Otrzymane komantarze

Do wpisu: Primi inter pares
Data Autor
Izabela Brodacka Falzmann
Nie martwię się o Kościół . Przetrwał 2000 lat, przetrwa niejedną burzę. Ta publikacja zainteresowała mnie gdyż obnaża mechanizmy selekcji negatywnej, powielania się pseudo-elit . To szerszy problem niż naprawianie Kościoła, które pozostawiam kompetentnym. nie zaliczam do nich GW.
Izabela Brodacka Falzmann
Ciekawe co na to mężowie? Czy będą marudzić?
Izabela Brodacka Falzmann
Ja też czytałam "Lawendową mafię" z przygnębieniem. Przede wszystkim dlatego, że doświadczamy zjawiska samopowielania się podobnych antyelit.
Roz Sądek
@Autor Znamienne są wnioski wypływające z lektury wydanej w 2020 roku w Polsce książki pod tytułem  „Żegnajcie dobrzy ludzie” ( Goodbye, Good Men ) której autorem jest Michael S. Rose. Podtytuł tej książki mówi właściwie wszystko: „ Jak ateiści i homoseksualiści opanowali amerykańskie seminaria”. Autor przeprowadził sumienne badania tego problemu, przesłuchał setki osób. =================== Dosyć gładko przeszła Pani od dykteryjki z Kidawą-Błońską i haha hihi różnistych śmiesznostek, do jakże słusznego i jedynego słusznego dziś tematu homoseksualizmu wśród księży. Na co Pani liczy, na poklask? W tej chwili, widzę do Pani wpisu jeden komentarz, a jakże, no nie może być inaczej, całkowicie zgodny i po linii z pani wrzutką. Tam za oceanem orgie w seminariach, tu na razie lawendowa mafia. I powiada Pani, że książka pana Rose, którą Pani poleca jest tak ważna, że poleca ją Pani gorąco? Proszę Panią, autor reklamowano tu podprogowo gniota, przedstawiający się jako publicysta śledczy, pan Michael S. Rose, to pikuś, ba - mały pikuś, wobec niemałej grupy naszych krajowych, autentycznie polskich  sympatyków i reformatorów Kościoła Katolickiego. Od lewa do prawa; zamartwiających się tak jak Pani, moralnością katolickich księży.  
NASZ_HENRY
XX wieczny komunizm reklamował się poprzez wspólnotę żon☻ XXI wieczny komunizm reklamuje się poprzez wspólnotę mężów ☺  
Lech Makowiecki
Pani Izabelo, przeczytałem właśnie "Lawendową mafię" ks. prof. Oko i jestem zdruzgotany... Sama modlitwa tu nie pomoże, przydałaby się taka kościelna "lista Macierewicza/Wildsteina", żeby oczyścić środowisko uczciwych kapłanów z wyuzdanej części zdeprawowanych "księży"... Pisałem w jednym z wierszy ("Tolerancja", 2012) (...) Coraz trudniej mi pojąć ten świat dookoła... Co jest prawdą? Co pustką? Co teatrem zgoła? W szumie medialnych news’ów, w wyścigu pawianów, Nie wiesz, kto z kim? Za ile? I co tu jest grane?! Czy wyuzdana banda, co niszczy rodziny Wie, że tnie  gałąź wspólną, na której siedzimy? Fircyk, co tłum uwodzi, dając mu nadzieję, Wierzy sam w to, co mówi? Może z nas się śmieje? W imię złotej wolności –  tej z „liberum veto” – Wszyscy mamy pójść na dno przez „róbta co chceta”? (...) Reset potrzebny od zaraz...  
