Otrzymane komantarze

Do wpisu: Ja wam rzucam myśl...
Data Autor
Anonymous
Trafniej nie można.
Do wpisu: Skąd nauka jest dla żuka
Data Autor
Szanowna Pani, jak zwykle ciekawy temat i jeszcze ciekawsze refleksje. Chciałbym jednak odnieść się do drobnej i niejako ubocznej wzmianki. Otóż, powtarzająca się często w publicznych debatach myśl jakoby działacze WZZW wiedzieli o agenturalnej działalności Wałęsy i nie zapobiegli jego zaistnieniu jest nieporozumieniem. Wspomniana przez Panią nasza przyjaciółka Ania Walentynowicz nie tylko nie wiedziała o agenturalnej przeszłości tego łajdaka, ale nawet dość długo próbowała stawiać nam go za przykład mimo naszych obiekcji wynikających z naszych bliższych niż Ani obserwacji tego człowieka. Nagranie na słynnej już taśmie nie było przyznaniem się do agenturalnej działalności tylko zapędzeniem się w jego typowym bełkocie i wyznaniem, że podczas jednego z rzekomych przesłuchań rozpoznawał pokazywanych na zdięciach stoczniowych kolegów. Przyłapany Wałęsa tłumaczył to jako nieświadomy jednorazowy postępek. Mimo tego nie zostało to zignorowane czy zlekceważone przez kogokolwiek w WZZach. Wałęsa znalazł się wkrótce na marginesie działań grupy po to by w czerwcu czyli dwa miesiące przed sierpniem zostać praktycznie z grupy wydalony. W strajku został ulokowany przez bezpiekę i Borusewicza (osobna historia). Nigdy nie było żadnego planu ani nawet zgody na to aby on pełnił w tym wydarzeniu jakąkolwiek rolę! I mówię to jako jedna z zaledwie kilku osób planujących całe wydarzenie. Od momentu pojawienia się Bolka w stoczni działacze WZZ robili wszystko by kontrolować i ograniczać poczynania Wałęsy. Przy agenturalnie stworzonej i sterowanej euforii i zachwycie osobą bełkoczącego bez sensu prostaka nie było żadnej możliwości jego usunięcia. Nie można też było ujawnić jakiejkolwiek jego współpracy gdyż nikt nie miał żadnych dowodów. Były tylko przeczucia wynikające z oceny działań Wałęsy. Jak ktokolwiek z nas mógł (choćby fizycznie) opowiedzieć publicznie w środku strajkowej euforii historię i nasze podejrzenia wobec człowieka, którego świat zaczynał właśnie nosić na ramionach. Nie znaczy to, że nie próbowaliśmy. Kiedy Joanna Gwiazda rzuciła głośno hasło podejrzewanej agenturalności Wałęsy została uznana za wariatkę i wyrzucona ze stoczni. Przypomnę też, że zaraz potem właśnie z powodu świadczenia prawdy wywalono Anię, Joannę i innych z ich funkcji w Solidarności (Annę zaledwie kilka miesięcy po tym jak cały Gdańsk stawał w jej obronie), aż w końcu całą akcję uciszania zakończono napadem wałęsowej bojówki na drukarnię MKZ Gdańsk i wywaleniem ostatniej grupki świadków. Tak więc nieprawdą jest, że nie mówiliśmy. Natomiast faktem jest, że wielu z tych, którzy nas dzisiaj krytykują za rzekome milczenie w tamtym czasie było gotowych nas ukamieniować za bluźnierstwo wobec symbolu. Nie można mówić o błędzie Gwiazdów, Anny czy innych WZZowców jakim było uznanie Wałęsy za kretyna gdyż takim był i jest. Nasza prawda nie przegrywała z głupkiem tylko z całą machiną bezpieki i jej manipulacją publicznym przekazem i sterowaniem jego odbiorem. Pozdrawiam
Jan1797
Szanowna Pani, "Chcemy być w porządku wobec innych, nie chcemy ich oceniać, podejrzewać, ani oskarżać. łatwo dajemy się manipulować cynicznym graczom." Prawda, aż w uszach dzwoni, chcemy ich osłaniać a policzki tylko dwa. Do rzeczy, jeżeli pan Prezydent ma wreszcie zrozumieć aktualną sytuację w Polsce (dzisiejsze opinie Dery ponoć zapowiadają zmianę) to, mamy wziąć do serca i zapomnieć? Prezydent Duda oczyścił kancelarię ze zorientowanych (nie bez kozery utyłem słowa), to skutkowało wkręceniem w niby poprawność, czyli „zaczadzenie"? Brak stanowiska prezydenckiego w sprawie wypowiedzi Ursuli von der Leyen czy opinii o decyzji KRS w sprawie asesorów i co najmniej dziwne wypowiedzi otoczenia prezydenta w internetowych mediach Axel Springera, tylko potwierdzają słowa Upartego. Powstała smycz do szarży nad przepaścią. Co my, żuczki marne mamy sądzić?. „Piegi mieć — to także sztuka". Pozdrawiam serdecznie
Francik
Jakoś w to, że Borusewicz taśmę z nagraniem "niefortunnie zgubił" nie mogę uwierzyć. Wygląda jednak na to, że Gwiazdowie i śp. Anna Walentynowicz pomylili się nie tylko co do Wałęsy, ale również Borusewicza. Na stronie WZZ-ów można znaleźć wiele zastanawiających informacji na temat działalności Borsuka.
