Otrzymane komantarze

Do wpisu: Pusty Tron
Data Autor
Przyznam , ze bulwersuje mnie tak postawione pytanie..Nie rozumiem kogo poza pania ono ma dotyczyc? Pytam sie wiec siebie:"czy cos sie we mnie zmieni ,kiedy Duch Swiety zadecyduje o kolorze przyszlego Papieza?...Dla mnie nic...Pozostane nadal Swiatynia i Kosciolem Ojca..Bede nadal go Czcil z taka sama Miloscia i Wiara...
Wczoraj wieczorem, szukano bomby na Jasnej Górze po telefonie "nieznanego gościa". Bomby nie znaleziono! Prawdziwa bombka wybuchła natomiast dzisiaj w Watykanie! Ja, po wczorajszym newsie o tym fałszywym alarmie, byłem bardzo sceptycznym do tych szytych grubymi nićmi rewelacjach i czekałem tylko na dalszy ciąg wydarzeń. Prawdziwa bomba(ta dzisiejsza to tylko ładunek zapalający, inicjujący prawdziwą mega-bombę)tykać zaczyna już coraz głośniej i tylko jest kwestią czasu kiedy wybuchnie! Nostradamus przewidywał, że nastąpi to w latach 2012-2014(polecam film dokument. na You Tube "Nostradamus 2012". Benedykt XVI zrobił pierwszy krok, najważniejszy w całym jego pontyfikacie, a mianowicie pokazał, że ŚWIAT WYMAGA NATYCHMIASTOWYCH ZMIAN! A my? Pozdrawiam.
Do wpisu: Dueholm - skończyć z barbarzyństwem wobec kobiet
Data Autor
Cat
mogę tylko przeprosić Te  Kobiety w swoim imieniu, mężczyzny ..... Hańba tym którzy to robią ...Hańba im na wieki ..barbarzyńcom . To bardzo smutny wpis o naszej rzeczywistości i pastwieniu się człowieka nad drugim ....
z cala moca potepic obrzezanie mezczyzn,tu bez parytetow, jak sadzisz?!
Do wpisu: Dowody na nowo
Data Autor
Gdzieś to wszystkim umknęło, ale "Akta smoleńskie" zawierają zapomniany (???) fragment dotyczący telefony śp. Deptuły do żony w momencie katstrofy. Jest tam jasno napisane, że "wszyscy krzyczeli, słychać było szum, świt powietrza i trzaski jak łamania" Czyli jest to niezbity dowód na to, że samolot rozpadł się w powietrzu"!!!! Oto ten fragment: "Słychać było krzyk męża: "Asia, Asia". W tle było dużo głosów, ale nie można było ich rozpoznać. Były trzaski, krzyki. Trzaski były krótkie, ostre dźwięki. Tak jakby łamał się wafel lub plastik plus dźwięk przypominający hałas wiatru w słuchawce telefonu - zeznała Joanna Krasowska-Deptuła"
to nie jest pamiec uciskajacych i rOzdajacych przywileje jedynie.Jest wazniejsza PAMIEC , oszukiwanego i arogancko traktowanego NARODU.WIEC NIECH SIE ONI MARTWIA , bo my sie owszem martwimy,ale o POLSKE w pierwszym rzedzie,jak to REPUBLIKANIE...
I co z tego, że eksperci są uczciwi, szanowani przez naprawdę mądrych, fachowcy w każdym calu, skoro myślą nie po obowiązującej lini? A już grzechem nie do wybaczenia jest, że mówią o tym, co myśl odkrywa. Niestety, dziś władza ogłosiła przetarg na wierność, a podwykonawcą może być nawet idiotyzm. No i władza pamięta! Władza nie wybacza samodzielności!
Do wpisu: Agnieszce - nagroda Europejczyk Roku 2012
Data Autor
Izabela Brodacka Falzmann
Dlaczego mamy lepiej wiedzieć co jest dobre dla Białorusinów, dla Murzynów, dla Eskimosów niż oni sami?  Zajmijmy się wreszcie swoimi sprawami. My też bez przerwy słyszymy " a fe" - jak pies, który nasikał na dywan. Zgodnie z zasadą, że " każdy ma swoją żabę" wybraliśmy sobie Białoruś do mówienia " a fe". Coś takiego nazywa się w przyrodzie hierarchią dziobania.
