|
|
wielkopolskizdzichu "Religia służy osiągnięciu podstawowego celu"
A celem jest by jej propagatorzy trzepali kasę. |
|
|
spike "Nadal spotykam przedstawicieli nauk ścisłych na uroczystościach religijnych."
ja też spotykam, nawet rozmawiamy, ale to zbyt mało, mało tych przedstawicieli w przestrzeni publicznej, brakowało ich szczególnie po katastrofie smoleńskiej, gdzie oni byli i gdzie są, jak wciskano nam ciemnotę o winie pilotów, prezydenta, ci co propagowali kłamstwa są na świeczniku.
Mamy czasy, gdzie prawda jest na sprzedaż, został już tak zdeformowana i zdemoralizowana, że człowiek już sam nie wie kiedy jest okłamywany, wykorzystywany a przez to zniewalany.
Co do internetu, jeszcze kilka lat temu, wiele się można było z niego dowiedzieć, ale od czasu jak nadzór nad treścią przejęła AI, to obowiązuje polityczna poprawność, nastały czasy komuny, przykład Chin, przeraża, kwestią jest, na jak długo, czy przed ludzkością jest nadzieja? |
|
|
Jan1797 Faktem jest, że humaniści mieli w większości destrukcyjny wpływ na ludzkość, ale dlaczego umysły ścisłe, temu się poddawały?
-----
Jeżeli miałbym naprędce odpowiedzieć, to najprościej będzie tu zapisać; „Chleba naszego powszedniego” jest najżyczliwszym im stwierdzeniem;)) Nadal spotykam przedstawicieli nauk ścisłych na uroczystościach religijnych. Wracając do nas samych. Bardziej przewrotnie uzupełniając, opinia moja mówi wprost; Jeżeli jeszcze wolno mi być nikim, to religia pozwala na zachowanie własnego zdania i godności. Jaka jest w tym rola internetu? Oby nie przeszkadzał mi zachować własną zdolność do wyboru treści. Wielokrotnie to pisałem, znikanie którego doświadczamy jest przykładnym uzasadnieniem. |
|
|
spike @jan
"Czyż nie jest to dziwne, że wątpliwości w wierze nie ma lud pogardliwie zwany pospólstwem. Wśród tego ludu utytułowani matematycy, fizycy, astronomowie, a przeciwni wierze, lub co najmniej wątpiący kojarzeni są w większości z humanistami."
Jeszcze względnie nie tak dawno, ci matematycy, fizycy etc. wierzyli w Stworzenie świata, szczególnie życia, nie mieli problemów z dowodem, że życie samo z siebie nie mogło powstać, że jest to niemożliwe, nie trzeba być naukowcem, by do tego dojść na drodze dedukcji, tym bardziej, że człowiek w swej cywilizacyjnej działalność naśladuje rozwiązania Stworzenia, weźmy głośnik, naśladuje ludzkie ucho, aparat foto, kamera - oko itd. na informatyce kończąc, program komputerowy - wypisz wymaluj "słowo stało się ciałem", życie zapisane jest w DNA.
Obecne czasy pokazują, że nauki ścisłe, przestały być ścisłe, zastępowane są teorią bez pokrycia, służącą Mamonie, przykładem walka z CO2, ci co się temu sprzeciwiają, są szykanowani i niszczeni.
