Otrzymane komantarze

Do wpisu: 2 maja winien być dniem wolnym od pracy!
Data Autor
hr.Levak-Levatzky
Sz.Panu Blogerowi proponowałbym jeszcze wystąpienie do właściwych władz (Sejm, Senat, Prezydent RP, premier) z wnioskiem o  ustanowienie wolnymi od pracy wszystkich  dni maja, jako miesiąca Maryjnego oraz w pozostałe miesiące w dni, w które obchodzone są imieniny Marii od  różyc spraw. W takiej bezbożne Francji mają wolne dni w różne święta maryjne, a u nas tylko 15 sierpnia, i tylko dlatego, że jest to święto Wojska Polskiego - wstyd ciężki!
Jabe
Charakterystyczne że nie wzywa Pan do zniesienia święta 1 Maja. Przy okazji mógłby Pan wyjaśnić, jakże inna, niż jest dzisiaj, była UE, gdy do niej wstępowaliśmy.
Do wpisu: Nie da się zrozumieć części Żydów bez ich Talmudu! (cz.3)
Data Autor
mmisiek
Cóż tu komentować... Ta wiedza po prostu powinna powinna być powszechna aby nie było złudzeń z jakimi ludźmi mamy do czynienia. Poniekąd to też tłumaczy skąd ta nienawiść do Polski wysysana z mlekiem matki. Natomiast wniosek praktyczny jest oczywisty - zawieranie z nimi jakichkolwiek "porozumień" i "układów" bez posiadania środków do ich wymuszenia to czyste szaleństwo i samobójstwo.  
megalampus
A co tu jest rozumiec i po co ? Gdybym mial cos do powiedzenia to pierwszym posunieciem bylo by zerwanie stosunkow dyplomatycznych z Izraelem ,nowa ustawa paszportowa i o podwojnym obywatelstwie..
Do wpisu: "Ustawa 447 JUST"–proszę o stanowisko PMM i JK w tej sprawie
Data Autor
Dark Regis
On wcale nie żartował, tylko nie zatrzymana przez PIS Polonia również teraz nie żartuje i te parę mln głosów pójdzie się j... A demokraci z prokuratorami tylko na to czekają.
xena2012
Nawet botoks w ustach pani Mosbacher nie wytrzymał cięzaru frazesów i kłamstw przez nią wypowiedzianychw kwestii ustawy447 i sie rozlazł.Ale istotnie warto przytoczyć słowa minister Kempy. ,,Dyskusja na temat roszczeń trwa od lat.Na wielu moich spotkaniach z wyborcami pojawia sie temat ustawy447.Trzeba mocno ważyć racje,stanąć w prawdzie historycznej.Nagonka na Polaków i utrwalanie narracji o odpowiedzialności za Holocaust jest niedopuszczalne.Musimy przebic się z prawdą,że to Niemcy ponoszą odpowiedzialność.Powinniśmy spokojnie podejść do tematu roszczeń.Obrona prawdy historycznej jest fundamentem wszelkich innych działań itd,itd''........Prawda jakie doniosłe? Tyle że górnolotnymi okrągłym słowami o stanięciu w prawdzie i ważeniu racji i spokojnym oczekiwaniu pani Kempa co chce właściwie załatwić? Wyborców pytających zbywa się takimi frazesami? A dlaczego w nieskończoność utrzymuje się narację o Holocauscie wyłącznie Żydów? Inni nie umierali w obozach,katowniach,na polskiej i obcej ziemi?Jak mamy wierzyć po wysłuchaniu takich słów,że ustawa to wyłącznie jakiś raport?
RinoCeronte
Uf, ulżyło mi! Czyli Pan Pompka tak tyko żartował w Warszawie. Ten cały Netanjahu nie ma jednak poczucia humoru, bo nie zrozumiał tego witza.
