|
|
To są detale, zmienne które i tak ewoluowałyby w czasie. Najważniejsze jest zaszyć w regule wyborczej proces ważenia głosów, a sam algorytm - cóż - mógłby doprowadzić albo do optymalizacji, albo wrecz do destrukcji. Nie wolno o tym zapominać, dobierajac ważone kryteria i ich wagę. Przykładowo poprzestając na kryteriach czysto kompetencyjnych musielibyśmy wysoko ważyć zdanie ludzi typu UrbanJerzy, choć skąd inąd wiadomo, iż akurat Polsce czy Polakom to on dobrze nie życzy. |
|
|
A było cos takiego, że małomiętki wszedł ze swoim sprzętem do bibliotek, razem z SzybkimDOstepemdoInternetu SDI - hehe, sam ledwie to sobie przypomnialem, coś 384kbps max miało być, i wystarczyć na całą wioskę z urzędem gminy, strażakami i probostwem :]]
Faktycznie, były tam ustawione domyślnie wyszukiwanie usług windzianych po protokole TCP, a to już błyszczało jak latarnia morska z dala - jestem dostępna lecz nie skonfigurowana:]] na win2000 bodajże...
To samo było na XP SP1. I chyba ten sam sploit działał, można było po TCP opalić powłokę na zdalnym terminalu z uprawnieniami nawet nie admina co SYSTEMU. A to już było więcej niż małomiętki przewidział dla swoich userów:>
Taa, teraz mi sie przypomniało, że przecież przez to w ogóle zaczęły się problemy z przeładowaniem sieci, i trzeba było za pomocą tcpdumpa wybierać całe bloki adresowe do polityki DROP na ipchains...
Heh, tak było :] |
|
|
Interesuje mnie wiecej info na temat tych mechanizmów:
"znaleźć np. taki fragment kodu w punkcie wejścia programu XAXBXXCX, gdzie X to są bloki śmieciowe nie wpływające na wynik wykonania, lecz generowana z pewnych wzorców, takie klocki. Pojawiały się m.in. ich permutacje. Permutacje oraz spermutowane podzbiory"
"ustawiać bit w jakimś wektorze w momencie znalezienia klocka"
"kompletnie idiotyczne, to w zasadzie już wystarczy do stwierdzenia "tak, mamy tu delikwenta lub klona". Problemem były te rzeczy pomiędzy X-ami. Należało w tym celu odwrócić działanie automatu, który generował taki ciąg klocków"
"dwrotna gramatyka. Normalny automat generuje, dodaje symbol do słowa i ustawia stan, odwrotny odejmuje symbole"
Na oko wygląda iż może pasować do problemu nad którym aktualnie pracuję.
Pozdrawiam |
|
|
Dark Regis Nie było takiej potrzeby. Oni zgrywali takich pewniaków, że łączyli się z minimum środków bezpieczeństwa. Ponadto połączenie traceowane wstecz szło przez Poznań, do Szwecji (ci od zarania słuchali wszystkiego), do Moskwy, a potem do SP. Tam proxowane było na uniwerku lub innej uczelni i kończyło się routerem widocznym w oficjalnej bazie danych DNS jako "sprytny" numer domu przy Bezimienna Street. Oni wtedy naprawdę dopiero raczkowali. Sporo później zaczęli być werbowani przez GRU, gdy już Putin wywąchał okazję do zamieszania w polityce światowej, co uwidacznia się we wściekłym miotaniu się niejakiego Z0mbiego. Zresztą proszę sobie poczytać i samemu wyrobić zdanie: Google(29a + z0mbie). To w ramach tej grupy powstał słynny Slammer i są tam też motywy polskie: virus.wikia.com
To 29A jest zapisem liczby 666 w systemie szesnastkowym. No i chyba wszystko jasne :P |
|
|