Do wpisu: Primum non nocere
Data Autor
Pani Terenia: Tak i tej rozsypującej się służbie zdrowia minister Niedzielski dokłada nowe zadania. Pani Izabela: Służba zdrowia i tak była w rozsypce. Covid-19 to cios litości. Jak dobicie gladiatora na arenie. Blogosfera jest cierpliwa i wszystko przyjmie... Również (mam nadzieję) moje pozytywne spostrzeżenia pochodzące z autopsji. Dane na pokrzepienie serc w tym wyjątkowo trudnym czasie.  Andrzej Szumski
@ Zofia " Zazdroszczę Panu że mieszka Pan w miejscu, gdzie jest taka służba zdrowia" - te semesowe powiadomienia pochodziły raczej z Centrali. Dorzucę jeszcze, że przed wyjazdem do sanatorium zostaliśmy powiadomieni o obowiązku wykonania testu na Covid-19 z podaniem miejsca i czasu (z dokładnością do pół godziny!). Test odbył się w systemie drive thru, oczywiście bez żadnej kolejki, zgodnie z wyznaczonym terminem, a wynik (negatywny) został wręcz błyskawicznie przekazany bez naszego udziału do recepcji sanatorium. Jedyne, co musieliśmy ustalić, to numer pokoju. Czyli jednak cały ów system funkcjonował w tym trudnym przecież do ogarnięcia czasie bez zarzutu. Serdeczności Andrzej S.
terenia
@Andrzej Szumski   Szanowny Panie zostałam wywołana przez Pana przez umieszczenie mojego  komentatorskiego imienia. Przeczytałam pańską opowieść o zabiegach rehabilitacyjnych ,sanatorium ...szczerze powiem zazdroszczę . Ja od kwietnia br nie mogę uzyskać pomocy w gabinecie okulistycznym .Pierwszy termin wyznaczono na 7 .04 ...3.04 telefon pan doktor zrezygnował z pracy w naszej przychodni,lecz mogę panią zarejestrować na 11 maja do nowego lekarza  ---odpowiedziałam :dziękuję,odpowiada mi ten termin....7 maja telefon ,proszę nie przychodzić na wizytę(covid) ,pan doktor do pani zadzwoni .Istotnie 11 maja zadzwonił sympatyczny(sądząc po głosie ) pan doktor ,po przywitaniu zapytałam ,czy szanowny pan doktor jest w stanie zbadać ciśnienie w oczach ,zbadać dna oczu ,bo choć nie mam wykształcenia medycznego,to chyba trafnie się domyślam,że przez telefon nie jest to możliwe. Pan doktor opowiedział ,że na zachodzie pacjent ma wykonywane zdjęcie dna oka przez optometrystę,który przesyła elektronicznie zdjęcie lekarzowi okuliście,ten zaś na podstawie zdjęcia diagnozuje. Po miłej pogawędce pan doktor przekazał mi ,bym zarejestrowała się do niego za pół roku. Przychodnia zamknięta na głucho...przez tydzień usiłowałam się dodzwonić do rejestracji,bezskutecznie.Jakież było dla mnie zaskoczenie,gdy 21 maja zadzwoniła do mnie asystentka pana doktora,oznajmiając,iż pan doktor zaprasza mnie na wizytę 23 listopada na godz .dziewiątą.Uciszyłam się mile zaskoczona.Moja radość trwała do 20 listopada 2020 ,wtedy odebrałam telefon ,że pana doktora nie będzie.Pani zapytała co się dzieje z moimi oczami ,odpowiedziałam ból gałek ocznych ,łzawienie i pani doradziła stosowanie kropli reklamowanych w tv bez podania nazwy .Oznajmiłam ,że stosuję krople Starazolin ,lecz obydwie wiemy ,że jest to działanie doraźne a wynik konsultacji okulistycznych jest mi potrzebny na 16 stycznia 2021 na wizytę u lekarza kierującego mnie do okulisty. Wizyta w gabinecie prywatnym to wydatek 150 zł ,bez badania dna oczu .Czekam w dalszym ciągu cierpliwie na wyznaczenie kolejnej wizyty u okulisty mając nadzieję ,że wreszcie się odbędzie. Recz dzieje się w dużym mieście----Kraków
Zofia
@ Andrzej Szumski. Zazdroszczę Panu że mieszka Pan w miejscu, gdzie jest taka służba zdrowia. Jest to dowód na to, że nie wszystko jest złe w systemie a zależy głównie od zatrudnionych osób. Ja zawsze proszę moją lekarkę domową , żeby starała się mi pomóc bez skierowań do tzw. specjalistów. Terminy długie i źle zorganizowane przyjęcia. Np. lekarz przyjmuje od 8.00-14.00 i nie wiesz kiedy najlepiej przyjść.