Do wpisu: Edukacja–jedno ministerstwo: edukacji i szkolnictwa wyższego
Data Autor
Jan1797
Szanowny Autorze, Z mojej, szarej strony, efekt połączenia ministerstw w postaci stałego, dobrego poziomu wykształcenia inżynierów jak w wypadku tych po maturze w ukierunkowanym technikum jest już zadowalający (odnośnie ad3). Oczywiście najważniejsze jest wyłuskanie tych najzdolniejszych dla przemysłu. Nie bez znaczenia jest przygotowanie w ośmiolatce a studiować później będą po egzaminie wstępnym bez matury, czy po maturze trafią na studia bez egzaminu czy w połączonej formie z jednoczesnymi sprawdzianami pedagogów będzie zapewne kością niezgody.  Proszę jedynie o zagwarantowanie udziału rad rodziców w pracach nad reformą, by zasypać okopy konfliktu po strajku ZNP. rodziceszkole.edu.pl; Pozdrawiam. Jan  
xena2012
Pisze Pan-,,dziś profesorowie tak sobie dobie dobierają asystentów ,aby ci im nie zagrozili naukowo''....Takie sytuacje ma Pan w kazdej pracy ,nie tylko akademickiej.Zresztą nie tylko o naukę chodzi ale o granty,nagrody ,wyróżnienia. Tego sie nie pozbedziemy jeśli nie zrozumiemy wartości słowa ,,misja'.'To słowo już dawno straciło jakiekolwiek znaczenie więc i reforma o której teraz w kołko się mówi nie bedzie czymś łatwym,bo od jakiej strony jej nie zacząć to i tak kończy sie na gadce o pieniadzach i płaczu nauczycieli jak przymieraja glodem.Wczoraj pani nauczycielka grobowym glosem podczas dyskusji opowiedziała łzawą infantylna historyjkę swego zycia:,,synek pyta się jej-mamusiu dlaczego jesteśmy tacy biedni? Tak kochanie jesteśmy biedni bo mamusia jest nauczycielem''.........Innym paniom nauczycielkom nagle przypomniało się,że ich strajk był potrzebny w walce o jakość oświaty a nie o zadne tam podwyżki,jeszcze innym nie podobała się obecność zakonnicy -nauczycielki w obradach. Patrząc na to jakos nie widzę możliwości ani chęci reformowania chocby ten stół był wielki i reprezentował wiele środowisk. 
Jabe
Oni, czyli kto? Jeśli chodzi o ZNP, to ja na wszelki wypadek wolałbym, żeby niczego nie proponował.
krzysztofjaw
Witam Cię serdecznie... zawsze się uśmiecham widząc Ciebie z papierosem, bo ja też ćmię na całego. Jakoś elektroniczne mi nie smakuję i żałuję, że powróciłem do nałogu po 3,5 latach wolności od nikotyny :))) Ad meritum to nie wiem jak tą naukę "ugryźć". Lewaków jest tam chyba z 80% w naukach humanistycznych. Trzeba chyba czekać na reformę w szkolnictwie podstaowywm i średnim a póxniej dopiero wyższym a to lata, lata... Pozdrawiam 
krzysztofjaw
Wie Pan Faktycznie szkoła ma kształcić z podstawowej wiedzy, bazy i tym winna być szkoła podstawowa. Maturalne szkoły ponadpodstawowe winny poszerzyć tą wiedzę ogólną i skłaniać uczniów do myślenia, logicznego myślenia i tu mamy coś, co nazywa się logiką, w tym logiką matematyczną i filozoficzną. Każdy uczeń czwartej klasy liceum czy 5 technikum winien tą wiedzę posiąść. A dalej... studiowanie, czyli poznawanie wiedzy z danej dziedziny nauki, ale poznawanie na zasadzie doboru literatury takiej, aby student mógł poznawać różne aspekty tej wiedzy, np. różnej myśli (historii) nauki ekonomicznej. Historię w danej dziedzinie należałoby wprowadzić na każdym kierunku, to samo metodologię badań naukowych. Nie jestem zwolennikiem licencjatu więc 1,5 roku przed końcem studiów pięcioletnich należałoby skierować je na prawdziwe studiowanie wiedzy i kreatywne myślenie lateralne a kto by tego nie potrafił, to już trudno... nie każdy musi zostać magistrem, a raczej winna to być zdecydowana mniejszość. Kiedyś studiowanie to było coś wielkiego a dziś nie tylko, że mamy mierny poziom studentów, to jeszcze i wykładowcy są mierni, więc uczą też miernie. Profesor B. Wolniewicz określał to "jako równanie w dół, bowiem kiedyś prawdziwą nobilitacją dla profesora było wykreowanie sobie studenta, który albo od razu staje się lepszym od mistrza, albo takim lepszym będzie wkrótce, a dziś profesorowie dobierają sobie asystentów, którzy nigdy im naukowo nie zagrożą". Pan doktor Józef Wieczorek od lat tłumaczy, że nasza "profesorska" kadra jest niemal potomkiem tych zbolszewizowanych najeźdźców na Polskę i trzeba doprwadzić do gruntownej reformy też edukacji wyższej.  Pozdrawiam
xena2012
Należy więc w czasie tych dyskusji rządu z różnymi organizacjami wreszcie ustalić w którym momencie,w kórych latach doszło do tych niekorzystnych zmian programowych. Problem błędów edukacji powinien być zdefiniowany i dopiero wtedy należy się zastanawiać nad poprawą.Taka dyskusja powinna być przeprowadzona niezaleznie od rozmów nt.zarobków nauczycieli.
