Otrzymane komantarze

Do wpisu: Sapienti sat
Data Autor
Edeldreda z Ely
@sake3 I żeby tak już zupełnie popaść w patetyczny ton (a słowa te kreślę na trzeźwo), to powiem, że tu, na NB, każdy to echo hejnału słyszy... A jeśli każdy - to jesteśmy wspólnotą. 
Edeldreda z Ely
@Sake3 A jednak tu jesteśmy, z tysiącami zamków w naszych sercach... I każdy co chwila staje przed wyborem - postawa Hektora czy raczej zasłona... 
u2
“Bo z tylu różnych dróg po świecie każdy ma prawo wybrać źle" - Stanisław Staszewski  No tak, tylko ten wybór jest istotny, wbrew znanej tezie  : „Jam częścią tej siły, która wiecznie zła pragnąc, wiecznie czyni dobro” (J. W. Goethe) Czyli po polsku, jakoś to będzie, nieważne co się robi :-)
Edeldreda z Ely
Właśnie... " Znów widzieli ją z jakimś chłopem, Znów pojechała do Saint Tropez, Znów męczyła się, Boże drogi, Znów na jachtach myła podłogi. Tylko czemu ręce ma białe? Chciałem zapytać - zapomniałem"...  A dlaczego?  “Bo z tylu różnych dróg po świecie każdy ma prawo wybrać źle" - Stanisław Staszewski 
u2
żal może nawet rozpacz i przesłanie Ano, tak to wygląda. Widać wpływy satanizmu, który może skutkować depresją  : Ten, co za miliony walczy — Duch piorunowłady: Lucyfer, Światowid, Agni*, Angramajn*
sake2020
Obawiam się że uczucia wspólnoty juz  Polsce się nie doświadczy i próżno Pani czeka.Ale nawet z tych pięknych zwrotek wynika ,że tego poczucia nie było już wtedy kiedy Autor pisał co widzi.,,Nie wierzę już w naród który mogilna żre pleśń.''A gdyby żył dzisiaj co by pisał?Chyba też,że nie ma gorszej przewiny niż twierdzić,że w nas jest Polska.Gdzie my prosperujemy-tam ona zginęła''.Być może Pani moja pisanina wyda się nieskładna,ale to jest moje osobiste,odczucie,że mijają wieki a nic się nie zmienia.Ale tu nie tylko powinniśmy podziwiać piękną ,poetycką formę ale i żal może nawet rozpacz i przesłanie.
u2
laurowo i ciemno...  Ciemno wszędzie, głucho wszędzie, Co to będzie, co to będzie? [...] Na głowie ma kraśny wianek, W ręku zielony badylek, A przed nią bieży baranek, A nad nią leci motylek. Dziady cz. II
Edeldreda z Ely
"Ano, nasz Wieszcz Julek był raczej skłonny przypisać Diabłu rolę w rządzeniu światem ziemskim, a nie Bogu."  Bo było wówczas w Ojczyźnie laurowo i ciemno... 
u2
Anhelli – tytułowy bohater poematu Juliusza Słowackiego, który podróżuje po Syberii i spotyka polskich zesłańców. Ano, nasz Wieszcz Julek był raczej skłonny przypisać Diabłu rolę w rządzeniu światem ziemskim, a nie Bogu. Stał nieco w opozycji do Wieszcza Adama, który w Księgach Pielgrzymstwa Polskiego wieszczył że Polska to Mesjasz narodów. Z tych dwóch wielkich Poetów, jednak bardziej sprawczy jest Adam, który wiele spraw przewidział nadzwyczaj celnie. PS. Sprawczy, bo traktował świat jako scenę manichejskiej walki dobra ze złem, w której dobro może zwyciężyć zło, a nie tylko że świat jest Diabła wart :-)
Do wpisu: Znowu krótko...