@ Izabela, p. L. Makowiecki, p. Zofia, terenia i ten tam, Jabe Primum provare, deinde philosophari. A wypowiadanie się na temat służby zdrowia  z punktu widzenia osoby, która z jej usług nie skorzystała wygląda właśnie na „filozofowanie”. Już pominę ten lament nad składką zdrowotną rodem jak z kolejki w osiedlowym sklepiku (300 tysięcy władowanych w system z którego nie mam żadnego pożytku!). Dodam, że jako pracujący emeryt tylko przez ostatnie 11 lat wpłaciłem tytułem składki zdrowotnej około 50 tys. zł i uważam to za rzecz tak naturalną, jak inne ubezpieczenia. Otóż komunikuję z wielką przyjemnością, że np. moja żona, pół-amazonka korzysta już szósty raz z bezpłatnych (NFZ) zabiegów rehabilitacyjnych, na które jest kierowana co pół roku przez lekarza rodzinnego, przy czym o terminie kolejnego turnusu jest informowana smsem/mailem kilka razy, co jest nie tylko pożyteczne ale i sympatyczne. O samych zabiegach, o personelu nie wypada  wyrażać się inaczej, jak tylko w superlatywach. Z kolei mnie służba zdrowia „ścigała” smsami i telefonami abym był uprzejmy zgłosić się na zabieg rezonansu magnetycznego, oczywiście też bezpłatny. Pół roku temu obydwoje otrzymaliśmy skierowanie na 3 tygodniowy pobyt w sanatorium w marcu i tylko pandemia (tak Pani Izabelo, pandemia) przerwała nam ten turnus w połowie – po czym ten niewykorzystany czas oddano nam skrupulatnie w czerwcu, ma się rozumieć bez żadnego dopraszania się o tę usługę. Ale żeby nie było tak ze wszystkim różowo, to dodam, że przebywaliśmy w wielkim sanatorium, niegdysiejszej perle w koronie polskich obiektów tego typu, zarządzanym obecnie przez spółkę S.A., którą ta spółka „zarżnęła” do np. takiego stopnia, że wkrótce kawałki zardzewiałej blachy z dachu (na którym porastają spore drzewka (sic!) zaczęłyby spadać na głowy kuracjuszy, a standard pokojów pamięta czasy PRLu. (Niech to będzie mój kamyczek do prywatyzacji obiektów służby zdrowia). Na szczęście personel był kompetentny a wyposażenie części zabiegowej całkiem przyzwoite. Obowiązkowe szczepienia! Jeśli Izabelo słucha Pani  p. Michalkiewicza jako wyroczni (nczas.com) to winszuję… Zdrowia życzę. Andrzej Szumski  
Anonymous
"w Polsce byłem u sprywatyzowanego doktora . Miał znakomite referencje i chciał mi wymienić hurtowo dwa stawy biodrowe i zabetonować chyba z sześć kręgów lędżwiowych . NFZ dobrze płacił i kontrakt był " "Zatkało się lewe ucho to zostanie przeczyszczone. Proszę żeby lekarz zajrzał do prawego. I co słyszę? Następnym razem kiedy się zatka. Lekarz nic nie musi działać tylko zajrzeć ." Przypadki skrajne ale poglądowe przytoczyli Tomaszek i Zofia. Pierwszy dowodzi, że w prywatnej służbie zdrowia problemy są odwrotne niż w państwowej. W pierwszej jest etyczny dylemat by nie sprzedawać usług niepotrzebnych. W drugim by udzielać potrzebnych a nie . W obu to pacjent musi ocenić własne zdrowie i potrzeby. Tego się nie uniknie
Edeldreda z Ely
Wielce Szanowna Pani Izabelo, mam wykształcenie medyczne techniczne. Pracuje w służbie zdrowia już prawie 20 lat. Ostatnio mojego Ojca w jednym ze szpitali potraktowano w sposób, na określenie którego brak słów w języku kulturalnych ludzi... Parafrazując jedną z postaci dramatów Szaniawskiego: w młodości na swoim sztandarze wypisałam: "czynić różnicę", dlatego od września idę na pielęgniarstwo - Ojcu już nie pomogę, ale może zdążę innym. Przesylam serdeczności.
