Otrzymane komantarze

Do wpisu: Wypadek Premier B. Szydło - L. Miller w "Gościu Poranka" TVP
Data Autor
Dark Regis
Dokładnie. Drukarka wierszowa była wyposażona w taśmę składaną i wklepywało się na niej kilometrowe polecenia do systemu, albo pliki wsadowe (odpowiednik dzisiejszych skryptów). U mnie to była Odra 1300 z systemem GEORGE 3 (później pracowałem też na IBM 370). Alternatywą były karty perforowane, ale komu chciałoby się to coś dziurkować. Dobrze pamiętam te zajęcia, bo testując możliwości systemu za każdym razem coś udało mi się nawywijać. A to zmieniłem hasło dla całej grupy, a to zabrałem uprawnienia prowadzącemu zajęcia, a to wprowadziłem jakąś dziwną komendę, po której "zagrzmiało, zahuczało..." i niemal światło zgasło. Kiedyś np. chciałem sobie wydrukować swój program zaliczeniowy z metod numerycznych analizy i tak udziwniłem komendę, żeby w post mortem drukarka wyrzuciła program w wersji skompilowanej na assembler ODRY. Przebrzydła ciekawość. Początkowo operacja "Wydruk" przebiegała bez zarzutu. Stałem sobie cichutko w kąciku i czekałem aż maszyna wypluje wszystkie fałdy papieru do kartonowego pudła po telewizorze. Jednak wydruk wcale nie zamierzał się skończyć i technicy polecieli po kolejne pudła. Na zapleczu zrobił się jakiś zamęt i nagle wszyscy zaczęli biegać jak szerszenie wokół dziurawionego gniazda. Ze strzępków rozmów wywnioskowałem, że jest jakaś poważna awaria systemu i że komputer CYBER w Świerku jest przeciążony. To był naprawdę dobry moment na dłuższy spacer. Zostawiłem wydruk w diabły i wycofałem się dyskretnie z zagrożonego terenu. Po kilku latach spotkałem znajomego ze studiów, który ostatecznie został administratorem na Odrze i opowiadał mi o tym zdarzeniu. Powiedziałem mu wtedy o moim wydruku. Początkowo nie dowierzał, ale potem śmiał się tak, że nie mógł powietrza złapać. :) To był mój pierwszy w życiu własnoręcznie wykryty błąd krytyczny w systemie. Po trzech latach zmieniłem szkołę i na kilka kolejnych zapomniałem o komputerach. Zajmowała mnie tylko matematyka. Coś mnie jednak w końcu podkusiło kupić sobie własnego wypasionego ATka za 54 miliony i tak się znów zaczęło. Stare dzieje, a z hakerami to ja raczej miałem kosę. A ruscy hakerzy pokroju Z0mbiego wtedy mnie rozśmieszali. :P
Mind Service
Ja się dołączam do hejtu? Co Ty piszesz? To ja jestem w perfidny sposób hejtowany, obrażany przez takie indywidua jak @Eska, @Zygmunt Korus, @Jazgdyni, @KrzysztofJaw, @Twardek, przy całkowitej bierności moderatora, a przecież łamanie regulaminu przez tych osobników jest ewidentne. I tylko na co którąś inwektywę pod moim adresem reaguję. To źle? Mam nic nie robić? Nie mam prawa się bronić? Oni przyzwyczaili sie do bezkarności i uważają że wszystko im wolno. Zaś tępota umysłowa wyprzedza nawet pychę. Tylko dlatego mnie atakują, gdyż próbuję zwrócić uwagę na oczywiste fakty i apeluję o poszanowanie zwykłej przyzwoitości. Czy hejtem albo trollowaniem można nazwać udział w dyskusji i przedstawianie argumentów? Ci ludzie chcieliby mieć szansę głoszenia bzdur, bez możliwości krytyki, w kołku wzajemnej adoracji i poklasku klakierów. Bo nie są zdolni do prowadzenia merytorycznej dyskusji. Nie krytykuję PiS-u, bo jestem jego zwolennikiem, więc chciałbym, aby rządził jak najlepiej i najdłużej z korzyścią dla społeczeństwa. Dlatego zwracam uwagę, że swoim tępym uporem, niewiedzą i zacietrzewieniem szkodzą obecnej władzy, dostarczają amunicji "totalnej opozycji". Ale do tych bezmózgów nic nie dociera.
