|
|
Tomaszek Jaki profesor taki uniwersytet . Jeszcze raz przepraszam Borata .
A Pani zdrówka życzę . |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann To autor wielu książek, wydawca pisma "Respublica", współpracujący z Tygodnikiem Powszechnym profesor uniwersytecki. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Ja też pamiętam czasy gdy wśród elity uniwersyteckiej panowała moda na pędzenie bimbru. Byłoby to nawet zabawne gdyby nie bezmiar pogardy dla tych od których panowie profesorowie uczyli się tej trudnej sztuki. Obecnie niejakiej Młynarskiej przeszkadzają ludzie którzy za " pińćset+" wyjechali z dziećmi nad morze. "Pocą się i cuchną" mawiał Petroniusz o ludzie rzymskim. Czy nie za bardzo identyfikujemy się z Petroniuszem? |
|
|
Tomaszek Bo tym się różni gentleman od wielkopolskiegozdzicha że czasem nie czyni uwag . Oczywiście gentleman . |
|
|
megalampus Ja sile tego uczucia o ktorym pani dywaguje ,odkrylem u siebie do tych ktorzy ostatnio przypieli mi etykietke " sovieckiego trola" i "Ruskiega agenta'..Podobnde odczucia ( resentment) posiada duza czesc elektoratu patriotyczno-prawicowego..
Geniusz polityczny Kaczynskiego.Dudy w znacznej mierze sie do tego przyczynil..
Juz slysze ten skowyt po wyborach kiedy im zabraknie do wygrania wyborow wlasnie kilka % glosow z tych "resented" wyborcow..
Czuc "resentement" wcale nie musi byc negatywnym odczuciem..Moze byc rowniez osobistym wyrazem wlasnych przekonan,opini,gustow i preferencji etyczno-moralnych..
np.u nas Gorali Polskich" poziom resenrmentu"do "teczowych" jest rownoznaczny z zajmowana pozycja w spolecznosci..im wiekszy tym wieksza pozycja..Zdrowy mechanizm..zapewniam..Pzdr. |
|
|
Mikołaj Kwibuzda Ale po bretońsku, rozumisz Pan, po BRETOŃSKU! Kto nie jadł fasolki w "Bretonii", ten nikogda europejczykiem nie zostanie.
Co się tyczy felietonu, to ramki, w jakie oprawia się anegdotę, mają drugorzędne znaczenie, bo anegdota służy przesłaniu. Zdzichywielkopolskie tego nie załapią, bo one muszą tę fasolkę wtranżalać, a po tym organizm nie jest nastawiony na myślenie abstrakcyjne. Ale jednak bym sie trochę pokłócił z Szanowną Autorką. To, że nieprawdziwy jest obraz krwiopijców upasionych na wyzysku klas pracujących, jaki namalowała komuna dla uzasadnienia własnego plugawego panowania, nie oznacza jeszcze, że prawdziwy jest sielski landszafcik ze wspomnień prababci. Ludzie są, jak wiadomo, różni, a próżniactwo jest zawsze mocną pokusą dla słabszych natur i przykładów trochę się znajdzie, jak się poszuka - a i we własnej duszy każdy ma z czym walczyć. Dlatego grupa aspirująca do elity może do niej wejść, jednak pod warunkiem, że właśnie będzie formować mocne charaktery sobie i kolejnym pokoleniom. Oczywiście sam mocny charakter nie wystarcza, ale jego brak eliminuje w krótkich abcugach. W ten sposób wypadało się z elity w średniowieczu, wypada się i teraz. Gdy ten mechanizm przestaje działać - tak było w wielu krajach europejskich w XVII i XVIII wieku - dochodzi do zapaści struktury społecznej albo wybuchu. Notabene, to był główny powód degrengolady Polski w XVIII wieku: znaczna część elit przestała od siebie wymagać. Karnawał 1796 roku w Warszawie był ponoć bardzo udany.
