Otrzymane komantarze

Do wpisu: Szkoły tańca i różańca
Data Autor
No, no... nie spodziewałem się /jednak mimo wszystko/, że mój komentarz zostanie ZNIKNIĘTY, więc proszę tylko o zaglądnięcie na stronę https:///esiemiatycze.pl/artykul/siemiatycze-rektor-nsw-by-oficerem-sb/398617.Niestety nie jest to link. POZDROWIENIA
Dark Regis
Moja wypowiedź nie tyle dotyczyła samego artykułu, co raczej nieuprawnionego użycia pojęcia "optymalny". Albowiem "optymalny" może znaczyć po prostu "do przyjęcia", w zależności od kontekstu. Tu zaś panowie używają go w sensie "wystarczająco dobry" lub nawet "najlepszy na danym etapie". Taką tezę trzeba najpierw udowodnić, a do tego służy modelowanie. Pani Anno, można mówić prostym językiem, ale nie można mówić prostackim. Gdyby Pani teza była prawdziwa, to już wszyscy byliby naukowcami, zaś wykłady polskich profesorów czytano by w gimnazjach. Kiedyś, ze 20 lat temu, uczestniczyłem w podobnej dyskusji bodaj na Onecie i wtedy puenta była mniej więcej taka: "Was po prostu zżera zazdrość o to, że Polacy mogą być zdolniejsi od żydów czy innych, którym chcecie wiernie służyć". To były takie młodzieńcze porywy i dziś już nie jestem aż tak radykalny. Było tam parę ciekawych osób, które wczesny polszewizm wypchnął na banicję, jak pewien lekarz z Monachium, informatyk Rutra ze swoim żółwiem 8] z Francji, z którymi można było pogadać na te tematy. Pisałem też, że nawet ówczesny szef rady wydziału MIMUW był tego rodzaju zazdrośnikiem z awansu. Skąd to wiem? Bo z nim rozmawiałem. Przed laty był współlokatorem w akademiku z moim ojcem. Tak więc zakończmy te dziwaczne podchody i powiedzmy sobie otwarcie o co chodzi? Jeśli brakuje Pani lub Panu wiedzy z tego tematu, to ja chętnie napiszę to w jakiejś przystępnej formie, lecz tu nie mam zbyt wielkich możliwości ze względu na brak MathJaxa. Stąd zamiast wzorków na 10 znaków trzeba namachać się rękami, pisząc po 10 zdań. Lecz jeśli uważa Pan/Pani, że ja będę brzydził się własnej przeszłości, pracy, wiedzy, czy pochodzenia, że będę wstydliwie milczał i zgięty w pół, z ręcznikiem na ręce podawał Państwu tacę, to jesteście w wielkim błędzie.
Dark Regis
A o który fragment konkretnie Panu chodzi, bo rozbieranie całego silnika w celu wykonania korekty paska klinowego, to jest takie wykonawstwo na statystykę i fakturę. Frajer zapłaci jak za zboże. Jeśli chodzi o biologię, to linkowałem już ze 3 prace o poszukiwaniu statystycznej "gramatyki" DNA. Jeśli chodzi o kostkę Rubika, to można przeczytać w Wiki. Jeśli chodzi o kreacjonizm, to są to echa dawniejszych i niezbyt odległych dyskusji na ten temat na NB, jak choćby ostatnia, gdzie linkowałem film z wypowiedziami żydów w 7 odmianach, co oni sądzą o opisie stworzenia ze ST. To samo jest na oficjalnej stronie Chabad Lubawicz (wypowiedź rabina "a małoż to głupot napisano w ST"). Złożoność obliczeniowa to bardziej skomplikowany temat. Ja liczyłem programem problem TSP i parę innych, więc mogę się uważać za praktyka na niedeterministycznej MT, a Pan? Co do wyższego wykształcenia, to już wiele osób tu wspominało, że w Polsce sprowadza się głównie do możliwości