Otrzymane komantarze

Do wpisu: To nie Uniwersytet, tu trzeba myśleć
Data Autor
Pani Anna
@Marek1taki, Pan jak rozumiem ze Śląska, prosze mnie poprawić, jeżeli coś źle zrozumiałam, podobno po uliach jeździ 60 wymazobusów? Coś niezwykłego, nie ma granic tej śmieszności. Tymczasem pandemia stała się, jak rozumiem doskonałym pretekstem do wygaszania kopalń? Do górników i ich rodzin rozesłano ok. 30 tysięcy SMS-ów, aby na razie pozostawali w domach i starali się ich nie opuszczać - zwłaszcza, że chorują "bezobjawowo"...
Izabela Brodacka Falzmann
Ja też go wspominam jako mądrego człowieka.
Izabela Brodacka Falzmann
Ja też byłam w szpitaliku dziecięcym na zaproszenie lekarzy gdy jeszcze funkcjonował. Możliwość wniesienia pacjenta z podwórza, bez kontaktu z wnętrzem a także śluzy dezynfekcyjne dla personelu gwarantowały bezpieczeństwo małym pacjentom.W tym samym okresie w szpitalach dziecięcych na przykład na Kopernika i na Niekłańskiej  nie potrafiono uporać się z rotawirusem. Co kilka tygodni wszystkie dzieci były chore. W Otwocku ze względu na spory teren dzieci mogły bawić się w lesie izolowane od innych. Teraz oddział dziecięcy sąsiaduje ze szpitalem gruźliczym dla dorosłych. To ie jest najlepsze rozwiązanie. Poza tym w przypadku poważnej epidemii taki szpitalik bardziej nadawałby się na  "szpital jednoimienny" ( idiotyczna nazwa) niż wiele innych gdzie izolacja jest iluzoryczna albo osiąga się ją wielkim kosztem.
Anonymous
Ciekawe badanie zrobiono w Krakowie. politykazdrowotna.com Badanie miało charakter "zwiadowczy". Dotyczyło tylko bezobjawowych i niebadanych. Badano odporność (przeciwciała klasy IgG), nie badano antygenu wirusa. Wykazano, że 2% populacji Krakowa zakaziło się wirusem  co najmniej 7 dni wcześniej (min. po 7 dniach pojawiają się p-ciała IgG). Nadal nie ma badania przesiewowego dla całej populacji Polski z zarażonymi koronawirusem włącznie. Zróbmy więc symulację - proszę mnie sprawdzić i ewentualnie sprowadzić na ziemię: Zakładając hipotetyczną ilość zakażonych bezobjawowych niebadanych w Polsce na 2% otrzymujemy 0,02 x 38.000.000 = 760.000 osób. Po dodaniu 15366zakażonych zbadanych do dzisiejszego dnia mamy 775.366 zakażonych co przy 766 zgonach daje 766 : 775366 = 0,001. 1:1000, że po zakażeniu koronawirusem umrzemy. Nadal nie ma badania przesiewowego na populacji Polski np. antygenu i przeciwciał na 10.000 losowej populacji jednego dnia by zweryfikować liczbę zakażonych i chorych. Wynik pozwoliłby oszacować śmiertelność. Wyniki łącznie byłyby uzasadnieniem dla restrykcji lub ich zniesienia.