krzysztofjaw
Jabe Może coś w tym jest. J nie jestem nauczyciele, to może niech oni coś zaproponują, tyle tylko są tak infantylni, że nie starczy im IQ do przedstawienia swoich pomysłów. Pozdrawiam
Poziom wykształcenia nauczycieli to jedno, ale jeszcze jest problem ilości lekcji z danego przedmiotu i kiedy jakie działy się przerabia. Jeśli słyszę, że teraz w szkołach w porównaniu z czasami mojej edukacji jest mniej godzin poszczególnych przedmiotów, później zaczynają niektóre w zasadzie podstawowe działy, a do tego jeszcze w podstawówce (nowej) w programie mają rzeczy, które kiedyś pojawiały się dopiero w szkole średniej, to ja się nie dziwię, że dzieciaki są przeciążone. I owszem ostatnia reforma swoje dołożyła, ale przed nią było wiele niekorzystnych zmian.
Podstawy programowe, pytania i zadania na egzaminy i matury, wymyślanie sposobów oceny, itd...
No to jest problem znany jako "nauczyciel nie nauczył". Dzieciaki niezbyt się przykładają do nauki, w domu nie powtarzają materiału, bo w głowie im coś innego, a i rodzice wymagają braku zadań domowych (bo nauka ma być tylko w szkole...). Kiedyś nauka tabliczki mnożenia służyła między innemu do wyrobienia nawyku uczenia się - czy to na pamięć czy to logicznego. Ale jak teraz tego za bardzo się nie wymaga, to pannica nie ma wzorca jak ma się nauczyć, że żelazo ma symbol Fe, bo nie potrafi tego wkuć ani skojarzyć że to skrót od Ferrum.
Dark Regis
Proporcje to są po prostu zwykłe ułamki, czyli liczby wymierne. Jak chodzi o podział szmalu pod trzepakiem na paczkę zakazanych fajek, to okazuje się, że każdy GWniarz umie doskonale liczyć owe "proporcje" nawet w klasie drugiej. Podstawą do zrozumienia jest więc obserwacja, że jak jest nas trzech, to z sześciu fajek zarąbanych ojcu każdemu wypadnie po dwa, ale jak będzie nas sześciu, bo dołączy banda z sąsiedniego bloku, ale fajek będzie już dwanaście, bo pijak pod budką z piwem upuści paczkę, to będzie już po dwa na łeb. Tu następuje zdziwienie typowego GWniarza "Jak to? Ja kcem cztery!". W każdym razie to prawda, że nawala poziom "wykształcenia" nauczycieli matematyki ze szkoły podstawowej. To samo jest ze wzorami. Żeby je zacząć widzieć, to trzeba rozwijać u ucznia wyobraźnię w tym kierunku, a nie całą podstawówkę poświęcać na rysowanie kotków, pszczółek i wycinanki z papieru. Ponadto lewactwo makrsistowskie wypaczyło kompletnie sens słowa "wyobraźnia" i zamiast umiejętności przewidywania skutków własnych działań i planowania, wkłada dzieciom w głowy, że jest to "kreatywność" polegająca głównie na widzeniu zwierząt złożonych z głowy lwa z rogami, tyłka zebry i ogona jaszczurki albo coś w ten deseń. Wszyscy w ich planie mają być "artystami", więc są i o co chodzi? Lewactwo to jak choroba umysłowa, która blokuje receptory rzeczywistości i rozwija tylko bajkopisarstwo i inne hagady. Coś na temat CKE wiem, bo swego czasu kilka razy po prawie miesiącu gnieździła się u mnie w sieci komputerowej. Co prawda układali wtedy zestawy egzaminacyjne dla techników i szkół zawodowych, ale można było zauważyć ten typowy sznyt wyjazdu belfrów na kurs, czyli "starych nie ma, chata wolna, ło bedzie bal". Uczelnie wyższe w ten sposób wpływają na plany edukacyjne szkół, że kształcą ludzi słabych intelektualnie, myślących nielogicznie (choć myślących to za duże słowo), niedouczonych we własnym przedmiocie, roszczeniowych i udających mędrców od wszystkiego. Takich magistrów wszystkiego. Ja często przytaczam taki typowy obrazek, gdzie przed aulą na uczelni kłębią się przerażeni studenci i opowiadają sobie dla kurażu, czego to nie wiedzą na egzamin. Potem zwykle większość zdaje, bo profesor miał dobry humor, zaś reszta w kolejnym terminie. I wtedy następuje prawdziwy cud. Po skończeniu uczelni wszyscy, powtarzam wszyscy ci studenci zaczynają być specjalistami nie tylko z materiału owego feralnego egzaminu, ale wręcz guru z całego przedmiotu z setkami różnych kierunków, teorii i dziedzin badawczych włącznie. Jeśli to nie jest cud i to dokonywany tanio za pomocą samego papierka, to ja nie wiem już co to jest.
