|
|
wielkopolskizdzichu Moja pomyłka odry z ospą jest niczym wobec twych konfabulacji. Lekarze, a nawet personel pomocniczy, w czasie epidemii chodził w "maseczkach", rękawiczkach i często dezynfekowanych kombinezonach. Opowieści o mamusi która pracowała w czasie ataku ospy i nie stosowała środków ochronnych i nawet nie podlegała kwarantannie jest typową ściemą Prawdziwej Polki. Każdy kto pracował wówczas w wrocławskich szpitalach kwarantannie podlegał, ich nawet nie wypuszczano do domów. W związku z tym teksty o jakiejś odporności rodzin lekarzy mających wówczas kontakt z chorymi są typową ściemą Lepszego Sortu. |
|
|
Pani Anna @wielkopolskizdzichu
Naprawde sie ubawiłam. Debil? Ależ skąd, to tylko nasz Zdzichu... To nie była odra, tylko czarna ospa - to po pierwsze. Moja Mama pracowała już na oddziale zakaźnym w 1963r, ale nie we Wrocławiu, nigdzie tego nie napisałam, de... Zdzichu. Wszystkie oddziały zakaźne w całej Polsce były wówczas postawione w stan gotowości, a personel na to przygotowywany. Każdy pacjent z gorączka i wysypka przyjmowany podczas dyżuru mógł mieć ospę i musiał tak byc traktowany, dopóki lekarze tego nie wykluczyli. Tak, Mama jak każdy człowiek czasem bywała przeziębiona, ale żeby nas i siebie przed tym ustrzec nie wkładała maski i kombinezonu, tylko kurowała się w domu, na zwolnieniu jak każdy normalny człowiek. Dodatkowo 3/4 życia zwodowego przepracowała w warunkach, kiedy nikt nie słyszał o strzykawkach i igłach jednorazowego użytku, wszystko się sterylizowało po każdorazowym użyciu, a był nawet czas, kiedy reglamentowane były wata i lignina! Ty już nie zabieraj głosu, bo nie potrafisz przeczytać nawet 4zdań ze zrozumieniem. Odnosze wrażenie, że dla takich jak ty jest całkowitym zaskoczeniem fakt, że w szpitalach zawsze istniały oddziały chorób zakaźnych, gdzie pracowali normalni ludzie i nikt ich nie okrzykiwał bohaterami, tak jak teraz byle lekarzynę, który "naraża życie" bo dostał kataru. Spadaj na drzewo ośle i nie zwracaj mi wiecej du..y. |
|
|
wielkopolskizdzichu Typowe opowieści Prawdziwej Polski.
"Moja Mama przepracowała 40lat na oddziale chorób zakaźnych, widziała i przeżyła dosłownie wszystko, łącznie z epidemią czarnej ospy w 1963r.
.......Aha, moja Mama czasem bywała przeziębiona, miewała również grypę, ale nie chodziła w wtedy w kombinezonie ani w masce, a domownicy nie byli objęci kwarantanną."
Tam gdzie dotarła odra personel medyczny mający kontakt z chorymi był odziany nie tylko w maseczki, ale okulary ochronne, grube gumowe rękawice i kaptury, a całe miasto Wrocław poddane było kwarantannie i odcięte było kordonem milicji.
Krótko pisząc, Pani Anno, kłamiesz jak TVPiS |
|
|
Dark Regis Zastanawiam się jaki byłby błąd w moim modelu opartym na łańcuchu Markowa, gdzie założyłem pewien pułap? Może ktoś to posymulował, hę? ;) Tamte modele nie mają pułapu, dlatego przewidują, że za jakiś czas zachoruje więcej ludzi niż żyje na świecie i że wszyscy ludzie na świecie się kontaktują. |
|
|
Pani Anna Roz Sądek
No paczaj pan, są rzeczy na niebie i ziemi, o których nie śniło się fizjologom... |
|
|
Pani Anna @Tricolour
wiem co piszę. Moja Mama przepracowała 40lat na oddziale chorób zakaźnych, widziała i przeżyła dosłownie wszystko, łącznie z epidemią czarnej ospy w 1963r.
Od małego nasłuchałam się opowieści o fascynujących przypadkach: żółtaczki zakaźnej, czerwonki, duru, gruźlicy, gronkowca, zakażenia krwi, malarii, eboli i czego kto tylko sobie zażyczy. Niech Pan zgadnie ile razy ona, lub ktoś z personelu, a było to jeszcze za siermiężnego PRL zachorował na któreś z wymienionych świństw? Ile razy "przywlokła" coś do domu? Nie wiem z czego "zrobieni" sa ci wspólczesni "fachofcy", ale raczej na pewno nie z tej samej gliny. Aha, moja Mama czasem bywała przeziębiona, miewała również grypę, ale nie chodziła w wtedy w kombinezonie ani w masce, a domownicy nie byli objęci kwarantanną. |
|
|
Roz Sądek Co Pani powie...??? Sprawdziłem w necie, faktycznie, było takie słuchowisko, jest taka książka i - jasny gwint, była II Wojna Światowa. Allle numer!. |
|
|
tricolour @Anna
Fachofców, pisze Pani? W zasadzie ma Pani rację. Skoro nie mogą się doprosić o maseczki po 30 groszy sztuka, o jakieś kombinezony po tysiaku, a latają w starych i dziurawych, to może rzeczywiście są to umysłowe biedaki? Przecież każdy normalny rzuciłby taką pracę i nieudolnego dyrektora, który nie potrafi zadbać o pracownika.
