Otrzymane komantarze

Do wpisu: Niezbadane wyroki warszawki
Data Autor
Warmia
Czy pan Tomasz Gross nas obraża? Ja niewiem, właściwie to skoro jest wolność słowa to niech pan Gross pisze sobie co zechce. Tylko dlaczego on to pisze? Niemcy jednak są narodem poważnym,  "kopanie" w Katyniu pomimo zajęć bitewnych zabezpieczyło ich w przyszłości przed takimi Grossami. Albo kopiemy, aby stanąć w prawdzie, albo dajmy spokój z obrażaniem.  
Dark Regis
Lubię Armstronga, więc w odwecie polecę to ;) youtube.com Warto dosłuchać do końca.
Mildred
Dziwaczna to i pełna zawiłości Pańska logika, może za mało Pan czyta, np.poezji, w której znajdzie Pan nieraz mowę miłości,a nie tylko suche, bezosobowe pojęcie "miłość", nie oddające np. przesłania wiersza, albo nawet prozy. I suplement  o "stalinowskich sędziach" ma się tutaj nijak, więc może lepiej byłoby gdyby Pan zacytował naszego wspaniałego, niezwykle prawdomównego premiera, o tych sędziach mających w genach komunizm, bo ich kształcili sędziowie mianowani jeszcze  przez Radę Państwa w PRL (podobnie jak mgr Przyłębską, tzw.prezes tzw.TK,którą ta komunistyczna Rada mianowała na sędzię  w 1987 r.). Ale być może Pan by się wstydził uważać swoich czytelników za ciemną masę,której można wszystko wcisnąć,a nie jak premier, który nigdy się tego nie wstydzi.
kmeehow
Ad 1 Dziękuję Ad 2 Z największą przyjemnością.  Ad3 LOL  youtube.com
Dark Regis
PS: Tu jest punkt widzenia tomistów: ptta.pl PS2: Widzę, że wrócimy do przerwanego tematu komputerowego bardzo szybko ;) niezalezna.pl PS3: Chyba już czas na kontynuacje tematu: naszeblogi.pl
kmeehow
Odpowiedział Pan, jak zwykle, błyskotliwie i precyzyjnie. Poruszył Pan kilka ważnych wątków. Dziękuję. Niestety, muszę już lecieć do swoich zwierzaków, więc przesyłam pozdrowienia. Dobranoc. Proszę również przekazać dla Pani Izy ode mnie pozdrowienia i wyrazy uznania za wspaniały wpis.   
Dark Regis
Jeśli o mnie chodzi, to w ogóle bym nie mieszał filozofii z moralnością. To są kompletnie różne kategorie. Filozofia jest umiłowaniem wiedzy i mądrości, zajmuje się bytem i metodami poznawania bytu. Moralność jest oceną tego poznania pod względem woli, wolę poznawać tylko to, co dla mnie stanowi dobro i chcę, żeby to było przyjemne. To ślepa uliczka, bo prawie nikt nie zajmowałby się wtedy matematyką. To jest czasochłonne, niemiłe, mało wnosi do życia. No chyba, że chce się gnębić innych wytykając im od głupców, ale to jest niskie pragnienie i wymaga rozbudowanych instytucji pilnujących "porządku dziobania". Idealnym rozwiązaniem jest przedstawienie tych dwóch światów w formie dwóch ortogonalnych wektorów - jeden sobie, drugi sobie - osi współrzędnych, tak jak na płaszczyźnie. Wtedy każdy mógłby sobie do woli badać ilość cukru w cukrze, ale zawsze zrzutowanie na oś "nauki" (bo filozofia nauką wg niektórych nie jest) przywracałoby realność. Nie wolno oceniać poznania pod względem subiektywnej użyteczności i dotyczy to także religii. Niestety, nasza religia jest silnie zsubiektywizowana i kiedyś trzeba będzie ten węzeł odważnie przeciąć. Subiektywne jest nawet to, czy człowiek ma tylko jedno życie. Tam nic o tym nie ma, a jest jedynie ślad w historii, podobny do tego, gdy jacyś Arianie zażądali włączenia do modlitwy "ZRODZONY, a nie stworzony". Był tu kiedyś na forum specjalista od Biblii z dwoma kotami ;) można było go zapytać o te konkretne fragmenty. Już nie będę wracał do ocen Kopernika, czy Galileusza przez Kościół, ale wystarczy popatrzeć na to, co głosi obecny papież. To jest tysiąc lat radosnej twórczości w pigułce. Nic dziwnego, że wierni się burzą. Może to robić bezkarnie, ponieważ lud wierzący żyje w wiecznym dysonansie poznawczym i wiecznym irracjonalnym strachu przed czymś, czego nie ma na mocy tego, na czym rzekomo Kościół się opiera. To raz. A dwa, to na czym Kościół się opiera i uznał bez żadnych wyjątków za Słowo Boże, jest dla "starszych w wierze" niemal