Faktem jest, że humaniści mieli w większości destrukcyjny wpływ na ludzkość, ale dlaczego umysły ścisłe, temu się poddawały? |
|
|
Jan1797 @Elderdreda, @Ptr, @spike,
Czyż nie jest to dziwne, że wątpliwości w wierze nie ma lud pogardliwie zwany pospólstwem. Wśród tego ludu utytułowani matematycy, fizycy, astronomowie, a przeciwni wierze, lub co najmniej wątpiący kojarzeni są w większości z humanistami. Trudno wśród tych drugich znaleźć takich, którzy cokolwiek potrafią udowodnić oprócz tego, że są rewolucyjnie nastawieni w swej większości. Może z tej przyczyny pierwsi śpiewają nadal „Błogosław wszelki stan”. Religia służy osiągnięciu podstawowego celu „przeżywania i praktykowania wiary” zarazem jest odwołaniem do wolności we wspólnocie. Drudzy natomiast za wartość z importu? W oblegającej nas sytuacji geopolitycznej, dość niebezpiecznej, coś mają z gwiazdkami. |
|
|
spike -"Niech wasza mowa będzie: Tak, Tak, Nie, Nie. A co nadto jest, od Złego pochodzi." |
|
|
spike @ptr
nauka, technika etc. towarzyszyły mi od najmłodszych lat, mając 5 lat czytałem i pisałem, będąc nastolatkiem miałem "laboratorium" fizyczne i chemiczne, przeprowadzałem doświadczenia, o których jak teraz pomyślę, to włosy mi dęba stają, np. zbudowałem lampę RTG, a miałem zamiar zbudować jeszcze mocniejszy model z działem elektronowym, na szczęście Ręka Boska mnie przed tym uchroniła.
Obecne osiągnięcia nauki i techniki są fascynujące, ale już nie służą ludzkości, dla podniesienia poziomu życia, dobrobytu, zdrowia, walko z głodem etc. owszem mamy osiągnięcia, ale one służą głównie Mamonie, weźmy jeszcze gorący temat, jakim była pandemia i ta nieszczęsna szczepionka, czy ludzkość na tym skorzystała?
Wiara nie wyklucza rozwoju technologicznego, dobrobytu etc. ale uczy i wskazuje komu to ma służyć, zgodnie z sensem życia, żyjemy dla drugiego człowieka, nie tylko dla siebie, co już jest celem większości, Ziemia została oddana we władanie wszystkim ludziom, a została zawłaszczona przez jednostki, których apetyt jest jeszcze większy, marzą o przywłaszczeniu i skolonizowaniu innych planet, księżyców itd. nie dla ludzkości, a zysków, mnie to przeraża.
Co mamy w tle, aborcję, tabletki PO, rozwój technologii antykoncepcyjnej, w tym tej najgorszej hormonalnej, eugenika, przemysłowa hodowla człowieka, technologia masowej zagłady itd. etc. co więc jest atrakcyjnego w rozwoju nauki i techniki, skoro ludzkość upada? |
|
|
Ptr @spike, elderdreda
Nauka ma fenomenalne osiągnięcia.
Technologia ma niewyobrażalne osiągnięcia.
Gospodarki globalne mają wspaniałe osiągnięcia i wymieniają starsze style życia na nowe coraz szybciej.
Religia z tego punktu widzenia zawsze będzie wydawać się nieatrakcyjna. Jej podstawowym celem jest przeżywanie i praktykowanie wiary.
Wiara katolicka jest jakościowo czymś większym niż to wszystko w znaczeniu dla osoby ludzkiej pomimo niemożności jej technologicznego czy artystycznego zobrazowania czy przerobienia na produkt. Wszystko inne jest produktem konsumpcyjnym. |
|
|
spike @EzE
O mamo jedyna !
takiej psychoanalizy się nie spodziewałem i to na podstawie kilku zdań :))
Pzdr. |
|
|
Dark Regis Faktycznie, jest coś takiego jak ChatGPT, obecnie w wersji 4o (dziesięć darmowych pytań dziennie). Zrobiłem szkic rozmowy z ChatemGPT dotyczącej tematów omawianych powyżej. Warto rzucić na to okiem, bo on naprawdę robi się coraz lepszy w te klocki. Przynajmniej falsyfikuje groźne pofukiwania papieża Franciszka dotyczące braku inteligencji u "inteligencji" ;)
chatgpt.com
Zwracam uwagę na fakt, że to nie jest rozmowa poprawiana, choć parę nieścisłości i trywialności spostrzeżeń tam się wkradło. |
|
|
Edeldreda z Ely @Ijon
Pomyłuję :) Zauważ jednak, proszę, że powołuję się na owo źródło nie po to, by rozstrzygnęło ono kwestie moralności, jeno, by poszerzyć pulę prawdopodobnych czy też tylko możliwych wiadomości o rzeczonej postaci. |
|
|
Edeldreda z Ely @Spike
"Ja: A gdybym ci zdradziła, że autor tych słów jest w istocie inżynierem, byłabyś zdziwiona?
