|
|
Anonymous Jeżeli to nie jest wynarodowienie to co nim nazwać? |
|
|
megalampus Teoretyczne wyliczenia i oszczednosci..Syreny jezdza do dzis wlasnie z powodu tej "przewymiarowosci"."precyzyjnych" samochodow zezlomowano w miedzyczasie w liczbie 10-krotnej ( srednie zycie samochodu 5 -6 lat) |
|
|
megalampus Efekt "skomunizowania spoleczenstwa" oni nie wiedza ,ze moze byc inaczej..
Przywiozlem znajomym ze Szwajcari : Valais-Crans-Montana) duzy kawal dobrego ,lokalnego sera..Po sprobowaniu stwierdzili ,ze " tego nie da sie jesc" :-))
Wszedzie gdzie sie rozgladam widze " Homo Sovieticus" |
|
|
Anonymous W pierwszej chwili odczytałem tytuł jako "Wybory czekoladopodobne". Wyrób tandety i handel iluzją też są lichwą. Mamy chodzić w kieracie i nie kumulować kapitału. To jak sprzedawanie tubylcom szklanych paciorków za kamienie szlachetne.
Poruszyła Pani temat trwałości budownictwa. Mój znajomy właśnie buduje dom w technologii szkieletowej. Krótką chwilę odwodziłem go od tego pomysłu. Odstąpiłem wobec stanowczości jego przekonań. Uderzyło mnie, że nie chciał trwałości, wręcz przeciwnie za atut uważał możliwość przebudowy i rozbiórki obok spraw racjonalnych jak tempo prac. Ceną taki dom nie różni się od kosztu budowy w tzw.technologii tradycyjnej. Właśnie: użyłem określenia cena, bo nie oddaje ona wartości gotowego domu, ani sumy kosztów materiałów i robocizny. Różnica wynika z rzekomej technologii i tzw.know-how, rzekomo specjalnej obróbki materiałów. Tak opakowana jest lichwa.
Napisała Pani : "To nie jest kwestia techniczna, to kwestia nastawienia.". To fakt. W USA częściowo uzasadniona maleńkością człowieka wobec żywiołów i przestrzeni. Częściowo, bo Hiszpanie nie budowali z płyt OSB przedzielonych wełną mineralną i do dzisiaj w Kalifornii widać zrąb ich cywilizacji. Naszej cywilizacji.
Skąd zatem nastawienie do życia "w chmurze", podobnie jak proponuje się korzystanie z programów komputerowych zamiast sprzedaży ich na własność? Wygląda to na formę niewolnictwa, by ograniczyć wolność brakiem pełni własności (nietrwałość, dzierżawa). Z braku możliwości kumulacji kapitału człowiek jest w ten sposób nakłaniany do pracy w kieracie łagodną perswazją, a nadwyżki wydaje jako homo ludens. System już sprawdzony. Teraz udoskonalony - nasi arendarze planują pieniądz plastikowy. |
|
|
megalampus Nawet te autentyczne Elity zamieniono w czekoladopodone :-)) ...ktorym to pasuje bowiem nidgy by nie sprostali poprzeczce wyznaczajacej granice bycia autentyczna Elita..
To czysty Komunuzm Kulturowy i bezposrednia jego obecnosc w naszym codziennym zyciu..Konsekwencje golym okiem widoczne.. |
|
|
megalampus Swietnie to kolega wyjasnil..Mozna miec najlepszy pomysl i rozpoznac autentyczna potrzebe Rynku a i to nie gwarantuje zysku..bowiem zawsze sie znajdzie ktos kto wejdzie w ta nisze z produktem czekoladopodobnym..
Wypiera z niszy autentyczny towar i rynek zamienia sie w czekoladopodobny..Substytuty zawsze beda tansze od orginalu..
Zyjemy w dobie swiadomej pauperyzacji spoleczenstw a przez to jednostek..Kluczem w handlu jest " disposable income" i on plus "Overhead expenses "..determinuje wszystko..
Zgodze sie kolego ,ze to narzucony model ekonomiczny a nie system spoleczny jest winny "uchinszczania' naszych potrzeb i stylu zycia..Smierdzi tu Komunizmem na odleglosc ! |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Tak ludzie zmieniają zainteresowania, zmieniają mężów, zmieniają pracę i mieszkania. W nic nie warto inwestować więc żyjemy wśród śmieci. Kupujemy w galeriach ubrania jednorazowe. Po co je szanować? Nie szanujemy dzieł sztuki bo trudno szanować toto co się sztuką nazywa. Czy nam to odpowiada? |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann To politechnika rzeszowska jest bardziej szczera i prawdomówna wobec studentów. Nie lubię marnować rzeczy i staram się je oddawać w dobre ręce. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann To prawda zmuszeni jesteśmy do życia tymczasowego, bez planowania na pokolenia, bez własności, bez zabezpieczeń. Inwestowanie w nieruchomość nadająca sie tylko do rozbiórki nie daje zabezpieczenia.Podobno najkorzystniejsze inwestycje to dzieła sztuki. Nie oparły się one jednak rabunkowi i zniszczeniu. Żyjemy otoczeni śmieciami, jemy śmieciowe żarcie, pracujemy na śmieciowych umowach. Produkujemy klipy reklamowe czyli też śmiecie. To metafora naszych losów. |
|
|
laesir Z przykrością muszę stwierdzić, że powtarza Pani komunały.