Dark Regis Nie tylko ruskie, bo Gumisie to była bardzo znana w tamtym czasie polska grupa. Co to była za sieć? Wyjaśnienie jest bardzo proste. Był to jeden z adresów praktycznie nieograniczonego wtedy zasobnika anonimowych serwerów proxy. Oni te adresy kolekcjonowali i na moskiewskich stronach u pana Chernousova zamieszczali jako darmowe proxy z rozpisaniem na kraje świata. Reasumując, to było coś, co pachniało łatwizną. Sieć w ramach projektu Microsoftu wyposażenia za darmo lub za pół darmo wszystkich placówek publicznych w Polsce w serwery SBS2K. Uczelnie, szkoły, urzędy, szpitale, komendy itp. Ta sieć w każdym pakiecie nawiązującym sesje połączeń TCP/IP wysyłała zachętę "Patrzcie, jestem łatwa!" :) Kto by się nie skusił? Dodatkowo ludzie do obsługi byli szkoleni hurtowo w Warszawie i kilku innych ośrodkach na administratorów. Dzięki temu tysiąc sieci w Polsce miało potem przez prawie rok to samo hasło do serwera przepisane z tablicy. Niemożliwe? A w jakim my ku...źnia kraju żyjemy od 29 lat? Chyba właśnie w republice ChDiKK, isn't it? No właśnie. Jeśli tak samo była prowadzona polityka kadrowa w służbach, to Bóg nas ocalił zsyłając amerykańską ciężką brygadę. Zresztą informacja, kto kogo rzeczywiście obwąchał znajduje się kilka zdań wyżej ;))) I tym miłym akcentem zakończę... |
|
|
Dark Regis Wspominałem o giełdzie na Grzybowskiej. Wiesz, że miałem do analizy przejściówkę z 3.11 na 95? Ściągnął ją do Polski jakiś handlarz sofcikami i nie bardzo wiedział co z tym zrobić. Dziś to jest unikat :). Nazywało się toto Chicago, zajmowało ze 20 dyskietek 3.5'' i bardziej przypominało 3.11 niż 95. Nawet w strukturze wewnętrznej. Na przykład preferowany format plików wykonywalnych to był NE, a nie PE jak w Win95. Podobnie drivery były w formacie 3.11. W95 też mieliśmy na rok przed premierą, bo szef był oficjalnie testerem systemów Microsoftu. Z tym się nie zgodzę, że ruskie działało lepiej. Ruskie w tamtych czasach było tak samo ciemne jak większość polskiego ;) Nie było jeszcze nawet pojęcia 'ruski haker' w obecnym znaczeniu. Zajmowali się głównie kradzieżą, krakowaniem i dystrybucją programów z Zachodu (tzw. warezy). W każdym razie do roku 1997 nie stanowili praktycznie żadnego problemu. Dopiero potem zaczęli zajmować się już na poważnie tworzeniem struktur i organizacji. Zaczęli się dokształcać, wymieniać kodami, współpracować z grupami na zachodzie. Wspomniany Stuxnet, to tylko zwieńczenie wspólnych wysiłków podejmowanych od stworzenia Codereda, Slammera, MyDooma, Zotoba, itd. W tej dziedzinie wybitnie widać, jak ważna jest ciągłość gromadzenia wiedzy. Tymczasem liberalny amok w POlszy spowodował, że zakwestionowano nawet tę podstawową zasadę rozwoju technologicznego. Bowiem wraz z rozwojem środków walki służących do napadania i niszczenia, musi postępować rozwój wiedzy i środków służących do obrony i zwalczania zagrożenia. Że zacytuję pewnym przygłupom decydentom z lat 1990-2000 słynne powiedzenie Pana Majstra: "Praw fizyki pan nie zmienisz i nie bądź pan głąb". Nie da się w dwa lata odrobić tego, co radośnie spieprzyło się w dwa dziesięciolecia i dotyczy to głównie zasobów ludzkich, ale także dotyczy to wiedzy, na której można by było ludzi wykształcić lub stworzyć im bazę wiedzy. PIS dobrze to już wie, bo ma właśnie ten przypadek na tapecie. Ktoś myśli o cyberobronności w ramach