Otrzymane komantarze

Do wpisu: O nadziei na lepsze jutro, zaciskaniu pasa i światach rozbrojonych z maczug, czyli... Pierwsza rocznica śmierci Tadeusza Buraczewskiego
Data Autor
Jan1797
Tadeusz był dobrym tekściarzem, łebski i przewidujący. Lubiłem z nim komentować. Czasami zgryźliwie, lecz nigdy się nie cięliśmy. Zawsze odpowiadał. Ależ ten czas leci. Rok po zamieszczonym wpisie, w nocy z 4 na 5 września 1980 r., "Gierek zasłabł. Lekarze przewieźli go do kliniki w Aninie... na początku stanu wojennego został zatrzymany, podobnie jak działacze opozycji." Więcej jest tutaj: historia.org.pl
Edeldreda z Ely
@Lech MakowieckiDobry wieczór, Oczywiście słyszałam o tych debatach Wielkiej Trójki :) To musiały być niezapomniane chwile... :) Oczywiście "Chłopaki, schodzę do podziemia" linkował mi parę lat temu już sam "Pan Tadeusz" :)
Edeldreda z Ely
@HenryCoryllus? ;)Lepiej byś w klawiaturę łupnął i jakiś tekst opublikował, cobyśmy z Sake2020 miały co czytać? 
Lech Makowiecki
Najpierw Seawolf, rok temu Tadeusz Buraczewski, całkiem niedawno Andrzej Kołakowski. Odchodzą wspaniali, utalentowani, dobrzy ludzie i wielcy polscy patrioci...Żal...Kto ich zastąpi? Nie wiem... Na pewni nie AI...Chłopaki, schodzę do podziemia… (Tadeusz Buraczewski - LM)youtube.com Bo my z ciebie, Naczelniku… (Tadeusz Buraczewski - LM)youtube.com Przysięga (Andrzej Kołakowski)youtube.com  
NASZ_HENRY
,.,.,.,.,.,. Bystra jesteś nad wyraz i czytasz ze zrozumieniem bez AI. 😉 Zaczynamy "Wspominki"! To może wiesz również kto i kiedy pierwszy skomentował Tadeusza na NB ;-)
sake2020
@Edeldreda.....Swoim komentarzem chciałam wspomnieć pana Buraczewskiego inaczej niż suche ,,że odszedł'' co jest też ukłonem dla wpisu pani. Styl pisarstwa pana Buraczewskiego w którym każde słowo to perełka jest właśnie tym czego dziś na NB bardzo brakuje. 
Edeldreda z Ely
@Sake2020Aaa, przeoczyłam tego pustaka, dziękuję :)🪻PS dwóch innych geniuszy śpiewało o nas: "wolnych nic wspólnie nie cieszy", ale nas czasami cieszy, nawet na NB, prawda? m.youtube.com
Edeldreda z Ely
@HenryOwszem, zdążył :)
Edeldreda z Ely
Owszem, prowadził - zaproszony przez samego Jerzego Targalskiego. naszeblogi.pl
sake2020
Czegoś mi tu jednak brakuje. Okrzyku ,,towarzysze pomożecie'' i widoku sekretarki z tacką z kieliszkiem koniaczku na przywitanie przywiezionego czarną Wołgą ONego dla poświęcenia rozpoczęcia budowy czy też jej odbioru. To zresztą mało ważne. Słowa ONego były ważne,że też pustak wytrzymał ważność chwili i nie pękł.
NASZ_HENRY
,..,.,.... Poznałem Tadeusza i cieszę się, że On na mnie zdążył się poznać zanim zszedł do katakumb 🌼
Ijontichy
Przez jakiś czas prowadził na NB bloga...odszedł w 2024....
