Otrzymane komantarze

Do wpisu: Kolaboranci
Data Autor
Izabela Brodacka Falzmann
Trzeba zrezygnować z politycznej poprawności i zająć się historią dopóki żyją jeszcze niektórzy świadkowie.
Izabela Brodacka Falzmann
No własnie, niemiecki Übermensch obsługiwany w kawiarni przez aktora nie kompromitował go. natomiast gra w niemieckiej propagandówce była kolaboracją. Takie były standardy środowiska. Pozwolę sobie na porównanie ( zachowując proporcje). Czytanie przez Łapickiego stalinowskich dzienników nie narażało na ostracyzm środowiska. Natomiast gdy za czasów festiwalu Solidarności aktorzy zechcieli bojkotować TV każdy kto przeczytał choćby wiersz Norwid był brany pod obcasy. Znam przypadek młodego aktora którego odrzucenie przez środowisko skazało na zmianę zawodu i śmierć cywilną. Jego wystąpienie w konkursie norwidowskim na pewno miało 100 razy mniejszy ciężar gatunkowy niż nawoływani do skazania Biskupa Kaczmarka przez literatów i Mazowieckiego.
A taki przedwojenny aktor Igo Sym ? Skończył z kulą w głowie za współpracę z niemcami...
xena2012
Rzecz w tym że to Żydzi nadają kierunek,narrację i sposób oceny wydarzen z II Wojny Światowej i wg nich nie ma mowy o indywidualnym podejściu do tych zadawnionych spraw.Pisże zadawnionych bo był czas na to żeby odwazyć się na ukazanie światu a przynajmniej w Polsce rzezi we wsi Naliboki dokonanej przez bezwzglednych bandytów braci Bielskich i ich kompanów.Teraz jest już za późno,bo ukazał się film gloryfikujcy te odrażające postaci a gdybysmy teraz chcieli zrobić film,sporzadzić rzetelną publikację pokazujacą w prawdziwym świetle tragedie w Nalibokach zapewne podniesie sie wrzask pod niebiosa.Teraz jest jeszcze gorzej niż nawet kilka lat temu bo to Żydzi decydują co wolno powiedzieć a co nie,kogo pochwalić,a kogo utrącić.Nawet żydowskie żądania usunięcia z Mundialu Argentyny  z powodu werbalnego wsparcia Palestyńczyków przez gwiazdę zespołu Messiego dziś już nawet nie zaskakują ani nie oburzają. Tak jak nie zaskakują nas wypowiedzi pani Elkelging z muzeum polin że smierc Polaka to zwykłe ,naturalne zejście ze świata w przeciwieństwie do pełnej mistycyzmu śmierci Żyda.
No i takiego  Mrożka  (podpisał się pod Listem Literatów żądając kary śmierci dla księży  z Kurii Krakowskiej z fingowanym procesie prze UB) pochowano w krypcie kościoła w Krakowie.Nie przeprosił publicznie nie zadość uczynił swoim ofiarom.Jak kościół mógł pozwolić na taką profanację świętego przybytku ???
Anonymous
Rzadko bywam na salonie24, ale czekając na Pani wpis, czasami mi się zdarza. Właśnie przeczytałem coś, co jest snopem światła na ten sam temat z innej perspektywy: salon24.pl Mimo wszystko nieprzyjemnie jest się dowiedzieć, że pranie mózgu robione przez naszych ostentacyjnych wrogów jest tak skuteczne i tak rozpowszechnione. Ofiarami żydowskiej propagandy padają też, jak wynika z historii Wiery Gran, niewinni Żydzi, podczas gdy żydowscy oprawcy z Naliboków i Łodzi są gloryfikowani. Nietykalni są oprawcy żydowscy z MBP i reszta stalinowskiej agentury pochodzenia żydowskiego. Może faktycznie - jak proponuje Jac Mac Lase - potrzeba gier komputerowych, w których bohater radzi sobie w warunkach okupacji niemieckiej ale z żydokomuną już nie ma przelewek. Tymczasem temat żydokomuny leży odłogiem. Cenzura? Nie ma co stawiać pytajnika. Przemilczanie faktów i polityczno-historyczna poprawność w mediach to de facto antypolska propaganda. Prawda jest tabu, a za chwilę sami Polacy będą mieli wpojone fałszywe poczucie winy. I "zdrowe" odruchy opowiadania się po właściwej stronie.