OT? Fajnie, tylko skąd chce nabrać do tego ludzi? Skąd oni mają czerpać wiedzę? Jak pozbyć się stamtąd neowsioków? Kto ich wyszkoli? Znów zatrudnimy profesorów futbolu, którzy już utopili niejeden projekt, że o syntezatorze i systemie rozpoznawania mowy nie wspomnę i znają się jedynie na wypompowywaniu forsy z grantów? Ponadto wszystkie inne kraje są już daleko do przodu z zagadnieniem, a u nas nadal trwa radosna zabawa w szukanie tych co "kopiuj-wklej". Jeśli są pustki w głowie, to metoda "kopiuj-wklej" przestaje poprawnie funkcjonować już na samym początku, bo niby co ma wkleić ten, kto nie wie o czym mowa, he? Druga sprawa jest taka, że "kopiuj-wklej" bardzo często ostro krytykują ci, którzy sami kulili się w kątach przed egzaminami na studiach i zaszywali ściągi w rękawach. Jakoś nie przyjmują oni do siebie, że w zasadzie to oni są awangardą kultury "kopiuj-wklej". Samą jej esencją ;))
Miło jest znów pogadać o informatyce w języku polskim. Pozdrawiam. |
|
|
Dark Regis Ja kiedyś w początkach wieku rozmawiałem na czacie Onetu z pewnym polskim programistą, który siedział we Francji i zajmował się tam pisaniem minimalnych programów w assemblerze, w tym pisaniem driverów sprzętowych. Takie rzeczy jak EPROMy nie były mi obce ;)
Natomiast co do krajowej sceny informatycznej, to uderzający jest wręcz brak zrozumienia u wykształciuchów nawet takich podstawowych zagadnień, jak powiedzmy "skąd biorą się przerwania w systemie" albo "jak karta wkładana do slotu otrzymuje swój zakres przerwań sprzętowych" alternatywnie "dlaczego zamiana miejscami dwóch kart, np. graficznej z kontrolerem SCSI nie powoduje wymiany ich zakresów przerwań". To samo dotyczy systemu portów. No ale dla kogoś kto znał wcześniej Spectrum i Z80, a nawet wczesny X86 zewnętrzny X87 i inne iksy z numerkami np. obsługujące magistrale, to zagadnienie jest po prostu banalne. Oczywiście nie ma to prawie nic wspólnego ze współczesną i nawet dawniejszą informatyką, tylko z elektroniką i projektowaniem systemów mikro- i minikomputerowych. Kiedyś jednak orientowanie się w wielu odmiennych dziedzinach było wysoko cenione, bo to były czasy pionierskie. My np. mieliśmy własny system operacyjny typu DOS. Mam nawet gdzieś jeszcze kody źródłowe, bo przerabiałem go na obsługę dysków z dużym FAT i NTFS. Inną ciekawostką był mój symulator procesora napisany w assemblerze, który miał za zadanie wirtualizować uruchamianie programów w celu robienia odpowiednich zrzutów raportów z wykonania. Coś jak debugger ale ożeniony z Wordem i Excelem oraz z ich scryptingiem. W zasadzie to był taki praemupator peceta. A potem było jak w każdej "typowo polskiej pracy zespołowej". Kiedy już udało mi się zaimplementować 80286 weszły 80386, kiedy zacząłem implementację 80386, weszły 80486. Potem kiedy przywaliły mnie kolejne wersje Pentiumów, to dałem sobie spokój z tym "zespołowym" projektem :P. Nikogo innego w firmie to nie interesowało i dopiero kilka lat później wyszło, jaki zrobiliśmy błąd, który trzeba było na rzęsach nadrabiać - chodziło o heurytstykę i symulacje wykonania procedur deszyfrujących albo rozpakowujących pliki. Wie Pan jak wyglądała moja pierwsza metoda heurystyczna? Miałem znaleźć np. taki fragment kodu w punkcie wejścia