Moim PIERWSZYM, doslownie, komputerem w kontakcie byl mainframe VAX z VMS, terminale vt102 oryg, zadne tam emu, do tego greenscreen :>, a drukarka wierszowa to byla dopiero przyszlosc. W pracowni komp. byla wydzielona DRUKARNIA, gdzie stalo kilka drukarek wielkosci PIANINA kazda. Drukowalo sie na papierze bialo-zielono-liniowym, perforowanym, na plachcie szerokosci biurka. To chyba byl w prostej linii terminal drukujacy z doczepiona glowica daisy-like. I na takiej to stokrotce drukowalem swoje pierwsze maile i wiesci z kraju w powstaci newsletterow. I ja juz tez mialem nie raz do czynienia z informatykami z pokolenia nawet nie Spectrum co bojownikow MERITUM, hakerow basica, pogromcow pacmana, postrachu telkomow wdzwaniajacych sie do BBSow w NRF czy Australii darmo, gdyz znaja tajniki phreakingu :) Da sie przetrzymac, ale lepiej kazdy na swoim podworku :>>
Dark Regis
Oj tak, gdybyśmy mieli wtedy Google, to nikt by nas nie zatrzymał ;) To jest elektroniczny odpowiednik notatek z wykładu plus wertowanie annałów w bibliotece. Oczywiście człowiek musi wcześniej wiedzieć, co chce zrobić i znaleźć, ale nam chyba tego nikt nie musi tłumaczyć, bo jesteśmy z pokolenia przedkalkulatorowego. Mam jeszcze gdzieś mój stary kawałek kodu, w którym startuję sobie z bootsectora dysku, przejmuję kontrolę nad pamięcią i całym komputerem w trybie wirtualnym, a potem pozwalam łaskawie załadować się Win95/98 itd. O ile pamiętam działało aż do Win2k, a potem drastycznie zmieniła się architektura procesorów i doszły fury pamięci RAM, w której można było pływać. Hasłem dostępu była prosta gra w trybie graficznym VGA 256 kolorów (pisana tylko na gołym BIOS-ie, bez DOS-u), np. w jakieś kulki lub Sokobana, albo po prostu wystukanie rytmu klawiszami myszki :P. Kiedyś znajomy szef pewnej firmy poprosił mnie o zrobienie jakiegoś zabezpieczenia, bo mu pracownicy pod nieobecność zaglądają do dokumentów w komputerze. Zrobiłem co chciał. Po kilku dniach zapomniał jak się wchodzi i zwołał konsylium specjalistów z całego regionu; przybyli nawet zaprzyjaźnieni książęta z tytułami doktorów z odległych królestw :). Radzili, radzili i nic nie uradzili, bo ani tego otworzyć ani sformatować, makabra. Wtedy ów zabiegany biznesmen przypomniał sobie o mnie. Przybyłem niezwłocznie. Wszyscy zgromadzili się wokół, wpatrzeni w ekran uporczywie jak kondory w zdechłą lamę. Włączyłem komputer, poczekałem na ustalony znak zachęty na ekranie i wklikałem kod klawiszami myszki (INT 33). System ruszył. Gawiedź posmutniała, bo nic nie zrozumieli i nie zauważyli. Następnie używając programu Debug usunąłem lock z MBR, odtworzyłem ustawienia w CMOS, podaliśmy sobie ręce na pożegnanie i pojechałem do mojej roboty. Tak to jest, jak ktoś próbuje być zbyt sprytny, ale jest roztrzepany :D
Jesli do mnie to raczej ze sprzetem, bo software znam o tyle o ile MUSZE ze wzgledu na hardware. Ale zdaje sie ze IW wspominal cos o kodowaniu.... :] Pozdrawiam
Jabe
Nie wiadomo, ile jest win. A jeśli „gówniarz” (ciekawe, czy o p. Misiewiczu wolno tak pisać) nie słyszał buczenia drugiego auta, bo go nie było, to może się okazać, że jedynie nie zastosował zasady ograniczonego zaufania. Bezsporne jest tylko to, że nie zostaliśmy od razu i rzeczowo poinformowani.   Co do Millera, nie wątpię, że wolałby Pan przymilną opozycję. Wielu tutaj toleruje tylko taką.
