Otrzymane komantarze

Do wpisu: Try róże w cztery rzędy
Data Autor
Izabela Brodacka Falzmann
Większość milczy bo boi się zostać sponiewierana przez media głównego nurtu. Wolą unikać konfrontacji bo uniwersytety są lewackie, podobnie urzędy i łatwo stracić pracę. Ludzie nie wierzą że można wygrać z lokalnymi mafiami. Dyrektor pewnej stadniny na południu Polski od lat molestował pracownice. Wszyscy o tym wiedzieli ale bali się utraty pracy. Dopiero gdy dopuścił się gwałtu na praktykantce przeszedł na zasłużoną emeryturę.Sprawę wzięła niechętnie prokuratura w Kielcach. Ja też nie podaję nazwisk. Nie mam pieniędzy na procesy, a podobno szacunek przysługuje każdemu.
Zofia
Trudno jest cokolwiek naprawić przy milczeniu większości. A milczenie to przyzwolenie. Ludzie z układu to wiedzą.
Pani Anna
Tak czytam o tych ogródkach działkowych i ich zarządach i nie posiadam się ze zdumienia, jak głęboko i jak w każdej dziedzinie naszego życia wciąż rządzi i panoszy się ta czerwona zaraza i ludzie "z ukladu". Czy jest w ogóle możliwe, że kiedykolwiek z tego wyjdziemy?
Izabela Brodacka Falzmann
Problem jest poważny. Zarządy usiłują pod byle pretekstem pozbyć się działkowiczów bo liczą się z uwłaszczeniem działek , które są cennym terenem w okolicach Warszawy.Takim pretekstem jest na przykład nie skoszony trawnik albo łubiny na działce które są traktowane jako chwasty. Działkowicze pokornie wykonują polecenia zarządu,mają niewielki wpływ na jego wybór, zarządy są  okopane na swoich pozycjach, mają swoje koterie i nikt przy zdrowych zmysłach nie chce bawić się w politykę jeszcze na działce. Jakby nie wystarczyło polityki w życiu codziennym.
elefants
Wspomniała pani o ogródkach działkowych,zgadzam się że w zarządach siedzą ormowcy lub inne komuchy.Tylko to wina uzytkowników działek ,ktorzy wybieraja takie zarządy a w zasadzie to nie wybierąją bo w ogóle nie przychodzą na zebrania walnego zgromadzenia.
Izabela Brodacka Falzmann
Wczoraj Jadąc przez Plac Bankowy tramwajem linii 15 słyszałam rozmowy na temat placyku wypoczynku tak zwanych zwykłych ludzi.Byli zniesmaczeni i zgorszeni.
Izabela Brodacka Falzmann
Pewnie w większości przypadków tak jest. Efekt jednak jest ten sam. Choć nie pochwalam przekręcania kasy jednak przynajmniej rozumiem o co szło. Wiele działań jest jednak zupełnie bez sensu i to bezinteresownie bez sensu. Na przykład likwidacja Opery Kameralnej. Budynek nadaje się tylko na teatr muzyczny, działka niewielka i kiepska ale zaszczyty płynące z posiadania placówki, która jedyna na świecie wystawiła wszystkie opery Mozarta bezcenne. Czym jak nie resentymentem i plebejskim gustem tłumaczyć płacenie za koncert podstarzałej divie jaką jest Madonna ( czy ona jeszcze żyje?) którego to honorarium nie pokryły podobno dochody z biletów. 
Izabela Brodacka Falzmann
Ja też życzę miłego weekendu daleko od drzewek zdychających w doniczkach i skrzynek od kartofli zamiast foteli. Rzeczy należy używać zgodnie z ich przeznaczeniem. Nie sadzić bratków w oponie samochodowej, albo co gorsza w bryczce, nie nakładać bryczesów do Filharmonii. Na skrzynkach od kartofli należy siadać przy przebieraniu kartofli w polu. Wiele razy to robiłam. W naszych ponowoczesnych czasach  regułą estetyczną jest jednak podobno żartobliwy persyflaż. Szkoda tylko, że te żarty takie jak tęcza ze szmatek czy palma ze specjalnie instalowanymi zwiędłymi liśćmi są takie drogie. I to za nasze pieniądze.
xena2012
Nie wiemy jednak najwazniejszego-jak Warszawiacy przyjęli to imponujące przedsięwzięcie i jak im się tam wypoczywa.Lato dopiero na półmetku,temperatury wysokie,dlaczego pan Trzaskowski i spółka nie ruszyli konceptem,żeby miedzy te palety nie wcisnąć dmuchane baseniki z wodą? Dzieci by sie chociaż popluskały,a poparcie dla Trzaskowskiego tak troszczacego się o miasto murowane.