Do wpisu: Logika potrzebna od zaraz
Data Autor
wielkopolskizdzichu
"a już wyjątkową perfidią jest wyłączanie  spod tej ochrony bezbronnych płodów własnego gatunku." Jeden z przedstawicieli Pani Kasty, purpurat zresztą, zabłysnął logiką jakże spójną z Pani przekazem.  Otóż stwierdział on publicznie, że zgwałcona kobieta zażywając tabletkę "dzień po" popełnia większy grzech niż gwałciciel.  Na ile lat odsiadki skazała by Pani zgwałconą kobietę, która postanowiłaby zażyć tabletkę, biorąc pod uwagę, że za gwalt można trafić na 25 lat za kraty? Co mówi na ten temat Pani logika?
Dyplom to świadectwo o uzyskaniu pewnych kwalifikacji. Jak prawo jazdy czy prawo operowania sprzętem ciężkim lub manewrowania lokomotywą/statkiem/samolotem. Albo zaświadczenie o zdobyciu Czomolungmy. Natomiast obecne kryteria ich wydawania to szybka piłka: Umie Pan chodzić pod górkę? Tak No to Czomolungmę zdobywa się tak samo. Brawo, piątka. albo Widziała Pani jak instruktor jeździ? Tak No, to Pani będzie tak samo jeździć. Brawo, ma Pani prawko.  
Juz tak jest, więc to żadna nowina. Dla pacjentów "ciężkich" byłby inny pion - jak w stomatologii - rutyna na wolnym rynku, a chirurgia szczękowo-twarzowa w szpitalu klinicznym, na warunkach z polisy ubezpieczeniowej. Skromne minimum lub ful-serwis za dopłatą. Jak w pociągu - albo kuszetka, albo sypialny. Ale WYLECZENIE ma być celem, a nie LECZENIE. Przykład z teraźniejszości - jak wygląda antybiotykoterapia w POZ? A "po symptomach ich poznacie je"... Tyle że konia z rzędem temu łapiduchowi, który na podstawie objawów zdiagnozuje NIE schorzenie, ale NA CO wywołujące ją drobnoustroje są OPORNE... Popytajcie u siebie w przychodni, ile zleca się dziennie/miesięcznie antybiogramów... Zwykle 0 Za to przepisuje sie cefalosporyny sprzed 20 i więcej lat, jak nie zadziałają to z kolejnej grupy, nieco młodsze po pełnoletnie, jak nie "idzie" to kolejne... I tak w kółko. Takie są wytyczne.
szary4all
Dzień Dobry. Aby rozpatrywać coś w kategoriach Logiki, niezbędne jest kryterium czasu albo jako zmienna albo jako stała wartość wyznaczająca obszar próbkowania.  Dyplomy nie są obarczone kryterium czasu. Nie ma sekwencji ich weryfikacji. Jest tylko towarzysko uznaniowy artefakt o ich trwaniu.  Są dożywotnie niczym świeckie/religijne dogmaty co stawia je w zupełnie kontrze do Logiki. Tak jak dogmatyczne traktowanie praw wszelakich naukowych/świeckich/religijnych z punktu widzenia poszukiwania i zrozumienia lub ogólnikowo Nauki, nie ma nic wspólnego z Logiką.  Pozdrawiam i życzę udanego dnia  
Lech "Losek" Mucha
Wprowadzenie, czy też narzucenia na lekarzy  obowiązku wyleczenia, miałoby złe skutki. Musiałoby bowiem wiązać się z możliwości odmowy leczenia, co spowodowałoby po prostu to, że ciężej chorych nie chciano by leczyć....