wypowiedzenia kwestii "bo ja mam wyższe wykształcenie", lecz za tym nie idzie praktycznie nic użytecznego. Ja pracowałem w firmie informatycznej jako analityk, programista, tester, headhunter, badacz trendów i jeszcze parę innych aktywności, jak np. jeżdżenie do klienta i robienie tego i śmego u niego na miejscu (np. odzyskiwanie danych z dysku, rozszyfrowywanie). Co do pracy zawodowej, to do naszej firmy prezes osobiście zatrudnił kiedyś jakiegoś syna znajomego królika, który rekomendowany był przez takie szychy, jak paru profesorów, w tym dziekana i rektora. Zobowiązał się zaprogramować jakąś kompletną głupotę (też o tym kiedyś pisałem - dekompresja i prosty dekryptaż). I co? I nic. Nazwaliśmy go czatmanem, bo tym się zajmował przez ponad pół roku. Ale papierki miał po prostu boskie - mucha nie siada. Dlatego oceniam, że przyczyną Pańskiej nieufności w stosunku do mnie jest po prostu brak praktyki i treningu, żeby nie powiedzieć kompletne zaprzestanie rozwoju intelektualnego na pewnym etapie życia ("mam przecież wyższe wykształcenie!"). Po prostu ostatni raz spotkał się Pan z tekstami prac naukowych i pracował Pan nad problemami ze swojej dziedziny prawdopodobnie 50 lat temu przy otrzymywaniu tytułu. A wie Pan co na UW mówi się, kiedy ktoś przerwie studia na więcej niż 3-4 lata? Że w zasadzie to powinien zaczynać studiowanie od początku. Ja przez kilkanaście lat pracy zawodowej, dopóki nie zająłem się czymś zdrowszym (no chyba, że uważa Pan 36 godzin analizy niemal bez snu, w tym robionej na kolanie w autobusie, zdrowym podejściem do pracy), nawet na moment nie mogłem oderwać się od teorii. Kiedyś odwracałem pewną procedurę szyfrującą, która składała się z klocków kodu mieszanych ze sobą dla zaciemnienia (polimorfizm). Np. sprawdzałem permutację, odfajkowując bit po bicie wystąpienie takich bloków. Wtedy do firmy wpadł jak po ogień zatrudniony tam wybitny dr informatyki i matematyki na UW i PW i śmiał się ze mnie, że "próbuję w jednej pętli zrobić permutację". Czy widzi Pan jego błąd rozumowania?
Pani Anna
Wie pan, ja mam to samo, ale wstydziłam się przyznać... Jednak czytając pański komentarz przypomniałam sobie, jak kiedyś, dawno temu, kiedy byłam na studiach, podczas egzaminu jeden z jeszcze przedwojennych profesorów powiedział mi: "dziecko, staraj się o najbardziej skomplikowanych sprawach mówić prostym i zrozumiałym językiem, tak, abym zrozumiał cię zarówno ja, jak i człowiek po 6 klasach...". Wzięłam sobie to do serca.
Dark Regis
Jeśli chce Pani wiedzieć, czego uczą prywatne uczelnie, jak powiedzmy WSHE (MBank), to proszę obejrzeć ten film: Jak działają warszawskie „KOTŁOWNIE”? - youtube.com Dlatego cały pierwszy rok poświęcony jest głownie psychologii, zasadom dobrej komunikacji i metodom wciskania kitu.
Roz Sądek
Czytam niekiedy Pana komentarze i się zastanawiam, czemu tak niewiele z ich treści pojmuję. Jak np. powyższy wpis. Jak się on ma komentowanej tu notki. Nie jestem raczej mało rozgarnięty, mam wyższe wykształcenie i za sobą prawie 50 lat pracy zawodowej - nie w teorii, a w tzw. "wykonawstwie".  Czy aby to nie jest tego przyczyną.?
