|
|
Dark Regis Ja to kiedyś tu nazwałem enklawy i protokół enklaw. ;) Jak ten czas leci.... |
|
|
Warmia Jak będziemy w końcu poważni i oprócz nas zauważą to inni, to nie będzie nas w stanie obrazić jakiś Gross czy Putin, czy kto tam chce.
Ma pan rację, wolność słowa jest teoretyczna, bo jesteśmy "na dorobku" politycznym i społecznym.
Co do naszych rodaków europejskich to ja bym się z nimi, aż tak nie potykała, szkoda czasu i nerwów.
Nie przestaną pisać, wystawiać spektakle, kręcić filmy etc.
Tworzymy równoległą kulturę, tego się scalić nie da i nie ma takiej potrzeby.
Pan to pięknie matematycznie opisał - proste na osi.
Do tego dojdzie narracja reprezentowana przez prof. Antony Polonsky ( główny historyk Muzeum Polin) i może za 50 lat będziemy gotowi wspólnie kochać Polskę takjak udaje się to Szwajcarom ( kantony, różne języki i religie).
|
|
|
Dark Regis Panie Warmia, bądźmy poważni. Za napisanie i powiedzenie złego słowa o feminizmie pan redaktor Michalkiewicz został już bodaj trzeci raz z rzędu obrany z pieniędzy do skarpetek przez "niezawisłe sądy w Polsce" na wniosek ustny jakiegoś obrażonego lewaka. Gdzie masz Pan tę wolność słowa i wyrażania poglądów? Podobnie redaktor Gadowski i setki innych. Tak więc proszę nie powtarzać bzdur za marksistami europejskimi jak papuga. Jan Tomasz Grosz stoi w Polsce PONAD prawem podobnie jak cała kasta. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann @ Warmia. Kopiemy, kopiemy to konieczne jestem za. Nie chodzi o to że czujemy się obrażeni lecz o to że kolejne pokolenia będą uczone historii zgodnie z którą Niemcy ratowali Żydów przed polską dziczą. I to Polacy wywołali II Wojnę Światową. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Choć to dla Pana oczywiste pozwolę sobie na komentarz. Matematyka jest systemem analitycznym. Inaczej mówiąc każda teoria mówi tyle ile jej zestaw aksjomatów. Nie rozumiał tego Kant i dlatego na pytanie " jak jest możliwa czysta matematyka?" czyli jak są możliwe sądy syntetyczne a priori ( zdania dotyczące przyrodoznawstwa są syntetyczne a posteriori) odpowiadał, że kategorie czasu i przestrzeni ( własściwe dla geometrii euklidesowej ) są to formy oglądu rozumu ludzkiego. Czyli jest możliwa tylko jedna geometria. Tu się pomylił - jest możliwe tyle geometrii ile ktoś zechce przyjąć systemów aksjomatów w tym geometrie nieeuklidesowe. Zauważmy, że liczby zespolone były początkowo traktowane jako rozrywka, dziwactwo matematyczne bez znaczenia. Pisze o tym Musil w "Niepokojach wychowanka Törlessa". Nie były jeszcze znane ogromne zastosowania liczb zespolonych w fizyce i ogólnie rzecz biorąc w przyrodoznawstwie. Problemem jest odpowiedź na pytanie dlaczego którakolwiek z matematyk na przykład jedna z geometrii nieeuklidesowych opisuje świat fizyczny. Aby skończyć przynudzanie przytoczę anegdotę prawdziwą. Tłumaczyłam kiedyś dla PWN książkę Lucienne Felix pod tytułem „Wstęp do matematyki” . Ściśle rzecz biorąc byłam jednym z trójki tłumaczy z języka francuskiego. O ile pamiętam był to rok 1973. Gorliwa pani redaktor przerobiła wszystkie zdania dotyczące geometrii nieeuklidesowych na euklidesową. Wiem że się powtarzam ale wówczas była to tragedia. Poprawki oznaczały konieczność przepisania każdej strony z błędem na maszynie. Nie było zresztą łatwo wykryć błędy w tak zwanej szczotce czyli korekcie szczotkowej, którą dostawało się do poprawki. Młodzi tego nie rozumieją, wnuczka zapytała mnie dlaczego jakiś pisarz skarżył się że "rozsypano" mu książkę. Rozsypano bo do druku układało się czcionkę w specjalnych kasztach. Kaszty drukarskie współcześni dizajnerzy wykorzystują jako półeczki do tak zwanych "durnostojek" czyli drobiazgów bez zastosowania. Tak się zmienia świat w którym coraz częściej czuję się dinozaurem. |
|
|
Warmia Czy pan Tomasz Gross nas obraża?