Data Autor
Tadeusz Buraczewski
...mhm...;)
Edeldreda z Ely
To, żeście Panowie taką kontrowersję popełnili - żeby połączyć podobną treść ze skoczną muzyką... Ale rozumiem intencje. 👌
Tadeusz Buraczewski
youtube.com skrybnąłem toto Lechowi
Edeldreda z Ely
Coś o tym wiem - tyle, że nie z autopsji, a z podań. Moja przyjaciółka z głębokiego Mazowsza darzy Gdynię wieloletnim, gorącym uczuciem i często tam bywa. Pozdrawiam 🙂
jazgdyni
Hej! Widzisz - taka jest Gdynia i tacy ludzie tam żyją. Lechu mieszkał w Orłowie o rzut beretem ode mnie. Trzym się
Do wpisu: Rozum i wola
Data Autor
u2
wysłuchałem dyskusji Lisickiego z Ziemkiewiczem i ten pierwszy aż podniósł ciśnienie w żyłach wielu Polaków No nie oglądam Ziemka od czasu, jak Warzecha zaczął tam rządzić. Wolę red. Janeckiego, który miał styczkę z red. Warzechą w saloniku Ziemka. PS. Rzekomi "prawicowcy" jak Braun, Mikke, nawet Mentzen, to nie jest polska tradycja, tylko niemiecko-żydowska. Trzeba się od nich trzymać z daleka, to niemiecko-kacapska agentur, którą do Polski czerwone licho przyniosło.
Dark Regis
Związki takie pomiędzy przestrzeniami topologicznymi (raczej bliższymi rozmaitościom, a nie jakimś dzikim wężom) nazywają się relacją bordyzmu (kobordyzmu). en.wikipedia.org A w przypadku zwartych powierzchni mamy takie zależności: sfera (domknięcie płaszczyzny jednym punktem), torus (domknięcie parą okręgów), butelka Kleina (domknięcie okręgiem i wstęgą Mobiusa = tylko wstęga Mobiusa), przestrzeń rzutowa (domknięcie dwiema wstęgami Mobiusa), a dalej są już analogiczne powierzchnie ale z większą liczbą dziur (torusy z wieloma dziurami, genus > 1). Działa to tak: wycinamy w sferze dziurę i wklejamy w nią wstęgę Mobiusa, bo ta ma jeden brzeg (butelka Kleina). Albo wycinamy dwie dziury i wklejamy 2 wstęgi Mobiusa (przestrzeń rzutowa). Ale jak wkleimy trzy wstęgi Mobiusa, to dostaniemy torus z klejoną wstęgą Mobiusa (rączka + wstęga). Jak napiszemy tabelkę wycinania dziur i sklejania ich tymi dziurami A#B dla wszystkich tych powierzchni, to otrzymamy strukturę grupy. Można też w takich związkach określać mnożenie, co daje nam pierścienie i to jest właśnie sedno tego, do czego i po co używa się homologii i kohomologii. W ten sposób zamiast rozważać miliony trudnych przypadków, bułkę przez bibułkę, można przenieś problem na teren algebry, tam policzyć istnienie lub nie jakiejś klasy (ko)homologii (klasa równoważności), a stąd wywnioskować np. orientowalność, dopuszczalność jakiejś struktury (zespolonej, symplektycznej,...) itp. Rosja: Wiadomo, że to jest raj krat, tylko nikt nie stara się zrozumieć dlaczego "prawicowcy" w Polsce wciąż starają się Rosję racjonalizować. To są niezbadane meandry wiary, bo z wiedzą raczej nie ma to większego związku. Dzisiaj wysłuchałem dyskusji Lisickiego z Ziemkiewiczem i ten pierwszy aż podniósł ciśnienie w żyłach wielu Polaków swoimi bredniami, które jako żywo przypominają "pacyfizm" Niemiec, ale w przeciwieństwie do tamtego zupełnie do niczego wartościowego dla nas nie prowadzą, za to uwiarygadniają Rosję jako "kluczowy element" naszej strefy geopolitycznej. youtube.com
u2
Każda trójwymiarowa zwarta i jednospójna rozmaitość topologiczna bez brzegu jest homeomorficzna ze sferą trójwymiarową, czyli brzegiem czterowymiarowej kuli. Brzmi logicznie, trzy wymiary przechodzą w trzy wymiary. Kiedy studiowałem na PW nie miałem tam topologii, ale rozbawiło mnie zasadnicze twierdzenie topologii, które brzmiało banalnie prosto : krzywa domknięta, nie przecinająca się, dzieli płaszczynę na dwa rozłączne obszary :-) PS. Nawet gdyby Perelman przyjął ten milion USD to zapewne ukradli by mu go w Rosji. Tak postąpili ze słynnym Borysem Spasskim, który zarobił podobną kwotę w pokazowym meczu z Bobby Fischerem. Borysa umieścili w psychuszce, potem wyszedł, ale już bez kasy. Rosja to zdegenerowany raj krat, którym rządzą degeneraci typu Putler.
