|
|
Romuald :) |
|
|
u2 Na pewno znasz to z autopsji. Jesteś BOG-iem! Gratuluję! |
|
|
paparazzi Pozdrawiam. |
|
|
Tezeusz Danzing |
|
|
Romuald Dla pewności sprawdziłem i wyszło tak: niby niemcy ale nie do końca, a ukraińcy, niemcy duchowo wspierali dzielnych ukraińskich bandytów a był to rok 1941. |
|
|
u2 Baju Baju Baj |
|
|
Romuald A teraz dostaliśmy ziemie odzyskane do potrzymania - i tylko patrzeć jak wrócą do Vaterlandu - Festung Breslau się regermanizuje, renowacje kamienic dopełnia nierzadko powrót niemieckich napisów, rzekomo historycznych, tylko patrzeć jak do Sępolna dorobią hakenkreuz z nowych bloków i nazwą Adofl-Hitler-Platz albo Martin-Bormann-Straße - trochę ponosi mnie fantazja a realnie, złość słuszna bierze. |
|
|
Romuald Ja też nie jestem pewien, stąd i moja wątpliwość, a co do zadupia - czasem lepiej widać z takiej perspektywy :) |
|
|
Alina@Warszawa Było nawet lwowskie... |
|
|
u2 "to akurat chyba robota niemców"Nie byłbym tego taki pewien. Na święte świętosci. Jurek Ciruk wiadomo z zadupia |
|
|
Romuald Tak, w okresie międzywojennym na styku Polski z Rumunią i sowieckim sajuzem, graniczna rzeka Zbrucz była tuż niedaleko od wioski (około 3 km), sama wioska wedle wspomnień najstarszej siostry taty to około 1500 mieszkańców, w nieodległych Brzeżanach był jeden z pogromów na żydach ale to akurat chyba robota niemców. A w trochę dalej położonym Koropcu mieszkał u Hrabiego Badeniego - dr Józef Czyniewski, znany działacz polonijny z Sydney, oczywiście w 1939 nie był z jeszcze znany no może tylko NKWD się nim interesowało - gdyby Pan chciał, jego "Wspomnienia" były i pewnie wciąż są dostępne na stronie fundacji/organizacji KARTA podobnie jak wspomnienia Wielgusa (chyba Henryka) z Wilna - tu mam co prawda wątpliwości co do digitalizacji ale dr Czyniewski choć sam zastrzega że pisze słabo czyta się to jak dobry kryminał, lżej niż wspomnienia Frankla z obozów koncentracyjnych a ten pisał bardzo przystępnie. |
|
|
u2 ***woj. tarnopolskie***Było coś takiego? |
|
|
Romuald Dziadek ze strony taty, polski chłop i policjant (Turylcze, pow. borszczowski, woj. tarnopolskie) ale już nie "czynny" został wywieziony z rodziną w lutym 1940 r. pierw za Ural i dalej na sybir a po "odwilży" Sikorski-Majski do cieplejszych "stanów" w azji centralnej, do Andersa nie zdążył, ale za to dostał się do LWP i tu, a to była z wiadomych względów tajemnica - zdezerterował choć nie wiadomo gdzie ani kiedy, nigdy o tym dokładnie tacie ani innym dzieciom (z 6 zsyłkę przeżyła 3) - nie opowiadał dokładnie choć sam fakt był znany. Z IPNu nic nie udało mi się wydobyć żadnej teczki "zsyłkowej" ani innych danych o dziadku. Z tego co tato pamiętał z nielicznych rozmów o tym, to chyba najbardziej nie odpowiadało dziadkowi NKWD, choć na zdjęciu z tego okresu ma polski "ludowy" mundur czyli nie wprost u ruskich służył. Bo znam i takie przypadki że sybiraków wcielano wprost do ruskiego wojska. |
|
|
u2 Bardzo dobry wpis. Dzięki!PS. Na pewnej imprezce poznałem pułkownika Wojska Polskiego, który przeszedł drogę bojową od Lenino do Berlino. Wyznał, że nie było żadnego szkolenia, a kto nie nauczył się obsługiwać broni ten po prostu ginął. Więc ludzie w okamgnieniu uczyli się obsługi :) |