Pani Anna
No, ale żeby dostać stypendium, to trzeba by spelnić jakies kryteria, mieć ponadprzeciętne wyniki, a to przecież "niedemokratyczne". Poza tym kto powiedział, że wszyscy maja studiować? Takie cos to chyba w tylko w Polsce, gdzie studia zostały już całkiem zdeprecjonowane. Zdalna edukacja, potem matura na 30%, a w przyszłości może i nawet to nie, a nastepnie studia. Dla leczenia jedynej choroby jaka w tej chwili się "leczy" i do teleporad to nawet i tego jest aż nadto.
tricolour
@Anna Ale widzi Pani - wpłaciłam trzy setki, to niech mnie leczą nawet z tego, na co chora nie jestem...
Anonymous
Wszystkie płatne. Zrozumiałe. Dlaczego czesne ma być wysokie? Niech będzie wolnorynkowe to będą i wysokie i niskie. Nie będzie powieszenia się na kredycie, albo dotowania kredytu przez państwo. Stypendia poza tym wymyślono.
Izabela Brodacka Falzmann
Studia medyczne czy prawnicze to  wszędzie na świecie inwestycja w swoją przyszłość finansową. Wiem kto inwestuje- żółta rasa. To nie moje niepoprawne politycznie określenie. Kiedyś mój uczeń Nam ( teraz wykłada na prestiżowym uniwersytecie w USA ) dostając z egzaminu 29 punktów na 30 prawie płakał. "Przecież to doskonały wynik" powiedziałam/ " Pani nigdy nie zrozumie żółtej rasy,my musimy być zawsze najlepsi" odparł Nam. Bardzo cenię uczniów wietnamskich. Są pracowici, rzetelni, punktualni. Rozumieją, że inwestują w siebie i po szkole średniej w Polsce jadą na studia do USA lub GB.
Pani Anna
@Terenia  przegłosowana ustawa w tej postaci oznacza, że na każdego Polaka może zostać nałożony obowiązek przymusowego przyjęcia szczepionki. Nie będzie również ważne, czy sytuacja zdrowotna danej osoby będzie kwalifikowała go do zaszczepienia się. Zapis może również oznaczać, że każdy będzie mógł zostać zmuszony, wbrew swojej woli, do wykonania każdych innych zabiegów medycznych. Jeżeli więc faktycznie będą chcieli "wyszczepić" nie wiadomo czym, wyprodukowanym i przetestowanym w ciągu pół roku dorosłą populację, to prawnych przeszkód  w tej chwili nie ma.
terenia
@angela   Proszę uważnie przestudiować ustawę samorzad.pap.pl; .Pod krótkim tekstem pełna treść Ustawy w pliku PDF  .Interesujący artykuł 46b a zwłaszcza punkt 4  " obowiązek poddania się badaniom lekarskim oraz stosowaniu innych środków profilaktycznych i zabiegów przez osoby chore i podejrzane o zachorowanie" .Szczepienie to zabieg. Tak więc obowiązkowi poddania się zabiegom w czasie epidemii podlegają nie tylko chorzy ,lecz osoby podejrzane o zachorowanie jak wyraźnie wskazuje zapis pod art 46b,pkt4.Ja akurat telewizora nie posiadam i informacje czerpię z innych źródeł i wyciągam wnioski.Ja w swym komentarzu nic o przymusowych szczepieniach nie pisałam .Wyczytałam na portalu "wpolityce" informację podaną przez wiceministra zdrowia p.Kraskę "  będziemy chcieli "wyszczepić"  31 mln dorosłej populacji w Polsce.