programu XAXBXXCX, gdzie X to są bloki śmieciowe nie wpływające na wynik wykonania, lecz generowana z pewnych wzorców, takie klocki. Pojawiały się m.in. ich permutacje. Permutacje oraz spermutowane podzbiory to pikuś, gdyż wystarczy tylko ustawiać bit w jakimś wektorze w momencie znalezienia klocka i pilnować, żeby nie ustawić go dwa razy. Jak otrzymam zadana liczbę bitów 1, to mam go. Jeśli takie rozkazy są kompletnie idiotyczne, to w zasadzie już wystarczy do stwierdzenia "tak, mamy tu delikwenta lub klona". Problemem były te rzeczy pomiędzy X-ami. Należało w tym celu odwrócić działanie automatu, który generował taki ciąg klocków. Taka odwrotna gramatyka. Normalny automat generuje, dodaje symbol do słowa i ustawia stan, odwrotny odejmuje symbole. |
|
|
Jabe „Elity” byłyby nie do ruszenia. A może inaczej: pozostawić prawo głosowania tylko tym, którzy nie są na utrzymaniu państwa. Ile powinno znaczyć zdanie rektora, gdy występuje konflikt interesów – między interesem narodu a interesem rektora i jego kolegów? |
|
|
krzysztofjaw minimax
Z tą wagą głosów się zgadzam, ale nie tylko wiek winien ważyć na znaczeniu głosów, choć faktycznie mógłby stanowić np. 50% wagi. Inne to: wykształcenie, stanowisko i być może jeszcze kilka. Statystyczno-matematycznie jest to łatwe do zrobienia, przy czym najtrudniejsza rzecz to ustalenie siły wpływu na wagę określonych zmiennych oraz przedział głosowy, t.j. np: 1 głos mógłby być liczony w zależności od wagi od 0,5 do 2 głosów. Można też inaczej. I jeszcze uważam, że granica wieku uprawnionych do głosowania winna być podniesiona np. do 21 lat. Wtedy na pewno byśmy mieli do czynienia z inną klasą kandydatów. Nie wiem czy taka zmiana jest realna, bo niektóre kraje np. obniżają granicę wieku od 16 lat, co dla mnie jest nonsensem... Może 10 latki będą też głosować... doprowadza się do absurdu. Ja nie jestem demokratą, wolałbym monarchię konstytucyjną. Pozdrawiam |
|
|
Hmm, ja bym chyba w izolowanym LANie posadzil DNSa,chyba ze po ip sie laczyli, wtedy eth z odpowiednim ip, i podsluchal transmisje, a przynajmniej jej poczatek otwierajacy komunikacje. Mialbym wtedy wejsciowke do ichniego gniazda. |
|
|
Nie ma sie co ekscytowac.
Zarowno wladza jak i opozycja sa skutkiem wyborow, jakie czynia wyborcy. Jedni ogladaja tv, inni czytaja wiesci alternatywne, jedni sluchaja kazan, inni sluchaja disco polo, jeszcze inni sluchaja kolegow, albo wszystko na raz.
Nie ma co się podniecać, gdyż błąd jest zaszyty w samej regulacji prawnej zwanej demokracją, o rodzajach ordynacji wyborczych nie wspomnę.
Błędem jest zrównanie głosów, gdyż ludzie nie są równi, choćby wiekiem czyli doświadczeniem.
Np. 18letnia, wytipsowana idiotka z agencji towarzyskiej ma tyle samo do powiedzenia w sprawie in vitro co abp. Hoser czy rektor Akademii Medycznej - mówiac po staremu.
W tym ukladzie jednak jest mozliwa jakas gra interesow, cos racjonalnego w roli pobudki. Ale w demokracji zmusza sie ludzi by decydowali o rzeczach sobie zupelnie nieznanych, jak uzbrojenie, polityka zagraniczna, finanse, geotermia, kopalnictwo, energia jadrowa...
Glos powinien miec wage, najmniejsza glos najmlodszy, coraz wieksza wraz z doswiadczeniem i poziomem eksperckim - niekoniecznie naukowym.
