Otrzymane komantarze

Do wpisu: Większość nie widzi, że król jest nagi
Data Autor
POdskakiwali od startu do mety, wszelkimi metodami dbali jeno o swoje.Wiec sie doczekali.
nic podobnego. Giertych i Lepper zaczęli podskakiwać dopiero później i wtedy rzeczywiście było już pozamiatane. Do tego momentu spokojnie można było sprawę załatwić tylko zabrakło zdecydowania. Albo wyobraźni.
pamiętam moment gdy startował, bywałam w Lublinie i okolicach, jak wymieniano jego osiągnięcia biznesowe, dostępność (z koszyczkiem do święcenia w Wielką Sobotę by być bliżej ludu). No wymarzony kandydat z własnym hm ... kapitałem. No i masz.
Przedstawione przez pana Błasiaka rozumowanie ma poważny feler.Jest nim stwierdzenie,że "Nie wybierają bowiem w małych jednomandatowych okręgach wyborczych, tak jak choćby w Wielkiej Brytanii, jednego spośród kilku kandydatów, o których dużo wiedzą." Nie jest prawdą,że o kandydacie z małego okręgu dużo się wie! Właściwie wie się tyle samo albo mniej niż o kandydacie prezentowanym przez konkretną partię.Przykładem mogą być wybory samorządowe - ja i moja rodzina nie mieliśmy pojęcia kim naprawdę są kandydaci i podstawową rekomendację stanowiło to,że mieli poparcie właśnie partii (czyli PiS).Szczerze mówiąc dla mnie najważniejszą informacją jest to,że kandydat ma wsparcie PiS(czyli konkretnej partii).Inni,choćby mieli jak najwspanialsze życiorysy, to kupowanie kota w worku.Nie wspomnę już o możliwościach wystawiania trefnych kandydatów przez sitwy funkcjonujące w tych małych okręgach.Niestety trzeba się pogodzić z tym,że w naszych czasach to media kreują polityków i dlatego nie JOWy coś tu zmienią,ale budowa maksymalnie uczciwych mediów.
cosik ci sie POje..los; zrobil co mogl w tamtym sejmie.Pamietasz gierki giertyszkow i lepperkow?!Nic ponad nie mogl.Wiec nie bredz zbytnio...
Zbigniew Gajek vel Janko Walski
My mamy jednak problem większy niż ustrój państwa: jego istnienie.
inne mechanizmy psychologii społecznej, które powodują nie tylko podawanie nieprawdy, ale wręcz spostrzeganie nieprawdy - jakiś mechanizm, zaburzający percepcję w znacznym stopniu. Gdy dziecko zawołało: król jest nagi! wszyscy powstali i obalili kłamcę. Tu 30 proc. krzyczy, a lud wierzy, że widzi szaty. *** Takim mechanizm jest rozpolityzowanie spoleczenstwa. Rozpolityzowanie oznacza 1. powstanie swiadomosci, ze jest zwiazek miedzy partia ktora rzadzi i sytuacja gospodarcza. Z wielu wypwiedzi wynika, ze bardzo duzo wydawaloby sie inteligentnych ludzi tego zwiazku nie widzi. Po prostu stwierdza.. oni tak rzadza nie kojarzac, ze oni, wyborcy, wlasnie tych co rzadza, wybrali. 2. Dyskusja nad codzienna sytuacja miedzy ludzmi, na porownywaniu rzeczywistosci ze stanem faktycznym ze wskazaniem odpowiedzialnego, rzadzacej partii. Dokladnie to udalo sie Orbanowi, ktory stworzyl okolo 10 tys. takich klubow dyskusyjnych, jak kluby GP, tylko ze tych ostatnich jest okolo 300 (?). Orban popieral ich powstawanie bez wzgledu na polityczna orientacje, wychodzac z zalozenie, ze jak narod zacznie dyskutowac, to wyciagnie wlasciwe wnioski. I mial racje. Wegrzy uodpornili sie na propagande ich wlasnych gadzinowek. PiS nie popiera powstawania takich klubow... ma olbrzymi problem z dociearaniem do narodu. To narod teraz dociera do PiS, znaczy JK. 3. Rola naszych mediow. Nauka polityzowania. A wiec na kazdej stronie powinna byc rubryka: Polityzujemy.. zawsze, tak zeby ludzie zaczeli uwazac, ze polityzowanie jest czyms dobrym, waznym, ze od tego zalezy nasz dobrobyt, jak ktos w Szwajcarii czy we Wloszech powie, ze nie interesuje sie polityka, jest uwazany za uposledzonego umyslowo, odrotnie do tego co Polakom do glow komuna i postkomuna po 1989 wbila. A w rubryce pownien byc mini felietonik podajacy przyklad polityzowania na aktualny temat. 4. TV Republika powinna miec audycje codzienna dokladnie za takim tytulem: Polityzujemy, chcemy dobrze zyc. I 5 minutowa audycja. I mam nadzieje, ze TV Republika jest nasza i bedzie ciagle herr Tuska, PSL, SP i postkomunistyczne partie napietnowac i JK jako jedyna wyjscie propagowac. Boje sie jednak, ze bohaterem TV Rep. zostanie Gowin i Wipler co oczywiscie powie o druzynie, w ktorej ta tv gra.
