Otrzymane komantarze

Do wpisu: Polacy nie polactwo - festiwal "OKNO"
Data Autor
Teresa Bochwic
Dziękuję, ale proszę nie przesadzać, bo to za chwilę granica śmieszności. Nie chcę żadnych takich porównań z bohaterkami, a buty nosze nieczyszczalne, błagam.
Teresa Bochwic
Co więcej, byłoby to całkowicie zgodne z ustawami i w ogóle z prawem.
"Pani Weronika i jej chlopcy" vimeo.com
NASZ_HENRY
1.Zabrać koncesje nadawcom TV za antypolskie audycje ;-)
doskonale mogl wybrac inne okreslenia nie kojarzone jednoznacznie z calym NARODEM.Nie rozumiesz?To gon sie z POwrotem do BUDY,najlepiej Ruskiej.
Zawsze myślałem, że Klara Zetkin albo Madamme Rose. Pan Rafał jest dla mnie wyłącznie (grilll u pana Romana) ... świętą krową. Pisze tu i tam. Chadza tam i ów... w zasadzie pisuje do gp ur i tak dalej... czasem z sensem.
Polactwo zawsze kojarzyło mi się z pezetpeerowską bandą drobnych cwaniaczków za krótkich by rządzić,ale dostatecznie mocnych,by obrzydzić życie wszystkim wokół,z tymi chamami,co nie wiedzą,że nie wszędzie się wchodzi w gumiakach ze słomą w środku,z tym telewizyjnym mięsem bezmyślnych przeżuwaczy i wydalaczy,z tymi ludzkimi wypierdami co to się nagle obrzezali na światłych salonowców-demokratów....ufff...
z pelnym zamieram ich obrazenia.
Okreslenie polactwo dla tego co opisuje jest nacjonal-socjalistycznym antypolskim rasistowskim wymiotem. Natomiast czolowym przykladem polactwa w pelnym znczeniu tego slowa jest wlasnie sam Ziemkiewicz.
jednoznacznie kojarzy mi sie z 'polaczkami' STANDARDOWEGO OKRESLENIA POLAKOW przez kacapskich czy rodzimych komuchow; szczegolnie latwo okreslali tak POLAKOW ZYDOKOMUNISCI.
Do wpisu: Ekshumacje Anny Walentynowicz
Data Autor
NASZ_HENRY
Ładne ;-)
Jacek K. Matysiak
polska Joanna d’Arc z Bożą iskrą nadziei, znając życia marność porwała Naród do walki Anna Solidarność...
Do wpisu: "Solidarność" z 1980 roku to nie był ruch protestu
Data Autor
Teresa Bochwic
jak wynikało z wszystkich badań (prawdziwych), źródel, analiz itp. byli własnie przywódcy, niektórzy albo byli TW, inni chcieli żeby wyglądało "jeszcze lepiej", radykalizowali masy. Masy były ostrożne mimo entuzjazmu. Malo radykalny był również Wałęsa, studzący kolegów z najwyzszych struktur (taśmy radomskie). Radykalizm władz związkowych wręcz komicznie wyszedł w książce "Konspira", jak to szefowie regionów chcieli poderwać kraj do "generałki" wiosna 1982 roku, a tu nikt nie chciał nadstawiać karku dla przesadnych dążeń.
Teresa Bochwic
Kokos pisze, zeby nie wierzyć, że chodziło o wolnośc i wartości, bo chodziło o koryto i kiełbasę. Ja twierdzę, że chodziło o wiele spraw - i o wolność, i o wyzwolenie (prawda, częściowe, bo realizm), i o kiełbasę też, o sprawy bytowe, o lepszą organizacje życia. Różnorodność materialna i duchowa. 