Do wpisu: Humbug
Data Autor
Jan1797
@EzE,Bardzo się cieszę, przyznam, że chwilami mam kłopot związany z odbiorem komentarza – niepewnością. Jest w filozofii cała nomenklatura tego wyrażenia, Marek pięknie to nucił, a w opinii Pawluściewicza też Jana, to również szacunek :)A propos uczelni, i traktowania przez Ministerstwo Nauki i szkolnictwa Wyższego, rektorzy od lat domagali się wprowadzenia odpłatności za studia motywując to podniesieniem jakości kształcenia, odpowiednim sprzętem i doposażeniem oraz godziwymi pensjami. Przy tym wspominali o odpływie dobrych wykładowców za granicę., Wspomniane ministerstwo dotowało uczelnie na poziomie ich wydatków, nie przejmując się resztą.. Jedni studenci płacili, a inni korzystali, będąc wiecznymi studentami. Cytowano tam dowcip o Cyganie, który wysłał syna na zakupy. Dał mu 10 zł. i kazał przynieść wódkę i jedzenie. Wysyłając, upomniał: "Pamiętaj, żebyś przyniósł resztę!".To mniej więcej sens wypowiedzi zarządzającego nauką . I tu moje pytanie. Czy istotny wzrost dofinansowania podniósł jakość kształcenia? Uważam współczesne unikanie tematu za szczyt bajeru :)
Edeldreda z Ely
@Jan1797Nie znałam gościa i nie wiem, czy się cieszę, że dzięki Panu poznałam ;) No dobra - trochę się jednak cieszę, dziękuję.
Edeldreda z Ely
@HenryDziękuję za Twe  rady. 
NASZ_HENRY
,.,..,.. @Edeldredo z Ely .. trzymaj się 3 zasad a nie będziesz błądzić😉 Nie pij kolorowych wódek, nie wierz kolorowym filmom nie ulegaj kolorowym pokusom ;-)
NASZ_HENRY
,.,.,,...., @EzE ....Trzeźwa porada szachisty wykonana na trzeźwo. 😉 Moim zdaniem. syn powinien jeszcze wystartować w turnieju klasyfikacyjnym gdzie mógłby uzyskać 5 lub 4 kategorię, wtedy stanie się kwalifikowanym szachistą i łatwiej mu będzie startować w różnych zawodach. Będzie miał potwierdzenie czarno na białym i jeszcze swoim dzieciom będzie mógł pokazywać. 5 kategorię jest najtrudniej zdobyć jeżeli liczyć punkty potrzebne do jej uzyskania! Zdobywanie wyższych kategorii jest po pierwsze bardzo czasochłonne, po drugie kosztowne. Szach i mat ;-)
Jan1797
Hmm... Około piątej minuty trzydziestej sekundy drugiej części, jota w jotę ten nie interlokutor, a wykładowca  mówi w punkt o średnio cyklicznie wybieranych za naszą zachodnią granicą. Nie przypadkiem przysyłają nam ostatnio na wzór taki ignoranta? Nic szczególnego niby nowa szkoła bzdur - prawda? A propos czasu przewidzianego, polecam również nie przypadkiem:youtube.com
Edeldreda z Ely
@TriPrzecież ja nie o swojej mówiłam... Moja przenikliwość jest niesamowita - czego przykładem niech będzie ta opowieść: Jeżdżę od czterech tygodni w pewne miejsce. Podczas ostatniego pobytu byłam z siebie bardzo zadowolona, bo już nie musiałam iść z nawigacją od miejsca, gdzie akurat uda mi się zaparkować samochód do celu (wcześniejsze trzy razy musiałam i dopiero teraz w moim mózgu powstała mapa gdzie jest co i gdzie są poszczególne punkty orientacyjne). I taka dumna z siebie doszłam do klatki i wpisuję kod do domofonu - coś zapiszczało, ale drzwi się nie otworzyły, ale, że akurat napatoczył się jakiś młodzieniec z kluczami, który otworzył kluczami, "wejszłam" do środka. Wchodząc do windy, sprawdziłam jeszcze tradycyjnie piętro i numer mieszkania. Wysiadłam na odpowiednim piętrze i... konsternacja - drzwi wygładają trochę inaczej niż poprzednio, no i numer się nie zgadza... Różni się środkową cyfrą... Zeszłam jeszcze piętro niżej w poszukiwaniu odpowiedniego numeru mieszkania i nie znalazłam go... :( Powstała we mnie obawa, że jak w Vabank ktoś zrobił mi brzydkiego psikusa... W to było mi łatwiej uwierzyć, niż w to, że pomyliłam klatki ;) m.youtube.com
Ijontichy
Witaj eze!Ja ten szajs z s24 wrzuciłem tylko jako sprawdzian: czy jeszcze jestem na NB nawet oskalpowany,czy już przy palu męczeństwa ...W blogu Sakiewicza tłumaczyłem @sake,że pan S. wymusił na panu A. wywalenie mnie z NB.W końcu to Strefa Wolnego Słowa...to jak się panu S. coś nie podoba....to WON!Olbrychski już dawno ocipiał...udar,wylew? Mniejsza z nim...ale co się uśmiałem,to moje! Całuję rączki...że tak powiem po krakowsku.