Ja niewiem, właściwie to skoro jest wolność słowa to niech pan Gross pisze sobie co zechce.
Tylko dlaczego on to pisze?
Niemcy jednak są narodem poważnym, "kopanie" w Katyniu pomimo zajęć bitewnych zabezpieczyło ich w przyszłości przed takimi Grossami.
Albo kopiemy, aby stanąć w prawdzie, albo dajmy spokój z obrażaniem.
|
|
|
Dark Regis Lubię Armstronga, więc w odwecie polecę to ;)
youtube.com
Warto dosłuchać do końca. |
|
|
Mildred Dziwaczna to i pełna zawiłości Pańska logika, może za mało Pan czyta, np.poezji, w której znajdzie Pan nieraz mowę miłości,a nie tylko suche, bezosobowe pojęcie "miłość", nie oddające np. przesłania wiersza, albo nawet prozy. I suplement o "stalinowskich sędziach" ma się tutaj nijak, więc może lepiej byłoby gdyby Pan zacytował naszego wspaniałego, niezwykle prawdomównego premiera, o tych sędziach mających w genach komunizm, bo ich kształcili sędziowie mianowani jeszcze przez Radę Państwa w PRL (podobnie jak mgr Przyłębską, tzw.prezes tzw.TK,którą ta komunistyczna Rada mianowała na sędzię w 1987 r.). Ale być może Pan by się wstydził uważać swoich czytelników za ciemną masę,której można wszystko wcisnąć,a nie jak premier, który nigdy się tego nie wstydzi. |
|
|
kmeehow Ad 1 Dziękuję
Ad 2 Z największą przyjemnością.
Ad3 LOL youtube.com |
|
|
Dark Regis PS: Tu jest punkt widzenia tomistów: ptta.pl
PS2: Widzę, że wrócimy do przerwanego tematu komputerowego bardzo szybko ;)
niezalezna.pl
PS3: Chyba już czas na kontynuacje tematu: naszeblogi.pl |
|
|
kmeehow Odpowiedział Pan, jak zwykle, błyskotliwie i precyzyjnie. Poruszył Pan kilka ważnych wątków. Dziękuję.
Niestety, muszę już lecieć do swoich zwierzaków, więc przesyłam pozdrowienia. Dobranoc.
Proszę również przekazać dla Pani Izy ode mnie pozdrowienia i wyrazy uznania za wspaniały wpis.
|
|
|
Dark Regis Jeśli o mnie chodzi, to w ogóle bym nie mieszał filozofii z moralnością. To są kompletnie różne kategorie. Filozofia jest umiłowaniem wiedzy i mądrości, zajmuje się bytem i metodami poznawania bytu. Moralność jest oceną tego poznania pod względem woli, wolę poznawać tylko to, co dla mnie stanowi dobro i chcę, żeby to było przyjemne. To ślepa uliczka, bo prawie nikt nie zajmowałby się wtedy matematyką. To jest czasochłonne, niemiłe, mało wnosi do życia. No chyba, że chce się gnębić innych wytykając im od głupców, ale to jest niskie pragnienie i wymaga rozbudowanych instytucji pilnujących "porządku dziobania". Idealnym rozwiązaniem jest przedstawienie tych dwóch światów w formie dwóch ortogonalnych wektorów - jeden sobie, drugi sobie - osi współrzędnych, tak jak na płaszczyźnie. Wtedy każdy mógłby sobie do woli badać ilość cukru w cukrze, ale zawsze zrzutowanie na oś "nauki" (bo filozofia nauką wg niektórych nie jest) przywracałoby realność. Nie wolno oceniać poznania pod względem subiektywnej użyteczności i dotyczy to także religii. Niestety, nasza religia jest silnie zsubiektywizowana i kiedyś trzeba będzie ten węzeł odważnie przeciąć. Subiektywne jest nawet to, czy człowiek ma tylko jedno życie. Tam nic o tym nie ma, a jest jedynie ślad w historii, podobny do tego, gdy jacyś Arianie zażądali włączenia do modlitwy "ZRODZONY, a nie stworzony". Był tu kiedyś na forum specjalista od Biblii z dwoma kotami ;) można było go zapytać o te konkretne fragmenty. Już nie będę wracał do ocen Kopernika, czy Galileusza przez Kościół, ale wystarczy popatrzeć na to, co głosi obecny papież. To jest tysiąc lat radosnej twórczości w pigułce. Nic dziwnego, że wierni się burzą. Może to robić bezkarnie, ponieważ lud wierzący żyje w wiecznym dysonansie poznawczym i wiecznym irracjonalnym strachu przed czymś, czego nie ma na mocy tego, na czym rzekomo Kościół się opiera. To raz. A dwa, to na czym Kościół się opiera i uznał bez żadnych wyjątków za Słowo Boże, jest dla "starszych w wierze" niemal w połowie "stekiem bzdur", dlatego mogą nas dziobać bezkarnie i z prostacką radością. Już tu podawałem kiedyś stronę Chabad