Zapomina się, że medycyna to nic innego jak fizjologia stosowana. A fizjologia nie jest bynajmniej nauką ścisłą, choć jest n. przyrodniczą [eksperymentalną]. Należy przypomnieć, że medycyna jest - na życzenie - środkiem oddziaływania społecznego i politycznego. W CCCP tzw psychuszki. W USA - MK ULTRA, w PRL - Czarnobyl - przyczyny i skutki. Kociokwik w ogólnej świadomości był taki, że sam na własne oczy widziałem krowę - a jakże! - zabezpieczoną przed radioaktywnym opadem workami po nawozach, dokładnie obwiązaną, tyle że dzielnie pasącą się na trawie świeżo zroszonej OPADEM deszczu... Nawet obecnie medycyny używa się instrumentalnie w kwestiach GMO, nowych szczepionek czy pandemii, na które obraca się oko szeroko zamknięte - BSE/ch. Kreutzfelda - Jakoba czy borelioza. Powszechnie obserwuje się w Europie przesunięcie obszaru występowania kleszczy-nosicieli chorobotwórczych drobnoustrojów [borelioza, babeschioza], ale brak jest opracowań [opublikowanych] pochodzących z państwowych instytucji monitorujących zagrożenia epidemiologiczne, w jaki sposób przekłada się to na wzrost zachorowalności. A dane nieoficjalne są alarmujące! We Francji NIE diagnozuje się rocznie ok. 30tys zachorowań. Danych z Polski nie znam, prawdopodobnie rząd wielkości będzie ten sam. Jak widać, w kręgach władzy panuje opinia, że medycyna jest zbyt poważną dziedziną, by pozostawić ją w rekach lekarzy.
az
Sympatyczny, miły, uprzejmy lekarz, z dobrze zorganizowaną "obsługą" może nigdy nie spotkać się z rzadką chorobą która dotyczy tego konkretnego pacjenta. Co będzie, jeśli się w porę nie zorientuje- można łatwo się domyśleć. Większość naszych opinii o lekarzach nie dotyczy spraw merytorycznych (czyli jakości  leczenia), bo się na nich na ogol nie znamy, ale właśnie tej otoczki plus opinia innych pacjentów którzy mogą chorować na stosunkowo łatwe do wyleczenia dolegliwości. Sprawa wbrew pozorom wcale nie jest prosta, tak jak przysłowiowa walka masła z margaryną.
Szanowna Pani! "Jak jednak wyznawcy niewidzialnej ręki rynku wyobrażają sobie wyeliminowanie z rynku kiepskiego lekarza" Ja na przykład wyobrażam sobie zastąpienie obowiązku "leczenia" obowiązkiem "wyleczenia". Rodzi to POTRZEBĘ ewidencji, co jest o krok od oceny skuteczności [kwestia doboru kryteriów i ich wagi to całkiem odrębne zagadnienie]. Eliminuje "zamienność" lekarzy i wyłania w sposób naturalny ich ranking, prestiż zawodowy, stawki etc. Wyobrażam sobie że każdy z najlepszych, w sposób naturalny, tworzyłby wokół siebie "szkoły" - zespoły lekarskie naśladowców - uczniów mistrza, by sprostać np. nawale chętnych do leczenia. I tak - dalej w sposób naturalny - mogłyby powstawać "szkoły" i "kliniki" rywalizujące bądź współpracujące. Wystarczy na początku zadbać o dwie rzeczy: Właściwą motywację i odpowiedni system doboru i kontroli [eliminacji]. "Wprawdzie dyplom dyplomowi nie równy..." To zjawisko najzupełniej podobne jest do wypierania dobrej monety z obiegu przez złą. Należy powiedzieć sobie otwarcie, że komercjalizacja nauczania w stylu polskim jest jednoznaczna z licencją na fałszowanie dyplomów, rozumianych jako zaświadczenie o uformowaniu [wykształceniu] umysłu posiadacza w sposób wystarczający do wykonywania kolejnych, jeszcze bardziej skomplikowanych zadań, często autonomicznie. To jest to samo myślenie magiczne, które chronicznie niewydolnym finansowo NINJa [no income, no job] pozwoliło udzielić