|
|
Valdi Ciekawi mnie kiedy współpraca Jagiełły wyszła na jaw. No bo jeśli jawnie zeznawał na procesie to chyba jeszcze w jego trakcie .... A skoro tak, to dlaczego uhonorowano go tymi fruktami w postaci licznych stanowisk w III RP ? Kilka lat temu widziałem go na manifestacji "obrońców demokracji".
Pozdrawiam |
|
|
Lech Makowiecki Pani Izabelo.
Pisze Pani: samozwańcze postkomunistyczne elity chętnie posługują się wierszem Adama Mickiewicza pochodzącym z Liryków Lozańskich:
(...) Ręce za lud walczące, sam lud poobcina.
Imion miłych ludowi — lud pozapomina…
Wszystko przejdzie! Po huku, po szumie, po trudzie
Wezmą dziedzictwo cisi, ciemni, mali ludzie.
Cóż, samozwańcze postkomunistyczne "elity" zawłaszczają dziś bezczelnie wszystko: podszywają się faryzejsko pod patriotyzm, chcą "naprawiać" kościół (który najpierw psuli, instalując tam TW), pochylają się (werbalnie) nad ubogimi - uwłaszczając się jednocześnie na majątku narodowym... Swego czasu miałem za złe Jackowi Kaczmarskiemu, że śpiewa w ostatniej zwrotce "Murów": "A mury rosną, rosną, rosną... Łańcuch kołysze się u nóg..." Dziś już nie mam...
Dobro blatuje się teraz ze złem; wiele niegdysiejszych legend "Solidarności" stoi dziś po złej stronie mocy... Może to o takich właśnie woltach pisał swego czasu nasz Wieszcz?... PS Zafascynował mnie ten tekst Mistrza Adama... Nagrałem go nawet kiedyś (jako piosenkę) w Telewizji, którą trudno posądzać o sentyment do komuny... Było to jeszcze za rządów Donalda Tuska... :)))
Poniżej link:
youtube.com
|
|
|
Anonymous Zajezdnia Kultury. Dobre. I tuzy dziennikarstwa śledczego nie wyguglały. Ciekawe.
Nawet jednak bez tej zajezdni samo puszczenie fragmentów wideoklipu spuszczonego po brzytwie dałoby wyobrażenie o czym mowa. Tylko wtedy roszada z Panem Kubą by się nie sprzedała medialnie.
Gratuluję. |
|
|
Teutonick Co zaś do Wojny Światów, to warto chyba sobie przypomnieć jeden z szulkinowskich klasyków pod tym samym tytułem i skonfrontować sceny tam się rozgrywające z tym, co chociażby wyprawiało się u nas przez ostatnie tygodnie. No wizjoner, jak mi Bóg miły. A o Eastwoodzie to nielicha ciekawostka, facet pewno mógłby nam dużo więcej opowiedzieć o takich i wielu innych mechanizmach, gdyby tylko faktycznie mógł i chciał.
U nas ludzie też marli. Na zawały, udary, wylewy, nawet na wyrostki. Ujawnił się z tym jedynie były wokalista Rezerwatu, bo i trafiło na osobę w taki czy inny sposób znaną, o reszcie nikt się nie zająknie, co najwyżej fanzoli się o "ofiarach przemocy domowej". O samobójstwach spowodowanych odgórnie wywołaną u osób bardziej podatnych depresją, ale także np. bankructwem i utratą biznesów, w które niejeden zdążył zainwestować oszczędności całego życia, też nie warto się dłużej rozwodzić. Nikt tych ofiar nie zliczy bo i po co. Liczą się jedynie statystyki zgonów z powodu "chorób współistniejących", w ostatnim czasie doprawione martyrologią państwa-dziennikarstwa z "kultowej" ponoć trójki. Jak to miało brzmieć? Moja śmierć jest gorsza niż twoja? |
|
|
Jan1797 Szanowna Pani, Szanowny Henry,
Skoro mamy problem z uszanowaniem drobnego polecenia Jana Pawła II
„chrońcie Solidarność, jedyne co macie” to jaki sens ma zapis dziedzictwa?
Może kiedyś. Marsz żółtych kamizelek kojarzy się wprost z zielonym ładem
kamieni kupą i likwidacją inwestycji...