ChatGPT
Nie, nie byłabym zbytnio zdziwiona. To, że autor jest inżynierem, w rzeczywistości może wzmacniać niektóre aspekty tego profilu psychologicznego:
Techniczny Umysł:
Inżynierowie mają zazwyczaj analityczne i logiczne podejście do problemów, co może przekładać się na krytyczne podejście do współczesnej nauki i jej metodologii.
Praktyczność:
Inżynierowie są często zorientowani na praktyczne rozwiązania, co może skutkować frustracją wobec abstrakcyjnych teorii naukowych, które wydają się nieprzystępne lub oderwane od rzeczywistości.
Krytyczne Myślenie:
Zawód inżyniera wymaga umiejętności krytycznego myślenia i kwestionowania przyjętych założeń. To może tłumaczyć krytyczną postawę autora wobec współczesnej nauki, którą może postrzegać jako zbyt oderwaną od praktycznego zastosowania lub tradycyjnych wartości.
Tradycjonalizm w Nauczaniu:
Inżynierowie często korzystają z dobrze ugruntowanych teorii i zasad, które przetrwały próbę czasu. To może wpływać na ich skłonność do wartościowania tradycyjnych systemów wierzeń i metodologii.
Sceptycyzm wobec Nowości:
Zawód inżyniera może wiązać się z ostrożnym podejściem do nowych technologii i koncepcji, co może wyjaśniać sceptycyzm autora wobec nowoczesnych trendów naukowych i społecznych.
Wiedza, że autor jest inżynierem, może zatem wzmacniać zrozumienie dla jego stanowiska i przekonań. Inżynierowie, ze swoją skłonnością do logicznego myślenia i praktyczności, mogą czuć się bardziej związani z tradycyjnymi wartościami i być bardziej krytyczni wobec abstrakcyjnych teorii, które mogą wydawać się im nieprzystępne lub niepraktyczne..
|
|
|
Edeldreda z Ely @Spike
Przepraszam, ale ujęta poetyckością komentarza, nie mogłam się powstrzymać i zaciągnęłam języka u mojej "protezy" dumania:
"Dokonaj analizy przekonań autora tego tekstu. Na podstawie przesłanek zawartych w tekście, stwórz profil psychologiczny osoby która to napisała: '---tu wpisałam Pana słowa---".
ChatGPT
Na podstawie tekstu, można stworzyć następujący profil psychologiczny autora:
Tradycjonalista:
Autor zdaje się mieć silne przekonania o wartości tradycyjnych systemów wierzeń i hierarchii. Wierzy, że wiara powinna być fundamentem, na którym opiera się nauka.
Religijność:
Autor postrzega wiarę jako kluczowy element ludzkiego doświadczenia i istnienia. Użycie frazy „...słowo stało się ciałem” wskazuje na głębokie zakorzenienie w chrześcijańskiej teologii.
Krytycyzm wobec współczesnej nauki:
Autor wyraża obawy, że współczesna nauka zyskuje zbyt dużą autonomię i zaczyna zastępować wiarę jako główną formę poznania i interpretacji świata. Wskazuje na naukę jako siłę, która próbuje zastąpić Boga.
Obawa przed dehumanizacją:
Autor jest zaniepokojony tym, że nauka, w swojej obecnej formie, odbiera ludziom ich podmiotowość, traktując ich jako przedmioty badań, a nie jako istoty ludzkie z unikalnym wewnętrznym światem.
Anty-postmodernizm:
Tekst sugeruje, że autor ma negatywne nastawienie do postmodernistycznych tendencji dekonstruujących tradycyjne struktury i wartości. Uważa, że takie podejście prowadzi do zabobonów i dezintegracji ludzkiej podmiotowości.
Nostalgia za przeszłością:
Autor idealizuje przeszłość, kiedy to wiara i nauka były traktowane równoprawnie. Sugeruje, że dawny porządek był bardziej harmonijny i prawdziwy w porównaniu do obecnego stanu rzeczy.
Filozoficzny i refleksyjny:
Styl wypowiedzi autora wskazuje na osobę, która głęboko zastanawia się nad fundamentalnymi kwestiami istnienia, wartości i prawdy. Jest to ktoś, kto analizuje i kwestionuje dominujące narracje współczesności.