jazgdyni
CD. (przepraszam, przekroczyłem limit) Dzisiejsze metody wpływu na osobowość ludzi są bardziej subtelne i zarazem bardziej groźne niż te esesmańskie. A cel takiego wysłannika piekieł Sorosa, który dopiero co pokazał przez swoich "mędrców" z Fundacji Batorego, jak rozwalić demokratyczne władze, zdestabilizować państwo, by w końcu je zniszczyć, jest właśnie depopulacja świata.  Chcemy, czy nie, ideologia manipulacji już nie tylko umysłami, lecz nawet życiem ludzi, istnieje. Proszę spojrzeć, że w działaniach totalnej opozycji, nawet ich wyborcy są lekceważeni i się nie liczą. Pogarda do ludzi na dzieńdobry wypiera szacunek dla drugiego człowieka. Ba -do każdej żywej istoty. Serdeczności
jazgdyni
Witaj Izo To bardzo smutne konstatacje, które przywołałaś. Ta "niefrasobliwość"... No dobrze, niech będzie niefrasobliwość. Lecz ona z czegoś wynika. Nie będę sięgał aż do XVIII wiecznego maltuzjanizmu, bo ktoś może skontrować, że kontrola populacji dotyczyła "tylko" kolonii, lecz zawsze w tym temacie zapala mi się hasło "Klub Rzymski", czyli raportu z 1972 roku, kiedy byliśmy młodzi i piękni, a Ty zapewne myślałaś o starcie w Wielkiej Pardubickiej, a ONI już wtedy "symulowali" prawidłowy poziom demograficzny dla Polski. Prawie 50 lat temu! Jednym z najbardziej nagłośnionych programów globalistycznych był raport "Granice wzrostu", przygotowany dla Klubu Rzymskiego w 1972 roku przez zespół naukowców z Massachusetts Institute of Technology (USA), pod kierownictwem małżeństwa Dennisa i Donelli Meadowsów. [...] Po kongresie demograficznym, który odbył się w Bukareszcie w końcu 1974 roku, profesor Meadows udał się w objazd stolic ówczesnych krajów socjalistycznych, między innymi do Warszawy. Z tej okazji ukazujący się w PRL tygodnik "Kultura" (nr 2/604 z 12 stycznia 1975 roku) przeprowadził wywiad z Meadowsem zatytułowany "Granice prognozy". To właśnie w tym wywiadzie profesor Meadows stwierdził, że około 15 milionów ludności dla Polski "gwarantowałoby równowagę". [...] Wywiad z Meadowsem zawierał inne jeszcze rewelacje. Na pytanie peerelowskiego dziennikarza, jak wyobraża sobie drastyczne zahamowanie rozrodczości, Meadows odpowiedział: "Państwo o ustroju socjalistycznym ma w tej mierze szczególne możliwości". Indagowany, czy rodzina może chcieć mieć dzieci i czy ma do tego prawo, odparł: "Absurd". Na sugestię, że nie można lekceważyć tradycji i biologii, stwierdził: "Łatwo je zmieniać". Na pytanie, czy odmawia ludziom prawa wolności posiadania potomstwa, odrzekł: "Sądzę, że społeczeństwo (…) powinno rządzić się logiką (…). Można stworzyć politykę kierującą rozrodczością". [radiomaryja.pl] Czy te minione 50 lat nie wystarczyły by stworzyć podwaliny cywilizacji śmierci z eutanazją i aborcją do 3 roku życia? Czy u co bardziej tępych akademików, urzędników i polityków nie wbudowano w świadomość lekceważenia życia, dobrostanu chorego i powszechną znieczulicę w miejsce solidarności. Ta paskudna postawa i światopogląd niestety trwa do dzisiaj. Więcej niż połowa praktykujących lekarzy ma gdzieś swoją misyjność i bycie służbą zaufania publicznego. A pozostały personel medyczny? Szkoda gadać. SSmani u swoich szkolących się oficerów niszczyli pozytywne uczucia wyższe w ten sposób, że dawali im na wychowanie i opiekę psa szczeniaka. A po roku rozkazywali im go brutalnie zabić. 
