Otrzymane komantarze

Do wpisu: Powtórka z rozrywki
Data Autor
Izabela Brodacka Falzmann
Norwegia słynie ze swoich totalitarnych rozwiązań. Jak zawsze poszkodowany jest zwykły człowiek. Skandale związane z oddawaniem dzieci do rodzin zastępczych gdzie są krzywdzone nic nikogo nie uczą.  Zostali zamienieni w barany na rzeź. Wyspa Utoya to tego symbol.
Izabela Brodacka Falzmann
Bardzo trafne określenie - bajania. Zasada jest prosta. uderz w stół nożyce się odezwą. Wszyscy wiemy co przeżywają pacjenci, którzy usiłują dostać się do szpitala. Nie tak dawno pani Bohwic opisywała przeżycia z SOR gdzie na podłodze leżał człowiek z otwartym złamaniem nogi i pomimo piszczeli na wierzchu nikt z personelu nim się nie zajął. Zajmując się ostatnio chorą sąsiadką widziałam jak zachowują się wobec niej pielęgniarki, których ktoś tu broni statystyką.Sama widziałam pracownice MOPS okradające sąsiada.MOPS oczywiście trzeba zlikwidować. Służbę zdrowia nareszcie zreformować i to skutecznie. Tak źle nie było nawet za komuny. Nie było takiej znieczulicy. Nie wolno jej usprawiedliwiać ani zarobkami, ani przepracowaniem.  Pozdrawiam serdecznie
laesir
"pielęgniarki piją kawkę i chichoczą w swoim pokoiku" Z całym szacunkiem dla autorki, ale takie słowa to szczyt bezczelności! Czy szanowna autorka wie ile pielęgniarek przypada w Polsce na 1000 mieszkańców? Dla porównania dane z 2016 roku: Polska - 5,24, Szwajcaria - 16,89, Szwecja - 11,17, Wielkiej Brytania - 8,19. A będzie tylko gorzej. Według prognoz w 2030 roku ten wskaźnik ma w Polsce spaść do 3,8 Co więcej na koniec 2018 roku średnia wieku polskiej pielęgniarki wynosiła 49,98 lat. Czy szanowna autorka wie ilu pacjantów ma pod swoją opieką jedna pielęgniarka? Otóż często bywa tak, że jedna pielęgniarka przypada na 20 łóżek i oprócz stricte opieki nad pacjentami musi zajmować się również biurokracją. Cały system działa tylko dlatego, że wiele pielęgniarek pracuje na kontraktach i wyrabia 2 etaty.  Na szczęściej powojenny wyż demograficzny tzw. "baby boomers" odchodzi właśnie na emeryturę i szanowną autorkę nie będzie drażnił widok pielęgnirek w szpitalach, bo ich w ogóle nie będzie. Zejdziemy do poziomu Albanii gdzie to rodzina musi zapewnić opiekę choremu w szpitalu.  
Anonymous
Tak. Wyczuwam tę ideę Pi razy drzwi. W odpowiedzi pisałem jakie są obecne trendy. To o czym Pan pisze ma uzasadnienie np. w rejestracji pacjentów w sytuacjach gdy w ograniczony sposób działa wolny wybór. Np. na SOR. Zamiast filozofów, makaronu i widelców mamy pacjenta, lekarza i "widelce". Jest system kartkowy i zdarza się, że pacjent umiera na SOR nie z powodu nieodwracalności choroby tylko z powodu kilkugodzinnego oczekiwania. To oczekiwanie to wynik "niesystematyczności" zachorowań - nie mamy wpływu, charakteru zgłoszeń (od krytycznych do błahych) - urynkowienie, np. udział własny miałoby wpływ ale demokracja nie wybacza ograniczania socjalu i po trzecie wynik działania "czynnika ludzkiego" personelu. Załóżmy, że nie modyfikujemy widelca (fabryki). Jak by Pan podszedł do tego tematu?
Jan1797
Szanowna Pani. Rekord „korupcja w MOPS-ach"od kilku lat nie zawodzi, dzisiaj 40 tysięcy wyników.  Doskonale Pani wie, od lat twierdzę o likwidacji i zastąpieniu MOPS-ów przez ZUS, bo ponoć samorządy oszczędzają, tu parsknę śmiechem na liberalne komentatorów bajania. Pozdrawiam serdecznie.
