Otrzymane komantarze

Do wpisu: Dobra robota młodej artystki
Data Autor
Edeldreda z Ely
Tak, zastosowano jakiś baśniowy i wymowny filtr 😊
Edeldreda z Ely
W Bawarii nie byłam, ale mam do Pana, jeśli Pan pozwoli pewną prośbę. Jest taki artykuł z 1948 roku Ojca Marii Bocheńskiego "O analogii". Pojęcie analogii jest fascynującym tematem i raz na jakiś czas siadam do tego artykułu, sprawdzając, czy jestem już  wystarczająco mądra, by go zrozumieć i na razie bez satysfakcjonujących rezultatów.... Bocheński pisze w nim, że zakłada, iż czytający obeznany jest z Principia Matematica... Jak pewnie Pan wie, anegdota podaje, że Russell i Whitehead twierdzili, że Principia przeczytało i zrozumiało 5 osób (wśród tego, aż trzech Polaków - zakładam, że mieli na myśli, m. in. Chwistka). Czy kiedyś, w wolnej chwili, gdybym przysłała skan na pańskiego maila, przetłumaczyłby Pan ten artykuł z polskiego na nasze? 😏
sake2020
Wspomniał Pan artystkę Ninę Hagen.Tak to wielka postać w muzyce.Nawet nie wiedziałam,że przez pewien czas mieszkała w Polsce w Krakowie,była znajomą marszałka Terlekiego.
sake2020
Mnie oprócz pieknej muzyki podoba się klimat i urokliwość scenerii. Tak sobie wyobrażam czasy wiedźmina Geralta, nimf ,druidów Może to Pani wyda się śmieszne,ale spokój tego miejsca,pustego jeziora jesienną chyba porą nastraja własnie baśniowo.
Dark Regis
O przepraszam, miała być wersja wokalna Nibelunga: youtube.com O jeszcze bonus: youtube.com
Dark Regis
Bardzo ciekawa aranżacja i również mi się ten utwór podoba. Głównie w miejscach, gdzie konieczne jest uwypuklenie śpiewanego tekstu. Dykcja i artykulacja artystki świetne jak na współczesne czasy, brzmi tak trochę z ukraińska (palatalizacja ;). Nie żebym się czepiał, bo sam pochodzę z regionu, gdzie na wsiach mówi się wciąż po chachłacku. Jednak co do artyzmu, to bym podyskutował. Artyzm to coś kompletnie innego. Proszę zobaczyć to w krzywym zwierciadle w tym oto utworze: youtube.com Proszę się nie przejmować tymi niemieckimi wąsatymi Zenkami w spoconych podkoszulkach, lecz posłuchać głosu samej Niny Hagen. Utwór rozpoczyna niemal jak u Wagnera. Była Pani w Bawarii? Tam jest to świętość. Jak byłem w Burghausen, to kupiłem sobie nawet płyty miejscowej orkiestry ze względu na uwertury. W linku poniżej pojawiają się m.in. waltornie. Nie lubię tego instrumentu. Kiedyś na przeciwko mojego wuja w Warszawie mieszkał waltornista z filharmonii, który pewnego dnia wypróżnił się na wycieraczkę w odwecie za psa. Nie rozumiem takiej ekspresji i wydało mi się zrazu, że to przez dmuchanie w zbyt cienką rurę dochodzi czasem w mózgu muzyków do defektu, skutkiem czego może być "przypadkowa" defekacja. Ale nie brnijmy w szczegóły. Oto próbka: youtube.com No więc Nina zakpiła sobie z tej niemieckiej świętości. Dalej było już tylko gorzej. Po uwerturze utwór zmienia się płynnie w jakiś psychodeliczny rock, rzekłbym suitę Pink Floydów. To co David Gilmour wycisnął był z gitary, ona z łatwością zmajstrowała własnym głosem. Słuchając tego serce tak krwawi, że sam Ojciec Pio z Pietrelciny poczułby się tu niezręcznie. Ja zawsze powtarzam, że do artyzmu trzeba długo dojrzewać niczym sery pleśniowe. Wtedy dopiero słuchacz osiąga poczucie wybornego smaku. Tylko czym jest smak? Oto proszę Górecki: youtube.com Gdy się tego słucha, to zaczyna się w jedno składać parę wątków współczesnych: na pierwszy rzut oka, a raczej ucha, to brzmi niczym wynurzenia Marii Peszek pt. "Naku*wiam zen", partia wokalna z ojcem w obszytych futerkiem bamboszach, potem pojawia się skojarzenie ze starym kościołem gdzieś na prowincji i rozstrojonymi organami z dziurawym miechem, aż wreszcie na koniec widzimy już w wyobraźni scenę jakby z kreskówki, gdzie Myszka Miki goni ulicą złodzieja albo Pies Huckleberry próbuje otruć notorycznego termita. Chcę tu po prostu zaznaczyć, że w starciu z prawdziwym artyzmem szeregowy słuchacz nie ma lekko, a wręcz ma czasem konkretnie przegwizdane. Sądzenie po pozorach to z kolei wyróżnik złego słuchacza, chałturnika młoteczka i strzemiączka, bez specjalnych zalet. Aby podtrzymać nastrój i gładko powrócić do wątku pierwszego, zaproponuję na koniec innego artystę, który śpiewa o tym, o czym tu stale myślą i czasem złowrogo milczą co poniektórzy komentatorzy, gdy widzą takie jak ten elaboraty: Nohavica: youtube.com Z pozdrowieniami ;))
Edeldreda z Ely
I to jeszcze, pragnę zwrócić uwagę - wypuszczone w Dzień Edukacji Narodowej... 