kaliszanin
dzień dobry,  przyznać jednak trzeba, że ów Pan starszy wykorzystał swoje 5 minut i zapisał się w Pani wspomnieniach bardzo trwale. kiedyś więcej składowych naszego życia miało twarz, nazwisko, lub możliwy do zapamiętania cytat (mój ulubiony zapamiętany z PWR starszego Pana Profesora z PCIM - choć pewnie nie tylko jego - to krótka sentencja, że to co wlata to i wylata). dziś za wszystkim stoi niewidzialna ręka kapitalizmu a nasz byt o ile coś znaczy/ma wartość godną zainteresowania może się stać ofiarą bezwzględnego ataku anonimowej kasty w obliczu rzecz jasna litery prawa. moja mama do dziś wspomina jak poszła opierdzielić za komuny prezydenta Kalisza w sprawie mieszkaniowej z pozytywnym dla nas skutkiem. dziś prezydent uśmiecha się do mnie z miejskich autobusów ale doczłapać się do niego bezpośrednio z ulicy nie zdołałby nawet Tom Cruise. pozdrawiam 
Pani Anna
W podobnym szpitaliku chorób zakaźnych w niewielkim miasteczku 40lat przepracowała moja Mama... Oddalony od głównych budynków o 200m, odgrodzony, jedno piętro dla chorych na żółtaczkę, drugie dla pozostałych. Do każdej izolatki osobne wejście z niezależnego korytarza. Chorzy w ładną pogodę spacerujący sobie wśród zieleni. Strzykawki i igły dezynfekowane przed każdorazowym użyciem bo to nie były czasy sprzętu jednorazowego... Szpital oddalony i położony na uboczu, więc chyba nieatrakcyjny komercjalnie bo jeszcze istnieje no, i to nie Warszawa...
tricolour
Kobito, to obraźliwe? W wątku napisanym przez kobietę... savoir-vivre.  
Anonymous
Świetny tytuł. Ludzie mniej wyedukowani posługują się rozumem a nie autorytetem ekspertów. To oni a nie wykształceni dostrzegają, że: "Działania przeciwdziałające obecnej epidemii wydają się być chaotyczne i nie do końca przemyślane, czasami wręcz magiczne. To wynik sprowadzenia wykształcenia do szamanizmu i rytuału procedur. A w Otwocku byłem - całkiem jak Zelig. Na stażu podyplomowym ordynator wysłał mnie z dokumentacja pacjenta z ogniskiem gruźlicy kręgosłupa. Ośrodek ortopedyczny specjalizujący się w gruźlicy u dorosłych też tam wtedy był.
AŁTORYDET
Żabe, kobito, ile ty masz lat? Nadal myślisz, że prywatne to zadbane? Zleź z fotela, obleć swoją metropolię, to zobaczysz prywatne w stanie rozkwitu. I tych prywaciarzy, wyciągających lapę po "wspólne". Żyjesz w świecie utopii retrospektywnej. 
Jabe
wiemy już, że życie zweryfikowało liberalne mity. – Chodzi o mit, że o wspólne nikt nie dba? Po wielokroć zweryfikowane pozytywnie.
rolnik z mazur Waldek Bargłowski
....zawsze istnieje jakaś cena równowagi.     Słusznie - popyt ( zapotrzebowanie ) na Dudę dązy do zrównoważenia podazy. Popyt na dobre działki likwiduje szpitale. Tak działa ekonomia z która nie ma żartów. Maseczki to element tresury demosu.  Pandemia - to z greckiego w wolnym tłumaczeniu -  pan demos - panika ludu. Pzdr
NASZ_HENRY
Jak patrzę z jakim uporem pracownicy Centrum Nowych Technologii UW prognozują nowe zakażenia C-19 z błędem 100%, to podzielam opinię starszego sierżanta ☺  
Do wpisu: Plusy ujemne plusy dodatnie
Data Autor
Edeldreda z Ely
Wielce Szanowna Pani Izabelo, zawsze, gdy ktoś powołuje się na sylwetkę św. Maksymiliana Kolbe, przykro mi trochę, że zaraz obok nie wymienia nazwiska Janusza Korczaka, to przecież też piękna postać i syn naszej ziemi... A propos ostatniego akapitu: ostatnio miałam okazję zapoznać się z teorią dezintegracji pozytywnej naszego też wielkiego rodaka, Kazimierza Dąbrowskiego. On i Jego kontynuatorzy twierdzą, że jesteśmy w stanie osiągnąć pięć etapów rozwoju, podczas osiągania których dzieją się z nami coraz lepsze rzeczy, a na pewno wzrasta samorealizacja oraz, co najważniejsze - poziom empatii. Gdy K. Dąbrowski wraz ze swoim pomocnikiem M. Piechowskim podczas pracy na uniwersytecie przebadali 1500 osób na przestrzeni 3 lat okazało się, że... nie ma ani jednej, która reprezentowałaby poziom IV... Wzięto się wobec tego za przegląd biografii sławnych ludzi... Okazało się, że od biedy Antoine de Saint-Exupery wpisuje się w godnego reprezentanta... Może jeszcze paru innych, reszta, jest milczeniem. Wg wspomnianych naukowców większość ludzi nie wykracza poza poziom drugi, będąc zdanym na łaskę i niełaskę swoich ambiwalencji i ambitendencji... Szczerze wątpię, by istniał jakiś cudowny sposób rozmnożenia prawych i osadzenia ich w rządzie... 