w połowie "stekiem bzdur", dlatego mogą nas dziobać bezkarnie i z prostacką radością. Już tu podawałem kiedyś stronę Chabad Lubawicz, gdzie rabin udzielał uczniowi odpowiedzi na pytanie o to, dlaczego w ST jest tak dużo rzeczy niezrozumiałych i nielogicznych. Rabin odpowiedział krótko "A małoż to bzdur powypisywano w ST?". Dosłownie. Ze współczesnego punktu widzenia, to prawie wszystko tam jest nielogiczne - zburzenie Jerycha, którego wtedy już nie było (wykopaliska), Bóg sugerujący wybrańcowi popasożytowanie na rolnikach z wioski, Samson zawiązujący parami lisy ogonami, dziesięć przykazań, których były setki, w tym kodeks przedmałżeński, sfałszowany akt nadania Izraela po upadku imperium, mordy, podstępy, nikczemności, pogarda, rozpusta. Wszystko, ale nie możemy się wyzwolić spod ciężaru grzechu pierworodnego doktorów Kościoła, bo nie. Jak się to czyta myśląc krytycznie, to rzeczywiście włos siwieje. Co więc robić? Nic nie da się już z tym zrobić - czekamy na Chrystusa :]
Tomaszek
@ Mildred Przeczytaj sobie Natalio Lewackiewna Zychówna moje wcześniejsze komentarze w odniesieniu do twojej osoby i sobie wybierz odpowiedni . Bo mi się rzygać chce na myśl wałkowania tego samego jeszcze raz . Co ty bana miałaś , czy to jakiś manewr  mentora ? Współczuję wszystkim 
kmeehow
Zastanawiam się, czy istnieje coś takiego jak “paradygmat moralny”, oprócz tego “naukowego” Kuhna. Jeśli tak, to zachodzi pytanie jaka jest relacja między nimi i gdzie wtedy znajdować prawdę.. Człowiek od zarania dziejów szukał metody jak ubić dinozaura (w/g pewnej pani) oraz jak poradzić sobie z samym sobą, gdy wszystkie dostępne zioła i inne metody zawodzą. Stąd, powstały: nauka, wiara, religia. Czy opis rzeczywistości zgodny z paradygmatem "naukowym" jest wyższą instancją nad opisem wynikającym z paradygmatu moralnego? Czy w ogóle nie ma sprawy?
Dark Regis
Prawda to jest zgodność opisu z rzeczywistością w ramach obowiązującego paradygmatu. Kuhn: paradygmat to zbiór pojęć i teorii tworzących uznaną naukę w danym czasie. W danym czasie mogą też istnieć teorie próbne, które są tolerowane, ale nie stanowią istotnego argumentu (Ulrich Schrade). To właśnie dlatego Kościół kiedyś zapierał się, że Ziemia nie może być okrągła, a potem, że nie może krążyć wokół Słońca. Zadziałała tu litera prawa i przesądziła niezgodność nowych "opinii" z obowiązującym paradygmatem. Trzeba było zacząć od sprytnego nagięcia paradygmatu, a nikomu włos by z głowy nie spadł. Na przykład tak: ...a ile diabłów zmieści się na ostrzu igły? (realny problem filozoficzny, zaczynając od a nie wzbudza się podejrzeń) Jeśli zmieści się ze sto tysięcy (liczba uznana za poważną, czyli nieduża) i każdy jeden diabeł będzie miał wielkość ziarnka soczewicy (obowiązujący w paradygmacie sposób odwołania do modelu), a każdy wypręży ogon (wiedza medyczna), to sięgną orbity Słońca (zamiennik sfery - przemyt nowej idei). Gdy Słońce swoim ruchem zaczepi i przewróci wieżę z diabłów (hipoteza zgodna z ówczesną wiedzą o Słońcu i wieżach, eksperyment przecież wykonali Żydzi w Starym Testamencie, a nawet jeśli tylko podobny, to co to szkodzi), to jak daleko od Florencji spadnie na ziemię ostatni diabeł? (Tu oczekiwanie na uczoną dyskusję, żeby podpuścić papieża do pobłogosławienia wyprawy Kogłumba w to miejsce, żeby naocznie się przekonał, czy już diabły spadły) Tak się uprawia naukę, a nie dumnie samemu wsadza tyłek w ogień! Dziś też mamy wiele teorii próbnych, tylko jest bardziej liberalne podejście do paradygmatu. Do niedawna jeszcze (przełom 80/90) w Polsce za odwoływanie się do teorii kategorii można było wylecieć z uczelni, a na pewno nikt nie napisałby pracy z tego tematu. Teoria strun, bran, teoria inflacji, to też są teorie próbne. Po prostu brak jest przeważający szalę doświadczeń fizycznych. Mogą za to swobodnie rozwijać się w obrębie specjalnie stworzonego rezerwatu, czyli fizyki matematycznej.
