektórym zapewniała niedyskretny wgląd przez lufcik - stąd nazwa haszysz.
Jak widać to myślenie magiczne pozwala wodzić tłumy za nos. Na nieszczęście fałszerzy niektóre blagi wychodzą na jaw. Lecz na szczęście dla nich nawet gdy boleśnie zauważone [Madoff, Lehman Bros] dają się łatwo wyprzeć z pamięci, a nawet zalegalizować [Bretton Woods, system rezerwy cząstkowej].
Pozdrawiam serdecznie
MiniMax |
|
|
Lech "Losek" Mucha "Wbrew liberalnym mitom urynkowienie usług medycznych nie spowoduje poprawy. Niewidzialna ręka rynku może wyeliminować z tego rynku nieuczciwego sprzedawcę zgniłych truskawek na bazarze. Raz oszukani, będziemy omijać jego stragan. Jak jednak wyznawcy niewidzialnej ręki rynku wyobrażają sobie wyeliminowanie z rynku kiepskiego lekarza. Kto ma prowadzić statystykę liczby spowodowanych przez niego zgonów? Pocztą pantoflową polecamy sobie fryzjerów, kosmetyczki, butiki z bielizną i ostatnio niestety co raz częściej tybetańskich uzdrowicieli, którzy okazują się być zwykłymi hochsztaplerami."
A czy pamięta Pani, Szanowna Pani Izabelo, jaka wyraźna poprawa nastąpiła w latach dziewięćdziesiątych, gdy sprywatyzowano POZ? Z dnia na dzień, obsługa stała się lepsza, panie w rejetracji milsze, świadczenie lepsze... Ja już wtedy pracowałem i pamietam, że wtedy wszyscy byli zgodni, co do tego, że sprywatyzowanie POZ, zamiana Zaspołów Opieku Zdrowotnej Lecznictwa Ambulatoryjnego, na Niepobliczne Zespoły Opieki Zdrowotnej poprawiła sytuację znacznie, przy niewielkim wzroście nakładów. To jest naprawdę jednoznaczy, praktyczny i niepodważalny dowód, że prywatne usługi, oparte na rynkowych zasadach, mają przewagę - przewagę z punktu widzenia chorych!
Druga sprawa: pacjent powinien mieć możliwość wyboru lekarza i to niezależnie od tego, czy idzie do publiczngo, czy niepublicznego zakładu opieki zdrowotnej. Ja pracuję wyłącznie prywatnie i wielu pacjentów wybiera mnie świadomie, googluje, szuka, albo przychodzi z polecenia. Dokładnie tak samo jak do ulubionego sklepu, chodzi się do lubianego, polecanego lekarza.
Ochrona zdrowia to nie tylko lekarze, to również cała gama innych spraw: rejestracja, pielęgniarki, jedzenie, warunki lokalowe, sanitarne itd. I wszędzie, naprawdę wszędzie rynek pomaga, a nie przeszkadza. Poprawia, a nie pograsza dolę pacjentów. Dokładnie tak samo jak chleb z prywatych piekarni jest lepszy i w większym wyborze, niż z "giganta", dokładnie tak samo jest z usługami medycznymi.
Z poważaniem, LM. |
|
|
Anonymous Jest pytanie - jest i odpowiedź w kolejnym zdaniu:
"Jak jednak wyznawcy niewidzialnej ręki rynku wyobrażają sobie wyeliminowanie z rynku kiepskiego lekarza. Kto ma prowadzić statystykę liczby spowodowanych przez niego zgonów? Pocztą pantoflową polecamy sobie fryzjerów, kosmetyczki, butiki z bielizną i ostatnio niestety co raz częściej tybetańskich uzdrowicieli, którzy okazują się być zwykłymi hochsztaplerami."
Opinie o lekarzach też są przekazywane pocztą pantoflową, niezależnie czy leczą w ramach NFZ, czy poza. Niezależnie czy stosowane metody uznane będą za 50 lat za aktualne, za nieaktualne, czy za "wsadzanie do pieca na trzy zdrowaśki" - nawiasem mówiąc hypertermia jest używana współcześnie w medycynie. |
|
|
gorylisko Witam Szanowną Panią
wbrew pozorom u "oświeconych jak diabli" jest logika, wiadomo od kogo... a propos ostatnio, nasz wspólny znajomy a propos protestu opiekunów niepełnosprawnych na moja uwagę, że ów protest zainicjował szmaten szajbus, odpowiedział mi, że ma to w d***, dosłownie, na moje pytanie a gdzie wiara we wspólnotę różańcową, kościelną etc. nic nie odpowiedział...za to ciąglę ogłasza gdzie marsze różańcowe, pokutne... gdzie tu logika ? w stolycy byłem kiedyś świadkiem jak sąsiedz, wspólnota modlitewna zaopiekowała dwójką dzieci samotnej matki, która zmarła na raka... chyba można w ramach wspólnoty parafialnej szybko się zorganizować i działać... pomoc przyjmować trzeba, wręcz należy ale czy od każdego ? Cejrowski kiedyś powiedział, "kiedy diabeł daje ci cukierka to nie dlatego aby ci bło słodko, tylko żeby ci się psuły zęby"...jest w tym dużo racji...i logika... takie jest moja zdanie a ponadto uważam, że misiło powinien przestać pitolić od rzeczy... ;-)
|