przez chordy komunistyczne niemogace dorwac sie do wladzy pod panowaniem wlasnych idoli z bolszwewickiego nadania.Czyz nie wystarczy przyjrzec sie zyciorysom tych lajdakow,ktorzy pomagali rzekomo w walce z komuna?,kazdy z nich mial dlugi komunistyczny staz ,a wielu funkcje w tej przestepczej organizacji.Przeciez jesli by ich losy nie spotkaly sie z robotniczym protestem to dzis nikt by onich nie mowil, pisal no i najwazniejsze by nie bylo klopotu z ich nie tylko utrzymaniem czy tez znoszeniem tych zdrajcow na codzien.Zauwarzyc nalezy ze takie "osobowosci jak spawacz,walter,nalecz,miller,stoltzman vel kwasniewski i inni nie istnieliby dzis w zyciu spolecznym ani politycznym.Tacy aaadamowie kuronie,mazowieccy i im podobni stechli by w koncie a historia nie zajela by sie nigdy tymy szujamy,dlatego uwazam ,ze ta ciemna sila z zazdrosci i niemocy niemogac dorwac sie do wladzy bo ich nie brano pod uwage lub co niektorych szklolilo KGB na wszelki wypadek by miec piata kolumne w Polsce .Wedlug moich spostrzerzen i wnioskow jakie wyciagnolem z tej historii po uplywie lat dwudziestu okazalo sie ze mialem racje co do tej choloty komunistycznej piatego garnituru pzpr,jednak mimo,ze ta swolcz czerwona byla odrzucana jak chore piskle podala brudna lape swoim dawnym mocodawcom-ojczymom.Robotniczy protest zostal zawlaszczony ,robotnicy oszukani,komunisci uwlaszczeni polacy zamknieci w slamsie historii najnowszej zagonieni do niewolniczej roboty za 1200zl netto z wysokim czynszem za mieszkan
MarkD
Oczywiście, ludzie ich potrzeby, idee, marzenia tworzyli wspólnie tę atmosferę. Ale tylko Atmosferę Ruch szedł w stronę wyznaczoną przez przywódców. Zaszedł za daleko MIMO? Może. Atmosfera była zbyt groźna. W związku mogło dojść do wypłynięcia postulatów zbyt radykalnych. W notce pani Teresy tego jednak nie wyczytałem. Mówimy zresztą o podwalinach a nie organizmie dojrzałym. Wtedy jak w balladzie J.K.Kelusa  "Sentymentalna panna S": Nie był potrzebny żaden sąsiad, rodzimej dosyć jest kanalii...
NASZ_HENRY
PO PROSTU PIĘKNE DNI, NIE ZNA JUŻ DZIŚ KALENDARZ TAKICH DAT ;-)
Zbigniew Gajek vel Janko Walski
Mimo całej armii agentów i TW. Oni musieli zachowywać się tak jak od nich oczekiwano by nie zdekonspirować się. Właśnie to najbardziej swiadczyło o sile ruchu. Doskonale uchwyciła pani Teresa ten najważnejszy wymiar tamtych czasów. Dzisiaj wiele z osób, które nawet tę atmosferę współtworzyło zapomniało o niej, bo fikcja którą kreują od 22 lat media i na nie ma wpływ. Człowiek w końcu sam zaczyna wierzyć, że było tak, jak wszyscy wokół mówią.
MarkD
Działacze Solidarności, jak wynika z jej oficjalnych dokumentów  i wypowiedzi, nie widząc szans na odzyskanie rzeczywistej suwerenności państwowej, skupili się więc na częściowym przynajmniej odzyskaniu podmiotowości obywatelskiej, na tym, by znośniej zorganizować życie codzienne, oraz na poprawie sytuacji bytowej ludności. Przecież właśnie tym zdaniem zgodziła się Pani z Kokosem. Działacze Solidarności? Kim byli Ci we władzach związku? Czy już to wiemy? Jeśli główny przywódca protestu mógł być szantażowany współpracą (świadomie nie piszę że był jeszcze agentem), drugi ze Szczecina jak wykazano był nim, to chyba oczywiste że ruch nie mógł mieć jako celu wyzwolenia z okupacji sowieckiej. Żadne hasła ani postulaty nie mają znaczenia jeśli nie doprowadzono ich do realizacji. A po stanie wojennym. Rok 1989. Okrągły Stół i "wyzwolenie" !?! Dziś mamy "zrealizowane" hasło : wolność i demokracja. Czy faktycznie przy prokuraturach i sądach rodem z PRL, biznesie w rękach postsowieckich oficerów służb i agentów, politykach władzy na usługach obcych państw możemy mówić o wolności? Jeśli będziemy kręcić się wokół mitów nie nazywając rzeczy po imieniu, zostaniemy tam gdzie jesteśmy. Jeśli nie stwierdzimy, że "celem "S" nie było wyzwolenie Polski", to kłamiemy.
, w których obnażanie błędów i wad bardziej mobilizuje niż dowartościowywanie za wszelką cenę. *** To nie jest obnazenie bledow, tylko degradacja i przeklamywanie. Od degradacji Polakow mamy extremalnie antypolskie mniejszosci narodowe reprezentowane przez michnikowszczyzne. Przejmowanie "ich metod" swiadczy, ze one odniosly nad autorem mentalne, psychologiczne zwyciestwo. Autor poddal sie ich psychologicznemu terrorowi "wychowywania" przez przeklamanie.