Tylko że to stwierdzenie bazuje na reżimowych sondażach i wynikach wyborów przepuszczonych przez "ruskie serwery" więc byłbym ostrożny w orzekaniu co naprawdę widzi lud i w jakiej proporcji. Z drugiej strony faktycznie - rola mediów w utrzymywaniu wielkich mas w stanie permanentnego zamroczenia jest w naszej "demokracji" trudna do przecenienia. Tak samo jak kosmiczny błąd PiSu, który w swej naiwności te ubeckie media zostawił w stanie nienaruszonym gdy była okazja na zmianę.
Do wpisu: Ludzie Macierewicza znowu wygrali proces
Data Autor
Gasipies
Szczególnie jeśli się je porówna z karami dla "pisiorów".
Zbigniew Gajek vel Janko Walski
Takie przebłyski normalności cieszą, ale co dalej? Czy przypadkiem nie zostaną wkrótce dzięki wyrokowi nowymi gwiazdami telewizyjnymi jako ofiary kaczofaszyzmu?  tak jak hieny dziennikarskie sprzed lat, sprawcy "dramatu w trzech aktach" i ich promotorzy medialni, Pytlakowski, Rastawicki, Krasucki, Orcholski, Nawrocki. Funkcjonują w zawodzie lepiej niż wtedy, gdy byli tylko najemnymi mendami. Bynajmniej nie wypadli z życia publicznego. Nie wypadły z życia publicznego także kłamstwa, z których szyli swoje fałszywe świadectwa i oczerniali liderów PiSu. Mimo sądowego rozstrzygnięcia i ostatecznego zamknięcia sprawy, niemal pod każdym tekstem mającym jakikolwiek związek z partią braci Kaczyńskich  pojawiają się komentarze przywołujące "zbrodnie" z tego filmu. Podobnie żyją inne kłamstwa.
Teresa Bochwic
;-))
Bardzo dobrze ze Pani o tym przypomina. Pozdrawiam
Do wpisu: Lyberałowie i trutka na ludzi
Data Autor
Teresa Bochwic
Barbara Fedyszak-Radziejowska o pracy w Polsce i mentalności pracodawców: "W Europie ludzie pracują w cywilizowanych i godnych warunkach także dlatego, że o prawa pracownicze dbają związki zawodowe. W Polsce pracodawca ceni pracownika tylko za to, że może go w każdej chwili wyrzucić, w Europie szanuje się go za dobrą pracę. W Polsce „robol” ma mało zarabiać, bo tak tworzy swoje zyski postpeerelowski przedsiębiorca. W Europie biznes wie, że pracownik to także klient i konsument jego towarów. Kontynuatorzy PRL-u wmówili Polakom, że związek zawodowy to przeszkoda w rozwoju. A "Solidarność" przypomina, że jeśli szanujemy siebie jako wspólnotę narodową, to powinniśmy pracowników traktować jak obywateli.  Jan Paweł II nauczał; praca jest powołaniem, jest godnością, sensem życia, a relacje między pracodawcą a pracownikiem nie mogą być oparte na asymetrii, w której pracownik to robol a pracodawca -  pan zysków, dla którego praca to tylko „koszty”." Polecam wszystkim, których martwi "złożoność" problemu najniższej płacy i "konieczność" oszczędzania na pracownikach itp. niezalezna.pl 12 września 2013
Obawiam się, że seks wcale nie jest priorytetem. Ludzie, o których mówimy zainteresowani są tylko pieniądzem. "Daj mi kontrolę nad systemem kredytowym danego państwa, a nie będzie mnie obchodzić kto tworzy jego prawa"- rzekł pan Rothschild. Lektura "Wojny o pieniądz" czyni wszystko jasnym niczym słońce. Oślepia wręcz. Seks ma być dla mas. Takie opium.