Konserwatyzm:
Autor prawdopodobnie ma konserwatywne poglądy, szczególnie w kontekście kultury i społeczeństwa. Jest sceptyczny wobec szybkich zmian i nowych trendów, preferując stabilność i ciągłość tradycyjnych wartości.
Na podstawie powyższych punktów, można stwierdzić, że autor to osoba z głębokim przekonaniem o wartości tradycyjnych systemów wierzeń i wartości, sceptyczna wobec współczesnych naukowych i filozoficznych trendów, a także zaniepokojona kierunkiem, w jakim zmierza współczesny świat.
CDN
|
|
|
Edeldreda z Ely @Ptr
Dokładnie, załączam więc, by nie było wątpliwości:
"WIARA
Nasza wiara oznacza dwie różne rzeczy:
1. przedmiotowo, to w co się wierzy,
2. podmiotowo, sam akt wierzenia, przyjmowania za prawdę, i postawę człowieka wierzącego.
W drugim znaczeniu wiara jest aktem, przez który wierzący uznaje za prawdziwe jakieś zdanie dlatego, że chce je uznać, a więc pod naciskiem woli. Istnieje parę zabobonów dotyczących wiary. Jeden z nich przeczy, by w wierze występowało jakiekolwiek twierdzenie, zdanie i sprowadza wiarę do uczucia. Jest to oczywisty zabobon, mieszający powód, dlaczego się wierzy, z tym, w co się wierzy. Nie można na serio wierzyć, jeśli się nie wierzy w coś. Powiedzenie “Wierzę, ale nie ma niczego, w co wierzę” jest bełkotem, nonsensem. W każdym wierzeniu istnieje pewna treść, a tą treścią jest jakieś zdanie uważane za prawdziwe. Tak np. kiedy wierzę, że Izydor spłaci swoje długi, uważam za prawdziwe zdanie “Izydor spłaci swoje długi”.
Inny zabobon głosi, że wiara jest aktem nierozumnym, w tym znaczeniu, że wierzący nie ma żadnej racji, żadnego rozumnego uzasadnienia dla swojej wiary. I to mniemanie jest zabobonem, bo człowiek umysłowo zdrowy nie może uznać za prawdziwe, tj. uwierzyć w zdanie bez jakiejś racji, jakiegoś uzasadnienia. Jeśli chodzi o akt wiary, przez który przyjmuje się światopogląd, wydaje się, że owo uzasadnienie ma postać hipotezy wyjaśniającej całość danego doświadczenia człowieka, i to nie tylko doświadczenia faktów, ale także wartości moralnych, estetycznych itd. Zanim się ktoś nawróci np. na buddyzm, tworzy sobie hipotezy mniej więcej tej treści: gdybym przyjął (uwierzył w) buddyzm, moje życie nabrałoby sensu, tj. moje doświadczenie zostałoby w pewien sposób uporządkowane. Taka hipoteza nie jest dowodem prawdziwości wiary, akt wiary dodaje do niej “skok” o tyle, że nadaje jej treści pewność. Ale owa hipoteza jest racją, która - chociaż częściowo - uzasadnia akt wiary. Wiara nie jest więc koniecznie “skokiem w ciemność” ani aktem bezrozumnym. Wreszcie inny jeszcze zabobon każe wierzącemu stale wątpić w to, w co wierzy. W rzeczywistości kto wierzy na serio, ten ma pewność tego, w co wierzy.". |
|
|
Ijontichy Plejada i Onet!!?? To raczej Ty pomyłuj z takimi 'ałtorytetami"... |
|
|
spike Kiedyś wiara i nauka były traktowane równoprawnie, wiara była przyczyną, a nauka skutkiem, "...słowo stało się ciałem", w obecnych czasach, nauka chce odebrać pierwszeństwo wierze, sama chce być Bogiem, a staje się zabobonem, o tyle niebezpiecznym, że odbiera podmiotowość człowieka, czyniąc z niego przedmiotem. |
|
|
Ptr P.S. Sprawdziłem. Nie napisał o wierze jako zabobonie , ale że twierdzenie ,że wiara jest zawsze ślepa jest zabobonem. Na szczęście. |
|
|
Dark Regis Nazwijmy to plastycznie "odrętwieniem języka matematyki" ;) |
|
|