NASZ_HENRY
,.,.,.,.,. Edeldredo z Ely... Czy zgadniesz którego polskiego fizyka 😉 (z większym indeksem Hirscha od Albercika) ulubionym jasnowidzem był o. Klimuszko? Bo którego szachisty to wiesz ;-) BTW Dojdziesz jeszcze do 1000 odsłon ale i tak będzie to Pyrrusowy wpis bo obniży znacznie Twoją średnią odsłon. Tak to już jest jak się pracuje dla "Pro publico bono" 🌼
Marek Michalski
"Niepotrzebny" wywiad Pana Jerzego Zalewskiego jak zawsze godny uwagi.Red.Stanisław Remuszko obnażył nagość króla propagandy. Niestety też miałem możność zaobserwowania, że bez Gazety Wyborczej ludzie w latach 90tych nie wiedzieli co myśleć, a byłem dość regularnym czytelnikiem od 3go numeru z maja 1989r.przez 10 lat. Moje wątpliwości (skoro bibuła była sprzedawana w kiosku ruchu, to musiała być koncesjonowana) rozwiała gazeta, gdy zabrała głos w sprawie Listy Krajowej, w ślad za takimi opiniami OKP:"Na konferencji prasowej 7 czerwca 1989 r., występując w towarzystwie Jana Lityńskiego i Jacka Moskwy, Janusz Onyszkiewicz stwierdził m.in., że:„nieobecność w sejmie takich osobistości jak Rakowski i Ciosek będzie niekorzystna, ponieważ pozostaną poza parlamentem ludzie podejmujący ważne decyzje polityczne. Byłoby to z uszczerbkiem dla sejmu – kontynuował – jako instytucji stanowiącej o sprawach państwa. Nie chodzi przecież o los tych 35 osób, ale o wyłonienie rządu, który będzie mógł rządzić. Komitet Obywatelski czeka więc na propozycje władz, jakie wynikną z analizy sytuacji” 11."przystanekhistoria.pl  
NASZ_HENRY
,.,....,., @EzE.,. Dzień HUMBUKA c.d.😉 - Einstein był i jest celebryckim autorytetem popkultury, zupełnie jak Olbrychski, tylko zasięg miał większy ;-)
Edeldreda z Ely
@AllOd jakiegoś czasu męczyłam Pana Jerzego Zalewskiego, by na swój kanał wrzucił wywiad ze Stanisławem Remuszko (wywiad był już na YT, ale w częściach). Wywiad został opublikowany dzisiaj rano. Gorąco zachęcam do oglądania.youtube.com
Edeldreda z Ely
@Ijon Właśnie dlatego onegdaj w jednym z wpisów, pt. Wakacje wybrałam jako hasło do zaprezentowania to, poniższe. Autorem jest Ojciec Maria Bocheński, pochodzi z Jego pozycji, pt. Sto zabobonów."AUTORYTETWokoło autorytetu powstało kilka groźnych zabobonów. Aby zrozumieć ich przewrotność, wypada przede wszystkim wyjaśnić znaczenie nazwy autorytet. Mówimy, że jeden człowiek jest autorytetem dla drugiego w pewnej dziedzinie dokładnie wtedy, kiedy wszystko, co należy do tej dziedziny i zostało przez pierwszego podane z naciskiem do wiadomości drugiego (np. w postaci nauki, rozkazu itp.) zostaje przyjęte, uznane przez tego ostatniego. Istnieją dwa rodzaje autorytetu: autorytet znawcy, specjalisty, nazywany uczenie “epistemicznym” i autorytet przełożonego, szefa, zwany autorytetem deontycznym. W pierwszym wypadku ktoś jest dla mnie autorytetem wtedy i tylko wtedy, kiedy mam przekonanie, że daną dziedzinę zna lepiej ode mnie i że mówi prawdę. Einstein jest np. autorytetem epistemicznym w fizyce dla mnie, nauczyciel w szkole autorytetem epistemicznym w geografii dla uczniów tej szkoły itd. Autorytetem deontycznym jest natomiast dla mnie ktoś dokładnie wtedy, kiedy jestem przekonany, że nie mogę osiągnąć celu, do którego dążę, inaczej, niż wykonując jego rozkazy. Majster jest autorytetem