Lubawicz, gdzie rabin udzielał uczniowi odpowiedzi na pytanie o to, dlaczego w ST jest tak dużo rzeczy niezrozumiałych i nielogicznych. Rabin odpowiedział krótko "A małoż to bzdur powypisywano w ST?". Dosłownie. Ze współczesnego punktu widzenia, to prawie wszystko tam jest nielogiczne - zburzenie Jerycha, którego wtedy już nie było (wykopaliska), Bóg sugerujący wybrańcowi popasożytowanie na rolnikach z wioski, Samson zawiązujący parami lisy ogonami, dziesięć przykazań, których były setki, w tym kodeks przedmałżeński, sfałszowany akt nadania Izraela po upadku imperium, mordy, podstępy, nikczemności, pogarda, rozpusta. Wszystko, ale nie możemy się wyzwolić spod ciężaru grzechu pierworodnego doktorów Kościoła, bo nie. Jak się to czyta myśląc krytycznie, to rzeczywiście włos siwieje. Co więc robić? Nic nie da się już z tym zrobić - czekamy na Chrystusa :] |
|
|
Tomaszek @ Mildred
Przeczytaj sobie Natalio Lewackiewna Zychówna moje wcześniejsze komentarze w odniesieniu do twojej osoby i sobie wybierz odpowiedni . Bo mi się rzygać chce na myśl wałkowania tego samego jeszcze raz . Co ty bana miałaś , czy to jakiś manewr mentora ?
Współczuję wszystkim |
|
|
kmeehow Zastanawiam się, czy istnieje coś takiego jak “paradygmat moralny”, oprócz tego “naukowego” Kuhna.
Jeśli tak, to zachodzi pytanie jaka jest relacja między nimi i gdzie wtedy znajdować prawdę..
Człowiek od zarania dziejów szukał metody jak ubić dinozaura (w/g pewnej pani) oraz jak poradzić sobie z samym sobą, gdy wszystkie dostępne zioła i inne metody zawodzą.
Stąd, powstały: nauka, wiara, religia.
Czy opis rzeczywistości zgodny z paradygmatem "naukowym" jest wyższą instancją nad opisem wynikającym z paradygmatu moralnego? Czy w ogóle nie ma sprawy? |
|
|
Dark Regis Prawda to jest zgodność opisu z rzeczywistością w ramach obowiązującego paradygmatu. Kuhn: paradygmat to zbiór pojęć i teorii tworzących uznaną naukę w danym czasie. W danym czasie mogą też istnieć teorie próbne, które są tolerowane, ale nie stanowią istotnego argumentu (Ulrich Schrade). To właśnie dlatego Kościół kiedyś zapierał się, że Ziemia nie może być okrągła, a potem, że nie może krążyć wokół Słońca. Zadziałała tu litera prawa i przesądziła niezgodność nowych "opinii" z obowiązującym paradygmatem. Trzeba było zacząć od sprytnego nagięcia paradygmatu, a nikomu włos by z głowy nie spadł. Na przykład tak:
...a ile diabłów zmieści się na ostrzu igły? (realny problem filozoficzny, zaczynając od a nie wzbudza się podejrzeń) Jeśli zmieści się ze sto tysięcy (liczba uznana za poważną, czyli nieduża) i każdy jeden diabeł będzie miał wielkość ziarnka soczewicy (obowiązujący w paradygmacie sposób odwołania do modelu), a każdy wypręży ogon (wiedza medyczna), to sięgną orbity Słońca (zamiennik sfery - przemyt nowej idei). Gdy Słońce swoim ruchem zaczepi i przewróci wieżę z diabłów (hipoteza zgodna z ówczesną wiedzą o Słońcu i wieżach, eksperyment przecież wykonali Żydzi w Starym Testamencie, a nawet jeśli tylko podobny, to co to szkodzi), to jak daleko od Florencji spadnie na ziemię ostatni diabeł? (Tu oczekiwanie na uczoną dyskusję, żeby podpuścić papieża do pobłogosławienia wyprawy Kogłumba w to miejsce, żeby naocznie się przekonał, czy już diabły spadły)
Tak się uprawia naukę, a nie dumnie samemu wsadza tyłek w ogień! Dziś też mamy wiele teorii próbnych, tylko jest bardziej liberalne podejście do paradygmatu. Do niedawna jeszcze (przełom 80/90) w Polsce za odwoływanie się do teorii kategorii można było wylecieć z uczelni, a na pewno nikt nie napisałby pracy z tego tematu. Teoria strun, bran, teoria inflacji, to też są teorie próbne. Po prostu brak jest przeważający szalę doświadczeń fizycznych. Mogą za to swobodnie rozwijać się w obrębie specjalnie stworzonego rezerwatu, czyli fizyki matematycznej. |
|
|
kmeehow Zgadzam się. Można spojrzeć na to z punktu czysto filozoficznego i wówczas należałoby zacząć od filozofów greckich aż do teraz. Dyskusja stara jak świat.