1) "Najlepiej bez laktozy, bez tłuszczu, a może zupełnie bez mleka." tzw. melko bez laktozy to zwykłe mleko z dadatkiem enzymu laktazy.
Laktoza to dwucukier składnik mleka. Skłąda się on z 2 cząsteczek cukrów prostych: 1 cząsteczki glukozy i 1 cząsteczki galaktozy. Na te włąśnie cukry proste zostaje rozbita cząsteczka laktozy w procesie trawienia w obecności enzymu laktazy.
Niestety, u części ludzi, w wieku 2–12 lat ustaje wytwarzanie laktazy. W efekcie dochodzi do fermentacji laktozy przez florę bakteryjną jelita, co często powoduje bóle brzucha, biegunkę, wzdęcia i inne objawy żołądkowo-jelitowe, określane łącznie jako nietolerancja laktozy. Azjaci np generalnie nietolerują laktozy. "Rasa żółta" tak ma.
Rozwiązaniem problemuz nietolerancją laktozy jest dodanie do mleka przy jego rozlewaniu enzymu laktazy, który jest szeroko stosowany w przemyśle spożywczym. Dzięki temu laktoza zostaje rozbita na cukry proste już w butelce/kartonie. Samą laktazę pozyskuje się z drożdży. Ot i cała tajemnica mleka bez laktozy.
2) Niestety szklane opakowania są bardzo problematyczne. Po pierwsze są drogie, ciężkie i podatne na uszkodzenia. Co gorsza jednak ich ponowne wykorzystanie jest jeszcze droższe i zasobochłonne. Trzeba zorganizować sieć punktów skupu, transport itd., a to dopiero początek. Każdą butelkę należy sprawdzić pod kątem uszkodzeń, a następnie umić i zdezynfekować w dużej ilości wody i kwasu solnego. Dlatego powtórne wykorzystnie butelek szklanych praktycznie zniknęło. Plastikowych butelek z kaucją też nikt powtórnie nie napełnia, a jedynie zbiera z rynku w celu pozyskania dobrej jakości plastiku do celów przemysłowych.
3) Co do jakości różnych produktów długo by opowiadać. Kiedyś Syrenę mógł naprawić przysłowiowy kowal czyli kazdy. Stopień skomplikowania współczesnych samochodów jest tak ogromy, że mało kto podejmuje się wielu napraw. Niestety wraz ze wzrostem stopnia skomplikowania, rośnie liczba elementów, które mogą się zepsuć. Współczesne samochody są tak naszpikowane automatyką, elektroniką, radarami itp., że strach pomyśleć co się stanie jak gdzieś w środku spuchnie mały kondensator.
Poza tym kiedyś technologia nie pozwalała wytwarzać elementów "wycyrklowanych" co do milimetra, więc naturalnie były one przewymiarowane, a tym samym bardziej żywotne. Dziś roboty potrafią wykonywać cuda z chirurgiczną precyzją. I tak np. zamiast 1kg stali zużywa się tylko 0,5 kg do wykoniania danego elementu. A to wziąwszy pod uwagę skalę produkci znaczące oszczędności. |
|
|
mjk1 Wprowadza Pani czytelników w błąd pisząc, że to wina systemu społecznego. Mam nadzieję, że nieświadomie. To nie współczesny zdemokratyzowany świat postawił na wyroby czekoladopodobne. Cały świat, nie tylko demokratyczny, został do tego zmuszony przez obowiązujący w całym świecie, jednakowy dla wszystkich, system ekonomiczny. Uczono tego w szkole zarówno Panią jak i mnie, nie wiem tylko dlaczego Pani o tym zapomniała? Pozwoli Pani, że przypomnę. W całym świecie od zawsze obowiązywała zasada, że na wszystko trzeba zapracować. Problem tylko w tym, że się nie da. Teraz tłumaczę dlaczego. Każde przedsiębiorstwo, aby istniało i rozwijało się musi być rentowne. W każdym rentownym przedsiębiorstwie, koszty wytworzenia nie mogą być wyższe od kosztów przychodu. Koszty zaś pracy, włącznie z zyskiem właściciela, są tylko częścią wszystkich kosztów. Co z tego wynika? Tylko to, że wszyscy pracownicy włącznie z właścicielem, za zarobione pieniądze, nie są w stanie wykupić całej produkcji. Część produkcji nie zostanie więc sprzedana. Jeżeli nie zostanie sprzedana pracownicy, włącznie z właścicielem i tak stracą pracę. W warunkach istniejącej konkurencji chodzi więc o to, żeby stracić pracę później niż konkurent, czyli sprzedać wyprodukowane towary wcześniej niż konkurencja. Ponieważ uczciwie koszty można obniżyć tylko do pewnej nieprzekraczalnej granicy, aby jeszcze bardziej obniżyć cenę, trzeba się uciec do nieuczciwych praktyk. To konieczność a nie chęć zysku za wszelka cenę. Stąd biorą się te wszystkie wyroby czekoladopodobne we wszystkich gałęziach światowej gospodarki. To system ekonomiczny a nie system społeczny jest temu winien. Pozdrawiam Panią.