Jabe
No sama Pani widzi.
Izabela Brodacka Falzmann
Dziękuję i pozdrawiam serdecznie 
Izabela Brodacka Falzmann
Przypominają mi się zaradni z Oświęcimia, którzy robili abażury z ludzkiej skóry i mydło ze zwłok.Przecież to nie oni wywołali wojnę, a bez sensu byłoby marnować taką okazję.. Również ci którzy wyrywali trupom złote zęby. Po co dobre złoto miało iść wraz z ludźmi do piachu. Również ci którzy sprzedawali bochenek chleba za brylant. Zawsze jest jakaś cena równowagi i działa niewidzialna ręka rynku.
Lech Makowiecki
Pani Izabelo. Pandemia może być również rozwiązaniem problemu niemiłosiernego zadłużania się większości państw. Dlaczego prawie żaden z krajów nie równoważy swego budżetu, tylko żyje na kredyt - z roku na rok coraz większy i większy, czyli (jak wnioskuję) raczej niespłacalny? I nikt - żaden wybitny ekonomista czy nawet minister finansów - w ogóle się tym nie przejmuje!? Polska miała ponoć w tym roku wyjść na zero - co oczywiście jest już mrzonką... Tymczasem sytuacja się klaruje: nagle pojawia się koronawirus - i jak ten walec - wszystko wyrównuje... Teraz zrzuci się winę na zarazę - a za straty zapłacimy my wszyscy - przez gwałtowne zubożenie znakomitej większości społeczeństwa... Inflacja poszaleje -  po długu... PS Gdyby każda polska rodzina zadłużała się tak niefrasobliwie jak rządy europejskich (nie tylko) państw - dawno wylądowalibyśmy wszyscy pod mostem lub w więzieniu...  
Jan1797
Jaki? Przy Haninym referendum, czy przy wyborze Trzaskowskiego? W cudzą pierś jednak łatwo?:) Z drugiej strony, materiał na trylogię od Josifa począwszy zajawki się nie doczekał.
Lech Makowiecki
I jeszcze stosowny wierszyk do mojego komentarza:, napisany jeszcze za kadencji min. Vincenta Rostowskiego...              BABCIA  NA  MINISTRA Mieszkam – tak po sąsiedzku – z siwiuteńką babcią. Staruszka jest przykładem mądrości jak rzadko, Którą dzieli się z każdym, kto jej chce wysłuchać. Lubię czasem z nią gwarzyć... Tak – z potrzeby ducha. Babcia jest emerytką portfela starego, Gdy pieniądze odbiera (koło piętnastego), Zaraz na bok odkłada: na czynsz, gaz i światło, I robi szybki bilans –  by środków nie zbrakło... Obiad za trzy pięćdziesiąt... Dwa złote - śniadanie... Kolacja jest niezdrowa... Zaoszczędzi na niej... Buty ma jeszcze dobre... Modny (znowu!) fason... Marynarkę dla dziadka weźmie z „Caritasu”... Babcia przy tym chronicznie kredytów nie lubi. Jeden – przez wnuczkę wzięty –  omal jej nie zgubił; Żyrując nie wiedziała, co ją może spotkać; (Dobrze, że dziadek trafił piątkę w Toto-Lotka). Pani starsza zna ceny... Targuje zawzięcie... Rynek zwykle odwiedza tuż, tuż przed zamknięciem, I za bezcen dostaje czerstwy chleb (bez pleśni). Musi się wszak natrudzić; konkurencja nie śpi... Zwykle nasza staruszka optymizmem tryska. Czasem jednak, gdy przyjdzie  „kryska na Matyska” Pod apteką miedziaki przelicza wytrwale; Waha się... Kręci głową... Westchnie... Idzie dalej... Babcia ma swoją godność. I zdrowe poglądy. Życie zna od podszewki – to największa mądrość. A że była w Powstaniu, wnuczkom się nie dała; (Sama im swego czasu dowody schowała)... Babci nikt z celebrytów rozumu nie zmąci; Wie dobrze, czym beztroska może się zakończyć. Swój budżet kalkuluje logicznie i z troską, Mógłby się od niej uczyć sam Vincent Rostowski! Jej szczyt oszczędności – to (bezkredytowo!) Zakupić prawnuczkowi na komunię rower... „Dać babcię na ministra!” – czyjś głos się odzywa...  Nie zgodzi się. Nie umie ludzi okłamywać...  