Dark Regis
@Marek1taki, nie dokładnie o to mi chodziło. Ja mówię o systemach, które zaimplementowane w dowolnym środowisku nie będą prowadziły do znanych zakleszczeń i błędów. Mówię o modelu abstrakcyjnym, a nie o tym co ma lekarz na biurku robić. W tym przypadku rzeczywiście mamy system pracujący równolegle, bo pacjenta nie można ograniczyć do jednej choroby w danym momencie, ani założyć, że ma prawo w danej chwili leczyć się u jednego lekarza. W takich systemach informatycznych umówiono się stosować pojęcia wątków, semaforów, mutexów, sekcji krytycznych i innych mechanizmów synchronizacji. Przecież problem siedmiu jedzących filozofów, którym podano spaghetti (jedzone dwoma widelcami) i pomiędzy każdymi dwoma położono po jednym widelcu, jest problemem uniwersalnym, prawda? Tam chodzi o to, żeby nie zagłodzić żadnego filozofa. Podobnie zresztą jest ze znanym problemem pisarzy i czytelników, który już leży bliżej sedna naszego problemu. Tego nie rozwiązuje się nawet najsprytniejszymi procedurami pracującymi na poziomie jednego "filozofa" lub "pisarza", a więc to nie lekarz musiałby się martwić, którą procedurę zastosować. Warto o tym pamiętać przy projektowaniu systemów wielowątkowych, gdzie różne obiekty sytemu pracują równolegle i dzielą wspólne zasoby. Pan zaś mówi o tworzeniu nowej dogmatyki, a nie o procedurach, jak w tym przykładzie, gdzie lekarz nie ma prawa podejmować żadnych działań na mieście. Mój przykład bardziej odwołuje się do filmu z Charlie Chaplinem, który stojąc przy taśmie w fabryce ma dwa klucze płaskie w rękach i musi tylko wykonać jedno dokręcenie śruby na jakimś elemencie. Przecież nikt go nie zmusza (prócz rutyny) do dokręcenia kluczami nosa prezesowi fabryki, gdy ten przypadkowo jedzie leżąc na taśmie. Mówiąc poważnie, mamy tu do czynienia z dwoma różnymi zagadnieniami: 1) zaprojektowaniem fabryki (system) i 2) tym co zrobi w danym momencie człowiek przy taśmie (lekarz). Reasumując, zostawiając swobodę ruchu lekarzowi, należy tak zaprojektować system taśm, aby mieć pewność iż będzie dostarczał mu właściwych pacjentów. Z drugiej zaś strony ma zagwarantować pacjentom, że nie znajda się na jakiejś bocznicy, albo z braku miejsc do gastrologa nie pojadą objazdem przez chirurga gotującego się do wycięcia nerki. To nie ma nic wspólnego z ideologią - to jest inżynieria. Ideologia zaś zaczyna się wtedy, gdy zaczynamy spór o to, czy inżynieria załatwi wszystko vs inżynieria niczego nie załatwi.
Izabela Brodacka Falzmann
Może Pan/ Pani nie zna tego z autopsji .Ja znam. Jeżeli na pielęgniarkę przypada 20 pacjentów tym bardziej nie ma czasu na kawę i plotki gdy obok cierpią i umierają ludzie. Gdy pracowałam w liceum w klasach było do 40 osób zamiast jak obecnie w szkołach prywatnych 5. Nikt z nas nie uważał ze ten fakt usprawiedliwia nieróbstwo czy lekceważenie losów uczniów. Nie chcę pisać banałów o zawodzie i powołaniu. Albania albo kraje III świata kłaniają się naszej roszczeniowej mentalności. 
Czesław2
Tak jest z każdą strukturą władzy. Brak możliwości jakiejkolwiek kontroli czy wpływu na władzę. Czy przeciętny człowiek ma wpływ na stawianie 30 znaków drogowych na 100 metrów jezdni? Na szaleństwo z przyzwoleniem na przejeżdżanie przez rowerzystów drogi w poprzek ( 100% powodów śmiertelnych wypadków )? Na zawężanie jezdni do jednego pasa przy szkołach? Przecież kiedyś tych problemów nie było. To dążenie do maksymalizacji zużycia paliw spowodowało dążenie do maksymalnego spowolnienia ruchu w miastach i poza nimi oraz powstanie kryminogennych przepisów dających większe i co najważniejsze niejednoznaczne przywileje pieszych, rowerzystów i motocyklistów na jezdni. Zamiast wyłapywać idiotów i zbrodniarzy łatwiej zablokować kraj.
