|
|
wielkopolskizdzichu Nie odwzajemnię się świątecznymi życzeniami, ponieważ nie osiągnąłem tego stanu zakłamania nawet do wrogów.. |
|
|
Lech Makowiecki Ja również życzę Pani i jej rodzinie spokojnych i radosnych Świąt. A do życzeń - nasza "zayazdowa" pastorałka, nagrana ponad trzy dekady temu: "Kiedy Gwiazda odmieni": youtube.com |
|
|
tricolour @Izabela
To ja proszę, na drugi raz, o całą historię. Historia polowiczna, z pominiętym merytorycznym zakończeniem, to manipulacja. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann "Młodzieży! Zmądrzej sama! Na „starych” już nie licz..". Odtąd będę propagować to hasło powołując się oczywiście na autora . I wszystkiego najlepszego życzę. |
|
|
Lech Makowiecki W temacie wychowywania młodzieży napisałem już sporo; poniżej - jeden z ciągle aktualnych wierszyków...
ODA DO NOWOCZESNEGO RODZICA...
Chciałbyś grzeczne mieć dzieci – cudne pacholęta,
Co starszych uszanują nie tylko od święta.
Co słów nie mówią brzydkich. Nie szkodzą nikomu.
Ze szkoły same szóstki przynoszą do domu.
Staruszkę przeprowadzą na pasach przez drogę.
Zimą ptaszki dokarmią. Fair play grają w nogę.
Pochylą się nad rannym pieskiem (albo kotkiem)
I łapkę mu opatrzą. Och! Jakież to słodkie...
Co nie zwędzą ukradkiem czegoś nie swojego,
Lecz z serca obdarują w potrzebie bliźniego,
Bo w praktyce stosują prawa Dekalogu...
(Wszak wszystko, co w nas dobre dane jest od Boga).
Tato! Mamo! Masz tutaj skarb jak szczere złoto;
Czemu go w łapy dajesz medialnym idiotom?!
Różnym błaznom i głupkom, celebryckim szujom,
Feministkom, trans-gejom, pokemonom w rui?
Zamiast z dziećmi rozmawiać – co dzień, rok po roku,
Fundujesz im play station. Sobie – święty spokój.
A potem – na Krakowskim – dziwisz się z ukrycia:
„Skąd tylu Hunów w mieście? Gdzie są ich rodzice?
Kto tak podle wychował dzieci internetu?”
Nikt! Jedno hasło winne. Brzmi: „Róbta, co chceta”...
Jak to wszystko odkręcić, gdy znikąd pomocy?
Trwa MEN-talna demolka, rozum wciąż w odwrocie...
Może banner wywiesić (w czerwieni i bieli):
Młodzieży! Zmądrzej sama! Na „starych” już nie licz...
(z tomiku "Pro publico bono")
|
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Panie Zdzichu życzę Panu naprawdę szczerze pogodnych Świąt Bożego Narodzenia. Ciesze się, że się Pan odezwał bo zaczęłam się martwić. Moja córka (z zupełnie innego niż Pan -nazwijmy to- elektoratu) powiedziała, że lubi Pana za konsekwencję. Jestem tego samego zdania.Nie lubię tylko gdy Pan twierdzi, że piszę głupstwa. Ale trudno, zawsze jest coś za coś. |
|
|
wielkopolskizdzichu Po stajennych z pijackich rodzin, lekarzach, sędziach, pracownikach MOPS i ratownikach medycznych przyszła kolej na bibliotekarki które stały się kolejnym wrogiem numer jeden w universum zła Pani Izabeli. Toż to komuna była bardziej oszczędna w ogłaszaniu kolejnych grup społecznych i zawodowych, wrogami ludu.
Strach pomyśleć i chwalić Boga, że Pani Izabela w latach 50' nie pracowała na odcinku propagandy.
Chociaż jak widać na przykładzie Pani Blogerki moda na retro żyje i ma się dobrze.
Wszak problemem jaki Pani Izabelę rusza, nie jest samo kablowanie tylko kto na kogo kabluje i w jakim celu.