Pani Anna
Nie chciałabym tu spojlerować powieści, gdyby ktoś chciał ją przeczytać, ale powiem tylko, że Grisham pokazał prywatne uczelnie jako znakomicie przemyślany i funkcjonujący biznes na granicy, albo wręcz przestępczy, gdzie obietnice świetnej pracy (reklama - wywiady, zdjęcia absolwentów zatrudnionych w renomowanych kancelariach, zarabiających ponad 100 000,00$ rocznie, lobbing) odgrywają kluczową rolę. Wszystko to (również te rzekome kancelarie - wydmuszki) jest powiązane z właścicielami tychże uczelni, jak również z bankami udzielającym kredytów studenckich - system naczyń zamkniętych. A ubawiłam się konkretnie tym jednym zdaniem " lepiej byłoby kupić sobie taką uczelnię, niż ją kończyć", które jest najlepszym i jednozdaniowym podsumowaniem tego całego biznesu, opartego z jedej strony na naiwności, a z drugiej na bezkarnym sprzedawaniu za olbrzymie pieniądze obietnic bez pokrycia.
To dowód dlaczgo USA sa już w grupie nie tylko z trzeciego świata ale czwartego a mojego zdziwienia nie budzi fakt ,że wykładowcy na czterech niby najlepszych uczelnich zarabiają mniej niż nasi. Zastanawia mnie tylko skąd oni biora tych wszystkich noblistów....!?
xena2012
W sumie cała sytuacja ze studentami w USA nie jest wcale zabawna .Czy John Grisham podaje jakies konkretne przykłady tych świetnych prac po skończeniu uczelni?
Anonymous
System służby zdrowia kompletnie losowy oznacza jeszcze mniejszy brak wpływu pacjenta. Możliwe, że byłby lepszy mimo tego, ale mało prawdopodobne, że wg pacjenta. Optymalność jest uwarunkowana przez koszty, wydatki i punkt widzenia (pacjenta, lekarza, urzędnika NFZ, kierownika i/lub właściciela placówki medycznej, decydentów, finansistów). Wiele o optymalizacji mówi przysłowie, że lepsze jest wrogiem dobrego.
Dark Regis
To fakt. Niemniej jednak rzucenie wszystkiego na żywioł nie doprowadzi do żadnego rozwiązania. Proszę zauważyć, że w cywilizacji niektóre koncepcje ucierają się tysiące lat, zanim przybiorą właściwą i dającą się jakoś sensownie zastosować formę. Na przykład prawo. To jest właśnie ten niewysłowiony paradoks leżący u podstaw prób zrozumienia naszego świata, który wielu ludziom nadal nie pozwala uchwycić myślą naturalności "ewolucji" w DNA i chemicznych procesach u podstaw życia, gdyż "wszystko wskazuje na stworzenie" i to w 6 dni. Musi być 6 bo jakże inaczej ;). Pokazywałem kiedyś przykład kostki Rubika, która ma 43 tryliony pozycji, ale z każdej z nich można kostkę ułożyć w nie więcej niż 20 ruchach. Problem znalezienia tych ruchów rażąco przekracza jednak możliwości delikwenta z kartką i papierem, a o zastosowaniu losowania nawet nie wspomnę (choćby w formie algorytmu genetycznego). Coś podobnego musi być zaszyte we własnościach chemicznych atomów i dalej cząstek (stereochemia), w taki sposób, że wydaje nam się niemożliwy przypadek. I tak w koło Macieju. Lecz to właśnie wyprowadza oba wątki dyskusji o stworzeniu przed moment utworzenia materii. Nawet, gdy będziemy bezwiednie wierzyli w sprytne skróty i inteligentne stworzenie, to nadal lipidy będą się same agregować i tworzyć błony, choćby pokrywały goły kamień. Ale żarty i filozofia na bok. Dlatego właśnie powyżej poruszyłem zagadnienie optymalizacji ale w określonym kontekście. Możemy bowiem optymalizować zarówno jakąś funkcję celu, czas dotarcia do zadowalającego nas rozwiązania, jak i zużycie innych zasobów. Właśnie zrozumienie teorii złożoności obliczeniowej uczy, że coś zoptymalizowane względem czasu, nie musi być zoptymalizowane pod względem np. zużycia pamięci (taśmy w MT). A to są tylko najprostsze przypadki, nie jakieś złożone systemy społeczne lub biologiczne.
