Otrzymane komantarze

Do wpisu: Kamieni kupa
Data Autor
Jak pragnę zdrowia
A powinno być tak: J(-10;4) = 3*17*101 (-909=-3*3*101 dec)  +- >(-909090909=-3*3*41*271*9091 dec) i dopiero wtedy działaniem (-10;10)=J(-10;2)*J(5)*J(-10;5) uzyskujemy wynik jednoznacznie odwrotny J(-10;10)=3*17*161*331*11111 - nie wiedziałeś?
Jak pragnę zdrowia
"A ja myślałem..." To jakiś żart -Tomaszek myślący?!?
jazgdyni
To rozważanie jak najbardziej mnie przekonuje. Do podobnych wniosków doszedłem po lekturze "Władcy much" Goldinga. I o dziwo, w naszej wikipedii znalazłem piękny opis, który zacytuję: "Na poziomie alegorycznym głównym tematem jest konflikt pomiędzy dążeniem do cywilizacji, harmonijnej i pokojowo rządzonej według ustalonych reguł, a Nietzscheańską wolą mocy, która nie toleruje sprzeciwu słabszych. W powieści Goldinga można również odnaleźć opis napięć powstających pomiędzy indywidualną jednostką a zbiorowością, wykazującą syndrom grupowego myślenia, między racjonalną i emocjonalną reakcją na sytuację oraz pomiędzy moralnością a niemoralnością. Powieść pokazuje, jak do tego typu napięć dochodzi i jak ludzie podlegają ich wpływom." Czy to niezbyt wiele analogii do obecnej sytuacji? Taki oto konflikt mamy. Wyobraź sobie, że z tego powodu, który ja stanowczo podzielam,dotyczącego kwestii natury ludzkiej i jej wpływu na system, w USA żądają usunięcia "Władcy much" z Bibliotek. I pełna zgoda - trzeba było to zrobić rewolucyjnie, a nie ewolucyjnie. Lecz gdy gdzieś 10 lat temu to napisałem, to atakowaliście mnie zajadle (sigma), że wysyłam młodych na barykady i chcę, by znowu polska krew się polała. A dobrze wiesz, że jak na tablicy zapisujesz długi wywód, lub równanie i w końcu okazuje się fałszywe, lub błędne, to najlepiej tablicę zetrzeć i zacząć od początku.
Izabela Brodacka Falzmann
Człowiek tworzy strukturę a struktura kształtuje ludzi, nakłada ramy dla ich działalności , wychowuje ich na swój obraz i podobieństwo. Zły człowiek Stalin ( chyba z tym wszyscy się zgodzą) stworzył pewną strukturę. W tej strukturze według jego reguł funkcjonowali ludzie. Czy byli dobrzy czy źli, obojętne, będą się tłumaczyć na Sadzie Ostatecznym. Funkcjonowali dokładnie według planów Stalina, dobrze dla Stalina i jego bandy źle dla nas, przynajmniej dla niektórych z nas. Był taki dowcip bodajże Mleczki. Przed portretem Stalina stoi chłopczyk i pyta:z podziwem " Tatusiu, on to wszystko zrobił naprawdę sam, własnymi rękami?  Na początku tak zwanej transformacji ustrojowej uparcie forsowano tezę, że wystarczy zmienić strukturę a wszystko potoczy się doskonale . Uwłaszczony na majątku narodowym komunista zacznie myśleć jak rasowy kapitalista, a ponieważ własność prywatna jest panaceum, automatycznie, przy pomocy niewidzialnej ręki rynku same  rozwiążą się wszystkie problemy społeczne i ekonomiczne. Im mniej państwa w państwie tym lepiej dla obywateli. Twórcy i propagatorzy tych idei zapominali albo chcieli żebyśmy zapomnieli, że komuniści  zawsze wysoko cenili święte prawo własności (ale własności ukradzionej) i że demontaż państwa ułatwi im tylko ten proceder i zmieni jego skalę. Niektórzy uważali, że trzeba zmienić tylko ludzi. Tymczasem doświadczenie uczy, że dobrzy ludzie trafiając w złą strukturę stają się źli. Pamiętam ucznia, który opowiadał mi jak jako rezydent w szpitalu  dermatologicznym zaczął brać łapówki. Wielokroć widział jak pacjenci wsuwają coś do kieszeni fartucha lekarzy. Gdy wreszcie ktoś wrzucił coś do jego kieszeni udał, że tego nie widzi. To dodatnie sprzężenie zwrotne. Struktura psuje ludzi, a ludzie psują strukturę. Dlatego niektórzy proponują opcję zero- wszyscy won i zaczynamy od początku. tworzymy nową strukturę w oparciu o nowych ludzi. Nie jest to jednak praktycznie możliwe choćby w przypadku prawa i medycyny. Ktoś musi leczyć i ktoś musi sądzić.Nie można wyrzucić wszystkich sędziów i wszystkich lekarzy na zasadzie odpowiedzialności zbiorowej. Tak wyglądała przynajmniej w części lustracja czeska i przyniosła pewne rezultaty ale jest to rewolucja nie ewolucja. Ewolucyjnie nie da się jednak przerwać zaczarowanego koła wzajemnych sprzężeń zwrotnych.Dlatego tak długo jest jak było według terminologii Holland
Jak pragnę zdrowia
No właśnie: rex, a nie regina.
