|
|
JacBiel A co to za różnica!?
komasując głosy Polonii w okręgu warszawskim popełnia się nadużycie polegające na zaliczaniu głosów spoza okręgu rozumianego jako pewna przestrzeń geograficzna, na zaliczaniu do tego okręgu. Łamie to zasadę, że senatora wybierają mieszkańcy okręgu - nota bene to niezgodne z konsttytucją.
Proponowana zmiana jest pełną analogią naduzuc prawa i łamania konstytucji - proponuje zaliczac głosy z całego świata na wirtualny, nieistniejący w rzeczywistości okręg wyborczy.
jaja sobie robicie? kpiny? czy w ogóle już nie rozumiecie co piszecie, nie mówiąc o czytaniu czegokolwiek?
to już nawet nie poziom betonu - to dno i dwa metry mułu.
pozdrawiam |
|
|
Ordynację mamy niewątpliwie kiepską, i nie rozumiem tych złośliwości komentatorów. Nie rozumiem np dlaczego wybierając posłów do sentu, miałam wybór pomiędzy Jedną osobą z PIS-u (dla mnie akurat nieciekawą) i jakimś dnem z PO, Zlewu itp? To chyba bez sensu! |
|
|
lektor, ależ ty jesteś elokwentny. |
|
|
Właśnie tak, żadnych zmian ! Wygraliście wybory to po co wam zmiany ordynacji. Niech sobie teraz zmieniają PO, ZLew i tycy jak JacBiel. |
|
|
No właśnie, taki to powinien tylko dolary lub euro przysyłać (jak najwięcej) i trzymać pysk !!! No nie Deidara - łomie ?! |
|
|
szara_komórka Wystarczy dla wybierającej senatora Polonii stworzyć odrębny okręg nie dopisując głosów do listy warszawskiej. |
|
|
szara_komórka Popieram !!!
Popieram !!!
Popieram !!! |
|
|
Anonymous @autor
Ordynacja nie jest po to by komuś coś gwarantować dla doraźnych korzyści a by dawać gwarancje sprawiedliwe i skuteczne dla dobra państwa w perspektywie przyszłości. Tym niemniej idea osobnego okręgu wyborczego dla głosowania za granicą jest słuszna.
Jak zwykle istotne są szczegóły, a wśród nich kto powinien mieć czynne i bierne prawo wyborcze. Nie powinni tego prawa mieć obywatele posiadający podwójne obywatelstwo, który to wymysł lewicy internacjonalistycznej nie jest w ogóle do zaakceptowania.
Ponadto głosowanie w ambasadach i konsulatach powinno być dokonywane jawnie aby były gwarancje uczciwości przebiegu wyborów. Trzeba pamiętać, że personel ambasad to specyficzna grupa o etatystycznych przekonaniach, w części pracowników służb, i z tych względów ich wiarygodność polityczna jest wątpliwa również w przyszłości.
Z tych samych powodów etatowi pracownicy państwa (a powinno ich być niewielu) nie powinni mieć praw wyborczych.
Jeżeli mamy oczekiwać odpowiedzialnych decyzji wyborczych to należy związać decyzję z konsekwencjami finansowymi. Dlatego należy wybór senatora powiązać z wyborem obciążeń fiskalnych wobec państwa. Senator reprezentujący lewicę wybierany byłby głosami ludzi lewicy ze wszystkimi konsekwencjami socjalnymi i podatkowymi, które proponuje partia wysuwająca kandydaturę senatora. Wówczas przegrana w wyborach dla senatora nie byłaby przegraną dla wyborców, ponieważ nie dawaliby i brali z kasy państwa więcej niż by sami proponowali. Oczywiście prawicowi kandydaci wraz z poparciem swoich partii otrzymaliby ich program. W ten sposób senat byłby upartyjniony a do sejmu startowaliby kandydaci samodzielnie. Można oczywiście rozważyć odwrotną sytuację z upartyjnieniem sejmu a odpartyjnieniem senatu. Można rozważyć zachowanie dla chcących tajności głosowania i zdanie się przez nich na wynik wyborów w skali kraju gdy zwycięska partia narzucałaby tej części głosujących swoją wizję zagospodarowania ich pieniędzy - tzn. tak jak to dzieje się obecnie. |
|
|
Anka Murano No, to musieli być ludzie o niezwykle zawężonych horyzontach i wyjątkowo nieoczytani. Może przylecieli z Jupitera, a nie z USA?
Ale sam fakt, że sklepy są pełne nie świadczy jeszcze o zamożności mieszkańców danego kraju. O wiele lepszym wskaźnikiem zamożności jest moc nabywcza. Pani znajomej gratuluję - widać daje sobie świetnie radę. Wielu innych nie miało i nie ma okazji, żeby tego bogactwa doświadczyć. |
|
|
JacBiel No to się Pan wysilił.
Może powiedzmy wprost, że trzeba tak zmienic ordynację, żeby wchodzili zasłużeni z listy PiS.
A innych wartych poprawienia mankamentów i nieprawidłowości Pan nie zauważa? |
|
|
Ja uważam z kolei, że ktoś kto mieszka poza Polską 10 lat lub dłużej i ma obywatelstwo innego kraju, nie powinien mieć prawa głosu. Bo co takiej osobie do tego, co się tu dzieje?
Pamiętam przypadek znajomej, do której niedawno przyjechała rodzina z USA. Krewni przywieźli coca-colę, batoniki Mars i inne takie cuda, przekonani, że tego w Polsce nie ma, bo tu taka bieda i jak za komuny. Byli nieźle zdziwieni, kiedy zabrała ich do pierwszego lepszego sklepu i zobaczyli to wszystko na półkach. |