Dark Regis
Nie ma problemu, zawsze gotów jestem udzielić odpowiedzi ;) Nie z takimi informatykami jak rozmówca powyżej miałem w życiu do czynienia :))) Chociaż zaczynałem karierę jako matematyk nie znający nawet DOS-a i języka C. Dopiero później w mojej pracy musiałem mieć DOS-y i BIOS-y w pamięci i to w rozróżnieniu na trzeci numerek wersji (na przykład różnice w implementacji handlerów przerwań sprzętowych i sofware'owych), a instrukcje programu rozpoznawać w formacie HEX, obliczając w pamięci bit po bicie. Świetna zabawa, polecam dzisiejszym informatykom, chociaż wątpię, czy coś wskórają. :) Kilka lat przed powstaniem NASK-u mieliśmy już Internet w formie tzw. BBS-ów, czyli na modemach podłączonych do jakiejś sieci Amstradów Schneiderów. Pan dr Marek Peryt, szef koła naukowego, ścigał nas wtedy za surfowanie, bowiem przeznaczeni byliśmy głównie do pracy naukowej, czyli mozolnego wklepywania wydruków z konferencji naukowych, a nie do zabawy :P. Któregoś dnia pojawił się tam taki nerwowy Węgier z rozwianą grzywą i niedopiętą koszulą i rzucił nam pytanie "Do you know PIP? CPM?" Oczywiście, że nie, ale on szukał frajera, który będzie na miejscu obsługiwał system KAMAK, czyli kilka stalowych szaf narzędziowych z powtykanymi na sztorc płytami głównymi z jakichś nieszczęsnych PC XT. Wszystko oplecione kilometrami kolorowych kabli, jak Grupa Laokoona z plakatem pośrodku przedstawiającym dziewczynę w dość śmiałej pozie, zrobionym w technice ASCIIart na drukarce wierszowej. Tak wyglądały pierwsze polskie superkomputery :D Czy któryś z dzisiejszych informatyków chociaż wie, co to jest drukarka wierszowa i jak się na niej pracuje? Również pozdrawiam serdecznie.
Platforma to nic innego jak cpu+os, czasem mobo zeby odroznic od VM/embeded, temu pisalem o sparc/sunos czy o alfie na entkach [Win NT]. Ynformatyk multiplatformowy ma raczej w powloke wbudowany brzeczyk pt: bin NOT ELF, proceed? Wole to niz informatyk z zadeciem :]] Odry to dla mnie juz jednak zamierzchla przeszlosc, a Z80 widzialem gdzies u siebie, ale zdegradowany do zarzadzania kontrolerem scsi albo rs232, ale raczej scsi bo mial wyjscie centricsa, to 50pinowe, tzw. "waskie". A co do zaklec i hasel - uzylem je jako repellent na trolle typu ctrl+V. COz, moglem byc bardziej zlosliwy i wpisac kilka konspiracyjnych info z mojego dmsg :]]] A co do literowek - nikt nie przebije slawa GOOGLE [goggle] Pozdrawiam
krzysztofjaw
Tak ogólnie do wszystkich Wina jest jedna: kierowcy fiata i to jest bezsporne. Dywagacje na temat szybkości czy odległości między pojazdami kolumny rządowej są bezsensowne. Ja jak widzę i słyszę pojazd uprzywilejowany to zjeżdżam z drogi, staję i czekam aż zniknie sygnał w oddali. Gówniarz sobie słuchał na full muzyki i był niedoświadczony. Niech się cieszy, że nie zginął a mógł. Na jego miejscu pojechałbym do kierowcy - BOR-owika i osobiście mu podziękował. A ad meritum. Nie ufam ani Millerom ani PSL-owcom. Komuna była jaka była i o niej jeszcze wielu rzeczy nie wiemy. Ale chyba można nawet dziś stwierdzić, że nawet SLD gdy rządził lub był w opozycji nie prezentował takiego dna i szamba jak dzisiejsza totalna opozycja. To już jest takie dno, że brakuje mi słów. PO czy .N w ogóle nie powinny mieć miejsca na poslkiej scenie politycznej, dlatego też uważam, że nawet lepszą opozycją byłoby SLD, ale pod kierownictwem Millera a nie Ordynackiej Czarzastego. Nam jest potrzebna merytoryczna opozycja. Tak powinno być w normalnym państwie. Dziś takiej nie ma, bo PO czy .N to najgorszy ludzki