Anonymous
Najpierw sąd przyklepywał obstrukcję policji i prokuratury broniących interesu przestępców, teraz piłka jest w grze. Droga daleka.
Jabe
Jadwiga ze względów formalnych była rex (to po łacińsku). Nie słyszałem, żeby ją nazywano królem.
jazgdyni
@Jabe I jak tu z tobą poważnie rozmawiać?
Jabe
A sąd wszystko zniweczył?
Jak pragnę zdrowia
Tu trzaby było zapytać ElżbietyTudor nr 2, bo o niej śpiewajo "God save the Queen", a nie "King".
Jak pragnę zdrowia
W Polszcze naszey drzewiey Jadwiga przed zaślubieniem Jagiełły była ponoć królem, a nie królową czyli żoną króla. To chiba jeszcze pozostałość z czasów faraonów, gdy taka Hatszepsut czy inna Nefretete była faraonem, a nie faraonową...
Dark Regis
Jabe, liczba 2 nie jest liczbą pierwszą zespoloną, bo rozkłada się na czynniki 2=(1+i)(1-i). Te czynniki są pierwsze i całkowite w sensie Gaussa. Jak popatrzysz na rozkłady innych liczb pierwszych, które nie są pierwsze zespolone, to wyjdzie właśnie to "dziwne" zastrzeżenie, że "dla liczb postaci 4k+1, albo 4k+3...bla bla". Podobnie ta "dziwna" zależność jest do pokazania w systemach resztowych. W przypadku opisywanych przeze mnie rozkładów liczb J(n) (repunits), Małe Twierdzenie Fermata nie zachodzi dla liczby 3 w systemie dziesiętnym. W innych systemach pozycyjnych też są takie liczby "wykluczone". Ale zachodzi pewne "Fantomowe MTF", które objawia się jako strukturalna zależność: mianowicie J(3)=111 jest podzielne przez 3 (jakby zapis w systemie jedynkowym) i jednocześnie J(2)=11 jest zapisem trójki w systemie binarnym. W systemie dwójkowym 3 jest OK i zachodzi MTF, ale w czwórkowym (4=2^2) znów nie. Znowu mamy J(4;2)=11 co daje 3 w zapisie dwójkowym i jednocześnie J(4;3)=111 jest trójka w systemie jedynkowym. Dalej w systemie szesnastkowym identycznie. Ale już w systemie trójkowym (co nie dziwi) nie zachodzi z powodu podzielności bazy przez 3; J(3;3)=111 czyli 13 dec. W systemie negadecymalnym (baza=-10) znów zachodzi MTF dla 3, bo J(-10;2) = 3*17 (czyli -9=-3*3 dec) , ale nie zachodzi dla 5 i znów mamy "fantom" J(-10;4) = 3*17*101 (-909=-3*3*101 dec) -- D(-2;2,2)=[101](-2)=D(2;2,2)=[101](2)=5. Kolejny "fantom" występuje dla jedenastki, czyli J(-10;10)=3*17*161*331*11111 (-909090909=-3*3*41*271*9091 dec). Tutaj mamy J(-2;5)=J(2)=11; a dodatkowo taką zależność strukturalną: J(-10;10)=J(-10;2)*J(5)*J(-10;5), gdzie te dwie ostatnie to 11111 w swoich systemach. Dziwne, nieprawdaż?
Anonymous
"Prokuratura została zdobyta cztery lata temu. Zmieniło się jej funkcjonowanie wobec obywateli? " Tak zmieniło. Przynajmniej w jednej sprawie, którą znam. Zaświadczam dobrą zmianę w czasie urzędowania Prokuratora Generalnego Zbigniewa Ziobro. Nie wiem z czego to wynika i jakie siły działają ale między spławianiem pod pozorami litery prawa a zajmowaniem się sprawą jest różnica.