HenrykH.
:)  I Polska ,ech te wierchy.
Anonymous
Drastycznie trafny przykład. W papierach się zgadza. Za chwilę będę bronił ordynatora. Póki co zwrócę uwagę, że on już był uświadomiony politycznie po linii propagandy medialnej i po linii propagandy zawodowej i służbowej. Zwykle to dziennikarze dopytują o zgodność z procedurami i trzeźwość. Ordynator wiedział już o co będzie pytanie, że nie o zasady medycyny, a o zasady administracyjne w medycynie. To nie to samo. Tu wchodzimy w skutki ingerencji państwa z pełną akceptacją większości lekarzy i pacjentów wdzięcznych państwu, że wkracza między nich. Nie jest to "zgoda świadoma" ale wyrachowana nieświadomie. Obrona polega na tym, że niezależnie od systemu (państwowy-prywatny, regulowany-nieregulowany) błędy będą. Po drugie nie znając konkretnej sprawy, a znając tradycję reportaży o zgonach, żadnego błędu nie było. Pamiętam serię codziennych informacji o nieprzyjęciu do szpitala z pokazywaniem płaczących rodziców. Za którymś razem padło mimochodem stwierdzenie, że dziecko miało ostrą białaczkę limfoblastyczną. Fakt, że nie rozpoznali, że lekarz w przychodni w oparciu o doświadczenie i intuicję (bo nie w oparciu o procedury) słusznie kierował i potem słusznie zlecił morfologię za kilka złotych. Przebieg był piorunujący. Stan dzieci pogarsza (i poprawia się) szczególnie szybko, a objawy nie maja stałego charakteru. Tak mogło być i w poruszonym przez Panią przypadku. Weźmy sytuację odwrotną. Prywatny szpital i przyjmują na obserwację podobny przypadki. Okazuje się, że nic się nie dzieje u większości pacjentów. Problem będzie odwrotnie stawiany, że naciąganie na diagnostykę w warunkach szpitalnych.
Anonymous
@Imć Waszeć W wielu sytuacjach procedury i systemy kontrolne są OK. Mają swój koszt. Gdy pacjent wybiera i płaci za wersję z pełnym pakietem procedur i kontroli plus ubezpieczenie od wszelkich okoliczności to jest ostatecznym kontrolerem i nie przerzuca kosztów na innych pacjentów. Stany Zjednoczone są przykładem gdzie procedury, systemy kontrolne i ubezpieczenia są głównym kosztem, bo w tym kraju wolności nie ma wolnego wyboru. Widać na filmach, że pacjent jest ze szpitala wywożony na wózku inwalidzkim. Tak stanowi procedura, bo tak stanowi prawo, bo tak je ustanowił precedens. To jest koszt. Inny koszt nieznany z filmów jest taki, że reanimacji na ulicy lub w sklepie nie podejmuje lekarz, który akurat się napatoczy, bo to niezgodne z procedurą. Można więc więcej procedować i kontrolować a mniej leczyć. Będzie mniej błędów niezgodnych z procedurami, bo kto nie leczy ten nie popełnia błędów w leczeniu. Ubieranie medycyny w papier, robienie nauki z procedur to ideologia. Im młodsi lekarze tym łatwiej przyjmują zmiany, akceptują ideologicznie system. Starzy wymrą a w miarę zmiany pokoleń system się dociera i uszczelnia. Generalnie to jest problem regulacji, upaństwowienia medycyny i tzw.praw pacjenta. Też zaraza. Taka różowa. Wrócę do tego skąd się biorą procedury. Z analizy danych. "Problemem" biologii człowieka jest zmienność. Do tego dochodzi zmienność środowiska. Do tego dochodzi omylność twórców procedur, która zaostrza kontrole eliminując lub opóźniając wdrażanie terapii. Do tego marketing i lobbing. Również ideologiczny. Wystarczy dać przykład jak to funkcjonuje wokół ekologizmu CO2. A szczepienia? A transplantacje? A banki komórek macierzystych?
megalampus
Ale to jest wlasnie ten Software Zla zamontowany w System..Skorumpowani etycznie i moralnie ludzie..
paparazzi
Góralu, czy ci nie zal........?