u2
Magiczna sceneria klipu i magiczny tekst wieszcza Julka Słowackiego. Brawa dla młodej artystki za sięgnięcie do polskiej klasyki i piękne soulowe wykonanie :-)
Do wpisu: Kreatory trendów i krótkie manifesty, czyli o funkcji bajek
Data Autor
Edeldreda z Ely
Dziękuję i także pozdrawiam. 
Dark Regis
No dobrze podpowiem. Problem rozpoczął się od Davida Hume'a i od tej pory dotyczy szeregu innych jak powiedzmy metody naukowej o problemu indukcji. Just to problem istotny w fizyce, w mechanice kwantowej, stanowi barierę pomiędzy fizyką doświadczalną, obserwacjami, a fizyką matematyczną, która swoje wniosku formułuje w postaci równań. Powiedzmy teoria strun. O tym pisze i mówi m.in. ks. prof. Michał Heller. W matematyce czasem manifestuje się to zażartymi kłótniami i przybiera karykaturalną formę, która każe odrzucać dowody przeprowadzone za pomocą obliczenia komputerowego, choć żaden żyjący człowiek nie jest w stanie przeprowadzić dowodu ręcznie. Zaczęło się od twierdzenia o kolorowaniu grafów, ale zapewniam, że jest takich dowodów mnóstwo. Niedawno miałem taką sytuację z pewnym matematykiem w Internecie, który przedstawił problem i na filmie ciężko coś wyliczał przez ponad piętnaście minut. Ktoś tam sięgną po jakiś program do liczenia wzorów matematycznych typu Matematica inny po kalkulator do obliczeń symbolicznych i podał dokładny wynik. Ja już po wstępnym zapoznaniu sie z forum zaproponowałem, żeby uczony policzył to samo swoją metodą nie dla liczby 1000, ale powiedzmy dla 10^19. Jest to możliwe, ale upierdliwe maksymalnie. ;) Chwile później podałem ogólny wzór, a potem analogiczne rozwiązania dla innych parametrów. Na moje oko zahacza to o problem związany z hipotezą Riemanna, ale pewne wstępne wyniki można podać dość łatwo. Jak znajdę chwilę, to napiszę o tym problemie na moim blogu. Dziękuje za cierpliwość i pozdrawiam :)
Edeldreda z Ely
🙂
Edeldreda z Ely
Znam, znam i bywa, że cytuję, lecz w rodzimym języku 😎  A z tym drzewem, to był raczej chyba Berkeley (a trzeba było nie przepisywać oceny z historii filozofii, a chodzić wiernie na wykłady - mam teraz za swoje 😉). Na swoją obronę mam tylko to że Fichte starał się odpowiedzieć na solipsyzm. Douczę się 😏
u2
A umie Pan to udowodnić? Kupiłem dobrą packę, elektryczną, jeszcze w sierpniu. Przez kilka tygodni miałem spokój. Much nie było. Jak by wyczuły co im przygotowałem. Ale w końcu mucha zaatakowała mnie wściekle. Okazało sie, że oszołomiona kilkoma ciosami packą skryła się, już mnie nie atakowała. Sądziłem, że nastała jesień i problem się sam rozwiązał. Niestety nie na długo, na przełomie września i października kolejna mucha, na pewno nie tamta stara gruba, tylko nowa chudsza. Zaczęła mnie znowu wściekle atakować. Tym razem po nierównej walce zginęła. Był efektowny łuk świetlny. Wyrzuciłem znieruchomiałe ciało muchy za okno. PS. Teraz atakują mnie małe meszki jak wyjdę na spacer, ale to też już mija, bo robi się coraz chłodniej. Nie używam spreju na komary, którego używałem latem w ogródku, pewnie dlatego się jeszcze zlatują.