Izabela Brodacka Falzmann
Jeżeli uważać 2 za liczbę pierwszą to faktycznie jest ona wśród nich jedyną liczbą parzystą. Pozostałe nie mogą być pierwsze bo dzielą się z definicji przez 2. To kwestia definicyjna."1" oraz "2"  są uważane często za liczby , które nie są pierwsze ale to bez znaczenia.Można dodać założenie powyżej dwóch. Każda liczba pierwsza powyżej 3 jest tej postaci to znaczy 6n+5 lub 6n+1 gdzie na jest liczbą naturalną. Natomiast nie każda liczba tej postaci jest liczbą pierwszą.Twierdzenie odwrotne nie jest słuszne.
Jabe
„Trzeba” dokonać przeprojektowania. Gdy zapytałem śp. Eskę, na jaką trzeba zmienić konstytucję, odpowiedziała, że na lepszą. Proszę mi nie mydlić oczu sanacyjnymi fachowcami. Brak zainteresowania naprawą państwa aż w oczy kole. Gdy pojawiają się przeszkody na drodze do władzy, rusza machina propagandowa mieszająca przeciwników z gównem. To wszystko. Dla maluczkich ta cała dobra zmiana oznacza inwigilację, dokarmianie (wielu to akurat się podoba), pańszczyznę śmieciową i inne takie przyjemności (ostatnio kierowcy podpadli). Prokuratura została zdobyta cztery lata temu. Zmieniło się jej funkcjonowanie wobec obywateli? Przecież sprawy, o których Autorka pisze, podpadają pod kryminał. Tak więc myślenie, że przyjdzie mądry i zrobi, co trzeba, a my mamy tylko trzymać kciuki i postawić krzyżyk raz na czas prowadzi donikąd. Ja jestem zwolennikiem debiurokratyzacji i decentralizacji. Ta ryba jest zepsuta od głowy. A im mniej urzędnicy mają do czynienia z pieniędzmi, tym mają mniej okazji by je ukraść. Dotyczy to także szczytów władzy (a nawet 447). Tylko że PiS idzie w dokładnie przeciwną stronę, mamiąc ludzi państwem dobrobytu i wynajdując coraz to nowe złe kolektywy, które rzucają biednej władzy kłody pod nogi.
jazgdyni
Cześć Dżebe Pierwsze zdanie świetne. Non plus ultra. Dalej gorzej. Zakładasz, że system (państwo) pozostaje niezmienne i wymienia się tylko "złych" ludzi na "dobrych", To nie zadziała, jeżeli system został "zaprojektowany też przez złych". Tu trzeba dokonać nie tylko sanacji, ale również przeprojektowania systemu - usunięcia wad projektu. Dlatego jest tak silne parcie fachowców w kierunku zmiany konstytucji. Jeżeli chodzi o prawo, to generalnie się zgadzam z uwypukleniem "to prawo należy dobrze zaprojektować". Rzymscy fachowcy byli nieźli, a Napoleona nieco popsuli. Dobre prawo MUSI mieć sprawiedliwość na pierwszym planie. A wg. mnie bardzo ważna jest bardzo wąska swoboda do interpretacji. Nic tu nie może być dwuznaczne. I ostatnie zdanie: są zainteresowani. Tylko jak to mają zrobić, jak całej władzy nie przejęli. Jak ktoś to mądrze powiedział: rządzą, ale nie panują.
Jabe
A królowa to zawsze tylko żona króla?