Pani Anna
Ubawiłam się ostatnio niezmiernie przy lekturze książki Johna Grishama "Bar Pod Kogutem", traktujący o tematyce prywatnych uczelni (prawniczych, jak to u Grishama) w USA, gdzie oprócz nader wątpliwego poziomu nauczania i wartości dyplomów tych "uczelni" dochodzi jeszcze gigantyczne zadłużenie studentów, którzy biorą i otrzymują (bez względu na sytuację materialną) kredyty studenckie i startują w swoje "podyplomowe" dorosłe życie z obciążeniem rzędu 250 000,00$, mamieni wcześniej obietnicami świetnej pracy i znakomitych zarobków, przy których ćwierć miliona dolarów to pikuś. Najbardziej utkwiło mi w pamięci stwierdzenie jednego z bohaterów, że "bardziej by mu się opłacało kupić taką uczelnię, niż ją kończyć"...
Jabe
Żeby optymalizować trzeba wpierw znać prawdziwy koszt poszczególnych rozwiązań. Fałszowanie cen przez państwową interwencję powoduje, że nawet znalezione optymalne rozwiązanie nie będzie w rzeczywistości najtańsze. W naszych warunkach najoptymalniej jest być zblatowanym z władzą, która po uważaniu rozdziela pieniądze z podatków.
Dark Regis
Tak jest, ale to wymaga regulacji w takiej samej formie, jak egzamin na prawo jazdy i ze wszystkimi tego konsekwencjami. No powiedzmy egzamin na sternika jachtowego, gdyby udało się stworzyć mechanizm funkcjonujący niczym koteria ślepców i nie potrzebujący do tego państwa.
W Polsce działa 490 tzw"uczelni" ,gdyby zliczyc razem to w Chinach I Indiach nie ma nawet połowy tego a Indie za kilka lat to będzie czołówka zaraz za USA.! UKraina i Słowacja od kilkunastu już lat to zagłębie do produkcji naszych doktorantów ,Czechy też swoje dokładają. Dlaczego jest jak ze studntami w Siemiatyczach to skoro Pani nie chce sie dociekac dlaczgo to mnie tym bardziej ale podpowiem , tu chodzi o kasę ...!? Co do opieki medycznej to tutaj jeśli nie rozdzieli się prywatnej praktyki i nie pozbawi dostepu do kontraktów z FOZ to będzie tylko gorzej a afery Z VAT,FOZ,alkoholem,akcyzami ,to psikuś.
Dark Regis
W kontekście wad obecnego systemu rzeczywiście system kompletnie losowy o cechach błądzenia przypadkowego może okazać się lepszy. Jednakże nie musi być optymalny.... proszę spojrzeć na mój post powyżej.