Dlatego poki sam system jest bledny nie ma sie co jego bledami ekscytowac, bo sa NIEUNIKNIONE |
|
|
To co opisales bylo skutkiem kwadratury kola, ktora małomiętki sobie zafundował: jak na jednozadaniowym OS postawić wielozadaniowe COS, co oparte bedzie o jednozadaniowość DOSa. Coś jak robić przejsciówkę COM-LPT-COM, wszystko po to, by - jak to Ballmer wymyslil, sprzedac szybki COM jako SZEROKA SZYNE LPT. STad te wirtualizacje, no i zapotrzebowanie na RAM, zeby sie w tej kolejnosci kolejnych fifo-abstrakow nie pogubic.
Pod względem nazw W95 to byla dla mnie rewolucja, uwolnienie od schematu 8.3 naprawde odczulem. Reszte duzo mniej. Nawet teraz uzywam stacji z w95 - do offisa nic wiecej nie trzeba, obsluga winsieci tez hula, pod warunkiem dobrej izolacji od zewnatrz, to samo uslugi plikowe. Do wrogiego srodowiska sieciowego mam inne rozwiazania.
A co do "wielozadaniowosci" pod DOS - ruskie lepiej sobie poradzili w swojej nakladce, tyle ze tam wszystko dzialalo na semigrafice VGA |
|
|
Pytanie co to za siec byla, ze ruskie tak lgneli... Mialem kilka honeypots, ale jakos konczylo sie na obwachaniu, i odchodzili... |
|
|
O usenecie wspomnialem piszac o drukowaniu news z kraju. :) Znamy i lubimy, i korzystamy ze składowisk wiedzy. Rowniez z tych czasow pochodzi archie.
Write to uzywalem w sieci novella, byl tam caly zestaw narzedzi internetowych, nawet kombajn clientow pod nazwa minuet.
Talk juz opisalem, a wall nie kojarze.
Literka po literce - to znaczy ze miales lacze radiowe 300 bodow, z uzyciem karty SBlaster :]] U mnie bylo zawsze przynajmniej uczciwe 9600 |
|
|
Co do Googla to ok. roku 94 było wiele lokalnych serczerów, głównie uniwersyteckie, ale też agencji prasowych i jeden CIA. Wszystkie dzialaly w oparciu o protokol gopher, protoplaste http.
Ja osobiscie upodobalem sobie wloski serczer uniwersytecki Veronica. W porownaniu do obecnego Googla to była maleńka kropelka wobec oceanu, za to świetnie dobrana i nadzorowana z bibliotekarska cierpliwoscia. No i byl wtedy protokol talk miedzyunixowy i jakas mutacja na appla. Zastepowalo to nam telefony do Polski, ktore tanie nie byly. Bo jednak co innego statyczny mail, a co innego rozmowa na zywo, chocby tylko przez DUMB TERM, DUZYMI LITERAMI BO TYLKO TAKIE BYLY OBSLUGIWANE PRZEZ PROTOKOL DALEKOPISOWY :]] |
|
|
No tak, wtedy taki wirus wiele nie potrafil, co najwyzej zamazac/skopiowac gdzie indziej zawartosc dyskowego "spisu tresci". A juz myslalem ze "drzazgi" oznacza wyczyszczenie proma z kontrolera mfm/rll lub scsi albo zmiane procedury uruchamiania silnika krokowego napedu glowic :] Szkody w software to zadne szkody, prawie zawsze odwracalne. Szkody w hardware to szkody nie do oszacowania - jak Fukushima, ktora padla rykoszetem Stuxa. Stuxnet to majstersztyk wirusow hardware, i jednoczescie koszmar sprzetowcow. |
|
|