sort, bez wiedzy, inteligencji, kindersztuby i do tego chronicznie antypolski. To normalne półgłówki, cynicy, złodzieje i zdrajcy o poziomie fecesów. Nie czas może i miejsce teraz na ocenę przeszłej postawy L. Millera, ale to jeden z nielicznych przedstawicieli komuny, który z reguły jest zdroworozsądkowy. Moim zdaniem też nieprzypadkowo nastapiła awaria i katastrowa rządowego helikoptera Mi-8 pod Piasecznem z Millerem na pokładzie. Było to 4 grudnia 2003 roku i gdyby nie pilot, to by wszyscy zginęli. Przypomnę tylko, że L. Miller był zawsze ukrycie skłócony z A. Kwasniewskim. To jeszcze pokłosie istnienia w PZPR frakcji Natolińczyków i Puławian, czyli "chamów" i "żydów". Sądzę, że Millera można sytuować po stronie owych "chamów" a Kwasniewskiego po stronie "żydów", tak jak dzisiaj Czarzastego. Oczywiście w komunie to "chamy" reprezentowały polski punkt widzenia. Ale to temat na odrębną notkę. Pozdrawiam
krzysztofjaw
minimax, ImćWaszeć Dziękuję za obszerne wyjaśnienia. Przynajmniej wiem do kogo się zwrócić w razie problemów technicznych w zakresie informatyki :). To ważne nieraz i jestem pełny podziwu dla Panów, choć widzę, że powstały między Panami jakies niejasności, niepotrzebnie :) Pozdrawiam serdecznie P.S. Pierwszy komputer miałem już w 1993 roku (jeszcze DOS), później był Windows 3 i 3.1 oraz pierwsze pakiety Microsoft Office. Wtedy były rewelacyjne książki instruktażowe z pakietem. Dla Worda np. było to niemal 900 stron. Do dziś z nich kozrystam, natomiast programować nie umiem.
Dark Regis
Czy ja wiem? Ja po prostu wskazuję tu na fakt, że te protokoły nie są jakimś "przemyślanym w instytucie naukowym do badań nad zaawansowanymi problemami informatyki" systemem warstwowym, zupełnym, komplementarnym, zaawansowanym itp., jak to dziś starają się studentom wciskać do głów wydziały informatyki. Ale raczej patchworkiem zrobionym kiedyś przez łebskich gimnazjalistów dla jaj. Przykładem jest głupia literówka EHLO, która się zaimpregnowała w protokołach pocztowych: samlogic.net . Potem w 2001 dorobiono kawałowi brodę i nazwano to Extended HELO, które robi w zasadzie to samo. To prawdziwa wielka sztuka, niemal taka, jak zepsucie powietrza na imprezie i skuteczne odwrócenie uwagi od siebie ;) Poza tym ja jestem z tego pokolenia, które tworzyło sobie nowe protokoły w miarę potrzeby, a nie tylko odtwarza je, trzymając się każdej literki jak słowa Bożego. Pan widzę lubi wrzucać jeszcze więcej tajemniczych zaklęć i znaczków, które kompletnie nic nikomu nie tłumaczą, a mają jedynie zadanie wystraszyć takich jak ja. Ale chyba ma Pan pecha. Co do SPARC, ARM i ALFA, to zawsze myślałem, że to są nazwy procesorów konkurencyjnych dla Intela, a nie platformy. Gdybym był aż tak złośliwy, to zafundowałbym tu kawałek nagłówka pliku PE ze stosowną stałą (może to być i platforma, jak kto woli, ale raczej jest to sygnał ostrzegający ynformatyka, żeby nie uruchamiał kodu ALFY na PENTIUMIE). Być może w tym miejscu nie do końca się rozumiemy i coś sobie nadinterpretujemy, bo ja więcej programowałem w assemblerach niż na platformach i to zaczynając od ODRY 1300 i Z80, w jakiej Pan sobie wybierze kolejności ;) Pozdrawiam
Jabe
A mnie się zdaje, że to właśnie Leszek Miller zatopił SLD. Nie pamiętam już kiedy, jednak ni stąd ni zowąd Leszek Miller zaczął się łasić do PiS-u, zupełnie jakby dostał polecenie służbowe. Czy na prawdę nie dało się nikogo znaleźć na prezydenta prócz przemiłej pani Magdaleny? Jak się przyjrzy jego „premierurze”, przestaje to już być takie zaskakujące.