.
|
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Interweniowali z pozytywnym skutkiem. Obiecano im ,że młody będzie rozliczany z wiedzy a nie zmuszany do kłamstw. Sama byłam i jestem nauczycielką i znam różne sprawy z obydwu stron. Chodziło mi przede wszystkim o to, że nauczyciele nie mogli zrozumieć dlaczego chłopak nie chce brać udziału w kłamstwie. Tym razem głupim i nieszkodliwym ale świętym prawem każdego z nas jest odmowa uczestnictwa w cudzych grach pozorów.Na przykład cóż komuś szkodziło chodzić na pochody pierwszomajowe? A jednak niektórzy konsekwentnie odmawiali i mam do nich szacunek. Nie było im lekko za moich czasów. Ja zaproponowałam dyrektorowi szkoły w której pracowałam, że jeżeli pójdzie ze mną na procesję Bożego Ciała to w następnym roku pójdę na pochód. Był oburzony, "przecież nie wierzę" powiedział. " Ja też nie wierzę" odparłam i się odczepił. |
|
|
tricolour @Izabela
Oczywiście dopuszczam, że opisana historia nękania ucznia w ostatniej klasie, publiczne wyszydzanie i poniżanie miała miejsce. Jednakże uważam takie nagłe napady calej szkoły na biednego ucznia za rzecz bardziej skomplikowaną niż proste historie opowiedziane przez znajomych.
Bo widzi Pani - rodzice opowiadający mrożące krew w żyłach historie, którzy mają energię na żale między znajomymi, ale nie interweniują w kuratorium (a ta historia wręcz prosi o taki prolog), nie wzbudzają mego zaufania. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Przecież nauczycielka mogła sprawdzić czy młody zna obowiązujące lektury i ukarać go pałą gdyby nie znał. Ale nie chodziło o wiedzę, chodziło o lekcję oportunizmu. Udajesz że czytasz i wszystko jest OK, udajesz że pracujesz i bierzesz za to pieniądze- jest OK. Nie wyobrażaj sobie jednak, że możesz coś robić po swojemu. Na przykład nie kłamać i nie udawać, że czytasz kiedy nie czytasz bo to nikogo nie obchodzi. Nauczycieli nie obchodzi twoja wiedza lecz tylko podporządkowanie dyrektywom szkoły, uległość wobec władzy. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Jeżeli kazali mu pożyczyć na przykład Szczypiorskiego miał prawo nazwać to śmieciem. Młodzi ludzie jak Pan tego nie zrozumieją. W szkolnej bibliotece kazano nam wypożyczać jako pozycję obowiązującą "Soso" niejakiej Heleny Bobińskiej. ( hagiografię Stalina) Kto nie wypożyczył wzywany był do dyrektora a jeżeli odmówił miał publiczną naganę podczas apelu. Pamiętam jak dziś chłopczyka w mojej szkole podstawowej nr 121 na ulicy Różanej w Warszawie, który nie wytrzymał presji i rugany publicznie zsikał się w spodnie. Z nogawki wypłynęła mu nagle kałuża. Dyrektor szkoły był przyzwoitym człowiekiem, starał się chronić uczniów przed hunwejbinami z samorządów uczniowskich, przed donosicielami i dójkami które w drodze awansu zostawały nauczycielkami i starały się zrewanżować partii za ten awans. W zakładach pracy rozdawano dzieła wszystkie Stalina każąc za nie zapłacić. Było tych bredni kilkanaście tomów. Ojciec przyniósł to do domu i wystawił na śmietnik. Szczęśliwie śmieciarze wywieźli, nie donieśli gdzie trzeba i nic się nie stało. Ma się prawo nazwać niektóre książki śmieciami i ma się prawo odmówić ich lektury. |
|
|
tricolour @Zunrin
Tyle że ja nie wierzę w tę opowieść, by nagle rzucono sie ucznia ostatniej klasy szkoly, ze niegramotny i to publicznie. Biedactwo.
Zazwyczaj takie opowieści naszych znajomych mają zupelnie inne podłoża. Ale teraz jest moda, ze nauczyciele są be. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Jak się okazuje istnieje w ludzkiej mentalności.
|
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Ja też życzę Tobie i Twojej rodzinie radosnych Świąt Bożego Narodzenia I szczęśliwego Nowego Roku. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Nie wiem ale sprawdzę. Wszystkiego najlepszego życzę. |
|
|
jazgdyni Kształowanie "nowego człowieka, czyli homo sovieticus, co dobrze opisał Zinowiew, a dopiero po latach rozpropagował u nas x. Tischner, zaczęło się już przed II WŚ. I trwa do dzisiaj. Nawet tuskowa ciepła woda w kranie, grill i piwko to ta sama idea. |
|
|
paparazzi Czyli tzw. urawniłowka. Ze to jeszcze istnieje? |
|
|
To nawet nie jest duch Makarenki. To nowoczesna wersja tresury podążania za stadem. Kształtowanie "nowego człowieka" niczym za starych sowieckich czasów. Uczeń ma chodzić do biblioteki i już. Przyswajać jedyną słuszną wiedzę. Być konsumentem jedynych słusznych treści, a potem towarów i usług. |
|
|
Jest wyraźna różnica między zainteresowaniem się dlaczego dany uczeń nie odwiedza biblioteki, a publiczne poniżające strofowanie go na forum całej szkoły. A co do podanego przykładu, to żeby był równoważny to należałoby być zawleczonym siłą do znanego w okolicy konowała mającego na wszystkie choroby ten sam zestaw leków. |
|
|
jazgdyni Witaj Izo!