tricolour
@Jak Gdy kobiety chcą żeńskich końcówek w nazwach zawodów, to dochodzi do potworków. Sędzina to żona sędziego, a adiunktka to nałożnica profesora, prawda? 😛
Dark Regis
Pani Izabelo, w sieci jest bardzo ciekawy artykuł opisujący pewien niedostrzegany przez nikogo fenomen i zarazem problem. Mianowicie dlaczego w pierścieniu liczb całkowitych, a dalej w ciele liczb wymiernych, nie odwrócić kolejności działań i mnożenie wziąć jako abelową grupę "addytywną", zaś dodawanie jako drugie działanie binarne, jakoś tam rozdzielne względem pierwszego (tu trzeba uściślić) i mające "jedynkę", czyli 0? To by powiedziało sporo o pewnych hipotetycznych "równoważnościach", czy inaczej analogiach pomiędzy rozkładami na sumy i rozkładami na iloczyny liczb. Linki do wspomnianego tematu: 1) "How a Strange Grid Reveals Hidden Connections Between Simple Numbers" - quantamagazine.org 2) "Smaller Is Better: Why Finite Number Systems Pack More Punch" - quantamagazine.org 3) Na deser: "With Category Theory, Mathematics Escapes From Equality" - quantamagazine.org 4) Polecam też 3 ciekawe tematy dla "ogólniaków": mnożenie Karacuby, mnożenie Montgomery'ego, probabilistyczny test pierwszości Millera-Rabina (z tego korzystam przy łupaniu liczb na czynniki - napisałem sobie "mocną" wersję na słabe maszyny rozbudowaną o repunity itp. jak w tekście ;)). 5) Karacuba: "A New Approach to Multiplication Opens the Door to Better Quantum Computers" - quantamagazine.org 6) Repunits: stdkmd.net
Jak pragnę zdrowia
Być może winnam chylić czoło przed ujawnionymi w tej dyskusji autorytetami w dziedzinie matematyki, o której nie mam bliższego pojęcia,a która  omal nie nie pozbawiła matury (uraz do tej  "królowej nauk" pozostał mi do dzisiaj). Wszakże  wypowiadanie tez,hipotez,teorii i opinii w sprawach prawniczych raczej by owym matematykom odradzała, jako że tu obowiązują inne, niż w matmie, reguły. I na koniec: palestra to adwokatura, a sędzina, to żona sędziego.
Jabe
Państwo to mechanizm, który działa sprawnie, jeśli jest zaprojektowany z uwzględnieniem ludzkich słabości. Dobór ludzi jest w działaniu tego mechanizmu istotnym elementem, ale nie zbuduje się dobrego mechanizmu wyrzucając złych ludzi, nawet jeśli się ma dobrych na podmianę. Po pierwsze nie wiadomo, kto byłby tak mądry, żeby wiedzieć, kto się nadaje, a kto nie. Po drugie, nawet jeśli właściwi ludzie znajdą się na stanowiskach, źle zaprojektowane państwo doprowadzi do ich skorumpowania lub zastąpienia skorumpowanymi. Prawo jest wynalazkiem, który pozwala zobiektywizować poczucie sprawiedliwości. Jeśli się postuluje prymat sprawiedliwości nad prawem, to przyzwala się na samowolę bardziej wpływowych. To prawo należy dobrze zaprojektować. W szczególności należy oddzielić prawo od administracji. Fakt, że wśród rządzących i ich zwolenników brak zainteresowania tym tematem, świadczy, że nie są zainteresowani naprawą państwa, a jedynie przejęciem władzy.
Dark Regis
ale wręcz zachęca do ciągłego "odwracania kota ogonem" i pytania "a co będzie jeśli zechcę wziąć liczbę spoza poprzedniej dziedziny?". Im więcej nietypowych regularności w opisie liczb (języku, systemie), tym ciekawsze są spostrzeżenia i wnioski, np. uogólnienie Małego Twierdzenia Fermata, regularności rozwinięć "dziesiętnych", arytmetyka. Wreszcie, zapinając klamrę nad całością, tym dziwniejsze bierzemy rozszerzenia ciał liczbowych, do których zaliczyć należy ciała cyklotomiczne (rozszerzenia o pierwiastki z jedynki), ale także ciała p-adyczne i szereg innych, jeszcze bardziej dzikich. To już jest teren algebraicznej teorii liczb i po części geometrii algebraicznej. To właśnie tu skupiła się walka z problemem zarówno hipotezy Riemanna, jak i hipotezy Goldbacha. Jednym ze stosowanych narzędzi jest np. K-teoria, która pozwala na różne sposoby "odwracać kota ogonem" i albo przechodzić ze świata przestrzeni i rozmaitości do świata liczb, albo odwrotnie. K-teoria jest tylko jedną z emanacji metod teorii kategorii w matematyce, wywodzącej się przecież wprost z geometrii algebraicznej. Drugie płuco stanowią metody algebry homologicznej, które w skrócie scharakteryzować można zdaniem "a po co nam izomorfizmy, skoro wystarczy strukturalne podobieństwo". No i wróciliśmy do naszych rozkładów. Otóż owo podobieństwo strukturalne w rozkładach "repunits" J(n) na czynniki pierwsze jest ewidentnym przejawem działania pewnego funktora z jakiejś kategorii, której obiektami są jakieś tam nieistotne "rowery" ale morfizmami są na pewno "ogólne schematy rozkładów" i ich zależności. Teraz tylko trzeba raz a dobrze "odwrócić kota ogonem" i zapytać: "Skoro schematy obowiązują dla liczb konkretnej postaci, to może by tak poszukać rozszerzenia tego funktora na dziedzinę obejmującą wszystkie inne liczby? Podejrzenia takie pojawiły się po obejrzeniu rozkładów dla liczb Fibonacciego, które są ewidentnym przykładem takie właśnie uniwersalnej reguły. Na mój nos odpowiedź kryje się w pewnym toposie, którego cech jeszcze nie znam, ale poznam póki żyję :). Dlatego właśnie niektórym wydaje się, że "niektóre twierdzenia/hipotezy nie mają dowodów", bo po prostu w toposach może nie obowiązywać pewnik wyboru, stąd zasada wyłączonego środka, a stąd zbiór obiekt liczb naturalnych nie musi być uniwersalny, czyli wzorcowy. Nawet w teorii grup widać, że rozcapierza się on na końcu jak dziadowski bicz, bo nieskończone p-grupy, granice p-grup skończonych, to są kompletnie różne obiekty, a nie jakiś jeden "przeliczalny nieskończony". Podobnie rozwłóczy się na boki hierarchia skończonych grup prostych, które tam traktować można jak takie "dzielniki pierwsze". Pozdrawiam
Jabe
Nie każda liczba pierwsza jest tej postaci i nie każda jest nieparzysta. Ostrożniej.