Dark Regis
Proszę Pana, mam nieodparte wrażenie, że nie ma Pan pojęcia o znaczeniu słowa optymalizacja. W dziedzinie algorytmów optymalizacyjnych naukowcy cieszą się jak dzieci, gdy uda im się stworzyć algorytm, który przy najgorszych układach da wynik K razy gorszy od najlepszego, gdzie K jest pewna stałą. Jak pewną, to sobie weźmy K=sto miliardów. Polecam książki Christosa Papamitriou, a zwłaszcza "The complexity of pure Nash equilibria", jeśli już buszujemy w zbożu ekonomii i na rynkach: scholar.google.com Gdyby to, co Pan mówi o optymalizacji było prawdą, to wszystkie najlepsze algorytmy świata byłyby probabilistyczne w rodzaju Monte Carlo, bo po się wysilać. Nie powstałaby też nigdy dziedzina zwana teorią sterowania: 1) Control theory: en.wikipedia.org 2) "Notes on optimal control theory with economic models and exercises" Andrea Calogero: matapp.unimib.it Szczególnie zachęcam do przeczytania końcówki, gdzie jest pokazane na palcach w jakim sensie jest coś optymalne. Jeśli Pan nadal nie dowierza, to polecam porozwiązywać Pańską metodą dwa znane problemy (takie muszki owocowe złożoności obliczeniowej), które można sformułować w języku zrozumiałym nawet dla gimnazjalisty: 1) Problem komiwojażera (TSP): en.wikipedia.org 2) Problem plecakowy: en.wikipedia.org  
lala
autorka na pewno ceni "wykształconych" propagandzistów z prywatnej szkoły pana Rydzyka, hojnie dotowanej z państwowej kiesy, ach! ta ich znakomita polszczyzna, ta wiedza historyczna, ta znakomita orientacja w świecie współczesnym i znajomość języków..... "hatakumba" po prostu... ps. nie bronię tu szkoły prywatnej o której pisze autorka- samo zjawisko warte jest jednak głębszej analizy - np. reforma Gowina, która na pewno nie pozwoli upaść prywatnej uczelni krakowskiej, skąd obecny minister się wywodzi.... ps.2 - już do autorki - kiedyś wspomniała Pani jak ceni Michalkiewicza - szkoda, że już wówczas nie dostrzegła Pani OHYDY moralnej tego człowieka, potwierdzonej właśnie jego ostatnim komentarzem dotyczącym wyroku za gwałt na 13-latce ...
Anonymous
W przeważającej liczbie szpitale są państwowe, formą zatrudnienia jest etat państwowy, a płatnikiem jest państwowy NFZ. Prywatne we wszystkich trzech zakresach usługi medyczne są w zdecydowanej mniejszości, bo trudno konkurować z "bezpłatnym". Dlatego nie zgodzę się, że "Ideolodzy wolnego rynku uważają, że jest to optymalny regulator stosunków społecznych.": 1. w kontekście wad obecnego systemu 2. ze względu na piętnowanie wolnego rynku mianem ideologii (to negowanie zasad określanych jako wolny rynek jest ideologią) Dodam, że skokowe odejście od obecnej sytuacji do w pełni wolnorynkowej uważam za niemożliwe z powodu braku zapasu kapitału u pacjentów do pełnego finansowania leczenia, braku kapitału i mentalnej gotowości u lekarzy do prywatyzacji, gwarancję pełnego przejęcia rynku usług i ubezpieczeń przez instytucje finansowe. To ostatnie i tak nastąpi jako konsekwencja obecnego stanu i trendu. To co jest możliwe to współudział pacjentów w kosztach własnego leczenia od symbolicznego po większy powiązany z reformą podatków od pracy. Ponadto prywatyzacja w ręce lekarzy z 5-10 letnią zapowiedzią i po deregulacji podyplomowego kształcenia medycznego. W szkolnictwie sytuacja jest podobna, a jedynie nie podejrzewam przejęcia przez instytucje finansowe. To zbędne. Przejęcie ideologiczne już nastąpiło. Pozdrawiam
Jabe
Lekarzem powinno się zostawać po zdaniu egzaminów państwowych. To powinna być taka sama licencja, jaka obowiązuje na prowadzenie pojazdów. W obu przypadkach chodzi o to samo – żeby ograniczyć ryzyko, że ktoś umrze w wyniku czyjejś niekompetencji. Trzeba właśnie oddzielić studiowanie od potwierdzenia zdobycia potrzebnych umiejętności. To nie uczelnie powinny same swój poziom oceniać. Problem dotyczy nie tylko małomiasteczkowych uniwersytetów, lecz także uczelni państwowych, choć być może w mniejszym stopniu. Całe szkolnictwo jest w zapaści, i to nie rynek spowodował.