Teresa Bochwic
Sądzę, że Telewizja Biełsat to wielka rzecz, nawet jeżeli nie wszyscy Białorusini jej chcą słuchac.
"Agnieszce Romaszewskiej gratuluje" - a mysle ze nie ma czego i nie ma komu.
Izabela Brodacka Falzmann
Proszę wpisać w Google  "Reader/s Digest oszustwo". Pouczająca lektura. Pozdrawiam.
Izabela Brodacka Falzmann
1) Agnieszką Romaszewską poznałam bodajże w 1963  lub 64. Stałam rozmawiając z jej - przypadkowo spotkanymi - rodzicami przy Wodogrzmotach Mickiewicza, a ona kręciła się pod nogami. Wybierałam się właśnie na Słowację. Pamiętam, że pomyślałam sobie, że mają wszystko z głowy - góry, sport itp. Takie sobie wspomnienia. 2) Z czasopismem Reader's Digest mam na pieńku. Właśnie zapłaciłam 84 złote za nie zamówioną przesyłkę,  za pewną osobę, której w odstępie paru miesięcy zmarli rodzice i jest beż środków do życia, żeby uniknęła windykacji komorniczej. Nie otwierana i nie zamawiana przesyłka leży u niej w domu. Są to jakieś szlagiery romantyczne ( napis na paczce) . Wierzę, że nie mogła tego zamówić nawet przez pomyłkę bo słucha tylko muzyki klasycznej, a ostatnio ma co innego na głowie. Proszę zresztą sprawdzić co piszą o procederze tej firmy w internecie. 3) Znam dość dobrze stosunki na Białorusi. Wybieram się tam ponownie w sierpniu. Większość Białorusinów marzy, żeby odczepiły się od nich wszystkie kampanie na rzecz wolności. Radzą żebyśmy zajęli się porządkami  we własnym kraju. 4) Agnieszce Romaszewskiej oczywiście gratuluję.
W XVIII, XIX i XX wieku utraciliśmy Kresy - piękny kawałek Polski, tworzony przez miliony obywateli Rzeczpospolitej Obojga Narodów a później II Rzeczypospolitej. Dzisiaj "dzięki" antynarodowej, antypolskiej, rosnącej w bogactwo, władzę i siłę, współkierowanej przez tzw. europejczyka 1989, kloace gebelsowsko-stalinowsko-banderowsko-szechterowskich kłamców, paserów i szmalcowników Polska znika. Zapowiedź jakich zmian Szanowna Pani, gdy władza polityczna, ekonomiczna i medialna znalazła się w rękach potomków żydokomuny ludobójców. W latach 2008 - 2012 Polska definitywnie stała się państewkiem Roku 1984. Orwelowska wizja stała się faktem. Dzisiaj w każdym zakątku kraju słychać pomruki świń. Jest rzeczywiście dobry klimat. A światowe, gówne media, wspierane przez światowy kongres zydów i jego wasalnych antypolskich nazi kłamców w rodzaju grossa, schlisel, feinsteina, itd. i polskojęzycznych urzędników tzw. msz RP każdego dnia tworzą klimat - antypolskiego smrodu. Folwark zwierząt tuż, tusk.
Zapomnialem dodac. Prosze zmienic "zawod".
Co za naiwnosc !
Do wpisu: O manipulacji - 10 zasad
Data Autor
Celarent
chyba mam antagonistę. Z czasem pewnie okaże się skąd to sie wzięło, póki co trzeba znieść. Pan postanowił szukać dziury w całym - dla idei. To raczej nie wygląda na spór merytoryczny. Niektórzy tak mają, że jak na kogoś nic nie mają, szukają dziury w całym a kto szuka, ten znajdzie... Ale z tematem pani wpisu łączy tę sparwę obiekt Pani rozważań i metoda prowadzenia dyskusji - bo to ta sama rzecz. Przyszlo mi do głowy, że skoro kropla wody drąży skałę tysiąclecia, to może kropla jakiegoś kwasu, albo nie w skałę? Kropla wody potrafi w kilka godzin zabić człowieka kapiąc mu na głowę. Pan G. zapuszcza kwas i jeszcze się obraża. Pokrzywdzony, niezrozumiany, odrzucony... a kto inny powinien być... Mimo wszystko przykro mi za te przepychanki. Bez sensu.