Dark Regis
Internet słucha naszych dyskusji ;))) komputerswiat.pl
jazgdyni
Nie wierzą, iż nie wie Szanowna, co oznacza relatywizm. Tylko wiemy, że nie wiemy. Pozdrawiam
Edeldreda z Ely
@ Imć Waszeć  Gdyby w ww. pomysł zechcieli się włączyć dla dobra młodzieży NB blogerzy, listę nagród można byłoby uatrakcyjnić – i tak, na przykład mogłoby Nią być lekcja statystyki z Panią Izabelą Brodacką-Falzmann (dla kogoś, komu nieobojętna jest historia najnowsza), jam session z Panem Lechem Makowieckim (dla grających czy śpiewających) czy też przepłynięcie kajakiem przez przekop na Mierzei Wiślanej z pewnym Marynarzem (dla amatora sportów wodnych) 😊 Można by raz na jakiś czas zorganizować jakąś mini-zrzutkę na sponsorowanie tych nagród – myślę, że wiele osób na NB z wdzięczności za Pana dotychczasowy bezinteresowny wkład w naszą matematyczno-logiczną edukację chciałoby anonimowo wystąpić w charakterze Tajemniczych Opiekunów (jak w książce Jean Webster) i wziąć symboliczny finansowy udział w takim zachęcaniu młodych do nauki. Pomysł numer 2 jest taki (nie znam oczywiście sytuacji, ale zdaję mi się, że czas po temu jest, jeśli jeszcze Pan nie realizuje tej opcji) ażeby Pan został mentorem w tandemie i mentorował jakiemuś geniuszowi na kształt przyjacielskiej relacji Russell-Wittgenstein, Bohr-Heisenberg czy Wolniewicz-Okołowski. Będzie ryzyko, że mentorowanie przerodzi się w męki Tantala, gdy okaże się, że podopieczny jest zdolniejszy i bardziej utalentowany, ale to będzie Pana dzieło, Pana depozyt, Pana dziedzictwo i Pana satysfakcja. Wystarczy nadmienić, że prawdopodobnie, gdyby nie Russell Wittgenstein strzeliłby sobie w łeb i nie powstałby Traktat, Wolniewicz nie miałby czego tłumaczyć i Kim się naukowo zajmować, etc. etc.  
Edeldreda z Ely
@ Imć Waszeć Dobry wieczór, chciałabym w ramach miłego swojego zobowiązania przedstawić Panu fantazyjny efekt moich przemyśleć do co Pana Augustyńskich wyznań.  Pomysły moje są dwa i nie wykluczają się wzajemnie. Oba uwzględniają antycypowany walor wewnętrznej inspiracji do Pana dalszej pracy. Pomysł nr 1 to wizja utworzenia przez Pana na swoim wydziale (bo zakładam, że Pan wykłada) czegoś na kształt Stowarzyszenia Umarłych Matematyków (tyle, że bez tragicznego końca, bo film, do którego nawiązuję to film-przestroga i można oglądając wyciągnąć wnioski, co do optymalnego know-how). Może zresztą już Pan prowadzi podobne przedsięwzięcia, jeśli tak, to pomysły, które podam mogą posłużyć do urozmaicenia formuły zajęć. Zajęcia byłyby nieodpłatne, dla chętnych studentów z różnych roczników, program dowolnie przez Pana dobierany, na bieżąco, w interakcji z talentami i wiedzą młodzieży. Obwieszczenie tej nowej inicjatywy (jeśli jeszcze nie ma podobnego towarzystwa) mogłabym napisać ja – wg młodszej o wiele lat przyjaciółki – mam młodzieńczy flow 😉  Spotkania odbywałyby się na przykład co dwa tygodnie, a co miesiąc, dwa na zajęciach byłby quiz zakończony nagrodami dla najlepszych. Pan moderowałby świadomie tak pytania, by każdy w