Dark Regis No niedokładnie. Win95 to był już Windows z DOS-em. DOS był tam tzw. zerową maszyną wirtualną. Każda następna DOS-owa aplikacja lub konsola otwierały kolejne maszyny wirtualne. Można było po nich przechodzić programem, po wstępnym odczytaniu adresu w pamięci właśnie nagłówka maszyny zerowej. To była lista z szeregiem parametrów. Oczywiście mogło się użytkownikom wydawać, że jest DOS i na nim Windows, ale nawet wpisy w katalogach miały dwie wersje: nazwę dosowską krótką i nazwę windowsowską długą. Najważniejszym elementem systemu Windows 95 były biblioteki dynamiczne poziomu Ring 0, czyli potocznie VXD albo sterowniki. Było jednak tam wiele z DOS-a. Na przykład Kernel32.dll, który był takim centrum sterowania dla aplikacji w Windows, wyglądał jak wielki dispatcher. Gdy program wołał funkcję, np. CreateFileA, to do rejestru CX/ECX ładowany był numer analogiczny jak w numer przerwania w DOS i dopiero wtedy wywoływane były głębsze bebechy. I to się ciągnęło kilobajtami: wrzuć ECX na stos i skocz do jakiegoś węzła, albo sprawdź co jest w ECX i sprawdź inne rejestry, a potem skocz lub wywołaj funkcję systemową. Windows pracował z ilością pamięci, której nie był w stanie obsłużyć DOS z typowym extenderem. Na przykład miał wklejone wszystkie BIOS-y w przestrzeń adresową. DOS też miał BIOS płyty powyżej bufora pamięci ekranu. Ale właśnie z konfiguracja tego obszaru dosowskie extendery nie radziły sobie kompletnie. Konfigurowanie tego z dziurami dla BIOS-ów było jak gitarokrawiectwo albo rzeźbodojenie. |
|
|
Dark Regis Nie. Pierwszy, przynajmniej pierwszy dla mnie, to był DiskKiller, którego na zajęciach z metod numerycznych rozprowadzał dla prywatnych testów po komputerach syn kierownika pracowni. Podchodził, wkładał dyskietkę i odchodził ;). Zniszczył mi dyskietkę z programem zaliczeniowym, który musiałem klepać cały dzień od nowa. Następnie zawlokłem go niechcący do domu, gdzie czekał aż do momentu, kiedy po kilku latach kupiłem sobie wreszcie swój komputer. I gdy tylko z ciekawości użyłem jej, bo chciałem przekompilować swoje stare programy z Fortranu na Pascal, wylazł i natychmiast rozwalił mi dysk twardy w drzazgi. Wtedy już sprawa stanęła na ostrzu noża. Albo ja, albo wirusy :/. Pamiętam jak w Wielkanoc siedziałem w ponurym nastroju przy tym bardzo drogim złomie i bawiłem się w depresyjne pisanie programów na konsoli, potem z użyciem Debug.com (później Debug.exe), potem znalazłem dyskietkę z jakimś Diskeditem z Norton Utilities. Wreszcie odkryłem, że na dysku są sektory i klastry, FAT-y, katalogi i mnóstwo ciekawych rzeczy. Przyszedł wtedy do mnie kumpel jeszcze z czasów ogólniaka, który studiował informatykę na PW, i powiedział, że skoro komputer jest i tak rozwalony, to on zrobi pewien eksperyment. Zrobił. W efekcie miałem teraz pustą obudowę, kupę kart rozszerzenia na stole, pamięci i procesor luzem. Nawet zwory powyciągał z płyty. Próbowaliśmy to jeszcze poskładać, ale on spieszył się właśnie do domu. Myślałem że dorwę drania i zabiję ;). Od tego momentu już nic nie było takie jak było. Komputer sam poskładałem, system DOS zainstalowałem, wreszcie za pomocą Diskedita odzyskałem część danych z dysku. Tak mnie to wciągnęło, że byłem stałym bywalcem giełdy na Grzybowskiej. Szedłem szybkim kursem w kierunku komputerowego geeka, stale ze śrubokrętem w kieszeni i dyskietkami progsów od kumpli. Pewnie tak bym skończył, gdyby nie fakt, że ten wirus mnie faktycznie wkurzył do białej gorączki. Gdy więc kumpel z roku matematyki błędnie oszacował, że do zakończenia czwartego roku będą nam potrzebne dwa seminaria i szukając rozwiązania stanęliśmy przed salą pełną zapakowaną informatykami po sufit, część z laptopami, wszyscy rozpaleni i śliniący się jak Neo przed połknięciem procha, to pomyślałem, że to może być ciekawe. Po dwóch miesiącach na seminarium zostało nas w porywach pięciu, część już zaliczyła i miała chodzenie w nosie, cześć odpadła w boju, a my z kumplem wytrwaliśmy :D |