|
|
|
kaliszanin są tacy co wciąż z bańką po mleko jeżdżą. ja chleb sam piekę i nie marudzę (chętnej Pani podeślę recepturę i 4-letni zakwas). mojej żony 11-letnie auto nie zepsuło się ani razu a przejechało w warunkach okołomiejskich ponad 200 000km i jak je widzę na podjeździe to wciąż wolę wsiąść do niego niż mojego 3-letniego wyrobu samochodopodobnego.
z autopsji: podkaliska fabryka robiąca sofy dla ikei ma dwie wstępne wytyczne projektowe: cena i wygląd połączony, ale już coraz mniej z funkcjonalnością. do tej pierwszej dochodzi się tnąc jakość komponentów - zawsze. i zapewniam Panią, że to jedyna praktyka w tego typu sieciówkach.
ale jest jeszcze rozum i wybór. nie kupujmy gówna i nie marudźmy. całe moje agd (poza żoną, ta ma wciąż 18) ma 14 lat i się jeszcze nie zepsuło. z drugiej strony trend jest taki, że musimy mieć WiFi w lodówce wiec starą po kilku latach wyrzucamy.
ps.proszę napisać, o którą politechnikę chodziło.
ps. proszę pamiętać że rynek psują i konsumenci i producenci ale wciąż zachowując zdrowy rozsądek mamy wybór. |
|
|
tricolour Opisuje Pani czasy gdy mało możliwy był awans z miejsca urodzenia. Rozwój nauki i technologii dokonał rewolucji, gdzie zawartość głowy wyciąga z miejsca urodzenia w dowolne miejsce świata. Taki kosmiczny przeskok wymusza używanie rzeczy tymczasowych bo życie staje się zbiorem chwil a nie ciągłym prodesem w jednym miejscu.
Skoro dzis jest kantarek, a jutro akwelung, to trwalosc ich musi byc co najwyzej sezonowa. |
|
|
kaliszanin jak już to kulawi jesteśmy też i my sami. ja czasami stoję nad tymi workami i zastanawiam się co gdzie wrzucić a wystarczy aby ustawowo wymusić aby opakowanie posiadalo kolorowy piktogram np koło kodu kreskowego w kolorze worka do recyklingu. proste - mój pomysł choć pewnie nie tylko proszę brać.
Ps dzisiaj pod moim domem pojawił się zgodnie z obietnicą miasta drugi pojemnik. mam już więc zielony i brązowy. sąsiad ma jeszcze popielaty na popiół. do tego trzy kolory worków. rozmawiałem ostatnio z córką o tym, że umiar to cnota - idę ukryć pojemnik. |
|
|
kaliszanin sprzedawca osiągnął swój cel więc po co te żale. nie wyłączać w sklepie rozsądku i myśleć, myśleć, myśleć bo co zostawimy naszym dzieciom. |
|
|
Czesław2 Warto produkować takie słoiki, bo 90% ludzi kupuje opakowanie, nie zawartość. Niedawno słyszałem awanturującego się faceta o reklamówkę w sklepie. Stwierdził, że mieszka w Europie i z siatkami do sklepu chodził nie będzie. Taki jest system gospodarczy świata. Drukowanie bilionów na produkcję bubli, a tak na prawde, to na przejęcie kontroli nad wszystkim, co się rusza. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann To prawda,ale po co ten wybujały recykling jeżeli jak dotąd każda kajzerka opakowana jest w torebką z folii a o zwrotnych opakowaniach nikt nie chce słyszeć. Kupiłam ostatnio ogórki kiszone w ozdobnym słoiku wyglądającym jak kryształowy wazonik. Wyrzuciłam bo przecież nie będę zbierać śmieci. Ale czy warto produkować takie ozdobne słoiki do zwykłych ogórków, słoiki które jak wszystko znajda się na śmietniku. Szczytem idiotyzmu były za komuny zakłady, które przerabiały dobre drewno na paździerz żeby produkować z tego ohydne meble. Od tego czasu ludzie powinni się jednak zreflektować i nie robić głupot.. |
|
|
nurt Przez kulawy recykling toniemy w śmieciach - – Jakość odpadów pochodzących z selektywnej zbiórki jest w Polsce bardzo słaba. Często frakcje surowcowe, nawet po ich oczyszczeniu w sortowniach, nie nadają się do ponownego wykorzystania – twierdzi Matlak.
Eksperci podkreślają też, że złej jakości śmieci nie będą już miały wzięcia, bo jest ich zwyczajnie za dużo. Chiny, które do tej pory skupowały nawet 40 proc. europejskich odpadów z tworzyw sztucznych, zdecydowały się już tego nie robić. W efekcie nie tylko Polska, ale cały Stary Kontynent zaczyna zmagać się z nadpodażą odpadów.
...........................
serwisy.gazetaprawna.pl |