No dobrze, wszyscy juz wiemy ze regulki sa, i ze wsrod wozow uprzywilejowanych nie ma wozow bardziej uprzywilejowanych niz inne. Czyzby? Otoz, niech Pan zapamieta bo to moze uratowac komus zycie: DUZY MOZE WIECEJ, oraz woz, ktory moze strzelac - ten ma jednak pierwszenstwo.Bezwzgledne. Pozdrawiam
Dlatego jestem zdania, ze nalezy wprowadzic unowoczesnienie w postaci drona-pilota, ktory w podczerwieni monitoruje stan drogi na 500m-1km przed kolumna, gdy jedzie ona droga "cywilna". W warunkach bojowych ilosc bym pomnozyl przez 4-6
Obowiązek bezwzględnego ustepowania oznakowanym pojazdom uprzywilejowanym w akcji jest dokładnie taka sama dla Karetki , Wozu Strażackiego czy VIPa niezależnie czy jada zderzak w zderzak czy co 50 metrow.
Leonarda
Witam - też nigdy nie myślałam, że będę się w czymś zgadzać z takim Millerem ale on kilka razy zachował się całkowicie sensownie. Pamiętam jak kiedyś jechałam samochodem gdzieś w Wielkopolsce czy w Lubuskim, ze dwa lata temu i słuchałam jakiegoś lokalnego radia. Tam słuchacz mówił mniej więcej w podobnym guście - że zawsze nie znosił komuny i postkomuny i krytykował rządy SLD ale ostatnia władza ich prześcignęła. Moje wrażenia były podobne - o ile też nie trawiłam tej formacji, to trzeba przyznać, że aż tak jak PO/Nowoczesnej i palikociarni hamulce im nie puściły. Dziś to wygląda znów inaczej, bo wielu z lewicy flirtuje z tymi nihilistami i licytują się nawzajem w hejcie, podłości i walce z polską kulturą i tradycją. Ta obecna opozycja to jakiś koszmar. Serdecznie pozdrawiam
~:) Nie ma sie co zacietrzewiac :) "Widział ktos kiedys kolumne karetek czy wozów strażackich jadących do akcji zderzak w zderzak 2-3 metry od siebie" W kontescie rywalizacje o wladze i wplywy nie ma raczej sensu urzadzac zasadzki na strazakow czy sanitariuszy. Ale na premiera/prezydenta/innego VIPa juz jest... Czujesz roznice? :)
A stad, ze nikomu, poza kamikadze, nie przyszloby nawet do glowy skrecac, gdyby kolumna jechala jak nalezy - zderzak w zderzak. Z boku taki szereg aut wyglada jak jedolity waz - nie ma sie gdzie "wbic".
heh... ja to wiem, pan to wkleja, tylko niech mi Pan powie, na co to komus poczatkujacemu? irc to protokol w sensie komunikacji z serwerem, tak samo jak kazdy komunikator mial swoj "dialekt" - gg swoj protokol, jabber swoj, wlasciwie wszystkie instant messengery, zreszta nie tylko one, wszystko co komunikuje sie server<=>client, gsm tez. i PPP, i CHAP, i PAP, i IMAP, i POP3, POP2, tych "serwilitycznych" protokolow jest jak psow. Wiec szkoda mieszac nadmiarem info w glowie. Niczemu, oprocz samonadecia i zadecia, nie sluzy wplatywanie w to protokolu http, bo jesli http to i https, ftp, sftp, tftp itd.itp. Do tego jeszcze wlacza pan jawowa implementacje, po co, skoro interplatformowosc nie jest tu ani konieczna, ani nawet potrzebna. Kazda platforma miala swojego clienta irc, od VMSa, przez minixa, ms/dr/free dosa, NIXy wszelkiej masci, platforma SPARC/SUNOS, ARM, nawet alfy z entkami. Ja to wiem bo te maszyny przeszly przez moje rece, ale procz mnie nikomu ta wiedza nie jest potrzebna. Mowie o tym, bo koniec-koncow wklejanie RFMa to zadna sztuka. I tak na koniec - szkoda ze jeszcze nie wkleisz pan zapisu komunikacji modemowej swojej sesji, bedzie jeszcze wiecej tajemniczych komend, hasel, plusow, znaczkow itd itp. Tyle ze ja z tych znaczkow wiele znam i sporo rozumiem. Co do Pana nie mam tej pewnosci.