Bez urazy, zmieniłem Jan. |
|
|
Teutonick A ja słuchałem. Tak mniej więcej do 12 r.ż. Potem odkryłem Dwójkę - radio pozbawione reklam, serwisów co godzinę z powtarzającymi się, zwykle bzdurnymi informacjami i brandzlujących się brzmieniem swojego głosu tudzież nasładzających własną wspaniałością prowadzących, tworzących - jak to najlepiej widać w ostatnim czasie - swoiste towarzystwo wzajemnej adoracji "ludzi na pewnym poziomie", lansujących zazwyczaj chłam niewiele lepszy od tego katowanego bez ustanku w stacjach komercyjnych. W Polsce - od kiedy Czwórkę zawinięto do neta, tworząc na jej miejsce rzekomą przeciwwagę dla agorowskich szczekaczek miast zwiększyć jej dotychczasowy zasięg i toczyć zacięty bój o słuchalność wśród tych nieco młodszych i ambitniejszych pokoleń, których gusta muzyczne, publicystyczne itp. niekoniecznie wyznacza i zaspokaja "Lato z Radiem" - nie istnieje, skierowana do nieco bardziej masowej grupy słuchaczy niźli wąskie grono melomanów, stacja radiowa o zasięgu przynajmniej aspirującym do ogólnopolskiego, w której puszczano by coś innego niż poprockowy chłam na zmianę z evergreenami, przerywane najczęściej gimbaziarskimi popisami prowadzących, naśmiewających się do rozpuku z opowiadanych przez samych siebie "dowcipów". I jeśli obecna władza nie potrafi na odcinku medialnym dostrzec nawet tak prostych prawideł i zamiast wypełniać tego rodzaju rynkowe luki woli pakować miliardy w disco-polo-tv wraz z jej "misją" polegającą głównie na mieszaniu pospólstwu w głowach, tzn. że tak naprawdę nie zależy jej na tym aby wychować sobie świadomego rzeczy i jako tako wyrobionego radiosłuchacza czy też telewidza. W sumie czemu się tu dziwić skoro gusta wyznaczają tutaj - obok wydawałoby się rozsądniejszego spośród braci Kurskich (a właściwie w kontrze do niego) - takie tuzy intelektu i geniusze strategii jak mister Czabański (ten od zwierząt futerkowych) czy miss - taki tam niewinny żarcik - Lichocka (ta od palca... w oku). Przy takich fachurach jak nikt inny obeznanych z rynkiem medialnym i ucierających się - w wyniku podejmowanych przez to elitarne grono różnorakich rozpaczliwych działań - obliczach poszczególnych mediów, których cechą wspólną pozostaje - nieprzypadkowo jak widać - charakteryzowanie się przymiotnikiem "publiczny", o ich całościowy obraz można być rzeczywiście całkowicie spokojnym... |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Dlaczego nazywasz to legendą? To słowo ma odcień pejoratywny. Sugeruje konfabulację czyli zmyślanie. Jak w znanej anegdocie o partyzantach : " 20 stopni mrozu a my żytem". A tak po prosu było. Zachęcając gawędziarzy do "wspomnień" zniechęcasz tych którzy mogliby spisać prawdziwe wspomnienia. Każdy z nas ma swoją historię prawdziwą i jeżeli tej prawdy się trzyma powinny one złożyć jak puzzle w spójną całość. To ważne dla historyków, którzy piszą historię prawdziwą a nie alternatywne wersje historii na użytek bieżącej polityki. Pozdrawiam serdecznie |
|
|
Anonymous Wybór mniejszego zła zaczyna ciążyć coraz bardziej bo wydarzenia nabierają tempa a wraz z nimi konsekwencje decyzji wybrańców przestają być odległe. Stąd niewątpliwie wzrasta rola propagandy.
Nie wiem jak to było ze stonką, którą zrzucali w latach pięćdziesiątych Amerykanie, kto w to wierzył.
Obecna pandemia pokazuje wielowarstwowość prania mózgów. Nie wiem czy coraz więcej proszku w bibule czy coraz więcej bibuły w proszku.
Z darów stanu wojennego pamiętam proszek OMO i stąd hasło, że oddziały ZOMO piorą lepiej niż OMO.
Pozdrawiam. |
|
|
wielkopolskizdzichu Dziwnie emocjonalny ten wpis Pani Izabeli.
Czyżby strach że wynik wyborów pisany na Nowogrodzkiej jest niepewny?
Strach że Lepszy Sort może stracić przyczółek władzy? |
|
|
Jabe Czyli te słowa świadczą o panu Sienkiewiczu – tak, jak inne zdarzenia przy ośmiorniczkach – bo są wyjątkowo trafne. Hmm. |
|
|
RinoCeronte Wszystko to już wiemy... Czy jednak można przewidzieć co będzie? Ja jedynie wiem, że dotychczasowe przewidywania za pomocą tzw. sztucznej inteligencji zawodzą całkowicie.
Może na zdrowy rozum da się coś wydedukować? |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Od pierwszych " częściowo wolnych" wyborów musimy wybierać pomiędzy dżumą i cholerą. Taki nasz los. Rafał Ziemkiewicz wtrącił w tytule swojej książki na temat tego losu pewne słówko,którego nie ośmielę się powtórzyć. |
|
|
Izabela Brodacka Falzmann Pewien mocno znieczulony( i permanentnie się znieczulający) guru kontraktowej opozycji zapytany o demokrację powiedział: "chamów trzeba za mordę trzymać i do roboty gonić,ot i cała demokracja". Jak widać to ponadczasowe stanowisko opozycji wywodzącej się z dysydentów systemu. Pan premier za młody na te rodowody niepokornych albo jak to raczył napisać Putrament "małowiernych" ale to duch epoki, episteme. |