Czesław2
To, co Pani napisała o potrzebach wyższych władz wielu miast to prawda. Sądzę jednak, że większość bezsensownych działań nie jest spowodowana nienawiścią do piękna ( ponieważ nie wiedzą, co to jest), a brutalną potrzebą wyprowadzenia kasy w odpowiednim kierunku.
Do wpisu: Potęga resentymentu
Data Autor
Tomaszek
Jaki profesor taki uniwersytet . Jeszcze raz przepraszam Borata . A Pani zdrówka życzę .
Izabela Brodacka Falzmann
To autor wielu książek, wydawca pisma "Respublica", współpracujący z Tygodnikiem Powszechnym profesor uniwersytecki.
Izabela Brodacka Falzmann
Ja też pamiętam czasy gdy wśród elity uniwersyteckiej panowała moda na pędzenie bimbru. Byłoby to nawet zabawne gdyby nie bezmiar pogardy dla tych od których panowie profesorowie uczyli się tej trudnej sztuki. Obecnie niejakiej Młynarskiej przeszkadzają ludzie którzy za " pińćset+" wyjechali z dziećmi nad morze. "Pocą się i cuchną" mawiał Petroniusz o ludzie rzymskim. Czy nie za bardzo identyfikujemy się z Petroniuszem?
Tomaszek
Bo tym się różni gentleman od wielkopolskiegozdzicha że czasem nie czyni uwag . Oczywiście gentleman .
megalampus
Ja sile tego uczucia o ktorym pani dywaguje ,odkrylem u siebie do tych ktorzy ostatnio przypieli mi etykietke " sovieckiego trola" i "Ruskiega agenta'..Podobnde odczucia ( resentment) posiada duza czesc elektoratu patriotyczno-prawicowego.. Geniusz polityczny Kaczynskiego.Dudy w znacznej mierze sie do tego przyczynil.. Juz slysze ten skowyt po wyborach kiedy im zabraknie do wygrania wyborow wlasnie   kilka % glosow z tych "resented" wyborcow.. Czuc "resentement" wcale nie musi byc negatywnym odczuciem..Moze byc rowniez osobistym wyrazem wlasnych przekonan,opini,gustow i preferencji etyczno-moralnych.. np.u nas Gorali Polskich" poziom resenrmentu"do "teczowych" jest rownoznaczny z zajmowana pozycja w spolecznosci..im wiekszy tym wieksza pozycja..Zdrowy mechanizm..zapewniam..Pzdr.
Mikołaj Kwibuzda
Ale po bretońsku, rozumisz Pan, po BRETOŃSKU! Kto nie jadł fasolki w "Bretonii", ten nikogda europejczykiem nie zostanie. Co się tyczy felietonu, to ramki, w jakie oprawia się anegdotę, mają drugorzędne znaczenie, bo anegdota służy przesłaniu. Zdzichywielkopolskie tego nie załapią, bo one muszą tę fasolkę wtranżalać, a po tym organizm nie jest nastawiony na myślenie abstrakcyjne. Ale jednak bym sie trochę pokłócił z Szanowną Autorką. To, że nieprawdziwy jest obraz krwiopijców upasionych na wyzysku klas pracujących, jaki namalowała komuna dla uzasadnienia własnego plugawego panowania, nie oznacza jeszcze, że prawdziwy jest sielski landszafcik ze wspomnień prababci. Ludzie są, jak wiadomo, różni, a próżniactwo jest zawsze mocną pokusą dla słabszych natur i przykładów trochę się znajdzie, jak się poszuka - a i we własnej duszy każdy ma z czym walczyć. Dlatego grupa aspirująca do elity może do niej wejść, jednak pod warunkiem, że właśnie będzie formować mocne charaktery sobie i kolejnym pokoleniom. Oczywiście sam mocny charakter nie wystarcza, ale jego brak eliminuje w krótkich abcugach. W ten sposób wypadało się z elity w średniowieczu, wypada się i teraz. Gdy ten mechanizm przestaje działać - tak było w wielu krajach europejskich w XVII i XVIII wieku - dochodzi do zapaści struktury społecznej albo wybuchu. Notabene, to był główny powód degrengolady Polski w XVIII wieku: znaczna część elit przestała od siebie wymagać. Karnawał 1796 roku w Warszawie był ponoć bardzo udany. Morał z tego jest chyba taki, że biada państwu, którego elity nie stawiają sobie wysokich wymagań. Bez trudu można dziś znaleźć ilustracje...