Izabela Brodacka Falzmann
Nie chciałby Pan chyba być leczony czy operowany przez " lekarza" który dyplom otrzymał w punkcie ksero. Choć być może wolny rynek czyli liczba zgonów wyeliminuje tego lekarza.Nie " nastaję" na wolny rynek. Gdyby był- byłby przydatny jako regulator handlu rzodkiewką  czy kalesonami. W oświacie nie działa z oczywistych przyczyn. To znaczy jest ale nie jest gwarantem jakości. Klient kupuje to co mu w danej chwili jest potrzebne czy wydaje się że jest potrzebne. Jeżeli potrzebny jest papierek kupuje papierek a nie wiedzę. Czy wie Pan, że obecnie powstają Uniwersytety Medyczne w małych miasteczkach? Bez zaplecza, bez kadry natomiast z dużą ilością papieru do ksero.
Izabela Brodacka Falzmann
Nie chciałby Pan chyba być leczony czy operowany przez " lekarza" który dyplom otrzymał w punkcie ksero. Choć być może wolny rynek czyli liczba zgonów wyeliminuje tego lekarza.Nie " nastaję" na wolny rynek. Gdyby był- byłby przydatny jako regulator handlu rzodkiewką  czy kalesonami. W oświacie nie działa z oczywistych przyczyn. To znaczy jest ale nie jest gwarantem jakości. Klient kupuje to co mu w danej chwili jest potrzebne czy wydaje się że jest potrzebne. Jeżeli potrzebny jest papierek kupuje papierek a nie wiedzę. Czy wie Pan, że obecnie powstają Uniwersytety Medyczne w małych miasteczkach? Bez zaplecza, bez kadry natomiast z dużą ilością papieru do ksero.
Izabela Brodacka Falzmann
Nie chciałby Pan chyba być leczony czy operowany przez " lekarza" który dyplom otrzymał w punkcie ksero. Choć być może wolny rynek czyli liczba zgonów wyeliminuje tego lekarza.Nie " nastaję" na wolny rynek. Gdyby był- byłby przydatny jako regulator handlu rzodkiewką  czy kalesonami. W oświacie nie działa z oczywistych przyczyn. To znaczy jest ale nie jest gwarantem jakości. Klient kupuje to co mu w danej chwili jest potrzebne czy wydaje się że jest potrzebne. Jeżeli potrzebny jest papierek kupuje papierek a nie wiedzę. Czy wie Pan, że obecnie powstają Uniwersytety Medyczne w małych miasteczkach? Bez zaplecza, bez kadry natomiast z dużą ilością papieru do ksero.
Jabe
Wolny rynek pozwala ustalić wartość produktów i pracy, a więc optymalizację. Wolny rynek zostawia swobodę innowacyjności, co prowadzi do wzrostu wydajności. Ale wolny rynek nie reguluje społeczeństwa, cokolwiek to miałoby znaczyć. Czemu skądinąd zacna blogerka się nie szanuje, dopuszczając się takich nadużyć? Sytuacja pacjentów nie była tak tragiczna jak teraz, za co można winić wolny rynek tylko o tyle, że on nie działa tam, gdzie go nie ma. Służba zdrowia jest państwowa, Łaskawa Pani! Szkoły prywatne optymalniej dostarczają rzeczy najbardziej pożądanej – papierka. Poziom ma znaczenie drugorzędne, bo w tym kraju patrzy się na papierki. Tu zgoda. Jednak wolny rynek odpowiada tylko na potrzeby, które tworzy biurokracja i biorąca się z niej mentalność. Rozmawialiśmy już o tym, a Pani w kółko na wolny rynek nastaje. Sytuacja, nawiasem mówiąc, mam wrażenie, właśnie się zmienia i szkoły będą musiały się dostosować. Co do dyplomów, wystarczy znieść państwowe stopnie naukowe, a wolny rynek załatwi resztę. Gdy szkoła wyższa będzie przy każdym punkcie ksero, zacznie się liczyć, co faktycznie dyplom zaświadcza i kto go wystawił. Niech drukują Ukraińcom doktoraty na przejściu granicznym.  
Do wpisu: Piętaszek
Data Autor
lala
o działalności Ognia lepiej słuchać było od żyjących w latach 70-tych i 80-tych ludzi miejscowych, którzy bardzo dobrze zapamiętali tę postać... bandyty fetowanego jako kolejna figura "bohaterska"...