Otrzymane komantarze

Do wpisu: Kłania się doktor Mengele
Data Autor
angela
Nie, sowieckich trolli na Polskę i inne kraje, dla wzniecania zamieszek  i chaosu w innych państwach.    Za to Jabe ma o wszystkim pojęcie. 
Anonymous
Uściślijmy: prości lekarze nie mają aspiracji do kreowania rzeczywistości, to eksperci.
tricolour
@Izabela Ale do 615 gramów nie obniżyli. Jakoś długości ciąży do 4,5 miesiąca nie obniżają twierdząc, że dziewięciomiesięczna jest prawie pół roku przenoszona. Nie redukują normalnej liczby nerek do jednej, drugą pobierając jako patologicznie nadmiarową. Podobnie z uszami i oczami. Dobiera Pani przykłady, by podeprzeć nimi emocjonalną tezę, zamiast wywieść tezę z możliwie bezstronnej obserwacji.
Izabela Brodacka Falzmann
Kiedy umarł Lenin, bolszewicy kazali naukowcom znaleźć w jego mózgu to, co czyniło ich wodza geniuszem nad geniusze. Zaczęło się od falstartu, bo okazało się, że to, co wydobyto z czaszki Władimira Iljicza, ważyło tylko 1300 gramów, a przecież za normę przyjmowano w tym czasie 1340 gramów Z tym jednak nauka radziecka poradziła sobie bez trudu, obniżając normę do poziomu zgodnym z wagą mózgu zmarłego wodza. Podobno Lenin miał tylko jedną półkulę mózgową. Nie przeszkodziło mu to skutecznie ( oj skutecznie) działać. Post factum lekarze zawsze zmienią normę albo wymyślą coś innego co zdejmuje z nich odpowiedzialność.
Jabe
Soviecka? Pani ma jakieś pojęcie o sensie słów?
angela
Antyszczepionkowcy i antymaseczkowcy  w Berlinie narobili dobrego dymu.' Pandemii nie ma', twierdzą, a  rząd zagraża ich wolnosci, i niszczy gospodarkę, są  ranni. Skąd my to znamy, soviecka propaganda padła na podatny grunt.  Tylko ze zamiast  protestowac przeciwko emigrantom, realnym  zagrożeniu państwa, oni protestują przeciw wlasnemu dobru.  Polska jakos sie trzyma,  ale i tutaj trolle probuja mieszac ludziom w głowach, że choroby nie ma, a Internet  dwoi  się i troi,  żeby wywołać bunt antyrzadowy. Dzieki Bogu,  ze Polacy sa mądrzejsi. 
Pani Anna
Nie wiem, czy ten świat da się jeszcze uratować. I czy w ogóle warto.
tricolour
@Izabela, Zwracam jednak Pani uwagę, że między cytatem (informacją) z Pani tekstu: "...Terri Schiavo, którą na śmierć skazał sąd zupełnie nie licząc się ze zdaniem rodziny gotowej podjąć nad nią opiekę, a wykonaniem wyroku zajęli się lekarze. Nie tylko nie pozwalali na karmienie chorej lecz skrupulatnie pilnowali żeby ktoś miłosierny nie zwilżył jej ust" a Po piętnastu latach podtrzymywania w stanie wegetatywnym... "w chwili śmierci jej mózg ważył 615 gramów, co odpowiada połowie średniej masy tego narządu u kobiety. Badania sekcyjne ujawniły uszkodzenia wielu ważnych ośrodków. Kora mózgowa Schiavo była prawie całkowicie pozbawiona neuronów. Lekarze stwierdzili, że kiedy znajdowała się w śpiączce, nie mogła porozumiewać się z rodzicami na migi, bo jej ośrodek wzroku był całkowicie zdegenerowany. Medycy uznali, że zawał poczynił tak wielkie szkody w jej mózgu, że żadna rehabilitacja nie mogłaby jej pomóc"... ... jest jednak wielka różnica. Zbyt wielka - w mojej ocenie - by dało się choć zblizyć te dwa skrajne stanowiska, jedno emocjonalne, drugie - rzeczowe.
Dark Regis
Pałacyk Michla (Warszawa; 76 rocznica Powstania Warszawskiego 2020r): youtube.com :))
Izabela Brodacka Falzmann
Czekam z ciekawością na Twój felieton i serdecznie pozdrawiam 
Izabela Brodacka Falzmann
We wszystkich trzech opisywanych przypadkach pacjenci mieli zapewnioną opiekę w innym ośrodku. Pisano o tym wystarczająco dużo.
tricolour
@Izabela Odsądzają mnie tu poniektórzy od czci i wiary, ale zadam Pani i tak pytanie: czy z faktu, że "motywy są dla mnie niezrozumiałe" nie powinna wynikać większa powściągliwość w wydawaniu opinii, do czasu zrozumienia? Przecież słowem Pani nie pisze, że rodzice choćby chcieli zabrać pacjenta na żądanie i przewieźć do innej placówki. Z Pani wypowiedzi wynika raczej, że chcą sterować pracą szpitala.