Jabe
Jedzą też za pieniądze.
angela
Premier zapewniał,  nie bedzie przymusowych szczepień,  slyszalam to dwa razy. Nie wiem skąd takie wiadomości.  
Zofia
Trzeba do tego słabego systemu leczniczego dodać etykę samych lekarzy. Dam przykład. Mam kłopoty z uszami, bo mam wąskie kanaliki ,które zatykają się i nie słyszę. Nie zawsze moje sposoby są  skuteczne więc muszę udać się do laryngologa. Zatkało się lewe ucho to zostanie przeczyszczone. Proszę żeby lekarz zajrzał do prawego. I co słyszę? Następnym razem kiedy się zatka. Lekarz nic nie musi działać tylko zajrzeć . I tego nie robi, bo mu nie zapłacą. A przecież on jest w pracy. Oni leczą tylko za pieniądze nie dając nic od siebie żeby ulżyć człowiekowi. 
Tomaszek
P.S. Wszystkie studia płatne . WSZYSTKIE .
Tomaszek
@Jabe Pieprzysz głupoty schematem bo Ty tak masz . To trochę  z mojego podwórka rodzinnego . O twojej eutanazji kolejkowej .Moja teściowa kilka miesięcy temu miała problemy z płucami . Jakaś woda , ciężki oddech i szereg innych niecovidowych dolegliwości . Prześwietlenie rtg na biegu , dwa dni USG , coś ponad tydzień tomografia i trzy tygodnie rezonans . Kuracja po kolei i już przestała narzekać na kolejki , bo wystraszyła się na początku nie tyle raka co kolejek . Na zdrowie też już nie narzeka .Zabrzmiało to dziwnie , ale moja żona na rezonans kręgosłupa czekała w UK dwa miesiące i na interpretację prawie miesiąc . Jajca się dzieją w ty kraju co ? Zwykła baba bez pleców i łapówek , Dla mnie to był szok . W takim UK dostać się do GP doctora czyli rodzinnego to bez covida dwa tygodnie średnio . Zwolnienia do tygodnia to selfassesment czyli samoocena . Zwolnienie z datą wsteczną norma . Nawet miesiąc , wystarczy że w międzyczasie był kontakt telefoniczny z przychodnią niekoniecznie z lekarzem . To żaden brak biurokracji . to prostowanie burdelu post factum . We wszystkich wyborach głowna obiecanka to dwa dni kolejka do rodzinnego . Oczywiście nigdy nie spełniona , bo co obiecać potem . A z komplikacją niechcianych operacji to tak jak u mechanika , on też preferuje wymiany oleju , serwis i klocki hamulcowe  . Będąc jeszcze w Polsce byłem u sprywatyzowanego doktora . Miał znakomite referencje i chciał mi wymienić hurtowo dwa stawy biodrowe i zabetonować chyba z sześć kręgów lędżwiowych . NFZ dobrze płacił i kontrakt był  . Sprawę załatwił kręgarz i trochę leków i zmiana trybu życia i rehabilitacja  . A ja wtedy ledwo pięć dych na karku miałem . Później było lepiej , bo kilmat łagodniejszy . A system jest jaki jest i nikt go nie zmieni , bo co obiecać w następnych wyborach . A płacenie bez ograniczeń tylko demoralizuje nie leczy .
Pani Anna
@Tricolour zapomniałam jeszcze dodać, że w przypadku OC i innych ubezpieczeń majątkowych mamy też jakieś możliwości wyboru, wobec ilości ubezpieczalni można znaleźć najtańszą/najlepsza dla siebie ofertę. Jakaś istniejąca konkurencja wymusza jednak na tych firmach większą elastyczność. Ale to takie tam gadanie, w reformę naszej służby zdrowia ja już nie wierzę, nie w obecnej sytuacji i nie wobec tak gigantycznej dziury budżetowej.