RinoCeronte
To już zostało opisane w literaturze pięknej. W skrócie chodzi o upupianie...
jazgdyni
Witaj Krzysztofie! Podoba mi się pomysł zjednoczenia w jednym ministerstwie edukacji podstawowej i szkolnictwa wyższego. Jedno ale. W żadnym wypadku nie wsadzajmy w to nauki! Co może tworzyć dualizm - na każdy uniwersytet oddziaływać będą dwa ministerstwa. Pozdrawiam
xena2012
Poproszono mnie (nie jestem nauczycielem) o rozwiazanie zadań uczennicy liceum.Co tu dyskutować o łopatologicznym uczeniu wzorców jeśli uczennica nawet nie znała symboli pierwiastków,cóż więc mówić o wzorach czy reakcjach.Podrecznik do chemii natomist był świetnie opracowany,budowa atomu jasno i,przejrzyście opracowana,same reakcje zrozumiale wytłumaczone.Skąd więc taka niewiedza? Rażące braki w tym przedmiocie jeszcze z gimnazjum? Lekceważące podejście do chemii samej uczennicy? 
Jabe
Odkąd to wyższe uczelnie układają szkołom programy?
Jakby to powiedzieć... Za cały ten b**del związany z edukacją i wprowadzanymi w niej zmianami odpowiadają panie i panowie z uczelni wyższych, co to układają programy i decydują co trzeba w szkołach zmieniać. I tak jest od samego początku zmian w edukacji. Obecne podstawy programowe po likwidacji gimnazjum tak ze sobą nie współgrają, że to się w głowie nie mieści. Mnie ostatnio powaliła informacja, że uczniowie zaczynający uczyć się chemii mają z nią problem, bo w rozwiązywaniu zadań używana jest proporcja. A oni podobno do tej pory tego na matematyce nie mieli. Chemia zdaje się zaczyna się w 7 klasie, proporcje za moich czasów to była 3 lub 4 klasa. Do tego uczą się łopatologicznie wzorów, bo nie potrafią je przekształcać. Bo nikt ich tego nie uczy, bo nie ma tego w programie nauczania. Do tego są przedmioty, w przypadku których to czego uczeń uczy się w ramach programu nauczania ma się nijak do tego co jest na maturze. Sprawa zgłaszana wielokrotnie przez oceniających do OKE i CKE. Zero reakcji. Także najlepszą rzeczą jaką może spotkać naszą edukację jest odcięcie uczelni wyższych od wpływu na nią. Jedynie mogą podać zakres wiedzy jaką powinni mieć przyszli studenci i koniec.
Jabe
Gdy nie wiadomo, co robić, robi się przemeblowanie urzędów, wierząc, że po tym zabiegu urzędnicy będą wiedzieć, co robić, żeby było dobrze. A może podejdźmy do problemu systematycznie, zaczynając od początku, od pytania, po co w ogóle jest szkolnictwo.
Do wpisu: Brawo Towarzyszu Broniarzu!
Data Autor
Jan1797
Szanowny Krzysztofie,  Jedynie chwilę oglądałem obrady okrągłego stołu edukacyjnego i wysłuchałem opinii pani ze stowarzyszenia snap.edu.pl Oby nastąpiły zasadnicze zmiany w zdolności pojmowania wolności dyskusji czy technik nauczania i w budującej atmosferze porządku dziennego zapoczątkowano reformowanie szkolnictwa. By nigdy już nie powróciły koszmary; info.wiara.pl; Co wytykaj proszę, mnie również a gdy się zapomnę.... Pozdrawiam. Jan