Morał z tego jest chyba taki, że biada państwu, którego elity nie stawiają sobie wysokich wymagań. Bez trudu można dziś znaleźć ilustracje... |
|
|
Czesław2 Należałoby jeszcze rozróżnić głupków od drani! |
|
|
Tomaszek Pani Izabelo
Walijczycy wszystkie mocne alkohole piją ze słoików po czymś i po tym można ich poznać . Nikomu to nie ujmuje . A szampan i ostrygi są nawet u nas synonimem buractwa , podobnie jak duży SUV . Ale oni tego nie wiedzą to ich kod towarzyski. Profesor Król też bo mu się od tytułów powaliło .
P.S.
Nie wiem kto to jest i w internecie nawet nie sprawdzałem , ale jak Pani pisze , to burak po prostu ,zasłynął pewnie ostrygami i winem i przepraszam Borata za porównanie . |
|
|
gorylisko Szacunek Szanownej Pani... co do prf króla przejawia obawiam się, że przejawia pani nieuzasadniony optymizm czy on zrozumie o co chodzi z Naną... podejrzewam, że zadowoliłby sie fasolką bo bretońsku gdyby był w alkowie z w/w Naną... |
|
|
paparazzi Właśnie po to mamy internet żeby sprawdzać ile głupców jest na świecie, parafrazując Lema. |
|
|
Jedne z lepszych felietonów na NB, Pani Izabeli , są opatrywane tak kretyńskimi komentarzami, że aż przykro się robi i żal , że ciągle nie znaleziono lekarstwa na głupotę i ślepą nienawiść. |
|
|
Czesław2 Proszę doradzić znajomemu, że na każdej blasze powinien być wytłoczony napis Thyssen Krupp. inaczej znów będzie zmieniał. |
|
|
Kazimierz Koziorowski blichtr, erzac, czy aspirowanie do "lepszych" sfer - narzucanie sie z kafelkowaniem jest tu dobrym przykladem. poza tym styropianowe stiuki i sztukaterie, plastikowe onamenty pomalowane na mosiadz oplatajace "antyczne" kolumny, przykladow mozna podac bez liku.
podobnie jest z kompleksem blota i betonowaniem czy brukowaniem otoczenia nawet tam gdzie tego naprawde nie trzeba drzewom zostawia sie niewielki otwor w betonie ze rzekomo maja sobie poradzic. radza sobie kilka sezonow jak dobrze pojdzie. za komuny zabetonowali miasta wlacznie z rzeczkami w miedzyczasie zmienionymi w cuchnace scieki. teraz juz wies stac na zabetonowywanie sie.
znajomy zwierzyl sie ze musi zmienic stara dachowke ktora wprawdzie ma sie dobrze i dach nie przecieka ale cala okolica ma juz piekne blyszczace dachy z dozywotnia gwarancja z castoramy wiec on ze swoja karpiowka uwaza sie za pariasa. |
|
|
wielkopolskizdzichu Na miejscu Pani Izabeli przed napisaniem kolejnych felietoników sprawdziłbym czy tą samą historię nie opowiadam osadzając postacie w podobnych, ale innych okolicznościach.
Krótko pisząc. Pani Izabela traktuje lekceważąco czytelników zakładając że każdy z nich ma Alzheimera.
Cóż, lekceważenie innych to wyróżnik kasty, do której należy Pani Izabela. |
|
|
Książki na regalach i niekoniecznie zrobionych z sosny ale z bardziej szlachetnego drewna i kafelki tam gdzie być powinny o niczym nie świadczy.
Kafelki ręcznie malowane na ścianie potrafią być dziełami sztuki .
Pani Izabelo ,nie pochodzenie decyduje jakim się jest bo nie zaprzeczy Pani ,że arystokraci czy herbowi w swojej masie dalecy byli od kultury na wysokim C a ci co takimi byli to jednostki,potomkowie dawnych rodów mają dziś całkiem inne zainteresowania a do Opery Kameralnej to chadzają jak celebryci aby się pokazać i to przy wyjątkowej okazji. |