deontycznym dla robotników w warsztacie, dowódca oddziału dla żołnierzy itd. Autorytet deontyczny rozpada się dalej na autorytet sankcji (gdzie autorytet ma inny cel niż ja, ale słucham jego rozkazów z obawy kary) i autorytet solidarności (gdzie obaj mamy ten sam cel jak np. marynarze mają ten sam cel co kapitan statku w niebezpieczeństwie).1. Pierwszym zabobonem odnoszącym się do autorytetu jest mniemanie, że autorytet sprzeciwia się rozumowi. W rzeczywistości posłuch autorytetowi jest często postawą nader rozsądną, zgodną z rozumem. Kiedy np. matka mówi dziecku, że istnieje wielkie miasto zwane “Warszawą”, dziecko postępuje najzupełniej rozumnie, kiedy to uznaje za prawdę. Podobnie pilot postępuje rozumnie, kiedy wierzy meteorologowi, pouczającemu go, że w tej chwili jest w Warszawie wysokie ciśnienie i wiatr z zachodu, 15 węzłów jako że wiedza autorytetu jest w obu wypadkach większa niż wiedza dziecka, względnie pilota. Co więcej, autorytetu używamy nawet w nauce. Aby się o tym przekonać wystarczy zwrócić uwagę na obszerne biblioteki stojące w każdym instytucie naukowym. Książki w tych bibliotekach zawierają najczęściej referaty wyników naukowych osiągniętych przez innych naukowców a więc wypowiedzi autorytetów epistemicznych. Podobnie bywa, że posłuch autorytetowi, np. kapitana statku, jest postawą najzupełniej rozsądną. Twierdzenie, że istnieje zawsze i wszędzie przeciwieństwo między autorytetem a rozumem jest zabobonem.2. Drugi zabobon związany z autorytetem to przekonanie, że istnieją autorytety, że tak powiem, powszechne, to jest ludzie, którzy są autorytetami we wszystkich dziedzinach. Tak oczywiście nie jest, każdy człowiek jest najwyżej autorytetem w jakiejś określonej dziedzinie, albo paru dziedzinach, ale nigdy we wszystkich. Einstein na przykład był niewątpliwie autorytetem w dziedzinie fizyki, ale bynajmniej nie w dziedzinie moralności, polityki albo religii. Niestety uznawanie takich powszechnych autorytetów jest zabobonem bardzo rozpowszechnionym. Kiedy na przykład grono profesorów uniwersyteckich podpisuje zbiorowo manifest polityczny, zakłada się, że czytelnicy będą ich uważali za autorytety w dziedzinie polityki, którymi oni oczywiście nic są, a więc coś w rodzaju uznania autorytetu powszechnego uczonych. Bo ci profesorowie są zapewne autorytetami w dziedzinie rewolucji francuskiej, ceramiki chińskiej albo rachunku prawdopodobieństwa, ale nie w dziedzinie polityki i nadużywają przez takie oświadczenie swojego autorytetu.3. Trzecim szczególnie szkodliwym zabobonem jest tutaj pomieszanie autorytetu deontycznego (szefa) z autorytetem epistemicznym (znawcy). Wielu ludzi mniema, że kto ma władzę, a więc jest autorytetem deontycznym, jest tym samym autorytetem epistemicznym i może pouczać podwładnych, np. o astronomii. Piszący te słowa był kiedyś świadkiem “wykładu” wygłoszonego przez wyższego oficera i ignoranta w tejże astronomii, a to wobec oddziału, w którym był strzelec, docent astronomii. Ofiarą tego zabobonu padają nieraz nawet ludzie wybitni, tak np. św. Ignacy Loyola, założyciel zakonu jezuitów, w słynnym liście do ojców portugalskich, w którym domaga się od nich, by “poddawali swój rozum przełożonemu”, a więc autorytetowi deontycznemu przecież.".