Izabela Brodacka Falzmann
Ja też serdecznie pozdrawiam. Uczciwi mają często pewną słabość. Taki syndrom nazywany jest w psychologii " to feel OK". Chcemy być w porządku wobec innych, nie chcemy ich oceniać, podejrzewać, ani oskarżać. łatwo dajemy się manipulować cynicznym graczom.
Izabela Brodacka Falzmann
Ten komentarz jest perełką.  Wyraża to co nas wszystkich od lat dręczy. Bardzo dziękuję za tak błyskotliwe podsumowanie.
Dark Regis
A mi się kiedyś przyśnił Wałęsa. Serio. Miałem sen, w którym skarżył się on głośno na to stałe oskarżanie go o donosicielstwo i bycie esbekiem. Wtedy podniosłem oczy znad zeszytu i powiedziałem "Panie Lechu, ja panu wierzę. Wierzę, że nie mógł pan być esbekiem, bo tam brali zupełnie inny sort paskudnych ludzi z innymi kwalifikacjami. Pan nie pasuje do takiego towarzystwa. Nie mam jednak czasu na gadanie, bo akurat uczę się do egzaminu." Widać było, że mu wyraźnie ulżyło i na twarzy zawitał blady uśmiech. Kiedy rano odsłaniałem zasłony w oknie, żeby wpuścić do pokoju promienie słońca, przez pamięć przelatywały mi fragmenty tego dziwnego snu. I wtedy nagle zdałem sobie sprawę, że ten ktoś wyglądał jak Wałęsa, mówił jak on, nawet gestykulował, ale był kimś innym. Kimś bliższym i bardziej mi znanym. Przed oczami wyobraźni stanęła mi wtedy smutna postać mojego wuja, który z racji przeżytych lat i wspomnień po PRL-u, uwierzył był, że to wszystko, co się naokoło dzieje i w czym uczestniczy, to najprawdziwsza prawda i mądrość etapu. W jego poglądach od dawna dominuje przekonanie, że tylko człowiek cwany i zaradny, przystosowany do stałego kombinowania, omijania wszelkich krępujących go norm, mówiący tylko to, co mówią wszyscy i co chcą usłyszeć, życzliwy tylko dla tych, którzy mogą mu coś załatwić, gotów do wciągania do każdej instytucji, w której złoży jaja, swoich kumpli, dzieci i pociotków, jest wart uwagi. Cała reszta ludzi jest jedynie tłumem niezaradnych frajerów, z których można kpić i którym po tysiąckroć, nawet dalszej rodzinie, można przy byle okazji kłuć w oczy swoimi życiowymi sukcesami, fuchami i posadami załatwionymi najbliższej rodzinie. Tylko to dla niego się w życiu liczy, czyli "śmierć frajerom i chłopaki nie płaczą". Jest on niczym żuk pokryty grubą czarną chitynową skorupą, do którego dociera dopiero to, co mogłoby ją zmiażdżyć i to jest właśnie złe. Źli są ludzie pragnący prawdy, uczciwości, mądrości, akceptacji dla swej nietuzinkowej wiedzy, czy po prostu zwykłego rodzinnego ciepła. Z czasem zła staje się sama prawda, zasady moralne, mądrość wypływająca z życia bądź wiedzy, a nie z TV, wierność to kuriozum, zaś zwykła rodzina to miejsce kształtujące mięczaków. Następuje odwrócenie pojęć. Wtedy porównałem sobie sylwetki Wałęsy i wuja z jego zgryźliwym uśmieszkiem, cieszącego się z cudzych problemów, ze studentów wiejących na zmywak, kiedy jego dzieci porobiły mądre papiery i dlatego siedzą na urzędach, choć on sam udziela się fizycznie, nienawidzącego Kaczyńskiego, bo pokazali w TVN, że to jest cool. Zrozumiałem, jakiego spustoszenia w świadomości Polaków dokonało pokolenie, które wycierało sobie gęby wzniosłymi hasłami o prawdzie i wolności, sprawiedliwości i Bogu, a w ostatecznym rozrachunku zostało przemienione, niczym za machnięciem magicznej różdżki, w stado cuchnących relatywizmem karaluchów, brnących po kolana w GWnie w kierunku żarówki, co robi w kanałach za Słońce. To jest ten prawdziwy wymiar Wałęsy.