kredyt na zakup domu, następnie powiązać ich W PĘCZKI i jako PRODUKT BANKOWY, nazwawszy chwytliwie sub-prime [niezbyt-super], sprzedawać ICH ZOBOWIĄZANIA inwestorom ładującym kasę jak leci wg. wskazań doradców/maklerów. No ale żaba słonia nie urodzi, więc żadne czary-mary słowne nie uchroniło niezbyt superanckich produktów od wykopyrtnięcia się na pysk, wszystko przy akompaniamencie szlochów i achów "nieświadomych" doradców. Niestety, ten rodzaj myślenia zakorzeniony jest od wieków, tzn. od kiedy fałszywa nota bankowa w sposób legalny zastąpiła złoty desygnat w obiegu. Magia certyfikatu. Hipnotyczne posłuszeństwo autorytetowi. Można sięgnąć jeszcze głębiej , do czasów średniowiecza, gdy odpusty sprzedawane były jako wejściówki do raju, nie tylko w naszym kręgu religijnym. U Teutonów wystarczyło polec na polu walki by wejść do Walhalli, podobnie u Rzymian, u Mahometan hurysy stanowią trzon obietnic o raju, a sekta Assasynów nawet niektórym zapewniała niedyskretny wgląd przez lufcik - stąd nazwa haszysz. Jak widać to myślenie magiczne pozwala wodzić tłumy za nos. Na nieszczęście fałszerzy niektóre blagi wychodzą na jaw. Lecz na szczęście dla nich nawet gdy boleśnie zauważone [Madoff, Lehman Bros] dają się łatwo wyprzeć z pamięci, a nawet zalegalizować [Bretton Woods, system rezerwy cząstkowej]. Pozdrawiam serdecznie MiniMax
Lech "Losek" Mucha
"Wbrew liberalnym mitom urynkowienie usług medycznych nie spowoduje poprawy. Niewidzialna ręka rynku może wyeliminować z tego rynku nieuczciwego sprzedawcę zgniłych truskawek na bazarze. Raz oszukani, będziemy omijać jego stragan. Jak jednak wyznawcy niewidzialnej ręki rynku wyobrażają sobie wyeliminowanie z rynku kiepskiego lekarza. Kto ma prowadzić statystykę liczby spowodowanych przez niego zgonów? Pocztą pantoflową polecamy sobie fryzjerów, kosmetyczki, butiki z bielizną i ostatnio niestety co raz częściej tybetańskich uzdrowicieli, którzy okazują się być zwykłymi hochsztaplerami." A czy pamięta Pani, Szanowna Pani Izabelo, jaka wyraźna poprawa nastąpiła w latach dziewięćdziesiątych, gdy sprywatyzowano POZ? Z dnia na dzień, obsługa stała się lepsza, panie w rejetracji milsze, świadczenie lepsze... Ja już wtedy pracowałem i pamietam, że wtedy wszyscy byli zgodni, co do tego, że sprywatyzowanie POZ, zamiana Zaspołów Opieku Zdrowotnej Lecznictwa Ambulatoryjnego, na Niepobliczne Zespoły Opieki Zdrowotnej poprawiła sytuację znacznie, przy niewielkim wzroście nakładów.  To jest naprawdę jednoznaczy, praktyczny i niepodważalny dowód, że prywatne usługi, oparte na rynkowych zasadach, mają przewagę - przewagę z punktu widzenia chorych! Druga sprawa: pacjent powinien mieć możliwość wyboru lekarza i to niezależnie od tego, czy idzie do publiczngo, czy niepublicznego zakładu opieki zdrowotnej. Ja pracuję wyłącznie prywatnie i wielu pacjentów wybiera mnie świadomie, googluje, szuka, albo przychodzi z polecenia. Dokładnie tak samo jak do ulubionego sklepu, chodzi się do lubianego, polecanego lekarza.  Ochrona zdrowia to nie tylko lekarze, to również cała gama innych spraw: rejestracja, pielęgniarki, jedzenie, warunki lokalowe, sanitarne itd. I wszędzie, naprawdę wszędzie rynek pomaga, a nie przeszkadza. Poprawia, a nie pograsza dolę pacjentów. Dokładnie tak samo jak chleb z prywatych piekarni jest lepszy i w większym wyborze, niż z "giganta", dokładnie tak samo jest z usługami medycznymi. Z poważaniem, LM.