Dark Regis
@maxilampus, tu nie chodzi o kontrolę w sensie jakiegoś człowieka, któremu system daje więcej władzy i jeszcze który zechce szturchać kolegów. Tu chodzi dokładnie o część systemu, która zadziała automatycznie i dokona kontroli nieprawidłowości. Tak, wolna amerykanka działa znacznie gorzej niż system operacyjny nawet takiego dziuroroba jak Microsoft (vide Eternal Blue). Niektórym się wydaje, albo mają właśnie takie zadanie, żeby to głosić, iż jest to nieludzkie, gdy maszyna lub automat dokonuje oceny działań człowieka. Bo to pozwala wielu ludziom mieć władzę, a tylko nielicznym wiedzę. Tymczasem gdy takie zadanie kontroli powierza się człowiekowi, to wtedy na 100% z czasem wylezie uznaniowość, olewanie, lenistwo, korupcja, złośliwość, małość, miałkość, albo po prostu czyste zło w jakiejś postaci, jak w przypadku tych hitleramptów (vide dzielny konsul Kowalski) lub klinik eutanazyjnych w Holandii.
Pani Izabelo jak zawsze  bardzo trafne  spostrzeżenia.Dodam tylko, że sędziowie kuratorzy psycholodzy wożeni są do  Norwegii na spotkania i szkolenia aby potem ten norweski zamordyzm i totalitaryzm państwowy  wprowadzać kuchennymi drzwiami do naszej ojczyzny gdzie byle pierwszy dobrze wytresowany urzędas jest panem życia śmierci  dziecka,chorego czy emeryta ! Serdecznie pozdrawiam !
wielkopolskizdzichu
"Najchętniej jak pan Kmicic pognałabym ich batem po śniegu w kierunku ruskiej granicy," Będzie miała Pani więcej taki powodów, w miarę rozrostu pomysłów Pana Ziobry.  Ale oczywiście winić będzie Pani lekarzy, ale nie ekipę z swojej kasty.
megalampus
Czyli brak kontroli..O to IM chodzi.."wolna amerykanka" czyli Komuna 2.0 z ktorej nigdy nie wyrosli.. Brak kontroli nad ich poczynaniami i brak za nie odpowiedzialnosci..Zdegenerowani ludzie w zdegenerowanych Instytucjach Panstwa.. Komu to sluzy ? nie nam obywatelom..nie nam Polakom.. Patrze na swoje zycie i widze ,ze Panstwo i jego Instytucje  ( czy aby napewno polskie ?) do dnia dzisiejszego nie spelnilo moich podstawowych oczekiwan..Wrecz przeciwnie..Oszukiwalo mnie cale zycie,pozbawilo elementarnuch potrzeb ..wygnalo mnie jak psa na 35 letnia poniwierke,,wygnalo z Polski jak bezpanskie psy 15 mln Polakow..i obecnie 3 -4 mln.naszych dzieci...Przez calu okres kiedy tutaj moieszkalem bylem poddany przez panstwo szykanom i przemocy.. Lacznie z pobiciem przed 2-ma laty przez policjanbtow z Katowic w bialy dzien  na parkingu Mc Donalda..Nic sie nie zmienilo i nic sie nie zmieni..Bandyckie Panstwo z jego Bandyckimi Instytucjami..bez spolecznej kontroli bez zadnej odpowiedzialnosci za wlasne dzialania..Panstwo Mafii policyjno-sadowniczych,urzedniczych i administracyjnych ps. Admin mozesz to puscic..jestem poza Polska i juz nigdy tutaj nie wroce..Nie nede juz mieszkal w tym bandyckim Panstwie..  