Dark Regis
A umie Pan to udowodnić?
u2
czy mucha dziś będzie tą samą muchą jutro Jeśli nie ma się packi na muchy to jest duże prawdopodobieństwo, że to będzie ta sama, która ma dobrą kryjówkę. To są proste sprawy :-)
Dark Regis
Nie. Pytam o nazwę, a nie próbę odpowiedzi podaną przez Russela. Jakieś 150 lat wcześniej. A skoro już sobie rozmawiamy o rozpalonych do czerwoności piecykach, to zacytuję Einsteina dla podtrzymania nastroju ;) “When a man sits with a pretty girl for an hour, it seems like a minute. But let him sit on a hot stove for a minute and it feels longer than an hour. That’s relativity”
Edeldreda z Ely
Przedstawił go Pan w punkcie drugim. 
Dark Regis
A jak się nazywa problem?
Edeldreda z Ely
O czajniczku Russell'a wiem, natomiast problem ze stołem znam w wersji z drzewem, a zastanawiał się nad tym w swej filozofii Fichte. A sugerowane, ale już nie przez Fichtego rozwiązanie było takie - że ktoś zawsze na rzeczy patrzy i dlatego one nie znikają. A tym Kimś patrzącym jest Bóg. 
Dark Regis
Nie wiem o kim Pan mówi? Ja znałem tylko jednego miłośnika tego szajsu Łukasza F. ;)
Dark Regis
Żadnych tam agentów, ponad 15 lat temu uczyłem informatyki w szkole i prowadziłem dla dyrekcji co łaska, czyli kawiarenkę internetową, więc wiem czym interesują się ludzie w różnym wieku. Powiem tylko, że jest bardzo duża frakcja ludzi tak przekręconych, że podniecają ich widoki ofiar obozów koncentracyjnych na przemian z ofiarami śmiertelnych wypadków drogowych i lotniczych. Dla takich zostały w Internecie już dwadzieścia lat temu stworzone specjalne strony poświęcone takiej "problematyce". Jeżeli ktoś jest dziś opiekunem w szkole lub administratorem sieci i tego nie wie, to najwyższy czas zmienić zawód na prostszy. "Dysponowanie" takimi materiałami jest dziś w gestii wielkich korporacji i ich mitycznych "algorytmów". Jak widać na załączonym obrazku, w zastawieniu z blokowaniem "faszystowskich" filmów z Marszu Niepodległości za używanie symboli narodowych, pojęcie tego co jest aberracją, zboczeniem, hejtem, "faszyzmem" zmienia się w zależności od wyznawanej ideologii. Dla YouTube podany film nie jest niczym obrzydliwym ani hejterskim, a promowany jest i podsuwany do obejrzenia każdemu, kto w okienku zapytania wpisze odpowiednie słowa, np. "farting" plus drugoplanowe dodatki. Jeśli coś mnie tu dziwi, to dziwi mnie Pani zdziwienie, bo to jest trend ostatnich dwudziestu pięciu lat i nie tak łatwo jest go przeoczyć. Skoro więc się Pani uchowała przed filozofią, to polecam wstępnie hasła: 1. solipsyzm, gdzie dostrzeże Pani bez problemu ślady samego Wittgensteina 2. problem Bertranda Russela "Czy istnieje stół, posiadający pewną właściwą mu naturę i istniejący nadal, gdy na niego nie patrzę, czy też jest on po prostu wytworem mojej wyobraźni, przedmiotem bardzo długiego snu?" 3. jest analogiczny problem, gdzie zastanawiamy się, czy mucha dziś będzie tą samą muchą jutro A następnie proszę poprosić naszych szanownych blogerów o odpowiedź na pytaniem, czy wiedzą kto, komu i w jakich okolicznościach kazał podejść filozofowi tyłem do rozgrzanego pieca. Jestem pewien, że co najmniej trzech bywających tu specjalistów bez trudu odpowie. Na przykład Tricolor i u2. Oczywiście ta treść nie jest przez Google promowana, stąd nie jest możliwe ją wygooglować, bo stałaby w sprzeczności z lansowanymi dziś globalnymi katastrofami, na które panaceum wg miliarderów ma być redukcja liczby ludzi na Ziemi.
Edeldreda z Ely
Z filmiku nr 1 obejrzałam tylko 40 sekund, tyle zniosłam. Ma Pan chyba jakichś ukrytych agentów wśród młodzieży, skoro Pan dysponuje takim materiałem... PS czy mogę prosić o przybliżenie historii z filozofem i piecem, bo się uchowałam i nie znam..? 
Edeldreda z Ely
Ten trend, według mnie wyznaczyły, niestety bolesne wydarzenia w Ordo Iuris. 
u2
siedzą przed komputerem i śmieją się godzinami baranim głosem Widziałem onegdaj młodego gostka, który oglądał Beavis and Butthead i dostał napadu szału, niebezpieczna ta "kultura" szajsu :-)
Edeldreda z Ely
Przypomniała mi Pani, że moja Mama oprócz wspomnianych pozycji czytała nam też i Biblię, ale, z jakiegoś powodu, tylko Stary Testament 😏