nic nowego nie POkazala--zawsze byla taka 'komusza' ekonomistka-biznesmenka--za panstwowa forse i dostep do tajnych gierek biznesowych sluzb specjalnych ,roznej masci.To ten z..o-komuszy miot...nihil novi.
Anonymous
Trafnie określiła Pani te osoby "Lyberałami". Z liberalizmem mają oni tyle wspólnego co każdy komunistyczny potomek. Trudno odnieść się do liberalnego odchylenia prezentowanego przez młodego dziennikarza. Pozostaje sam temat płacy minimalnej i kosztów pracy. Niezależnie od stanowiska Pani Bochniarz i jej lepszych czy gorszych chęci funkcjonowanie w gospodarce przepisów o płacy minimalnej i opodatkowanie pracy są przyczyną bezrobocia i niższych dochodów. Uwłaszczenie nomenklatury i odejście od ideologii marksistowsko-leninowskiej nie oznacza jeszcze normalności. Obecnie osiągnęliśmy etap, o którym marzyliśmy w 1980r., tzw. "trzeciej drogi", czyli nie kapitalizm i nie socjalizm. To nic innego jak socjalizm z ludzką twarzą i pozwoleniem na wspólne dojenie kasy państwowej przez kręgi polityki, finansów i gospodarki.
Ewaryst Fedorowicz
Jest kłopot, bo 99% tzw. „przedstawicieli pracodawców/biznesu” i  jak ich tam jeszcze zwał jest wyalienowanych z otaczającej większość (ale wcale nie większość przetaczającą) obywateli III RP rzeczywistości. To są ludzie, którzy albo od zawsze nie musieli się martwić o sprawy materialne (stary, jeszcze peerelowski układ szczebla najwyższego, średniego , ale i tego podstawowego) albo się nie muszą martwić od momentu dokooptowania ich do koryta po 89’  (ja to nazywam „frasyniukowszczyzna”) czy po 2007 (ja to nazywam „kaplerowszczyzna”). I oni postulat pracy za pół- czy ćwierćdarmo traktują najpoważniej w świecie. Byleby tylko ich dochodów/wynagrodzeń to nie uszczupliło. Mają do tego swojego gęgania  klakę dobranych odpowiednio dyżurnych "ekspertów". Ale jest tez nutka optymistyczna: bo wymiana całości tzw. przedstawicieli pracodawców (na przykład przez nowy rząd, który stwierdzi, że "tym paniom i panom dziękujemy i rozmawiać z nimi nie będziemy") wcale nie musi oznaczać protestu samych pracodawców, którzy są przez tę w dużej mierze samozwańczą czapka nie tyle przykryci, co wręcz przyduszeni i zakneblowani. A zatem - po wygranych wyborach, przewietrzyć to tałatajstwo :-)   
Dawno dawno temu, bo w czasie długich dni strajkowych 1980r. prowadziliśmy z kolegami stoczniowcami dyskusje na tematy wszelakie. Było wśród nas niemało "działaczy" z ogniem w oczach, przekonanych, że po zwycięstwie strajku, po przyjęciu 21 postulatów, w niedługim czasie nastanie raj w Polsce, w tym i w Szczecinie. W czasie tym reprezentowałem pogląd, że ustrój kapitalistyczny, o który w rzeczy samej walczyliśmy, przyniesie skutki przez nas nie zamierzone i nawet wtedy nie przewidywane. Nie wiedząc wówczas jeszcze nic o jakiejkolwiek zasadzie Pareto twierdziłem mianowicie, że to o co walczymy spowoduje m. innymi to, iż wielu z nas pod względem kwalifikacji zawodowych znajdzie się pod kreską możliwości zatrudnienia zawodowego - co też się i spełniło. Czy tego chcemy czy też nie, ale wspomniana zasada obowiązuje, i w przyszłości zaistnieje sytuacja, w której to 20% ludzi będzie wykonywać 80% pracy społecznie uzytecznej, niezbednej dla utrzymania społeczeństwa jako całości. Problem w tym co z resztą, co z resztą 80% ludzi, wsród których dla wielu praca jest ważnym składnikiem sensu egzystencji, miernikiem własnej wartości. Wydaje się, że jedyna nadzieja w tym, że pojawją się nowe potrzeby ludzkie, co do których będzie powszechna zgoda, iż ich zaspokojenie jest konieczne, a to być może, w jakimś tam stopniu pozwoli na zagospodarowanie tych 80%. Inaczej czarno to widzę.