Anonymous
Jest pytanie - jest i odpowiedź w kolejnym zdaniu: "Jak jednak wyznawcy niewidzialnej ręki rynku wyobrażają sobie wyeliminowanie z rynku kiepskiego lekarza. Kto ma prowadzić statystykę liczby spowodowanych przez niego zgonów? Pocztą pantoflową polecamy sobie fryzjerów, kosmetyczki, butiki z bielizną i ostatnio niestety co raz częściej tybetańskich uzdrowicieli, którzy okazują się być zwykłymi hochsztaplerami." Opinie o lekarzach też są przekazywane pocztą pantoflową, niezależnie czy leczą w ramach NFZ, czy poza. Niezależnie czy stosowane metody uznane będą za 50 lat za aktualne, za nieaktualne, czy za "wsadzanie do pieca na trzy zdrowaśki" - nawiasem mówiąc hypertermia jest używana współcześnie w medycynie.
gorylisko
Witam Szanowną Panią wbrew pozorom u "oświeconych jak diabli" jest logika, wiadomo od kogo... a propos ostatnio, nasz wspólny znajomy a propos protestu opiekunów niepełnosprawnych na moja uwagę, że ów protest zainicjował  szmaten szajbus, odpowiedział mi, że ma to w d***, dosłownie,  na moje pytanie a gdzie wiara we wspólnotę różańcową, kościelną etc. nic nie odpowiedział...za to ciąglę ogłasza gdzie marsze różańcowe, pokutne... gdzie tu logika ? w stolycy byłem kiedyś świadkiem jak sąsiedz, wspólnota modlitewna zaopiekowała dwójką dzieci samotnej matki, która zmarła na raka... chyba można w ramach wspólnoty parafialnej szybko się zorganizować i działać... pomoc przyjmować trzeba, wręcz należy ale czy od każdego ? Cejrowski kiedyś powiedział, "kiedy diabeł daje ci cukierka to nie dlatego aby ci bło słodko, tylko żeby ci się psuły zęby"...jest w tym dużo racji...i logika... takie jest moja zdanie a ponadto uważam, że misiło powinien przestać pitolić od rzeczy... ;-)  
Do wpisu: Mowa trawa do chińskiego ludu przez zamknięty lufcik
Data Autor
jazgdyni
Wiesz Iza, z tym zróżnicowanym, lub wręcz odwrotnie, schematycznym - korporacyjnym traktowaniem ludzi, jest spory galimatias. Pod koniec zawodowej kariery, całe 12 lat przepracowałem u przyzwoitego, norweskiego armatora, gdzie powoli, lecz skutecznie wspinałem się po drabinie. Wiele było tam dobrego, ludzkiego i wprost rodzinnego (mimo, że circa 5 tysięcy zatrudnionych). Jeden z przykładów, to Kurt - 75-letni Chief Engeener (Starszy Mechanik), który pływał na dwutygodniowych zastępstwach. Przemiły gość. I taki wesoły i optymistyczny, co w połączeniu z jego wiekiem, każdemu dodawało otuchy i nadziei. Jednocześnie mimo tej stałej i satysfakcjonującej pracy, trzymałem rękę na pulsie i uczestniczyłem parę razy w kastingach, zwanych rozmowami kwalifikacyjnymi. Wiele z nich wygrywałem w cuglach, ale... jak tylko dane wprowadzili do komputerowego systemu - dzyń, dzyń - dzwonek i czerwony alert z pulsującym OVER 50 YEARS OLD !!! . I po ptokach. Te palanty z korporacji chcieli by mieć 25 - latka z 30 - letnim doświadczeniem zawodowym. Liczyć nie potrafią, czy co? A nasz 75 - letni Kurt, a także KC Komunistycznej Partii Chin, gdzie średnia wieku wynosiła 80 lat, świadczy, że prawdziwe mądre życie zaczyna się dopiero po 60-tce. Musisz się z tym zgodzić, prawda? Usciski
xena2012
Przed laty w pracy przypadkowo dowiedziałam się że syn naszej sprzataczki niefortunnie zakochany skoczył z okna usiłując popełnic samobójstwo.Odratoawny jednak pozostał już na zawsze kaleką na wózku.O ile wiem nie dał za wygraną.Zaczą sie udzielać w różnych ośrodkach wsparcia niepełnosprawnych,nawet jeżdził za granicę jako działacz na rzecz przywracania niepełnosprawnych do pracy.Bieżący przykład to rzadko goszczacy (a szkoda) w mediach niepełnosprawny Bawer Akaa Aaondo.Myśle ,że gdyby w telewizji było więcej takich debat,rozmów ,spotkań znalazłyby się i miejsca pracy dla części niepełnosprawnych.