Muszę to powiedzieć w domu, niech przegoni pacjentki z kobiecej onkologii, po co w ogóle takie przyłażą? Jeszcze jakąś zarazę przyniesie jedna z drugą! Głowę zawracają zamiast kwatery sobie poszukać... dziękuję Pani. Mądrego miło posłuchać. |
|
|
Pani Anna Ja bym tutaj dodała słynne słuchowisko Orsona Wellesa - radiową adaptację powieści H. G. Wellsa "Wojna światów", która doprowadziła 75 lat temu do zbiorowej paniki. Mieszkańcy New Jersey byli przekonani, że Ziemia faktycznie jest atakowana przez Marsjan.
W niedzielę, 30 października 1938 r. o ósmej wieczorem, miliony Amerykanów zasiadło przed odbiornikami radiowymi, by posłuchać najpopularniejszej wówczas audycji "Chase and Sanborn Hour".
Zamiast tego z trwogą wsłuchiwało się w radiowe doniesienia o ataku Marsjan. Na wieść o, niemożliwym do odparcia, ataku na Ziemię, wybuchła panika; szczególnie impulsywnie zareagowało New Jersey - według radiowej relacji - epicentrum ataku. Wielu mieszkańców Nowej Anglii i okolic New Jersey spakowało dobytek do samochodów i po prostu uciekło z domów. Kościoły zapełniły się, ludzie składali zaimprowizowane maski gazowe. Ponoć miało miejsce nawet kilka samobójstw, jednak nie zostały potwierdzone.
I to świadczy o sile mediów i o tym, jak łatwo jest manipulować ludźmi i ich strachem.
A rok później wybuchła II Wojna Światowa... |
|
|
Jabe Gospodarka cierpi od epidemii, nie choroby. Liczba zachorowań musiałaby być znacznie większa. |
|
|
Pani Anna Skoro 'wykryto" wirusa wśród pracowników szpitala, czyli "fachofców" pracujących w warunkach ścisłej ochrony i kwarantanny, to tym bardziej z tego wynika, że te wszystkie zakazy i nakazy 2m od siebie nie działają, bo i działać nie mogą, ani na tego wirusa, ani nawet na "zwykłą" grypę, na którą zachorowalność jest bez zmian. |
|
|
tricolour Te procenty, co się komu zgadza z przewidywaniami, co nie, to fajna zabawa zza monitora. W dawnych czasach pewnie statystyka programu "Endlösung der Judenfrage" była podobnie emocjonująca. Jak widać czas płynie i chyba nic więcej...
Tymczasem: "...wykryto go u ponad 460 osób z personelu szpitali. Oznacza to, że co szósty przypadek choroby to ktoś z tej grupy. Na obowiązkową kwarantannę musiało pójść ponad 4,5 tysiąca osób" - jeśli ktoś nie ma w rodzinie lekarza, to może i dobrze, bo stać go na śmichy-chichy, a to ponoć dobrze na zdrowie robi. Ale jak ktoś ma, to go radość z "wcelowania" w liczbę chorych raczej nie bawi.
Do statystyków mam zatem pytanie: kiedy osiągniemy 50 tys zachorowań i jaka będzie wtedy gospodarka? |
|
|
wielkopolskizdzichu Pośród wymienionych filmów o epidemiach zabrakło najbardziej spektakularnego z ostatniej dekady. Word War Z. youtube.com |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Racja, dziękuję za podpowiedź. |
|
|
Kazimierz Koziorowski smiertelnosc bedzie znacznie nizsza biorac pod uwage przypadki "przechorowujacych" bezobjwowo pubmedinfo.org
jeszcze jedna wizja literacka: C.S. Lewis 1942 rok "Szatan: zasieje strach i panike. Zamkne firmy, szkoly, koscioly i osrodki sportowe. Spowoduje ekonomiczne zamieszanie."
|
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Za to ja mogę skomentować. Brawo!!! |
|
|
NASZ_HENRY Dokończę Pani tę wczorajszą matematyczną opowieść.
MZ o godz. 22:50 podało aktualną łączną liczbę zarażonych, to 3383 przypadki, nowych było 437.
Błąd mojej prognozy - 3344 przypadków to odpowiednio: 1,1% i 9%.
Dla porównania błąd fizyków z UW model sub wykładniczy:
fizykwyjasnia.pl
to dla wszystkich przypadków 4,3% dla nowych 33%.
Przez wrodzoną skromność nie będę tych wyników komentował ☺
|