Edeldreda z Ely @Imć Waszeć
Dziękuję, Waszeci za te wypowiedzi. Miałam takie skojarzenie, czytając: to dlatego Prof. Kielak płakał, że pozwolono wyroić się informatyce i odpaść od matematycznego rdzenia... |
|
|
Edeldreda z Ely @Ijon
Dzieki za życzenia, ale pozwól, że będę szaleć jak najmniej :-)
"Wystawić sobie" zapożyczyłam od Przybory i Wasowskiego :-)
Pomyłuj się nad Młynarskim - może już odpokutował? plejada.pl |
|
|
Edeldreda z Ely @Kaczysta
Nastepny wpis będę chciała poświęcić właśnie zjawiskom, które punktuje linkowany przez Pana mem. |
|
|
Dark Regis Warto zajrzeć do następującej pozycji: "Wnioskowanie w logikach nieklasycznych", Leonard Bolc, Krzysztof Dziewicki, Piotr Rychlik, Andrzej Szałas; tom 1 "podstawy teoretyczne" i tom 2 "automatyzacja wnioskowania". Tematyka ta jest klasyfikowana jako "Informatyka", ale mamy tam bardzo dużo odniesień do problemów matematycznych w nowoczesnym sensie. :)
Po każdym wykładzie dobry profesor pozostawia w głowach studentów jakieś maksymy, zgrabne analogie, albo dykteryjki, które w istotny sposób porządkują ich wiedzę. Tutaj warto skupić się na takich tezach:
1) Teoria kategorii to jest taka uogólniona algebra funkcji. W tym przypadku "funkcje" nie muszą posiadać zbiorów argumentów oraz wartości. Muszą jedynie zachowywać się podobnie jak funkcje.
2) Teoria toposów to jest taka uogólniona geometria algebraiczna. Przynajmniej jeśli chodzi o toposy Grothendiecka oparte na snopach i "topologiach" Grothendiecka. Wziąłem to pojęcie w uszy z powodu punktu 1. Jeśli bowiem pracujemy na algebrze "funkcji", to i "topologie" są definiowane jako własności tych "funkcji", a nie jakiegoś rodzaju "zbiorów". Chociaż "zbiory" w toposie też mają ciekawą interpretację: grają jakby rolę pierścieni wielomianów w klasycznej geometrii algebraicznej.
3) Myślenie o logice w kategoriach operacji konsekwencji, która działa na zbiorach formuł w podobny sposób jak operator domykania w zwykłej topologii jest jak najbardziej na miejscu. Dodam tylko, że pojęcie "zbioru formuł" jest tu używane w innym kontekście niż "teoria zbiorów" i bardziej by pasowała "rodzina", czy coś w ten deseń. Na każdym etapie definiowania np. matematyki jest bowiem używane pojęcie jakiegoś "zbioru", ale wszystkie te warstwy mają ze sobą mało wspólnego. Przede wszystkim musimy mieć "zbiory" symboli dla logiki używanej do zapisu aksjomatów. Nawet w teorii kategorii, gdzie nie odwołuje się do aksjomatów teorii zbiorów bezpośrednio, mówimy o "naiwnej teorii zbiorów" potrzebnej do określenia schematów i ich związków. Dlatego też mówienie o teorii toposów jako o bezpośrednim wniosku z klasycznej geometrii algebraicznej też jest w sumie błędne. To zupełnie nowy byt. Stąd uznałem, że na określanie tego rodzaju związków pojęć "zbiorów dla definiowania zbiorów, by następnie zająć się uogólnieniem zbiorów" najlepsze będzie pojęcie "bootstrappingu". Przykładowo: topos posiada klasyfikator podobiektów, który jest takim właśnie "zbiorem" dopuszczalnych wartości logicznych o własnościach algebry Heytinga. No dobra, ale skąd na poziomie definiowania pojęcia toposu mają się wziąć raptem rozwinięte algebry abstrakcyjne? Uczeni załatwiają to w ten sposób, że struktura owego klasyfikatora podobiektów jest zdefiniowana w wewnętrznym języku owego toposu, jest taką teorią algebraiczną zapisaną w wewnętrznym języku i logice toposu. Jeśli to nie jest bootstrappig to jestem kosmitą. ;) Tutaj to pojęcie jest po prostu "placeholderem". W każdym razie widać jak na dłoni dlaczego matematyka i informatyka nie umieją się zejść razem. |