Dark Regis
Dziękuję. Co ciekawe, rzeczywiście miałem taki sen jakiś miesiąc czy dwa temu :)
jazgdyni
Witam! Bardzo mi się ten komentarz podoba. Wyśmienity. Pozdrawiam
Izabela Brodacka Falzmann
Obyśmy się mylili
jazgdyni
Przypomnę Ci tylko, że nawiązaliśmy kontakt, przez wspomnienie Franka Fenikowskiego, który specjalnie dla mnie pisał fajniutkie książeczki, typu "Pierścień i róża" Williama Makepeace Thackeray'a. (Był raz sobie Tadeuszek, co nie lubił myć swych uszek - to o moim sąsiedzie, niezłym brudasku). Więc Wałęsę niestety mam, Jako kuriozum. Jak Justine ou les Malheurs de la Vertu pewnego markiza.
Izabela Brodacka Falzmann
Ja też nie dałam ani grosza, szkoda mi tylko trochę  kwestujących dzieciaków, które reagują obrazą gdy im odmawiam. Pozdrawiam.
polski prawdziwek
a mnie sie pomalu wydaje ze dalem sie nabrac na Andrzeja Dude....., -obym sie mylil.
Izabela Brodacka Falzmann
Nie , nie mam na szczęście żadnej książki Wałęsy w szczególności z autografem. Byłam zbyt daleko. Znam jednak człowieka, który pracował w instytucie W. nie wiem jak się teraz czuje, podobno wypiera fakty i poszedł w kierunku opisywania brzydkich  Polaków,którzy obalają wszelkie pomniki. Trzeba uważać z jakiego materiału buduje się pomnik. Są materiały, których nie trzeba wysadzać , pomnik spłynie sam przy pierwszej odwilży. Pozdrawiam.
Czesław2
Witam, człowiek uczciwy w końcu zawsze da się omamić lub zmanipulować. Po prostu, od pewnego poziomu draństwa już nie ogarnia. Pozdrawiam
jazgdyni
Izo! Jezusmaryjajózef - jakże aktualny temat. Ja, malutki żuczek jak piszesz, zwykły bloger jazgdyni, daleki od działań politycznych, jestem nachodzony, mamiony, zapraszany na kawy, czy nawet obiady, jak mam rozpoznać, kto swołocz - agent, a kto poczciwiec. Z jednym Miami, rozsławionym przez Patryka Vegę, nie ma problemu, bo chodzi po Gdyni w kamizelce kuloodpornej i z dwoma granatami u pasa (wkrótce zaczną wychodzić na wolność ci, których zapuszkował. A przyznaj się uczciwie, że tak, jak ja, nie masz pierwszej książki Wałęsa z autografem? Oj potrafią, od czasów ochrany, robić w konia. Serdeczności
gorylisko
Witam Szanowna Panią co do wałka...tez dałem się nabrać, bronilem go nawet...nie tylko ja...Waldemar Łysiak tez dał mu się nabrać...ale on pierwszy wskazał mi drogowskaz przeciw michnikowi i jego bandzie... i chwała mu za to... a teraz mamy dżunglę luster...trzeba baaaardzooo uwazać...i stara dobra prawda... po owocach ich poznacie... i uwaga na owoce... pochlebiam sobie, że od samego początku nie dałem owsiakowi ani grosza... dla to odrażajaca kreatura
Do wpisu: Kolumbowie
Data Autor
lala
ale ten fakt jakoś autorce umyka - szkoda, że taki brak dystansu do poczynań KC PIS....