Celarent
 Nigdzie i nigdy nie padło  z moich ust (ups, klawiatury) zdanie, że należy "walkę" odłożyć na później, że nie warto walczyć o media publiczne, że media drugiego obiegu nie sa mediami publicznymi (choć w powszechnej opinii i rozumieniu, że względu na sposób finansowania - nie są!). Pan, raz coś miesza, raz uogólnia, raz czepia się drobiazgów i oczywistości, skrótów myślowych... moment. Media publiczne to te finansowane z publicznych pieniędzy - tak powszechnie rozumie się to określenie a nie te, które docierają np. do jakiejś publiczności :). Nie ma co na nie liczyć, bo nie ma. Powoli, mam nadzieję, coś się zmieni, ale teraz trzeba by było brać je szturmem i siłą chyba. Relatywizm? Bo co, bo nie jestem zwolenniczką rozwiązań siłowych (zawsze i wszędzie) a jednocześnie widzę potrzebę walki i jej konieczność? Bo nie biorę się do rękoczynów i wyzwisk a popieram powstania narodowe? Zarzucano mi w nikektórych kwestiach radykalizm, ale relatywizm...? Mechanizm projekcji czy co? Kochany panie, walczyć może każdy i w każdym czasie, do walki z usankcjonowaną (niemal) patologią  można wykorzystać wiele środków. Można rozmawiać szanując swoją fizyczność i człowieczeństwo a można rzucać przeciwnikiem po ścianach i krzyczeć, że on atakuje i kłamie. Do tego, by pojąć czyjąś wypowiedź, dotrzeć do jej sensu i ocenić jej prawdziwość, wystarczy rozum. Pan jedzie chyba na emocjach. Proponuję szklankę zimnej wody. A jeśli chodzi o nawadnianie: w Somalii ludzie giną z pragnienia i głodu, nie sposób wszystkich uratować. Żeby było sprawiedliwiej: może lepiej nic nie robić? Nie wiem skąd, ale znam sposób prowadzenia takiej dyskusji (jałowej). Przekręcanie wypowiedzi, wycinanie z niej kwestii, antagizowanie tez rozmówcy, by go poniżyć i zdyskredytować. Znów to samo. To gdzie ten "relatywizm"? Proszę! Najlepiej na moje konto, żeby nie zaśmiecać. Chyba że chodzi o publikę i do niej skierowany ma być "efekt".
Celarent
Nie bardzo rozumiem. Treść mojego komentarza nie jest moim wymysłem a teoretyka kwestii manipulacji bp. A. Lepy. Prawdziwość tej treści zawiera się w powolnych, ale widocznych zmianach zachodzących w postawach i świadomości naszego społeczeństwa, w czym sporą zasługę mają środowiska Gazety Polskiej. Jeśli ma pan jakieś konkretne zarzuty wobec moich poglądów, proszę o sprecyzowanie. Cechy osobowościowe w takiej dyskusji nie powinny grać roli i ich wykorzystywanie jako argumentów to manipulacja. Sugerowanie (bez wyjaśnień i dowodów), że ktoś jest niekompetentny lub odmawianie mu prawa do zabierania głosu w jakiejść kwestii właśnie przez sugerowanie nieuczciwości, czy sugestywne dyskredytowanie, jest nieuczciwe jeśli ludzie się nie zanją, jest niczym innym jak manipulacją. Nie musimy się lubić, ale przynajmniej szanujmy w sobie ludzi i bądźmy uczciwi. No i trzymajmy się meritum. Pański wpis jest zwyczajnie nieuczciwy: nie podaje pan powodu, dla którego niby ktoś taki jak ja nie ma prawa wypowiadać się w kwestii manipulacji  a swoją uwagą = oceną wywiera pan wpływ na innych użytkowników (odtąd będą wiedzieli co myśleć, bo coś musi być na rzeczy). Zasada manipulacji: sugerowanie, niedomówienia, pomówienia...