tricolour
@Ludendorf Dziękuję za uroczy wpis. Jest on zrozumiały, gdy się doczyta, że jest Pan trochę katolikiem, trochę ojcem i trochę mężem. Tak to leciało, prawda? Taka autoprezentacja, szczególnie to, co się pisze o sobie na pierwszym miejscu, zazwyczaj w całości oddaje, czym tak bardzo chce się być, a nie jest. Dodam też, że rzewne wpisy o pojedynczych krzywdach dzieci nie robią na mnie żadnego wrażenia podobnie jak śmierć sześćdziesięciu ich tysięcy każdego dnia z braku dostępu do wody. Zrozumiała jest też Pańska prośba, te ostatnie zdanie. Dęta deklaracja kim Pan siebie widzi na pierwszym miejscu stoi najczęściej w sprzeczności z odwagą cywilną i realnymi dokonaniami. Gdyby jednak chciał Pan zrobić coś, zamiast tylko mówić o swoim strzelistym katolicyzmie, to chętnie podam link. Za trochę ponad $200 pomoże Pan trójce nieszczęśników. Zapraszam.
Izabela Brodacka Falzmann
Zabobony swoja drogą.Ważniejsze jest dla mnie, że współcześni lekarze podejmują się roli kata. Tak było w przypadku Schiavo  bo to lekarze pilnowali zagłodzenia jej na śmierć.Również lekarze uniemożliwili leczenie Evansa w innym ośrodku. Motywy są dla mnie niezrozumiałe. Przecież najłatwiej byłoby pozbyć się problemu i odpowiedzialności nie wierząc nawet w skuteczność tego leczenia. Czy chodziło o to żeby " moje było na wierzchu"?
jazgdyni
Witaj! Wyprzedziłaś mnie. Kończę felieton "Eutanazja znaczy dobra śmierć". Muszę go teraz nieco zmodyfikować. Ale się cieszę, że mamy wspólny i spójny osąd. Uściski
angela
Będąc dorosłą nigdy się nie szczepilam.  Po co świadomie wprowadzać chorobę,  skoro nie wiadomo na jaki szczep grypy zapadnę, i szczepionka jest bezcelowa, a ryzyko jest, ale i nie czulam takiej potrzeby. Tyle co do grypy, bo gdyby nie inne szczepionki, to kupa kalek kuśtykala by po ulicach, a gruźlica zbierała jak przed wojną śmiertelne żniwo. Krztusiec też był bardzo groźną  chorobą, tragiczna dla mojej rodziny,   który zabrał moją dwuletnią siostrę,  zarazila się od czteroletniego chłopaka,  który przyszedł się pobawić, i tylko trochę pokasływał, a przez noc dzieciaka udusiło. Szczepionki wyeliminowały tę chorobę.  Na cmentarzu jest pomnik, gdzie leży .sześcioro  dzieci z jednej rodziny!!! w wieku od 17 do 26 lat, ofiary grużlicy . 😵 Straszne, dlatego nie ma na to mądrych,  i rozważenie zaszczepienia przeciw Covid ,   jest dla mnie wskazane, bo to jest inna choroba, a dla niektórych smiertelna. Dlugotrwała, i  może nas nękać jeszcze długo,  aż wszyscy zachoruja,  i nikt nie wie dla kogo groźna, a dla kogo nie. 
Władysław Ludendorf
zabawne jakim jest pan tępakiem. Nie rozumie pan tekstu, podobnie z resztą jak metafor. Widocznie nikt jeszcze nie wrzucił w sieć interpretacji, chociaż pan pewnie potrzebowałby interpretacji do interpretacji i tak w nieskończoność podobną żółwiowi na żółwiu. Nie ma pan pojęcia o statystyce, choć słowo to pojawia się w pana wypowiedziach. Nie jest pan w stanie już nawet nie zrozumieć, a po prostu poczuć ból rodziców skrzywdzonego dziecka. Dziwię się, że pani Izabela panu odpowiada, bo rozmawiać z panem to jak ze świnią o gwiazdach. I na koniec, to że pan od siebie niewiele wymaga, nie oznacza, że inni też tak postępują, statystyka. Proszę nie odpowiadać.
hr.Levak-Levatzky
To się  staremu-nowemu prezydentowi udało przekonać swoich wyborców,żeby się nie szczepić i jak on uważać,że nie,bo nie..