Do wpisu: Ryby i ludzie
Data Autor
lala
chyba Pani nie czytała "Mefista" - a i książka znakomita i film z Brandauerem - świetny.... i jakie to aktualne!
stokolesny
Szanowna Pani Izabelo Dziękuję bardzo za kolejną lekcję o godności człowieka i jej ogromnego braku w życiu codziennym, a nade wszystko przepraszam Panią za ohydne wręcz impertynencje ze strony tych adwersarzy, którym już samo myślenie sprawia ogromny problem i używają słów, których znaczenia nie znają, a uważają się za znawców tematu i tym właśnie adwersarzom dedykuję słowa starego cudownego wierszyka "zanim ruszysz ręką nogą, zanim powiesz jedno słowo rusz człowieku głową" Jeszcze raz dziękuję i pozdrawiam Panią Pani Izabelo z poważaniem stokolesny  
Izabela Brodacka Falzmann
Czyli golono strzyżono. 
Jabe
Dyskusja polega na ogół na przypisywaniu przeciwnikowi pewnych poglądów, a potem na gorącym zwalczaniu tych poglądów. – To właśnie jest mój zarzut wobec Pani publicystyki, nie pierwszy raz.
Izabela Brodacka Falzmann
Witaj. Tyle padło tu argumentów, ale większość nie jest trafiona. Dyskusja polega na ogół na przypisywaniu przeciwnikowi pewnych poglądów, a potem na gorącym zwalczaniu tych poglądów. Ale to samo się dzieje w świecie naukowym. Sztuka dyskusji zanika. Pozdrawiam Cię serdecznie. Na uczenie się nurkowanie jest już chyba za późno. Wiem co mówię- z koni i gór chciałam przerzucić się na żeglarstwo śródlądowe czyli błotne. Kupiłam nawet zefirka i pływam na nim po Jezioraku. Cóż kiedy nadal jestem w tej dziedzinie noga. Widzę to ja i widzi to każdy. Byłam kilka lat temu na rejsie na Bornholm, ale już pierwszego dnia miły kapitan kazał mi siedzieć na dziobie i wypatrywać chętnych do abordażu.Potem zajęłam się kuchnią uznając, że tylko tu mogę się przydać..
Jabe
Ewolucjonizm jest teorią mocno ugruntowaną i dyskusja jest tylko na temat szczegółów. Wiem, że darwinizm społeczny nie jest teorią. Dla Pani na przykład jest pałką na libertarian, z kuriozalnymi przykładami. Cieszy Pani przywiązanie do wolności, szkoda tylko, że tak się manifestujące. Pyta Pani, z jakiego punktu widzenia najlepsi? Najlepsze jednostki, nie grupy społeczne – z tym się zgodzimy. Otóż choćbyśmy nie wiem jak konsekwentnie tego pilnowali, nie możemy traktować człowieka w oderwaniu od społeczności. Instynktownie podziwiamy i popieramy kogoś, kto robi coś dobrego dla społeczności, prawda? To dla nas ważne. Zatem ktoś taki zyskuje. Z drugiej strony czujemy odrazę do oszusta, nawet jeśli to nie my padliśmy jego ofiarą. Chcemy takich rugować. Wniosek: działanie w interesie społecznym jest (nieuświadomionym) środkiem w bezwzględnej, darwinowskiej walce o byt.
Anonymous
W tym się zgadzamy, że "człowiek nie jest tworem wyłącznie biologicznym" sprowadzonym do przewodu pokarmowego. Również w tym, że nie należy zostawiać ludzi na pożarcie lwów. Jednak to obecny system prowadzi do sytuacji jak w oceanarium, że prowadzi się sztuczna hodowlę, która pozbawia lwy i ludzi normalnych instynktów. Hodowca, który trzyma ludzi w klatce socjalu i zakazuje posiadania broni, karmi nas potem propagandą, że bez niego bylibyśmy na pastwie lwów. W rzeczywistości, to człowiek poluje na lwy, gdy nie jest wolny, a lwy nie są chronione na specjalnych arenach gospodarczych. Zgadzam się również z Pani stwierdzeniem, że darwinizm jest pewnym modelem biologicznym. Uważam, że ten model jest nadużywany do budowy modelu przeciwnego - modelu utopii społecznej o charakterze materialistycznym.