|
|
Dark Regis Spróbuję to jeszcze dokładniej wyjaśnić. W zagadnieniu opisanym, nazwijmy je logicyzacją, przyjmuje się, że istnieje pewien zbiór wartości logicznych o określonych cechach. Na przykład chcemy, aby ten zbiór miał element największy i element najmniejszy, stąd żeby można było te elementy jakoś porządkować, a w szczególności na tych elementach i/lub ich podzbiorach określić pewne operacje brania kresu górnego oraz kresu dolnego zgodnie z tym porządkiem. Tak jest, to nie przejęzyczenie tylko fakt historyczny, że pewnym strukturom relacyjnym konkretnie porządkowymi powyższego rodzaju, można nadać też strukturę algebraiczną w formie dwóch podstawowych operacji binarnych: ∨, ∧. To bardzo ważne, żeby rozumieć ten związek przy czytaniu o logikach, bowiem w ten sposób można za jednym zamachem zrozumieć też pojęcie toposu. Przy obu tych definicjach obiekty utworzone nazywamy kratami, tzn. te lepiej zbudowane, bo są też inne. Zobaczmy zatem co mamy:
1) różne rodziny podzbiorów, które mają te własności, że np. przecięcia dowolnej/przeliczalnej/skończonej liczby elementów tej rodziny też są jej elementami. Są to np. struktury z przecięciami, filtry, ideały, rodziny scentrowane, różne struktury otoczeń, wreszcie topologie znane z podręcznika Engelkinga.
Celowo nie rozwijam tu wątku dowolnych/przeliczalnych/skończonych sum elementów takich rodzin, bowiem w wyniku otrzymanej edukacji w domyślny sposób rozumiemy tu rolę dualności. Na przykład operację ∨ możemy wyrazić za pomocą ∧ i odwrotnie na analogicznej zasadzie jak bawimy się ze zbiorami, operacjami na zbiorach i prawa De Morgana. Zmierzamy zresztą do pojęcia pewnej algebry, ale po kolei.
2) abstrakcją takich porządniejszych rodzin zbiorów jest pojęcie półkraty i kraty
3) dalej są kraty modularne
4) kraty dystrybutywne
5) algebry heytinga, a w szczególności algebry boole'a
6*) z powodu poruszenia tematu logik wielowartościowych wypada też wspomnieć o algebrach Posta.
Jednym słowem próbuje się tu ubrać logikę w strój znany z teorii zbiorów. Dlatego też konsekwencje logiczne będą bardzo przypominały własnościami operatory domykania w topologii. Tyle tylko, że będą ... obliczeniowo nieefektywne. Po to właśnie zawęża się zestaw dostępnych reguł i metod, żeby uczynić problem dochodzenia do różnych wniosków w logice obliczalnym. To są owe rachunki sekwentów Gentzena, system Hilberta i inne. Gdybym miał to określić jakąś jedną zgrabną metaforą, to byłyby to takie "języki programowania" logiki.
Proszę zauważyć, że z tego wynika fakt, że zbiory nie muszą być podstawowym narzędziem modelowania własności logiki, albowiem algebra zbiorów jest tylko jednym z przykładów algebry Boole'a. Nie wiem, czy się dobrze rozumiemy do tego momentu, bo dalej musiałbym przytoczyć przykłady z teorii toposów. Nawet w pracach Henkina jest opisany ten przypadek "degenerowania się" pojęć zbioru, relacji przynależności, czy funkcji, gdy zaczynamy przybliżać logiki modalne przez różne logiki klasyczne. |
|
|
Kaczysta Wot! Lewacko-liberalna "logika"...
pbs.twimg.com |
|
|
Silentium Universi Piękna systematyka. Dziękuję |