|
|
"Istnieje 10 rodzajow ludzi. Jedni licza binarnie, inni nie" :) |
|
|
:))
rzeczywiscie brzmi dzis jak basn o zelaznym wilku. A to byl po prostu jeden z pierwszych wirusow MBR :]] |
|
|
Dark Regis Ja już od dłuższego czasu obracam się w środowisku komputerowców starej daty z całego świata, do których można zaliczyć także i młodych, ale uczących się warsztatu na zasadzie mistrz i uczeń. Aktualnie skupiają się oni w rozmaitych miejscach związanych z otwartym oprogramowaniem, albo z projektami typu gry sieciowe. Na przykład SourceForge, CodeProject, Steam, albo Wurm (słyszał Pan o Notch-u?). Wielu z tych ludzi tworzyło specyfikacje dla przeglądarek, skryptów, protokołów, dokumentacje dla W3C (WWW Consortium, czyli też RFC), albo realizowało takie projekty jak Apache, MySQL, PHP, Blender, PovRay. To np. emerytowani inżynierowie IBM, Intela, Microsoftu, albo jeszcze bardziej egzotycznych firm z Japonii, Korei, Brazylii. Teraz bawią się na przykład w tworzenie gier, sieci peer-to-peer lub w TOR-a. Spotka ich Pan dosłownie wszędzie, nawet w Second Life ;) |
|
|
Dark Regis Dwunastkowy jest jeszcze gorszy od dziesiątkowego, bo 10=2x5 (dwie różne liczby pierwsze), a 12=3x2x2. System szesnastkowy jest dobry, bo daje się błyskawicznie przeliczać na system dwójkowy (bajt to dwie grupy po cztery bity). krakowskim targiem dobry byłby każdy system mający za podstawę liczbę pierwszą lub jej potęgę. Dzieje się tak dlatego, że Zp={0,1,2,..,p-1), inaczej zbiór reszt z dzielenia przez p Z/pZ, jest matematycznie tzw. ciałem skończonym i do tego prostym (cyklicznym), natomiast Zm, gdzie m=p^n, jest skończonym ciałem Galois. Galois bawił się w ten sposób, że dzielił jeden wielomian o współczynnikach całkowitych przez inny, dokonywał transformacji jak wyżej, czyli współczynniki brał tez jako elementy jakiegoś Zp, a następnie zapisywał wielomian będący resztą z dzielenia. Zauważył, że pomimo iż dzielił przez różne wielomiany, to wychodziły mu czasem takie same zbiory reszt. Później to stało się zaczątkiem tego całego bełkotu a automorfizmami i współczesnej teorii Galois :))
Tak znam to opowiadanie o Bajtku. Właśnie czymś takim wymienialiśmy się w pracy przez e-maile. Było jeszcze kilka innych. Ja zabawiałem się bardziej na serio ;). Na przykład kiedyś w sieci była strona i serwer FTP o nazwie "Gumisiowe centrum dezinformacyjne". Jak już zgarnąłem stamtąd wszystko do analizy, to postanowiłem się zabawić. Uruchomiłem w środowisku kontrolowanym, czyli pod debuggerem Softice, jeden z ichnich programów i patrzyłem spokojnie co on kombinuje. Najpierw przeleciał po całych rejestrach i po katalogach dysku i stworzył sobie w śmietniku plik tekstowy z nazwami i wersjami wszystkich programów i gier, które mają jakikolwiek związek z Internetem, czyli się łączą