którymś czasie mógł wygrać (lub ewentualnie dla intelektualnych maruderów można by wprowadzić nagrody pocieszenia). Nagrody studenci by losowali z kapeluszy (kapeluszy byłoby tyle samo, co studentów – co byłoby naszą słodką tajemnicą) i każdy losowałby ze „swojego” pokątnie wyjętego kapelusza spośród np. 10 jednakowych losów, tak, by była pewność, że wylosuje nagrodę dla siebie jedyną i najkorzystniejszą, co Pan wcześniej w swojej mądrości oceni i zawczasu ustali. Na osobę losującą proponowałabym zatrudnić jakąś najpiękniejszą, najodważniejszą i najpopularniejszą studentkę (kogoś na kształt wodzianki u Wojewódzkiego), która za drobnym wynagrodzeniem założyłaby wystrzałowe ciuchy i dokonała losowania. Wśród nagród dostosowanych do przeróżnych osobowości i deficytów mentalno-charakterologicznych, przewiduję na przykład: Puszkę piwa z podpisami wszystkich wykładowców z wydziału, kawę w wydziałowej kawiarni z najpiękniejszą doktorantką/ doktorantem, kawę w studenckiej kawiarni z dziekanem (jeśliby się zechciał włączyć) plus talon na opowiedzenie Mu 5 dowcipów i wysłuchanie 5 dowcipów dziekana, kolację z Panem indywidualną bądź z Panem i 3 losowo wybranymi uczestnikami. Cdn.
jazgdyni
@Imć Waszeć Dziękuję. Lecz jeszcze później do tego wrócę. Bo urodziło się następne pytanie. Czu sądzi Pan, że byłby zdolny - samemu, lub z zespołem, opracować taki cyfrowy system wyborczy, który byłby nie do złamania. A tu odnalazłem coś o tym 1/137   youtu.be   Jakiś komentarz?
sake2020
@jzgdyni.....Pisze pan że świat jest dziś niestabilny. Nawet wyjątkowo niestabilny. A kiedy w swych dziejach był stabilny?
Edeldreda z Ely
@Imćwaszeć Dziękuję pięknie.  I jeszcze do  Pana Janusza - w ramach ordynowanej dzisiaj konwencji hartowania - proszę czuć się swobodnie i do woli pod "moim" wpisem nie odnosić się bynajmniej swoimi komentarzami do jego treści 🙃
Dark Regis
A jam wiersz dla Pani: literat.ug.edu.pl W końcu spotkałem jeszcze dziwnego człowieka, Który po swych rodzicach nie nosił żałoby, Nie rozpaczał przy ludziach, nie chodził na groby; Lecz czasem tylko jego zapadła powieka Przyjmowała do siebie promyczek wesela, A ten tak blado, drżąco spod rzęsów wystrzela, Jakby się od księżyca nauczył mrugania. Ten człowiek od pierwszego z światem przywitania Był bardzo nieszczęśliwy, ale się nie zrażał, Patrzył w niebo i, pełniąc swoje obowiązki, Na ziemię mało zważał. On nawet w drobnych rzeczach był prześladowany, Jakby go los trefnisiem dla siebie uczynił; On często cierpiał potwarz, choć nic nie zawinił; On, pragnąc zerwać różę, rwał ostre gałązki... Ten więc człowiek, sierota, od nieszczęść ścigany, Patrząc w górę, ze świętym uśmiechem proroctwa Mówił do mnie, że nie ma bynajmniej sieroctwa! Ja zaś jakoś niechcący ku niebu spojrzałem, A niebo było gwiaździste; W gwiazdach więc tajemnicę tych słów wyczytałem, Bo one tam wyraźne były, oczywiste; Potem, gdy dusza swego skosztowała chleba, Nie mogłem się już więcej oderwać od nieba, Które mnie wciąż ciągnęło silnym, wonnym tchnieniem.