kmeehow
Zgadzam się. Można spojrzeć na to z punktu czysto filozoficznego i wówczas należałoby zacząć od filozofów greckich aż do teraz. Dyskusja stara jak świat. Jeśli jednak chodzi o nasze polskie podwórko; chyba każdy się zgodzi, że to, co mamy jest zbudowane na fałszu -obojętne którą stronę reprezentujemy. Nie podlega dyskusji, żę chociażby fałszowanie „identity”, w tym nazwisk i genealogii nie jest czynem dobrym w rozumieniu naszego kręgu cywilizacyjnego. To tak, jak fałszowanie pieniędzy - jest naganne. Można obejść tę sprawę semantycznie - zastępując słowo „fałszowanie” słowem „zamiana” , „transformacja”, czy adaptacja, co się obecnie nagminnie robi, ale to nie zmienia sprawy. Budowanie następnych pokoleń na zafałszowanej bazie nigdy nie doprowadzi do samooczyszczenia. I jeszcze: sprawa prawdy i fałszu jest pochodną dobra i zła, więc dla wyznawców wiary katolickiej nie stanowi praktycznie dylematu.
Dark Regis
Nie. Tak samo jak nie ma "mowy oburzenia", tylko oburzenie i wyrażenie oburzenia mową, "mowy zażenowania", tylko zażenowanie i wyrażenie zażenowania, "mowy niecierpliwości", tylko zniecierpliwienie i wyrażenie zniecierpliwienia, nie ma "mowy bólu brzucha po gruszkach", tylko ból brzucha z przejedzenia wyrażany słowami, wreszcie nie ma "mowy filozofii", tylko zwykła filozofia i wypowiedź filozoficzna. Ale nie ma też "mowy bełkotu" tylko zwykły bełkot i w tym przodują marksiści z Niemiec. Ponadto zna Pan Paragraf 22? Zarzucanie komuś "mowy nienawiści" jest z definicji "mową nienawiści" przeciwko niemu. Więc jeśli miałoby to unieważniać treść wypowiedzi i usuwać osobnika z "dyskursu", to powodzenia życzę. Już niejeden połamał sobie zęby na paradoksach logicznych, o ile oczywiście nie miał kieszonkowych sędziów stalinowskich z Polski do wyjaśnień "zawiłości prawnych". "Zawiłości prawne", to kolejny marksistowski nowotwór, który ma zwyczajnie ukrywać brak logiki.
Mildred
@ImcWaszeć Nie ma mowy nienawiści? A gdy ktoś w przemówieniach sejmowych, albo na innych konwektyklach czy w szczujniach telewizyjnych obraża,wyzywa,szkaluje to nie jest mowa nienawiści? Przecież wychodzi z czyichś ust. A słowo pisanie także jest rodzajem mowy. Czy takie oczywiste oczywistości trzeba Panu tłumaczyć?!
Mildred
Trotel... oczywiście zalicza się do całkiem innej patologii.
Warmia
Tylko co to jest prawda? I jeszcze - jaka prawda, czyja prawda? I, że nie ma jednej prawdy. Takie nieustanne potyczki ze znajomym filozofem, dla którego istnieje tylko jego prawda, moja prawda, twoja prawda... I koniec dyskusji o prawdzie, bo on ma narzędzia, a ja jakąś tam g....o prawdę.
wielkopolskizdzichu
Teraz mamy nową warszawkę - Lepszy Sort wraz z klakierami płci obojga. O tej nowej cicho sza, bo co to za ptak, który własne gniazdo kala.
kmeehow
“...że bez szczegółowego opisu czasów powojennych w Polsce nie da się zrozumieć wielu problemów ostatnich lat. Rzecz w tym, że te wydarzenia są przedstawiane fałszywie...” I o to chodzi. Zrozumienie problemow mogłoby prowadzić do prób ich usunięcia. Jest to prawo ciągłości pokoleń, które mówi: tylko na prawdzie można budować prawdę, a fałsz tylko na fałszu. Pociechą jest, że zło nie trwa wiecznie.