NASZ_HENRY
Jaki okazał się byle jaki ☺  
Izabela Brodacka Falzmann
Poprawność polityczna moim zdaniem działa jak knebel zakładany ofiarom przemocy. To nie jest zwykła cenzura bo cenzurę umieliśmy za komuny omijać. To cenzura wewnętrzna, to rodzaj groźnego syndromu sztokholmskiego. Obserwowałam ze zdumieniem środowiska naukowe USA podczas imprez towarzyskich. Mówiło się o.... Maryni , bo nikt nie zaryzykowałby poważnej wypowiedzi. Ale ta zaraza u nas? 
Jan1797
Szanuję Henry Twą pracę w trakcie pandemii, lecz o pisząc o nieruchomościach kierujesz się raczej uprzedzeniami. Sama skala problemu była porażająca. Mogę jedynie za Szanowną Autorką wpisu określić zadłużenie na przykładzie dużej wspólnoty z 24% w 2014 roku do 2,7 % w roku ubiegłym. Niby wszyscy pracowali na zielonej wyspie i płacili należności a zadłużenie rosło gigantycznie, wspomnę tu o spółdzielniach mieszkaniowych przejmowanych za długi. Tylko kilka lat wstecz, pozdrawiam.
Do wpisu: Parada kłamców
Data Autor
Marek Borecki
Szanowna Pani, pisze Pani, o naiwności W. Sumlińskiego, któremu przydarzyło się tyle naiwnych wpadek. Zapewne utrata zdobytych materiałów, dokumentów z prowadzonych śledztw należała do wyjątkowo beznadziejnych, naiwnych zachowań? Mnie poraziło pani wyznanie w „Paradzie Kłamców” z 25 kwietnia br.: „…Dowodem tego są notatki męża w słynnych kalendarzach, które wielokrotnie usiłowano mi odebrać, aż wreszcie przekazałam je historykom…” Czytałem prawie wszystkie artykuły zamieszczone przez Panią, wielokrotnie przeklejałem je na facebooku. Bańka oczarowania prysnęła właśnie za sprawą słynnych kalendarzy. Znając możliwości sbeków w czasach PRL-u (doświadczyłem ich osobiście, moja rodzina również) i ich następców w „wolnej” Polsce, wątpliwe jest pani oświadczenie, że: „…starali się wielokrotnie je odebrać…”. Gdyby chcieli, mieli taki kaprys, nie przekazałaby Pani historykom ani jednej kartki z tych pamiętników, widocznie z jakiś powodów nie zależało im… A więc? Coś jest na rzeczy… W ostatnim czasie nasiliły się dziwne przypadki dyskredytowania autorów, próbujących rozświetlić „pomroczność jasną”, jaka zapanowała po opublikowaniu „Powrotu do Jedwabnego”, autorstwa wspomnianego Wojciecha Sumlińskiego i dr Ewy Kurek. Kto zna prawdę, niech rzuci kamieniem...