Czesław2
Należałoby jeszcze rozróżnić głupków od drani!
Tomaszek
Pani Izabelo  Walijczycy wszystkie mocne alkohole piją ze słoików po czymś i po tym można ich poznać . Nikomu to nie ujmuje . A szampan i ostrygi są nawet u nas synonimem buractwa , podobnie jak duży SUV . Ale oni tego nie wiedzą to ich kod towarzyski. Profesor Król też bo mu się od tytułów powaliło .  P.S. Nie wiem kto to jest i w internecie nawet nie sprawdzałem , ale jak Pani pisze , to burak po prostu  ,zasłynął pewnie ostrygami i winem  i przepraszam Borata za porównanie .
gorylisko
Szacunek Szanownej Pani... co do prf króla przejawia obawiam się, że przejawia pani nieuzasadniony optymizm czy on zrozumie o co chodzi z Naną... podejrzewam, że zadowoliłby sie fasolką bo bretońsku gdyby był w alkowie z w/w Naną...
paparazzi
Właśnie po to mamy internet żeby sprawdzać ile głupców jest na świecie, parafrazując Lema.
Jedne z lepszych felietonów na NB, Pani Izabeli , są opatrywane tak kretyńskimi komentarzami, że aż przykro się robi i żal , że ciągle nie znaleziono lekarstwa na głupotę i ślepą nienawiść.
Czesław2
Proszę doradzić znajomemu, że na każdej blasze powinien być wytłoczony napis Thyssen Krupp. inaczej znów będzie zmieniał.
Kazimierz Koziorowski
blichtr, erzac, czy aspirowanie do "lepszych" sfer - narzucanie sie z kafelkowaniem jest tu dobrym przykladem. poza tym styropianowe stiuki i sztukaterie, plastikowe onamenty pomalowane na mosiadz oplatajace "antyczne" kolumny, przykladow mozna podac bez liku. podobnie jest z kompleksem blota i betonowaniem czy brukowaniem otoczenia nawet tam gdzie tego naprawde nie trzeba drzewom zostawia sie niewielki otwor w betonie ze rzekomo maja sobie poradzic. radza sobie kilka sezonow jak dobrze pojdzie. za komuny zabetonowali miasta wlacznie z rzeczkami w miedzyczasie zmienionymi w cuchnace scieki. teraz juz wies stac na zabetonowywanie sie. znajomy zwierzyl sie ze musi zmienic stara dachowke ktora wprawdzie ma sie dobrze i dach nie przecieka ale cala okolica ma juz piekne blyszczace dachy z dozywotnia gwarancja z castoramy wiec on ze swoja karpiowka uwaza sie za pariasa.
wielkopolskizdzichu
Na miejscu Pani Izabeli przed napisaniem kolejnych felietoników sprawdziłbym czy tą samą historię nie opowiadam osadzając postacie w podobnych, ale innych okolicznościach.  Krótko pisząc. Pani Izabela traktuje lekceważąco czytelników zakładając że każdy z nich ma Alzheimera. Cóż, lekceważenie innych to wyróżnik kasty, do której należy Pani Izabela.
Książki na regalach i niekoniecznie  zrobionych z sosny ale z bardziej szlachetnego drewna i kafelki tam gdzie być powinny o niczym nie świadczy. Kafelki ręcznie malowane na ścianie potrafią być  dziełami sztuki . Pani Izabelo ,nie pochodzenie decyduje jakim się jest bo nie zaprzeczy Pani ,że arystokraci czy herbowi w swojej masie dalecy byli od kultury na wysokim C  a ci co takimi byli to jednostki,potomkowie dawnych rodów mają dziś całkiem inne zainteresowania a do Opery Kameralnej to chadzają jak celebryci aby się pokazać i to przy wyjątkowej okazji.