Do wpisu: Gdzie są chłopcy z tamtych lat....
Data Autor
Staśko Walski
Gdzie są? Tam gdzie dziewczyny z tamtych lat... Takie zdarzenie którego byłem świadkiem. Chłopak i dziewczyna niestanowiący pary rozmawiają w na szkolnej ławce, wiek ok. 20 lat; -Co dostałeś? -Dwóję. A ty? -Cztery. -A bo ty za cycki.  Zaśmiewali się z tego razem... Kilkanaście lat temu taki absztyfikant dostałby "na żegnam" brzydkie słowo i dożywotni "zakaz wstępu". Dziewczyny dziś bardzo staniały. Coś poszło nie tak. To nie jest wyłącznie wina matek czy rodzin.  Zdarza mi się rozmawiać z chłopakami w wieku poborowym. -Masz dziewczynę? -Nie. -Dlaczego, jesteś gejem? -Nie, bo one głupie są i patrzą tylko na kasę. Ja za to znam wiele dziewczyn w wieku poborowym wartych zainteresowania. Mówię młodym żeby szukali normalnych porządnych dziewczyn i żeby oczekiwali od nich takiego zachowania. Wtedy są duże szanse.. Dziewczyny podobnie. Mają być takie żeby chłopcy przy nich poważnieli i zachowywali się również porządnie Tyle na na razie wystarczy
wielkopolskizdzichu
Dlatego że przechadzał się ów morderca po wyspie, w mundurze policjanta. W Polsce widok mundurowego wywołuje nadal obawy i nagły wewnętrzny alert. W krajach skandynawskich i nie tylko, wprost przeciwnie.  BTW Czy dysponuje Pani wynikami jakiś badań potwierdzającymi konkluzję, że faceci nie lubiący bliskich kontaktów z kopytem końskim lub zębami końskimi są mniej męscy od tych którzy pracują przy koniach? Pytam się dlatego że stwierdzenia  jakiejś dzieczyny o tym kto jest bardziej lub mniej meski na podstawie  relacji facet koń świadczą o tępocie tegoż dziewczęcia, o niczym więcej.
Czytałem dziś pewien ociekający jadem i nienawiścią artykuł i przypomniało mi się pierwsze zdanie tego wpisu. Którzy to niby publicyści, psycholodzy czy socjolodzy tak rozpaczają nad tym kryzysem męskości? Jaką część środowiska stanowią? I dlaczego teraz siedzą cicho, gdy w mediach i Internecie coraz bardziej rozpętuje się nagonka na ruchy ukierunkowane na los mężczyzn? A może sami szykują paliwo do tępienia MGTOW, inceli czy The Red Pill bądź szykują odpowiednio negatywnie sformułowane opisy osób popierających Jordana Petersona?