określają warunki życia dla nas, jeśli sami żyją na zupełnie innych zasadach. W tygodniku Do Rzeczy artykuł "Walka o koryto" można poczytać.
Przecież mamoniarze nie są w stanie widzieć prawdy, ponieważ pożądania cielesne (posiadanie, seks, władza) odbierają im zdolność widzenia rzeczywistości, oni widzą tylko przedmioty swojego pożądania, a że przed nimi jest przepaść, tego już nie widzą.
Do wpisu: Ryszard Siwiec i Ministerstwo Prawdy
Data Autor
Teresa Bochwic
Na to wyglada. Książke wydało jednak profesjonalne wydawnictwo, zajmujace się historią PRL.
Teresa Bochwic
Chyba wspomnialam, pod czyją światłą opieką ukazała się publikacja? Miala audycję godzinną. Sądzi Pan, że mało czasu na to, żeby wspomnieć o różnych źródłach, gdyby je znała? Powiedziala wyraźnie, że NIC więcej się nie działo, nie było pomników, ludzie zapomnieli. I tak lepiej niz prowadzący, który ewidentnie kierowal komentarze na wstyd, jakim jest zapomnienie o tej sprawie. Ona mowiła, że nie wstyd, bo mało kto o tym wiedzial. Jest w tym duzo prawdy. Ale nie cała, a wydawca jest profesjonalny, prawda? I funkcjonuje nie od dzisiaj, jak młoda poszukiwaczka historii.
Anonymous
Nowe pokolenie - zwł. związane z politycznie poprawnymi mediami - ma "inne myślenie". Z jednej strony młoda dziennikarka szczerze zainteresowała się sprawą, a z drugiej nie przyszło jej szukać w najbardziej oczywistych miejscach. Tych źródeł nie ma w jej świecie?
Marcin Gugulski
Kilka dodatkowych wiadomości o panu Ryszardzie Siwcu oraz o ukrywaniu prawdy o nim i i jego śmierci można znaleźć na portalu rzeszowskiego oddziału IPN: www.ryszardsiwiec.com Pozdrawiam
Dziennikarka Agnieszka Dębska o której napisała Pani: "Dzielna dziewczyna, z pokolenia, które tylko czyta o wydarzeniach będących dla mojego pokolenia żywym wspomnieniem, zebrała wszystko, co możliwe, jak zrozumiałam (bo książki nie czytałam)..." doczekała się miłego komplementu od uczestniczki tamtych wydarzeń. Ale ponieważ coś jej uwadze umknęło ośmiela się Pani formułować spiskowe i jednocześnie niecne zarzuty: "I to jest najlepszy dowód na to, że PRL ciągle trwa i zwycięża, a nawet instytucje pielęgnujące pamięć wybiórczo dobierają źródła.". Co za żenada. Z jednej strony docenia Pani osiągnięcia dziennikarki a z drugiej insynuuje jakieś związki z PRL czy Bóg wie czym. A wystarczyłoby tylko dziennikarce podziękować za podjęcie ważnego a zapomnianego przez większośc tragicznego wydarzenia i PO PROSTU wskazać, że istnieją jeszcze inne, nie wspomniane przez Nią, żródła o wspomnianej tragedii.