Anonymous
Niestety. Medycyna to również historia zabobonów. Historia medycyny prof. Władysława Szumowskiego o tym traktuje. Mam ją na półce. Ku pamięci.
tricolour
@Izabela Prawdę mówiąc, to czuję się trochę zawiedziony doborem przez Panią "pijanego lekarza" do ilustracji czegokolwiek. Taki poziom argumentu bardzo szkodzi wymianie opinii i do niczego nie prowadzi. Proszę zauważyć, że podeptał on nawet pojęcie prawa wielkich liczb, bo rzeczywiście pijany lekarz nie ma prawa się zdarzyć. Lekarz (a także każdy iny pracownik) może być wyłącznie trzeźwy. Ale trzeźwy lekarz czasem jest zmęczony choć wcale tego wyraźnie nie czuje, czasem zawiedzie sprzęt, czasem nic technicznie nie zawiedzie, ale jeden coś powie, co drugi opacznie zrozumie. Czasem zabraknie wiedzy, czasem wiedza jest, ale z niewiadomych powodów "wyparowała" na krytyczne pięć minut ze łba. Tak się czasem, rzadko, zdarza. Czasem coś ukłuje w boku aż zobaczysz gwiazdy, czasem żona zdradzi i nic się człowiekowi już nie chce. Czasem kochanka oświadcza "że jest gotowa" i też nic się nie chce tylko bzykać kochankę. Czasem szef opieprzy bez powodu i chce się olać tego nieszczęśnika pod nożem, by coś zademonstrować... Innymi słowy: przy odpowiednio dużej liczbie zdarzeń, mogących zakłócić normalny tryb pracy, rośnie prawdopodobieństwo tego zakłócenia. Tak jest w każdym zawodzie. Czasem w cieście z drylowanych wiśni zgryziemy z bólem zęba pozostawioną pestkę, a czasem (powody wyżej) lekarz pomyli nerki i wytnie zdrową albo położna zamiast soli fizjologicznej poda KCl. I trup murowany. To jest prawo wielkich liczb, nie ślepy los. Ślepy los byłby wtedy gdyby do operacji brać z ulicznej łapanki lub położnej kazać losować z zawartości sklepu spożywczego, dział: napoje oraz przyprawy. Odnoszę wrażenie, że od lekarza oczekujemy więcej niż od siebie.
Izabela Brodacka Falzmann
jeżeli piorun kogoś trafi na łące to statystyka. Jeżeli pod wysokim drzewem to głupota tego kto schronił się w czasie burzy pod wysokie drzewo. Nie oskarżamy pioruna bo to ślepe zjawisko przyrodnicze. Jeżeli lekarz zasłabnie w czasie zabiegu i uszkodzi pacjenta nie oskarżamy lekarza. Jeżeli wytnie co nie trzeba bo jest pijany odpowiada nawet przed prawem i płaci odszkodowanie. To nie jest żadne prawo wielkich liczb tylko przestępstwo.  Na marginesie- prawo wielkich liczb mówi, ze przy odpowiedniej liczbie doświadczeń liczba otrzymanych wyników ( sukcesów w schemacie Bernoulliego ) zbliża się do ich prawdopodobieństwa. Jeżeli Pan na przykład rzuca 10 kostką może Pan otrzymać 10 razy jedynkę, lecz jeżeli rzuci Pan  600 razy kostką wypadnie Panu raczej około 100 jedynek. Termin "prawo wielkich liczb" nie oznacza bynajmniej "ślepy los".
Pani Anna
@Tricolour to, co Pan nazywa statystyką, inni nazywaja metoda małych kroków, lub gotowaniem żaby. Jasne, że  statystycznie nawet w drewnianym kościele można oberwać w głowę cegłą. Ale zbyt wiele się zmieniło na świecie ciągu ostatnich 10lat, żeby można było na to zamykac oczy i ufać, że nic złego się nie dzieje.
tricolour
@Izabela To, co Pani pisze, to jest demagogia. Z takich statystycznych przykładów nic nie wynika.  Tak zawsze było i będzie, że albo piorun kogoś zastrzeli pod drzewem, co się bardzo rzadko zdarza i nie oskarżamy pioruna albo lekarz wytnie nie to, co trzeba. Czasem nawet latają we mgle i często gęsto się udaje szczęśliwie, ale niekorzystny zbieg okoliczności prowadzi rzadko do nieszczęścia. Zwyczajne prawo wielkich liczb. Owszem, nikt nie lubi, gdy to dotyka jego, ale co robić? Trudno, by dobry Bóg bez przerwy popychał ludzi we właściwym kierunku, by się im krzywda nie działa - na takiej właśnie zasadzie działa więzienie.
tricolour
@Anna Też piekę sam, ale nie non stop. Czasem znudzi się nam smak i mnie gonią do piekarni. Tak samo z kawą: najczęściej z ciśnieniowego, ale czasem z takiego podgrzewanego - smoła wychodzi, palce lizać, raz na jakiś czas z przelewowego albo wręcz do knajpy.
Izabela Brodacka Falzmann
Z doświadczenia. Przetrzymałam ruska przetrzymałam i  Tuska ale doświadczenie przygniata.