Dlatego te same downy zawodziły ze kolumna Macierewicza jechała w zbyt malych odstępach.
Czlowieku przestan juz bredzic i sie osmieszac... "Coś takiego, odległość miedzy samochodami była zbyt duża? I jak to się ma do przekazów medialnych i tych blogerów, którzy tak łatwo przesądzili o winie młodego kierowcy seicento?" Psim obowiazkiem kazdego urzytkownika drogi jest kategoryczne ustepowanie pojazdom uprzywilejowanym na sygnale. Niezaleznie od tego czy jedzie kolumna z Premierem po 2 metry od siebie czy 50 metrow. Dziala tu ta sama zasada jak dla uprzywilejowanych Karetek czy strazy pozarnej. Masz psi obowiazek przepuscic wszystkie ktore jada pokolei. Widział ktos kiedys kolumne karetek czy wozów strażackich jadących do akcji zderzak w zderzak 2-3 metry od siebie ?? bo ja nigdy. Mam okna biura na wielkie skrzyżowanie i niedaleko Glowna komende straży pożarnej. Ilekroć jada na wielka akcje jeden za drugim to im ustepuja bez wyjatku wszyscy tak dlugo az przejada wszystkie wozy. Wielkie , male , i pomocnicze "osobowki" Czasem jedzie ich cztery a czasem jada 2 ale nigdy w odleglosci 2 metrow. Jesli kierowca Fiata widzial i slyszal kolumne na sygnale to ma tak dlugo ustepowac az sie upewni ze moze sie bezpiecznie wlaczyc ponownie do ruchu. I tylko idiota bedzie uwazal ze mial prawo skrecic bo kolumna nie jechala zderzak w zderzak.
nonparel
Witam Co za czasy nastały, że wolę czytać, co napisze Leszek Miller niż chore z nienawiści platformiane lemingi. A tak na marginesie: to właśnie ci tęczowo - postępowi skutecznie rozwalili SLD.
"Gdybyśmy jechali zderzak w zderzak byłoby 10 potłuczonych samochodów" Hheeheh, rotfl DLATEGO zasda jest taka, ze KOLUMNA JEDZIE koniec kropka peel
Czaty, czyli czatrumy byly raczej trywializacja irca, dopuszczajaca tzw gimbaze i gimbusow do towarzystwa jednak wtedy elitarnego. Czaty to wylegarnia trolli i seksualnego nagabywania, na ircu tego nie bylo. Byli za to glownie inzynierowie oraz humanistki , a roznice byly i sa niekonczacym sie polem do smiechu i zartow. Kto nie wierzy niech zajrzy na bash.org Dos BYL supersystemem w porownaniu np. do VMS. Przed DOS kupowalo sie OS wraz z komputerem i wraz z nim wyrzucalo. Kompatybilnosc istniala tylko w zakresie zrodel, a i to pod warunkiem poslugiwania sie tym samym dialektem np. Fortrana. Poza tym nie ma "systemu" Windows w kontekscie DOS. Windows dla dos byl ZAWSZE nakladka, od win 1.0 do Millenium. Win stal sie OS dopiero od wersji 4.0, czyli NT. A to co nazywasz pasozytem to po prostu bot, skrypt udajacy, mniej lub bardziej udanie, inteligentnego interlokutora. Na IRC zaden bot nie przeszedl testu Turinga, za to w czatrumach wiele rozmow toczylo sie z tymi durnymi, kolorowymi skryptami :>> Czaty nigdy nie byly elitarne, raczej egalitarne. IRC zawsze bylo elitarne, gdyz tworzyly sie kliki, towarzystwa, grupy, sitwy - czesto skonfliktowane i w stanie wojny, ale nie byl to boj na argument sily, tylko na sile argumentu, dowcip, sprawnosc programistyczna, czasem tylko na szybkosc lacza i/lub stacji roboczej/peceta. Duzo specjalistow siedzi do tej pory na irc, programistycznej wiedzy praktycznej jest tam wiele, choc ubylo sporo.
ilona
"...ale wolałbym merytoryczną opozycję pod przewodnictwem Leszka Millera i Magdaleny Ogórek niż rynsztok osobowościowo-intelektualny...) Też tak sobie myślę,że nie tracilibyśmy wtedy czasu przeznaczonego na konstruktywne działania.