Jeśli jednak chodzi o nasze polskie podwórko; chyba każdy się zgodzi, że to, co mamy jest zbudowane na fałszu -obojętne którą stronę reprezentujemy. Nie podlega dyskusji, żę chociażby fałszowanie „identity”, w tym nazwisk i genealogii nie jest czynem dobrym w rozumieniu naszego kręgu cywilizacyjnego. To tak, jak fałszowanie pieniędzy - jest naganne. Można obejść tę sprawę semantycznie - zastępując słowo „fałszowanie” słowem „zamiana” , „transformacja”, czy adaptacja, co się obecnie nagminnie robi, ale to nie zmienia sprawy.
Budowanie następnych pokoleń na zafałszowanej bazie nigdy nie doprowadzi do samooczyszczenia.
I jeszcze: sprawa prawdy i fałszu jest pochodną dobra i zła, więc dla wyznawców wiary katolickiej nie stanowi praktycznie dylematu. |
|
|
Dark Regis Nie. Tak samo jak nie ma "mowy oburzenia", tylko oburzenie i wyrażenie oburzenia mową, "mowy zażenowania", tylko zażenowanie i wyrażenie zażenowania, "mowy niecierpliwości", tylko zniecierpliwienie i wyrażenie zniecierpliwienia, nie ma "mowy bólu brzucha po gruszkach", tylko ból brzucha z przejedzenia wyrażany słowami, wreszcie nie ma "mowy filozofii", tylko zwykła filozofia i wypowiedź filozoficzna. Ale nie ma też "mowy bełkotu" tylko zwykły bełkot i w tym przodują marksiści z Niemiec.
Ponadto zna Pan Paragraf 22? Zarzucanie komuś "mowy nienawiści" jest z definicji "mową nienawiści" przeciwko niemu. Więc jeśli miałoby to unieważniać treść wypowiedzi i usuwać osobnika z "dyskursu", to powodzenia życzę. Już niejeden połamał sobie zęby na paradoksach logicznych, o ile oczywiście nie miał kieszonkowych sędziów stalinowskich z Polski do wyjaśnień "zawiłości prawnych". "Zawiłości prawne", to kolejny marksistowski nowotwór, który ma zwyczajnie ukrywać brak logiki. |
|
|
Mildred @ImcWaszeć
Nie ma mowy nienawiści? A gdy ktoś w przemówieniach sejmowych, albo na innych konwektyklach czy w szczujniach telewizyjnych obraża,wyzywa,szkaluje to nie jest mowa nienawiści? Przecież wychodzi z czyichś ust. A słowo pisanie także jest rodzajem mowy. Czy takie oczywiste oczywistości trzeba Panu tłumaczyć?! |
|
|
Mildred Trotel...
oczywiście zalicza się do całkiem innej patologii. |
|
|
Warmia Tylko co to jest prawda?
I jeszcze - jaka prawda, czyja prawda?
I, że nie ma jednej prawdy.
Takie nieustanne potyczki ze znajomym filozofem, dla którego istnieje tylko jego prawda, moja prawda, twoja prawda...
I koniec dyskusji o prawdzie, bo on ma narzędzia, a ja jakąś tam g....o prawdę. |