Moj ostani komentarz odnosil sie do stwierdzen Celarent.Zgodnie z pani zyczeniem nie bede komentowal opini zamieszczanych przez innych komentatorow na pani blogu.
Teresa Bochwic
Wolałabym, gdyby Pan zdecydowal się na adresatkę swoich opinii. Raz Pan cytuje mnie, raz p. Celarent, potem znowu mnie. W tej sytuacji trudno mi ustosunkowac się do Pana uwag.
Teresa Bochwic
"Czy pani jako wlasciciel tego bloga pozwolila, bym zamiescic moj komentarz ,ktory w calej swej merytorycznosci,zostal ocenzurowany przez pewna osobe tutaj obecna" Z wyrazami szacunku Goral". Niestety, nie zrozumialam Pana pytania.
Szanowna pani.cytuje pania:"... Dlatego też sądzę, że wszelkie przejawy takiej aktywności w internecie są potrzebne jak suchej ziemi deszcz. O media publiczne trzeba, oczywiście walczyć i dopominać sie, ale nie ma co za bardzo (póki co) na nie liczyć."..Pragne tym czytajacym pani komentarz przypomniec,ze potrzeba niezmiernie wiele czasu aby nawodnic sucha pustynie..(o ile fizycznie jest to mozliwe)..W zdumienie wprawilo mnie pani stwierdzenie dotyczace "mediow publicznych"ale nie ma co za bardzo (póki co) na nie liczyć.:" a czymze jest Gazeta Polska i "drugi obieg" w ktorym pani uczestniczy? Dlaczego pani dyskfalifikuje istniejace media jako te na ktore nie mozna : " (póki co) na nie liczyć"? Nie podejrzewam pani o zla wole i manipulacje akurat w tym temacie..Odkrywam jednak zbyt wiele relatywizmu w pani opiniach..Zmiany w nas i Polsce sa natychmiastowo potrzebne.. Apelowanie pani o odwlekanie zmian w jakas niesprecyzowana przyszlosc,jest co najmniej dziwne...
Czy rzeczywiscie jest pani ta osoba,do zabierania glosu w tym temacie?
Z cala rozciagloscia zgadzam sie z pani tezami.Najwieksze moje zdumienie na pani blogu w tym temacie,sprawily opinie osob,ktore DOKLADNIE w ten sposob cenzuruj i manipuluje opinie innych blogerow na wlasnych blogach.Jedna z tych osob jest tutaj obecna i zostawila (a jakze) komentarz pelen " oburzenia" dotyczacy manipulacji...Czy pani jako wlasciciel tego bloga pozwolila, bym zamiescic moj komentarz ,ktory w calej swej merytorycznosci,zostal ocenzurowany przez pewna osobe tutaj obecna" Z wyrazami szacunku Goral
Celarent
Codzienna, Niezależna.pl, Nasz Dziennik... Dlatego też sądzę, że wszelkie przejawy takiej aktywności w internecie są potrzebne jak suchej ziemi deszcz. O media publiczne trzeba, oczywiście walczyć i dopominać sie, ale nie ma co za bardzo (póki co) na nie liczyć. Po debacie o związkach partnerskich w internecie pojawiły się prześmiewcze i głęboko manipulujące ludzką świadomością fotokomentarze. Czasem strach zabierać się za ich komentowanie, tak potrafią ich zwolennicy przeciwników zbluzgać (w imię mowy miłości i wolności słowa, wyznania, poglądów...), ale dlatego że uginamy się i unikamy tego, są miejsca podawane jako opiniotwórcze, gdzie nas nie ma. Wszystko jest tak jak z wyborami: ile by nie brakowało niektórym, ruskie serwery pomogą. Czy to jednak znaczy, że mamy sobie odpuścić? Nie, obie to wiemy. Nie wolno. Ale rozumiem, czasem ręce opadają zpoczucia  bezsilności. Ta bezsilność jednak to też wynik manipulacji. Nie jesteśmy aż tak bezbronni i bezsilni. Wystarczy spojrzeć, co się dzieje. Powoli, ale zmiany są. Kropla drąży skałę.