Dark Regis
Może zamiast samych gołych procedur należałoby wreszcie zaimplementować całą resztę, hę? W informatyce wymyślono już dawno temu taki model obliczeń, który skutecznie izoluje warstwę problemu, na której pracują procedury, od całej reszty programu. Nazywa się to często głupotoodpornością - nawet w poważnej literaturze:). Żeby zagwarantować gdzieś głupoto- albo raczej głupkoodporność, potrzeba całego mechanizmu i dziesiątek nowych dziwnych pojęć. Przykładowo "wywłaszczanie" (preemption) służy temu, żeby jakieś jedno zadanie, które pracuje równolegle z innymi zadaniami i się zakukało w czerep, nie zablokowało całego systemu. W ten sposób jest szansa, że jakiś proces kontrolny pracujący w tle kopnie w końcu takie zadanie w de uwalniając zasoby dla reszty systemu. Jednym z takich nadzorców jest scheduler. Inne ciekawe pojęcie, które chyba powinni sobie przyswoić "projektanci" systemu obsługi pacjentów, a dokładniej kolejek do lekarzy, to marshalling. Dodam, że wcale nie polega to na zamianie żywego pacjenta w numer pesel, czy ewentualnie inny numer ewusia, z dołączoną jak kilo kitu torbą na płyty CD i teczki na papiery. Trzeba po prostu mieć jeszcze trochę wyobraźni, a nie tylko ciąg do władzy, żeby projektować jakiekolwiek systemy. Skoro więc w informatyce potrzeba aż takiego nakładu środków i całego nowego słownictwa, żeby wszystko działało sprawnie i bez zgrzytów, to jakim prawem kaduka w ochronie zdrowia i urzędach mogą poprawnie działać systemy złożone z samych gołych procedur, głównie gęgających w koło jakieś swoje "bla bla bla bla"? Jakiś pomysł? Może to informatyka jest za głupia? PS: System, który opisuję powyżej dotyczy obiektów o wiele mówiącej nazwie: kontrolki. Może więc więcej kontroli nad pyrgającymi zającami systemu nie jest aż takie złe, zaś mniej kontroli nad zwykłym pacjentem może okazać się per saldo zbawienne? Jeszcze raz powtarzam hasło na dziś: głupotoodporność!
Dark Regis
Zachowano procedury, ale utracono kontrolę. To jest to , o czym piszę.
Izabela Brodacka Falzmann
Wstrząsająca był dla mnie rozmowa dziennikarki z ordynatorem szpitala który nie przyjął dziecka i ono zmarło. Ordynator zapewnił dziennikarkę,że zachowano procedury. " To znaczy, że dziecko zmarło legalnie?" zapytała przytomna dziennikarka.
Izabela Brodacka Falzmann
W odniesieniu do osoby starej sąd rodzinny, który decyduje o umieszczeniu w zakładzie w większości przypadków traktuje ją jako niezdolną do czynności prawnych. Jeszcze gorzej jest z osobą w stadium terminalnym, która przyjmuje morfinę. Łatwo przyjąć że ma zakłócony obraz rzeczywistości. Nasza sąsiadka nie dała się wywieźć do szpitala i  zmarła w swoim domu. Tego tylko chciała. 
Anonymous
Też mi na nerwy działają procedury. Spotykam się jednak z zadowoleniem z ich wdrażania u większości pacjentów ponieważ tylko poważnie chorym one przeszkadzają. Nie zawsze rzecz oczywista utrudniają im dostęp do diagnostyki i leczenia. Dla szukających profilaktyki i lekko chorych są dobre bo poszerzają zakres świadczeń, z których pacjent może korzystać. Przebadać się nie zaszkodzi, a najwyżej nie pomoże - raczej rzadko szkodzi. Teraz procedury medyczne mają już nawet rangę ustawy. Taka jest polityka sprzedażowa.
Anonymous
Z pozycji osoby urzędowej realizującej procedury wszystko jest możliwe do postawienia na głowie, a na nogach z pozycji petenta jest dokładnie odwrotnie. Po to są procedury. Pozory wolności służące ubezwłasnowolnieniu.
mmisiek
Porażające to wszystko. Nie jestem prawnikiem i może nieco naiwnie zapytam jak to wszystko możliwe (mowa o sąsiadce) w sytuacji gdy każda osoba, która nie jest ubezwłasnowolniona i zachowuje przytomność, ma prawo do odmowy leczenia?
Do wpisu: Od miłości do nienawiści
Data Autor
megalampus
To jest ta wlasnie "Powtorka z Rozrywki"..Bandyckie Panstwo PRL z przeszlosci ze skorumpowanymi Instutucjami i rownie Bandyckie post-PRL-owskie Panstwo czecia RP..Postkomunistyczne mentalnie bachory bez kontroli ,pasozytujace na Narodzie..Pelne Dejavu..