Izabela Brodacka Falzmann
@ Imć Waszeć Jak to miło, że jest z kim rozmawiać. Czekam na ciąg dalszy. Hipoteza Goldbacha wydawała się prosta do udowodnienia ale jak się okazuje nie jest. Istnieje twierdzenie , że każda liczba pierwsza jest postaci 6 n +1 lub 6 n + 5 .  Twierdzenie odwrotne jest oczywiście nieprawdziwe. To znaczy nie każda liczba tej postaci jest liczbą pierwszą. na przykład : 25=4 x 5 + 5 nie jest liczbą pierwszą.To powinno być wskazówką. Trzeba znaleźć formułę wykluczającą liczby tej postaci ze zbioru liczb pierwszych. Twierdzenie odwrotne do hipotezy Golbacha jest oczywiście prawdziwe. Każda liczba będąca sumą liczb pierwszych jest liczbą parzystą jako suma liczb nieparzystych. 
tricolour
@Izabela, To, czy jest to twierdzenie odwrotne, to bym się spierał, ze względu na kryterium, że trójkąt jest prostokątny w założeniu. Ale spierał się nie będę, bo nie o to chodzi, chodziło o założenie i tezę. Kiedyś, może byłem w trzeciej klasie szkoły podstawowej, miałem kłopoty z równaniami. Ojciec wziął mnie w obroty: jest problem x=2, y=3, ile to jest x+y - pyta Ojciec. Pięć - odpowiada mały tricolour. Źle - konkluzja Ojca, ja w ryk, rodzina za mną murem, że pięć, a Ojciec, że to wcale nie jest pięć, że tumany jesteśmy. Podobnie jest z Panią. Źle. Jeżeli sędzia ukradł pięć dych, to należy go sądzić za kradzież. Aż tyle i tylko tyle. Pani twierdzenie, że powinien być wykluczony z palestry, to wyrok bez sądu. Jeśli na dodatek nie jest Pani sędziną (a pewnie nie jest), to jest to amatorszczyzna. Reasumując: osoba bez stosownego wykształcenia merytorycznego (jeśli Pani rzeczywiście go nie ma, co podkreślam) wydaje wyroki bez procesu. Przyzna pewnie Pani, że to nie brzmi dobrze i jeszcze gorzej rokuje, gdyby ktoś miał coś z tym zrobić, poza wyrzuceniem pomysłu na śmietnik. Jeśli Pani chce wydawać wyroki bez sądu, to zapraszam na most zaprojektowany przez gościa, który nie ma pojęcia o mostach. Innymi słowy. Jeśli x=2, y=3, to x+y=2+3. To, że dwa plus trzy równe jest pięć ma najmniejsze znaczenie z równaniu, a wynik w postaci jednej liczby w ogóle nie ma znaczenia (bo 2+3 liczbowo równa się także 10-5, a to sensu wynikającego z równania nie ma). Mało tego: gdyby rzecz matematyczna była odwzorowaniem stanu fizycznego, to wynik w postaci jednej liczby byłby błędny z natury rzeczy i przez to nie do przyjęcia. Dlaczego? Ze względu na brak rachunku błędów. "Złodziej ma sadzić złodziei, a może morderca morderców?" - pani nie odrobiła zadania mojego Ojca, gdy była w trzeciej klasie szkoły podstawowej. I o tym jest moje pisanie: o porządku i kolei rzeczy...