...I dlatego tylko w Polsce te „kulinarne powstania” można było z łatwością pacyfikować rękoma miejscowych renegatów, kiedy w takiej Czechosłowacji, NRD czy na Węgrzech do akcji musiała wkraczać „bratnia armia czerwona”. Tam, bowiem chodziło o coś zupełnie innego niż pełna micha. Zbuntowani więźniowie zapragnęli wyjścia na wolność."... *** To nie jest oczywista nieprawda. Poznan byl pacyfikowany przez armie. Zjazd partii z wyborem Gomulki byl wtedy wielkim zwyciestwem, bano sie pacyfikacji. Gomulka zmienil potem linie, nie musial. Porownanie z NRD jest wrecz idiotyzmem. Rowniez z Czechami jest bez sensu. Dubcek to 12 lat pozniej to 1956 w Polsce i na Wegrzech. Solidarnosc byla wtedy, w tamtym kontekscie, olbrzymia rzecza. Takie zmiany jakie w bloku rosyjskim nastapily, nie zaistnialyby bez Solidarnosci. Nie zdajesz sobie calkowicie sprawy z roznicy w pacyfikowaniu 36 mln liczacego, mlodego Narodu, gdzie ruch zbrojny przeciwko zydokomunie trwal jeszcze na poczatku lat 50-tych i ktory "wykazal" sie olbrzymim telentem do samoorganizacji i sabotazu a wielekrotnie mniejszymi narodami. Nie pojmowanie tego w pewnym sensie dyskwalifikuje.
Krytycy nie majacy pojecia o nieprawdopodbny dynamicie ideologicznym w postulatach Solidarnosci powinni je przeczytac jeszcze raz, ze zrozumieniem, uswiadomic sobie skutki polityczne niektorych punktow. Realizacja niektrorych oznaczalaby rewolucje polityczna. Podobnym nonsensem jest twierdzenie, ze wszystkie zmiany w Polsce byly, ot zagrywka zydokomuny. Prawda jest, ze przedstawiciele zydokomuny infiltrowali KOR. Zmiany wymusila Solidarnosc wywierajac olbrzymia presje. Bez tej presji zmian ustrojowych by nie bylo. Zmian ustrojowych nie powinno rowniez byc. Dzieki Solidarnosci, a wiec Narodowi, dzieki Polakom, sytuacja "wymknela sie" z pod kontroli.
Teresa Bochwic
Odniosłam się do passusu w Pana tekście o wątróbkach: "...cały ten sierpniowy zryw i kilkunastomiesięczny karnawał został zapoczątkowany już w lipcu 1980 roku w Świdniku i Lublinie, a powodem nie była chęć zrzucenia z naszych barków sowieckiego jarzma, walka o wolność słowa i pragnienie niepodległości naszej ojczyzny. Poszło tradycyjnie o zawartość koryta przeznaczoną dla plebsu." Tak Pan pisze, "nie była chęć zrzucenia sowieckiego jarzma", ale "tradycyjnie zawartość koryta". Moim zdaniem w korycie było skąpo, wręcz skandalicznie. Sowieckie jarzmo powodowało, że nie wolno było nawet zająć się racjonalnym produkowaniem żywności. Wszędzie królował plan i ideologia, nawet przy hodowli szczypiorku, świetnie Pan to pamięta. Jedzenie to podstawa bytu, ideologia komunistyczna uniemożliwiała normalne życie nawet na płaszczyźnie tak elementarnej jak jedzenie. Choć oczywiście nie był to prawdziwy głód. Nazywanie bolesnego choć i radosnego, pełnego straszliwej pracy, determinacji i obaw okresu "Solidarności" karnawalem zawsze doprowadza mnie do szału. Trudno. Nie musi Pan brać tego pod uwagę. Plebs??!! Ci mądrzy, doświadczeni ludzie? Bardzo się cieszę, że tak się Pan interesuje tematem, i mozemy zwyczajnie popolemizowac. Pozdrawiam
kokos26
Poniewaz było za długo, kończę: Oczywiście możemy optymistycznie założyć, iż u nas nie interweniowali bezpośrednio i zbrojnie z powodu panicznego strachu przed tym, że bohaterscy Polacy rozniosą ich w pył. Myślę, że są takie momenty w historii, w których obnażanie błędów i wad bardziej mobilizuje niż dowartościowywanie za wszelką cenę. "Polski Alkoholik" 10 kwietnia 2010 roku sięgnął dna i albo się od niego odbije, albo zdechnie. Aby się odbić trzeba to dno poczuć i znienawidzieć. Pozdrawiam serdecznie
kokos26
Zamieszczę, cytat  z mojego tekstu, do którego się Pani odwołuje. Ten krótki fragment streszcza najlepiej to co miałem na myśli pisząc o tym "korycie" "Od 1945 roku wszystkie, z wyjątkiem oczywiście antykomunistycznego zbrojnego podziemia, nasze „narodowe zrywy” za genezę miały właśnie tę przysłowiową cenę kiełbasy, a Polacy przypominali więźniów obozu walących miskami w stół i protestujących nie przeciwko zniewoleniu, ale w trosce o ilość i jakość tego, co serwuje im obozowa kuchnia. I dlatego tylko w Polsce te „kulinarne powstania” można było z łatwością pacyfikować rękoma miejscowych renegatów, kiedy w takiej Czechosłowacji, NRD czy na Węgrzech do akcji musiała wkraczać „bratnia armia czerwona”. Tam, bowiem chodziło o coś zupełnie innego niż pełna micha. Zbuntowani więźniowie zapragnęli wyjścia na wolność."... ...