w jakimś celu. Potem chciał go sobie wysłać na podany adres IP, ale dostał po uszach i skończyłem zabawę zmieniając stosownie zawartość tego dziwnego archiwum. W ten sposób oszczędziłem sobie wiele tygodni żmudnego dochodzenia bajt po bajcie, co też te kilka mega kodu robi. Ale oni nie byli tym zachwyceni i przy następnej okazji zhakowali komputer, który się z mojego adresu łączył z Centrum. Znów mieli pecha, bo uruchomiłem końcówkę w sieci, która miał minimalne uprawnienia i na której działałem z innego komputera z uprawnieniami administratora. Konkretnie miałem tam swój skrypt WMI, który czytał listę procesów i wątków za pomocą WQL i wykopywał wszystko, co próbowało się na dłużej zagnieździć. Wyskakiwało okno za oknem i nic. Ich wściekłość musiała być epicka :P. Innym razem bawiłem się tak z ruskimi. Jakich to oni nazw nie wymyślali, żeby mi wsadzić trojana do pamięci. Syystem.exe, KerneI.dll, próbowali wszystkiego. Po godzinie zabawy zobaczyłem wreszcie coś takiego: hc2yf6cy.exe. I poszedłem spać. Ciekawe doświadczenie wykonałem, gdy włączyłem do sieci jakiegoś gruchota z prędkością żółwia i to mającego zatwardzenie po pryskanej sałacie. Każda próba włamania się przez przeglądarkę była wyraźnie słyszalna jako zwiększające się obroty wiatraka. Wchodził eksploit i słychać było "Wrrrr". |
|
|
smieciu Ech, skoro pan pamięta takie czasy to może kojarzy pan słynną opowieść o grupie hakerskiej Sendbajt :))) sokrates.mimuw.edu.pl
A co do hexów to ja je lubię. W sumie to system dziesiętny jest często dla mnie mętny :)
Żebyśmy chociaż się dwunastkowym posługiwali... |
|
|
smieciu To ja jeszcze nieśmiało dodam że istniało wtedy (nadal istnieje) coś co się zwie Usenet :) I kiedyś była to kopalnia wiedzy i ja się z niej dowiedziałem mnóstwa rzeczy. A jeśli ktoś nie wie co to Usenet to jest to takie lepsze forum, gdzie można pisać komentarze i wymieniać poglądy :)
Tak jak IRC jest takim lepszym chatem.
W tych starych wynalazkach fajny jest ten powrót do przeszłości. Gdy tam dzisiaj trafisz to nadal często obowiązuje pewien poziom a z braku trolli i innych lemingów nie wiedzących co to IRC i Usenet, ludzie są uczynni.
A może ktoś tu kojarzy takie wynalazki jak talk? Albo jeszcze bardziej brutalne write lub wall? :P
I ta magia wyskakującej literki po literce... |
|
|
krzysztofjaw Przymilną opozycję? Pan nie wie o czym mówię. Wystarczy aby ta opozycja miała klasę opozycji PiS, wtedy kiedy taką było. Dzisiejsi totalitarniacy nie są opozycją. To antypolskie, antyludzkie i pozbawione człowieczeństwa zwykłe zdradliwe hieny, na które żałowałbym nawet swojej flegmy. Ich poziom - co powtórzę - mi uwłacza jako człowiekowi i Polakowi a każdy, kto w jakikolwiek sposób się z nimi identyfikuje jest dla mnie albo pożytecznym idiotą, albo kimś kto czerpie finansowe korzyści z takiej postawy, albo zwykłym targowickim zdrajcą, albo agentem obcych mocarstw (np. Niemiec czy Rosji), albo po prostu zwykłym idiotą. Przykre jest to, że z reguły idiota nie wie, że jest idiotą a to wymaga pomocy. Jeżeli Pan by chciał to znam odpowiednich specjalistów. Zawsze można się podnieść, nawet z takiego dna, jaki kiedyś sobie nie wyobrażaliśmy. Proszę o e-mail.
Pozdrawiam |