Dark Regis
Nie ma czegoś takiego jak "mowa nienawiści", bo zarówno miłość, przewrotność, przyzwoitość, albo owa nienawiść obiektywnie ust nie posiadają. Możemy więc mówić tylko o tłuczeniu z nienawiścią tych wszystkich, dla których nie ma tolerancji z powodu głoszonych przez nich poglądów. Zawsze jak słucham tego typu "pussyfikacji", to przypomina mi się skecz: youtube.com
NASZ_HENRY
Współczesna cenzura czyli knebel poprawności politycznej  to walka z mową nienawiści ☺  
Izabela Brodacka Falzmann
Ja przez warszawkę rozumiem samozwańczą postsowiecką elitę i jej progeniturę, która nadaje ton w środowiskach akademickich i medialnych. Profesorowie kształceni w szkole nauk politycznych przy KC, prawnicy skazujący akowców po "duraczówce" czy dwutygodniowych kursach prawa walczą teraz o to "żeby było jak było".  Żeby jak pisał Szpotański: " doić strzyc to bydło a kiedy zdechnie zrobić mydło".  To my jesteśmy tymi do dojenia i przerobienia na mydło.
Izabela Brodacka Falzmann
Poprawność polityczna czyli współczesna forma cenzury przyszła do nas własnie z USA. Na zachodzie już lata temu w środowiskach akademickich i medialnych obowiązywała omerta na pewne tematy. Osoba wypominająca Grossowi grzechy młodości, osoba pokazująca dokumenty na temat Wolińskiej czy Stefana Michnika stawiała się "poza towarzystwem ludzi przyzwoitych". Jak wypracowano ten mechanizm ostracyzmu to długa historia i nie sposób opisując ją nie trafić w tryby tego ostracyzmu własnie.Człowiek naruszający niepisane zasady politycznej poprawności traktowany był jakby puścił baka w salonie. Ludzie udawali, ze nie słyszą co mówi, nikt nie podejmował dyskusji, przy najbliższej okazji rozwiązywano z nim kontrakt . Fakty i prawda historyczna nie miała najmniejszego znaczenia. Na temat historii można dyskutować - na temat dogmatów polit -poprawności nie ma dyskusji. Szerokie masy tych krajów czerpią wiedzę społeczną i historyczną wprost z kina i "szkiełka".Stąd edukacyjna rola Hollywood. Mam nadzieję, że społeczeństwo polskie jest mniej ogłupione i jest gotowe przyjąć prawdę. Nawet jeżeli jest niemiła albo różni się od powielanych klisz.
Dark Regis
A dlaczego nikt jeszcze oficjalnie nie poinformował naszych amerykańskich "przyjaciół" kim w zasadzie jest ten Grosz? Nie mówię tu o żadnej rozmowie, bo to w "demokracji medialnej" nie ma żadnego sensu - tak samo jak w komunizmie obowiązuje tam prawdziwa prawda dnia - tylko o mówieniu "do ściany", "do lustra" albo do siebie w taki sposób, żeby inni to też usłyszeli. Jedni zignorują, a inni zaczną myśleć. Tak właśnie robią żydzi w przerwach pomiędzy darciem się jak obdzierany ze skóry, a tu poza klepaniem mantr "róbmy jak oni" jakoś nikt w Polsce nawet palcem w bucie nie ruszył. Po prostu róbmy jak oni i przestańmy mieć te durne drobnomieszczańskie skrupuły.
Do wpisu: Śledztwo w sprawie obywatela poza wszelkim podejrzeniem
Data Autor
Jak pragnę zdrowia
Andżelko, kobieto! wypisujesz coraz to większe bzdury kompletnie gubiąc się w propagandowych hasłach i rzeczywistości - może należałoby trochę odpocząć od trudów "komentowania" , co? Przy okazji informuje, że nie należę do opozycji parlamentarnej i nie zamierzam objąć jakiegokolwiek stanowiska w nowym rządzie po upadku PiS., więc nie zwracaj się tak bezpośrednio do mnie ze swoimi przemądrymi opiniami i radami - OK?
Warmia
Przepraszam, prawidłowy tytuł : "Gazeta Wyborcza. Początki i okolice" 
Warmia
Z mafią należy walczyć ich metodami. Zasady funkjonowania jednej z nich przekazał pan Neumann językiem charakterystycznym dla tzw. Luźnych. W potyczce Spiętych z Luźnymi, kapitanem Spiętych jest Marian Piekielny. Tak trzymać. Zakaz wystawiania Kryształowych i Brylantowych - na razie niech zalesiają tereny spustoszone przez Luźnych. Jak się kapitan Marian Piekielny i jego styl kopania nie podoba odsyłam do lektury: Stanisław Remuszko "Gazeta Wyborcza. Centrum i okolice"