To prawodawstwo trzebi naturalne instynkty w pechowcach, którzy zostają przemieleni na przecier w konfrontacji z paragrafem. Taki przykład, relacja z 1 ręki: Czas:epoka przedkomórkowa Locus:Duże miasto, ważny ośrodek akademicki, uniwersytet z katedrą prawa o wielowiekowych tradycjach. Miejsce akcji: Przystanek komunikacji miejskiej. Dramatis personae: dwóch uczniów nieodległej zawodówki, poobijany pijak w rynsztoku, gapie Pogoda deszczowa, leje Pijak leży z głową w kanale odpływowym, deszcz się nasila, woda przybiera. Gapie stoją pod wiatą. Dwóch uczniaków po naradzie podchodzi do męta, cucą go. Nic, 0 kontaktu. Biorą go we dwóch pod pachy, sadzają na ławce pod wiatą , ktoś dzwoni z automatu na 999/997 . Przyjeżdża autobus, wszyscy wsiadaja, męt zostaje. Ciąg dalszy zasłyszany DUŻO później: Męt trafił na izbę, gdzie po obdukcji stwierdzono pobicie. Sam zeznał, że został jeszcze okradziony. W śledztwie jakieś babsko zeznało, że uczniowie RZUCALI nim, bo owszem, raz im się z rąk wyślizgnął. Dowalili im jeszcze niebiescy rabunek i byli ugotowani na cacy - prokurator, sąd, wyrok, wylot ze szkoły, więzienie. ZA NIC.  Tzn za pomoc. Niewiarygodne, prawda? Też nie wierzyłbym, gdyby nie zdarzenie które trafiło na mnie. Era przedkomórkowa, miasteczko gminne, późnojesienna noc, mroźna już ale bez śniegu. Jechałem samochodem, trasa wiodła obok cmentarza. W światłach zobaczyłem postać leżącą w połowie na asfalcie, w połowie na deptaku, przykrytą rowerem. Nie wysiadając z auta objechałem go z drugiej strony, włączyłem długie i halogeny, szukając jakiś śladów obrażeń. Typ leżał spokojnie na boku, nie reagował na wołania/klakson, tylko lekki obłoczek pary znad twarzy sugerował, że żyje. Mając w/w opowieść w pamięci nie wysiadałem, nie tykałem typa tylko zawróciłem do miasteczka na mijany w drodze posterunek. Po 5min sprawnie i szybko pojechał za mną patrol w poldku. Dojechaliśmy do leżaka, no i zaczęło się BADANIE. Jeden gliniarz łazi wkoło mojego auta z latarą i czegoś szuka. Pytam się czego szuka, bo może wiem gdzie jest i pokażę, na co on wprost odrzekł, że szuka wgnieceń i śladów kolizji. .oOo. ... To takie buty sobie pomyślałem. A drugi zaczął PRZEPYTYWAĆ typka: CZY KTOŚ pana potrącił? CZY UDERZYŁ w pana samochód? CZY KTOŚ w pana wjechał? CZY TEN PAN [palec wskazujący na mnie i moje auto] pana potrącił? Dobrze że typ był wlany do paraliżu mowy, bo odpowiedzi w rodzaju EE-BŁEBŁE-BŁBL-E w dowolnej konfiguracji stanowiły jedyny odzew. I tak sobie pomyślałem - gdyby pijaczek w delirium powiedział TAK - do swoich majaków, niekoniecznie odpowiadając na psie indagacje - miałbym przegwizdane jak w ruskim czołgu i musiałbym się gęsto tłumaczyć, że nie jestem słoniem... Wierzcie mi, takie zdarzenia skutecznie blokują chęć niesienia pomocy.
Anonymous
Męskość jest jednym wielkim kryzysem. Ostatecznie jesteśmy obarczeni delecją jednego z ramion chromosomu X. Ale to już od dłuższego czasu. Zatem, o ile nie drobniejsza, ale pustosząca mutacja, to wpływ środowiska. Naturalnym środowiskiem mężczyzny jest kobieta. Ona temu winna.
Śp Danusia Rinn śpiewała ,,Gdzie ci mężczyźni,,youtube.com