Na innym portalu miałem poważne spięcie i niemalże infamię (a tak, przy okazji, biblioteka rodziców to było prawie 10 tysięcy tomów), jak we wspomnieniach opisałem, jak to moja banda (12 - 13 lat) obrzucała kamieniami harcówkę. Na nic zdały się tłumaczenia, że my młodzi chłopcy z placu broni nigdy kamieni nie używaliśmy, bo niebezpieczne, tylko kępki trawy z wyrwaną grudą ziemi. Opinia jedna - bandyta, co rzucał w dzielnych harcerzy. No swołocz.
Zmuszony zostałem zacytować coś, o czym nasza szlachetna patriotyczna młódź pojęcia nie miała. Pozwolę sobie przywołać skrótowo:
"Czerwone harcerstwo. Kim byli walterowcy?
Do czerwonego harcerstwa należeli między innymi Jacek Kuroń, Adam Michnik i Seweryn Blumsztajn. W co wierzyli walterowcy? Z jakich radzieckich wzorców czerpali? Co sądziły o nich władze?
Walterowcy to członkowie działającej od 1954 roku drużyny, a następnie hufca i kręgu walterowskiego.
Opierając się na wzorcach zaczerpniętych z książki radzieckiego pedagoga Antona S. Makarenki Poemat pedagogiczny (1932), walterowcy usiłowali realizować komunistyczny wzorzec wychowania kolektywnego, polegającego na ścisłym podporządkowaniu jednostki prawom ustalanym przez grupę rówieśniczą.
[...]
Początkowo działali oni pod opieką Zarządu Stołecznego Związku Młodzieży Polskiej, następnie zaś zostali włączeni w skład reaktywowanego w 1956 Związku Harcerstwa Polskiego.
W przeciwieństwie do klasycznego skautingu, drużyny walterowskie były koedukacyjne, a decyzje podejmowano w nich kolegialnie.
Nazywani potocznie „czerwonym harcerstwem” (zapewne w nawiązaniu do działającego w Polsce w latach 1926–39 socjalistycznego Czerwonego Harcerstwa Towarzystwa Uniwersytetu Robotniczego) walterowcy wychowywani byli w atmosferze uwielbienia dla komunizmu,..."
twojahistoria.pl
W domu coś usłyszałem o Makarence, o "bohaterskim" Walterze i o walterowcach. A już od siebie wiedziałem, że drużyna w mojej szkole, gdzie władze z pompą wybudowały harcówkę, to córeczki i synkowie lokalnych aparatczyków i różnych działaczy. W młodzieńczym umyśle - obowiązkowy cel do zwalczania bolszewików, lub jak tata mówił, kacapów i ciubaryków.
Ten epizod z życia Michnika i Kuronia jest dziwnie przemilczany,
A ja Tobie życzę radosnych i spokojnych Świąt Bożego Narodzenia i wspaniałej Wigilii, bo jak usłyszałem w TV, po raz pierwszy po 11 latach wszyscy będziecie razem, |
|
|
tricolour @Izabela
Trochę Pani przesadza.
To, ze chlopak ma w domu spore zbiory książek z niczego go nie zwalnia. Dosłownie z niczego. Skoro nie wypożycza ze szkolnej biblioteki ani jednej pozycji, to naturalne jest zainteresowanie sie takim faktem ze strony szkoly. Nazwanie szkolnego księgozbioru śmieciem raczej nie świadczy o dobrych manierach wyniesionych z inteligenckiego domu, raczej o pogardzie bibioteki i jej pracownika.
Proszę zrobić eksperyment, pójść do przychodni, wejść do gabinetu i powiedzieć przyjmującemu lekarzowi, ze taki śmieć jej leczyc nie będzie. Po powrocie proszę opisać nam wrażenia. |
|
|
NASZ_HENRY Stawiam dolary przeciwko orzechom, że w tej szkolnej bibliotece jest Kosińskiego "Malowany ptak" a Siedleckiej "Czarnego ptasiroa" brak ☺
|