|
|
krzysztofjaw Z tym drugim punktem się zgadzam. Tak winno być w Tatrach.
Pozdrawiam |
|
|
krzysztofjaw Napisałem, że odradzam zaczynanie wędrowania od Tatr. To jest po prostu głupie. Zaczynajmy od mniejszych gór, ale jak to sprawdzić? Kiedyś były takie książeczki górskie, gdzie zbierało się punkty za dojście na różne szczyty i przejście różnych szlaków. Pieczątki zdobywało się w schroniskach. Może to jest metoda sprawdzenia doświadczenia?
Pzdr |
|
|
krzysztofjaw Tutaj jako miłośnik gór zgadzam się z Panem. Niektórych nie da się zreformować i nie uważają w ogóle prognoz za obowiązujące. Nawet ja zawsze przed wyjściem i to nie tylko w Tatry sprawdzam pogodę na najbliższy dzień i nie wybieram się w góry, kiedy jest choćby namiastka niebezpieczeństwa pogodowego. Wiem, że wydarzyła się tragedia, ale jak można z dzieciakami wchodzić przy słyszalnych grzmotach? Wbrew pozorom Giewont wcale nie jest łatwą górą do zdobycia, szczególnie dla początkujących a zejście wymaga trochę wysiłku. Dlatego też raczej obwiniałbym samych turystów. Po co wchodzili, gdy były grzmoty... nawet bez deszczu? Inną sprawą jest to, żeby pojawiły się w najbardziej uczeszczanych i prowdzących w góry miejscach bilbordy, które poazywałyby pogodę na każdy dzień, na czerwono lub zielono. To by pomogło, ale zamykanie tras jest obłędem.
Pozdrawiam |
|
|
paparazzi No i liny, gruby sznur jak diabli. Nie ma łańcuchów. |
|
|
chatar Leon 1. To, że metal przewodzi prąd oraz to, że wzniesienia są niebezpieczne podczas burzy, jest w programie szkoły podstawowej! Ludzie, którzy pomimo burzy pchali się na szczyt, kwalifikuje ich do nagrody Darwina (takowe przyznaje się za wyjątkową głupotę danego osobnika, której skutkiem była śmierć tegoż).
2. Ograniczenie przebywania przypadkowych osób w górach, przynajmniej na terenie parków narodowych, wcale nie byłoby taką absurdalną rzeczą.
W parkach narodowych w Stanach Zjednoczonych do wyjścia na niektóre szlaki niezbędne jest otrzymanie pozwolenia, niekiedy limituje się ilość osób i czas wyjścia na szlak a na niektórych trasach ranger sprawdza wyposażenie. |
|
|
Anonymous Od zawsze wiadome było, że na Giewont i szlaki z łańcuchami się nie idzie w czasie burzy a i na grani bez łańcuchów jest dużo większe niż przeciętnie rażenie piorunem. Masz Waszeć rację, skąd zatem pomysł z tym procesowaniem się. To lewicowa abberacja. Ryzyko jest naturalną cechą życia i wolność polega na tym, że decydujemy sami ile chcemy go podjąć. Chociażby idąc na Giewont w czasie burzy. Zdarzyła się z tego powodu tragedia i wszyscy bolejemy wyobrażając sobie spadających ludzi i stertę jęczących ciał u podnóża. To było zdarzenie losowe jak z kolarzem, który zjechał z drogi i uderzył głową w beton. Losowe mimo, że częściowo przewidywalne, bo każdy kto był na Giewoncie, wie jaki tam tłok, i że nie da się ewakuować z kolejki ludzi, z których połowa schodzi plecami do zbocza co pogłębia ich lęk. Tylko patrzeć jak ofiary zostaną wykorzystane przez czerwoną zarazę do wprowadzania przepisów, zamykania szlaków, wymiany łańcuchów na plastikowe, zdjęcia krzyża, ubezpieczeń, chodzenia z przewodnikiem, limitowania ruchu. To tak jak z ruchem drogowym i posiadaniem broni. Te same mechanizmy ograniczania ludziom prawa do życia pod pozorem troski o nich. Oczywiście my też żerujemy na tym nieszczęściu bo przeżywamy je - widocznie to potrzebne do zapamiętania niebezpieczeństwa i uczenia się na cudzych błędach. |
|
|
Pani Anna Pisze pan oczywiste oczywistości, ale chyba jednak działa coś takiego, jak dobór naturalny. Kto na litość lezie w góry kiedy w prognozie stoi jak byk, że spodziewane są burze? A Tatry to nie sa byle pagórki..
Fakt, nie było specjalnego ostrzeżenia, bo tej burzy nie towarzyszył ani wiatr powyżej 70km, ani opady deszczu powyżej 20mm. Ale prognoza była, a burza to burza, zwłaszcza w górach, do kilku osób może to teraz dotarło, ale na jak długo? |
|
|
Dark Regis To przez 90 lat nikt w Zakopanem nie wiedział, że pioruny strzelają w metalowe konstrukcje na szczytach gór? A w zasadzie odwrotnie, to metalowe, spiczaste i wystające w górę konstrukcje inicjują pioruny. Coś mało spostrzegawczy są tam ludzie, albo zwykłe olewusy. To samo z żelaznymi łańcuchami na szlakach. po co w ogóle wpuszczać górali na uczelnie techniczne, np. na wydział elektryczny, skoro to nie przynosi żadnego skutku. Znów wszystko "dzieje się przypadkiem i znienacka" jak to w Polsce. Na miejscu tego porażonego obcokrajowca pozwałbym polski rząd o gigantyczne odszkodowanie za narażanie życia turystów zagranicznych. Może to przywróciłoby proporcje pomiędzy zapobieganiem, a wchodzeniem w cztery litery różnym zbieraninom, pomiędzy myśleniem, a ssaniem koryta. Dlaczego rząd? Napiszę, bo zaraz się zbiegną pisowskie trolle z pretensjami. Dlatego, że w każdej firmie, w każdej organizacji, albo w wojsku odpowiada zawsze zarządzający, prezes albo dowódca. Potem może sobie szukać kolejnego jelenia w dół po szczeblach zależności, ale nie może sobie z własnoręcznie wystruganej z ogórka hierarchii robić dupochronu. Wszystkie wieże i konstrukcje na wszystkich górach ściągają pioruny i ja wiem to od dzieciństwa. Choć w moim mieście za górę robiła piaszczysta morena wysokości 4 pięter porośnięta lasem. Kopaliśmy tam potem "szklane kamienie". |